Złoto Putina, czyli as w rękawie. Czy rosyjski dyktator rzeczywiście chce skończyć wojnę z Ukrainą, czy tylko z nami pogrywa? Niskie ceny ropy i gazu oraz sankcje na handel rosyjskimi surowcami mu nie sprzyjają, ale wysokie ceny złota – wręcz przeciwnie. Gospodarka Rosji w tym roku prawdopodobnie przestanie rosnąć, ale czy wzrost cen złota może skłonić rosyjskiego dyktatora do kontynuowania wojny?
Przez dwa lata wojny gospodarka Rosji rosła zaskakująco szybko, o ponad 4% rocznie. Rosła głównie dzięki inwestycjom związanym z przestawianiem kraju na tryb wojenny. Ale duża część ekonomistów obserwujących gospodarkę Rosji twierdzi, że w tym roku jej wzrost spadnie już do symbolicznych 0,9-1%. To samo wynika z indeksu wyliczanego przez amerykański bank Goldman Sachs oraz – jak pisał tygodnik „The Economist” kilka miesięcy temu – z szacunków publikowanych przez rosyjski bank rozwoju VEB (odpowiednik naszego PFR).
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
Po inwazji na Ukrainę w 2022 r. ekonomiści przewidywali spadek rocznego PKB Rosji nawet o 15%. W rzeczywistości spadek PKB był, ale tylko symboliczny (o niecałe 2%). A w dwóch kolejnych latach rosyjska gospodarka rosła znacznie szybciej, niż europejska – o 4,1-4,3%. Ekonomiści tłumaczyli to wysokimi cenami surowców i „strukturalną transformacją” gospodarki.
Czy Rosja może coś finansowo ugrać na tej wojnie?
Od 2022 r. Putin przestawił zwrotnicę gospodarki i uruchomił ogromne inwestycje w przestawianie przemysłu na produkcję dla wojska (np. fabryki broni) oraz w zmianę łańcuchów dostaw (żeby handlować z Chinami i Indiami). Zdaniem zachodnich ekonomistów ten proces jest już zakończony. Także wzrost wydatków wojskowych już się kończy – w 2025 r. ma sięgnąć 3-4% (w poprzednim roku te wydatki rosły o 50%).
Gospodarka się schładza, inflacja spada (z ponad 20% przed rokiem do 9-10% w skali roku), ale stopy procentowe są wysokie (po dwóch obniżkach spadły tylko do 18%), więc przyciągają kapitał do depozytów w rosyjskich bankach (przynajmniej ten kapitał, który jest odporny na ryzyko i sankcje). Kurs rosyjskiej waluty jest dość wysoki – płaci się teraz tylko 80 rubli za dolara, gdy po wybuchu wojny bywało 100-110 dolarów. To też hamuje wzrost gospodarki.
Z recesją w kraju Putin może jeszcze żyć, większy problem to dla niego niskie ceny ropy i gazu na światowych rynkach (efekt wojen handlowych Trumpa). Jedna trzecia dochodów Rosji pochodzi ze sprzedaży surowców. Lista kupujących jest ograniczona, więc i ceny niskie – rosyjska ropa Urals jest średnio o 15% tańsza, niż arabska, czy amerykańska. W pierwszej połowie 2025 r. Rosja z podatków od sprzedaży surowców miała 46 mld dolarów.
Zapowiada się, że w skali roku te wpływy będą o przynajmniej 30 mld dolarów niższe od tych z 2023 r. (wtedy Rosja zarobiła na sprzedaży ropy i gazu rekordowe 123 mld dolarów). Łącząc zaniżone ceny rosyjskiej ropy i koszty sankcji (wyższe koszty transakcyjne, konieczność opłacania pośredników) Rosja zarobi w tym roku o 50 mld dolarów mniej, niż by mogła w sprzyjających okolicznościach.
Putin ma na to tylko jeden patent – cięcie wydatków na to, co mogłoby służyć społeczeństwu (szkoły, kultura, transfery społeczne). Z dochodów podatkowych szacowanych na 400-450 mld dolarów na tzw. obronę narodową – a tak naprawdę na prowadzenie agresywnej wojny – Rosja wyda w tym roku równowartość 180 mld dolarów. Mniej więcej tyle, ile w 2024 r., ale znacznie więcej niż w latach 2022-2023 (ta część budżetu nie przekraczała 50 mld dolarów). Szczegóły rosyjskiego budżetu państwowego znajdziecie tutaj.
Jeśli dochody z podatków „wewnętrznych” nie wzrosną (a to się nie wydarzy, bo gospodarka rzęzi), a ceny surowców nie będą szły w górę (na razie blokuje to Trump) to Putin ma problem. Nie jest bankrutem, ale wydawanie połowy dochodów podatkowych na prowadzenie wojny, z której niewiele pieniędzy można wycisnąć, oznacza odbieranie gospodarce tlenu – te pieniądze mogłyby pójść na inwestycje dające jakiś mnożnik w przyszłych dochodach podatkowych.

Złoto Putina, czyli as w rękawie
Natomiast Putin ma jednego asa w rękawie. To złoto. Rosja to piąty pod względem wielkości holder rezerw złota na świecie. 2300 ton złota zdeponowanego w banku centralnym ma rynkową wartość prawie ćwierć biliona dolarów. W ciągu ostatnich kilku lat wojny wartość tego złota wzrosła o „drobne” 90 mld dolarów. To nie są pieniądze „niepoliczalne”, bo jeśli Rosja wydaje na wojnę co najmniej pół miliarda dolarów dziennie (niektórzy wyliczają, że miliard dolarów dziennie, wliczając też inne koszty i straty), to jest w stanie te rezerwy „przepalić” w rok, półtora.
Ale jest to pewien bufor bezpieczeństwa. Pomimo tego, że od 2020 r. te rezerwy utrzymują się na stałym poziomie (ok. 75 milionów uncji), ich wartość stale rośnie. Najwięcej złota Rosja kupowała w latach 2014-2020 – kiedy kosztowało od 1100 do 1500 dolarów za uncję. Wtedy Putin zwiększył zasoby o ok. 40 milionów uncji. Problemem jest tylko płynność – na początku wojny Rosja sprzedawała złoto, żeby pozyskać dolary na zakup broni.

I chyba znowu to robi. Poza rezerwami banku centralnego istnieje państwowy fundusz majątkowy, Fundusz Narodowego Dobrobytu. To taka rezerwa mająca poprawić poziom życia Rosjan. Było tam zgromadzone 360 ton złota, ale według najnowszych rachunków teraz jest tylko 190 ton. „Zniknięte” 170 ton złota prawdopodobnie zostało sprzedane i poszło na wydatki wojenne albo zalepienie dziury w budżecie Rosji.
Natomiast złoto jest niestety tym aktywem, dzięki któremu kraj w dużej części zachowuje stabilność finansów. Całkowite rezerwy dewizowe Rosji wynosiły wiosną tego roku jakieś 650 miliardów dolarów (złoto plus chińskie obligacje). Po „zamrożeniu” przez Zachód 322 mld dolarów rezerw walutowych Rosji – tych w obligacjach amerykańskich i europejskich – droższe złoto zapewniło Putinowi częściową kompensację strat.
Gdyby Rosja miała tylko chińskie obligacje (albo przechowywała większą część rezerw dewizowych w obligacjach krajów zachodnich), można byłoby są doprowadzić do bankructwa poprzez odcięcie od dolara i zniszczenie wartości rubla – bank centralny nie miałby się czym bronić. Geopolityczna potęga złota, o której przeczytasz tutaj, tym razem pomogła uratować się Putinowi.


Jak „upłynnić” złoto Putina? Rynek stablecoinów jak marzenie
Pomimo swojej wartości zabezpieczającej, brak płynności złota jest dla Putina problemem. Złotu brakuje elastyczności transakcyjnej amerykańskich obligacji skarbowych czy obligacji strefy euro. Jedynym w pełni płynnym aktywem w rezerwach walutowych Rosji są chińskie obligacje denominowane w juanach. Kolejnym „złotym” strzałem dla Putina mogłaby być popularyzacja stablecoinów, czyli cyfrowych tokenów powiązanych z wartością złota.
W sprawie stablecoinów niedawno nowe prawo podpisał Donald Trump, który uważa, że cyfrowe pieniądze prywatne, ale zabezpieczone „prawdziwymi” walutami mogą wzmocnić pozycję dolara. Może ma rację, ale przy okazji mogą też powstać stablecoiny zabezpieczone złotem. Oferują one najcenniejszą cechę złota, jaką jest stabilność w warunkach niepewności finansowej, a są wygodniejsze w przechowywaniu i sprzedaży niż złoto fizyczne.
Oprócz wykorzystywania złota do gromadzenia rezerw i unikania sankcji, Rosja stara się również wykorzystać grupę BRICS+ jako platformę do forsowania stworzenia waluty BRICS+ opartej na złocie. Uruchomienie globalnego rynku „złotych” stablecoinów dałoby Putinowi kolejny wentyl bezpieczeństwa. Mając 400-450 mld dolarów wydatków budżetowych (z czego 180 mld dolarów za wojnę), mając spadające dochody ze sprzedaży surowców (w tym roku pewnie tylko 90 mld dolarów, gdy niedawno było 120 mld dolarów, a bez sankcji byłoby i 140 mld dolarów) możliwość zwiększenia płynności złota wartego 250 mld dolarów to byłaby duża rzecz.
——————————
PRZECZYTAJ O TYM WIĘCEJ:
——————————
CZYTAJ WIĘCEJ O INWESTOWANIU W ZŁOTO:
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————-
ZOBACZ „EXPRESS FINANSOWY”:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube
zdjęcie tytułowe: Pixabay, Canva








