23 czerwca 2019

Citibank robi krok wstecz w sprawie prowizji za doładowania Revoluta? „Dostałem propozycję, że jeśli nie zamknę karty…”

Citibank robi krok wstecz w sprawie prowizji za doładowania Revoluta? „Dostałem propozycję, że jeśli nie zamknę karty…”

Wygląda na to, że są pierwsze efekty presji wywieranej przez klientów – z małą pomocą „Subiektywnie o finansach” – na Citibanku w sprawie prowizji pobieranych za doładowania kart Revolut. Niektórzy czytelnicy twierdzą, że otrzymali od banku propozycję „finansową”. Jaką?

Spór Citibanku z użytkownikami Revolut to jedno z większych nieporozumień na rynku finansowym w ostatnich miesiącach. Przypomnijmy: Citibank postanowił „karać” swoich klientów sięgającymi 8% prowizjami za doładowywanie aplikacji Revolut (i podobnych) z użyciem wydanych przez siebie kart kredytowych.

Zobacz również:

Od tego się zaczęło: Banki zaczynają tępić konkurenta? Klienci oburzeni. „Zaczęli nagle pobierać co najmniej 10 zł prowizji za doładowanie konta Revolut”. Co się dzieje?

Bank miał prawo tak postąpić (na kartach kredytowych jest jego pieniądz, a nie „klientowski”, a doładowania Revoluta pozwalały omijać różne ograniczenia związane z kartami kredytowymi, co narażało bank na straty lub brak zarobku), ale niezbyt wyraźnie poinformował klientów o tym, że zaczyna egzekwować wprowadzoną już jakiś czas wcześniej prowizję.

Sprawa była opisywana na „Subiektywnie o finansach” kilkakrotnie – najpierw ostrzegałem i uczulałem klientów Citibanku o nowej prowizji (która dla wielu była zaskoczeniem), później szukałem wyjaśnienia nagłej zmiany zasad, aż wreszcie stanąłem w obronie tej części klientów, która nie wykorzystywała Revoluta do „łamania systemu”, a jedynie nie była świadoma, że używanie kart kredytowych do doładowywania Revoluta to grzech.

Czytaj też: Podpiąłeś kredytówkę do Revoluta? To grzech. „Bank naliczył mi 6400 zł prowizji za przelew!”. Ale czy dobrze poinformował o tym, że tę prowizję zaczyna naliczać?

W ostatnim felietonie sugerowałem, że Citibank postanowił dokonać wizerunkowego samobójstwa na raty, bo wciąż docierały do mnie informacje od wściekłych klientów (dowiadujących się, że przyszło im zapłacić wysokie prowizje za doładowania), a jednocześnie nie widziałem żadnych oznak poprawy komunikacji banku z klientami. A przecież bankowi powinno zależeć, by wszyscy, którzy wybierają się z kartą Revolut na wakacje mieli szansę zmienić podpiętą kartę Citibanku z kredytówki (obciążanej prowizjami) na debetówkę.

Czytaj też: Wizerunkowe samobójstwo Citibanku? Tego lata może stracić sporo zaskoczonych prowizjami klientów

Wciąż namawiałem też bank do tego, by przynajmniej dla części klientów – a łatwo odróżnić „naciągaczy systemu” od zwykłych użytkowników Revoluta – znalazł trochę wyrozumiałości. I wygląda na to, że się doczekałem. Co prawda wyrozumiałość przychodzi bardzo okrężną drogą, ale przychodzi.

„Moja reklamacja została odrzucona. To była standardowa formułka w e-mailu odpowiadająca typowemu „oddal się rączo kliencie – my mamy rację”. Na moje dictum o rezygnacji z usług w Citibanku trochę zmiękli i finał jest taki, że zwrotu prowizji (~120zł) nie dostałem, ale obiecano mi zwrot 10% wartości transakcji, które mam wykonać kartą kredytową do końca lipca. Ładna formułka, ale jest jedno zastrzeżenie – zwrot nie może przekroczyć 120 zł. Czyli przekładając na nasze: „nie oddamy Ci pieniędzy, które zabraliśmy, ale damy Ci inne. Moi znajomi mieli podobne „wyniki” w sporze z Citkiem więc warto zadzwonić i ponegocjować”

– czytam w wiadomości od jednego z czytelników. Recepta na ugodę jest więc taka, by złożyć wypowiedzenie umowy o prowadzenie karty kredytowej, a być może w odpowiedzi przyjdzie propozycja „komercyjna”. Bo trudno uznać moneyback w wysokości aż 10% od każdej transakcji przeprowadzonej przez najbliższe półtora miesiąca inaczej, niż próbę „udobruchania” klienta. Zwłaszcza, że bank oferuje podobną kwotę, jak ta, którą stracił w wyniku egzekwowania prowizji za doładowania. Czyli: bank nie przyznaje się do winy, klient dostaje z powrotem pieniądze pod byle pretekstem, a bank nie musi księgować utraty klienta i karty kredytowej.

„Gdy zadzwonili z jakąś nową ofertą, to powiedziałem im, że rozważam zamknięcie kart z powodu dwukrotnie odrzuconej reklamacji w sprawie doładowania Revoluta. Przekierowali mnie do działu utrzymania klienta i tam dostałem propozycję bonusu – 10% moneybacku, ale nie więcej, niż 100 zł i tylko dla transakcji kartą kredytową wykonanych do końca lipca. To ciągle mało, bo z powodu prowizji straciłem 130 zł”

– to drugi sygnał. Czy bank zrobił krok wstecz i przynajmniej niektórym klientom próbuje zaoferować rekompensatę? Nie wiem czy nie jest to przypadkiem standardowa propozycja składana osobom rezygnującym z kart kredytowych Citi, ale chyba jednak jest nieco bardziej szczodra, niż zwykle. Niewykluczone, że bank po prostu zauważył dużą liczbę rezygnacji (m.in. wskutek „sprawy Revoluta”) i próbuje postawić tamę.

To dobra wiadomość. Zła jest taka, że oferowane kwoty są niskie z punktu widzenia niektórych klientów (być może standardowe dla programu utrzymania klienta, niekoniecznie mamy tu do czynienia ze szczególnym traktowaniem), nie wiadomo jakie są kryteria jej przyznawania (czy każdy, kto zapowie bankowi zwrot karty, otrzyma moneyback?) oraz że aby ją otrzymać trzeba najpierw „rzucić papierami”. No i że bank wciąż nie skierował do klientów nowej, lepszej komunikacji, by definitywnie zamknąć temat.

Czytaj też: Kto ma rację w sporze użytkowników Revoluta z Citibankiem? Jest Wasza odpowiedź!

A poniżej aktualny stan gry jeśli chodzi o Waszą opinię na temat tej sytuacji. W ankiecie na Facebooku wypowiedziało się już ponad 700 osób. Link do ankiety – gdyby ktoś chciał się jeszcze przyłączyć – jest tutaj.

zdjęcie tytułowe: Geralt/Pixabay

 

Subscribe
Powiadom o
28 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Maciej
1 rok temu

Witam. Taka propozycja jest składana każdemu. Też ostatnio rezygnowałem u nich z karty i dostałem propozycję 10% do 100 zł.

Maciej
1 rok temu
Reply to  Maciej

Jednak Citibank zaczyna opornie się uczyć. Niedawno dostałem taką wiadomość (na skrzynkę w serwisie transakcyjnym):
Szanowna Pani / Szanowny Panie,

W związku z rozpoczynającymi się wakacjami pragniemy przypomnieć, że dokonywane kartami kredytowymi transakcje u podmiotów świadczących usługi wymiany walut, np. Revolut, TransferWise, TransferGo są obciążane prowizją (zgodnie z Tabelą Opłat i Prowizji).
Warto pamiętać, że bezprowizyjnie można wykonywać transakcje za pośrednictwem tych podmiotów korzystając ze środków zgromadzonych na rachunku bieżącym.

Pozdrawiamy,
Citi Handlowy

Michał
1 rok temu

10% moneybacku to ich standardowa oferta przy rezygnacji, więc nie wiem czy ma to związek ze sprawą prowizji.

Mariusz
1 rok temu

10% moneybacku do końca lipca, ale nie więcej niż 100 zł, w zamian za rezygnację z wypowiedzenia umowy, to ostatnio chyba raczej standardowa oferta Citi. Też mi tyle zaproponowali, po tym, jak wypowiedziałem umowę KK. Rzecz bez żadnego związku z Revolutem, gdyż karty Citi nie mam tam podpiętej.

Pibloq
1 rok temu

To żadna rekompensata, tylko standardowe mechanizmy i promocje dostępne u pracowników utrzymania klienta. Posiadam ich KK M.World. Zainspirowany jednym z tutejszych komentarzy , zadzwoniłem na infolinię informując, że chciałbym złożyć dyspozycję zamknięcia karty. Zostalem przekierowany do działu utrzymania. A potem standardowa gadka: dlaczego chce zrezygnować itp.itd. Zaproponował mi 10 proc.moneyback, ale maks.kwota 100 zl. Powiedziałem, że w BNP dają teraz kredytowke z bonusem 4 x 100 zl na Allegro. I że jak mi dadzą 200 zl moneyback, to daruję sobie przenosiny. Na co konsultant przystał. Było to więc jedno z najszybciej zarobionych 200 zł w ostatnim czasie (5 min rozmowy… Czytaj więcej »

anonymous
1 rok temu
Reply to  Pibloq

Jesteś taki pewien że zobaczysz choć złotówkę z tych 200?

Michał
1 rok temu
Reply to  anonymous

Tak, wypłacają bez szemrania.

Pibloq
1 rok temu
Reply to  anonymous

Dopytalem o to, gwarantował konsultant. Zapisałem sobie datę rozmowy i nazwisko konsultanta. Gdyby cos, będę reklamował w banku, a jak to nie pomoże, w stosownych instytucjach

Rafer
1 rok temu
Reply to  Pibloq

A czy ta kasa starczy na opłaty manipulacyjne i oprocentowanie tych 2k, które musisz wydać? Bo coś mi się wydaje, że ani grosza nie zarobiłeś.

Pibloq
1 rok temu
Reply to  Rafer

@Rafer – glupoty piszesz. Gdybym może chwilowke mial wziąć na wydanie 2 k.zl, to zarobku by nie było. Ale to zadna filozofia wydać te 2 tys., płacąc za codzienne zakupy, paliwo etc.

Sosna
1 rok temu
Reply to  Pibloq

Dwukrotnie otrzymałam po 100 zł. Przy czym miałam dłuższy czas na wyrobienie się z zakupami (o ile dobrze pamiętam, trzy okresy rozliczeniowe).

Krzysztof A.
1 rok temu

100 zł zwrotu w formie 10% moneybacku to standardowa oferta przy wypowiadaniu karty, żadnej łaski nie robią 🙂

joy
1 rok temu

Nie wiązałbym tej praktyki bezpośrednio z reklamacjami dot. Revoluta.
To jest ich standardowa praktyka w momencie, gdy klient jest zdeterminowany, żeby zamknąć kartę.

Marcin
1 rok temu

To jest standardowa oferta utrzymania w Citi, nie ma nic wspólnego z Revolutem.

Janusz
1 rok temu

Żaden krok wstecz, ani opamiętanie się. Tylko i wyłącznie chęć utrzymania klienta. Mam kartę w Citi, nie używam Revoluta. Gdy chciałem zamknąć kartę zaproponowali mi też 10% max 100 zł, abym tylko nie zamykał.
Moim zdaniem to tylko polityka zatrzymania klientów.

Arek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja złożyłem miesiąc temu wniosek do Bankowego Arbitrażu. Dostałem zwrtonie list, że sprawa przyjęta. Dam znać jak zostanie rozpatrzona.

Arek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Przesłałem na fb orzeczenie arbitra

anonymous
1 rok temu

W millenium też jest standardowo utrzymaniowy moneyback oferowany w przypadku gdy krnąbrny klient zleci zamknięcie karty czy też rachunku. Problem w tym że nie chcą go wypłacać mimo spełnienia warunków przyznania. Podobnie jest w sandałerze z tą różnicą że tam obiecują pieniądze za wpływ wynagrodzenia których to pieniędzy również nie widać.

klient sandałera
1 rok temu
Reply to  anonymous

Jeśli chodzi o ”sandałer” to nie było u mnie żadnego problemu z pieniędzmi za wpływ wynagrodzenia.Proszę przemyśleć złożenie reklamacji.

Paweł
1 rok temu

A co na to Urząd Skarbowy? Przez rok Bank nie pobierał opłaty z cennika. Czy wystawił pity swoim klientom? Czy klienci uwzględnili 'zysk' w swoim PIT rocznym?

Michał
1 rok temu
Reply to  Paweł

To wcale nie jest żart. Kiedyś mi jeden bank wystawił PIT za kwotę uznanej reklamacji, która ich zdaniem nie była zasadna.

Wosk
1 rok temu

Ja olałem doładowania z karty, robię to przelewem krajowym (pieniądze na Revalucie) są w 6-8godzin i żadnej prowizji

Observer
1 rok temu

W portfelu 20 kart, pardon „nowoczesnych produktów” i ciągłe gmeranie. A teraz, popatrzmy jak to wygląda w normalnym świecie. https://youtu.be/tsVWFHk7OSk

Radek
1 rok temu

A kto trzyma pieniądze w tym banku…? 😉

Ela
6 miesięcy temu

Wypłaciłem nadpłatę w Citi Motokarta przy pomocy Revolut (za pośrednictwem Curve) – dostałem w plecy prowizję 10% i 100% (próbowałem czy nie pobierze prowizję wypłacając 20 PLN).
Reklamacja została odrzucona, nie ma im różnicy że nawet nie użyłem środków banku a tylko własnych.
Co można zrobić dalej żeby ich „przekonać”?
Dzięki!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!