Donald Trump od lat promuje powrót produkcji przemysłowej do USA. W tym celu nakłada wysokie cła na handlowych partnerów Ameryki, zwłaszcza na Chiny jako bezpośredniego konkurenta gospodarki amerykańskiej. Tymczasem największym zwycięzcą polityki obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych nie jest Detroit czy jakiś inny przemysłowy region USA, tylko daleki azjatycki Wietnam. To już piąty co do wielkości partner handlowy USA przed Japonią z coraz większą nadwyżką w handlu ze Stanami Zjednoczonymi. Czy polski inwestor może skorzystać na sukcesie Wietnamu? I czy Wietnam jest dziś okazją inwestycyjną czy rynkiem, który giełda już zdążyła solidnie wycenić?
W pierwszej połowie 2026 roku amerykański import z Wietnamu sięgnął 123 mld dolarów. To o 40% więcej niż rok wcześniej. Nadwyżka Wietnamu w handlu z USA wyniosła 114 mld dolarów – więcej niż w przypadku Tajwanu, Meksyku czy Chin. W tym samym czasie amerykański import z Chin spadł do 129 mld dolarów, ze 168 mld dolarów rok wcześniej. Jak na kraj z 14-krotnie mniejszą liczbą mieszkańców Wietnam radzi sobie z wymianą handlową z amerykańskim gigantem wyjątkowo dobrze.
- Zatrzęsienie firm, które ułatwiają inwestowanie oszczędności. Której powierzyć pieniądze? Jak zmierzyć wiarygodność brokera? Check-lista! [POWERED BY SAXO BANK]
- Kupić, wynająć, wyleasingować? Samochód coraz częściej jest usługą, a nie własnością. „Klient chce płacić ratę i mieć święty spokój” [POWERED BY BNP PARIBAS]
- ZUS nie wystarczy: trzeba zacząć inwestować, ale… Pięć błędów początkującego inwestora. Jak się przed nimi bronić? Rady po 30 latach doświadczeń [POWERED BY UNICREDIT]
Dodatkowo Wietnam nie eksportuje już za Ocean Spokojny tylko tanich ubrań, sportowych butów, plastikowych zabawek czy mebli. Nowy azjatycki tygrys jest coraz bardziej obecny w globalnych łańcuchach dostaw w takich sektorach jak nowoczesna elektronika, maszyny i urządzenia. Około 60% eksportu do USA stanowią produkty zaawansowane technologicznie, a eksport wspierają inwestycje takich globalnych potentatów jak Samsung, Intel czy Foxconn. Wietnam stał się jednym z najważniejszych miejsc, do których firmy z USA i regionu przenoszą produkcję z Chin.
Czy na tym gospodarczym boomie można również zarobić, kupując akcje wietnamskich firm na giełdzie? Na europejskim rynku dostępny jest już ETF dający ekspozycję na wietnamskie spółki, a jego amerykański odpowiednik pozwala postawić bardziej bezpośrednio na tamtejszą gospodarkę. Wietnamska giełda ma już jednak za sobą bardzo mocne wzrosty, więc wyceny nie są najniższe, a inwestycja w ten rynek wiąże się z ryzykiem typowym dla rynków wschodzących. Czy Wietnam jest dziś okazją inwestycyjną czy raczej rynkiem, który giełda już zdążyła solidnie wycenić?
Trump chciał ukarać Chiny. Skorzystał Wietnam!
Amerykańska wojna handlowa z Chinami nie zaczęła się wczoraj. Już pierwsza kadencja Donalda Trumpa doprowadziła do nałożenia wysokich ceł na chiński import, a firmy zaczęły szukać sposobów na ograniczenie zależności od produkcji w Chinach. Jednym z największych beneficjentów tego procesu okazał się Wietnam. Od początku 2025 roku, kiedy Donald Trump rozpoczął drugą kadencję, a następnie ponownie zaostrzył amerykańską politykę celną. Ten proces wyraźnie przyspieszył.
Według U.S. Census Bureau w pierwszej połowie 2026 roku Stany Zjednoczone sprowadziły z Wietnamu towary o wartości 123,2 mld dolarów, czyli aż o około 40% więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie amerykański eksport do Wietnamu wyniósł zaledwie 9,2 mld dolarów. W efekcie amerykański deficyt w handlu towarami z Wietnamem sięgnął 114,0 mld dolarów. W efekcie Wietnam stał się w pierwszej połowie roku krajem z największą nadwyżką w handlu towarowym ze Stanami Zjednoczonymi.
Od 2018 roku wietnamski eksport do USA szybko rósł, podczas gdy eksport do USA z Chin podlegał coraz większym ograniczeniom z powodu wojny celnej Trumpa. Według analizy ekonomistów Rezerwy Federalnej import USA z Wietnamu potroił się do 2025 roku. Na lewym panelu grafiki import USA z Chin gwałtownie spadł po wprowadzeniu taryf w latach 2018–2019, podczas gdy import z Wietnamu potroił się do 2025 roku.

Dlaczego firmy przenoszą produkcję właśnie do Wietnamu? Jednym z powodów jest różnica w kosztach prowadzenia działalności po uwzględnieniu ceł. Według danych przywoływanych przez „The Wall Street Journal” efektywna stawka celna na chiński import wynosiła w czerwcu 2026 r. 23,2%, podczas gdy dla Wietnamu było to 6,5%. Dla przedsiębiorstwa, które może zmienić miejsce produkcji lub część swojego łańcucha dostaw, taka różnica może oznaczać miliony dolarów oszczędności.
To efekt strategii „China Plus One”, zgodnie z którą chińska firma nie musi całkowicie opuszczać terytorium Chin. Wystarczy, że część produkcji, montażu albo łańcucha dostaw przeniesie do innego kraju. Wietnam ma kilka przewag: sąsiedztwo Chin, relatywnie niskie koszty pracy, rozwiniętą bazę przemysłową, porty i infrastrukturę eksportową oraz coraz większe doświadczenie w produkcji na potrzeby największych światowych marek. Dzięki temu stał się jednym z najważniejszych miejsc, do których globalne koncerny przenoszą część produkcji z Chin.
I nie chodzi już tylko o T-shirty czy sneakersy. Wietnamska gospodarka szybko przesuwa się w górę łańcucha wartości. Według wietnamskiego National Statistics Office w pierwszej połowie 2026 roku eksport komputerów, produktów elektronicznych i komponentów wyniósł 71,2 mld dolarów, a eksport maszyn, urządzeń, narzędzi i części – 33,2 mld dolarów. Cały wietnamski eksport towarów osiągnął w tym okresie 266,5 mld dolarów, o 21% więcej niż rok wcześniej.
Wietnam przestaje więc być tylko tanią fabryką Azji. Staje się coraz ważniejszym ogniwem światowego przemysłu elektronicznego. Około 60% jego eksportu do USA stanowią maszyny, elektronika i urządzenia – pisze „The Wall Street Journal”. W kraju produkują m.in. Samsung, Intel i Foxconn. Obecność takich firm ma znaczenie nie tylko dla samego eksportu. Przyciąga także lokalnych dostawców, kapitał zagraniczny, know-how i kolejne inwestycje. Dzięki temu Wietnam powiększa swoją nadwyżkę handlową:

Skala tego procesu jest widoczna również w strukturze całego wietnamskiego handlu. W pierwszej połowie 2026 roku firmy z kapitałem zagranicznym odpowiadały za 79,9% całego eksportu towarów Wietnamu. To pokazuje, że obecny sukces eksportowy kraju jest w dużej mierze związany z jego rolą w globalnych łańcuchach dostaw tworzonych przez międzynarodowe koncerny.
Wietnam korzysta z tego, że zachodnie gospodarki chcą być mniej uzależnione od importu z Chin, ale sam popada w coraz większą zależność od swojego wielkiego sąsiada. W pierwszej połowie 2026 roku Chiny były największym źródłem importu Wietnamu. Dostarczyły tam towary o wartości 115,2 mld dolarów. Jednocześnie USA były największym rynkiem eksportowym Wietnamu, z eksportem wartym 86,5 mld dolarów. Zależność jest widoczna. Przepływ półproduktów i inwestycji z Chin, a następnie eksport do USA.
To oznacza, że Wietnam znalazł się w wyjątkowo korzystnym, ale również delikatnym położeniu. Sprzedaje coraz więcej Amerykanom, jednocześnie kupując coraz więcej od Chińczyków. Jeżeli globalne firmy przenoszą do Wietnamu montaż i produkcję, kraj korzysta na tym podwójnie: rośnie jego eksport i napływ inwestycji zagranicznych. W pierwszej połowie 2026 roku sektor firm z kapitałem zagranicznym odpowiadał już za niemal 80% wietnamskiego eksportu. Wykres Rezerwy Federalnej pokazuje skumulowane inwestycje zagraniczne typu greenfield w sektorze produkcyjnym w Wietnamie:

Tu pojawia się pytanie ważne dla inwestora. Jeżeli Wietnam jest jednym z największych beneficjentów przebudowy światowych łańcuchów dostaw, to czy korzyści z tego procesu trafiają również na wietnamską giełdę? Bo czym innym jest rosnący eksport kraju, a czym innym rosnące zyski spółek, ich bieżące wyceny i perspektywy zysków w kolejnych latach, a także obecna i potencjalna w przyszłości stopa zwrotu dla zagranicznego akcjonariusza.
Gospodarka rośnie, giełda trochę hamuje
Wietnamska gospodarka ma za sobą bardzo mocny okres. W pierwszej połowie 2026 roku wzrost PKB wyniósł 8,2%, produkcja przemysłowa w pierwszych siedmiu miesiącach tego roku zwiększyła się o 11,4%, a napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych jest bardzo silny. To właśnie taki zestaw danych powinien tworzyć idealne środowisko dla giełdy. Czy tak się dzieje?
Giełda jednak nie zachowuje się tak, jak można by oczekiwać po gospodarce rozwijającej się w tak szybkim tempie. Wietnamski rynek rozwijał się szybko, ale długo pozostawał mniejszy w stosunku do PKB niż większość rynków rozwiniętych. Kapitalizacja rynkowa spółek krajowych notowanych na wietnamskiej giełdzie jako procent PKB wzrosła jednak z około 12,5% w 2008 roku do prawie 70% w 2020 roku. Dla porównania kapitalizacja polskich spółek w warszawskim indeksie WIG to niewiele ponad 30% PKB.
Najważniejszy wietnamski indeks VN-Index zakończył 2025 rok wzrostem o 40,9%, ale w 2026 roku inwestorzy dostali już znacznie więcej powodów do ostrożności. VN-Index znajduje się obecnie blisko historycznych rekordów. Na wykresie platformy MacroMicro można zobaczyć trzy bardzo wyraźne etapy notowań w ostatnich latach:
- 2016–2017: wzrost VN-Index, zakończony gwałtowną hossą w 2018 roku;
- 2018–2022: załamanie z początkowego okresu pandemii, gwałtowne przyspieszenie, hossa i ponowne załamanie po inwazji Rosji na Ukrainę;
- 2023–2026: odbudowa, a następnie bardzo silny ruch w górę od kwietnia 2025 roku (druga kadencja Trumpa) – indeks z ok. 1000 pkt na początku 2023 r. doszedł obecnie pod koniec sierpnia do 1831,56 pkt.
Widać, że w 2025 roku nastąpiło gwałtowne przyspieszenie, a obecny poziom znajduje się blisko historycznych maksimów.

Czy polski inwestor, wobec tej fali wzrostów w okresie 2024–2025, gdyby chciał teraz wejść na rynek wietnamski, nie byłby już spóźniony? Na pierwszy rzut oka odpowiedź wydaje się prosta: może być trochę późno. VN-Index jest blisko historycznego rekordu, a tylko w 2025 roku zyskał ponad 40%. Ale według Vietcap zyski netto 84 analizowanych spółek giełdowych wzrosły w pierwszej połowie tego roku aż o 57% w porównaniu z zeszłym rokiem.
Głównym problemem wietnamskiego rynku jest kapitał zagraniczny. W lipcu zagraniczni inwestorzy po raz siódmy z rzędu zakończyli miesiąc ze sprzedażą netto akcji. Na trzech głównych giełdach sprzedali akcje za około 453 mln dolarów, a w pierwszych siedmiu miesiącach roku skumulowana sprzedaż netto na HOSE (to główna giełda w Wietnamie w Ho Chi Minh, dawnym Sajgonie) sięgnęła około 3,5 mld dolarów.
Powodów jest kilka. Globalny dolar pozostaje relatywnie mocny, inwestorzy są ostrożni wobec rynków wschodzących, a w Wietnamie dodatkowo problemem są stosunkowo wysokie stopy procentowe. Banki konkurują o depozyty, ponieważ kredyt rośnie szybciej niż baza depozytowa. To sprawia, że część krajowych oszczędności zamiast na giełdę trafia do banków.
W efekcie powstała sytuacja dość nietypowa: zagraniczni inwestorzy sprzedają, krajowi inwestorzy są mniej skłonni kupować, a jednocześnie firmy raportują bardzo dobre wyniki. To ogranicza płynność i sprawia, że ceny mogą pozostawać pod presją mimo poprawiających się fundamentów.
Jest jeszcze jeden problem, o którym polski inwestor powinien wiedzieć. VN-Index nie odzwierciedla równomiernie gospodarki. Zachowanie indeksu zależy od kilku największych spółek, zwłaszcza z grupy Vingroup. W czerwcu SSI (Saigon Securities Incorporation, najstarsze prywatne biuro maklerskie w Wietnamie oraz jedna z największych i najważniejszych instytucji finansowych w kraju) zwracało uwagę, że po wyłączeniu spółek związanych z Vingroup indeks wyglądał znacznie słabiej. W lipcu z kolei kilka dużych firm odpowiadało za ponad połowę spadku VN-Index.
Czy po przecenie Wietnam jest tani?
Na koniec lipca wskaźnik cena/zysk (P/E, czyli wskaźnik mówiący, ile jednostek waluty trzeba zapłacić za jednostkę zysku netto spółek) dla VN-Index wynosił 13,1. To mniej niż w Indonezji (14,9) czy Tajlandii (17,1), choć więcej niż na Filipinach (9,5). Wietnamskie akcje nie są tanie, ale są tańsze niż np. polskie. Średni wskaźnik C/Z dla spółek z polskiego indeksu WIG wynosi obecnie 14,7. Wycena spółek w Wietnamie nie wygląda na skrajnie wysoką na tle części innych rynków Azji Południowo-Wschodniej.
Wietnam przechodzi obecnie zmianę, która może być dla giełdy ważniejsza niż sama wojna handlowa prezydenta Trumpa. Już niedługo, 21 września 2026 roku,
STARA DATA
Wietnam zostanie oficjalnie przeniesiony przez FTSE Russell z kategorii rynku frontier do kategorii Secondary Emerging Market. Oznacza to, że wietnamskie akcje zaczną być włączane do globalnych indeksów FTSE. Proces będzie odbywał się etapami i zakończy się we wrześniu 2027 roku.
To może oznaczać napływ nowych pieniędzy od globalnych funduszy indeksowych. Nie będzie jednak tak, że już we wrześniu na wietnamską giełdę nagle popłyną miliardy dolarów. Według Guotai Haitong efekt netto pierwszego etapu może być niewielki, ponieważ napływom do Wietnamu będą towarzyszyć odpływy z funduszy śledzących indeksy rynków frontier. Wietnamskie akcje będą stopniowo otrzymywać większą wagę w indeksach emerging markets. 21 sierpnia FTSE Russell ogłosił listę 27 wietnamskich spółek, które zostaną włączone do FTSE All-Cap. Wśród największych potencjalnych beneficjentów znalazły się Vietcombank, Vinhomes i Vingroup.
Jak polski inwestor może zainwestować w wietnamski wzrost?
Dla polskiego inwestora najprostszym sposobem na wejście na wietnamski rynek nie jest kupowanie pojedynczych akcji na giełdzie HOSE w Ho Chi Minh, lecz kupno ETF-ów opartych na wietnamskich aktywach. Na europejskim rynku dostępny jest przede wszystkim Xtrackers Vietnam Swap UCITS ETF, natomiast na rynku amerykańskim od 2009 roku notowany jest VanEck Vietnam ETF. Oba fundusze dają ekspozycję na wietnamskie spółki, ale robią to w nieco inny sposób.
Trzeba też pamiętać, że walutą ETF-ów jest euro lub dolary, w zależności od giełdy, ale wyceny samych spółek w ramach ETF-ów są w dongach wietnamskich (VND). Dla polskiego inwestora powstaje więc podwójne ryzyko walutowe. Na wykresie MacroMicro widać, że wzrost wietnamskiej giełdy nie oznacza automatycznie takiego samego wyniku dla inwestora posiadającego ETF. VN-Index i VanEck Vietnam ETF mogą w pewnych okresach wyraźnie się od siebie różnić. Wynika to m.in. z konstrukcji indeksu, kursów walutowych, kosztów zarządzania oraz sposobu odwzorowywania rynku.

Dla inwestora z Polski interesujący jest Xtrackers Vietnam Swap UCITS ETF 1C. Fundusz ma siedzibę w Luksemburgu i strukturę UCITS, czyli europejski standard regulacyjny stosowany w funduszach przeznaczonych dla inwestorów na rynku europejskim. Fundusz został uruchomiony w 2008 roku, a jego obecny indeks referencyjny to STOXX Vietnam Total Market Liquid Index. Roczna opłata wynosi 0,85%, a fundusz stosuje replikację syntetyczną poprzez swap, czyli nie kupuje fizycznie akcji wchodzących w skład śledzonego indeksu, lecz zawiera umowę wymiany stopy zwrotu z wybranym bankiem inwestycyjnym.
To właśnie zmiana indeksu jest tutaj interesująca. W październiku 2025 roku Xtrackers przestał śledzić wcześniejszy FTSE Vietnam Index i przeszedł na indeks STOXX. Nowy benchmark został skonstruowany z większym naciskiem na płynność akcji i dostępność dla zagranicznych inwestorów.
To istotne na rynku takim jak Wietnam, gdzie ograniczenia dotyczące zagranicznej własności mogą utrudniać inwestorom spoza kraju kupowanie niektórych atrakcyjnych spółek. Nowy indeks obejmuje 28 spółek i stosuje limit maksymalnego udziału największej spółki na poziomie 15%. Wśród jego największych składników znajdują się m.in. Vingroup, Hoa Phat Group, FPT, Vinhomes, SSI Securities, VIX Securities i Masan Group.
ETF ma za sobą dobry okres od około roku, kiedy wzrost wyniósł ponad 10,6%, ale wcześniej miał jednak dłuższy okres z ujemnymi stopami zwrotu. W sumie w okresie 3-letnim, uwzględniając okres spadków i późniejszy wzrost, ETF zanotował stopę zwrotu na poziomie 28,25%, tak jak widać na wykresie:

Punktem odniesienia i ciekawą opcją jest VanEck Vietnam ETF (VNM) notowany w USA. Fundusz działa od 2009 roku i obecnie posiada w portfelu 59 spółek. Jego aktywa netto wynosiły w połowie sierpnia około 494 mln dolarów, a roczny wskaźnik kosztów wynosi 0,66%. VNM śledzi MarketVector Vietnam Local Index, który obejmuje spółki zarejestrowane w Wietnamie.
Portfel VanEcka pokazuje jednocześnie, jak różni się inwestycja w gospodarkę Wietnamu od inwestycji polegającej na śledzeniu wyników wietnamskiego eksportu do USA. Na koniec lipca największymi pozycjami były Vingroup, Vinhomes, Masan Consumer, Masan Group, Vietnam Dairy Products, Vietcombank i Hoa Phat Group. Sam sektor finansowy odpowiadał za około 33% aktywów, nieruchomości za 24,8%, a dobra podstawowe za 19,3%.
Oznacza to, że kupując VNM, inwestor nie kupuje sukcesu gospodarczego opartego na fabrykach przenoszonych z Chin do Wietnamu i na eksporcie do USA. Kupuje banki, nieruchomości, firmy konsumenckie, przemysł i lokalną giełdę papierów wartościowych. To ważne rozróżnienie. Wzrost eksportu do USA może być jednym z motorów wietnamskiej gospodarki, ale nie jest jedynym czynnikiem decydującym o wynikach ETF-u.
Wykres pokazuje, jak trudną inwestycją może być wietnamski rynek. Mimo bardzo mocnego wzrostu VN-Index w ostatnich latach, inwestor, który pięć lat temu zainwestował 10 tys. dolarów w VanEck Vietnam ETF, miałby dziś mniej więcej tyle samo pieniędzy w ujęciu dolarowym co na początku. W międzyczasie musiał jednak zaakceptować spadek wartości inwestycji o ponad 40%:

Dla inwestora posiadającego już zdywersyfikowany portfel Wietnam może pełnić funkcję inwestycji powiązanej z dynamicznym wzrostem jednego z najbardziej obiecujących rynków Azji. Potencjalną korzyścią jest możliwość uczestniczenia w przenoszeniu produkcji z Chin, rozwoju klasy średniej, napływie inwestycji zagranicznych i otwieraniu wietnamskiego rynku na globalny kapitał.
Jednocześnie koszty ETF-ów na tak odległy rynek są wyraźnie wyższe niż w przypadku najpopularniejszych funduszy na S&P 500 czy globalne akcje. Xtrackers pobiera 0,85% rocznie, a VanEck pobiera 0,66%. Wietnam można więc kupić za pomocą ETF-u, ale obecny dynamiczny wzrost nie oznacza oczywiście gwarancji dalszego marszu w górę. VN-Index ma za sobą okres hossy, pytanie, czy ten trend się utrzyma. Jednak spojrzenie na otoczenie geopolityczne Wietnamu pokazuje, że gospodarka będzie raczej rosła.
CZY WARTO TRZYMAĆ GOTÓWKĘ, CZY INWESTOWAĆ
Wietnam: inwestycyjna okazja czy potencjalna pułapka?
Wietnam pozostaje jednak rynkiem wschodzącym i jego giełda jest znacznie bardziej zmienna niż największe rynki rozwinięte, a także te pozostające w grupie emerging markets, ale mające dłuższy staż na takim rynku. Dochodzą do tego ryzyka związane z sektorem bankowym, nieruchomościami, odpływem zagranicznego kapitału, kursem lokalnej waluty oraz napięciami handlowymi.
Jest również coś, co można określić jako „ryzyko Trumpa”. Wietnam korzysta dziś na wojnie handlowej USA z Chinami, ale jego rosnąca nadwyżka wobec Stanów Zjednoczonych może w pewnym momencie stać się problemem politycznym. Im większy będzie deficyt USA z Wietnamem, tym większa może być presja Waszyngtonu na Hanoi, aby ograniczyć nierównowagę handlową. Dlatego strategia, która dziś wygląda jak idealne „China +1”, nie musi być równie korzystna za kilka lat.
Wietnam wygląda dziś bardziej jak ciekawa opcja inwestycji na egzotycznym – na razie rosnącym – rynku niż jak okazja do szybkiego zarobku. Dla polskiego inwestora może być interesującym dodatkiem do zdywersyfikowanego portfela, ale trudno uznać go za inwestycję, którą można kupić „w ciemno” tylko dlatego, że Wietnam korzysta na wojnie handlowej Trumpa.
CZYTAJ TEŻ:
Źródło zdjęcia: Tron Le/Unsplash









