17 lutego 2026

Ogromny nawis niesprzedanych mieszkań, a ceny na rynku pierwotnym nie chcą runąć. Kto (lub co) je „trzyma”? Dwie hipotezy

Ogromny nawis niesprzedanych mieszkań, a ceny na rynku pierwotnym nie chcą runąć. Kto (lub co) je „trzyma”? Dwie hipotezy

Deweloperzy mają dziś w ofercie prawie 70 000 mieszkań, a taka sytuacja nie miała miejsca w ciągu ostatnich 20 lat. Z tej oferty aż co piąte mieszkanie jest zbudowane i dostępne „od ręki”. To najwięcej od ponad 10 lat! Coraz większe są obawy, że mniejsi deweloperzy mogą mieć kłopot z płynnością, bo przecież mieszkania budowali na kredyt, który trzeba spłacić. Dlaczego więc ceny mieszkań w niektórych miejscach (już) nie spadają, a w innych spadają leniwie? Jakie jest rozwiązanie tej zagadki? Kto (lub co) „trzyma” ceny na rynku nieruchomości?

Kilka dni temu pojawił się raport firmy doradczej JLL, która podsumowała sytuację na rynku mieszkaniowym. Od bardzo dawno nie była ona tak dobra z punktu widzenia kupujących. Powód? Jesteśmy po dwóch latach potężnej nierównowagi — deweloperzy budowali znacznie więcej mieszkań, niż Polacy chcieli (i mogli) kupować. Po pierwsze stopy procentowe spadały wolniej, niż prognozowali deweloperzy, a po drugie rząd wycofał się w kolejnego programu wsparcia kredytobiorców (czyli dopłat do kredytów; w kampanii wyborczej obecny premier Donald Tusk zapowiadał kredyt 0% dla młodych na pierwsze mieszkanie).

Zobacz również:

Gigantyczny „nawis” gotowych mieszkań. A ceny nie chcą spadać

W 2024 r. różnica między liczbą mieszkań, którą deweloperzy chcieli sprzedać, a liczbą mieszkań kupionych przez Polaków sięgnęła 18 000 lokali, zaś w 2025 r. wyniosła 9000 mieszkań. Zwykle wprowadzenie dużej liczby mieszkań do sprzedaży w jednym roku deweloperom udawało się wyrównać dodatnim bilansem podaży w kolejnym roku. I to „trzymało” ceny na rynku nieruchomości. Tym razem to się nie wydarzyło.

Wysokie stopy procentowe skasowały dużą część popytu inwestycyjnego (lepiej zarabiało się na obligacjach niż na wynajmie), a popyt kredytowy rósł za wolno: z poziomu 130 000 – 160 000 kredytów w latach 2022–2023 do poziomu 200 000 – 230 000 kredytów w latach 2024–2025.

Oczywiście: 230 000 kredytów hipotecznych rocznie to dużo, ale tylko połowa z tego to kredyt na zakup mieszkania (reszta to refinansowanie poprzedniego kredytu albo dodatkowy kredyt dotyczący już posiadanej nieruchomości). A z tej połowy tylko 35–40% to kredyt na zakup mieszkania od dewelopera, bo większość transakcji dotyczy mieszkań na rynku wtórnym. Wynika z tego, że dopiero popyt na kredyty na poziomie 250 000 umów hipotecznych rocznie mógłby pomóc „pozamiatać” ofertę 70 000 mieszkań posiadanych przez deweloperów w rozsądnym czasie.

Nawet jeśli deweloperzy przystopują z rozpoczynaniem nowym projektów, to nie zdołają szybko (w ciągu roku, dwóch) rozładować nadwyżki. W poprzednich dwóch latach sprzedawali rocznie tylko 45 000 mieszkań, a musieliby sprzedawać rocznie po 60 000 mieszkań, by znaleźć się po „bezpiecznej” stronie.

Być może jest na to szansa, bo popyt na kredyty rośnie, a atrakcyjność najmu (w porównaniu z zakupem obligacji) się powoli zwiększa. Ale dziś jest, jak jest. Wynika z tego, że ceny mieszkań powinny spadać.

Tymczasem to się nie dzieje, przynajmniej na poziomie cen ofertowych. Owszem, ceny mieszkań już nie rosną w tempie 10–15% rocznie, jak to było w poprzednich latach, ale też nie spadają o 15-20%, jak to jest na rynkach nieruchomościowych w kryzysie (np. na brytyjskim). Patrząc na dane portalu ZaMetr.pl, dla Warszawy widać spadek cen, który został już „zalepiony”. Ale np. we Wrocławiu czy Poznaniu ceny nowych mieszkań trzymają się na poziomie sprzed roku.

Kto (lub co) „trzyma” ceny na rynku nieruchomości? Dwie hipotezy

O co tu chodzi? Czy deweloperzy mają jakieś szczególne „supermoce” i mogą bezterminowo trzymać w ofercie gotowe mieszkania, rolując zadłużenie w banku lub w obligacjach, oprocentowane na 6–7% w skali roku? A może branża liczy na boom kredytowy i odbudowę popytu w tym roku i dlatego nie obniża masowo cen?

Wyjaśnienia tego paradoksu mogą być dwa (oczywiście nie licząc tego, które przedstawiłem powyżej — że to wojna nerwów, którą deweloperzy zamierzają w tym roku wygrać, obstawiając na loterii boom popytu na mieszkania). Pierwsze podsuwają eksperci JLL, którzy w swoim raporcie piszą, że na największym rynku nieruchomości, czyli w Warszawie, mieszkań gotowych i czekających na nabywcę wcale nie ma tak dużo.

„Od 2012 r. głównym rynkiem z mieszkaniami gotowymi w ofercie była Warszawa. Obecnie to na rynkach regionalnych mówimy o rekordowych wolumenach lokali gotowych, natomiast stolica jest dość daleko od rekordów z lat 2012–2014″. W pierwszych miesiącach 2026 roku w takich miastach jak Warszawa i Trójmiasto teoretyczna wyprzedaż aktualnej oferty potrwałaby nie dłużej niż pięć kwartałów, co jest typowym okresem branym przez deweloperów pod uwagę.

Poza tym JLL zwraca uwagę na to, że deweloperzy w stolicy mają powody, by być pewni swego (nawet pomimo chwilowych problemów z poziomem sprzedaży), bo nie mają dużego zapasu niewykorzystanych pozwoleń na budowę. Ziemia jest droga i jest jej mało (przynajmniej w atrakcyjnych lokalizacjach). „A to sugeruje, że nowe projekty powinny wchodzić do sprzedaży w rozsądnych liczbach” – pisze JLL (co należy rozumieć, że tu nie będzie wysypu nowych projektów).

CZYTAJ O SYTUACJI DEWELOPERÓW:

wyniki finansowe atal - dużej firmy deweloperskiej

Bank Pekao prognozuje o ile spadną ceny mieszkań w 2026 r.

Problem dużej liczby mieszkań na sprzedaż dotyczy tylko niektórych lokalnych rynków. Takim rynkiem, zdaniem analityków, są np. Katowice. „Mamy tam nie tylko rekordową ofertę, ale także potężny zapas niewykorzystanych, ważnych pozwoleń na budowę. Podobna sytuacja jest w Łodzi czy Poznaniu – tu również nie brakuje projektów, które można szybko uruchomić”. I na tych rynkach jest największe ryzyko, że popyt nieprędko dogoni poziom oferty deweloperów.

„W kolejnych kwartałach na części z rynków możemy spodziewać się rosnącej liczby mieszkań, których proces budowy zostanie zakończony, ale nadal będą pozostawać w ofercie. Tam rosnąca liczba lokali gotowych może mieć wpływ na kształtowanie się średnich cen oraz poziom rabatów”

– komentuje Aleksandra Gawrońska, Head of Residential Research w JLL Poland. Mówiąc bardziej po ludzku, tutaj być może najlepsze jest jeszcze przed kupującymi mieszkania. Tańszy kredyt z jednej strony (WIBOR dziś jest na poziomie 3,9%, a kontrakty terminowe sugerują, że za rok będzie na poziomie 3,4%), wyższa zdolność kredytowa z drugiej strony (wynagrodzenia poszły w górę przez ostatni rok średnio o prawie 9%), rosnąca determinacja walczących o płynność finansową deweloperów z trzeciej strony. To może być miks, który wywoła większe obniżki cen.

ZOBACZ TEŻ: ZŁOTO CZY NIERUCHOMOŚCI?

Co się musi stać, żeby ceny na rynku nieruchomości jeszcze spadły?

Drugie wytłumaczenie zaskakującej stabilizacji cen mieszkań to jawność cen nieruchomości. Skoro deweloperzy muszą podawać w ogłoszeniach ceny mieszkań, to zapewne wolą podać nieco wyższe, żeby mieć „powietrze” do negocjowania z klientami. Zatem obniżki cen są, ale dopiero na etapie negocjowania z faktycznie zainteresowanym chętnym. Nie mam twardych dowodów na to, że tak się dzieje – zobaczymy to dopiero w danych NBP o transakcyjnych cenach nieruchomości (które nadejdą z opóźnieniem).

Ale pewne wskazówki podsuwa raport CrediPass i Metrohouse, który pokazuje, jak zmieniają się ceny w ogłoszeniach sprzedaży mieszkań na rynku wtórnym i ile później jeszcze można wynegocjować z właścicielem. Łącznie te dwa parametry sumują się do 5–6% wyjściowej ceny mieszkania. Nie można wykluczyć, że na rynku pierwotnym też rośnie skłonność deweloperów do negocjowania cen z kupującymi. Byłoby dziwne, gdyby jej nie było, bo rynek wtórny jednak jest pewną konkurencją dla rynku pierwotnego.

Co nas czeka, jeśli chodzi o ceny mieszkań? Wiele wskazuje od tego, jak bardzo wzrośnie popyt na kredyty i czy na rynek wrócą kupujący mieszkania w celach inwestycyjnych (żeby żyć z najmu). Tych drugich może odstraszyć nieco niepewność geopolityczna (nie wiadomo, jaka część Ukraińców wróci do siebie po ewentualnym zawieszeniu broni z Rosją) oraz krążące w politycznych kręgach pogłoski o możliwości wprowadzenia podatku katastralnego.

Jeśli te dwa czynniki sprawią, że znajdą się w tym roku chętni na 60 000 – 70 000 mieszkań zamiast na 45 000 mieszkań (jak w kolejnych latach), zaś deweloperzy nieco zmniejszą liczbę nowych projektów wchodzących do sprzedaży — o spadku cen mieszkań o 10–20% będziemy mogli zapomnieć.

CZYTAJ TEŻ: JAK NEGOCJOWAĆ Z DEWELOPEREM?

jawność cen mieszkań

Przynajmniej na większości rynków, bo — jak wynika z wyliczeń JLL — są takie rynki, na których nawis gotowych mieszkań jest wyjątkowo duży, zaś deweloperzy mogą rozpocząć sporo nowych projektów (bo mają gotowe pozwolenia na budowę). Tam presja na ceny będzie duża (Łódź, Katowice), bo jak tylko uda się „upchnąć” trochę mieszkań (nawet z rabatami), deweloperzy mogą inwestować odzyskane pieniądze w nowe projekty.

Poniżej prognoza cen nieruchomości portalu RynekPierowtny.pl. Nie przewidują tam dużych obniżek cen, raczej sugerują, że na większości rynków ten, kto miał obniżyć ceny, już je obniżył, a teraz firmy deweloperskie czekają na efekty tych ruchów.

Jeśli zastanawiacie się, czy deweloperzy mogliby obniżyć ceny mieszkań, to odpowiedź na to pytanie jest w wykresach okresowo publikowanych przez Narodowy Bank Polski. To szacunkowa struktura ceny mieszkań w Warszawie i Łodzi. Niebieski obszar to udział ceny gruntu, żółty to koszty budowy, a fioletowy to marża brutto, czyli potencjalny zysk dewelopera. Jak widzicie, wynosi on ponad 3000 zł na każdym metrze.

Oczywiście to nie oznacza, że ceny mieszkań mogłyby spaść w aż takim stopniu. Przedsiębiorcy dopiero w obliczu utraty płynności finansowej są gotowi rezygnować z całości marży. A w takiej sytuacji mają szansę znaleźć się tylko niektórzy deweloperzy. I tylko ci, którzy dużą część swojego portfela projektów realizują na rynku z największym „nawisem” już gotowych mieszkań.

——————————-

CZYTAJ O POMYSŁACH NA WIĘCEJ MIESZKAŃ:

burmistrz nowego jorku ma plan

——————————-

CZYTAJ O POMYSŁACH NA TANI NAJEM:

z tym pomysłem czynsz spadnie?

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

CZYTAJ O INWESTOWANIU W NIERUCHOMOŚCI:

wynajmujesz mieszkanie - będzie bieda na emeryturze

jaka przyszłość deweloperskiej hossy

podatek katastralny. czy trzeba się go bać

pochodzenie mieszkańców

——————————-

ZNAJDŹ SUBIEKTYWNOŚĆ W SOCIAL MEDIACH

Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.

>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj

>>> Samcikowy profil w portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj

>>> Nasz profil w Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj

>>> Połącz się z Samcikiem w Linkedin jak 26 000 ludzi. Dołącz tutaj

>>> Nasz profil w YouTube subskrybuje 12 000 widzów. Dołącz do nich tutaj

>>> „Subiektywnie o Finansach” jest już w BlueSky. Dołącz i obserwuj!

———————————-

SUBSKRYBUJ NASZ KANAŁ NA YOUTUBE:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube

zdjęcie tytułowe:

Subscribe
Powiadom o
54 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Rob
22 dni temu

Faktycznie jesteśmy w dość ciekawym momencie. Akurat „mury” to nie moja bajka i mnie nie interesują od strony inwestycji, ale sytuacja ciekawa. Wydaje mi się, że poza Warszawą, więcej asów w rękawie mają osoby które chcą kupić mieszkanie. Dochody wciąż rosną, stopy maleją, nawis mieszkań duży, zakończenie wojny coraz bliżej więc wszytko przemawia za tym, żeby się nie spieszyć i przebierać w ofertach (nawet kilka minut temu słyszałem w radiu ofertę typu mieszkanie + garaż gratis). Z drugiej strony deweloperzy muszą cały czas płacić rachunki. Jak kupujący wytrzymają to możemy widzieć gwałtowne dostosowanie. Z drugiej strony uważam, że drugiego takiego… Czytaj więcej »

Nikos
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

prosze odkopac swoje prognozy sprzed roku, ze ceny beda rosnac.

Niko
22 dni temu

https://youtu.be/jv_kBcthrYY?si=fB_PNy9Tou5YJZqI Proponuje, zapoznać siė z tym świetnym wywiadem ,dla mnie jest jasne że zarabianie na nieruchomościach już nie bedzie trendy 😉,w tamtym roku sprzedawałem mieszkanie z wielkiej płyty we Wrocku do remontu więc mogę powiedzieć jak to wygląda ,cena ofertowa nic nie znaczy liczy sie cena sprzedaży ,owszem może sobie ktoś takie mieszkanie nawet wystawić za 1 mlnzł i ….czekać do usranej …kupujacych nie ma wcale tak dużo jak towaru na rynku i zbicie ceny o 10% to żaden problem ,moim zdaniem szczyt był w momencie zakonczenia kredytu 2% tam zostali ubrani ostatni naprawdę potrzebujący (młodzi)wiem że przepłacili do obecnych… Czytaj więcej »

Niko
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Możliwe ,buda to mi się z psem kojarzy,młodzi go pewnie zapamiętają😉

EKD
22 dni temu
Reply to  Niko

Ja wiem – deweloperom

Grzesiek
21 dni temu
Reply to  Niko

Państwo pomogło sobie (VAT i ceny mieszkań należących do krewnych i znajomych), bankom, deweloperom, producentom materiałów i firmom wykonawczym. W tej kolejności. A kredytobiorcy mają i 1/3 wyższy kredyt do spłacenia niż bez tego programu. Wszystko na koszt podatnika.

Last edited 21 dni temu by Grzesiek
Marcin Staly Czytelnik
22 dni temu

W Warszawie ceny mozna juz mocno negocjowac. Ostatnio biura deweloperow…same do mnie dzwonily mimo, ze kupowalem od nich mieszkania kilka lat temu! To dopiero desperacja. Jak runie to znaczaco.

Marcin Staly Czytelnik
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Mysle, ze nic Panie Macieju. Pare lat temu kupowalem wiecej niz 1 mieszkanie i tych 2 deweloperow widocznie ma mnie gdzies w bazie. Ale i tak sie zaskoczylem, bo to troche na zasadzie „a moze by tak mieszkanko kupic? Garaz gratis”. Wiec chyba cos jest na rzeczy.

Nikos
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Zgody wygasaja po paru latach

Stef
20 dni temu

Ok Ttlko cena bazowa na Chrzanowie przy M2 to 19990 zł m2 i od tego negocjuje.
Cesja mieszkania w budynku obok 18500 zł m2.
Także….

Nobody
22 dni temu

Klitek pod wynajmem dla turystów, mieszkań, szeregowców i innych nieruchomości buduje się za dużo. Tereny zielone w całej Polsce są wycinane na potęgę pod deweloperskie inwestycje. Po tem mamy korki, brak infrastruktury, depresje, wzrost przestępczości. Może czas by budowało się znacznie mniej? Przez lata panowało istne eldorado dla branży deweloperskiej. Jedna z nielicznych gałęzi gospodarki która co róż dotowana jest przez państwo w postaci kredytów z obniżonym oprocentowaniem na zakup produktów tej branży.

Mike
22 dni temu

Walka z wiatrakami, demografia i tak zrobi robotę – może Warszawa się jeszcze uchowa jakoś. Na migracje też już chyba liczą tylko najwięksi optymiści. Boom gospodarczy też już raczej mamy za sobą.

Jedyna odpowiedź dlaczego ceny nie spadają, to spekulacja.

Mike
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Też bym chciał temu jak na racjonalistę zaprzeczyć ale to jest fakt. Najwięksi optymiści na rynku jakich znam szerze wierzą że nieruchomości nigdy nie tanieją. Spekulacyjna jest silniejsza niż by się to mogło wydawać. Ja się nie wtrącam, prywatna sprawa każdego co zrobią ze swoimi (lub nie swoimi) pieniędzmi, ale nie spodziewałem się że nawet chłodne dane z rynku nie ruszą ich. Ale spekulacja ma to do siebie że zawsze w końcu się skończy. Zimny prysznic kiedyś przyjdzie. Dla równowagi – reszta rozsądnie myśląca pootwierała konta u brokerów i kupuje akcje/etf/obligi i są sceptyczni do nieruchomości (demografia lub cena do… Czytaj więcej »

AdamM
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Hmm… no to musimy jeszcze podgonić w kwestii pogody… widzę tu pewne dysproporcje. Widzę jednak, że nawiązuje tutaj Pan do artykułu o winie 😀

EKD
20 dni temu
Reply to  Mike

Ok, wierzę na słowo. To jeszcze grzecznie poproszę orientacyjny termin kiedy ci spekulanci pękną i rzucą na warszawski rynek te wszystkie mieszkania, na których spekulują.
Chętnie kupię coś ładnego w promocyjnej cenie

EKD
22 dni temu
Reply to  Mike

Czyli mieszkania są teraz wykupywane przez spekulantów? Coś mi się nie wydaje…

Aleks
22 dni temu

bedzie sie budowac mniej,ale za to bardziej luksusowo – czyli drozej … dla nabywcy,a niewiele drozej w budowie od budowy mniej luksusowego obiektu – jak z autami – lepiej zarobic na sprzedazy 1 luksusowego auta niz na 5 tanszych -produkcja w kosztachzblizona,a cena 10x wyzsza

Niko
22 dni temu
Reply to  Aleks

Coś w tym jest patrząc na akcje Ferrari w długim terminie😉

Stef
20 dni temu
Reply to  Aleks

Miałem kontakt z tym luksusem. Apartament 37 m2 😉 W holu zamiast gresu granit. Consierge czyli dziadek na remncie na parterze. Ot cały luksus. Ewentualnie siłownia albo jacuzzi które utrzymuje Wspólnota.

ealsa
22 dni temu

Znowu jakąś bzdurę wymyślą by racjonalizować wzrosty cen mieszkań- kredyt „rodzinne gniazdo” minus 5 procent, jakieś kontrolowane wyburzenia wielkiej płyty, konieczność posiadanai indywidualnego schronu i tym podobne idiotyzmy. Uzasadniać będą imigracją, inflacją, kupnem mieszkań dla dzieci przez wyż demograficzny lat osiemdziesiątych, rosnącą ilością singli i pewnei tysiącami innych wymysłów.

Paweł
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Branża budowlana ogólnie – tak.

Branża mieszkaniowa konkretnie to jakis niecaly 1% PKB

Nikos
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

im wiecej wydasz na mieszkanie tym tansze kupisz wykonczenie bo cie nie bedzie stac. Jak ceny mieszkan spadna to ludzie beda miec drozsze wnetrza

Marcin
21 dni temu

Też mnie zdziwiło że deweloperzy wcale tak nie zwalniają z nowymi inwestycjami jak by się mogło wydawać po aktualnej sytuacji na rynku. Wg. mnie deweloperzy wiedzą że wielkość rynku już jest mniej więcej ustalona i jak nie sprzedadzą w ciągu najbliższych lat to nie sprzedadzą wcale. No może po za inwestycjami premium. Więc te rabaty przyjdą. Szczególnie że w dorosłość będzie wchodzić pierwsze pokolenie które będzie dziedziczyć nieruchomości po swoich dziadkach

TomR
21 dni temu

32,2 metra kwadratowego na osobę to nadal za mało. Np. w Danii jest 54, w Finlandii 41,7, we Włoszech około 44. Czyli na przyszłość – mniej mieszkań, ale większych.

Nikos
20 dni temu
Reply to  TomR

im wiecej m2 na osobe, tym musi ta przecietna osobe na to stać. Czyli za 30 procent sredniego wynagrodzenia kupi wiecej metrów. czyli ceny m2 mieszkania w stosunku do sredniego wynagordzenia spadna

Oskar
21 dni temu

Z tego co można zaobserwować to populacja Katowic systematycznie się zmniejsza w 2010 było tam 310 tys mieszkańców a teraz jest 261 tys więc pytanie skąd ma się tam brać presja na ceny mieszkań. Do tego dochodzi fakt, że jeśli komuś jest za drogo w Katowicach to może zamieszkać w Chorzowie, Siemianowicach lub innych miastach aglomeracji, które również się wyludniają – naprawdę jest gdzie – do tego niestety co jest smutne ludzie umierają i zostawiają po sobie mieszkania dla dzieci (które najczęściej już gdzieś mieszkają). Więc no i o ile w Warszawie wyobrażam sobie, że jest paliwo do chociażby utrzymania… Czytaj więcej »

Niko
21 dni temu
Reply to  Oskar

Dokładnie trzeba brać pod uwagę że masa ludzi dziedziczy i bedzie dziedziczyć mieszkania czy domy…

Stef
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Zaraz wejdzie ets 2 i klasyfikacja w skali energochlonności A do G.
Część starych domów będzie tylko do wyburzenia. Wartość będzie miała działka.

Caruś
20 dni temu
Reply to  Stef

Moment, to że jakaś UE się czepia, zresztą wg mnie słusznie, w jakim standardzie mają być budowane nowe budynki – nie kwestionuję tego, technologia się rozwija należy iść do przodu. Ale budynki istniejące zostały zbudowane w ramach prawa obowiązującego w tamtym czasie. Przecież to nie może działać wstecz?
Zamek Królewski czy Pałac Kultury też będą wyburzać, bo jest niezgodny z najnowszymi standardami? No chyba nie!

Bartek
15 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Pan kiedyś był w takim nowoczesnym domku jednorodzinnym budowanym systemem gospodarczym? Dla wielu ludzi synonimem nowoczesności są po prostu panele plus pompa ciepła. W najlepszym razie trzyszybowe okna. Reszta instalacji to czysta improwizacja na boosterze z YouTube’a. Nowoczesne bloki to to samo: jest sobie inwestycja z sensownie zrobioną instalacją wentylacyjną, a ludzie pierwsze co robią, to w nią ingerują na poziomie swojego lokalu. Tak więc ja wciąż mam wrażenie, że ta nowoczesność jest u nas mocno na papierze. Mieszkanie/dom ma być głównie na pokaz i odzwierciedlać status społeczny. Wizualnie to się nieraz jakoś broni, ale jak zaczyna Pan drążyć, to… Czytaj więcej »

Dawid
18 dni temu
Reply to  Oskar

Oczywiście masz rację że można mieszkać wszędzie. Ale jednak ludzie mają też gdzieś pracę i np. dojeżdżanie po godzine dziennie to też gigantyczny koszt.

mario
17 dni temu
Reply to  Oskar

Przepraszam pomyłka

Last edited 17 dni temu by mario
Piotr
19 dni temu

Przesyt mieszkań .
Nie ma już ludzi chętnych na mieszkania wszyscy mają mieszkania nawet młodzi

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu