BLIK zbliżeniowy to szybki i wygodny sposób na wykorzystanie polskiego systemu płatności w sklepach stacjonarnych, bez konieczności posiadania karty. I to również za granicą! „Brak opłat i prowizji oraz przyzwoite kursy wymiany walut” – chwali jeden z czytelników płacenie zbliżeniowym BLIKiem w obcych krajach. Co to oznacza? Czyżby za granicę nie trzeba już było brać karty wielowalutowej lub bezspreadowej? To może być gamechanger wyjazdów zagranicznych!
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Przez lata wyjazdy zagraniczne kojarzyły się z wysokimi opłatami i spreadami, które trzeba było zostawić w banku przy każdej transakcji kartą. Jakiś czas temu zaczęły powstawać fintechy, które budowały swoją pozycję na korzystnej wymianie walut i możliwości kupowania walut w aplikacji, z niskimi spreadami. Banki zagrały w tę grę i obecnie na rynku jest coraz więcej kart wielowalutowych i bezspreadowych. Czyżby właśnie nadeszła ostateczna rewolucja, po której w ogóle nie trzeba będzie już mieć ze sobą żadnej karty, aby korzystnie płacić za granicą?
Czy BLIK zbliżeniowy to gamechanger za granicą?
Świat jest już globalną wioską i wiele Polek i Polaków regularnie wyjeżdża za granicę. Takie wyjazdy zawsze wiążą się z jakąś formą wymiany waluty. Niektórzy ciągle korzystają z kantorów naziemnych i biorą ze sobą gotówkę; inni zakładają konta w fintechach, które konkurują z bankami m.in. korzystnymi kursami wymiany walut; jeszcze inni decydują się na karty walutowe i bezspreadowe (coraz więcej dużych banków ma je w ofertach). Są też tacy Polacy, którzy zagryzają zęby i korzystają za granicą ze swojej codziennej, polskiej karty płatniczej. Albo z karty kredytowej.
Ostatnio jeden z naszych czytelników wyznał, że za granicą wykorzystuje po prostu BLIK zbliżeniowy, czyli tę funkcję znanego systemu BLIK, która umożliwia płatności w terminalach płatniczych na całym świecie. Wystarczy, że taki terminal obsługuje funkcję zbliżeniową i honoruje karty z logo Mastercard. Co ważne, taka transakcja może też być bardzo korzystna finansowo.
„Dla mnie gamechangerem stał się BLIK zbliżeniowy za granicą. U mnie nie ma przy takiej płatności żadnych dodatkowych opłat i prowizji za przewalutowanie, a kurs walutowy, po którym przeliczana jest transakcja, zawsze jest przyzwoity”
– pisze czytelnik. To by oznaczało, że podczas wyjazdu zagranicznego nie trzeba zabierać ze sobą żadnej karty płatniczej, aby nie tylko zapłacić zbliżeniowo (to telefony od dawna potrafią), ale zapłacić zbliżeniowo z przewalutowaniem po korzystnym kursie. Wystarczy do tego telefon z funkcją NFC i zainstalowana aplikacja mobilna własnego banku (nawet w trybie offline) oraz aktywowana w banku funkcja BLIK.
To faktycznie byłoby duże ułatwienie dla osób, które w portfelu nie mają wielowalutowych kart debetowych (bo nie chcą, bo ich bank takich nie wydaje, bo zapomnieli o ich założeniu). Sytuacja, w której wystarczy aplikacja mobilna banku, aby skorzystać z bardzo korzystnych kursów organizacji płatniczej w różnych krajach świata, to byłaby nie lada rewolucja. W Polsce wciąż się zdarza, że spready narzucane przez banki są, delikatnie pisząc, bandyckie. Postanowiłem więc sprawdzić, czy BLIK zbliżeniowy za granicą to rzeczywiście gamechanger.
Ile kosztuje BLIK za granicą?
Potwierdziłem w spółce Polski Standard Płatności (operator systemu BLIK), że Polacy (klienci sześciu dużych banków) otrzymali darmową funkcjonalność, która jest wbudowana w aplikację mobilną banku i pozwala na realizowanie transakcji płatniczych także za granicą. Usługa BLIK zbliżeniowy jest bezpłatna, ale koszt wymiany walut nie zawsze jest tak minimalny, jak wygląda to z relacji czytelników. Zależy to od konkretnego banku.
Płatności zbliżeniowe BLIK są obecnie dostępne w sześciu bankach: Alior Bank, PKO BP, Santander Bank, Millennium Bank, ING Bank i mBank. Postanowiłem prześledzić ich regulaminy i tabele opłat, aby sprawdzić, ile tak naprawdę kosztuje zagraniczna płatność BLIK zbliżeniowy w zależności od banku, którego jesteśmy klientem.
Na początek zapytałem o to w biurze prasowym Polskiego Standardu Płatności. Chciałem dowiedzieć się, po jakim kursie przeliczane są transakcje BLIK zbliżeniowy za granicą oraz czy banki mogą doliczać do tego jakąś prowizję.
„Transakcje zbliżeniowe realizowane za granicą są przewalutowywane na złote po kursie Mastercard. Usługa nie wiąże się z dodatkowymi prowizjami za przewalutowanie po stronie BLIK, a ewentualne opłaty mogą wynikać z tabeli opłat konkretnego banku”
– wyjaśniła mi pani Klaudia Rombalska. A więc wszystko zależy od banku. Okazuje się, że rzeczywiście są banki, w których wszystko jest za darmo. W PKO BP transakcje w walucie obcej przeliczane są na złote po kursie Mastercard z dnia płatności. Nie ma żadnej opłaty za przewalutowanie. Podobnie wygląda sytuacja w ING Banku, w Millennium Banku i w Santander Banku. W tym ostatnim płatności w euro i dolarach są przeliczane od razu na złotówki, a wszystkie inne najpierw na dolary.
Gorzej wygląda sytuacja w mBanku, gdzie transakcje też przeliczane są na złotówki po kursie organizacji płatniczej (z euro i dolarów od razu na złotówki, a z innych walut najpierw na dolary), ale mBank pobiera również dodatkową prowizję za każdą transakcję w walucie obcej. Taka prowizja obecnie wynosi aż 5,9% wartości transakcji. Czyli za płatność na kwotę 200 euro zapłacimy jakieś… 50 zł prowizji. No to już zdecydowanie nie jest żaden gamechanger.
Jeszcze inaczej rozwiązali to w Alior Banku. Tam prowizja za przewalutowanie płatności wynosi 5% od kwoty transakcji, a transakcje przeliczane są na złotówki wg kursu Mastercard z dnia transakcji. Co więcej, do 31 grudnia 2026 roku, obowiązuje promocja, w ramach której prowizja za zbliżeniowe płatności BLIK za granicą obniżona jest do 0%.
Jak widzicie, to od banku zależy, czy usługa BLIK zbliżeniowy jest dostępna oraz czy się w ogóle opłaca. Warto też zwrócić uwagę, że zbliżeniowa transakcja BLIK za granicą rozliczana jest w złotówkach. Nawet jeżeli macie w banku konta walutowe i/lub karty wielowalutowe. Trzeba więc uważać na różne usługi DCC, które mogą być „wciskane” przez sprzedawców za granicą. To najczęściej kończy się podwójnym przewalutowaniem.
Czym jest usługa BLIK zbliżeniowy?
A czym w ogóle jest BLIK? BLIK to polski system płatności mobilnych, który umożliwia przekazanie pieniędzy w błyskawiczny sposób. Możemy w ten sposób płacić w sklepach stacjonarnych, sklepach internetowych, wypłacać z bankomatów, przesyłać pieniądze na numer telefonu innego użytkownika usługi, a nawet skorzystać z odroczonej lub powtarzalnej płatności.
BLIK ma już kilkanaście lat, a wszystko zaczęło się od porozumienia największych polskich banków w celu stworzenia wspólnego systemu płatności. Jest to funkcjonalność zaszyta w aplikacjach mobilnych banków. Opiera się na sześciocyfrowym kodzie, który generujemy w aplikacji i następnie autoryzujemy nim transakcję. Obecnie usługa dostępna jest w niemal każdym banku (np. w Revolucie czy UniCredit).
Usługa BLIK zrobiła prawdziwą rewolucję podczas płatności internetowych, bo podanie sześciocyfrowego kodu było znacznie wygodniejsze niż przepisywanie danych karty płatniczej czy logowanie się do banku. Odwrotna sytuacja miała miejsce w sklepach stacjonarnych, gdzie szybciej będzie przyłożyć kartę płatniczą niż wklepywać jakieś kody.
Operator BLIK (Polski Standard Płatności) też to rozumiał i jakiś czas temu udostępnił zbliżeniową wersję BLIK. Dzięki współpracy z Mastercard, klienci pierwszych banków mogą już płacić BLIKiem, po prostu przykładając telefon do terminala płatniczego. Usługa zadziała na wszystkich terminalach, które obsługują płatności zbliżeniowe kartami Mastercard. Na całym świecie!
Ta możliwość zdecydowanie spopularyzowała płatności BLIK w sklepach. Spójrzmy na statystyki. W 2025 roku wykonano 704,5 mln transakcji w sklepach stacjonarnych BLIK na kwotę 41,9 mld zł. Usługa BLIK zbliżeniowy odpowiadała za połowę (48%) tych transakcji. Na koniec grudnia 2025 roku było 3,9 mln aktywnych użytkowników usługi BLIK zbliżeniowy.
Płatności zbliżeniowe pozwoliły też BLIKowi na wyjście poza Polskę. Najczęściej realizujemy transakcje zbliżeniowe BLIKiem w Niemczech (664 000 transakcji), we Włoszech (291 000) i w Czechach (283 000), ale system chwali się też transakcjami w najodleglejszych zakątkach świata (np. Palau, Salwador, Mozambik czy Tadżykistan). Klienci płacili BLIKiem zbliżeniowym już w ponad 160 krajach na świecie!
Nie tylko korzyści. Na co trzeba uważać?
Wygląda na to, że wykorzystanie usługi BLIK zbliżeniowy faktycznie może być najtańszą i najbardziej wygodną formą realizacji transakcji zagranicznej w sklepie stacjonarnym (z wykorzystaniem terminala płatniczego z funkcją zbliżeniową). Pod warunkiem że macie konto w tych bankach, w których usługa jest bezpłatna. Warto jednak pamiętać o kilku niedogodnościach.
Po pierwsze i chyba najważniejsze płatności realizowane za pośrednictwem usługi BLIK zbliżeniowy nie są chronione przez tzw. procedurę chargeback. To podobny mechanizm jak przy każdej zwykłej transakcji realizowanej kodem BLIK. W „Subiektywnie o Finansach” wielokrotnie podkreślaliśmy zalety takiej ochrony. Procedura chargeback pozwala odzyskać zapłacone pieniądze, jeżeli z jakiegoś powodu opłacony produkt jest niezgodny z zamówieniem. Warto o tym pamiętać, opłacając droższe zakupy (chociaż BLIK zbliżeniowy dotyczy transakcji w sklepach stacjonarnych, więc statystycznie procedura chargeback będzie nam rzadziej potrzebna).
To oczywiście nie oznacza, że nie ma żadnej możliwości reklamacji transakcji z wykorzystaniem usługi BLIK zbliżeniowy. Jeżeli wystąpią jakieś problemy techniczne i np. zostaniemy podwójnie obciążeni, to mamy możliwość składania reklamacji. Problem w tym, że nie dotyczy to realizacji samej umowy handlowej (np. niewykonana usługa), a standardowa procedura chargeback przy płatności kartą to obejmuje. W przypadku płatności BLIKiem musimy polegać na standardowej ochronie konsumenckiej. Klaudia Rombalska dodaje:
„Płatności BLIKiem zbliżeniowym uwzględniają również możliwość przeprowadzenia procedur reklamacyjnych dotyczących nieprawidłowej realizacji transakcji, np. błędnej kwoty czy podwójnego obciążenia. Tego rodzaju reklamacje nie obejmują sporów dotyczących realizacji samej umowy handlowej, takich jak wadliwy towar czy niewykonana usługa – te pozostają objęte standardową ochroną konsumencką wynikającą z przepisów prawa, a ogólne zasady ochrony konsumentów zapewniają w takich sytuacjach szeroką i skuteczną ochronę ich interesów”.
Po drugie BLIK zbliżeniowy dostępny jest w ograniczonym zakresie. Usługę oferuje na razie sześć banków: Alior Bank, PKO BP, Santander Bank, Millennium Bank, ING Bank i mBank. Klienci pozostałych instytucji muszą poczekać. Aby skorzystać z usługi BLIK zbliżeniowy, musimy mieć też kompatybilny telefon. W tym momencie są to urządzenia z systemem operacyjnym Android oraz (w wybranych bankach) HarmonyOS. To oznacza, że właściciele popularnych „jabłuszek” w ten sposób nie zapłacą za nowy model iPhone’a swoje zakupy.
Dobra wiadomość jest taka, że w BLIKu pracują nad kolejnymi wdrożeniami zarówno w bankach, jak i na urządzeniach z systemem iOS. Klaudia Rombalska potwierdziła mi, że rozszerzenia usługi „spodziewamy się jeszcze w tym roku”. Nie poznałem szczegółów, ale jakbym miał typować, to Bank Pekao i VeloBank byłyby wysoko na mojej liście.
Po trzecie płatności BLIK zbliżeniowy dokonują się za pośrednictwem aplikacji mobilnej banku. To oznacza, że musimy ustawić ją jako domyślną do płatności zbliżeniowych. Jeżeli macie w telefonie (np. w portfelu Google) więcej kart płatniczych, to będzie to pewne utrudnienie. Dodatkowo czasem aplikacja może wymusić na nas logowanie, co w niektórych krajach będzie bolesne dla naszego portfela.
Po czwarte BLIK zbliżeniowy zadziała wyłącznie na terminalach z funkcją zbliżeniową. W wielu krajach takich terminali jest znacznie mniej niż w Polsce, gdzie niemal każdy terminal wyposażony jest w taką funkcję. Nie jest to też odpowiednik karty kredytowej (przydatnej np. podczas wypożyczenia samochodu) i nie wypłacimy w ten sposób gotówki z bankomatu.
Po piąte maksymalne limity, jakie możemy ustawić dla usługi BLIK zbliżeniowy, są niższe niż maksymalne limity, które możemy ustawić dla płatności kartą. To może być pewna niedogodność przy większych zakupach. Warto o tym pamiętać, gdy chcemy zapłacić za pomocą usługi BLIK zbliżeniowy np. na pokój w hotelu, to mogą być kwoty przekraczające dozwolone limity.
Podsumowując, jeżeli jesteście klientem jednego z pięciu banków (mBank musi mi wybaczyć, ale 5,9% prowizji nie zaliczę do gamechangera), to Wasze przygotowania do wyjazdu zagranicznego mogą teraz być znacznie prostsze. Nie trzeba już zapewniać środków na kontach walutowych, wymieniać walut czy zaopatrywać się w konto w fintechu lub kartę bezspreadową w banku. Wasza aplikacja bankowa ogarnie to za Was.
Z drugiej stron, zawsze polecam dywersyfikować swoje „moce transakcyjne” za granicą. Dlatego nie ograniczajcie się wyłącznie do jednej metody płatności. Transakcje za pośrednictwem usługi BLIK zbliżeniowy wydają się wygodne i tanie, ale warto mieć ze sobą jeszcze przynajmniej jedną kartę płatniczą (najlepiej innego banku) oraz trochę gotówki.
———————–
CZYTAJ WIĘCEJ O BLIK:
————————–
KONTROWERSJE WOKÓŁ BLIK:
——————————-
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————
Zdjęcie główne: Drazen Zigic/Freepik








