13 lipca 2020

Wybory 2020 r., czyli Polska przecięta na pół. Oto pięć rzeczy, które powinien zrobić prezydent, jeśli chce zyskać zaufanie tej „mniejszej połowy”. Potrzebne żelazne cojones

Wybory 2020 r., czyli Polska przecięta na pół. Oto pięć rzeczy, które powinien zrobić prezydent, jeśli chce zyskać zaufanie tej „mniejszej połowy”. Potrzebne żelazne cojones

Wybory prezydenckie pokazały, że Polska jest przecięta na pół. Co mógłby zrobić prezydent, żeby choć odrobinkę ją skleić, przynajmniej patrząc na sprawy przez pryzmat naszych portfeli? Pięć rzeczy. Potrzebne byłyby żelazne cojones i porządni doradcy

Wybory prezydenckie pokazały jak na dłoni to, co intuicyjnie czujemy i widzimy, rozmawiając ze znajomymi, rodziną i kolegami z pracy: Polacy podzielili się na dwa bardzo zbliżone liczebnie obozy – zwolenników „dobrej zmiany”, w tym polityki gospodarczej Zjednoczonej Prawicy (a tak naprawdę partii PiS) oraz jej przeciwników, mniej lub bardziej zdecydowanych.

Zobacz również:

Według sondażowych wyników w wyborach wzięło udział prawie 70% uprawnionych do głosowania, czyli ponad 20,1 mln ludzi. Różnica w liczbie uzyskanych głosów między kandydatami jest minimalna, według najnowszych dostępnych danych nie przekracza 300.000-400.000 głosów. To oznacza, że prezydent będzie miał za sobą 10 mln ludzi, ale prawie tyle samo będzie wobec niego bardzo krytycznych.

W kampanii wyborczej padło tyle zarzutów poniżej pasa, że bardzo trudno będzie spowodować, żeby ludzie należący do przeciwników PiS i Andrzeja Dudy nagle uznali, że „nic się nie stało”. Trudno też odmówić prawa do wątpliwości tym, którzy uważają, że to w ogóle nie były demokratyczne wybory, skoro jedna trzecia społeczeństwa nie miała uczciwego dostępu do informacji, zaś w kampanię wyborczą jednego z kandydatów zaangażowały się niemal wszystkie organy państwa, opłacane przecież przez wszystkich podatników.

Twój głos w tych wyborach jest wart… 125.000 zł!

Każdy z tych 20,1 mln głosujących de facto przyczynił się do decyzji o tym, w jaki sposób państwo będzie zarządzało kwotą 450 mld zł pieniędzy w skali roku (tyle średnio pewnie będzie wynosił państwowy roczny budżet – powstający z naszych podatków – przez kolejnych pięć lat). W skali pięcioletniej kadencji prezydenta mówimy o scedowaniu na niego podpisów na ustawach „wartych” 2,5 biliona złotych. To oznacza, że każdy głos w tych wyborach ma wartość 125.000 zł. O takich pieniądzach współdecydował każdy, kto wrzucił głos do wyborczej urny.

Najważniejszym zadaniem, które czeka nowo wybranego prezydenta, jest próba choćby częściowego zasypania podziałów, które powstały między dwoma obozami, które różni wiele rzeczy, ale w tym także podejście do naszych portfeli.

Polityka gospodarcza Zjednoczonej Prawicy jest oparta na repolonizacji i nacjonalizacji gospodarki, prymacie zarządzania centralnego nad gospodarką rynkową, ale też na aktywnej redystrybucji – zwiększaniu kwoty pieniędzy kontrolowanych przez rząd w imieniu obywateli i rozdawaniu ich wybranym grupom społecznym. I jeszcze na liberalnym założeniu, że obdarowany obywatel ma sam sobie kupić to, co potrzebuje (państwo nie będzie mu organizowało usług publicznych na wysokim poziomie, a jedynie wręczy mu gotówkę).

Więcej danych: O tym jak głosowali Polacy pisze BiqData

Takie myślenie o gospodarce ma duże słabości, ale dotąd – przy sprzyjającej koniunkturze międzynarodowej – nie uwypukliły się żadne poważniejsze skutki uboczne (może poza brakiem konkurencyjności i innowacyjności gospodarki). Poziom życia przeciętnego obywatela się poprawił, zaś nierówności społeczne się zmniejszyły (choć pewnie mogły szybciej). Nie zmienia to faktu, że 40% Polaków wciąż żyje w ubóstwie.

Zjednoczona Prawica zapewne chciałaby kontynuować tę politykę socjalistyczno-liberalną. Po drugiej stronie jest jednak 10 mln obywateli, którzy mówią „nie”. Czego chcą? To niejednolita grupa: część żąda niskich podatków i „państwa minimum”, część – podwyższenia podatków i zbudowania za te pieniądze porządnego państwa socjalnego, a nie jego quasi-liberalnej podróbki. A trzecia grupa: utrzymania kursu na redystrybucję, ale bardziej umiarkowaną i mądrzejszą, czyli bez zabierania wszystkim i rozdawania wybranym. Zamiast tego miałoby być zabieranie niektórym i rozdawanie potrzebującym.

Jak dać się polubić tej drugiej połowie? Cztery zadania dla prezydenta

Nowy prezydent musi pamiętać, że nie da się trwale zmieniać Polski wbrew woli połowy społeczeństwa. To znaczy można to robić w czasie, gdy się rządzi, ale kiedy za kilka lat trzeba będzie oddać władzę – a Zjednoczona Prawica stoi głównie starszymi wyborcami – druga strona może chcieć znów wszystko zacząć od nowa.

Co mógłby mógłby zrobić nowo wybrany prezydent, by zasłużyć nie tylko na szacunek tych, którzy go wybrali, lecz również tych, którzy byli przeciw i dziś niekoniecznie chcieliby podać mu rękę?

Po pierwsze: przyczynić się do mądrzejszej redystrybucji podatków. Te wszystkie programy „z plusem”, choć mają pewne plusy, przyczyniają się do wyrzucania w kosmos ogromnych pieniędzy. Policzyliśmy kiedyś na „Subiektywnie…”, że podczas czterech lat rządów rząd Zjednoczonej Prawicy wystrzelił na oślep 100 mld zł. Nadchodzi kryzys gospodarczy i nie będziemy mogli sobie pozwalać na zasilanie pieniędzmi osób, które tego w ogóle nie potrzebują. Mądry i odpowiedzialny prezydent będzie w stanie powiedzieć „stop” w sytuacji, gdy redystrybucja dochodu narodowego jest nieefektywna. A pieniądze – wbrew pozorom – rządowi się już kończą.

Po drugie: pomóc wprowadzić uczciwą politykę podatkową. W Polsce podatki płacimy głównie na zakupach. Rząd z jednej strony utrzymuje niskie stawki podatku od dochodów, ale z drugiej – wciąż nakłada na firmy nas obsługujące (banki, sklepy, dostawców mediów) jakieś opłaty, które one wrzucają w ceny towarów i usług. I tym samym oddajemy państwu coraz więcej, choć tego nie widzimy. Prezydent mający żelazne cojones powinien powiedzieć: „nie zgadzam się na to”. Podatki powinny być uczciwe – może bardziej progresywne, a może mniej, ale nie ukryte, lecz klarowne. Każdy obywatel powinien wiedzieć, ile płaci podatków i składek. Ukrywanie ich w cenach towarów i usług powoduje, że polityka podatkowa państwa jest niesprawiedliwa i nieczytelna.

Po trzecie: walczyć o porządne usługi publiczne, a nie tylko o kolejne „plusy”. Państwo nie jest potrzebne jako pośrednik finansowy, który zabiera wszystkim, pobiera prowizję w postaci pensji urzędników i rozdaje gotówkę. Państwo przede wszystkim „wynajmujemy” po to, by kupiło lub zorganizowało dla nas możliwie wysokiej jakości usługi publiczne. Nie płacę podatków po to, żeby państwo mi część z nich oddawało jako 500+. Płacę podatki po to, żeby państwo zapewniło mi wysokiej jakości drogi i publiczny transport, bezpieczeństwo na ulicach, szkoły, żłobki i przedszkola dla moich dzieci, wysokiej jakości szkoły i uczelnie oraz miejsca pracy w najbardziej innowacyjnych segmentach gospodarki.

Po czwarte: powalczyć o wyższe emerytury dla obywateli. Prezydent, który chce, żeby go szanowało całe społeczeństwo, a nie tylko połowa, powinien temu społeczeństwu uczciwie powiedzieć od czego będzie zależała wysokość emerytury. Do tej pory Zjednoczona Prawica panicznie unikała mówienia ludziom całej prawdy. A ona brzmi tak: jeśli chcesz krótko pracować, będziesz mieć głodową emeryturę. Jeśli chcesz mieć wysoką – musisz pracować do 70-tki. Prezydent powinien walczyć o wprowadzenie takich zasad przechodzenia na emeryturę, które łączyłyby prawo wyboru z zachętami, by wybierać dłuższą pracę, a nie krótszą.

Po piąte: Zacząć bronić oszczędności Polaków. Polityka Zjednoczonej Prawicy opiera się na prymacie konsumpcji nad oszczędzaniem. A przecież na długą metę to z oszczędności bierze się zamożność społeczeństw. Jeśli rządzącym brakuje pieniędzy na realizację swoich celów, to „produkują” inflację, dzięki której łatwiej spłaca się długi (bo spada kurs „domowej” waluty) oraz szybciej spina się budżet (bo nominalnie wyższe są wpływy z podatków). Cierpi tylko realna wartość pieniędzy tych, którzy je mają, bo ciężko na nie pracowali. Dziś oszczędzający Polacy nie mają żadnej obrony przed polityką rządu, poza możliwością ucieczki z pieniędzmi za granicę. Prezydent mógłby spróbować zapracować na ich szacunek.

To może sprawić, że nawet ta połowa Polaków, która dziś nie wyobraża sobie oglądania w Pałacu Prezydenckim tego osobnika, którego wybrała dla nich druga połowa (w nie do końca sprawiedliwych – jak przekonuje wielu – wyborach), spróbuje nastawić swoje portfele bardziej pozytywnie do niego. Tyle, że do tego potrzebne są prezydenckie żelazne cojones. A nie takie małe, plastikowe i łatwe do zgniecenia.

100
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
90 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
23 Comment authors
beneqłoś superktośkrzysztofKrzysztof M.Maciej Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kamil
Gość
Kamil

Ale po co skoro do koryta dopuszcza „większa połowa”? A co do frekwencji — wszyscy się cieszą, że taka wysoka. A według mnie to jest właśnie sygnał ostrzegawczy. Wysoka frekwencja nie świadczy o tym, że nagle społeczeństwo dojrzało do samostanowienia. Albo że jakość kandydatów wzrosła (tak może było w pierwszej turze). Moim zdaniem to świadczy o tym, że po prostu spór polityczny wszedł na nowy poziom wzajemnej nienawiści. Do tego stopnia, że to co robią politycy ludzie odbierają personalnie. Inna sprawa — czy nie moglibyśmy podzielić Polski na dwa kraje? Jako całość nam średnio wychodzi, a tak to będzie ciekawa… Czytaj więcej »

Robert
Gość
Robert

Problem jest taki, że gdyby podzielić kraj na dwa kraje to pewnie za 10-20 lat w ramach tych połówek powstałyby nowe połówki.

Pan Krzysztof
Gość
Pan Krzysztof

A gdzie 3 kraj? Myślę, że 15% społeczeństwa nie chce uczestniczyć w tej hucpie i oczekuje prawdziwej zmiany. Reszta fanatyków niech się babrze w tym popisowym błotku skoro nie potrafią wyjść z narzuconego im schematu. Żal mi zacietrzewionych ludzi, którzy widzą świat tylko w dwóch kolorach.

Marek
Gość
Marek

Odnośnie punktu 4 (i częściowo 5) to PiS odwrócił sytuację, wydawać się mogło sprawiedliwą. Kto dłużej pracował, legalnie, mógł liczyć na wyższą emeryturę. Kto oszczędzał, mógł liczyć na pieniądze na starość. PiS jednak doprowadza do tego, że kto kombinował, brał pieniądze pod stołem a opłacał minimalne składki, po latach wyrównań do najniższych emerytur ma niewiele mniej niż ten zapobiegliwy. Kto oszczędzał ma realnie coraz mniej bo mu inflacja zjada wartość, a bez ryzykownych aktywów nie ma szans ochronić wartości (lokaty praktycznie 0%). Taka polityka prowadzi zwyczajnie do tego, że warto liczyć na państwo/polityków, a nie na swoją zapobiegliwość. A zależni… Czytaj więcej »

Michał Glonkowski
Gość
Michał Glonkowski

„Najważniejszym zadaniem, które czeka nowo wybranego prezydenta, jest próba choćby częściowego zasypania podziałów” bzdura, PiS najchętniej wywiózłby te 50% do obozów pracy żeby zarabiali na te drugie 50% a Duda by się pod tym podpisał.

RobS
Gość
RobS

Z jedną tezą się nie mogę zgodzić. Sugerowanie jakoby pobieranie podatków już przy dochodzie jest lepsze niż przy konsumpcji jest błedne. Takie podejście powoduje ze już od samego początku tracimy niezależność finansową i wręcz spychani jesteśmy w ręce Państwa które „wie lepiej”. Z dwojga złego wolę niski PIT i wyższe podatki od konsumpcji niż odwrotnie. W takim układzie wciąż coś mogę jeszcze z tymi pieniędzmi zrobić.

dizzy
Gość
dizzy

Podatek przy konsumpcji bardzo dobrze spełnia rolę maskowania pobierania go – naprawdę zdumiewająca jest liczba ludzi święcie przekonanych, że podatków nie płacą wcale lub bardzo mało bo tyle im wyszło w PIT. Zupełnie nie dociera do nich, że nawet przysłowiowy żul spod monopolowego płaci przynajmniej ten vat i akcyzę nawet w cenie najtańszego jabola, czyli w sumie kilkadziesiąt procent od ceny towaru.
I weź potem na tej samej zasadzie zatwardziałym obrońcom 500+ i podobnych ustawek wytłumacz, że rząd im nic nie daje tylko zwraca co zabrał.

Paweł Adamczak
Gość
Paweł Adamczak

Wybory w skrócie. Kto pamięta 8 lat rzadów platformy głosował na Dudę. Kto już zapomniał na Trzaskowskiego. Może i przeszliśmy wtedy kryzys mało boleśnie (słynna zielona wyspa) ale kosztem naszych oszczędności (OFE) i zubożenia najmniej zarabiających (obniżka pensji i przejście z etatu na śmieciowke w moim przypadku by nie stracić pracy). A jakoś usług publicznych wtedy była nawet gorsza niż teraz. Pozdrawiam

DawidK
Gość
DawidK

Kto pamięta 2 lata rządów PiS przed 8 latami PO, ten na Dudę nie zagłosował. Zaś głosowali na niego ci, którzy już zapomnieli, że ciemny lud wszystko kupi.

Marc
Gość
Marc

Ależ pieniądze rządowi się nie kończą. Przecież w komputerze można na klawiaturze kliknąć jedno zero na końcu sumy, później znowu i znowu. Przy elektronicznym systemie zarządzania pieniądzem on nie skończy się nigdy. Takie czasy, zachód to ćwiczy od jakiegoś czasu.

E.G
Gość
E.G

Pan Samcik napisał mądry i dobry poradnik dla odpowiedzialnego polityka, ale zejdźmy na ziemię i zobaczmy z czym mamy dzisiaj do czynienia. Polską nie kieruje rząd , tylko jeden 70- letni polityk szeregowy poseł . Jednoosobowo rządzi . Podporządkował sobie wszystko , nawet kościół katolicki a sam prezydent to dodatek do jego strategi . Wszystkie instytucje państwa zostały mu podporządkowane , za wyjątkiem mediów ale i na nie ma pomysł a nazywa się to „dekoncentracja mediów”. Takiej właśnie „dekoncentracji ” poddana została TVP. Podoba się ? Strategia starca jest prosta – rządzić do śmierci a po mnie choćby potop. Nie… Czytaj więcej »

Radek
Gość
Radek

Pisze Pan o mądrzejszej redystrybucji podatków a potem „nie będziemy mogli sobie pozwalać na zasilanie pieniędzmi osób, które tego w ogóle nie potrzebują”. A co jest w tym głupiego, że można to zrobić mądrzej? 1) Brak limitów dochodów to tańsza obsluga wypłaty plusów. 2) Kto nie potrzebuje więcej pieniędzy niech podniesie rękę do góry…raczej nikt się nie zgłosi 3) Ten, kto pańskim zdaniem nie potrzebuje więcej pieniędzy dostał już w nagrodę 2. próg podatkowy. Jeśli ktoś się stara i mu wychodzi, to ma mieć tylko prawo do tego by płacić więcej podatków na innych? w tym też nierobów W dodatku… Czytaj więcej »

Radek
Gość
Radek

Żłobki i przedszkola też oczywiście prywatne, więc płatne dodatkowo. Do publicznych, na które człowiek płaci w PIT i w pierwszym i w drugim progu, i tak się nie załapie, bo brakuje miejsc. Samo 500plus temu nie przeszkodziło, bo jak go nie było to miejsc i tak było za mało. Ale zgodnie z uchwałą o kryteriach przyjmowania do przedszkoli miejsce musi znaleźć się dla kobiety, co to dziecko jeszcze na studiach zrobiła, teraz żyje w konkubinacie czyli formalnie samotnie wychowuje dziecko. Do tego dołóżmy jeszcze kosiniakowe, czyli za pieniądze pracujących mam (i zabrane im z tego podatki) opłaca się roczne świadczenie… Czytaj więcej »

anonymous
Gość
anonymous

Podział polski powinien się rozpocząć od zwrotu zagrabionej przez warszafke Autonomii Górnośląskiej plus obowiązkowe odszkodowania za stracone lata. Potem polacy niech się wykańczają jak chcą.

Lucjan brat Rydla
Gość
Lucjan brat Rydla

Jestem jak najbardziej za całkowitym odłączeniem się Górnego Śląska. Idźcie na swoje, utrzymujcie kopalnie i uprzywilejowanych górników ze swojego – ciekawe jak długo wytrzymacie 🙂

Krzysztof M.
Gość
Krzysztof M.

Nie, nie Ślązacy to fajni ludzie. Autonomistów wyslijmy z Narodowcami na obóz integracyjny do Cisnej.

Krzysztof M.
Gość
Krzysztof M.

Powiedział gorol w drugim pokoleniu udający hanysa.

Radek
Gość
Radek

Ile chcielibyście zapłacić?

adre
Gość
adre

No wielka szkoda, że nie da się jednak odciąć plemiennych korzeni – i napisać obiektywnie, zamiast jednostronnie: 1. Zarzuty poniżej pasa to bynajmniej nie była domena jednej strony – a jeśli już to raczej tej od „obrońcy pedofili” i towarzystwa spod ośmiu ciemnych gwiazdek 2. Która to 1/3 wyborców nie miała uczciwego dostępu do informacji? A może chodzi chodzi o przemilczaną przez wszystkie „niezależne” media sprawę dyskryminacji niepełnosprawnej za jej poglądy polityczne (deklarację poparcia A.Dudy) przez fundację z POwskim zarządem? Proszę być uczciwym – gdyby to się stało w drugą stronę byłby jazgot na tygodnie z narracją o faszystowskiej dyskryminacji.… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu