6 marca 2020

Zaskakujący patent na odzyskanie pieniędzy zainwestowanych w Getback. Wystarczy wykazać, że sprzedawca był „przebierańcem”?

Zaskakujący patent na odzyskanie pieniędzy zainwestowanych w Getback. Wystarczy wykazać, że sprzedawca był „przebierańcem”?

Jest pierwszy wyrok w sprawie obligacji Getback. I to jaki! Idea Bank ma zwrócić pieniądze, które klientka wpłaciła, zaś umowa zakupu obligacji jest nieważna. Z punktu widzenia posiadaczy trefnych obligacji upowszechnienie takiego spojrzenia na problem to najlepszy możliwy scenariusz. Ale czy ten wyrok rzeczywiście może wytyczyć im ścieżkę?

Posiadacze obligacji Getback – w sumie prawie 10.000 osób, które ulokowały w nich prawie 2,5 mld zł – nie mają wielkich szans, by odzyskać całość wpłaconych pieniędzy od spółki. Co prawda spółka posiada wciąż majątek, ale niezatwierdzony jeszcze projekt układu z wierzycielami zakłada zwrot jedynie 25% pieniędzy w ciągu ośmiu lat. Jak dobrze pójdzie.

Zobacz również:

Duża część obligatariuszy myśli więc o tym, by kasę wycisnąć od banków, które prowadziły sprzedaż obligacji, od pośredników finansowych, którzy działali w ich imieniu oraz od Skarbu Państwa, który w niewystarczającym stopniu dbał o interes inwestorów (ostatnio został złożony pierwszy pozew przeciwko państwu, a raport NIK w tej sprawie jest poważnym argumentem).

Czytaj więcej: Czy raport NIK zwiększa szanse obligatariuszy Getback na odzyskanie pieniędzy?

Czytaj też: Państwo zawiodło”, „organa państwa nie ochroniły ciułaczy”. Wkurza mnie to gadanie

Po stronie klientów stają oczywiście Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (opublikował już raport o nieetycznej sprzedaży obligacji przez Idea Bank) oraz Rzecznik Finansowy. Jakiś czas temu pisałem, że nawet prokuratorzy stanęli do boju, przyłączając się do pozwu jednej z poszkodowanych osób.

Czytaj też: UOKiK oficjalnie ogłosił, że Idea Bank oszukiwał klientów przy sprzedaży obligacji Getback

A tutaj o tym co prokuratura robi w tej sprawie: Gliniarz i prokurator: wersja prokonsumencka? Pomogą ofiarom Getbacku. Jest pierwszy pozew o pokrycie strat klientki! Zapłacić ma Idea Bank

Przeczytaj też: Nie tylko klienci Idea Banku stracili pieniądze w aferze GetBacku. Poszkodowani przez Citi Handlowy też mają za złe. Dlaczego UOKiK nie daje im wsparcia?

Wygląda na to, że strategia pozywania wszystkich poza Getbackiem może być skuteczna. W Poznaniu zapadł pierwszy – nieprawomocny jeszcze – wyrok dotyczący sprzedaży obligacji Getbacku. Klientka wywalczyła unieważnienie transakcji, a więc zwrot wszystkich pieniędzy, które wpłaciła. A chodzi o niebagatelną kwotę 100.000 zł. Skalp zdobyła mec. Beata Strzyżowska, która reprezentowała klientkę.

To najlepsza możliwa sytuacja z punktu widzenia obligatariuszy Getbacku. Zamiast odszkodowań, rekompensat i innych zadośćuczynień po prostu odkręcenie trefnej umowy i zwrot kasy.

Na ile to orzeczenie sądu może być przełomowe? Niestety nie ma jeszcze pisemnego uzasadnienia, wiemy tylko w jaki sposób sędzia ustnie uzasadniła unieważnienie umowy kupna obligacji. Powołała się na przepisy mówiące o naruszeniu zasad współżycia społecznego i na naruszenie prawa regulującego rynek kapitałowy.

A konkretnie? Chodzi o to, że klientka Idea Banku została oszukana przez pracownika tego banku. I nie chodzi, wbrew pozorom, o klasyczny misselling (czyli opowieści błahej treści o gwarantowanych zyskach pewnych jak na depozycie), tylko o fakt, że ów pracownik banku nie poinformował klientki, że nie zawiera ona transakcji z bankiem, tylko z zewnętrznym biurem maklerskim. W dodatku ów człowiek nie miał licencji na oferowanie obligacji.

Czytaj też: Korespondencja z sądu z pierwszej ręki od poznańskiego dziennikarza „Gazety Wyborczej”

Sprawa wygląda więc mniej więcej tak, jak gdybym przyszedł do lekarza po receptę na lek na przeziębienie, a w gabinecie przy biurku siedział jakiś gość w kitlu – podający się jedynie za lekarza – który wystawił receptę na lek na rozwolnienie. A przede wszystkim: nie powiedział mi, że nie jest lekarzem.

W tle oczywiście był też misselling, bowiem klientce obiecano gwarantowane, wysokie miesięczne odsetki, ale sąd – zdaje się – w ogóle nie doszedł do tego punktu. Clue problemu polegało jednak na tym, że w banku siedział „przebieraniec”, który będąc pracownikiem banku działał na rzecz zewnętrznego biura maklerskiego i „zapomniał” o tym powiedzieć klientce.

„Pracownik banku stworzył więc wobec powódki pozory, że ofertę nabycia obligacji składa w imieniu Idea Bank jako sprzedawcy. Pracownik banku na prośbę powódki wypełnił za nią i nie w jej obecności formularz zgłoszenia woli nabycia obligacji w formie elektronicznej na stronie Polskiego Domu Maklerskiego. Warunki nabycia obligacji zostały przedstawione powódce w wiadomości mailowej. Wszystkie wymogi formalne niezbędne do zawarcia umowy nabycia obligacji zostały dochowane”

– powiedziała sędzia. W pierwszej chwili zaniepokoił mnie fakt, że klientka została „rozgrzeszona” ze ślepej wiary w to, co opowiada jej sprzedawca. Co by nie mówić, wszystkie dokumenty związane z transakcją zostały jej dostarczone, więc mogła się dowiedzieć, że obligacje nie są objęte rządowymi gwarancjami depozytowymi. Zapewne w dokumentach były wypisane czynniki ryzyka. Inna sprawa, że sprzedawcy wywoływali u klientów poczucie presji, a gdy czas goni – nie czyta się zbyt uważnie papierów.

Ostatecznie jednak poszło o to, że bank pozwolił, by jego pracownik działał jako dealer zewnętrznej firmy i nie uświadamiał tego faktu klientom. Mamy tu więc nowy, bardzo ciekawy sposób rozumowania sądu, nie opierający się ani o misselling, ani o jakieś błędy formalno-proceduralne, ale o sam sposób oferowania obligacji Getbacku – w banku i przez pracowników banku oraz z wykorzystaniem reputacji banku, ale na zasadzie zewnętrznego „dealowania” pieniędzmi klientów.

„Umowa nie została skutecznie zawarta, bowiem na podstawie art. 58 kodeksu cywilnego należy stwierdzić, że dotknięta jest ona nieważnością z uwagi na sprzeczność z prawem, a także zasadami współżycia społecznego, w tym przypadku – dobrymi obyczajami, jakimi winien kierować się przedsiębiorca profesjonalnie zajmujący się sprzedażą instrumentów finansowych w stosunku do konsumentów”

– powiedziała sędzia. To brzmi bardzo słodko z punktu widzenia obligatariuszy, ale wydaje się, że znaczenie tego orzeczenia sądu – jeśli ono się uprawomocni – nie będzie precedensem dla wszystkich sporów obligatariuszy Getbacku z bankami. Sposoby sprzedaży były różne, choć patent „na przebierańca” należał do bardzo częstych. Ofensywy z tej flanki bankowcy chyba się nie spodziewali.

źródło zdjęcia: archiwum własne, „Gazeta Wyborcza”

12
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
5 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
Maciej SamcikMaciekKrzysiekEwaPpp Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Włodek
Gość
Włodek

Czy bank może wypłacać odszkodowania gdy nie ma zysku? Czy może korzystać z.pieniędzy klientów, którzy posiadają lokaty? Czy może wystąpić z.regresem do pracownika, który podpisał umowę i np. otrzymał prowizję!

Ppp
Gość
Ppp

Przestępca ma zapłacić za dokonanie przestępstwa i jego zarobek nie ma znaczenia. Zauważ, że wiele czynów jest karalnych, chociaż nie przynoszą dochodu (np. udział w bójce, niszczenie mienia itp.). W tym przypadku przestępcą jest instytucja pt. „Bank”, ale reszta jest taka sama – zysk lub jego brak nie ma wpływu na karę.

Krzysiek
Gość
Krzysiek

Skoro umowa jest unieważniona – to bank może próbować odzyskać prowizję. Ale tutaj wchodzi w grę jeszcze wykorzystanie w dobrej wierze – wiec raczej mała szansa, że bank cokolwiek odzyska.

Andrzej
Gość
Andrzej

Ważny wyrok, wszystkie przypadki powyżej były stosowane przez banki. GB to był przekręt od samego początku cofnijmy się do tego kto zarabiał na przepłacaniu za paczki długów. Następnie na wyniki jakich banków i instytucji to wpływało. To tłumaczy dziwną bierność państwa. Mleko się rozlalo jeśli oszukani będę zdeterminowani to odzyskają środki. Chyba, że taniej będzie położyć biznes p. Leszka

Marta
Gość
Marta

Pan chyba nie prześledził w jaki sposób byli oszukiwani klienci banku? Większość nie dostawała dokumentów w ogóle. W tym ankiety o ryzyku. Nic komeptnie nic!!!! Brakuje tu rzetelności .

Marta
Gość
Marta

I jeszcze jedno. Większość pracowników to byli outsorserzy Banku a nie biura Maklerskiego.

Jacek
Gość
Jacek

To jest prawdziwa twarz Polityki/Mediów i Gazet. Amber Gold promowali (Neskweek, Wyborcza, wprost)Media (Polsat, TVN). Jednego dnia ostrzegają, drugiego dnia reklamują Firmę lipną. Każda Partia ma na sumieniu Afery Finansowe. Żenujące jest, że Politycy są twarzą/promują konkretne Firmy o bezpieczeństwie/innowacji. O dziwo dodam,,Za czasów PO 2008 – 2015 ponad 50 Piramid Finansowych w Polsce. KNF zgłasza do Prokuratury, Sądu i wszystkie Instytucje umarzają postępowania. ZNAJOMOŚCI SWOJE ROBIĄ.A później Politycy mają czelność nazywać Klientów/Inwestorów od głupków/Frajerów. Afery PiS (GetBeck, Kryptowaluty – Forex). Czasy Tuska Finroyal, Amber gold, CIO, Remedium a największa na 55mld to Poliso lokaty. Czarnecki czuł się jak ryba… Czytaj więcej »

Marek
Gość
Marek

pracownik banku oferował klientce tegoz banku by przelala na konto banku pieniadze wprowadzajac ja w blad ze jest to pewna jak lokata inwestycja i wyjatkowa ograniczona czasowo do konca dnia,a bankier oszust wiedzial o tym bo kazda obligacja wychodzila z innym numerem,sam sie kontaktowal z domem maklerskim bez wiedzy klienta,a warunki przesylal mailem jak juz bylo pozamiatane gdy klient byl zlapany w sidla.

Ewa
Gość
Ewa

Czy Samcik zapisał się do Pis? Czy się starzeje i już nie wie o czym pisze?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu