28 czerwca 2026

Czy przeciętny polski lekarz zarabia za dużo? Jakie są zarobki lekarzy w Europie? Nasi doktorzy to krezusi w kitlach czy europejscy średniacy?

Czy przeciętny polski lekarz zarabia za dużo? Jakie są zarobki lekarzy w Europie? Nasi doktorzy to krezusi w kitlach czy europejscy średniacy?

W ostatnich dniach słyszymy sporo o milionerach wśród lekarzy. To wynik pracy (lub „pracy”) w kilku miejscach, łączenia zatrudnienia w sektorze publicznym i prywatnym, masowego dorabiania na wysokopłatnych dyżurach, procentowych wynagrodzeń od wysokopłatnych zabiegów… Czy to patologiczna sytuacja, czy nowa normalność? Lekarze nie chcą jawności swoich wynagrodzeń. Postanowiłem więc sprawdzić: czy zarabiają dobrze na tle kolegów z innych krajów? Czy zarobki naszych lekarzy pozwalają twierdzić, że są oni krezusami w kitlach czy tylko średniakami?

Jeszcze 10–20 lat temu polski lekarz wyjeżdżał do któregoś z bogatych zachodnioeuropejskich krajów, jeśli chciał naprawdę dobrze zarobić. Koszty życia w Niemczech czy Wielkiej Brytanii były oczywiście wyższe, ale zachodnie zarobki lekarzy kilkakrotnie przebijały te polskie. Teraz nie ma sensu wyjeżdżać, skoro w Polsce, przy niższych niż na Zachodzie kosztach życia, można zarobić ponad milion złotych rocznie.

Zobacz również:

Nie każdy lekarz tyle zarobi, ale są takie możliwości. A już zarobki na poziomie kilkuset tysięcy rocznie są częste. Czy więc polscy lekarze obecnie zarabiają dużo na tle kolegów z Europy Zachodniej? Czy na tyle im się polepszyło, że nie ma sensu, żeby myśleli o wyjeździe za granicę? A może to lekarze z Zachodu powinni się pakować i przyjeżdżać do Polski za chlebem? Odpowiedź zależy w dużym stopniu od tego, czy porównujemy płace nominalne, siłę nabywczą zarobków czy relację do przeciętnego wynagrodzenia w kraju.

Jeśli w debacie publicznej funkcjonują dwa przeciwstawne przekonania: że lekarze w Polsce są dramatycznie niedopłacani względem Zachodu i że lekarze należą do najlepiej zarabiających grup zawodowych w kraju, to znaczy, że zarobki lekarzy powinniśmy prześwietlić w „Subiektywnie o Finansach”. Który obraz jest bliższy prawdy?

CZYTAJ TEŻ:

Czy ktoś wie, ile wynoszą zarobki lekarzy?

Nie jest łatwo odpowiedzieć na pytanie, ile w Polsce zarabia lekarz. Wynagrodzenia w tej grupie zawodowej są tak zróżnicowane i zależą od tak wielu czynników, że w sumie jedynym źródłem informacji mógłby być ZUS, do którego spływają informacje z różnych miejsc pracy każdej zatrudnionej w Polsce osoby. Gdyby ZUS – na wzór GUS – udostępniał regularnie i publicznie takie informacje ze swoich baz, wiedzielibyśmy wiele.

ZUS jednak nie publikuje raportów ani statystyk dotyczących tego, ile zarabiają konkretne grupy zawodowe. Oficjalne i przekrojowe dane i analizy na temat wynagrodzeń w podziale na grupy zawodowe publikuje co dwa lata Główny Urząd Statystyczny w raporcie: Struktura wynagrodzeń według zawodów. Raport obejmuje m.in. medianę i stawki godzinowe wielkich grup zawodów. Można z tego wyciągnąć, jakie (średnio) są zarobki lekarzy.

Ostatnie informacje z GUS o zarobkach polskich lekarzy pochodzą z lutego 2026 roku, ale z danymi zbieranymi do października 2024 roku, czyli sprzed ponad półtora roku. Co można z nich wyczytać? Tylko w jednym miejscu GUS przybliża swoją analizę do średniego poziomu grup zawodów, gdzie już widać zarobki lekarzy wyodrębnione z szerszej grupy specjalistów. Ale nie ma podziału na lekarzy początkujących, specjalistów itp. Według danych GUS lekarze należą do najlepiej zarabiających ludzi w Polsce.

Analiza według średnich grup zawodów pokazuje, że pierwsze dwa miejsca pod względem wysokości przeciętnego wynagrodzenia zajmowali dyrektorzy generalni i zarządzający (22 911,90 zł brutto) oraz kierownicy do spraw technologii informatycznych i telekomunikacyjnych (21 489,76 zł). Obydwie grupy zaliczane są do zawodów obejmujących przedstawicieli władz publicznych, wyższych urzędników i kierowników. Na czwartym miejscu byli już lekarze, których zarobki wynosiły średnio 17 440,10 zł.

Według danych z Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji średnie wynagrodzenie lekarza specjalisty zatrudnionego w szpitalu sieciowym wynosiło ok. 24 000 zł brutto miesięcznie, najlepiej opłacana jedna czwarta specjalistów przekracza poziom około 29 000 zł, a około 1% lekarzy kontraktowych osiągało ponad 100 000 zł miesięcznie z pojedynczej umowy ze szpitalem lub innym pracodawcą z branży zdrowotnej.

Z tym że, jeśli chodzi o rekordzistów, czyli lekarzy zarabiających realnie ponad milion zł rocznie, to AOTMiT uważa, że ich udział może być kilkuprocentowy, a nawet dochodzić do około 10%. Wynika to ze specyfiki wykonywania zawodu polegającej na pracy w kilku placówkach, łączeniu kontraktów czy braniu wielu dyżurów. To powoduje, że lekarze mogą zarabiać więcej, niż pokazują statystyki.

Po burzy medialnej wokół lekarza ze Szpitala Południowego w Warszawie, który w 2025 roku zarobił 1,6 mln zł brutto, a nie miał nawet specjalizacji (prawdopodobnie wpisywał też do grafików fikcyjne dyżury), resort zdrowia podjął pracę nad przepisami, które dadzą Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji możliwość monitorowania zarobków lekarzy po numerze PESEL lub numerze prawa wykonywania zawodu (PWZ).

Raport OECD: zarobki polskich lekarzy wysokie czy niskie?

OECD zbiera dane o wynagrodzeniach w krajach członkowskich, ale w przypadku Polski są to oczywiście dane oparte na oficjalnych informacjach z GUS. Ile lekarze mogą zarobić w swoich krajach? W większości krajów zarobki lekarzy wynoszą od dwóch do sześciu razy więcej, niż zarabia przeciętny pracownik. Jednak lekarze specjaliści zarabiają najczęściej co najmniej trzy razy więcej niż przeciętny pracownik w gospodarce danego kraju.

W warunkach polskich, gdzie przeciętne wynagrodzenie wyniosło 9562,88 zł brutto (to niecałe 7000 na rękę), lekarz przeciętnie powinien zarabiać między 14 000 zł netto (19 100 zł brutto) a 42 000 zł netto (57 500 zł brutto).

Eksperci OECD porównali w najnowszym raporcie „Zdrowie w skrócie w 2025 roku” wynagrodzenia specjalistów w wartościach bezwzględnych (dane za 2023 rok) na podstawie wspólnej waluty (dolary amerykańskie) i wartości skorygowanej o różnice w sile nabywczej i inflacji. Po lewej stronie pokazany jest stosunek wynagrodzenia lekarzy specjalistów do przeciętnego wynagrodzenia w kraju, a po prawej zarobki z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej PPP.

Z danych OECD wynika, że niemal we wszystkich analizowanych krajach bardzo wysoki poziom kwalifikacji lekarzy specjalistów i wysokie obciążenie pracą wielu z nich powoduje, że lekarze specjaliści zarabiają znacznie więcej niż średnie zarobki. W niemal wszystkich krajach, w których występują dwie formy zatrudnienia – etaty i samozatrudnienie – osoby samozatrudnione zarabiają znacznie więcej niż etatowcy. Wyjątkiem jest Holandia, ale ta różnica wynika ze specyficznych warunków podatkowych.

Specjaliści-etatowcy zarabiają najwięcej w Irlandii, gdzie nowe umowy dla lekarzy, którzy rezygnują z prawa do przyjmowania pacjentów prywatnie, co obowiązuje od 2024 roku, doprowadziły do średniego dochodu przekraczającego 250 000 dolarów. Wśród samozatrudnionych specjalistów najwyżej zarabiają Niemcy, Korea Południowa i Austria, w okolicach 300 000 dolarów.

Natomiast najemni specjaliści w Bułgarii zarabiają najmniej spośród lekarzy w krajach OECD i krajów przystępujących. Również zarobki specjalistów w Meksyku, Kolumbii, Grecji i Kostaryce są stosunkowo niskie (między 65 000 – 75 000 dolarów).

W pierwszym zestawieniu Polska należy do krajów z ponadprzeciętnie wysokim stosunkiem zarobków lekarzy-specjalistów do przeciętnych zarobków w kraju, na poziomie 2,9. W drugim zestawieniu – siły nabywczej wynagrodzeń – nasz kraj znalazł się poniżej średniej dla OECD, z poziomem 108 000 dolarów rocznie, w sąsiedztwie Francji, ale za to z poziomem 2,5 razy niższym niż w Irlandii i dwa razy niższym niż w Holandii. Różnicę w krajach europejskich są więc bardzo duże.

Zarobki lekarzy: jaka specjalność najlepiej „płaci”?

OECD pokazuje, jakie są różnice w wynagrodzeniu różnych kategorii specjalistów w porównaniu z lekarzami ogólnymi. Specjaliści zarabiają średnio około 40% więcej niż lekarze pierwszego kontaktu. W Korei Południowej dochód samozatrudnionych specjalistów był co najmniej dwukrotnie wyższy niż samozatrudnionych lekarzy rodzinnych. W Szwajcarii różnica między samozatrudnionymi specjalistami a lekarzami rodzinnymi jest z kolei bardzo mała i wynosi tylko około 6%.

Obliczanie ogólnej średniej wielu różnych specjalności medycznych ukrywa istotne różnice w potencjale zarobkowym w różnych dyscyplinach. Chociaż istnieją różnice między krajami OECD, istnieją też pewne powtarzające się wzorce. Średnio radiolodzy, anestezjolodzy i okuliści są najlepiej zarabiającymi specjalistami w krajach OECD, zarabiając około 60–80% więcej niż lekarze pierwszego kontaktu.

Istnieją znaczne różnice w dochodach w niektórych specjalnościach, np. w Kanadzie okuliści zarabiają średnio ponad trzy razy więcej niż lekarze rodzinni i ponad 75% więcej niż chirurdzy ogólni, podczas gdy radiolodzy w Niemczech zarabiają ponad dwa razy więcej niż lekarze rodzinni i pediatrzy. W Izraelu anestezjolodzy zarabiają prawie trzy razy więcej niż lekarze rodzinni.

Na grafice z raportu OECD z 2025 roku pozioma linia przerwana pokazuje parytet z przeciętnym wynagrodzeniem lekarzy rodzinnych, którzy w większości krajów mieszczą się w średniej zarobków. Dane odnoszą się do specjalistów samozatrudnionych i obejmują średnie wynagrodzenie w kilku krajach OECD w tym Polski w różnych specjalnościach, po kolei dla: pediatrów, chirurgów, okulistów, anestezjologów, radiologów. Wykresy oparte są na danych krajowych za 2023 rok.

Medyczne migracje: w którą stronę jadą lekarze?

W 2015 roku ówczesna kanclerz Angela Merkel mówiła w kontekście kryzysu migracyjnego i ulgowych procedur azylowych dla migrantów z Syrii i Bliskiego Wschodu, że Niemcy „dadzą radę”, a napływ uchodźców pomoże krajowi w rozwiązaniu problemu wykwalifikowanej siły roboczej, bo przecież wśród imigrantów znajdzie się też wielu lekarzy i inżynierów. Rzeczywistość okazała się inna, bo większość przybyszy nie posiadała żadnego wykształcenia, a sama wypowiedź Merkel stała się przedmiotem żartów.

Ale tak naprawdę lekarze to grupa zawodowa, która wyjątkowo często podróżuje i migruje, na co zwraca uwagę również raport OECD. Jeden z rozdziałów raportu poświęcony jest temu, że wiele krajów OECD „zwraca się do lekarzy przeszkolonych za granicą, aby szybko i przy stosunkowo niskich kosztach zwiększyć swoją kadrę medyczną”.

Chociaż przybysze łagodzą natychmiastową presję kadrową, to równocześnie wprowadzają większą niepewność w planowaniu siły roboczej i mogą pogłębić niedobory w krajach pochodzenia. W 2023 roku kraje członkowskie OECD zatrudniły ponad 600 000 lekarzy przeszkolonych za granicą, co stanowi wzrost o nieco ponad 50% od 2010 roku. Ich rozkład jest nierównomierny: prawie trzy piąte praktykuje tylko w trzech krajach: Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Niemczech.

Lekarze przeszkoleni za granicą stanowili średnio aż 20% kadry medycznej w krajach OECD w 2023 roku, w porównaniu z 16% w 2010 roku. Ich liczba rosła szybciej niż w przypadku lekarzy wyszkolonych w tych krajach. Odsetek różnił się znacznie w 2023 roku, od 1% lub mniej na Litwie i we Włoszech (4% w Polsce) do ponad 40% w Szwajcarii, Nowej Zelandii, Irlandii i Norwegii oraz 59% w Izraelu. Wzrost w latach 2010–2013 był szczególnie silny w Szwajcarii, gdzie bezwzględna liczba lekarzy kształconych za granicą się podwoiła, oraz w Niemczech, gdzie ta liczba się potroiła.

Napływy lekarzy z zagranicy do głównych krajów docelowych mają tendencję wzrostową i przyspieszyły od czasu pandemii COVID-19. Wielka Brytania przyjęła ponad 18 000 lekarzy przeszkolonych za granicą w 2023 roku, co stanowi najwyższy roczny wskaźnik w historii i trzykrotny wzrost w stosunku do 2010 roku. Irlandia i Izrael odnotowały równie duże wzrosty.

Jedną z głównych barier dla skutecznej integracji na rynku pracy specjalistów przeszkolonych za granicą w tym lekarzy jest uznawanie kwalifikacji i procedur licencyjnych. Skomplikowane procedury mogą przyczyniać się do „marnotrawstwa mózgów” – uważają eksperci OECD. Wykwalifikowani pracownicy mogą być zmuszeni pracować na niższym poziomie niż ten, na który się wyszkolili.

Kanadyjskie dane spisowe ilustrują skalę problemu: w 2021 roku w zawodzie pracowało 90% lekarzy wyszkolonych i urodzonych w Kanadzie, podczas gdy odsetek wśród lekarzy urodzonych za granicą i wyszkolonych za granicą wyniósł tylko 36%. Znaczna pula wykwalifikowanych lekarzy pozostaje w ten sposób niewykorzystana pomimo trwających niedoborów siły roboczej częściowo dlatego, że długie programy pomostowe i złożone procedury licencjonowania opóźniają lub uniemożliwiają pracę.

Wygraną w tej grze mogą mieć kraje bogatsze, które oferują wysokie wynagrodzenia i do których ciągną ze wszystkich stron dobrze wykształceni lekarze, również – jeszcze do niedawna – z Polski. Widać to na grafice pokazującej saldo netto wykorzystania lekarzy przyjezdnych na krajowych rynkach medycznych. W Polsce przyjazdy są niewielkie i dotyczą lekarzy z Ukrainy, którym zawdzięczamy pokrycie wielu niedoborów w placówkach zdrowia, zwłaszcza po roku 2022.

Polski lekarz na walizkach? Już nie!

Chyba już minęły czasy, kiedy polscy lekarze masowo udawali się na emigrację zarobkową. Jednak wciąż niemiecki czy brytyjski lekarz zarabia wielokrotnie więcej niż polski. Niemcy czy Wielka Brytania pozostają jednym z najlepiej wynagradzających lekarzy krajów Europy. OECD wskazuje, że relacja wynagrodzeń lekarzy do średniej płacy należy tam do najwyższych w Europie. Te kraje nie tylko dobrze płacą lekarzom, ale też zapewniają im wyjątkowo wysoki status, wręcz uprzywilejowana pozycje wobec innych pracowników.

Dużo Polaków, w tym lekarzy, wyemigrowało w ostatnich 20 latach do Wielkiej Brytanii. Skoro brytyjscy lekarze zarabiają relatywnie dobrze, dlaczego Wielka Brytania nadal cierpi na niedobór personelu? Winne są zapewne wysokie koszty życia, duże obciążenie pracą, emigracja do Australii, Kanady i USA, ograniczenia budżetowe NHS.

Zgodnie z danymi OECD zarobki polskich lekarzy, choć nie są najgorsze, to jednak są niższe niż w wielu krajach zachodnich. Stąd wciąż potencjalne ryzyko, że lekarze mogą zechcieć wyjechać, gdyby ich zarobki miały ulec obniżeniu w wyniku obecnej afery z milionowymi zarobkami lekarza ze Szpitala Południowego. Czy jednak to, czego się ostatnio o zarobkach lekarzy dowiadujemy, nie świadczy o tym, że może analiza OECD może zaniżać dochody polskich lekarzy, bo dane są niepełne?

OECD zaznacza, że nie zawsze uwzględnia dochody z prywatnej praktyki, nie zawsze obejmuje dyżury i dodatkowe świadczenia, a w części krajów pokazuje głównie sektor publiczny. W Polsce jest to szczególnie ważne, ponieważ wielu lekarzy pracuje na kontraktach, dyżuruje w kilku placówkach, prowadzi prywatne gabinety. Dlatego statystyczny dochód lekarza etatowego nie musi odzwierciedlać rzeczywistych dochodów najbardziej aktywnych specjalistów.

Polska nadal przegrywa z Niemcami, Wielką Brytanią czy wieloma innymi krajami pod względem bezwzględnych wynagrodzeń lekarzy. Jednak różnice są mniejsze po uwzględnieniu siły nabywczej, a pozycja lekarzy względem przeciętnego pracownika w Polsce może być znacznie silniejsza, niż sugerują same porównania nominalnych zarobków. Największa trudność wynika z tego, że dochody polskich lekarzy są rozproszone między etaty, kontrakty, dyżury i praktykę prywatną, co utrudnia międzynarodowe porównania.

CZYTAJ TEŻ:

co zrobić żeby ochrona zdrowia nie zbankrutowała

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

Źródło zdjęcia: Online Marketing/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
85 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Niko
20 dni temu

Ostatnia afera nie tyle ujawniła ile zarabiaja lekarze ale jak okradają Polaków wyłudzając pieniadze za fikcyjne godziny ,zarabiaja sporo ale nie mają skrupułów żeby wyłudzać pieniądze z systemu ochrony zdrowia ,dla mnie nie różni sie to wcale od działania mafii paliwowej ,vat itp.trzeba uszczelnić system bo takie hieny jak ten młody pseudolekarz puszczą ten kraj z torbami a my bedziemy tylko dorzucać do tej dziury bez dna i zamiast być leczonym to czekać nie wiadomo na co🤔to nie są święte krowy trzeba takich pociągnąć do odpowiedzialności karnej ,zarabiają dobrze skoro nie wyjechali ale im zawsze będzie mało …

Milord
20 dni temu
Reply to  Niko

Oj mało im, mało !
Taki jeden z Kalisza zarabiał ponad 2 mln rocznie. Ciekawe, czy ktoś dał mu teraz więcej. Czy nie było już chętnych na profesora?

RAFAL
20 dni temu

Te konowały co oszukiwali i oszukują na godzinach to po prostu zwykli złodzieje i oszuści . Powinno być to zakwalifikowane jako oszustwo wielkich rozmiarów . Po sprawdzeniu tych fikcyjnych godzin złodzieje publicznej kasy powinni oddać kasę i po prostu ponieść karę odbywając pobyt za kratami . Samo oddanie pieniędzy przecież nie wystarcza w przypadku złodziejstwa . Pewnie wtedy ze 100 tys złodziejskich konowałów zrobiłoby się ok 50 tys tych co nie kradli lub nie mieli takich możliwości . Jedyną pozytywną rzeczą tego złodziejskiego ordynarnego procederu konowałów jest to , że przez dłuzszy czas nikt nie wspomni ,że ,, składka zdrowotna… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  RAFAL

Złodziejstwa w Polsce jest dużo. Ale bynajmniej nie tylko w tej branży. CO czwarty pracownik korporacji udaje, że pracuje, a kasę bierze.

Xxx
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Pracownik korpo ma swojego przełożonego który w imieniu właścicieli firmy akceptuje jakość pracy swojego pracownika lub nie.
Jeżeli prezes firmy zamiast zwiększyć sobie wymagrodzenie woli płacić te pieniądze przypadkowemu ferdkowi za nic nie robienie to jest, to jego sprawa. A tutaj mamy finanse publiczne i człowieka który nie ma umocowania i uprawnień żeby akceptowac i płacić za pracę której nie było. Więc nie traktujmy tego jako równoważnych sytuacji, ani tym bardziej nie sugerujmy że co czwarty pracownik korpo jest zlodziejem.

Admin
20 dni temu
Reply to  Xxx

Zgoda, ale nie sugerujmy też, że wszyscy lekarze to złodzieje, a do tego zmierza – zdaje się – ta dyskusja…

Niko
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Rożnica jest taka ze pracownik korporacji nie kradnie pieniedzy podatnikow😉czyli naszych,natomiast cala budzetówka finansowana z naszych podatkow to patola ,policjant ucieka na emeryrure po paru latach pracy ,żołnierz itp ile tam jest wałów i niepotrzebnych etatów fikcyjnych i Pan Panie Macieju też sie dorzuca dla nich tu jest rak który to państwo wykończy jak zabraknie kasy z podatków a kumaci nie lubią być okradani😉

Admin
20 dni temu
Reply to  Niko

Prawda, aczkolwiek do nieefektywnych korporacji, w których co czwarty pracownik snuje się bez celu, też wszyscy dopłacamy, w cenach produktów

Jacek
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie wszyscy sie snują.

Są i tacy ktorzy zarabiają ponadprzeciętnie.

A że jest jakaś takich cześć (wg mnie stosunkowo niewielka) to są koszty wliczone. Faktem jest ze są mało efektywni i raczej powinno się im podziękować. Nie każdy jest utalentowany.

Poza tym, wielu zarabia zdecydowanie mniej, niz wynikałoby to z warunków rynkowych.
Nie wychodzą poza strefę komfortu, pracują latami w jednej firmie, godzac sie na niskie stawki.

Ergo, snują się, owszem, ale zarabiają połowę tego, co gdzie indziej zarabiali by nie snując się.

Ale z jakiegoś powodu ich tam nie ma.

Admin
19 dni temu
Reply to  Jacek

To prawda, okoliczności snucia się są różne. Ale zjawisko z całą pewnością jest wielkoskalowe. Zaryzykuję tezę, że bardziej wielkoskalowe, niż patologie w świecie medycznym

RAFAL
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak korpo splajtuje to ich sprawa . Najwyżej stracą akcjonariusze . Ale złodziejstwo konowałów jest nastepną cegłą do bankructwa tego państwa. Stracą też ciułacze , którzy np oszczędzają na emeryturę w obligacjach tego kraju .

Admin
20 dni temu
Reply to  RAFAL

A jak splajtuje korpo medyczna? :-).
Nie wydaje mi się, żeby złodziejstwo jakiejkolwiek pojedynczej grupy zawodowej miało oznaczać bankructwo tego kraju. Najwyżej nieoptymalną dystrybucję bogactwa.

Paweł
20 dni temu

Nie rozumiem dlaczego zarobki lekarzy są „niskie” przez to, że nie są równe tym „zachodnim”, jeśli prawie każdy inny zawód to 3-4 krotnie niższe wynagrodzenia za podobną pracę niż na „Zachodzie”. Według mnie obecnie wynagrodzenie w publicznym sektorze zdrowotnym przekracza dwukrotnie średnią. I jeszcze mamy do tego sie dorzucać zwiększając składkę zdrowotna? Od 20 lat nie byłem u lekarza NFZ, brak miejsc, terminów… To za co płacę prawie równowartość składki emerytalne? Kasa przepada.

Admin
20 dni temu
Reply to  Paweł

To chyba nie o to chodzi, żeby były równe zachodnim. Główna teza tego tekstu jest taka, że nie tylko w Polsce lekarze zarabiają 3-4 krotność pensji normalnego człowieka

Lekarz
20 dni temu
Reply to  Paweł

Polecam zapoznanie się z modus operandi neoliberałów w kwestii usług publicznych. Kiedyś trzeba przerwać ten krąg i ktoś musi być pierwszym, by to przerwać:

https://www.facebook.com/share/p/1CKqw4mp9P/

Last edited 20 dni temu by Lekarz
Admin
20 dni temu
Reply to  Lekarz

Politycy są tchórzliwi. Jak nie zobaczą, że Polacy przestają być populistyczni, to oni też przestaną być. Pytanie czy my już jesteśmy na takim poziomie mentalnym, żeby myśleć o czymś innym, niż własny, bieżący interes i czubek własnego nosa…

Xxx
20 dni temu
Reply to  Paweł

Pamiętajmy, że tego typu porownanie jest spaczone tym, że polska przez dlugi czas miała pomysł na siebie żebyście byli pracownikami za miskę ryżu, tania siła robocza itd. Dla mnie dużo lepszym porównaniem jest nie to czy w kraju X zarobię cyferke Y czy Z tylko jaką jakość życia pozwoli mi kupić moj Polski zawód w niemczech, Włoszech, szwajcarii lub stanach. Co z tego, że np. W polsce zarobiłbym 3 srednie krajowe, a w niemczech dwie średnie krajowej jeżeli np. w niemczech miałbym dzięki temu lepsze mieszkanie, mniejszy kredyt, lepsza szkole dla dzieci itd. Żeby się spuszczać nad cyferkami trzeba je… Czytaj więcej »

Lekarz
20 dni temu

Dziękuję za ten artykuł. Natomiast kilka dodatkowych informacji: 1. Brakuje podkreślenia, że dochód lekarza rzadko kiedy jest z równowartości 160h miesięcznie – większość lekarzy pracuje dużo więcej, nie zawsze dlatego że chcą, często są po prostu takie braki kadrowe. Nagłe przyjmowanie większej liczby studentów na studiach niekoniecznie rozwiązuje sprawę, bo wiąże się to z obniżeniem wymagań co do poziomu wiedzy, jak również nie bierze pod uwagę tego, że mało jest ludzi, żeby taki skokowy przyrost późniejszych absolwentów wyszkolić na specjalistów. 2. Co niektórzy lekarze (zwlaszcza ci, co zaczynali kariery w latach 90.-2000.) alergicznie reagują na dyskusję o zarobkach, bo mają… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  Lekarz

Dzięki za insajderskie spojrzenie i dobre uzupełnienie tekstu. Dobrze pokazuje, że zło przyszło ze złych decyzji regulacyjnych, a nie z tego, że lekarze się wycwanili. Pozdrowienia!

Lekarz
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A ja dziękuję za artykuły o finansach w przeszłości! Cykl „Subiektywnie o finansach” w GW był moim pierwszym zetknięciem się z tą dziedziną życia (jeszcze chyba przed 2010 rokiem, onile się nie mylę), a Pana książka „100 potwornych opowieści o pieniądzach” – pierwszą na tematy finansowe, jaką kupiłem 🙂

Kupiłem ją również w prezencie urodzinowym kumplowi, którego sam wprowadzałem w obligacje skarbowe detaliczne, IKE/IKZE 🙂

Last edited 20 dni temu by Lekarz
Admin
20 dni temu
Reply to  Lekarz

Panie Adamie, wielkie dzięki za dobre słowo, mam nadzieję, że teraz też Pan do mnie wpada 😉

RAFAL
18 dni temu
Reply to  Lekarz

Nareszcie ma pan kasę do inwestowania . Powinniście dziekować za Covid chińczykom . Bierzcie ile wlezie . Ale może być tak ,że nic pan z tych obligacji miał nie będzie .

Lekarz
16 dni temu
Reply to  RAFAL

I czemu ma służyć ten atak? Nie, nie dziękuję Chińczykom, bo covid dokonał mocnych spustoszeń nie tylko wśród pacjentów, ale też wśród lekarzy. Normalnie pracowałem, z powodu covidu i nagłego napływu pacjentów więcej niż etat, bo takie było wtedy zapotrzebowanie. Kiedy otwierali szpital tymczasowy covidowy – zgłosiłem się na ochotnika z własnej woli jako JEDYNY rezydent ze swojego oddziału, pozostali nie byli chętni mimo że dodatek covidowy „powinien” był ich zachęcić. Moje zaangażowanie skończyło się tym, że współlokatorki i właścicielka mieszkania chciały się mnie pozbyć, co mnie kosztowało dużo psychicznie i osłabiło w wiarę w ludzi. Pan tym złośliwym postem… Czytaj więcej »

Last edited 16 dni temu by Lekarz
Marcin Kuchciak
19 dni temu
Reply to  Lekarz

Podzielam większość Pańskich spostrzeżeń, przy czym nie pojmuję logiki zawartej w drugim zdaniu punktu pierwszego wpisu.
Cytat: Nagłe przyjmowanie większej liczby studentów na studiach niekoniecznie rozwiązuje sprawę, bo wiąże się to z obniżeniem wymagań co do poziomu wiedzy.

Lekarz
19 dni temu

To znaczy, że trzeba będzie przyjąć sporo osób, których zdolności do nauki nie są tak duże, zwykłe obniżanie poprzeczki. Ale nawet, gdyby to zbagatelizować i założyć teoretycznie na potrzeby dyskusji, że wynik matury niewiele nam mówi o poziomie przyszłego lekarza – mamy do czynienia z powstawaniem „jak grzyby po deszczu” różnych „szkół” lekarskich, często w miejscach nie spełniających norm, których akredytacje są zdobywane w bardzo pokrętny, o ile wręcz nie korupcyjny sposób. Rodzi to pytania o jakość nauki w takich miejscach. Oczywiście, opinia publiczna już na nas naskakuje, że niby „sitwa blokuje dostawanie się na studia”, ale gdybyśmy takich wątpliwości… Czytaj więcej »

Marcin Kuchciak
19 dni temu
Reply to  Lekarz

Rozumiem Pana tok rozumowania, choć, gdyby Pan napisał „może obniżyć” zamiast kategorycznego postawienia sprawy, że „wiąże się to z obniżeniem wymagań”, które zakłada nieuchronność procesu, to byłaby pełna zgoda. Co do nagonki na lekarzy. Tak, co się odczynia w niektórych mediach, to polowanie na jakiegoś czarnego luda i jest po prostu nie fair. Generalizując zagadnienie krzywdzimy innych lekarzy, którzy nie stracili swojej misyjności i chęci ciągłego dokształcania się, a pieniądze nie są ich jedynym celem. Nie znam drugiego takiego zawodu z tych powszechniejszych, z którym każdy Polak się kiedyś zetknie, gdzie niezbędne jest doskonalenie się w wiedzy o nowych odkryciach… Czytaj więcej »

Lekarz
20 dni temu

Zapomniałem jeszcze napisać, że główną przyczyną niedoboru lekarzy, jaki powstał chyba pod koniec lat 2000. nie było rzekome „blokowanie studiów przez sitwy lekarskie” (to dotyczyło głównie dostawania się na szkolenia po specjalizacyjne PO studiach). Główną przyczyną były wcześniejsze decyzje rządów o ograniczeniu przyjęć na wydziały lekarskie. Te decyzje wynikały z tego, że wcześniej Polska jako „centralny geograficznie” element Układu Warszawskiego miała być głównym zapleczem medycznym w razie ew. wojny z NATO, w związku z czym była rzeczywiście „nadprodukcja” lekarzy. W tej sytuacji decyzje rządów o ograniczeniu przyjęć na wydziały lekarskie były początkowo zdroworozsądkowe, tyle ze te rządy zapomniały później stopniowo… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  Lekarz

Ciekawe spostrzeżenie, dzięki!

Natalia
20 dni temu

Proponuję żeby stworzyć też bazę pesel ludzi którzy nie płacą ubezpieczenia zdrowotnego a których jest całkiem dużo… W moim szpitalu robimy zabiegi ratujące życie wyceniane przez AOTMiT na kilkadziesiąt tysięcy złotych i więcej. Któryś z publicznie komentujących się zastanowił ile kosztuje zoperowanie rozwarstwienia aorty? Ile leczenie złamania kręgosłupa? Ile udar krwotoczny? Może nie musimy ratować każdego życia? Moze tym ludziom trzeba wystawiać rachunki za leczenie i egzekwować ich spłatę? Może tym zajęliby się rządzący aby więcej do tego koszyka się dokładać a nie biadolić, że nie ma i szukać kozłów ofiarnych którzy zawsze i wszędzie w każdej grupie zawodowej się… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  Natalia

Pełna zgoda, za dużo pasażerów na gapę. Aczkolwiek z drugiej strony trzeba skończyć z patologią polegającą na wyrywaniu sobie lekarzy przez publiczne szpitale

Marcin Kuchciak
19 dni temu
Reply to  Natalia

Nie ma potrzeby tworzenia czegoś, co już jest.

Radek
18 dni temu

Może pan rozwinac?

Marcin Kuchciak
18 dni temu
Reply to  Radek

eWUŚ

Radek
17 dni temu

Dzięki 🙂

Faktycznie, jest cos takiego.

Stef
20 dni temu

Polska kraj w którym ceny sa zachodnie a zarobki wschodnie.*
* nie dotyczy wybranych grup zawodowych.

Ostatnio był swietny art na wyborczej. Autor stawiał tezę że ceny mamy dużo niższe, niż na zachodzie, po czym wszystkie dane które podawał wskazywały że ceny żywności sa niższe o 5 do 15 % 😉

Admin
20 dni temu
Reply to  Stef

15% to dużo!

Xxx
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

No biorąc pod uwagę, ze żywność (włącznie z restauracjami) zjada mi 10%-15% zarobków to znaczy, że oszczędność jest na poziomie 2,25% jedynie, to nie jest dużo.

Admin
20 dni temu
Reply to  Xxx

No, ale dla większości konsumentów koszty żywności to raczej 30-40% budżetu. Faktem jest, że kluczowe są takie rzeczy jak koszty mieszkania, kredytów i rachunków comiesięcznych, ale jednak 20% ludzi w Polsce jest na pensji minimalnej, dla nich 10-15% różnicy w cenie żywności ma znaczenie

Gregory
20 dni temu
Reply to  Stef

Powiem tak, 17 lat temu zwykła pizza w Narviku była droższa ok. 3-4x od zwykłej pizzy z Wrocławia. Teraz już jest droższa tylko 2x…

Admin
20 dni temu
Reply to  Gregory

Ile wynosiła przeciętna pensja w Polsce 17 lat temu, a ile wynosi dzisiaj? Założę się, że Polaka mimo tego stać dzisiaj na więcej pizzy, niż kiedyś…

Stef
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale fajnie pan minipuluje. Najpierw w odp. na jeden komentarz pisze pan o minimalnej pensji, a za chwilę w odpowiedzi na kolejny już o przeciętnej.

Może trzymajmy sie minimalnej albo mediany, bo tej średniej to mało kto widział.

Admin
19 dni temu
Reply to  Stef

W tym aspekcie to nie ma znaczenia

Stef
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak dla Pana nie ma znaczenia czy ktoś zarabia minimalną czy średnią to gratuluje.

A tak serio ma to kolosalne znaczenie bo % wydatków na żywność sie zmienia w zależności od tego ile zarabiamy. Chyba jest Pan tego świadomy?

Admin
19 dni temu
Reply to  Stef

Tak, ale nie o tym rozmawiamy tylko o tym, czy „zachodnie ceny, wschodnie zarobki” to głupie, populistyczne i już dawno nieaktualne stwierdzenie. Pamięta Pan jeszcze?

Polek
20 dni temu
Reply to  Gregory

Porównaj najwyższe wydatki, np. czynsz czy inne stałe opłaty miesięczne.

Hipolit
19 dni temu
Reply to  Polek

No jednak jeść też coś trzeba…

Polek
19 dni temu
Reply to  Hipolit

Rzecz w tym, że za granicą przez tamtejszą wysokość czynszu stałe opłaty często pochłaniają ponad połowę dochodów, a żywność ma udział w domowym budżecie dużo mniejszy niż w Polsce. Ceny żywności i ubrań są takie same. Co z tego, że zarobki brutto tam są wyższe, jak podatki i koszty pozażywnościowe (w tym czynsz, usługi i paliwo) są horrendalnie wyższe.

Polek
20 dni temu
Reply to  Stef

„Polska kraj w którym ceny sa zachodnie a zarobki wschodnie” – to typowy slogan, dobry dla populistów. Liczy się siła nabywcza. Co z tego, że ceny w sklepie mamy takie jak Niemcy, jak za czynsz płacą oni 6x więcej (a ich „zachodnie” pensje nie są aż tyle wyższe).

Admin
19 dni temu
Reply to  Polek

Dokładnie

Adrian
20 dni temu

Dla mnie skandalem jest to, że ATOMiT nie zbiera i analizuje danych o zarobkach personelu jako procentu wydatków jednostek świadczących usługi medyczne, a NFZ nie monitoruje czasu pracy personelu. To wygląda jak jeden wielki przekręt. Dodatkowo fundamentalnym założeniem systemu ze składką zdrowotną jest to, że służba zdrowia jest finansowana wyłącznie ze składki. Tyle Polacy chcą wydawać na służbę zdrowia. Więc z jakiej paki ładuje się dodatkowe miliardy z różnych dotacji i fudnuszy?? Czyli znowu utrzymujemy służbę zdrowia z budżetu plus kosimy społeczeństwo na nowym podatku zwanym „składką zdrowotną”? Po trzecie, dlaczego nie wrócimy do gotowego systemu kas chorych opracowanego przez… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  Adrian

Panie Adrianie, pomysł z kasami chorych chyba się nie uda, bo te kasy będą konkurować o lekarzy tak, jak teraz szpitale. Chyba doprowadziliśmy ten „interes” do takiego stanu, że potrzebujemy ograniczenia liczby szpitali, kontroli czasu pracy lekarzy, być może ograniczenia ich multietatowości. A po zrobieniu wstępnych porządków może rzeczywiście mniejsze struktury (kasy chorych) zamiast NFZ byłyby w stanie lepiej zarządzać aktywami. Ale uruchomienie wolnej konkurencji na rynku, na którym jest za mało lekarzy i rośnie popyt to prosta droga do bańki spekulacyjnej. Zresztą właśnie taką mamy

Adrian
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale kasy chorych nie zatrudniały lekarzy. One konkurowały o pacjentów, bo od tego zależał ich budżet (składka szła za pacjentem). Ta konkurecja miała wymuszać efektywność czyli nieprzepłacane i nie-niedoszacowywane kontrakty ze szpitalami. Dzisiaj NFZ nie ma takiego bodźca. Kontrakty i ich wyceny są zawierane z klucza partyjnego i lobbystycznego. Ja byłem zachwycony działaniem kas chorych przez te 3 lata. Pamiętam, że miałem dedykowanengo doradcę ze swojej kasy. Gdy pojawiał się problem z jakąś usługą, przychodnią, a miałem wtedy poważną kontuzję, a studiowałem w województwie innej kasy niż moja przypisana dzwoniłem i problem znikał. Dzisiaj piszę skargi na lekarzy i nikt… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  Adrian

No tak, ale wyceny zależą od tego za ile lekarz chciałby popracować ;-). Dziś sytuacja jest inna niż kiedyś, bo jesteśmy w „bańce spekulacyjnej”. To nie są warunki, w których wolny rynek łatwo doprowadza do stabilizacji cen. Wydaje mi się, że najpierw trzeba „posprzątać”, a potem można wjechać z konkurencyjnymi kasami chorych.

Adrian
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Oczywiście tego bałaganu konkurencja z dnia na dzień nie naprawi.
Ale ciekawą opcją jest też dyrektywa o leczeniu transgranicznym. Uwolnienie jej pozwoliłoby odciążyć system, myślę, że w bardzo dużym stopniu. Pozwoliłoby też wyznaczyć nowe standardy kosztowo-jakościowe dla całego systemu. Niestety dyrektywa wprowadza przesłankę „ochrony stabilności finansowej systemu” i nasz rząd w 2014 skwapliwie z niej skorzystał w praktyce zabraniając leczenia się za granicą na NFZ.

Admin
20 dni temu
Reply to  Adrian

Może to by był jakiś sposób, ale nie sądzę, żeby leczenie się u Czechów ustabilizowało nasz system…

Stef
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Popieram. Od 3 mcy mieszkam w mieście powiatowym i z ciekawości przyjrzałem się oddziałom. Wlasciwie żaden nie jest wstanke zapewnić przyzwoitej opieki i odsyla do miasta wojewodzkiego oddalonego o 70 km.

Cześć hucznke zwanymi oddzialami to zwykłe poradnie by były albo ambulatorium o SOR nie wspomne.

Admin
19 dni temu
Reply to  Stef

Od tego trzeba zacząć…

Xxx
20 dni temu
Reply to  Adrian

Ale co znaczy, że nie monitoruje? Że nie zatrudnia armii ludzi którzy sprawdzają czy dant lekarz jest fizycznie w jakimś miejscu? Przecież to jest zadanie przełożonych tego lekarza i caly przekret bierze się z bezprawnego przymykania oka przełożonych na takie sytuacje. właściciel korporacji w której pracuje też nie wskakuje do samolotu z dubaju i nie przyjeżdża i nie patrzy czy siedzę przy biurku, bo ma od tego ludzi. Tylko u mnie jakby wyszło,. że ktoś nie pracuje w sytuacji gdy twierdzi, że pracuje to by momentalnie wyleciał na zbity pysk

Stef
19 dni temu
Reply to  Xxx

Powiem jak to wyglada w srodkach ue. Sa karty czasu pracy i system ktory sprawdza czy nie ma „kolizji”. Jak juz wykazales że od 10-12 byleś tu, to z kolejnego projektu nke wskażesz ttch samych godzin bo system nie pozwoli ich wprowadzic w koszty. Nie trzeba żadnej armi ludzi.
Co.za.problem zeby NFZ mial tez taka bazę albo choćby prezydent Warszawy w swoich szpitalach, wojewoda w swoich?

Marcin Kuchciak
19 dni temu
Reply to  Adrian

W jaki sposób miałby NFZ monitorować czas pracy lekarzy, skoro nie jest ich pracodawcą?

Niko
20 dni temu

Wydaje mi sie że na zachodzie ,usa itp ,nauka na lekaarza jest płatna i podatnicy sie nie dokładają jak w Polsce stąd zarobki ich powinny być wyższe bo sami płacili za swoje kształcenie to jest duża różnica więc w Polsce gdzie studia są darmowe te pensje lekarskie raczej nie powinny być takie jak na zachodzie a tym bardziej wyższe jeżeli tak jest to coś tu nie gra😉

Admin
20 dni temu
Reply to  Niko

Tak, to powinien regulować rynek. Jeśli sam musiałem sfinansować swoją naukę i na starcie jestem 2-3 miliony złotych w plecy to wystawiam wyższe faktury, niż wtedy, gdy moje wykształcenie sfinansował polski podatnik. Tak przynajmniej powinno to działać, aczkolwiek nie za bardzo widzę sposób, żeby to wyegzekwować…

Marcin Kuchciak
19 dni temu
Reply to  Niko

Tak, to jest pewien argument.
Na naszym kontynencie funkcjonuje już model hiszpański, w którym absolwenci państwowywch uczelni medycznych, mają obowiązek „odrobienia” kosztów związanych z kształceniem.

Radek
18 dni temu

Jeśli dzieci mają odrobić studia, to należy zwrócić podatki ich rodzicom, którzy w podatkach składali się właśnie na „darmową” edukację

Trzeba wybrać jeden model: niskie podatki i płatne usługi albo darmowe usługi i wysokie podatki.
W Polsce mamy najgorszy mix: wysokie podatki i drogie usługi (masa prywatnych wydatków na latanie braku jakości służby zdrowia, edukacji itp)

Marcin Kuchciak
18 dni temu
Reply to  Radek

Odnoszę się do pierwszego zdania.
Jak sobie wyobraża Pan funkcjonowanie takiego systemu?
Dla mnie to niewykonalne, dlatego zbędna zdaje mi się dyskusja na ten temat.

Ola
20 dni temu

Niby tak łatwo jest zwiększyć dostęp do lekarzy przyjmując więcej na studia, ale… my już wiemy jak się to skończy “jakościowo”. Po rosyjskiej agresji na Ukrainę u mnie w małym mieście skokowo wzrosła ilość lekarzy z Ukrainy, oni mieli “szybką ścieżkę” nadgonienia różnic programowych. Efekt jest tego taki, że (insajderskie info) koło 90% skarg pacjentów jest u nas obecnie na Ukraińców. Z tego większość jest zasadnych, wynikających z tego że oni uprawiają taką retro medycynę z naszego punktu widzenia (z lekami/metodami są kilkadziesiąt lat za obecnymi standardami). Są niedouczeni z tych nowszych rzeczy, bo sytuacja wymagała szybkich rozwiązań. Wracając do… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  Ola

Tego chyba nie unikniemy. Rozmawiałem kilkanaście dni temu w pociągu z ludźmi, którzy po kilku latach emigracji zarobkowej wracali z Irlandii (już chyba na stałe) i mówili, że tam nie ma większego problemu, żeby się dostać do lekarza, ale na każdą chorobę zapisują paracetamol ;-). Podobno to kwestia właśnie niskich kwalifikacji lekarzy, którzy mało wiedzą i wolą nie ryzykować zapisywania leków, o których nie wiedzą wiele, bo akurat spali na tym wykładzie 😉

Niko
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak jest w tym dużo prawdy kolega z Anglii też mówił że na bóle kregosłupa na początku dostawał tylko tablets🤣 aż sie wkurw.i nagadał lekarzowi o lampach naswietlajacych i rechabilitacji o zabiegach ,masakra ,może sztuczna inteligencja przyjdzie z pomocą pacjentom i wykluczy takich pseudolekarzy 😉sam to testowalem na gemini co mi pomoglo chyba dobrze zdiagnozowac dolegliwość ,uniknalem wizyty u konowała pierwszego kontaktu zresztą bardzo nieludzkiego z mojej przychodni plus wizyty u specjalisty ,staty czasu opieniędzy -AI rulez😀💪

Admin
19 dni temu
Reply to  Niko

Dziwnie to wygląda jeśli AI zaczyna być lepsza – wróć: wyglądać na lepszą – od lekarzy 😉

Polek
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

W Irlandii do specjalistów czeka się miesiącami. Skądś to znamy? Ale my możemy wyłożyć kasę i pójść prywatnie czwgo tam nie ma. Tam można tylko czekać.

Admin
19 dni temu
Reply to  Polek

Dokładnie o tym pisałem w poprzednim tekście: mamy system, w którym nie ma największego problemu (czyli nie brakuje lekarzy). Jest łatwy dostęp do najlepszych lekarzy – wystarczy tylko zapłacić. I chyba powinniśmy tego bronić, a jednocześnie próbować zmniejszać skalę patologii (czyli skalę bańki spekulacyjnej):
https://subiektywnieofinansach.pl/czy-lekarz-musi-zarabiac-milion-zlotych/

Stef
20 dni temu
Reply to  Ola

Caly swiat ściąga pielęgniarki z Filipin i nas tez to czeka. Co do lekarzy, bez tych z zagranicy nasz system za kilka lat się zawali.
Wystarczy że przestaną leczyc ci w wieku 70+

Admin
19 dni temu
Reply to  Stef

To niestety jest realne zagrożenie

Karol
20 dni temu

Dużo zarabiają lekarze którzy mają procent od wykonywanej procedury. Zrobi wysokopłatną procedurę, dostanie 5%, wszyscy zadowoleni. Dużo zarabiają też pracując w specjalizacjach trudnych. Np anestezjolodzy. Dorabiają kosztem życia. Pomnóż swoją pensję, ale też i godziny w pracy razy dwa lub trzy. Ludzi bolą sumy o których słyszą, to czysta zawiść. Teraz sobie wyobraźmy co się stanie kiedy im zabiorą te dodatki. Dupa was boleć przestanie. To pewne. Ale też twoja operacja nie będzie za kilka miesięcy, tylko za 7 lat. Bo po co operować popołudniami, skoro zapłacą tyle samo? Po co iść do drugiej pracy, skoro będą z tego grosze… Czytaj więcej »

Admin
19 dni temu
Reply to  Karol

Trochę o tym jest poprzedni komentarz:
https://subiektywnieofinansach.pl/czy-lekarz-musi-zarabiac-milion-zlotych/
Zastanawiam się w nim czy może to nie jest tak, że milion złotych rocznie to po prostu wycena rynkowa kogoś, kto ma unikatowe umiejętności, duże doświadczenie, ratuje życie i nie jest leniwy (czyli stawia się w pracy o każdej porze dnia i nocy, jeśli trzeba).
Natomiast stawiam postulat, żeby tę moją hipotezę roboczą sprawdzić za pomocą kilku działań (o tym w zalinkowanym felietonie)

TomR
19 dni temu

Ostatnio robotom dodano zmysł dotyku. Czyli jest coraz bliżej do zastąpienia chirurgów. A wypisywaczy recept, to pewnie by się dało zastąić przez AI już teraz, przeszkadzają bardziej względy formalno-prawne niż merytoryczne.

Marcin Kuchciak
19 dni temu
Reply to  TomR

Roboty od dawna już zastępują ludzi.
Początki tego sięgają finansowania przyznanego przez DARPĘ jakieś cztery dekady temu.
Na tym wyrósł choćby Intuitive Surgical, któego systemy Da Vinci sprzedaje w naszym regionie Synektik.
A AI, powiązane z powszechnym wykorzystaniem robotyki, to już nie wizja, lecz rzeczywistość – Chińczycy na to mocno postawili.
I są już tam przychodnie, w których jest więcej robotów niż ludzi.
Roboty nie tylko operują, nie tylko prowadzą wywiad medyczny, ale też wypełniają dokumentację medyczną, w tym przepisują recepty.

TomR
19 dni temu

Model systemu zdrowia oparty na rzadkich, krótko trwających (15-to minutowych) wizytach u lekarza, na które się czeka miesiącami, latami itp. nie ma szans działać. Ochrona zdrowia to musi być coś ciągłego, np. bardziej przypominającego obecne smartwatche/opaski fitness które monitorują 24/7. Coś w rodzaju osobistego asystenta do spraw zdrowotnych – jakieś AI i urządzenia/roboty.

Admin
19 dni temu
Reply to  TomR

Może coś w tym jest. Bieżąca kontrola i monitoring wspierany zdalnie przez lekarza i wizyta osobista tylko wtedy, gdy uzasadniona?

Hipolit
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Aha… Pan Redaktor po podpisaniu super kontraktu sięga po swoje ulubione whisky i… w tym samym momencie u Pana lekarza rodzinnego aktywuje się alarm 😉

Admin
19 dni temu
Reply to  Hipolit

Ale jak to mobilizuje do trzeźwości!

Lekarz
19 dni temu

Dziękuję za ten tekst. To obecnie chyba jedyny który ukazuje obiektywne spojrzenie na temat zarobków mojej grupy zawodowej. Szczerze? Rzygać mi się już chce tym jak wszyscy chcą nam lekarzom zaglądać w portfel. Przecież każdy z nas przynajmniej w teorii mógł lekarzem zostać – sam nie pochodzę z bogatej rodziny, nie miałem klanowych układów, ciężko pracowałem na to co mam i nadal ciężko pracuję wykonując jedną z najbardziej intratnych specjalizacji. Dla porównania – lekarze mojej specjalności (gastroentero) w Szwajcarii są najbogatszymi lekarzami w ogóle. Zarobek średni to około 400-450 tys franków szwajcarskich brutto rocznie. W USA? 500-600 tys dolarów rocznie.… Czytaj więcej »

Admin
18 dni temu
Reply to  Lekarz

Dziękujemy za dobre słowo i merytoryczny komentarz!

Radek
18 dni temu
Reply to  Lekarz

Jak można życzyć mniej jadu i pisać o korposzczurach? I od razu sugestie, że inni to mogą brać gotówkę i nie rozliczać? Nikt nie zagląda do portfela konkretnego lekarza. Chodzi o to, że mamy państwo z kartonu gdzie kiepski nauczyciel zarabia tyle samo co dobry nauczyciel, kiepski lekarz z legitymacją partyjną zarabia więcej niż lekarz który ratuje życie o 2giej w nocy. A podobni sobie ludzie płacą różne składki zdrowotne (za tą sama usługę) z uwagi na sposób zatrudnienia czy branżę. „błąd nie oznacza śmierci niewinnej osoby bądź jej kalectwa a co najwyżej reklamacje” Tylko dlaczego jest tak dużo programów… Czytaj więcej »

das
18 dni temu
Reply to  Lekarz

Fajny komentarz do momentu gdy skończyłeś pisać o faktach a zacząłeś pisać o swoich błędnych wrażeniach. Jest cała masa zawodów w których błąd może doprowadzić do śmierci czyjejś lub swojej. Np. pilot samolotu, kontroler ruchu lotniczego, maszynista kolei, dyżurny ruchu, kierowca autobusu, kierowca autokaru, TIRa, operator dźwigu, inżynier budownictwa, konstruktor, saper, kapitan statku, monter anten telekomunikacyjnych czy wykonujący inne prace na wysokości. Czy one są łatwiejsze? Nie mam 100% pewności. Natomiast wiem, że dla wiekszości z nich rzeczywisty czas pracy jest zdecydowanie krótszy z powodów prawnych lub psychofizycznych. Następna sprawa to podatki, i tutaj wobraź sobie że społeczeństwo w ten… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu