29 lipca 2022

Zagraniczne fundusze inwestycyjne to kopalnia pomysłów lokowania oszczędności w niespokojnych czasach. Gdzie ich szukać i jak wygodnie kupić?

Zagraniczne fundusze inwestycyjne to kopalnia pomysłów lokowania oszczędności w niespokojnych czasach. Gdzie ich szukać i jak wygodnie kupić?

W erze wysokiej inflacji, wojen walutowych i niestabilności politycznej inwestowanie wymaga dobrych pomysłów. Już nie jest tak, że wystarczy zainwestować w cokolwiek, żeby więcej lub mniej zarobić. W najbliższych latach cały rynek rósł raczej nie będzie. Ale niektóre branże będą – jak najbardziej. Jeśli chcecie zrealizować ciekawe pomysły inwestycyjne, to warto spojrzeć, co mają do zaoferowania fundusze zagraniczne. Giganci zarządzania aktywami są już dostępni na polskim rynku ze swoimi – niekiedy bardzo innowacyjnymi – funduszami. Zainwestować też można innowacyjnie, przez aplikację

Czytałem niedawno fascynującą biografię Jima Simonsa, założyciela Renaissance Technologies i człowieka, który zapoczątkował „rewolucję quantów”, czyli trend inwestowania według matematycznych i statystycznych metod ilościowych. Jego flagowym funduszem jest legendarny Medallion, który wykręcił przez ostatnie 30 lat stopę zwrotu na poziomie 66%. Rocznie!

Zobacz również:

Na czym polega jego sukces? Tego oczywiście książka nie zdradza, ale pokazuje sposób inwestowania. Fundusz Medallion w każdym momencie ma otwartych kilka tysięcy pozycji, ale wystarczy, że 51% wypali, żeby udało się generować miliardowe zyski.

Czy w naszym prywatnym zarządzaniu jest to do powtórzenia? W takiej skali na pewno nie. Jednak czytacie na pewno w mediach i na blogach o wielu różnych pomysłach inwestycyjnych. Na „Subiektywnie o Finansach” przybliżaliśmy ostatnio fundusze demograficzne, podpowiadaliśmy, jak dodać surowce do portfela albo jak inwestycyjnie reagować na wojenną zawieruchę.

Do takich celów służą fundusze inwestycyjne. Zarządzający wcielają w życie swoje pomysły inwestycyjne, dokładają do tego dywersyfikację, zarządzanie ryzykiem i płynnością, i sprzedają klientom gotowe produkty, pobierając w zamian procent za swoje usługi. Ów procent może być wyższy lub niższy i bardzo mocno wpływa na ostateczny zysk uczestnika funduszu. Tam gdzie pieniędzy jest dużo, opłaty są zwykle niższe. 1% od miliarda dolarów to więcej niż 4% od miliona złotych.

Pod tym względem krajowy rynek TFI w porównaniu z ofertą światowych gigantów wypada jak Ekstraklasa przy Lidze Mistrzów. Niby te same zasady gry, piłkarze biegają w takich samych butach i kopią taką samą piłkę, a jednak… widać różnicę.

Co mogą dać zagraniczne fundusze, czego nie mają polskie TFI?

Jedną z podstawowych cech polskich funduszy jest to, że dominują w nich tzw. długie pozycje (czyli inwestycje, w których zysk pojawia się, gdy dany instrument finansowy drożeje, a nie tanieje). Przewaga pozycji „long” nie jest oczywiście czymś dziwnym, jednak na naszym rynku możliwość obstawiania spadkowych scenariuszy jest ograniczona.

Najprostszy przykład: zastanówmy się, co zrobić, jeśli przewidujemy spadkowy trend na WIG20, ale kontrakty terminowe na przyszłą wartość indeksu są dla nas zbyt ryzykowne (i w ogóle słabo znamy się na rynku instrumentów pochodnych)? Na krajowym rynku znajdziemy kilka funduszy inwestycyjnych, które ułatwiają takie „pesymistyczne” inwestowanie, np. Ipopema Short Equity czy Quercus Short. Ale podobny efekt możemy uzyskać kupując Beta ETF WIG20short, co pewnie wyjdzie taniej. Ale WIG20 to tylko 20 największych spółek. Natomiast dużo trudniej o „shortowanie” szerokiego rynku.

Oferta zagranicznych funduszy jest dużo bogatsza. Na samych ETF-ach można postawić na spadki głównego wskaźnika amerykańskiej giełdy, czyli S&P 500, technologicznego Nasdaq 100, indeksu szerokiego rynku Russell 2000. Są też niskokosztowe produkty „shortujące” MSCI Emerging Markets czy londyński FTSE 100.

Wyższa inflacja to także wyższe stopy procentowe. Nawet w strefie euro Europejski Bank Centralny nie będzie w stanie dużo dłużej opierać się przed podniesieniem kosztu pieniądza. Pomysłem inwestycyjnym może być więc ekspozycja na dług korporacyjny nominowany we wspólnej walucie, żeby skorzystać na wyższych odsetkach od obligacji zachodnioeuropejskich firm. Jak to zrobić?

Na polskim rynku przykładem może być Pekao Obligacji Europejskich Plus. Fundusz porównuje się w 95% do ICE BofA ML EMU Corporate Index, czyli wskaźnika obligacji korporacyjnych firm z krajów strefy euro. Fundusz pobiera opłatę na poziomie 1,43% (według formularza informacyjnego KIID za 2021 r.), a więc dość dużo jak na fundusz obligacji. Co dostajemy w zamian? Zaglądam do portfela funduszu, a tam… 99% aktywów to jednostki uczestnictwa w innych, zagranicznych funduszach.

Schroder International Selection Fund EURO Corporate Bond, Morgan Stanley SICAV Euro Corporate Bond Fund, BlueBay Investment Grade Bond Fund – to trzy z ośmiu funduszy, w które inwestują w imieniu klientów zarządzający z Pekao. Jest też 500 sztuk obligacji Ronson Europe, ale odpowiadają one za 0,3% portfela.

Jak na tym tle wypada zagraniczna konkurencja? Na portfel Euro Corporate Bond Fund od Morgan Stanley Investment Management składa się blisko 300 pozycji, w zdecydowanej większość obligacji korporacyjnych. A koszty dla klienta? Opłaty za zarządzanie to 0,64%. Podobnie BGF Euro Corporate Bond Fund (BlackRock) – 352 pozycje w portfelu, ten sam benchmark co fundusz Pekao, a opłata za zarządzanie to 1,01%.

A jak wypada porównanie wyników? Fundusz Morgan Stanley IM w trzyletnim horyzoncie jest na plusie o 0,6%, licząc w euro, a produkt BlackRocka stracił 1,25% (też w euro). Na tym tle Pekao bryluje ze stopą zwrotu 3,7%. Ale czy na pewno? No właśnie nie do końca, bo to zysk w… złotych. Gdyby porównać „jabłka do jabłek”, czyli w euro, to trzyletni wynik polskiego funduszu ląduje na minusie o ponad 4%.

Z czego wynika przewaga zagranicznych funduszy? Duży może więcej

Morgan Stanley czy BlackRock to giganty rynku. Mają łatwy – i pewnie tańszy – dostęp do wszelkich rynków, więc nie jest dla nich takim problemem – i kosztem – zbudować zdywersyfikowany geograficznie i sektorowo portfel. Do tego ogromna baza klientów i dystrybutorów sprawia, że mogą swoje produkty oferować taniej.

Dużym mankamentem – moim zdaniem – krajowego rynku funduszy tematycznych jest właśnie opieranie portfela na jednostkach uczestnictwa innych funduszy lub ETF-ów, a nie na bezpośrednich inwestycjach. Krajowe fundusze surowcowe, które analizowałem, składają się głównie z ETF-ów i udziałów innych funduszy.

MetLife Globalnych Innowacji – w 85% zawiera tytuły uczestnictwa (opłata za zarządzanie – 1,35%). mFundusz dla odważnych w Skarbiec TFI – w 84% zawiera tytuły uczestnictwa (opłata 1,9% i 20% od zysku ponad 8% w skali roku, co zdarzyło się przez ostatnie 5 lat trzy razy). UNIQA Akcji Amerykańskich – 93% stanowią tytuły uczestnictwa (opłata za zarządzanie 1,5%). To tylko przykłady, ale widzicie, w czym problem…

Zostawmy więc nasze podwórko i zobaczmy, co takiego można znaleźć w ofercie funduszy zagranicznych, co mogłoby wzbogacić nasze portfele. I nie chodzi mi o produkty szerokiego rynku, które pozwolą na zdywersyfikowaną i pasywną ekspozycję na światowe rynki.

—————————

SPRAWDŹ INWESTYCJE ZE ZNAKIEM JAKOŚCI SAMCIKA:

Zainwestuj w fundusze z całego świata bez prowizji. Chcesz wygodnie – przez internet – oraz bez żadnych opłat lokować pieniądze w funduszach inwestycyjnych z całego świata? Skorzystaj z platformy F-Trust rekomendowanej przez „Subiektywnie o Finansach”. Inwestowanie bez opłat dystrybucyjnych na F-Trust jest możliwe po wpisaniu kodu promocyjnego ULTSMA. 

Czytaj też: Wszyscy przez lata śmiali się z tych funduszy. A tymczasem tylko one teraz nie zawodzą

Czytaj też: Strach przed inflacją zachęca do inwestowania. A co, jeśli czeka nas korekta cen akcji? Jak przygotować portfel na turbulencje?

Czytaj też: Jak niezależne platformy oferujące inwestowanie w funduszach pomagają nam w inwestowaniu?

——————–

Interesujące idee na ciężkie czasy? Szukam nietypowych strategii

Elektromobilność jest z pewnością jednym z tych trendów, które będą kształtowały gospodarkę świata w najbliższej dekadzie. Hitem inwestycyjnym 2020 i 2021 r. były akcje Tesli, pioniera i lidera (do pewnego czasu) w produkcji samochodów elektrycznych. Jednak za firmą Elona Muska podążyli inni producenci samochodów, rozwinął się cały sektor gospodarki dostarczający podzespoły, choćby baterie.

Ekspozycję na ten trend daje np. BGF Future of Transport Fund ze stajni BlackRocka. Nie twierdzę, że to najlepsze, co rynek ma do zaoferowania (trzy gwiazdki od Morningstar, czyli chyba najbardziej opiniotwórczego serwisu w tematyce funduszy inwestycyjnych), bo są też ETF-y, które śledzą indeksy firm branży elektromobilności, np. iShares Electric Vehicles and Driving Technology UCITS ETF.

Ale to raczej inwestycje bardziej długoterminowe i o większym ryzyku, więc warto na nie patrzeć w kilkuletnim horyzoncie. Na razie fundusz BlackRocka zrobił w 3 lata 75% zysku, choć od początku roku jest na ponad 10% minusie. Wymieniony ETF stracił w tym roku też około 10%, ale przez 3 lata zyskał trochę ponad 30%.

Inny pomysł – w czasie wojny nieuchronnie wzrosną wydatki na broń i inne technologie wojskowe. Amerykanie planują warte miliardy dolarów programy wsparcia Sił Zbrojnych Ukrainy. Polska przekazuje czołgi, pojazdy i całą masę innej broni i amunicji – te wszystkie ubytki będą uzupełniane nowym sprzętem i wyposażeniem. Całe NATO z pewnością będzie się zbroiło po uszy.

Wydawałoby się, że aż się prosi, żeby ekspozycja na sektor zbrojeniowy była promowana w ofercie instytucji finansowych. Tak jednak nie jest. Pewnie nie bez znaczenia są kryteria ESG, których znaczenie mocno rośnie. Jeśli nie macie oporów etycznych, to Fidelity ma w ofercie Select Defense and Aerospace Fund. Jego wyniki jednak nie powalają: 3,5% na plusie za ostatnie 12 miesięcy, 10,5% za 5 lat. Jednak historyczne wyniki nie powinny być podstawą do decyzji inwestycyjnej – a przynajmniej nie jedyną.

Największą pozycję w portfelu tego funduszu ma Boeing, który ostatnich lat raczej do najlepszych nie zaliczy – ale to raczej z powodu kiepskich okoliczności w swojej cywilnej części. Kontrakty od amerykańskiej armii pozwoliły temu koncernowi przejść przez trudny czas kłopotów z modelem 737 MAX, a potem okres załamania się ruchu lotniczego (a więc i zamówień na nowe samoloty) spowodowanego pandemią.

Czy teraz koniunktura się odwróci? Jest na to szansa. Boeing produkuje także samoloty wojskowe, drony i rakiety, na które popyt (nomen omen) wystrzelił. Inne spółki z portfela tego funduszu też pewnie mogą liczyć na wzrost zamówień. Myśliwce F-35 od firmy Lokheed Martin mają trafić także do Polski. Słynne przeciwczołgowe Javeliny, które tyle ruskich tanków wysłały na złom, produkowane są właśnie przez Lockeed Martin oraz inną korporację z portfela funduszu Fidelity, czyli Raytheon.

Cudze chwalicie, swojego nie znacie? Gdzie są przewagi krajowych funduszy?

To nie jest tak, że na polskim rynku nie ma żadnych ciekawych produktów. Nasze fundusze dają dobrą ekspozycję (i to w różnych wariantach) na krajowe aktywa. Dla Goldman Sachsów czy innych Vanguardów GPW jest zbyt małym rynkiem, by bawić się w strategie, alokacje i tym podobne cuda. W ofercie znajdziemy najwyżej ETF na MSCI Poland czy inny indeks.

Tutaj przewagę mają krajowe fundusze. Można zainwestować w obligacje skarbowe, w korporacyjne, w akcje małych spółek, dużych spółek, w sektor gamingowy, w spółki dywidendowe. Jednak jeśli chodzi o szerokość oferty, doświadczenie i kompetencje w zakresie rynków zagranicznych, tutaj przewagi leżą po stronie graczy międzynarodowych.

A skoro sami nasi zarządzający uznają, że dobrych okazji inwestycyjnych można szukać w ofercie zagranicznych funduszy inwestycyjnych, czemu my nie mielibyśmy korzystać?

——————————————

Niniejszy artykuł jest częścią rubryki „Fundusze bez tajemnic”, której Partnerem jest F-Trust, jedna z największych w Polsce niezależnych platform pozwalających kupować w jednym miejscu tysiące funduszy inwestycyjnych (lokalnych i z całego świata). F-Trust zapewnia z jednej strony wygodną obsługę transakcji online, bazę wiedzy o funduszach i statystyki ich wyników, a z drugiej strony „żywych” doradców, do których można zadzwonić i którzy – w ramach poważniejszych potrzeb klienta – dojadą we wskazane miejsce, żeby pomóc live.

 

 

Źródło zdjęcia: geralt/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
23 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Paweł
16 dni temu

Uwaga, komentarz jest bardzo luźno związany z artykułem – coraz więcej widzę funduszy na coraz węższe branże/sektory. Nie bardzo rozumiem dla kogo to – kto jest w stanie przewidzieć jak będzie zachowywała się na przykład branża cyberbezpieczeństwa na tle całej branży technologicznej żeby móc ewentualnie wykorzystać takie rozbicie?

Gdzie jest granica? Doczekamy kiedyś ETFa na spółki, których nazwy zaczynają się na literę „P” lub ETF na spółki, które mają zielone logo? 🙂

Admin
15 dni temu
Reply to  Paweł

Fundusze inwestycyjne zarządzane aktywnie muszą pokazać sens istnienia, więc wymyślają coraz bardziej nieoczywiste pomysły na inwestowanie (to dobrze). Twórcy ETF-ów widzą, że konkurencja w podstawowych rozwiązaniach jest coraz większa, więc też idą w rozwiązania, którymi się mogą wyróżnić. To są naczynia połączone, pomiędzy którymi woda będzie się przelewała w różnych kierunkach. ETF im bardziej specjalistyczny tym droższy i mniej „dokładny”, więc zapewne jest jakaś bariera, która spowoduje, że strategie pasywne przestaną wchodzić w specjalizacje, na które mogą sobie pozwolić fundusze aktywne

tgy
1 dzień temu
Reply to  Maciej Samcik

Fundusz zarządzany aktywnie. Ostatnio dużo było dyskusji o Quercusie Global balanced z racji tego że narobił pokaźnych strat klientom . Zdaje się coś kolo 25% od szczytu. Zarządzający przeczekiwał całą bessę aż w koncu miesiac temu ogłosił że zmniejsza ryzyko i na akcjach i na obligacjach. Skutek można sobie obejrzeć na wykresie. Jak tracił dużo w spadkach to dokładnie w dołki facet skraca pozycję i fundusz ledwo co zarobil 4 procent przy 'hossie’ na obligacjach i akcjach. a jest to fundusz absolutnej stopy zwrotu. Takie jest właśnie ryzyko zarządzajacego, który bierze niemałe pieniądze i premię za wynik. Ja już wolę… Czytaj więcej »

Admin
1 dzień temu
Reply to  tgy

Co do ludzi z ulicy, to rzeczywiście powinni zacząć od maksymalnie „szerokich” inwestycji. Ale jeśli ktoś ma już podstawowy portfel – może włączyć inwestowanie „tematyczne”

jan
16 dni temu

sa na rynku fundusze zagraniczne indeksowe ala inpzu (oczywiscie notowanie w walucie eur czy usd)? chyba nie

Admin
15 dni temu
Reply to  jan

Jest fura zagranicznych firm zarządzających, które oferują jednostki denominowane w walutach obcych. W F-Trust jest tego na pęczki

jan
15 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

pytanm o fundusze indeksowe, inwestujace pasywne, np. w msci acwi, gold itp. majacy za cel odzwierdziedlenie indeksu,

Admin
15 dni temu
Reply to  jan

Aaa, jasne. Zagraniczne ETF-y w dużych ilościach są dostępne w biurach maklerskich, bądź przez aplikacje do inwestowania takie jak Wealthseed:
https://subiektywnieofinansach.pl/inwestowanie-w-etf-y-przez-smarfon-jak-zbudowac-antyinflacyjny-portfel-inwestycji/

PRZEMO
15 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Czyli nie ma? Pytan czy sa pasywne i przyklady. Bo jednak wydaje mi sie ze wszystko to tam aktywne sa.

Admin
14 dni temu
Reply to  PRZEMO

A o które TFI lub biuro maklerskie Pan pyta?

Laszlo Kret
15 dni temu

Mnie wkurza również to, że nazwy funduszów są przykładem „false advertising”. Przykład promowanego na SoF UNIQA Amerykańskich Obligacji Korporacyjnych — wchodzę w KIID i widzę 16% (!) obligacji skarbowych RP. A reszta to są jednostki uczestnictwa w innym TFI należącym do AXA. Ręce opadają. Czemu to jest dozwolone? Jakoś na producentach soku można było wymóc, żeby pisali „sok o smaku bananowym”, a nie „sok bananowy”, więc czemu TFI się pobłaża? Niech to nazwyają Fundusz o smaku obligacji korporacyjnych amerykańskich i bredzi git, bo póki co to pozostawiają niesmak.

Admin
15 dni temu
Reply to  Laszlo Kret

A to częściowo słuszna uwaga. To, że „parkują” część pieniędzy w obligacjach skarbowych – jakoś rozumiem. Zakładam, że to „przechowalnia” dla pieniędzy, które zostaną zainwestowane za miesiąc-dwa. To, że bardziej im się opłaca kupić fundusz czy ETF na obligacje amerykańskie, niż kupować je samodzielnie – też rozumiem (to może być racjonalne ze względu na opłaty transakcyjne i koszty zarządzania portfelem). Ale być może należałoby oznaczać, że dany fundusz inwestuje bezpośrednio a inny pośrednio w zagraniczne aktywa.

Laszlo Kret
15 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tylko UNIQA w Polsce to do niedawna była AXA. Większość portfela wspomnianego funduszu to właśnie jednostki TFI należącego do AXA + polskie obligacje skarbowe, które mają się nijak do reklamowanego tematu. Zatem po co ja mam płacić panom zarządzającym? Jaki jest tego sens? Przecież to nie są żadni zarządzający tylko polscy pośrednicy AXA sprzedający produkt AXA i odkupujący polskie obligacje skarbowe twierdząc, że robią TFI Amerykańskich Obligacji Korporacyjnych. Przecież można ten TFI zaoferować w PL, bez polskich „zarządzających” i bez dodatków. No taki soczek „bananowy” zrobiony z jabłka z dodatkiem konserwantów.

Admin
14 dni temu
Reply to  Laszlo Kret

No tak, ale zarówno te fundusz AXA, jak i te obligacje skarbowe niekoniecznie muszą być w Polsce dostępne dla klientów indywidualnych. Czasem jest tak, że płaci się zarządzającym nie tyle za pot i łzy związane z zarządzaniem, tylko za dostęp do jakichś fajnych rozwiązań i ich odpowiednie ułożenie w portfel. Modne są np. fundusze portfelowe, w których jedyną pracą zarządzającego jest urzeźbienie portfela z ETF-ów. Ale jak ktoś sobie sam takiego portfela nie chce, albo nie umie urzeźbić, to fundusz zrobi to za niego. Nie wiem czy to można nazywać „zarządzaniem”, ale jakaś usługa dodana w tym jest

Jacek
15 dni temu
Reply to  Laszlo Kret

To są marketingowo atrakcyjne nazwy, a w środku wyrób czekoladopodobny.

tgy
22 godzin temu
Reply to  Laszlo Kret

Fundusze to temat rzeka. nazwa funduszu nigdy nie powinna być jakąkolwiek podstawą przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnej. Nieważne jak się nazywa tylko co ma w środku i ile za tą usługę bierze. I tu mamy problem bo polskie fundusze fund of funds sa koszmarnie drogie. Np Allianz Zbalansowana Strategia ma opłat bieżących zdaje się 2.8. TYlko że to nie wszystkie opłaty bo w tych 2.8 nie ma ujętych kosztów funduszu – matki. najpierw zarządzajacy funduszem zagranicznym (piszę z pamieci) Allianz Dynamic Multistrategy odlicza koszty z tego co zarobił a potem jeszcze Allianz TFI odejmuje 2.8% tylko za to że polskie TFI… Czytaj więcej »

Admin
20 godzin temu
Reply to  tgy

2,8% opłaty za zarządzanie za kupienie innych funduszy? Rozbój w biały dzień.
Kickbacki są w Polsce zabronione, o ile mi wiadomo, więc wyższe koszty zarządzania dla polskiego klienta w globalnych funduszach są – moim zdaniem – niewytłumaczalne

Derko
15 dni temu

A jaką mam pewność, że FTrust nie skończy jak np. WGI, a wpłacający nic nie odzyskają? WGI chyba nawet miała pozwolenia i wyglądała na firmę godną zaufania, jako biuro maklerskie. Jeśli ma się pieniądze w funduszach, dajmy na to w Santanderze albo PKO, to wie się, że to jest powiązane z dużymi bankami i oni nie zrobią przekrętu, podobnie jak np. duże i znane firmy światowe Uniqua/AXA. Aczkolwiek i bankowcy też zrobili ludzi w konia z GetBackiem.

Admin
15 dni temu
Reply to  Derko

F-Trust, Wealthseed czy inne tego typu platformy nie trzymają pieniędzy klientów, są tylko pośrednikami (jak internetowe kantory). Pomagają dokonać transakcji, ale pieniądze lądują w funduszu czy ETF-ie. Architekturę bezpieczeństwa działalności tego typu pośredników narysowałem tutaj:
https://subiektywnieofinansach.pl/inwestowanie-przez-aplikacje-mobilna-jest-wygodnie-tanio-i-przyjemnie-ale-czy-bezpiecznie-co-dzieje-sie-z-pieniedzmi-ktore-wplacimy-do-aplikacji/

Jacek
15 dni temu
Reply to  Derko

Przekrętu nie zrobią, ale takie rzeczy jak zmiana strategii i nazwy FI zdarzały się już nie raz. Kupiłem udziały w funduszu spółek japońskich, a po jakimś czasie przeniósł się on na polski rynek. Oczywiście jakaś informacja o tym zawczasu była, ale sprzedaż jednostek w tamtym momencie byłaby realizacją straty.

tgy
1 dzień temu
Reply to  Jacek

@ Jacek .
Ftrust czy inne tego typu twory to pośrednik. Zbiera zamówienia od klienta i przekazuje je dalej. Takich pośredników jest wielu. Banki mają takie pośrednictwo, ale głównie w zakresie polskich TFI. Rejestr jest otwarty gdzie indziej a pieniadze sa zdeponowane w banku. W razie znikniecia takiego pośrednika to co najwyżej przeniesiony bedziesz do nowego operatora serwisu w ktorym składasz zlecenia

tgy
1 dzień temu

Zróbcie w końcu tutorial dla zielonych jak rozliczać i odprowadzic podatek z takich funduszy lacznie z fotkami wypełnionych Pit-ów, przelewów itd to wtedy bedzie można to kupować.

Admin
1 dzień temu
Reply to  tgy

W następnym sezonie podatkowym to zrobimy

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!