12 lipca 2018

Jakie oświetlenie wybrać do domu? I czy można zaoszczędzić idąc z duchem nowoczesności? LED kontra zwykłe żarówki czyli rewolucja

Lampy LED zużywają 80% mniej prądu, w przeciwieństwie do świetlówek kompaktowych nie zawierają rtęci i w końcu zaczęły świecić niemal tak, jak tradycyjne żarówki. No i najważniejsze – wreszcie mocno potaniały. Sprawdziliśmy ile można zaoszczędzić na wymianie żarówek

LED-y spowszedniały. O ile jeszcze 3-5 lat temu za żarówkę LED trzeba było zapłacić kilkadziesiąt złotych – a nawet stówkę za lepszy model – to dziś na Allegro najprostsze żarówki LED z tradycyjnym gwintem E27 są za 6 zł. Spadek cen w połączeniu z niskim zużyciem energii elektrycznej sprawia, że LED-y stają się bezkonkurencyjnym źródeł światła. O ile komuś odpowiada jego barwa.

Sprawdzimy ile można zaoszczędzić w skali roku wymieniając tradycyjne oświetlenie na LED.

Tradycyjne żarówki kontra LED. Czyli zakazany owoc nie tylko dla żółwi

Na naszych oczach dokonuje się świetlna rewolucja. Unia Europejska od 2009 r., krok po kroku wycofuje z obrotu tradycyjne żarówki. Na pierwszy ogień poszły energetyczne smoki o mocy 100 W. Potem z roku na rok z półek sklepowych znikały kolejne modele 75W, 60W aż w 2012 r. klienci pozbawieni zostali ostatnich tradycyjnych żarówek o mocy 20 W.

To nie znaczy, że nie można ich kupić, bo na rynek takie żarówki i tak trafiają, tyle, że od producentów ze Wschodu i nie jako źródło światła, ale ciepła. Na przykład jako ogrzewacz dla mieszkających w terrariach żółwi. Albo jako żarówka do zastosowań przemysłowych.

Rynek jest ogromny, bo w Polsce jest ok. 240 mln żarówek, czyli w przeliczeniu na ok. 15 mln gospodarstw domowych wychodzi 16 żarówek na dom.

Dlaczego LED-y zdobywają popularność

Przygotowując ten artykuł zdałem sobie sprawę, że dorastające właśnie pokolenie może nawet nie wiedzieć jak świeci tradycyjna żarówka. Ale dla większości z nas (mam na myśli roczniki sprzed 1998 r.) niedościgniony wzór barwy światła pochodzi z lampy żarowej, w której światło bierze się z przepływu prądu przez wykonany z wolframu drucik.

Zwolennicy tego źródła światła mają mocne argumenty. Barwa światła jest zbliżona do naturalnego, zapewnia ona perfekcyjne odwzorowanie kolorów, idealne rozproszenie światła, niemal w promieniu 360 stopni. No i jest jeszcze kwestia ceny. Dziś takie żarówki można kupić na Allegro za złotówkę.

Czytaj też: Prąd z pomocą lekarza, psychologa, a nawet pranie, gotowanie i sprzątanie. Awangardowa oferta Energi

Czytaj też: Prąd drożeje na potęgę. Do akcji włącza się UOKiK i KNF. Czy czekają nas podwyżki? I jak możemy się przed nimi uchronić?

Wady? Ta fundamentalna to ogromne marnotrastwo prądu – jedynie 5% dostarczanej energii elektrycznej jest zamieniane na światło. Reszta to ciepło, dlatego tak łatwo jest się poparzyć taką żarówką. Poza tym słaba trwałość – mniej więcej 1000 godzin, no i wrażliwość na wstrząsy – wytrzęsiona żarówka szybciej się przepala.

A LED-y? Są trwałe, odporne na wstrząsy, potaniały, nagrzewają się, ale nie tak bardzo jak tradycyjne żarówki. Świecą od razu z pełną mocą, a nie rozgrzewają się jak świetlówki przez 2-5 minut. A wady? Też jest ich sporo, analizuję je w kolejnych akapitach tekstu.

LED-owe ABC, czyli czym są lumeny?

Jakie oświetlenie wybrać do domu? Kiedyś sprawa była prosta. Dwie żarówki o mocy 100W mogły oświetlić duży pokój,  do sypialni wystarczyły np. 2 żarówki po 65W, a o kuchni trzy po 75W – wszystko według uznania.

Z LED-ami sprawa jest bardziej skomplikowana. Żeby dobrze wybrać LED powinniśmy się nauczyć rozszyfrowywać oznaczenia na etykiecie – producentów do informowania o parametrach obligują europejskie dyrektywy. Ale to nie znaczy, że jest to proste i łatwe.

Przede wszystkim zapomnijmy o watach jako mierniku intensywności światła. Teoretycznie 50-watowa żarówka powinna odpowiadać lampie LED o mocy 10W. Ale tak być nie musi, bo różni producenci mogli zastosować różne komponenty elektroniczne i  różne modele diod, co powoduje, że LED 10W różnych producentów może świecić na zupełnie różne sposoby.

Dlatego zamiast watów lepiej posługiwać się jednostką  lumen (lm), która jest miarą strumienia świetlnego. Eksperci radzą aby na każdy metr kwadratowy powierzchni przypadło 200 lumenów. Czyli jeśli mamy pokój o pow. 20 m kw. to możemy go oświetlić dwiema tradycyjnymi żarówkami o mocy 75W, albo zestawem lamp LED, które w sumie też dałyby 2000 lumenów. Poniżej informacja o tym jak się rozkładają moce tradycyjnych żarówek w porównaniu do siły światła LED-ów.

  • żarówka 25 W – LED  220–250 lm
  • żarówka 40 W – LED  400–480 lm
  • żarówka 50 W – LED  500–650 lm
  • żarówka 60 W – LED  700–810 lm
  • żarówka 75 W – LED  900–1050 lm
  • żarówka 100 W – LED  1300–1500 lm

A czym są Kelwiny?

Przez lata dla konsumentów jedną z największych przeszkód w zakupie LED-ów był fakt, że emitowały  trupioblade, chłodne światło. To już raczej przeszłość. Ale żeby się nie naciąć i nie kupić kota w worku na opakowaniu LED przeczytajmy jaka jest temperatura barwowa emitowanego światła. Punktem odniesienia niech będzie światło tradycyjnej żarówki – w jej przypadku temperatura wynosi 2700 Kelwinów.

Czytaj też: Masz długi? Teraz szybciej się przedawnią. Co oznacza zmiana prawa dla dłużników i czy przyniesie bolesne skutki uboczne?

Czytaj też: Feralny kredyt studencki. Poręczyła go kiedyś synowi i… sama straciła prawo do pożyczki. Biegnę na pomoc!

Wysokie temperatury powyżej 4-5 tys. Kelwinów to światło chłodne, niebieskie, czyli te najgorsze. Na przeciwległym biegunie jest światło żółte – poniżej 2000 Kelwinów. Na przykład lampy uliczne, w których zastosowane żarówki sodowe mają temperaturę ok. 1900-2000 K. Podobnie światło świecy. Efekt? Spróbujmy w nocy wyjrzeć przez okno i rozpoznać kolory stojących pod zwykłą latarnią samochodów.

Współczesne, dobrej jakości LED-y trzymają temperaturę na poziomie 2700K, choć tańsze modele mogą mieć wskaźnik powyżej 3000K.

Białe jest białe, a czarne jest czarne

I jeszcze krótko o wskaźniku oddawania barw w skrócie – Ra lub CRI (ang. Color Rendering Index), który również powinien być na opakowaniu.

Jak zwał to zwał, wracamy do naszego benchmarku, czyli zwykłej żarówki – w jej przypadku Ra jest najwyższe i wynosi 100, czyli oddanie barw jest idealne – w takim świetle pomidor będzie idealnie czerwony, a nie pomarańczowy, a pietruszka zielona, a nie niebieska. 

Pod względem odwzorowania kolorów LED-y niestety, trochę ustępują tradycyjnym żarówkom. Wskaźnik Ra wynosi w ich przypadku 80 na 100. Czy różnice są zauważalne? Zrobiłbym zdjęcie, ale nie mam już tradycyjnych żarówek, polecam sprawdzić porównania zdjęć w Google. Faktycznie różnice da się wychwycić ludzkim okiem, ale czy jest aż tak diametralna? Nie powiedziałbym.

Podsumowując  – porządny LED powinien mieć następujące parametry: 2700 K i minimum 80 Ra. To czy będzie on zaklęty w oprawie o kształcie tradycyjnej żarówki, w oprawie halogenowej, czy w taśmie LED to już wtórna sprawa.

Ile to kosztuje i dlaczego tak… tanio?

Ceny LED-ów spadły do tego poziomu, że byłoby totalną ignorancją pominąć wymianę źródeł światła jako sposobu na oszczędzenie na miesięcznych rachunkach za prąd. Diabeł jednak tkwi w szczegółach, a wynikami symulacji można łatwo manipulować zwiększając lub zmniejszając takie zmienne jak żywotność LED-ów, ich jednostkową cenę, czy potrzebną w domu liczbę żarówek. Dlatego żeby wyniki byłby miarodajne każdy powinien sam oszacować to ile żarówek potrzebuje do domu i o jakiej sile światła.

Na potrzeby naszego wyliczenia musimy przyjąć pewne założenia. Zakładamy, zgodnie ze średnią użycia żarówek w Polsce, że każda z nich świeci trzy godziny dziennie.

Czytaj też: PGNiG pozazdrościł sprzedawcom prądu i kusi darmowym gazem. No, prawie. Gazek pod lupą

Czytaj też: Czy opłaca się wziąć nocną taryfę na prąd? Case study

Jedna żarówka tradycyjna ma noc 60W i 720 lumenów. Jej odpowiednik to LED o mocy ok. 10W i powiedzmy 800 lumenów. Cena za jedną kilowatogodzinę ustalamy na uśrednione 65 groszy.

W ciągu 12 miesięcy tradycyjna żarówka „przepali” 66 kWh o wartości ok. 43 zł. Dla porównania LED 8,76 kWh o wartości ok. 5,8 zł. Różnica jest diametralna i wynosi 37,2 zł na jednym źródle światła. Czyli w przypadku całego kompletu (na przykład 10 żarówek) mnożymy wynik jednej żarówki razy 10. Wychodzi wtedy 430 zł – 58 zł = oszczędność to 372 zł rocznie.

Czyli na pierwszy rzut oka jest taniej. Ale czy faktycznie?

Kiedy się zwraca inwestycja w LED-y?

Oprócz kosztów zużycia policzmy koszty zakupu. Zwykłą żarówkę mogę kupić po śmiesznie niskiej cenie – od 1,5 zł na Allegro, po ok. 3-4 zł w sklepie. Oznacza, to że za komplet 10 tradycyjnych żarówek do domu zapłacę od 15 zł do 40 zł.

A LED-y? Tu pojawiają się schody, bo widełki cenowe są bardzo duże. O ile jeszcze 3-5 lat temu za LED-y, które osiągały temperaturę barwową zbliżoną do żarówek tradycyjnych (2700K) trzeba było zapłacić 70-100 zł, to dziś takie modele można znaleźć w cenie od 6 zł wzwyż, choć można znaleźć okazy za 4-5 zł. Ceny lamp renomowanych producentów zaczynają się od 8 zł. 

Ta cenowa rewolucja zmieniła zasady gry na rynku oświetlenia. Bo w 2018 r. można wyposażyć cały dom (10 lamp) w światła LED w cenie od 50 zł do 170 zł, podczas gdy jeszcze kilka lat temu musielibyśmy wydać na to nawet kilkaset złotych.

Czytaj też: Który prezes banku zarabia najwięcej? Prezes PKO BP ma wyższą pensję, niż szef Banku Pekao. Ale prawdziwi krezusi są w bankach prywatnych

Czytaj też: Który bank prowadzi najpopularniejsze konto osobiste w Polsce? Zaskakujące wyniki!

Dziś najtańsze LED-y mogą być już tylko niewiele ponad dwa razy droższe niż zwykła żarówka. I niewiele droższe od żarówek halogenowych. Oczywiście, skala oszczędności będzie mniejsza jeśli wybierzemy droższą lampę LED. Ale nie zmienia to faktu, że przy cenie kilkunastu złotych za wyśmienitej jakości żarówkę LED, inwestycja zwraca nam się po kilku miesiącach użytkowania.

Ile żyje lampa LED?

Oprócz oszczędności na bieżącym zużyciu, oszczędzamy też na wymienia lamp. Lampy LED charakteryzują się bardzo dużą żywotnością, nawet 15000-25000 godzin – zwykłe żarówki „żyją” 1000 godzin. Czyli jeśli lampa świeci 3 godziny dziennie to powinna nam wystarczyć nawet na ponad 22 lata (w międzyczasie jej wydajność spada). Dla porównania zwykłą żarówkę możemy wymieniać nawet co roku.

To sprawia, że obecnie nie ma ekonomicznych powodów żeby trzymać się tradycyjnych źródeł światła. Została jedynie siła przyzwyczajenia i obawy przed nową technologią.

Co ciekawe, mimo, że żywotność określona jest na kilkanaście tysięcy godzin, to producenci nie udzielają gwarancji na okres dłuższy niż 2-3 lata. Dlaczego tak się dzieje? Czy możemy po tym czasie wnosić reklamację? Jak wydłużyć czas pracy naszego LED-a? O tym napiszemy już niebawem.

LED-y migają aż oczy pieką. Prawda, czy mit?

Niektórzy internauci alarmują, że LED-y mogą być szkodliwe dla zdrowia. Szczególnie dlatego, że emitują znacznie większe ilości światła niebieskiego. Cóż, nie potrafię ocenić prawdziwości tych tez. Nie znalazłem wiarygodnych raportów na temat szkodliwości lub nie LED-ów. Media cytują opracowanie doktor Celii Sánchez-Ramos z prestiżowego Uniwersytetu Complutense w Madrycie (zastanawiałem się, czy to nie jakiś fake-news, ale chyba nie).

Badanie ma już 5 lat więc nie jest najświeższe. Dr Sánchez-Ramos zwraca uwagę, że światło emitowane przez diody LED to głównie fale krótkie, o wysokiej energii, należące do niebieskiego i fioletowego zakresu spektrum światła widzialnego. I że długie przebywanie w takim świetle jest szkodliwe dla oczu.

Doktor nie mówi nic innego, niż to, co 20 lat temu mówili moi rodzice – żeby nie siedzieć za długo przed monitorem i telewizorem, bo to szkodliwe dla wzroku. Dziś do tego należy dodać jeszcze smartfon i tablet.

Niektórzy twierdzą, że przeszkadza im migotanie i że długotrwałe przebywanie w pomieszczeniach z oświetleniem LED może prowadzić do „przewlekłego zmęczenia i osłabienia, bólów mięśni, zawrotów głowy, problemów z pamięcią i koncentracją, zaburzeń snu, a nawet depresji”.

Czytaj też: Bon na tankowanie za 300 zł na Orlenie i tańszy prąd. Tak PGE i Lumi chcą odbić Warszawę z rąk Innogy. Czy to się może udać?

Czytaj też: Oni odetną prąd car-sharingowi? Warszawę i kraj zaleją… skutery na minuty. Ja już jeździłem

Nie bagatelizuję tych objawów,  faktycznie kiepskiej jakości LED-y mogą migotać, co będzie zauważalne dla ludzkiego oka, ale w dłuższym czasie, np. po kilku dniach pracy w takim oświetleniu oczy mogą zacząć piec, możemy stać się nadpobudliwi i zdekoncentrowani.

Jak tego uniknąć? Można wybierać droższe lampy o wyższej jakości. Ale i to nie da nam gwarancji jeśli przyczyna problemów będzie leżeć w wadliwej instalacji elektrycznej, które nie „trzyma” parametrów.

LED-y to zwykłe elektrośmieci. I do tego bez rtęci

Co z utylizacją LED-ów? LED-y w przeciwieństwie do świetlówek nie zawierają rtęci.  Świetlówka o mocy 15W (900 lumenów) zawiera maksymalnie ok. 2 mg rtęci. Nawet gdyby świetlówka się rozbiła, to ta ilość jest nieszkodliwa dla człowieka. Być może już zapomnieliśmy, że całe pokolenia wsadzały sobie pod pachy termometry wypełnione nie 2 mg rtęci, ale 500-3000 mg. No i termometry jednak w końcu zostały zakazane.

W przypadku świetlówek wyzwaniem jest ich właściwy recykling i to, żeby setki tysięcy wypełnionych rtęcią świetlówek nie trafiało na wysypiska śmieci, tylko do zakładów recyklingowych.

LED-y zaś to urządzenie elektroniczne, które w sumie nie różnią się bardzo do tego, co znajdziemy w trzewiach telewizora, komputera, czy mikrofalówki. Są w związku z tym traktowane jak inne elektrośmieci – nie możemy wrzucać ich do śmietnika, tylko powinniśmy oddać do specjalnego punktu, np. w supermarketach.

 

19
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
9 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
14 Comment authors
tedAnnaKermiDTJancioOgurt Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
olo123
Gość
olo123

Witam,

proponuję w planowanej drugiej części artykułu dodać informację o ściemnianiu, zarówno tych z gwintem E27 jak i GU10/12V stosowanych zamiast halogenów.

Rafal
Gość
Rafal

Ciekawa uwaga o „naturalnej” barwie oświetlenia żarowego. W naturze taka barwa występuje tylko przy pogodnym zachodzie słońca. W dzień barwa światła odpowiada raczej zimnym ledom.

Druga nie wspomnianą sprawą jest bierny pobór prądu. Oświetlenie żarowe miało takowy zerowy, ale LED może mieć wartości znacznie wyższe (szczególnie tansze) niż prad zużyty aktywnie. Zakłady energetyczne nie każą za to płacić użytkownikom detalicznym, ale nie wiadomo jak długo, szczegolnie wobec rosnących kosztów produkcji w Polsce.

Leszek
Gość
Leszek

Bierny pobór prądu przy włączniku 0/1 czyli przerywającym dopływ prądu do odbiornika nie istnieje.

żółwik wygrzewający się pod lampą cieplną
Gość
żółwik wygrzewający się pod lampą cieplną

Koledze pewnie chodziło o pojęcie mocy czynnej/biernej.

Rafal
Gość
Rafal

Chodzi o moc bierną. Nie o pobór prądu w stanie uśpienia czy coś podobnego.

Abc
Gość
Abc

Jak nie istnieje? O mocy pozornej słyszał?

żółwik wygrzewający się pod lampą cieplną
Gość
żółwik wygrzewający się pod lampą cieplną

„Niektórzy internauci alarmują”. Co to jest? WP? „Ludzie”, nie „internauci”. Lata 90 minęły.

Co do żywotności… Dużą rolę odgrywa zasilanie. Niektóre LEDy podłączane pod 230V są kiepsko do tego przygotowane. Ich wbudowane „zasilacze” niszczą je.

Miganie zaś, mimo że niewidoczne dla oczu, łatwo można ocenić przy pomocy aparatu w telefonie. Jeśli na podglądzie obraz nie jest stabilny, tylko migocze jak 50-herzowy monitor, to znaczy, że mamy kiepsko zrobionego LEDa. Nie kierujmy aparatu w źródło światła, tylko po prostu neutralnie na pomieszczenie.

Jak ktoś robi instalację elektryczną od zera, warto też rozważyć instalację 12V dla oświetlenia zamiast 230V.

pm.
Gość
pm.

Co do kiepskich zasilaczy: rzeczywiście, jest taki problem. Częściowo pochodzi od tego, że w formie E27 nie bardzo jest jak zmieścić (i zapewnić chłodzenie) dobry zasilacz i nie bardzo się opłaca ładować go do każdej sztuki. Dlatego przy wymianie na LED warto rozważyć zakup nowego żyrandola zamiast LED w formie E27. Co do instalacji 12V: żeby mieć sensowną jasność, potrzeba dość dużych prądów, co powodu spadek napięcia nawet przy grubych kablach. Nie ma sensu ciągnąć 12V dalej niż parę metrów od punktu zasilania do taśm LED i najlepiej max kilka metrów taśm LED na jeden kabel zasilający (i nie więcej… Czytaj więcej »

żółwik wygrzewający się pod lampą cieplną
Gość
żółwik wygrzewający się pod lampą cieplną

Odnośnie migotania dodam jeszcze, że znaczny wpływ na to mają ściemniacze, które działają dzięki PWM.

Bartez
Gość

Problem w tym, że z żywotnością ledów bywa różnie – zwłaszcza tych za 6 zł. Już nie raz musiałem wymieniać. A zwykłe żarówki potrafią… świecić latami 🙂 Niestety, ale mamy tutaj ciągle dużo mitów, półprawd i błędów statystycznych. Osobiście uważam, że należy używać różnych źródeł, w zależności od tego, jak często z danego oświetlenia korzystamy. Ja w domu mam naprzemiennie świetlówki i ledy. Ledy mam tam, gdzie używam mniej.

Leszek
Gość
Leszek

Właściwie należy przypomnieć, że od tego, dość sztucznego zaniżenia żywotności żarówki do 1000 h eksploatacji, zaczęło się „celowe postarzanie produktów” – żarówka była pierwszym produktem, przy którym producenci umówili się, że żywotność nie powinna być większa niż 1 tys h pracy. Powód? Troska nie tyle o użytkownika tegoż produktu, co o własne dochody ze sprzedaży. W efekcie teraz mamy tak projektowane sprzęty, żeby zepsuły się może nie zaraz po okresie gwarancyjnym (no bo trzeba założyć, że może zepsuć się wcześniej i wtedy producent poniesie stratę związaną z naprawą gwarancyjną), ale nieco później. Stąd już nie kupię pralki Polara/Whirpoola bo specjalnie… Czytaj więcej »

Jancio
Gość
Jancio

Potwierdzam.
Lata temu przebadałem osobiściepo kilkanaście sprawnych (jeszcze!) ale także spalonych żarówek produkcji Philips Lighting Poland z różnych okresów produkcji, i w każdej z nich drucik wolframowy przy łączeniu z drutami zasilającymi go był w jednym i tym samym miejscu fabrycznie zagnieciony. Wskutek tego w tym miejscu przegrzewał się i przepalał szybciej.
Ale to amatorskie badanie (tylko przy użyciu prostego mikroskopu) więc może się mylę i Philips takich rzeczy nie robi (hmmm…)

klusdesign.pl
Gość
klusdesign.pl

Dobrze dobrane oświetlenie LED może znacznie zmniejszyć rachunki za prąd.

Ogurt
Gość
Ogurt

Ja nadal używam świetlówek E27 odpowiedniki ok 110w w całym mieszkaniu. Nawet w kiblu gdzie się włącza i wyłącza świetlówka starcza na rok. Ledy mimo wszystko świeca mocno kierunkowo i dosyć słabo

żółwik wygrzewający się pod lampą cieplną
Gość
żółwik wygrzewający się pod lampą cieplną

Z tą kierunkowością to się nie zgodzę. Owszem, mają swoje ograniczenia, jednak są one niwelowane do tego stopnia, że nie widać różnicy. Do tego pamiętać trzeba, że możemy mieć w pomieszczeniu więcej niż jedno źródło światła. I tak przecież zwisająca żarówka na środku pokoju nie wygląda zbyt estetycznie… 😉
W domu mam same LEDy. W biurze mam dwa rodzaje oświetlenia, jednak częściej używam LEDów.

KermiDT
Gość
KermiDT

200 lumenow na metr^2 * 20m^2 to 4000lumenow nie 2000

„aby na każdy metr kwadratowy powierzchni przypadło 200 lumenów. Czyli jeśli mamy pokój o pow. 20 m kw. to możemy go oświetlić dwiema tradycyjnymi żarówkami o mocy 75W, albo zestawem lamp LED, które w sumie też dałyby 2000 lumenów. „

ted
Gość
ted

Matematyka to trudna dziedzina.

Anna
Gość
Anna

Jest jeszcze przynajmniej jeden element ,którego moi PT Przedmówcy nie uwzględnili choć an passant jest to u Ogurta:jak często zapalamy-gasimy dany punkt.Im częściej,tym LED mniej sprawny – tako rzecze… doświadczenie gospodyni domowej 😉 . Co do barwy w świetle ledowym – jak to działa możemy na codzień sprawdzić kupując zwłaszcza owoce w marketach:celowo są tak oświetlone,by sprawiały wrażenie dojrzałych i świeżych.Kiedy je kupuję – a już zwłaszcza banany – zawsze – ale to :zawsze wychodzę z kręgu światła padającego na owoce. Jeśli zaś mamy wątpliwości co do „postarzania” produktów,to przyznały się do tego – nie dobrowolnie,oczywiście – największe firmy nawet… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany