24 czerwca 2026

Czy lekarz musi zarabiać milion złotych rocznie? Może to rynek i czas się do tego… przyzwyczaić? Proponuję to sprawdzić! Oto moja recepta

Czy lekarz musi zarabiać milion złotych rocznie? Może to rynek i czas się do tego… przyzwyczaić? Proponuję to sprawdzić! Oto moja recepta

Czy lekarz musi zarabiać milion złotych rocznie? Wygląda na to, że w przypadku dobrych lekarzy-specjalistów pracujących w szpitalach państwowych i prywatnych to jest już stawka w pewnym sensie „standardowa”. Za każdą operację lekarz może mieć od kilku do kilkunastu tysięcy złotych „prowizji” zwanej dla niepoznaki wynagrodzeniem. Czy tak działa prawo popytu i podaży, a więc powinniśmy się do takich zarobków lekarzy przyzwyczaić? A może można i trzeba spróbować coś z tym zrobić? Oto moja recepta. W czterech punktach

Coraz więcej wiemy o tym, jak w ostatnich latach zmienił się system wynagrodzeń lekarzy i jak zmieniły się ich wynagrodzenia. Już nikt nie pamięta, jak przed kancelarią premiera budowano „białe miasteczko”, a wynagrodzenia „białego personelu” były stawiane w jednym rzędzie obok marnych pensji innych pracowników budżetówki, np. nauczycieli. Teraz niemal codziennie „ujawniane” są siedmiocyfrowe roczne zarobki lekarzy-specjalistów.

Zobacz również:

Czy lekarz musi zarabiać milion złotych rocznie? Może czas się… przyzwyczaić?

Z czego się biorą? Prawdopodobnie z tego, że sztywna pensja została wypchnięta przez prowizyjne wynagrodzenie wypłacane za zabiegi i operacje, czyli de facto przez procent od przychodów pracodawcy. Prosty zabieg (wycięcie pęcherzyka żółciowego lub podobny) jest wyceniany na ok. 10 000 zł. Bardziej skomplikowane operacje (np. kolana, biodra, łokcia) to raczej 40 000 zł. Badanie diagnostyczne (np. kolonoskopia) to jakiś 1000 zł.

Niektórzy lekarze mają 20-25% od każdej operacji i zabiegu, więc dziennie są w stanie „wykręcić” nawet 30 000 zł przychodu. W skali miesiąca (zakładając 20 dni pracy) to może dać kilkaset tysięcy złotych, a w skali roku kilka milionów złotych. Oczywiście, nikt nie ma pełnego „obłożenia” codziennie. Ale naprawdę nie jest trudno wypracować w takich okolicznościach miliona złotych przychodu. Po opodatkowaniu (25% plus ewentualnie danina solidarnościowa od dochodu powyżej miliona złotych rocznie) – to „duże” kilkaset tysięcy złotych rocznie.

Czy to musi tak wyglądać? Może to na tyle trudna, odpowiedzialna robota, wymagająca bardzo długiej nauki, doświadczenia i odporności psychicznej, że musi? Dyrektor w banku (czy innej korporacji) zarabia po 50 000 zł miesięcznie i nikt się nie zastanawia czy to nie za dużo. Prezes dużej spółki giełdowej zarabia 2-3 mln zł rocznie i też nikt nie zadaje zbędnych pytań, czy mu się to należy (a w wielu przypadkach się nie należy). Może więc tak musi być?

Lekarz pierwszego kontaktu i ratownik na SOR po 20 000 zł miesięcznie, pielęgniarka po 15 000 zł miesięcznie, a lekarz-specjalista do 100 000 zł miesięcznie? Może czas się przyzwyczaić? Nie wykluczam tego. Za „towar” deficytowy płaci się kilkanaście razy więcej, niż płaciłoby się w normalnych okolicznościach.

Nvidia, producent m.in. kart graficznych i operator centrów danych, w ciągu pięciu lat zwiększyła przychody z 27 mld dolarów rocznie do 216 mld dolarów. Sprzedaje więcej „towaru”, ale podwyższyła też jego ceny i to pięcio-, sześciokrotnie. Tylko dlatego, że mogła, bo jej „towar” jest unikatowy na rynku. Może więc lekarz zarabiający nie 10 000 zł miesięcznie tylko 100 000 zł miesięcznie to też „nowa normalność”? Taki lekarz-specjalista z wieloletnim stażem, doświadczeniem to taka „lokalna Nvidia”…

Nasz „system” ma zalety. Kto ma kasę, ma lekarza na zawołanie

Na pewno warto to sprawdzić. Bo inaczej Polacy nie zgodzą się na podwyższenie składki zdrowotnej, co jest konieczne niezależnie od pensji lekarzy, i będziemy mieli jeszcze większy problem. Urzeźbiliśmy sobie system „amerykański”, czyli taki, w którym nastąpiło urynkowienie cen usług medycznych, a państwo udaje, że nie żyje, czyli po prostu płaci rachunki, które z tego wynikają. W takiej sytuacji nie potrzebujemy płacić składki zdrowotnej.

Zaletą obecnej sytuacji jest fakt, że do lekarza można się łatwo dostać. To tylko kwestia pieniędzy. Konsultacje (300-400 zł), badania diagnostyczne (500-1000 zł), zabiegi (5000-10 000 zł), operacje (kilkadziesiąt tysięcy złotych). Wszystko jest dostępne niemal z dnia na dzień, wystarczy zapłacić. To ogromny komfort. Mój kolega przyjeżdża z Norwegii do polskiego lekarza, bo tam nie jest w stanie dostać się szybko do specjalisty, niezależnie od tego, ile ma pieniędzy. W pociągu spotkałem kilka dni temu Polaków, którzy wracają z emigracji z Irlandii, gdzie lekarzy brakuje do tego stopnia, że na każdą chorobę zapisuje się paracetamol.

Po drugiej stronie skali jest system, w którym to państwo ustala stawki takie, żeby na leczenie było stać każdego, i zamawia usługi w ramach pobieranej od obywateli składki zdrowotnej. Wtedy lekarze są wynagradzani poniżej ich „wartości rynkowej” i wyjeżdżają, co powoduje długie kolejki. Jest sprawiedliwie, ale też mocno nieperfekcyjnie. Niezależnie od tego, ile masz pieniędzy, czekasz. A jak jesteś bogaty, to jedziesz się leczyć tam, gdzie można to zrobić szybciej, płacąc więcej.

Czas urealnić popyt i podaż. I zobaczyć co z tego wyniknie

My moglibyśmy mieć coś pośrodku. A więc system, w którym lekarze są dobrze wynagradzani (i nie wyjeżdżają), dostęp do opieki medycznej w pewnym stopniu zależy od tego, ile się ma pieniędzy, a składka zdrowotna odgrywa rolę „minimum egzystencji”, czyli zapewnia podstawowy pakiet usług , nie umrzesz, ale tylko tyle. Państwo w tym systemie stara się „tylko” ograniczać wzrost rynkowych cen usług medycznych, nie ma ambicji ustalania cen urzędowych. Jak to zrobić? W czterech krokach.

Po pierwsze: wprowadzenie klauzul antykonkurencyjnych w kontraktach z lekarzami lub urzędowe ograniczenie czasu pracy. Jeśli lekarz może „pracować” w pięciu miejscach, to jest to nieefektywne z punktu widzenia pacjentów i interesów państwa. Jeśli ma zarabiać milion złotych rocznie, to niech zarabia, ale w jednym miejscu, gdzie pracuje „naprawdę”, a nie „na niby”. A więc zaczynamy płacić za realną pracę, wyceniać i kontrolować wykorzystanie czasu lekarzy. Nie wiem, czy to jest realne. Być może wystarczy jakieś mniej radykalne rozwiązanie, np. urzędowe ograniczenie liczby godzin pracy? Skoro zawodowi kierowcy mają tachografy…

Instrumentem wspomagającym lepsze wykorzystanie czasu lekarza (i efektywniejsze wykorzystanie pieniędzy podatników) musi być oczywiście elektroniczny zapis na wizyty (lepsze wykorzystanie „aktywów” w skali kraju), informatyzacja biurokracji (czas lekarza jest zbyt cenny, żeby wypisywał papierki) oraz karanie tylko, który marnują czas lekarza. Jeśli pacjent umówi się na wizytę i się nie pojawi, pokrywa koszt tego czasu w 100%.

Po drugie: dostosowanie liczby szpitali do liczby lekarzy, którzy są na rynku. 75% pieniędzy ze składek na NFZ idzie do szpitali, które wyrywają sobie lekarzy. Państwowe, samorządowe i prywatne lecznice licytują się o lekarzy. To trzeba zracjonalizować. Lekarz może pracować tylko w jednym miejscu, ale rolą państwa i samorządu jako płatników jest ustalenie ograniczonej listy szpitali, które są najlepsze i którym warto płacić. W efekcie mniejsza liczba „lekarzogodzin” spotka się z mniejszą liczbą miejsc pracy (odpadną fikcyjne, niskojakościowe, niepotrzebne).

CZYTAJ TEŻ:

leczenie za granicą

Niech państwo „sprawdzi”, czy lekarz musi zarabiać milion złotych

Po trzecie: przegląd stawek za procedury medyczne i ich „urealnienie”. Ktoś, najlepiej jakaś zewnętrzna firma doradcza, powinien zrobić uczciwą matrycę rynkowej wyceny świadczeń. A więc ustalić, ile co „powinno” kosztować, na podstawie kosztów leków, infrastruktury (szpital, opieka nad pacjentem), czasu lekarza, przy zapewnieniu rozsądnej rentowności. Być może operacja woreczka nie musi kosztować 10 000 zł (w tym 3000 zł dla lekarza)?

Rolą takiej wyceny byłoby ustalenie stawek bliskich tym, które będą akceptowalne także w prywatnej części systemu. Jeśli stawki „państwowe” będą za niskie, nastąpi przepływ lekarzy i pacjentów do części prywatnej, na podstawie realnej ceny rynkowej. Dlatego ktoś – zewnętrzna firma doradcza pod nadzorem państwa – musi na bieżąco robić przegląd kosztów najważniejszych procedur i benchmarkować je w stosunku do rynku prywatnego. A więc: zbijamy ceny o tyle, ile się da, ale unikając ryzyka nierównowagi.

Efekt jest taki, że państwo „ciśnie” stawki w taki sposób, żeby szpitalom, przychodniom, lekarzom i pacjentom się „opłacało”. Nie ustala stawek urzędowych (oderwanych od rzeczywistości), tylko takie, które powodują, że lekarzom wciąż opłaca się pracować w publicznej ochronie zdrowia, a nie mają „mocy przetargowej” w postaci stwierdzenia: „w prywatnej przychodni zarobiłbym dwa razy więcej”. Zarobiłbyś 20% więcej, ale na niekoniecznie tak dobrym, prestiżowym stanowisku pracy.

Może się okazać, że ta stawka jest bliska milionowi złotych rocznie. Trudno. Rolą państwa na dziś musi być tylko jej zoptymalizowanie, uczynienie najniższą, jaka jest możliwa w danych warunkach. A żeby poprawić te warunki trzeba „wyprodukować” więcej lekarzy albo sprowadzić i naturalizować lekarzy z zagranicy. To zupełnie inny temat. Na dziś celem musi być „naprawienie rynku”, bo dziś działa on jak całkiem wolny rynek, na którym nie istnieje państwo.

CZYTAJ TEŻ:

co zrobić żeby ochrona zdrowia nie zbankrutowała

Składka zdrowotna? Wyższa i bez serwisu „all inclusive”

Po czwarte: dostosowanie składki zdrowotnej do sytuacji na rynku. Mamy już lekarzy pracujących w jednym miejscu, których efektywność jest kontrolowana. Mamy pacjentów, którzy płacą za każde „zmarnowanie” czasu lekarza. Mamy tylko tyle szpitali i przychodni publicznych, ile jest w stanie zapewnić wysoki standard działania (tylko najlepsze miejsca pracy, nie wyrzucamy pieniędzy podatników w błoto). I mamy stawki za procedury medyczne, które są najniższymi z możliwych (ale nie bezmyślnie ustalonymi „stawkami urzędowymi”). Lekarze dobrze zarabiają, nie wyjeżdżają i nie prowadzą „arbitrażu pracowniczego”.

Liczymy, ile to wszystko kosztuje i ustalamy taki poziom składki zdrowotnej, który podatnicy są w stanie znieść (przy okazji zamykając luki, czyli biorąc na pokład „pasażerów na gapę”). I komunikujemy, co jesteśmy w stanie zapewnić za te pieniądze. Być może dziesięć wizyt u internisty gratis, być może jeden zabieg w roku, być może jakiś pakiet pięciu badań diagnostycznych (albo wartość kwotową do wykorzystania). Za resztę trzeba będzie płacić.

Nie jesteśmy w złej sytuacji: mamy dobrych lekarzy, którzy nie wyjeżdżają już za granicę i mamy bogacące się społeczeństwo. Nie mamy szans na sprawiedliwy system dostępu do ochrony zdrowia (czyli taki sam dla biednych i dla bogatych), ale mamy szansę na ustalenie nowej równowagi rynkowej, w której lekarz nadal dobrze zarabia, ale nie może już udawać, że pracuje w pięciu miejscach i brać 30% od każdego zabiegu, a państwo wyciska, ile się da ze swojej roli największego „zamawiającego”.

Czy poprzecie mądre rozwiązanie, czy populistyczne?

Żeby to się mogło udać, potrzebne jest Wasze poparcie. Musicie zaakceptować sytuację, w której urealniamy koszt obsługi naszego zdrowia i w której nie będzie całkiem sprawiedliwie. Czyli bogaty będzie miał lepiej niż biedny. I musicie zaakceptować sytuację, w której następuje podniesienie podatków w zamian za ustalenie ograniczonego koszyka świadczeń gwarantowanych.

Utrzymamy bardzo dobrych lekarzy, zoptymalizujemy ich zarobki i wciąż będziemy mogli – niestety w zamian za niemałe pieniądze – mieć do nich dobry dostęp. Uwierzcie, na tle tego, co się dzieje w innych krajach, to jest luksus. Jeśli nie udzielicie poparcia dla mądrej reformy, to politycy w imię populizmu zrobią coś głupiego. I to nie oni będą winni, tylko my. I wielu z nas z tego powodu przedwcześnie umrze. Dajcie znać, co myślicie o moim pomyśle.

CZYTAJ TEŻ:

warszawa tu najszybciej w europie przybywa milionerów

klasa średnia rozliczenie pit

CZYTAJ TEŻ:

łatwogang rozbił bank

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

zdjęcie tytułowe: Marionbrun/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
121 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Pablo E.
22 dni temu

To jakaś inna matematyka 😉 „więc dziennie są w stanie „wykręcić” nawet 50 000 zł przychodu. W skali miesiąca (zakładając 20 dni pracy) to 100 000 zł”

Pablo E.
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A tak poważne, myślę, że wybitny specjalista może zarabiać i 100.ooo i więcej miesięcznie – np. robiąc dużo „wysokospecjalistycznych” operacji – niech ma, świetny fachowiec. Problemem jest to, że krocie biją kombinatorzy, wcale nie koniecznie wybitni lekarze – tylko mają układy i wyciskają luki systemu. I to jest chore.

Reklamator75
22 dni temu

Wczoraj pisałem do Pana , Panie Macieju tu szczegóły: https://x.com/i/status/2069637597941453181. Natomiast co do tytułu artykułu i samego artykułu😉. Pewnie nie musi zarabiać tyle, ale jak widać na niedawnym, świeżym, głośnym przykładzie młodego lekarza ze Szpitala południowego w Warszawie może zarobić miliony, a nawet więcej! Pozdrawiam Serdecznie Reklamator75 🙂

Oskar
22 dni temu

Na pewno trzeba wprowadzić jakąś kontrolę pracy lekarzy i niejako wytracić ochronę zdrowia spod władzy lekarskiej bo teraz praktycznie cała ochrona zdrowia zarządzana jest przez korporacje lekarzy… nie rozumiem na przykład dlaczego w kraju, w którym z publicznych pieniędzy płaci się za kształcenie lekarzy a potem publiczne pieniądze utrzymują tych lekarzy dlaczego to lekarze sami później decydują o przyznawaniu sobie praw do wykonywania zawodu… tak samo czas pracy to patologia zwłaszcza jak słyszałem o ortopedzie, który zarobił 3.5 mln za rok – zgodnie z jego tłumaczeniem zarobił tyle bo pracował za 10 co jest ciekawe bo jeszcze dodatkowo jest dyrektorem… Czytaj więcej »

Ola
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tylko żeby było sprawiedliwie to wszyscy studiujący turystykę i rekreacje też muszą to odpracować, połóżmy kres wakacyjnej drożyźnie nad morzem!
A tak serio to wydaje mi się, że inwestycja w wykształcenie lekarza (nawet takiego co potem pracuje na prywacie) wciąż jest lepsza niż wiele innych kierunków studiów (nawet uwzględniając że taki student jest tańszy). Ale to może tylko moje zdanie, bo na studiach mieszkałam z dziewczyną, która studiowała to na co najłatwiej się było dostać i nie trzeba było nic się uczyć, bo miała zasądzone od ojca alimenty (po 18. należą się tylko jeśli dziecko studiuje) 🤷🏻‍♀️

TomR
19 dni temu
Reply to  Oskar

Do sterowania jest AI. Ludzie z czasem się skorumpują przy takiej kasie jaka jest w medycynie.

TomR
15 dni temu
Reply to  Oskar

Za to z publicznych pieniędzy oszczędza się na na podstawowych badań naukowo-rozwojowych. ” Natomiast średnie rządowe nakłady na badania i rozwój, według Eurostatu, w 2024 roku osiągnęły w UE 0,71 proc. PKB. Wynik Polski to 0,49 proc.” https://demagog.org.pl/analizy_i_raporty/finansowanie-polskiej-nauki-sprawdzamy-wydatki-z-budzetu-i-zarobki-badaczy/ A z tych badań pochodzą sposoby leczenia, urządzenia, leki itp. którymi posługują się lekarze. Można powiedzieć, że rola polskich lekarzy jest szkodliwa – ograniczają Polakom dostęp do zachodnich i azjatyckich osiągnięć medycznych (któych nasi sami nie opracowali), przez wymuszenie ustawowe pośrednictwa lekarzy między tymi osiągnięciami i zwykłymi Polakami i w ramach monopolu pośrednictwa zaniżając czas dostępności do tych osiągnięć (które są dostępne) do… Czytaj więcej »

Obserwator
4 dni temu
Reply to  TomR

To jest komentarz poziomie teorii spiskowych. Skuteczność każdej metody leczenia „z Azji czy Ameryki” musi zostać potwierdzona i zwalidowana w innych miejscach, rola gatekeepingu jest tutaj kluczowa wręcz, bo ogranicza szybkie wdrażanie terapii, które mogłyby okazać się szkodliwe i tym samym obniżyć zaufanie do medycyny. Po drugie, jest coś takiego jak bezwładność – nawet jeżeli ta nowa metoda leczenia okaże się skuteczna i bezpieczna, potrzebuje czasu na dotarcie do innych miejsc, a być może także przeprowadzenia nowych kursów i szkoleń, jeżeli jest bardziej skomplikowana. To wszystko zabiera czas, tak więc tworzenie narracji, jakoby „źli lekarze coś blokowali” nie jest w… Czytaj więcej »

Last edited 4 dni temu by Obserwator
Michał
22 dni temu

„Dyrektor w banku (czy innej korporacji) zarabia po 50 000 zł miesięcznie i nikt się nie zastanawia czy to nie za dużo. ”
Raczej 30tys miesięcznie i do tego ma zakaz konkurencji – pracuje tylko w jednym miejscu, ba nie robi też praktyki „prywatnej” po godzinach, ani nie bierze dodatkowych pieniędzy (na czarno) za przyprowadzanie klientów do firmy 🙂

Xxx
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A jakie zabezpieczenia wprowadziło państwo żeby po pana kierunku nikt przypadkiem nie czmychnął za granicę albo żeby nie okazało się że kierunek jak moja koleżanka zrobiła tylko dlatego, żeby tatuś miał satysfakcję, a potem i tak można żyć do końca zycia za pieniądze tatusia? Czemu ograniczać atrakcyjność zawodu w którym i tak są braki? Kombinatorzy znajdą sposób, będą mieli znajomości, zostaną zatrudnieni formalnie na innym stanowisku w spółce córce, tak jak się to robi w korpo. Jak pracodawca przesadził z klauzulą o zakazie konkurencji, to samodzielnie z nowym pracodawcą zrobiliśmy tak, żeby jej nie naruszyć i zatrudnić się tam gdzie… Czytaj więcej »

Michał
22 dni temu

Czyli mamy zawód w którym płaci się milion i brakuje chętnych do jego wykonywania? Dziwne. A może zacząć od zwiększenia limitów studentów na studia medyczne i na specjalizację.

Swoją drogą w Polsce lekarz może zarobić lepiej niż w Ameryce więc lekarze z całego świata powinni bić się żeby tu pracować.

TomR
15 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Zatrudniać z całego UE, a nie tylko z Polski. Lekarz zagraniczny + tłumacz może okazać się tańszy od polskiego lekarza. To jest rozwiązanie na teraz.

Jeżyk
22 dni temu
Reply to  Michał

Publiczna służba zdrowia w Polsce, to niestety nadal dżungla i ciemny las. Pieniądze są, ale rozpływają się po kieszeniach kolesiostwa. A Ci którzy mogliby to zmienić, nie zrobią tego, bo sami czerpią z tej sytuacji benefity i kółko się zamyka.

Andrzej
22 dni temu
Reply to  Michał

>lekarze z całego świata powinni bić się żeby tu pracować

Oczywiście lekarze się przed tym zabezpieczyli i taki lekarz musi potrafić mówić po polsku.

Stef
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

No nie wiem. Chodze do lekarza ktory zna jezyk angielski i jest super.

das
21 dni temu
Reply to  Stef

Możesz chodzić do takiego co zna i wietnamski. Tylko czy Ty go znasz na takim super poziomie?
Wymóg polskiego na B1 chyba nie jest za dużym oczekiwaniem?

das
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Niestety muszę to napisać: to jest głupi pomysł!
Dlaczego:
1.Konstytucyjne prawo do ochrony, ang. wykluczyłby część społeczeństwa, brak równości i dyskryminacja
2.zagrożenie bezpieczeństwa (niedokładność wywiadu, stres, ryzyko błędu)
3.zamiast skupić się na leczeniu, lekarz i pacjent skupialiby się na zrozumieniu
4.system powinen dopasować się do pacjenat a nie odwrotnie, to nieekonomiczne i nieefektywne wykorzystanie czasu pacjentów

Xxx
20 dni temu
Reply to  Stef

Większość lekarzy zna język angielski. My rozmawiamy o nieznajomości pilskiego.

TomR
15 dni temu
Reply to  Xxx

Lekarz + tłumacz.

Obserwator
4 dni temu
Reply to  Andrzej

Za granicą jest wymagany poziom C1 + dodatkowy egzamin ze znajomości terminologii medycznej, więc argument sugerujący rzekome „złowrogie blokowanie konkurencji” jest mocno nie na miejscu.

Ola
22 dni temu
Reply to  Michał

Jejku, no nie wiem skąd te dane. Zupełnie nie jest to prawda. Widziałeś ile się zarabia w USA?! Ortopeda średnio za etat dostaje 600tys dolarów rocznie. Ponad 2 miliony złotych. Średnio, czyli można lepiej, ale wystarczy być spec ortopedą by móc tyle oczekiwać. Za etat, w sensie jedno miejsce pracy (wiem że u nich dziki zachód jeśli chodzi o długie godziny roboty, ale wciaz). Jeśli w Polsce zarabia się lepiej to czekam aż wrzucisz oferty pracy, myślę że wielu znajomych ortopedów za takie pieniądze to chętnie całą rodzinę na drugi koniec Polski nawet przeprowadzi… choć rozumiem, że nie musi skoro… Czytaj więcej »

Michał
21 dni temu
Reply to  Ola

W Polsce są znacznie niższe koszty życia poza tym w Stanach lekarz musi liczyć się z procesem o błąd lekarski który może go zrujnować czyli dochodzi wysoki koszt ubezpieczenia i ryzyko

Marcin Kuchciak
19 dni temu
Reply to  Ola

Jakie jest źródło tego twierdzenia, że ortopeda średnio w USA zarabia 600 tys. USD?
Dane oficjalne BLS czy Social Security tego nie potwierdzają.
Link: https://politykazdrowotna.com/artykul/ile-wlasciwie-placa-n2254769?srsltid=AfmBOor3lG42pHzIhopd6NbeOAq9MWm83tbgJqNh17An1ZZqTmrINmZ6

Stef
21 dni temu
Reply to  Michał

Nie brakuje tylko samorzad zawodowy nie dopuszcza rekami MNiSW i MZ.
Na studia medyczne mkzna spokojnke rekrutowac 2x wiecej osob.

Яцек
22 dni temu

Podwyższanie składki zdrowotnej ludziom, którzy i tak idą do lekarza prywatnie, bo nie chcą umrzeć w kolejce nie jest dobrym pomysłem.
Nie czarujmy się – system działa tak, że rozwiązuje swój wstydliwy problem niewydolności śmiercią oczekującego na zabieg czy operację, tymczasem interes powinien być dokładnie odwrotny – zdrowa i sprawna osoba będzie dłużej płacić składki.

Radek
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie przejdą jeśli prywatne zaświadczenia (recepty, zwolnienia lekarskie) nie będą akceptowane w systemie prawnym 🙂

Stef
21 dni temu
Reply to  Radek

Ale prywatne recepty są akceptowane. Chodze do okulisty prywatnie a dostaje leki na receptę „r” czyli płace 5 zl a nie 150 zł za opakowanie.

Stef
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Pan redaktor jak typowy polak ze skrajności w skrajność. Są na swiecie różne systemy sporo z nich lepszych od PL i nie trzeba tu fillzofować tylko wdrożyc któryś z nich. Najblizej tego był Minister Sośnierz.

Stef
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Niekoniecznke bo kasa chorych mlże miec więcej kontrolerow niz NFZ ktory udaje że kontroluje

Marcin
22 dni temu

nfz daje CAP – kontrakt opiewa np na 500 tys PLN na miesiąc. Załóżmy, że za daną procedurę płaci 25k czyli zabieg X trwający 2h daje 25k przychodu szpitalowi. Z kontraktu wynika, że zrobisz 20 takich procedur w miesiącu i finito. czyli 1 dziennie. Jeżeli świadczenie jest limitowane to eldorado nie istnieje. Co innego jak masz nielimitowane świadczenia, wtedy bijesz do upadłego. etyczny element nie limitowanych świadczeń – skoro możesz zarobić nieskończenie dużo kasy to kwalifikujesz wszystkich jak leci do tej procedury. pamiętajmy, że % od procedury dotyczy tylko zabiegowców. Inne specjalizacje nie mają takiej opcji. jako inside man powiem… Czytaj więcej »

Marcin
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

1. robią więcej ale za nadwykonania mogą dostać 50% albo nic od NFZ. Wyceny procedur to kwestia lobby danej specjalizacji.
3. procentowa prowizja to sposób na zachęcenie do robienia więcej 🙂

Ogólnie to możemy wrócić do tego tekstu za 1-2 m-ce i już będziemy wiedzieć, że nikt tu od nowa rysować nic nie będzie bo jest dobrze przecież, głowy strącone, można się rozejść 🙂

das
21 dni temu
Reply to  Marcin

Pamięć o ośmiorniczkach powoduje, że rząd będzie musiał 'coś’ zrobić. To coś może ich być albo nie być.

SirAdi
22 dni temu

Rynek-rynkiem, ale sednem patologii jest mieszanie się publicznego i prywatnego systemu. Lekarze w publicznych placówkach nie są żadnymi przedsiębiorcami, żeby płacić na ryczałcie 14% (ponad 70% lekarzy pracuje na takich kontraktach, podpisanych w wielu miejscach). Co innego prywatne praktyki, ale patologię generują kontrakty B2B z publicznymi placówkami. A tam powinny być etaty. Jeśli lekarzom nie będą odpowiadać takie warunki, to zawsze mają prywatną praktykę. I wtedy się okaże, czy prywatnie zarobią tyle, co w publicznym szpitalu – nieliczni pewnie tak, ale nie sądzę, aby większość.

Last edited 22 dni temu by SirAdi
SirAdi
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Owszem, kompleksowo. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że liberalizacja krajowego rynku pracy jest zbyt daleko posunięta. Bo jedne grupy „wypcha” się na B2B, aby zrzucić na nich obowiązkowe skladki, a inni korzystają z B2B, celem optymalizacji podatkowej. I ma to niewiele wspólnego z przedsiębiorczością, rozumianą jako prowadzenie firmy. Takie prawo mogło mieć sens w czasach transformacji, ale nie 30 lat po niej, bo utrwala patologie.

Natomiast zakaz łączenia etatu z B2B byłby chyba przesadą w drugą stronę. Myślę, że lakarz zatrudniony na UoP – jeśli chce i ma siły – powinien mieć możliwość dorobienia prywatną praktyką.

Last edited 22 dni temu by SirAdi
Tomek
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Wcześniej Pan wspominał że mają często wynagrodzenie prowizyjne a więc niezależne od przepracowanego czasu. Tak zresztą jest lepiej z punktu widzenia legalności b2b bo jeśli jest płacone za usługę i efekt to nie da się tego podciągnąć pod etat.

Radek
22 dni temu
Reply to  SirAdi

Niech sobie dorabia prywatnie ale z łącznym czasem pracy do 48 godz tygodniowo. Potem to jest ściema a nie leczenie

kuba
18 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

dyzur to jest 8 godzinna dyspozycja lekarza na oddziale a nie spanie a dyżur pędzi pielegniarka budząc takiego .Jesli ma czas na spanie to znaczy ze jest ich za wielu i trzeba zwolnic takiego albo polaczyc oddzialy.

Tomek
22 dni temu
Reply to  SirAdi

Panowie zdecydujcie się czy przeszkadza wam zawyżone wynagrodzenie czy to że pracują na b2b i zazdrościcie że płacą niższe składki 😀 Jeśli zabronicie b2b to lekarze pozakladaja spółki z oo, tak się zresztą skończy to uszczelnianie że będą zakładane spółdzielnie lekarskie w miejsce JDG. To będzie też sposób na uniknięcie bycia w tym systemie ewidencjonowania zarobków lekarzy.

Niko
22 dni temu

Osobiście nie mam nic przeciwko żeby lekarze zarabiali godnie to trudny zawód, ale bez złodziejstwa i okradania Polaków jak można być tak pazernym ,rozumiem jakby na chleb nie miał a on pewnie by biedną emerytke ogolił do białej kości dla mnie dno taki osobnik żeby nie powiedzieć śmieć i mniej niż zero.

Niko
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Zlodziejsko mialem na myśli te godziny które podobno przerobił w co nikt chyba normalny nie wierzy mam na mysli oszustwo czyli wyłudzenie pieniedzy za prace której sie nie wykonuje a kto za to płaci Pan ,Pani,społeczeństwo lekarz który dobrze zarabia co jest normalne bo zawód wymagający jeszcze wyłudza dodatkowo pienoądze z naszych podatków jest przestępcą myśle że sprawa powinna być wyjasniona bo dotyczy nas wszystkich .

Niko
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Mafia w białych rekawiczkach i kitlach ,kiedyś mafie działaly brutalnie i prymitywnie teraz mają inne sposoby na łatwe zdobywanie kasy ,ten pseudolekarz to syn dewelopera ,mama w prokuraturze a on po prywatnej uczelni ,będzie go bronił mecenas Dubois znany z tego że był obrońcą gangu pruszkowskiego no co za zbieg okoliczności 😉raczej wątpie że poniesie surowe konsekwencje z karą wiezienia włacznie ,jedno co wyszło najaw to przekręty lekarzy którzy prawdopodobnie stracili szacunek w oczach społeczeństwa .

Niko
22 dni temu
Reply to  Niko

Te informacje byly na facebooku możliwe że nieprawdziwe teraz zapytalem gemini ,co do rodzicow itp jaja sobie robią z poważnej sprawy🤔

Radek
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

widać w NFZ jest ciepła woda w kranie, wszyscy chodzą uśmiechnięci, to i po co cokolwiek zmieniać?

tamci nakradli na maseczkach i respiratorach, my też musimy teraz skorzystać. Jak będzie trzeba, to i gesiarke się wyniesie

Jeżyk
22 dni temu

Przydałaby się jeszcze informacja o tym, że NFZ nie planuje zapłacić szpitalom za nadwykonania z 2025 roku. Co oznacza, że lekarze któzy świadczyli swoje usługi ponad limity ustalone między NFZ a szpitalami nie dostaną za nie pieniędzy. W związku z powyższym wątpliwe jest, aby chcieli jakiekolwiek nadywkonania realizować w tym roku – ergo spieszmy się chorować, bo pod koniec roku nie będzie komu nas leczyć

Marcin
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

o kwalifikacji zawsze decyduje lekarz, szpital jest tylko miejscem realizacji świadczenia. Dzięki temu, kwalifikacja odbywa się w prywatnym gabinecie za kasę a realizacja w państwowej placówce za kasę NFZ, czyli lekarz zarabia podwójnie, no chyba, że pacjent przyjdzie do państwowej poradni wtedy dowie się, że zabieg może być za 2 lata ale jak przejdzie przez magiczną bramkę prywatnego gabinetu to nagle termin jest krótszy.
Innymi słowy masz 2 kolejki, długą oficjalną i krótką gabinetową. Do długiej zapisujesz aby ją zapchać i żeby był argument, że trzeba iść do magicznego gabinetu aby wejść w krótką. Ewentnualnie mieć znajomą jak Pępek 🙂

Jeżyk
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

W umowach z lekarzami szpitale określają roczny wolumen zamawianych świadczeń, który wynika z limitów finansowania przyznawanych przez NFZ. Jest to konieczne, ponieważ nie da się precyzyjnie przewidzieć liczby konkretnych procedur medycznych. NFZ od lat prowadzi ostrożną politykę w zakresie ustalania limitów świadczeń, dążąc do ograniczania ich wartości. Dotychczas jednak funkcjonował mechanizm rozliczania tzw. nadwykonań. Szpitale zgłaszały do NFZ świadczenia wykonane ponad limit, a Fundusz – z opóźnieniem nawet pół rocznym – ostatecznie za nie płacił. Dopiero po otrzymaniu środków z NFZ szpitale rozliczały się z lekarzami, ponieważ nie finansują tych świadczeń z własnych środków i nie kredytują NFZ. Sytuacja zaczęła… Czytaj więcej »

kuba
18 dni temu
Reply to  Jeżyk

no i moze wtedy zaczna podobac im sie etaty i pensja jako stala i gwarantowana. Oczywiscie mniejsza od tego co obecnie wyczyniaja ale stała.Moze tak da sie ich wziac za twarz.W koncu kiedyś tak było.

Tomek
22 dni temu

Z ilością lekarzy od zawsze był problem. Dlaczego na studiach nie zwiększą ilości studentów? Czy tylko dzieci lekarzy są tak zdolni i mają wiedzę żeby dostać się na studia medycynę? Chyba jest to w pewnym sensie grupa trzymająca pewien limit ilościowy właśnie i dlatego to tyle kosztuje.

Ola
22 dni temu
Reply to  Tomek

Z tą liczbą lekarzy jest ani dobrze ani źle:
„Według danych Eurostatu za 2022 r. Polska w kontekście liczby lekarzy na 100 tys. ludności znajduje się w połowie stawki wśród krajów europejskich. Wskaźnik na 100 tys. ludności w 2022 r. wyniósł 356,92. Co więcej, zauważalny jest wzrost w analizowanych latach.”
(źródło: https://www.gov.pl/web/zdrowie/ksztalcenie-i-liczba-lekarzy–trendy-i-wyzwania)

Pytanie, czy są „atrakcyjne” specjalizacje, w których fachowców nie brakuje, oraz takie mniej atrakcyjne/słabiej opłacane, gdzie są puste wakaty.

das
21 dni temu
Reply to  Tomek
  • bo wykształcenie lekarza jest znacznie trudniejsze i droższe niż wykształcenie nauczyciela, ekonomisty czy politologa. Dlaczego tak mało jest uczelni prywatnych kształcących lekarzy w porównaniu z innymi? Poza tym nastąpił olbrzymi wzrost studentów medycyny ale to odczujemy za 5-10lat. Łatwiej będzie o lekarza ale czy dobrego???
  • nie tylko dzieci lekarzy się dostają, to bzura, wystarczy dobrze zdać maturę z biologii, chemii i/lub matematyki
TomR
15 dni temu
Reply to  das

„bo wykształcenie lekarza jest znacznie trudniejsze i droższe niż wykształcenie nauczyciela, ekonomisty czy politologa.”. Ale już np. wykształcenie pilota tanie nie jest. Plus osób nadajacych się na pilota (warunki fizyczne i intelektualne) jest ograniczona ilość. Trochę analogiczne do np. chirurgów. Wg AI zarobki pilotów to:  W Polsce (na podstawie danych rynkowych i portali pracy) Początkujący (First Officer / Kadet): 7 000 – 10 000 zł netto Doświadczony Pierwszy Oficer: 15 000 – 25 000 zł brutto Kapitan: 20 000 – 50 000 zł brutto (w zależności od linii) 2. Średnie stawki w wybranych liniach lotniczych (kapitanowie) Ryanair: równowartość ok. 40… Czytaj więcej »

das
13 dni temu
Reply to  TomR

zarobki porównywalne do lekarzy. Czas wyszkolenia pilota to 12-24 miesięcy, co przy braku wymogu nawet matury daje dużo krótszą ścieżkę. Jednak rzeczywiście samo szkolenie jest b.drogie (ok.250k PLN) i dlatego piloci to najdrożsi 'kierowcy’ na świecie i dlatego też „jest to w pewnym sensie grupa trzymająca pewien limit ilościowy” jak napisał Tomek 😉

Piotr Ka
22 dni temu

Tuz przed nieladem poprzedniej partii rzadzacej efektywny koszt ubezpieczenia NFZ, tj. skladka, w zaleznosci od formy zatrudnienia, wynosila po odliczeniu 7.75% nawet i 60zl /mc. Po zmianie, dzis, wynosi min. 300 zlotych. ZA TO SAMO. Czyli za to, ze w wiekszosci przypadkow gdy potrzeba szybkiej diagnozy, trzeba zaplacic prywatnie. Ceny prywatnych uslug medycznych od Covidu wzrosly 2-3 krotnie. Pare lat temu lekarz konsultowal za 100-200zl, dzisiaj koszt to nawet powyzej 500zl. ZA TO SAMO. Ja naprawde nierozumiem ludzi, ktorzy twierdza, ze sluzbie zdrowia potrzeba wiekszych skladek i wiecej pieniedzy. To jest kompletna bzdura. To nierozsadna polityka rzadu za Covid przyzwyczaila… Czytaj więcej »

Radek
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Niestety ale nie zna się pan.

Przecież koalicja policzyła że składka 300-350 zł dla JDG na ryczałcie (do 20k przychodu) i do 12k na skali to jest wystarczający poziom by system się spinał.

Papryczka
22 dni temu

A ja to widzę tak: 1. Oprócz podstawowej składki, równej dla wszystkich, każda wizyta jest płatna – np. internista 20zł, specjalista 50zł, zabieg/operacja 200zł, aż to ustawowego rocznego limitu – później do końca roku za free (jak w Szwecji) 2. Każda placówka medyczna chcąca legalnie prowadzić działalność w PL musi zapewnić min. 1/5 czasu na NFZ – pamiętajmy, że zawody medyczne są krytyczne dla działania Państwa. 3. Pensja lekarza (podstawa) to max. 3xśrednia krajowa – jeśli się nie wszystkim będzie podobać to będzie krzyk, że nas opuszczą, ale prawda jest taka, że wybitny personel stanowi może jakieś 10% całości, reszta… Czytaj więcej »

Zbigniew
22 dni temu

Cóz ja dalej będę podążał drogą dowodów apagogicznych 🙂 Panie Macieju chce Pan dyskutować na temat swoich pomysłów a ja jako człowiek, ktory nie lubi wyważać otwartych drzwi zapytam: 04 XII zeszłego roku był tutaj artykuł o „6 rzeczach, które trzeba zrobić natychmiast” no i co Pan w tej sprawie zrobił? 🙂 Wspomina tam Pan pośrednio ale tak jakoś bardzo łagodnie (chyba ze sympatii politycznych), że 700 lekarzy zarabia ponad 100.000 zł miesięcznie. Teraz na fali chwilowej mody może Pan to sparafrazować, że blisko 20% moich poprzednich rad dotyczylo 700set lekarzy milionerów 🙂 Nikt na pewno się nie obrazi. Moim… Czytaj więcej »

kuba
18 dni temu
Reply to  Zbigniew

dokladnie tak.Jest lekarz, wychodzi…. wraca za godzine ,znowu wychodzi. Obok jest druga przychodnia.

Marcin
22 dni temu

Nie porównuj NFZ do wolnorynkowej konkurencji. Jeśli jest bankowiec który wypłaca sobie zbyt wysokie pensje i podnosi prowizje to ja mam kilka-kilkanaście innych banków do wyboru. W przypadku publicznej służby zdrowia nie mogę zamienić zbyt drogiego ubezpieczenia NFZ na inne bardziej konkurencyjne cenowo. Ani wybierać lekarza na podstawie jego stawek.

Last edited 22 dni temu by Marcin
das
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Niestety doczekaliśmy czasów kiedy rządy prześcigają się na niegospodarność, nie tylko w ochronie zdrowia ale w większości dziedzin. Wynikiem tego mamy sytuację że sektor publiczny=budżetówka zdecydowanie lepiej płaci niż prywatny

Marek
22 dni temu

’Może czas się… przyzwyczaić?’ Dziwię się, że tak na spokojnie komentuje Pan sytuację z lekarzami, bo co to nam zrobiło lobby lekarskie to po prostu świństwo., jesteśmy okradani biały dzień. Problem zaczał się od tego ze po 89r lobby lekarskie pod rękę z politykami obniżyło limit przyjęć na I roku studiów medycznych z 5 tys do 2 tys, mimo że był wtedy boom demograficzny, więc powinni raczej limit zwiększyć. Potem limit ten przez 20 lat wahał się między 2 a 3 tys. rocznie, gdzie chętnych na jedno miejsce było po 20-30 osób. Druga kwestia to limity na specjalizacje przyznawane przez… Czytaj więcej »

das
21 dni temu
Reply to  Marek

i mamy pokłosie tamtych oszczędności a teraz to i 10 chłopa choćby nie wiem jak pie.. to nie przespieszą ciąży do 1 miesiąca 😉 Ale studia się dało, akurat pielęgniarskie – pomostowe w 1 rok obecnie legalnie można zrobić …

Radek
21 dni temu

> „Lekarz pierwszego kontaktu i ratownik na SOR po 20 000 zł miesięcznie, pielęgniarka po 15 000 zł miesięcznie, a lekarz-specjalista do 100 000 zł miesięcznie?” Nie istnieje pojęcie lekarza pierwszego kontaktu. Jeśli chodzi o lekarza POZ, to zazwyczaj jest nim lekarz medycyny rodzinnej, pediatra lub internista. To wszystko SĄ SPECJALIŚCI, dlatego nie wiem, dlaczego w artykule oddzielono tę grupę od „lekarza-specjalisty”. Lekarze bez specjalizacji to najczęściej rezydenci (lekarze w trakcie specjalizacji) lub faktycznie lekarze, którzy nie podjęli się zdobycia specki (ale to nieliczne przypadki, o ograniczonych uprawnieniach). Ograniczenie szpitali tylko do tych najlepszych oznaczałoby praktycznie likwidacje placówek w mniejszych… Czytaj więcej »

Tomek
21 dni temu

Kilka miesięcy temu oglądałem program publicystyczny, którego gościem był m.in. prof. Bojańczyk, w przeszłości dyrektor finansowy NFZ. On w tym programie powiedział, że podczas pełnienia tej funkcji zrozumiał jedno. Mianowicie że polskiej służby zdrowia nie uzdrowią żadne, nawet największe pieniądze czy nakłady, bo zbyt dużo jest wewnątrz niej ludzi, którzy wcale nie chcą jej (czyli służby zdrowia) naprawiać, tylko koncentrują się na tym żeby dobrze sobie w/z niej żyć. Poza tym ja już tak osobiście uważam że lekarz przecież powinien pełnić rolę służebną wobec społeczeństwa. I to nie tylko dlatego że społeczeństwo zafundowało mu megadrogie wykształcenie, ale po prostu z… Czytaj więcej »

Last edited 21 dni temu by Tomek
Paweł
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Cała sztuka polega na zbudowaniu takiego systemu, w którym ta racjonalność na poziomie mikro (bo każdy chce dobrze żyć) przekładałaby się na jako-taką efektywność całości w skali kraju. W każdym innym przypadku żeby taki system uzdrowić „na siłę” trzeba by było skutecznie centralnie zarządzać każdym najmniejszym kawałeczkiem. Teoretycznie brzmi pięknie, ale w praktyce w większej skali jest nie do zrealizowania czego historycznie dowodzą losy wszelkich gospodarek centralnie planowanych.

TomR
19 dni temu
Reply to  Paweł

„czego historycznie dowodzą losy wszelkich gospodarek centralnie planowanych.” – gospodarki pałacowe z epoki brązu (np. Minojska, Mykeńska) zostały zniszczone przez napad Ludzi Morza. Rabunkowo sprywatyzowali majątek pałaców. Potem nastąpiła epoka wolnego handlu. Ludzie morza byli wieloetniczną i wielokulturową konfederacją, w skład której prawdopodobnie wchodzili przodkowie późniejszych wolnorynkowców – Fenicjan, Greków. Zniszczenie gospodarek pałacowych spowodowało upadek piśmiennictwa greckiego na kilkaset lat – opracowane przez Mykeńczyków pismo Liniowe B zostało zapomniane, a potomkowie spokrewnionych genetycznie i językowo z Mykeńczykami zwycięzców (grecka frakcja konfederacji Ludzi Morza) opracowali nowy alfabet grecki na podstawie alfabetu ich Fenicjan. O ile poziom kulturowy bez pałaców spadł na… Czytaj więcej »

Niepewny
20 dni temu

Lekarzom płacimy za godzinę pracy 200,300,400zł ale jak to kontrolujemy?Chyba w ogóle.Rozwiązaniem jest system elektroniczny system ewidencji pracy.Nie będzie oszukaństwa na godzinach,nie będzie po 600godzin miesięcznie.Tanie i łatwe rozwiązanie do wprowadzenia na wczoraj.

Maurycy
20 dni temu

Panie Macieju skąd Pan bierze kwoty wyceny świadczeń zabiegowych skoro usunięcie pęcherzyka żółciowego nie jest wyceniane przez NFZ na ok. 10000zł tylko ok. 3200zł. Jeśli chcemy być bardziej dokładni to każde świadczenie jest wyceniane punktowe które później są mnożone przez współczynnik wartości punkty i on może się delikatnie róźnić w poszczególnych szpitalach jednak jakby nie liczyć jeżeli zabieg wyceniany jest na ok. 3200zl to lekarz ma wówczas 640zl a nie 3000zl. I czy to jest kwota aż tak absurdalna za wykonanie zabiegu operacyjnego ?

Maurycy
18 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Oczywiscie tylko może warto byłoby to zaznaczyć w artykule bo z tekstu jest jasny przekaz lekarz za pęcherzyk zarabia 3000zl co jest nie prawda a takim autorytetom finansowym jak Pan nie wypada pisać takich rzeczy bez weryfikacji bo czytelnik czytając uważa że w artykule przedstawiony jest stan faktyczny.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu