27 lutego 2021

Ceny abonamentu telekomunikacyjnego z roku na rok spadają. Ale operatorzy muszą na czymś zarabiać. Czy niedługo zamienią się w usługowe supermarkety?

Ceny abonamentu telekomunikacyjnego z roku na rok spadają. Ale operatorzy muszą na czymś zarabiać. Czy niedługo zamienią się w usługowe supermarkety?

Usługi telekomunikacyjne są jedną z nielicznych branż, w której od lat obserwujemy spadek cen. Jak tanie mogą być ceny abonamentu telefonicznego? Dokąd zmierza wojna konkurencyjna telekomów? Co operatorzy oferują, aby przyciągnąć do siebie klienta? Sprawdzam!

Każdy z nas (a przynajmniej zdecydowana większość) posiada telefon komórkowy i z niego aktywnie korzysta. Rozmowy, smsy, internet to podstawowa oferta każdego operatora telekomunikacyjnego, ale telekomy powoli oferują też coraz więcej usług, które są zupełnie nie powiązane z ich główną domeną działalności. Czy tym można pozyskać klienta?

Zobacz również:

Inflacja? Nie w tej branży – tutaj ceny abonamentu stale spadają

Starsi czytelnicy zapewne pamiętają początki telefonii komórkowej w Polsce. Ceny były astronomiczne – za minutę płaciło się kilka złotych, nie było naliczania sekundowego, ceny smsów były tak wysokie, że trzeba było wykorzystać dostępne 160 znaków co do jednego (i uważać, aby ich nie przekroczyć), a internet był tak drogi, że nie znam nikogo kto go wtedy używał.

Z czasem sytuacja się poprawiła. Ceny zaczęły powoli spadać, pojawiło się naliczanie sekundowe, wprowadzono pakiety minut, pakiety smsów, wreszcie pakiety internetu. Z bardzo intensywnych kampanii marketingowych (telewizja, radio, internet, bilboardy) poznajemy coraz to nowe i zwykle niższe ceny.

Obecnie mamy sytuację, która chyba jest przesadzona w drugą stronę. Usługi telekomunikacyjne są jednymi z najbardziej niedoszacowanych usług, które przychodzą mi na myśl. Za miesiąc rozmów, smsów i internetu płaci się często mniej niż za jedną dużą kawę w kawiarni. A ceny ciągle spadają! To kawa jest tak droga, czy ceny abonamentu tak niskie?

Osobiście z każdym kolejnym abonamentem płacę mniej i mam więcej. Żeby nie być gołosłownym posilę się danymi Głównego Urzędu Statystycznego – w końcu może ja miałem szczęście. I faktycznie od lat ceny usług telekomunikacyjnych stopniowo spadają (w zależności od roku obniżki są większe lub mniejsze). Szczegóły dla ostatnich lat przedstawiam na poniższym wykresie.

Natomiast w roczniku statystycznym ceny usług telekomunikacyjnych są liczone razem ze sprzętem, ale i tam obserwujemy spadek (co tym bardziej pokazuje skalę – skoro ceny telefonów stale rosną). Od 2005 do 2019 roku sprzęt i usługi telekomunikacyjne obniżyły cenę aż o 11,8%.

Operatorzy oczywiście próbują różnych sztuczek, aby podwyższyć lub utrzymać dotychczasowe ceny abonamentu. Najbardziej popularną jest dodanie czegoś do abonamentu w zamian za wzrost ceny – na przykład dodatkowe 10 gigabajtów internetu. I tak – są odbiorcy, którzy się na to nabiorą (lub tego faktycznie potrzebują), ale Ci bardziej świadomi potrafią asertywnie skorzystać tylko z tego, czego potrzebują.

Obniżki muszą się kiedyś zatrzymać – w końcu koszty pracy (pensja minimalna, PPK, itd.) i infrastruktury (prąd, ogólna inflacja) stale rosną, a nielimitowane rozmowy, smsy i pakiet internetu na miesiąc kosztują już gdzieniegdzie mniej niż 20 zł. Logicznie patrząc – gdzieś musi być koniec tej wojny cenowej. Ale wojna cenowa nie jest tym samym, co wojna konkurencyjna. Telekomy od jakiegoś czasu walczą o klienta innymi usługami.

Czytaj też: Naprawią telefon, dadzą antywirusa i dostęp do audiobooka. Czy warto dopłacić za to 20 zł do abonamentu telekomunikacyjnego?

Co można w telekomie? Całkiem sporo

Skoro ceny abonamentu (usług stricte telekomunikacyjnych: rozmowy, smsy, internet w telefonie) spadają, to operatorzy komórkowi muszą znaleźć inny sposób na przyciągnięcie nowego klienta do siebie i – a może przede wszystkim – utrzymanie dotychczasowych abonentów. W końcu samo przeniesienie numeru do innej sieci jest proste, ale już załatwienie przy okazji nowej subskrypcji na – dajmy na to – telewizję, ebooki, lekarza i taksówki zajmie nam więcej czasu.

Telekomy stale rozwijają więc swoją ofertę usług zewnętrznych. W zależności od operatora możemy finansować razem z abonamentem między innymi wybrane usługi z szeroko pojętej kultury i rozrywki (telewizja, muzyka, książki, nauka języków obcych, gry), transportu (autostrady, bilety, nawigacja, taksówki, skutery elektryczne), ochrony osobistej (ubezpieczenia, lekarze, zabezpieczanie nr pesel, ochrona dzieci), media (prąd, gaz) czy generalnie kupować aplikacje w sklepie Google Play i App Store.

Niedawno telekomy próbowały też swoich sił w bankowości i we współpracy z bankami oferowały konta bankowe (T-Mobile Usługi Bankowe, Plus Bank, Orange Finanse), ale akurat ta kooperacja chyba nie skończyła się dobrze (wnioskuję po ostatnich ruchach odchodzących od tego modelu, które opisywaliśmy tutaj tutaj). Obecnie nowego konta bankowego nie otworzymy już u żadnego operatora telekomunikacyjnego (pytałem w Plus Banku – nie ma takiej możliwości).

Usługi dodatkowe na razie do oferty wprowadzają najwięksi operatorzy komórkowy (alfabetycznie Orange, Play, Plus, T-Mobile). Ci mniej znani skupiają się na głównych usługach (rozmowy, smsy, internet), ale za to oferują je taniej. Nie można jednak wykluczyć, że w przyszłości także i oni spróbują zdobyć klienta tym sposobem.

Czytaj też: T-Mobile i nagła zmiana ceny przy kasie. Nie tak łatwo się zorientować, gdy usługę kupujemy np. przez telefon. UOKiK: „to jest wprowadzanie w błąd!”

Wygoda? A może uzależnienie od jednego dostawcy?

Opłacanie co miesiąc jednej faktury jest szybsze i wygodniejsze niż kilku lub kilkunastu. Łatwiej jest też kontrolować swoje subskrypcje (nie potrzebujemy wtedy pomocy na przykład takiej aplikacji), bo wszystko widzimy w jednym miejscu.

Dochodzi też kwestia bezpieczeństwa. Każda taka aplikacja to dodatkowa płatność, którą musimy zlecić – najczęściej podając dane karty płatniczej. Płacąc za różne aplikacje za pośrednictwem faktury za telefon komórkowy ograniczamy takie ryzyko. Szczególnie, że operatorzy komórkowi są trochę jak banki – i tak mają wszystkie nasze dane.

Nawet jeżeli nikt nas celowo nie chce oszukać, to dane w internecie wyciekają i będą wyciekać. I to niezależnie od tego, czy firma jest duża, znana, uznawana za bezpieczną. O wyciekach danych informowali już między innymi: sklepy z elektroniką, uniwersytety, podmioty lecznicze, banki i wiele innych branż. Tak – operatorzy komórkowi też, ale zawsze podawanie danych w jednym miejscu, to mniejsza szansa na ich wyciek.

Minusem takiego rozwiązania jest natomiast uzależnienie od danego operatora. Z usług dodatkowych będziemy mogli wprawdzie zrezygnować w dowolnym momencie (najczęściej), ale nie mamy możliwości zrezygnować z usługi głównej – abonamentu telekomunikacyjnego (no chyba, że kompleksowo rezygnujemy ze wszystkiego, ale to już sporo zachodu).

Czytaj też: Tego jeszcze nie było! Play ubezpieczy twoje skiny i itemy. Komputer i słuchawki też. Ale czy to gra warta świeczki?

Supermarket w telefonie – czy to się może opłacać finansowo?

Alianse strategiczne pomiędzy firmami z różnych branż to popularna praktyka w biznesie. Najczęściej obie strony coś zyskują: w tym przypadku operator uzależnia od siebie klienta, a usługodawca promuje i sprzedaje swoje produkty.

Korzystanie z różnych usług w jednym miejscu zdecydowanie jest wygodne i oszczędza nam czas wolny. Tylko czy to jest dla nas finansowo korzystne? Jak zmienią się nasze ceny abonamentu? Patrząc na oferty usług dodatkowych telekomów i bazując na moim doświadczeniu są trzy drogi. I co ciekawe każdy większy operator korzysta po trochu z każdej z nich.

Po pierwsze, część usług jest w identycznej cenie. Takie usługi niczym się nie różnią, korzystamy z nich na tej samej zasadzie co inni klienci, płacimy tyle samo, a nasze rachunki dopisywane są do faktury za telefon. Na tej zasadzie możemy opłacać bilety parkingowe, bilety na komunikację miejską, czy dostęp do niektórych serwisów streamingowych.

Telekom występuje tutaj jako pośrednik. W takiej sytuacji jedyną korzyścią dla nas jest trudniejsze zatracenie się w różnorodności usług, z których korzystamy. Taka kontrola subskrypcji w jednym miejscu wydaje się łatwiejsza niż logowanie się do różnych serwisów. No i szybciej opłacimy jedną fakturę niż kilka.

Po drugie, część usług jest nawet bardziej opłacalna. Korzystając ze współpracy z operatorem telekomunikacyjnym jesteśmy w stanie otrzymać identyczną usługę zewnętrzną w niższej cenie (lub lepszą usługę w tej samej cenie). W ten sposób możemy otrzymać taniej na przykład abonament na czytanie ebooków, czy telewizję.

Prawdopodobnie obie strony z czegoś rezygnują: usługodawca obniża cenę, a operator coś dopłaca. Chociaż tu sporo zależy od wielkości i renomy usługodawcy. Czym bardziej pożądana firma, tym mniejszy koszt (w teorii) powinna wydać na reklamę. Ale tak jak mówię – wszystko zależy od ustaleń wewnętrznych, do których nie mamy wglądu.

Tutaj również telekom występuje jako pośrednik, ale dodatkowo zapewnia nam wartość dodaną. Dzięki temu jest nam dużo trudniej zrezygnować w ogóle z danego operatora. Na przykład: skoro ktoś ma tanie Legimi w abonamencie, to trudniej będzie mu szukać nowego operatora, bo wtedy będzie musiał też szukać nowego dostawcy ebooków. Sprzedaż łączona (korzystna finansowo) uzależnia nas od telekomu.

Wreszcie, po trzecie, są usługi, które są droższe niż opłacane bez pośrednictwa telekomu. Pierwsza, która mi do głowy przychodzi to telefony komórkowe. Ze świecą szukać oferty abonament + telefon (u dowolnego operatora telefonicznego), który będzie się bardziej opłacać niż ten sam abonament bez telefonu i kupno tego samego modelu w dowolnym sklepie z elektroniką. Szerzej ten temat opisałem tu.

Ceny abonamentu to tylko punkt wyjścia. Bierzmy pod uwagę usługi dodane

W takiej sytuacji telekomy wykorzystują nasze przyzwyczajenia („no przecież, że telefony się dostaje z abonamentem”) lub brak znajomości tematu i cen rynkowych za dany zakres usług (na przykład niektóre ubezpieczenia są tak skonstruowane, że mamy minimalne szanse z nich skorzystać, a składkę opłacamy co miesiąc).

Czytaj też: Play ubezpieczy ci torebkę i telefon. Da polisę od kleszcza i wypadku na joggingu. W minutę, w smartfonie, za drobne

Podsumowując: świadomi klienci, dbający i kontrolujący swój budżet mogą na przekształcaniu się telekomów w usługowe supermarkety tylko zyskać. Dzięki temu będą mieli usługi, z których i tak korzystają, w jednym miejscu – taniej lub w tej samej cenie i bezpieczniej. Większy problem mogą mieć klienci, którzy coś aktywują, zapomną o tym, a potem przez kilka miesięcy będą płacić wyższe rachunki.

Zdjęcie glówne: pixabay / Free-Photos

Subscribe
Powiadom o
23 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Eustachy
1 miesiąc temu

Miałem nadzieję na jakieś zestawienie usług dodatkowych z cennikiem, ale widzę, że artykuł znowu o niczym…

Alek
1 miesiąc temu

Ja mam dokładnie inne spostrzeżenia. Mam dwie umowy podpisane jeszcze 5 lat temu. Jedena na 5 numerów za 123 zł, a druga na 1 numer za 34 zł. Wtedy to były standardowe oferty wszystko za darmo i internet 10GB, nic specjalnego. Teraz żaden operator nie ma już takich ofert. Ciągle wydzwaniają do mnie z jakąś propozycja, oczywiście przedstawiając ofertę jako tańszą (bo więcej usług), ale ogólnie zawsze wychodzi drożej.

Tomek
1 miesiąc temu

Internet w początkach telefonii komórkowej? Czy piszący w ogóle ma pojęcie o czym pisze? Pomijając już fakt, że Internet stacjonarny praktycznie nie istniał wtedy dla klientów indywidualnych to ówczesne telefony nie miały dostępu do Internetu w ogóle.

mak
1 miesiąc temu

Pierwsze telefony GSM miały możliwość transmisji danych zanim wszedł WAP. Niestety było to realizowane w technologii zestawionego połączenia. Taka opcja istniała nawet w prepaid w sieci IDEA w ofercie POP. Dodając transmisję w prędkości rzędu 9600 to nie można było zaszaleć po internecie który wtedy dopiero raczkował.

BdB
1 miesiąc temu

Telefonia dla mas i telefonu z ekranem w Polsce to jesień 1996. Natomiast pierwsze przeglądarki WAP to lata 2000-2001, więc coś się rozjechało.

Wcześniej dostęp do internetu był tylko gdy telefon działał jako modem lub był komunikatorem z wielkim ekranem.

Hakuna Matata
1 miesiąc temu

W pogoni za zyskiem Play o północy 31.12/01.01 b.r. bez mojej wiedzy i powiadomienia włączył mi dostęp do Internetu w zwykłym starym telefonie (nie smartfonie), który miałem w wersji na kartę tylko do rozmów i sms. Nieregularnie albo co godzinę automat pobierał 0,12 zł z konta karty zaliczając 1 kB. Gdy zorientowałem się że w telefonie nieużywanym w styczniu środki na koncie topnieją bez mojego udziału, ubyło już kilkanaście zł. Konsultant tłumaczył to tym, że nie mam wykupionego żadnego pakietu internetowego i stąd stała opłata za dostęp. Ale dlaczego bez uprzedzenia włączono Internet z którego na tej karcie nie mogę… Czytaj więcej »

Tomek
1 miesiąc temu
Reply to  Hakuna Matata

Ciekawe to o czym piszesz. Ja bym proponował wyłączyć dane mobilne w telefonie.

BdB
1 miesiąc temu
Reply to  Hakuna Matata

Coś konfabulujesz. Bez poprawnego APN telefon w ogóle nie nawiązałby sesji internetowej. Czyli telefon musiał mieć możliwość działania w internecie. Jeśli Play samowolnie włączył dostęp do intenetu to aby na pewno ten dostęp kiedyś kazałeś im wyłączyć? Bo od pierwszego dnia istnienia Playa wszystkie ich nunery mają standardowo dostęp do internetu.

anonymous
1 miesiąc temu
Reply to  BdB

Nic nie konfabuluje. U mnie było podobnie, co jakiś czas uciekało po12gr. Po wielomiesięcznym przerzucaniu się reklamacjami w końcu zablokowali transmisję danych na numerze i pieniądze przestały znikać.

krzysztof
1 miesiąc temu

Podsumowując: świadomi klienci, dbający i kontrolujący swój budżet mogą na przekształcaniu się telekomów w usługowe supermarkety tylko zyskać. Dzięki temu będą mieli usługi, z których i tak korzystają, w jednym miejscu – taniej lub w tej samej cenie i bezpieczniej. pozwole sie nie zgodzic:wbrew pozorom taniej wyjdzie to zalatwiac po kolei niz korzystac z takiego posrednictwa, zwlaszcza,ze na pewno czesc rzeczy z pakietu nie bedzie nam potrzebna a bedziemy musieli ja wziazc, dwa o ile nawet w chwili zakupu oferta moze byc dobra to w szybko zmieniajacym sie rynku za kilka miesiecy mozemy juz za to przeplacac a trzecia rzec… Czytaj więcej »

Zenek
1 miesiąc temu

Na początku lat dziewiędziesiątych istniała tylko jedna firma komórkowa Idea, wspierana mocno finansowo przez przewodową część TP. Gdy pojawiły się następne – Plus oraz Era ( T-mobile), to po cichu podzielono rynek komórek na trzy części. To pozwalało na utrzymanie wysokich stawek za uslugi. Z czasem po kilkunastu latach na rynek wszedł Play i zaczęła się dopiero konkurencja i konkretna walka o klienta. Po sprzedaży TP zachodniemu państwu zaczęło się gwałtowne poszukiwanie aktywów, które mogły by zaspokoić roszczenia nowego właściciela. Pojawili się nowi managerowie ( nie z branży), którzy stwierdzili, że np. dostarczanie telewizji to nie jest podstawowa usluga telekomunikacyjna… Czytaj więcej »

BdB
1 miesiąc temu
Reply to  Zenek

Błąd już w pierwszym zdaniu: Idea powstała 2 lata po Plusie i Erze. Wcześniej istniejący Centertel miał ograniczony zasięg i zdychał gdy Plus i Era weszły na rynek dlatego powstała później Idea.

Zenek
1 miesiąc temu
Reply to  BdB

Idea, to była naturalna kontynuacja firmy Centertel, która poslugiwała się systemem NMT 450, a po przyjęciu systemu GSM 900 zmieniła nazwę na Idea. Wszystko to funkcjonowało w ramach TPS.A.
Później w ramach rebrandingu zmieniono jednolicie nazwę na Orange.

mak
1 miesiąc temu

Analizując oferty mam jednak wrażenie że dołek cenowy był jakieś 3 lata temu. Wtedy można było mieć pojedynczy abonament za 12-15zł/miesiąc. Dzisiaj trzeba by mieć umowę na cała rodzinę żeby zbliżyć się do tej ceny.

anonymous
1 miesiąc temu
Reply to  mak

Zgadza się. Obniżki skończyły się po wprowadzeniu pińcet plós. Artykuł to outsorcingowana zapchajdziura.

Sosna
1 miesiąc temu

A w ofertach na kartę pierwsze w historii podwyżki. Play w sierpniu podwyższyła cenę za minutę z 30 gr na 35 gr, a teraz od marca ma być 39 gr (a w jednej z taryf nawet 45 gr). W Plusie od początku roku wzrost stawki z 29 gr na 35 gr.

Zenek
1 miesiąc temu

Niech każdy z dostawców zajmie się tym do czego jest powołany, tak więc operatorzy telekomunikacyjni niech się zajmą dostarczaniem usług telekomunikacyjnych na odpowiednim poziomie, energetyka niech dostarcza prąd tanio i bez przerw, a banki niech obracają pieniędzmi bez naciągania ludzi. Dążenie do tego, żeby firmy zajmowały się wszystkim, tylko nie tym czym powinny, prowadzi do obłędu. Już brak profesjonalnej obsługi z doświadczeniem i dążenie do minimalizacji kosztów poprzez zatrudnianie na infoliniach studentów po krótkim przyuczeniu, lub robotów z tzw. sztuczną inteligencją powoduje wzrost ilości reklamacji i duże odejścia niezadowolonych klientow (churn), co podraża koszty oferowanych usług. Na przykladzie ostatnich danych… Czytaj więcej »

krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Zenek

dokladnie, nie mozna robic wszystkiego dobrze wiec gdy sie oferuje wszystko to tak naprawde nie oferuje sie nic. Dlatego wole isc do banku lub posrednika kredytow po kredyt a nie brac go od operatora telewizji, ktory ma w ofercie jeden bank i 2 oferty…

Zenek
1 miesiąc temu

W komedii „Miś” Stanisława Barei była taka scena:
– Panie, tu jest kiosk Ruchu, ja tu mięso sprzedaję!

Zenek
1 miesiąc temu
Reply to  Zenek

Dzisiaj widziałem reklamę, że jeden z telekomów oferuje umowy na prąd i bony do Biedronki.
Ciekawe kiedy zaczną sprzedawać mięso w Salonach?

Statler
1 miesiąc temu

Jak coś od wszystkiego to jest do niczego. I nie mam tutaj na myśli samych cen, ale poziom obsługi klienta i jakość oferowanych usług. Skoncentrują się na dodatkowych źródłach dochodów i zaczną olewać klientów. Tak to widzę…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!