Wojna na Ukrainie i… wojna na sankcje? Zachód zamraża pieniądze ludziom Putina, ten grozi drogim gazem. Obędziemy się bez niego? Jakim kosztem?

Wojna na Ukrainie i… wojna na sankcje? Zachód zamraża pieniądze ludziom Putina, ten grozi drogim gazem. Obędziemy się bez niego? Jakim kosztem?

Wojna na Ukrainie to już fakt. Teraz będzie wojna na sankcje? Niemcy wstrzymują certyfikację gazociągu NordStream2. Unia Europejska odcina rosyjski bank centralny od rynku finansowego. A Wielka Brytania ogłasza zamrożenie aktywów pięciu rosyjskich banków i trzech miliarderów. Odpowiedzi w imieniu Rosji udzielił były prezydent Dimitrij Miedwiediew – zapowiedział, że Europejczycy zapłacą 2000 dol. za każde 1000 metrów sześciennych rosyjskiego gazu. Tylko czy Polska może się obejść bez gazu z Rosji? I ile będzie kosztować gaz z innych źródeł? Sprawdzam!

W Doniecku czołgi, w Ługańsku pożar elektrowni, na granicy „zielone ludziki”. Wojna na Ukrainie trwa, brakuje tylko (odpukać w niemalowane) frontalnej inwazji na Kijów. Zachód wprowadza sankcje, ale opcji atomowej (czyli zawieszenia współpracy gospodarczej i odcięcia Rosji od systemu rozliczeń finansowych SWIFT) na razie nikt nawet nie wyartykułował.

Zobacz również:

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz co prawda zawiesił certyfikację gazociągu NordStream2, ale pracuje NordStream1. I Jamał. I rurociąg „Przyjaźń”. Rosja buduje swoją potęgę militarną za pieniądze Europejczyków. Także za polskie pieniądze. Za sam gaz zapłaciliśmy Moskwie już ponad ćwierć biliona złotych.

Jeśli Europa będzie zaostrzała sankcje wobec Rosji – której ważni przedstawiciele zakwestionowali publicznie sens istnienia niepodległej Ukrainy – to prędzej czy później skończy się to pełną wojną energetyczną. Zachód spróbuje uniezależnić się od Rosji (poprzez ściąganie gazu z innych kierunków, np. statkami z USA, rozbudowę mocy OZE oraz budowę elektrowni atomowych), a Rosja spróbuje dyktować krajom europejskim możliwie jak najwyższe ceny za gaz.

Jak w tej sytuacji wygląda sytuacja Polski? Z końcem 2022 r. kończy się nam kontrakt jamalski, czyli długoterminowa umowa na dostawy gazu z Gazpromem. W zaistniałej sytuacji trudno mieć nadzieję, że uda się podpisać nową. A jeśli nawet – to po paskarskiej cenie. Czy możemy obyć się bez rosyjskiego gazu? I ile wtedy wyniósłby rachunek? Sprawdzam!

Czytaj też: Putin i jego wojsko wchodzi na Ukrainę. Ale czy go na to stać? Zachód zapowiada (niby)sankcje, a ja sprawdzam, czy budżet Rosji wytrzyma tę awanturę

Wojna na Ukrainie i fałszywa troska Rosji o nasze portfele

Polska bez gazu nie może się obyć. Rocznie zużywamy ok. 20 mld m3 błękitnego paliwa, z czego ok. 15 mld m3 importujemy. Potrzebujemy go nie w pierwszej kolejności do gotowania czy ogrzewania mieszkań (to oczywiście też), ale głównie dla przemysłu, który jest głównym odbiorcą gazu: hut metali, zakładów chemicznych i azotowych, zakładów miedziowego koncernu KGHM, itp. Więcej o tym, kto i do czego zużywa w Polsce gaz, w tym artykule.

Ale np. Niemcy potrzebują gazu wielokrotnie więcej niż my. Dziś roczne zapotrzebowanie Niemiec na gaz to 90 mld m3, a do 2034 r. ma wzrosnąć do 110 mld m3 – prognozuje firma badawcza Rystad Energy. W sumie Europa prawie 50% zużywanego gazu czerpie z Rosji. A dla Rosji kierunek europejski to 70% eksportu gazu (sięgającego 210 mld m3 rocznie). Mamy w pewnym sensie „symbiozę”, bo my bez rosyjskiego gazu obyć się nie umiemy, a oni dzięki jego sprzedaży mają 6-8% przychodów swojego państwowego budżetu.

Europa potrzebuje gazu głównie po to, by zasilać swoją energetykę i przemysł. To dlatego Niemcy do niedawna tłumaczyli, że NordStream1 i NordStream2, to projekty czysto biznesowe i niemające nic wspólnego z polityką. A o tym, że z tego będzie chryja ostrzegali już w 2006 r. ramię w ramię John McCain (później kandydat na prezydenta USA) i minister obrony w rządzie PiS Radosław Sikorski. Nazwał on NordStream „tradycją paktu Ribbentrop-Mołotow”. Kilka lat potem Rosja zaatakowała Gruzję, a potem Krym, a teraz wschód Ukrainy.

Europa zareagowała na agresję reżimu Putina szybko i stanowczo. Posypały się pierwsze sankcje i zapowiedzi kolejnych. Ale Rosja prawdopodobnie wkalkulowała takie ryzyko w swoje postępowanie. I będzie się odgryzała. Dmitrij Miedwiediew, były prezydent Rosji, a obecnie zastępca Władimira Putina w Radzie Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, napisał na Twitterze:

„Kanclerz Niemiec Olaf Scholz wydał rozkaz wstrzymania procesu certyfikacji gazociągu NordStream2. Dobrze. Witamy w nowym wspaniałym świecie, w którym Europejczycy już niedługo zapłacą 2000 euro za 1000 m3 gazu ziemnego!”

Takie pohukiwania brzmią groźnie, ale kto tak naprawdę rozumie, co Dimitrij Miedwiediew miał na myśli? Czy mamy się bać? A może cieszyć, bo droższy gaz przyspieszy transformację krajów na odnawialne źródła energii? Czy Putin właśnie „załatwił” sobie szybkie przestawienie zwrotnicy w Europie i rychły koniec zakupów rosyjskiego gazu? A może jeszcze na to za wcześnie i będziemy musieli zaakceptować rosyjskie retorsje, kupując od Rosjan dużo droższy gaz?

Czytaj też: Rząd chce rozszerzyć ochronę przed wysokimi cenami gazu. Kto zapłaci? Ile każdego z nas będzie kosztował drogi gaz w rachunkach, cenach w sklepie oraz w wyższych podatkach?

Czytaj też: Oficjalne taryfy na gaz rosną o 54%, ale niektórzy dostają rachunki za gaz wyższe o… 1000%. Komu grozi taka sytuacja? Kto za to odpowiada? Jak się bronić?

Straszenie Rosji, czyli o ile Gazprom może podwyższyć nam rachunki?

Wojna na Ukrainie spowodowała już, że europejskie kontrakty terminowe na gaz wzrosły o 6-7%. Cena gazu na największej europejskiej giełdzie TTF w Holandii wynosi obecnie ponad 900 dolarów (ok. 790 euro) za 1000 metrów sześciennych. A Rosja mówi o gazie ponad dwa razy droższym, czyli po 2000 euro.

Rosja grozi, że będzie sprzedawała nam gaz po 2000 euro za 11 MWh (bo taki mniej więcej jest przelicznik „wydajności” m3 na MWh), czyli po ok. 18o euro za MWh. Właśnie tyle, a nawet więcej, kosztował gaz w grudniu. I wiele firm do tej pory płaci w Polsce za gaz właśnie taką cenę. W przeliczeniu na złote to ok. 810 zł za MWh oraz 81 gr. za kWh, czyli na jednostkę, która widnieje na naszych fakturach.

Teraz gospodarstwa domowe płacą za gaz w taryfie PGNiG mniej więcej 20 gr. netto za kWh. Rok temu było to 10 gr. za kWh. Dziś, jeśli ktoś używa gazu do podgrzewania wody i do gotowania, to średni miesięczny rachunek wynosi ok. 12o zł. Przy cenie gazu, którą pogroził Miedwiediew, byłoby to prawie 500 zł miesięcznie. Ale niektóre firmy już teraz mogą tyle płacić.

Tyle że nikt w Europie nie jest frajerem, żeby płacić taką cenę. Owszem, gaz był w grudniu po takiej cenie, ale to była sytuacja wyjątkowa. Zachód nie przygotował się do zimy (zakładano, że będą lockdowny i przemysł zmniejszy zapotrzebowanie), magazyny były puste, popyt nagle wzrósł, a Azja była gotowa płacić niemal każdą cenę za gaz od Gazpromu i za ten ściągany statkami np. z USA.

Taka sytuacja prawdopodobnie się już nie powtórzy. Z jednej strony Europa nie da się drugi raz zaskoczyć i na pewno zwiększy i ustabilizuje kontraktację spoza Rosji, a z drugiej strony Rosja nie będzie już nigdy miała aż tak dobrej pozycji negocjacyjnej.

Czytaj też: Będzie agresja Rosji na Ukrainę? Co zrobić z pieniędzmi, jeśli spodziewamy się czarnego scenariusza?

Czy 1 stycznia 2023 r. w kuchenkach będzie jeszcze gaz? I jaki?

Ale czy sama Polska dałaby sobie radę bez gazu z Rosji? Przed nam potężne wyzwanie, bo już za 10 miesięcy, z końcem roku, wygasa kontrakt jamalski na gaz z Rosji do Polski. Czy sobie poradzimy bez niego? Jak już wiemy, Polska zużywa rocznie prawie 20 mld metrów sześciennych gazu, z czego ok. 9 mld bezpośrednio z Rosji. Zredukowaliśmy część gazu kupowaną od Rosjan do 60% (kiedyś było ponad 90%). Czy 1 stycznia 2023 r. nie zabraknie gazu w kuchenkach?

W październiku ma być otwarty gazociąg Baltic Pipe, który przez Danię otworzy nam „korytarz” do gazu z bogatych norweskich źródeł. Ale czy rura da radę przesłać tyle gazu, co Jamał (moc przesyłowa Jamału to 30 mld m3 rocznie)? Jak czytam na stronie projektu, po 2022 r. teoretycznie możemy „gwizdać” na ruski gaz. Gazociąg podmorski Baltic Pipe będzie mógł transportować 10 mld m3 gazu ziemnego rocznie do Polski. Czyli uzupełni lukę po gazie rosyjskim i to z naddatkiem.

A ceny? Jedna czwarta gazu transportowanego przez Baltic Pipe to będzie gaz z własnego wydobycia PGNiG na szelfie norweskim (czyli względnie tani), a reszta będzie kupowana od innych spółek, które tam go wydobywają.

„Sytuacja Polski jest jedną z najlepszych w Unii Europejskiej. Będziemy mieć 10 mld m3 gazu z Norwegii, gdzie PGNiG ma swoje koncesję. 5 mld m3 z Gazoportu, który jest rozbudowywany do mocy 7,5 mld, a docelowo do 10 mld m3. Gazociągi uruchamia się raczej bezusterkowo, więc nie przewiduję niespodziewanych opóźnień. Baltic Pipe swoją pełną moc osiągnie na początku 2023 r. Oczywiście, byłoby lepiej, gdyby ten zapas czasu był większy, ale wtedy Baltic Pipe byłby niewykorzystany, bo do końca tego roku jesteśmy zobowiązani do kupowania rosyjskiego gazu”

– mówi nam Janusz Steinhoff, były wicepremier, ekspert od energetyki. Jednym słowem – wszystko wskazuje na to, że te dni, kiedy gotujemy zupę na rosyjskim gazie, są policzone. Trzeba trzymać kciuki za Baltic Pipe. Gaz nie przestanie płynąć – będzie płynął przez Polskę do Niemiec i dalej do Europy, ale my już nie będziemy musieli go kupować, a przynajmniej nie w takich ilościach i nie po takiej cenie, którą „zaśpiewa” nam Gazprom.

Być może miks surowca, w którym nie będzie już gazu z Rosji, będzie nieco droższy niż obecny. Gaz z Baltic Pipe raczej nie zabije ceną podobnie jak ten ściągany statkami w postaci LNG z USA, droższy zapewne jest ten z Kataru. Mamy też własne wydobycie w kraju, które zapewnia 20% potrzeb. Nie ma szans na obniżki cen gazu, ale pokrzykiwań Putina i Miedwiediewa raczej obawiać się nie musimy.

Wojna na Ukrainie, a największą ofiarą będą Niemcy?

W gorszej sytuacji są Niemcy. Ich zapotrzebowanie na gaz jest sześć razy większe niż nasze. Nie mają też gazoportu. Pytanie – dlaczego Niemcy nie chcą się uniezależnić od gazu z Rosji? Bo kupują go po dobrej cenie i mają zyski z jego odsprzedaży dalej. Połowa całkowitego importu gazu ziemnego do Niemiec – z którego część jest transportowana do innych krajów – pochodziła w 2019 r. z Rosji.

Z Norwegii i Holandii Niemcy mają jedynie 20% kupowanego gazu. „Są firmy, które chcą zbudować pierwszy krajowy terminal LNG. Plany jednej z nich zostały jednak ostatnio wstrzymane z powodu niechęci graczy rynkowych” – twierdzi Rystad Energy. To oznacza, że groźby Miedwiediewa – gdyby zostały spełnione – mogą bardzo zaszkodzić niemieckiej gospodarce.

To już nie będzie nasz problem. Ale w naszym interesie jest, by Niemcy przestali „wisieć” na rosyjskim gazie, bo to ogranicza ich determinację do przeciwdziałania zapędom Rosji – np. poprzez nakładanie sankcji. Miejmy nadzieję, że Niemcy – widząc jak agresywnym typem jest Putin – zmodyfikują swoją strategię energetyczną, zgodnie z którą gaz ma być paliwem przejściowym dla tamtejszej gospodarki między węglem a OZE. Niemcy do tej pory byli przeciwni energetyce jądrowej.

źródło zdjęcia: PixaBay

Subscribe
Powiadom o
19 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Jakub
7 miesięcy temu

Kto robi wykres na którym jest 7 różnych odcieni żółtego?

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  Jakub

Ktoś, komu brakuje w zimie słońca 😉

Nikodem
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju, prawdę piszę, nie kłamię. Chciałem dać Panu więcej plusów za komentarz, ale system mi to uniemożliwił!

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  Nikodem

Poprawimy system, aby było to możliwe 🙂

aneta
7 miesięcy temu
Reply to  Jakub

Podobno mężczyźni to daltoniści więc i tak wszystko jedno nawet gdyby był zielony i różowy obok siebie:)

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  aneta

Prawda!

Hieronim
7 miesięcy temu
Reply to  Jakub

Przedstawicielka płci piękniejszej? 🙂

stef
7 miesięcy temu

Teoria spiskowa, czy na tej sytuacji najbardziej nie korzysta USA: 1. sprzedadzą Europie swój drogi gaz, na który wcześniej w Europie pies z kulawą nogą by nie spojrzał 2. sprzedadzą broń, 3. odpadł im jeden, a może 2 konkurentów Rosja i UE, teraz skupią się na Chinach Chiny też są wygrane: 1. kupią tanio od Rosji gaz przeznaczony dla Europy, 2. pewnie będą po cichu pomagały obchodzić sankcje, skoro pomagają Korei Płn. to i Rosji mogą. 3. Rosja przesunęła wojsko na drugi koniec świata 4. jeszcze bardziej uzależnią Rosję od siebie, poprzez zakup ich węgla i gazu na który nie… Czytaj więcej »

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  stef

Słuszna diagnoza

Max
7 miesięcy temu
Reply to  stef

Dokładnie. To ostatni moment dla USA, żeby ocalić pozycję mocarstwa. Wszystko zaczęło się już od Majdanu (f.ck UE w rozmowie telefonicznej). Rosja niebezpiecznie zbliżyła się z UE, surowce, współpraca gospodarcza, a to wcześniej czy później skończyłoby się rozliczeniami w euro, co dla USA oznacza koniec. Więc postanowili działać. I drugi powód, to Jedwabny Szlak, którego Polska i Ukraina są centralnymi punktami. USA musiało rozmieścić tu swoje wojska, żeby mieć nad tym kontrole, bo kto kontroluje szlaki handlowe, ten kontroluje świat. Dziwię się Polakom. że tego nie widzą, zwłaszcza po naszej dotychczasowej współpracy. USA nie już nic do stracenia, dla nich… Czytaj więcej »

jsc
7 miesięcy temu
Reply to  Max

(…)USA musiało rozmieścić tu swoje wojska, żeby mieć nad tym kontrole, bo kto kontroluje szlaki handlowe, ten kontroluje świat.(…)
Ten argument po uciecce z podkulonym ogonem z Afganistanu brzmi nieco śmiesznie.

Max
7 miesięcy temu
Reply to  jsc

Jaki szlak handlowy przebiega przez Afganistan, teren górzysty, a między Chinami i Afganistanem masz jeszcze Himalaje. Jedwabny Szlak jest w całości pod Kontrolą Chin i Rosji, i jest gotowa infrastruktura kolejowa. Dlaczego USA nie martwią się demokracją w Arabii Saudyjskiej i ludobójstwem w Jemenie, interesuje ich Ukraina ?

jsc
7 miesięcy temu
Reply to  Max

(…)Jedwabny Szlak jest w całości pod Kontrolą Chin i Rosji, i jest gotowa infrastruktura kolejowa.(…)
Serio? To dlaczego wysyłają pociąg co 2 tygodnie.

ObserwatorPolityczny
7 miesięcy temu

Jak napisano w podlinkowanym do poprzedniego artykułu opisie sytuacji politycznej „when goods are crossing borders, armies usually aren’t”. Ruchy Niemiec to ruchy pozorne, bo idzie wiosna, więc ten kraj nie potrzebuje już aż tak dużych dostaw gazu. Jesienią, jak kurz opadnie to po cichu certyfikują i uruchomią drugą nitkę gazociągu.
Wycięcie Rosji ze SWIFTa? Wolne żarty! Stany Zjednoczone nie pójdą na taką marginalizację dolara. Słowo dedolaryzacja już coraz głośniej jest wypowiadane na rynkach poza kręgiem wiernych przyjaciół USA.

jsc
7 miesięcy temu

(…)Wycięcie Rosji ze SWIFTa? Wolne żarty! Stany Zjednoczone nie pójdą na taką marginalizację dolara. Słowo dedolaryzacja już coraz głośniej jest wypowiadane na rynkach poza kręgiem wiernych przyjaciół USA.(…)
Nie widzę związku…

jsc
7 miesięcy temu

Teraz po tym jak Stany zademonstrowały zdolność zaopatrywania Europę w gaz dziwne, że zmarnowały okazję do odpalenia sankcji ze SWIFT’em… po tym numerze zagraniczni kontrahenci nie mogliby płacić Rosjanom za gaz, przynajmniej nie bez fikołków. Ergo ten manewr dałby solidny lewar.

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  jsc

Może jeszcze ten SWIFT wykorzystają

Jacek
7 miesięcy temu

Odcięcie się Niemiec od „atomu” , bardziej ideologiczne niż poparte racjonalnymi argumentami, wspomagane przez kampanie internetowe, prasowe, TV (kto sfinansował?) , to jeden z największych błędów tego kraju. Można znaleźć wiele opracowań na ten temat. Przykład Francji dobrze świadczy na korzyść „atomu”. Technologie pozyskania energii cieplnej (reaktory https://nuclear.pl/wiadomosci,news,20110502,0,0.html) i elektrycznej z „atomu” są coraz bardziej bezpieczne i niezawodne. Poza tym czyste dla środowiska. TAK!! Jakkolwiek by to dziwnie nie zabrzmiało. Mam nadzieję , że KGHM szybko zdoła zrealizować swój projekt budowy niewielkich reaktorów (choć technologia jeszcze nigdzie „nie pracuje”) To na razie to jest jedyna droga do pozyskania czystej i… Czytaj więcej »

jsc
7 miesięcy temu
Reply to  Jacek

(…)Technologie pozyskania energii cieplnej (reaktory https://nuclear.pl/wiadomosci,news,20110502,0,0.html) i elektrycznej z „atomu” są coraz bardziej bezpieczne i niezawodne. Poza tym czyste dla środowiska.(…)
Szkoda, że nie dałeś przykładu LFTR, który ma być nie tylko bezpieczny, że aż idiotoodporny i czysty to jeszcze utylizujący to co nasmrodziły poprzednie generacje.

(…)Uran i inne „paliwa” dostępne są na całym świecie nie tylko w Rosji.(…)
A nawet w Polsce… http://filazone.nazwa.pl/filazone/xzoauranuwpolsce.jpg.pagespeed.ic.cu3E7E1QYO.webp

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!