Zanosi się na najgorszy rok dla banków od niepamiętnych czasów. Ryzyko prawne, nie spłacane kredyty, zerowe stopy procentowe… Czy będzie potrzebny respirator?

Zanosi się na najgorszy rok dla banków od niepamiętnych czasów. Ryzyko prawne, nie spłacane kredyty, zerowe stopy procentowe… Czy będzie potrzebny respirator?

Po każdych wakacjach, również tych kredytowych, przychodzi moment zetknięcia się z brutalną rzeczywistością. Część klientów banków nie będzie miała pieniędzy na wznowienie spłaty rat. Banki już odpisują setki milionów złotych z tytułu ryzyka niespłacenia części kredytów. Mają też na głowie inne problemy – ryzyko prawne (rezerwy na przegrane boje z frankowiczami) i prawie zerowe stopy procentowe. Jak bardzo kryzys może uderzyć w finanse banków? Czy banki zdołają utrzymać zyskowność? Czy znajdzie się „rycerz na białym koniu”, który skupi od nich złe długi? Na razie wartość banków spadła do poziomów z 2008-2009 r. W tym roku największe banki straciły na wartości 40-55%

W poprzednim kryzysie to instytucje finansowe nabroiły i wiele rządów miało kaca, że musiały ratować pieniędzmi podatników banki „zbyt duże, by upaść”. W tym kryzysie jest inaczej: źródłem dramatu jest wirus i polityczne decyzje o zastopowaniu gospodarki na pewien czas. Fala tsunami tym razem uderzy w banki ze strony klientów (którym zabraknie pieniędzy na spłatę kredytów) oraz ze strony banków centralnych, które obniżyły do zera stopy procentowe, zmniejszając bankom margines zarobku.

Zobacz również:

Banki są siłą napędową gospodarki. To w bankach, a nie na rynku kapitałowym firmy szukają pieniędzy na rozwój. Banki udzieliły kredytów na łączną kwotę 1,18 bln zł (jak zaraportował w styczniu Bankowy Fundusz Gwarancyjny). Poniżej tabelka przedstawiająca, jak wygląda portfel kredytowy polskich banków – zarówno tych komercyjnych (BK) jak i spółdzielczych (BS).

Wartościowo najwięcej do spłaty mają gospodarstwa domowe – prawie 730 mld zł – ale ponad połowa z tej kwoty, czyli 437 mld zł, to kredyty zabezpieczone nieruchomościami. Mniej więcej 175 mld zł to kredyty konsumpcyjne, które w kryzysie przysparzają bankowcom najwięcej bólu głowy. Oprócz tego firmy mają do uregulowania 336,2 mld zł, z czego sektor tych małych i średnich – najbardziej podatny na zawirowania kryzysowe – jest zadłużony w bankach na 181 mld zł.

Mimo licznych tarcz antykryzysowych nie będzie można uniknąć sytuacji, w której część portfela kredytowego zostanie stracona. Klienci indywidualni mogą nie spłacić części kredytów gotówkowych, bo utracą źródło dochodów. Restauracja może stracić płynność, a podwykonawca niemieckiego koncernu – zamówienia. Galeria handlowa, która spłacała kilkadziesiąt milionów złotych kredytu udzielonego na budowę, może nie dostać czynszów od właścicieli sklepów.

Czytaj też: Było miło, ale się skończyło. Ministerstwo Finansów masakruje nam oprocentowanie. Obligacje skarbowe przestaną chronić przed (dużą) inflacją

Czytaj też: Odsetki od twojej lokaty znów ostro pójdą w dół. Ale to nie wszystko. Oto pięć rzeczy, które zmienią się w naszym życiu finansowym po ostatnich decyzjach NBP

———————

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach” i korzystaj ze specjalnych porad Macieja Samcika na kryzysowe czasy – zapisz się na newsletter i bądźmy w kontakcie!

———————

Jak duże jest ryzyko banków? Trigon: „będą musiały spisać na straty 14 mld zł”

Które kredyty są bardziej narażone na niespłacanie? Pewnym wyznacznikiem może być historia, a dokładniej rok 2009, czyli szczyt kryzysu finansowego. Choć kwotowo największą wartość nie spłaconych miał wówczas portfel kredytów konsumpcyjnych (wzrost rezerw na nie spłacane raty z 3 mld zł do ponad 7 mld zł), to największy procent niewypłacalnych kredytobiorców był wśród firm.

Widać też, że w kryzysie mocno się „sypie” spłacalność kart kredytowych. Pomni tych wspomnieć bankowcy właśnie wycieli w pień przyznawanie nowych kart. Według Biura Informacji Kredytowej Banki wydały w marcu 2020 r. o połowę mniej kart kredytowych, niż przed rokiem – zarówno jeśli chodzi o liczbę, jak i wartość przyznanych limitów.

Banki zaczęły raportować informacje jaką część kredytów w ich portfelach jest zagrożona, tworząc dodatkowe rezerwy. Z danych za pierwszy kwartał wynika, że w Santander Banku odpisy z tytułu utraty wartości kredytów wyniosły 466 zł mln zł  – tego dodatkowe 119 mln zł to rezerwa na ryzyko wynikające z pandemii COVID -19. Z kolei mBank odpisy na spodziewane skutki pandemii w pierwszym kwartale obliczył na 141 mln zł w dodatkowych rezerwach.

Bank Millenium utworzył specjalną rezerwę na skutki COVID-19 w wysokości 60 mln zł i nie wiadomo czy na tym się skończy. Bank Pekao rok temu miał 110 mln zł nowych rezerw na złe kredyty, a teraz 330 mln zł. Z tej kwoty 200 mln zł to specjalne rezerwy na przewidywane skutki COVID-19. W banku BNP Paribas rezerwy na złe kredyty wzrosły z 93 mln zł do 198 mln zł. Bank zakłada, że wzrost wartości nie spłacanych kredytów z powodu pandemii wyniesie 70 mln zł.

To w sumie grubo ponad pół miliarda złotych dodatkowych rezerw na nie spłacane kredyty. Zapewne banki – dla których te rezerwy oznaczają bardzo poważny spadek kwartalnego zysku – starają się rozłożyć ból na kilka kwartałów, więc należy się spodziewać, że na już utworzonych rezerwach może się nie skończyć.

Według Związku Banków Polskich na koniec kwietnia o odroczenie rat kredytów zawnioskowało ponad 800.000 klientów indywidualnych i 112.000 firm. W sumie różnego rodzaju kredyty spłaca w Polsce 15 mln osób, więc amatorów tego rozwiązania nie jest zbyt wielu, ale to nie musi być dobry miernik. Uzyskanie wakacji wcale to nie zawsze jest proste, łatwe i przyjemne, bo banki jak sprawdziliśmy stosują w umowach różne haczyki.

Pod względem spłacalności kredytów już przed pandemią byliśmy o 1,8 pkt proc. powyżej europejskiej średniej, gdy weźmiemy pod uwagę udział kredytów nieregulowanych (dane z grudniowego raportu InfoKredyt).

Oto wyciągnięte z raportu KNF dane na temat salda odpisów kredytowych polskiego sektora bankowego w poszczególnych latach. Jak widać już w ubiegłym roku banki spisały na straty 9 mld zł i był to największy wynik od prawie 10 lat. Jesteśmy na dobrej drodze, żeby pobić niechlubny rekord z 2009 r. (12 mld zł, czyli o 7 mld zł więcej, niż „zwykle”). Zdaniem analityków domu maklerskiego Trigon, w ciągu najbliższych dwóch lat łączne, dodatkowe rezerwy kredytowe wywołane koronawirusem wyniosą 14 mld zł.

Czytaj też: Dostali 2,5 mld zł odszkodowania za odwołany turniej. Czy dałoby się ubezpieczyć firmę od skutków koronawirusa? Co z polisami business interruption?

Czytaj też: Wakacje kredytowe: banki opóźniają, odrzucają wnioski i przemycają w aneksach wątpliwe zapisy. Czy interwencja Rzecznika Finansowego i UOKiK-u coś pomoże?

Czy polskie banki w kryzysie będą zarabiały pieniądze?

Bankowość nie jest już świetnym biznesem, jak było to jeszcze kilkanaście lat temu. To nie przypadek, że w Polsce nie mamy już tak wielu bankowych marek. Złożyło się na to wiele rzeczy – od dolegliwych regulacji, konieczności płacenia na bankrutujące SKOK-i, podatku bankowego aż po ograniczeń w wypłacaniu dywidendy i coraz bardziej agresywnego mieszania się państwa do gospodarki, w tym do bankowości. Polska przestała być dla właścicieli banków żyłą złota.

Jeszcze przed 2008 r. jeśli ktoś miał wystarczająco dużo kapitału, to „zrobienie” sobie banku było jedną z najlepszych inwestycji, jaką można był wymyślić. Rentowność kapitału była nie tylko dwucyfrowa – wiele banków miało „dwójkę” z przodu. Czyli jeśli ktoś „robił” sobie bank, to z zainwestowanego kapitału „odzyskiwał” ponad 20% w skali roku w wypłacanych dywidendach i wzroście wartości banku (poniżej archiwalny wykres z raportu KNF).

W 2008 r. aż cztery banki miały wskaźnik ROE ponad 20% – PKO BP, Pekao, Millennium i mBank. Potem przyszedł kryzys, który zweryfikował wszystko. A w ubiegłym roku żaden bank nie osiągnął rentowności kapitału na poziomie wyższym, niż 10%. Najlepiej wypadł Santander, jednocześnie zaliczając rekordowo niski w swojej historii wynik 9,7% rentowności ROE. 

Poza kwestiami regulacyjnymi (wymogi kapitałowe), podatkowymi (podatek bankowy, finansowanie bankructw SKOK-ów) dochodzą jeszcze ryzyka prawne – niekorzystne dla banków wyroki TSUE w sprawie kredytów frankowych i konieczności zwracania klientom prowizji. Ale jest coś jeszcze – stopy procentowe.

Rada Polityki Pieniężnej obniżyła główną stopę procentową do zaledwie 0,5%, przez co bankom spada ważny składnik przychodów, czyli zarobek na odsetkach od kredytów. W zeszłym roku wynosił on 49,22 mld zł, podczas gdy z prowizji banki zgarniały już „tylko” 13,3 mld zł.

Nie będzie chyba zaskoczeniem jeśli banki będą próbować sobie odbić słaby wynik na odsetkach wprowadzając nowe opłaty, podwyższając już istniejące i warunkując darmowość kont wykonaniem coraz większej liczby transakcji. Już widać, że banki zaczęły ostro pogrywać z klientami korzystającymi z usług w oddziałach

Ale rezerwy na ryzyko prawne (franki, prowizje), wzrost wartości nie spłacanych kredytów (COVID-19) i niskie stopy procentowe muszą uderzyć w wyniki banków, prowizjami nie da się tego odrobić. Jak bardzo? Zysk netto sektora bankowego w 2019 r. wzrósł o 12,5% – do 14,7 mld zł. O ile może spaść? Dom Maklerski Trigon oszacował, że tylko z tytułu obniżek stóp procentowych będzie to spadek o 25-30%, a z tytułu wzrost kosztu ryzyka o kolejne 30%. Czyli jeśli banki wykręcą wynik netto na poziomie wyższym niż 7 mld zł to będzie można mówić o sukcesie.

Inwestorzy zawarli już ten wynik w cenach banków – indeks WIG-BANKI stracił niemal połowę swojej wartości (od początku roku 43%) i jest na poziomie z 2009 r. Jak podsumowuje Bankier.pl, spośród 16 spółek, które w maju 2020 r. wyznaczały co najmniej roczne minima, aż pięć pochodzi z sektora bankowego. Bank Millennium w tym roku stracił 55% wartości, Ponad 50% straciły akcje Aliora, mBanku i Santandera, o ponad 40% w dół poszedł Pekao. Największy polski bank komercyjny – PKO BP – stracił 37% wartości i miano największej spółki na warszawskiej giełdzie (na rzecz CD Projekt, ale wyprzedziło go też kilka innych firm).

Czytaj też: Koronawirus Covid-19 straszy inwestorów. Twój portfel topnieje? Ciesz się, że nie masz tych obligacji. Z powodu wirusa gorsze, niż Getback

Czytaj też: UOKiK bez litości dla Idea Banku. Za nieetyczne wciskanie klientom obligacji Getback Idea ma wypłacić klientom rekompensaty. Jak wysokie?

Spółki windykacyjne nie wezmą już złych długów? A może będzie „zły bank”?

Kondycja finansowa banków z pewnością wymaga troski i uwagi, ale powiedzmy sobie szczerze – nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. Klientów spłacających raty bardziej interesuje to, co się z nimi stanie, gdy stracą płynność finansową – czy banki będą przedłużać im wakacje kredytowe? Co się stanie, gdy wakacje się skończą? Bezlitosna windykacja?

Na razie banki zaostrzyły kryteria przyznawania nowych kredytów, ale i sami klienci nie pchają się już jakoś bardzo po pieniądze – liczba wniosków o kredyty hipoteczne spadła w marcu o połowę, a przecież kwarantanna obowiązywała dopiero od połowy miesiąca. Według najnowszych danych Biura Informacji Kredytowej w kwietniu nie było lepiej, a nawet było wręcz przeciwnie.

Do tej pory, gry bankom ciążyły kredyty, które nie są spłacane i działy windykacji też nie widziały już szansy na odzyskanie pieniędzy, banki owych kredytów za ułamek wartości się pozbywały. I sprzedawały firmom, które „zawodowo” zajmowały się egzekucją należności. Dobrze je znamy, to m.in. Kruk, Best czy Getback. W ubiegłym roku wartość sprzedanych portfeli długów wyniosła 13 mld zł – firmy windykacyjne wydały na ich zakup skromne 1,4 mld zł.

Ale dziś są małe szanse, żeby firmy windykacyjne odegrały znaczącą rolę i pomogły bankom „wyczyścić się” ze złych kredytów. Wszyscy jadą na tym samym wózku, spółki windykacyjne same już odnotowują pogorszenie się ściągalności złych kredytów, więc będą musiały skupić się na tym portfelu, który mają, a nie kupować nowe. A nawet gdyby chciały, to mogą mieć problem ze znalezieniem finansowania (popyt na  obligacje spółek windykacyjnych tąpnął).

Czytaj też: Zaskakujący patent na odzyskanie pieniędzy zainwestowanych w Getback. Wystarczy wykazać, że sprzedawca był „przebierańcem”?

Banki już podobno wpadły na pomysł jak wyjść z tej sytuacji, o czym napisał pod koniec kwietnia „Puls Biznesu”. Zdaniem bankowców wypowiadających się głosem ZBP, w interesie samych instytucji jest jak najszybsze powołanie „wehikułu”, który – niczym odkurzacz – zassałby z rynku „zepsute” kredyty. Bankowcy podobno już sobie wszystko obmyślili, np. że udziałowcami „złego banku” byłyby głównie podmioty prywatne, z mniejszościowym udziałem instytucji publicznych np. Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Komisja Nadzoru Finansowego podobno kręci nosem.

Klienci mogą więc tylko patrzeć i czekać na rozwój sytuacji. Kolejne firmy zwalniają pracowników, wielu może mieć problem z regulowaniem rat. Zanosi się na wiele osobistych dramatów, które – jeśli nic się nie zmieni – będziemy obserwowali także w skali makro, jako pogorszenie kondycji finansowej banków. A wśród tych banków mamy nie tylko te, które są w stanie bez większego problemu przyjąć na klatę uderzenie z trzech stron – ryzyka prawnego, kredytowego i „nisko-procentowego”. Dla niektórych to może być problem.

————————————-

POSŁUCHAJ PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”

W odcinku 10. podcastu moim gościem jest Łukasz Hajduk z AXA TFI, a rozmawiamy o… zgadnijcie, o czym? Tak, o budowaniu funduszu spełniania marzeń. Jak mieć na to pieniądze, a potem jaki mieć na to pomysł. Kliknij baner lub wejdź w ten link, aby posłuchać

————————————-

źródło zdjęcia: PixaBay

13
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
3 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
MichałTomekRobertz17Kogutek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Benedykt
Gość
Benedykt

Banki w trudnej sytuacji. Rozumiem, że te setki milionów wypracowywane co kwartał rozeszły się na zakup papieru i spinaczy?

Andrzej
Gość
Andrzej

Proszę o informację co jeszcze mogę zrobić ( oprócz reklamacji, która ciągnie się już 6 m-cy) jeżeli bank w odpowiedziach na moją reklamację wmawia mi o prowizji, której nie ma w Tabeli Opłat i Prowizji . Doradcy bankowi na infolinii i w oddziale informują mnie, że jeżeli złożę wypowiedzenie w BNP Paribas i podam numer konta, na który mają zostać przelane po okresie wypowiedzenia środki powinny zostać przelane bezpłatnie, na wskazany w wypowiedzeniu numer konta bankowego. BNP Paribas nie przelał tych środków, ponieważ wmawia mi, że taki przelew kosztuje 10 zł. Problem w tym, że w TOiP nie ma informacji… Czytaj więcej »

Minitrader
Gość

Wyczerpująco i „boleśnie”, ale takie właśnie szykują się nam bankowe realia.
Wczoraj dane mi było oglądac rozmowę na live w której jeden z doradców kredytowych wprost powiedział, że dostali od szefostwa tzw. czarną listę branż, którym nie wolno udzielać kredytów. Zawody związane z turystyką chociażby, eventami, organizacją szkoleń terenowych itd – dla nich drzwi już są zamkniete. A to przeciez – patrząc przez pryzmat powyższego artykułu ledwie kropla w morzu.
I jak żyć?

Don Q.
Gość
Don Q.

„I jak żyć?” — może normalnie, za własne środki, a nie patologicznie na kredyt?

Majer
Gość
Majer

Dokładnie, myślę że to jak żyć było z przekąsem;)
Ludziom powinno sie uciąć kredyty o 80%, ich życie zmieniłoby się na plus!

Tomek
Gość
Tomek

Słusznie, banki nie powinny móc kreować pieniędzy i udzielać kredytów. Pytanie, ile z nich wtedy upadnie?

Adam
Gość
Adam

Dotychczasowa tarcza antykryzysowa nie wystarczy? 5000 PLN i zwolnienie z ZUS na 3 miesiące?

Radek
Gość
Radek

„Banki są siłą napędową gospodarki.” – nie pracodawcy, nie pracownicy, nie właściciele kapitału tylko banki? :-)))))

Jan
Gość
Jan

Ratujmy banki spłacając wcześniej wszystkie kredyty. Rozgłaszajcie to wszędzie wśród znajomych.

Kogutek
Gość
Kogutek

Rozumiem, że wywalony z roboty jeden bankowiec jest więcej wart niż wywaleni z roboty jedna fryzjerka albo kelnerka albo barman albo mechanik samochodowy albo recepcjonistka… nie? Bo ci może od finansów to lepsza kasta? Może by pan tak się pochylił nad losem tych, których banki zaczynają swoim zwyczajem robić w bambuko, jak w przypadku podsuwania aneksów do umów kredytowych, gdzie już Rzecznik Finansowy pozwał do sądu pewien bank iberyjski o tradycyjne wałki związane z warunkami udzielania tzw. wakacji kredytowych. Wakacji co to sobie banki z rządem wykombinowały jako kolejne betonowe koło ratunkowe dla klientów i stawiania ich pod ścianą wymuszenia… Czytaj więcej »

z17
Gość
z17

Brakuje mi informacji o getinie. Ten bank już od dawna jest pod wodą, a obecna sytuacja może go skutecznie zatopić.

Robert
Gość
Robert

Życie za swoje jest możliwe tylko przy małej lub żadnej inflacji.
To nie banki są źródłem zła, ale rządy, które obiecują cuda i pożyczają na potęgę wymuszając kreację pieniądza papierowego i niejako wymuszając na obywatelach podobne zachowania przez system prawny (parz ulgi: od kredytu, od odsetek, a podatek Belki od oszczędności).

Michał
Gość
Michał

Trochę poczytałem i nie chciało mi się dalej… łzy nad bankami? bez przesady! Proszę nie pisać o złych kredytach, bo jak koś nie spłaca np. mieszkania, to bank zabiera te mieszkanie, jest windykacja według wartości rynkowej, czy znajomka co kupuje po zaniżonej cenie? To już niczyja sprawa oprócz samego banku. Zanim bank udzieli kredytu, analizuje, czy opyli to na windykacji, więc nie piszmy bredni. Bank odzyskuje kasę i tyle. Zły kredyt może być tylko jednego typu, czyli taki, co dają słupowi, albo gołodpcowi.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu