21 kwietnia 2020

Wakacje 2020: bez kolonii dla dzieci, drinków z palemką i kąpieli w basenie? Pięć rzeczy, które sprawią, że te wakacje będą inne, niż wszystkie. Gdzie i jak rezerwować wczasy?

Wakacje 2020: bez kolonii dla dzieci, drinków z palemką i kąpieli w basenie? Pięć rzeczy, które sprawią, że te wakacje będą inne, niż wszystkie. Gdzie i jak rezerwować wczasy?

Majówka jest już stracona, ale nic nie wskazuje na to, by „nowa normalność” była światem bez letnich urlopów. Jednak w tym roku lato będzie dla nas inne, niż zwykle. Dzieci nie pojadą na kolonie i obozy, nie wiadomo czy i kiedy zostaną otwarte granice, zaś baseny w hotelach najpewniej będą nieczynne. Czy warto rezerwować w tym roku wakacje? Gdzie? Na jakich zasadach?

„Dla mnie już od dłuższego czasu świata było za dużo” – napisała o koronawirusowych restrykcjach Olga Tokarczuk. No to teraz będziemy mieli świata „za mało” – tegoroczne wakacje mogą być pierwszymi od lat, gdy wielu z nas nie wyściubi nosa poza najbliższą okolicę (nie mówiąc już o plażach w ciepłych krajach), inni będą musieli darować sobie festiwale, bale i lokale.

Zobacz również:

To dlatego, że nic wskazuje, by koronawirus dał za wygraną, gdy zrobi się ciepło. Według firmy badawczej Nielsen, co dziesiąty Polak odwołał już swoje letnie wakacje, a prawie jedna trzecia czeka z decyzją na rozwój sytuacji. „58% Polaków nie zaplanowało jeszcze wypoczynku, jednak trudno będzie ich teraz przekonać do skorzystania z usług biur podróży” – napisali analitycy Nielsena w komunikacie.

Co to oznacza dla naszych wakacyjnych planów? Rezerwować miejsca w hotelach? Śledzić ceny wycieczek? A może czekać i godzić się z myślą, że te wakacje będą inne?  Oto pięć rzeczy, które wyznaczą rytm w czasie tegorocznego okresu urlopowego.

Wakacje rodzinne: nie wyślesz dziecka na kolonie. A do babci?

Wiemy na pewno, że rząd zakaże wyjazdów kolonijnych i obozów dla dzieci. Mówił o tym minister zdrowia Łukasz Szumowski. To cios dla rodziców, którzy choć przez tydzień-dwa w roku mogli „odpocząć” od sprawowania opieki nad dorastającymi dziećmi. Trzeba będzie zorganizować im czas we własnym zakresie. Według danych MEN w 2019 r. na obozy i kolonie wyjechało 1,3 mln dzieci.

Półoficjalny zakaz kontaktów dzieci z dziadkami może nadal obowiązywać, co jeszcze bardziej skomplikuje życie wielu rodzinom. Pewnie nie będzie tak, że policja będzie kontrolowała czy w domu, w którym przebywają seniorzy przypadkiem nie ma też ich wnuków, ale wielu rodziców pewnie z czystej ostrożności nie „odda” w tym roku dzieci na zwyczajowe dwa tygodnie do dziadków na wsi.

Czytaj też: Branża turystyczna wściekła na ministra zdrowia. „Zaprzepaścił nasz miesięczny trud”

Czytaj też: To się może przydać, gdy ruszy sprzedaż wycieczek. Sprawdź na jakie kruczki w umowach uważać

Wakacje bez ciepłego morza, drinków z palemką i… bez basenu?

Biura podróży sprzedają wczasy na jesień, ale czy uda się wylecieć? Nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie. Touroperatorzy z rozrzewnieniem będą wspominać lata 2015-2019, gdy ruch turystyczny rósł jak na drożdżach, a spragnieni wypoczynku rodacy wykupywali na pniu oferty wycieczek. Niektóre kraje, takie jak Austria, Dania, czy Niemcy znoszą powoli restrykcje, inne – jak Francja – je przedłużają. Wicepremier polskiego rządu Jadwiga Emilewicz wspomina coś o możliwości pełnego otwarcia Polski od lipca. Ale to zależy od sytuacji epidemicznej, a na na razie wesoła nie jest.

Nie wiadomo, czy i kiedy ruszy ruch lotniczy na masową skalę oraz czy latem zostaną otwarte granice (i czy otworzą je wszystkie kraje). Zapewne nawet jeśli ruszy ruch lotniczy, to na początku z dużymi ograniczeniami liczby pasażerów. To może odbić się na cenach wycieczek. Nie wiadomo czy wycieczki zagraniczne nie będą się wiązały z przymusową, dwutygodniową kwarantanną po powrocie. To by oznaczało, że nawet jeśli uda się polecieć na urlop np. na Majorkę, to trzeba będzie zarezerwować dwa razy więcej czasu – także na „wypoczynek” po powrocie.

Nie wiadomo z jakimi ograniczeniami będzie się wiązał pobyt w hotelu za granicą (nawet jeśli hotele zostaną otwarte). Jest bardzo możliwe, że w tym roku zostaną zamknięte hotelowe baseny. Mówił o tym polski minister zdrowia, ale w innych krajach restrykcje mogą być podobne. Zapewne zostaną wprowadzone ograniczenia w liczbie turystów zwiedzających zabytki. Nie wiadomo czy w kurortach będzie można się swobodnie przemieszczać. Nie chodzi nawet o maseczki, których używanie poza pokojem hotelowym będzie zapewne obowiązkowe, mogą być problemy z transportem publicznym.

Może dla bezpieczeństwa obstawić w tym roku urlop zagraniczny jesienią, np. we wrześniu? Wtedy szansa na otwarcie granic i uruchomienie ruchu lotniczego jest większa, niż w czerwcu, czy lipcu? Ale zanim zrobicie rezerwacje, to pamiętajcie, że biura podróży mają teraz aż 180 dni na zwrot zaliczek i kosztów wycieczek, jeśli nie dojdą one do skutku. Robią teraz rezerwację na jesień de facto „mrozicie” pieniądze prawie na rok. A inflacja nie śpi.

W tym roku bezpieczniejsza będzie raczej oferta last minute, czyli rezerwacja wycieczki dopiero wtedy, gdy będziemy mieli pewność, że nie tylko wylecimy z kraju, ale też, że zostaniemy do niego wpuszczeni z powrotem. A to zależy od aktualnej sytuacji epidemicznej w Polsce i miejscu docelowym. Dziś, kupując wycieczkę, kupujemy kota w worku, bo nie wiemy na jakich zasadach będzie działał kurort i hotel, do którego się wybieramy.

Według danych portalu Travelsupermarket praktycznie zamarło zainteresowanie wakacjami w kontynentalnej Hiszpanii i we Włoszech, za to rośnie liczba zapytań o urlop na różnorakich wyspach: greckiej Santorini, Teneryfie, ale też na Barbados, czy Malediwach. Ale uwaga: mówimy o rezerwacjach już nie na 2020 r., lecz na 2021 r.! Turyści kierują się zapewne danymi o niskiej liczbie zachorowań w tych miejscach, ale przecież nie wiadomo jaka będzie tam sytuacja za rok.

Wakacje tylko w kraju, ale z dopłatą od rządu?

Z badań CBOS (opublikowanych jesienią 2019 r.) wynika, że  64% ankietowanych planowało wypoczynkowy wyjazd z co najmniej jednym noclegiem. Z tej liczby 36% wypoczywających deklarowało, że wypoczywa wyłącznie w kraju, a tylko 9% – że wyłącznie za granicą.

W ubiegłym roku – według danych portalu rezerwacyjnego Travelplanet.pl – przeciętna rodzina wydała na wycieczkę wakacyjną 6.000 zł. Rząd rozważa zachęcanie Polaków do spędzenia urlopu w kraju. Każdy Polak (lub rodzina, nie wiadomo dokładnie) dostałby od rządu bon o wartości 1000 zł na wakacje (ale nie tylko, można byłoby go wykorzystać także na inną rozrywkę).

Według szacunków GUS i NBP na wakacje wydaliśmy w 2017 r.:

  • 25 mld zł – wyjazdy krajowe
  • 28,2 mld zł – dłuższe wyjazdy zagraniczne
  • 12,8 mld zł –  jednodniowe wyjazdy zagraniczne

W latach 2018-2019 r. te kwoty były zapewne jeszcze większe. Zapewne 30 mld zł, które wydawaliśmy za granicą, w tym roku zostanie w Polsce. Nie oznacza to, że wydamy je na wakacje. Wzrośnie bezrobocie, więc pula pieniędzy, które wydajemy, się zmniejszy. Wejdzie za to dopłata od rządu. Nie wiadomo jednak na jakich zasadach będzie przyznawana, jakie będą terminy wykorzystania voucherów i czy będzie można nimi „handlować” (ten, kto i tak się nie wybiera na wycieczkę mógłby sprzedać voucher poniżej wartości nominalnej komuś, kto chciałby z niego skorzystać)

 

Czytaj też: Maseczki zakrywające twarz przez kilka miesięcy będą naszym obowiązkowym „wyposażeniem” na spacerze i w tramwaju. Ile wydamy na nie do końca pandemii?

Czytaj też: Rynek hotelowy i turystyczny zamarł. A właściciele pokojów w condohotelach pytają: „Co z moim gwarantowanym zyskiem 8% rocznie?” No właśnie, co?

Polskie wakacje w wersji limitowanej, czyli… hotel sprzeda co drugi pokój, bez biletu nie wejdziesz na plażę, nie wyjedziesz dalej, niż 100 km od domu? 

Ilu chętnych będzie na wczasy w tym roku? To trudne do oszacowania, bo zależy to nie tylko od sytuacji epidemicznej, ale też finansowej, a z tą może być krucho. Jeśli jednak odpadną wyjazdy zagraniczne, a zostaną otwarte hotele w Polsce, to zainteresowanie nimi będzie bardzo wysokie. Sprawdziłem oferty w kilku popularnych hotelach i condoapartementach –  na razie ceny są stabilne, takie jak w w latach ubiegłych (aczkolwiek ruch w tym momencie jest oczywiście zamrożony).

W Polsce mamy już ponad 2500 hoteli, w których jest 134.000 pokoi. Załóżmy, że każdy z nich jest dwuosobowy, co oznacza, że jednocześnie na wakacjach może przebywać ponad ćwierć miliona osób (GUS podaje, że mamy nawet 280.000 „łóżek” hotelowych). Niezbyt dużo jak na 38-milionowy naród. Jak pisaliśmy niedawno, nasycenie pokojami hotelowymi mamy jedno z mniejszych w Europie, a przecież w statystykach są też hotele typowo biznesowe z miejsc zupełnie pozbawionych walorów turystycznych, których nikt nie będzie chciał odwiedzać. Jak widać na tej mapce, ruch turystyczny ogranicza się praktycznie do 3-4 regionów.

Żeby ograniczyć spodziewany tłok w kurortach mogą zostać wprowadzone ograniczenia w liczbie rezerwacji. Na przykład dany obiekt hotelowy czy pensjonat będzie mógł oferować jedynie jedną czwartą swoich miejsc noclegowych, a trudne do kontroli kempingi i pola namiotowe zostaną wyłączone.

Nie wiadomo jakie będą zasady przebywania na plażach, ale kto wie, czy nie wrócą znane z czasów PRL „bilety na plażę”. No bo jak opanować sytuację w takim np. Sopocie, gdzie przy ładnej pogodzie leży człowiek przy człowieku? Tylko jaki jest sens wyjazdu nad polskie morze, skoro Zapewne będą duże ograniczenia na popularnych szlakach turystycznych, np. na szlaku do Morskiego Oka.

W przypadku kurortów nadmorskich rozwiązaniem może być pewna włoska innowacja. Dziennik „La Repubblica” opisał pomysł pewnej firmy, która zaproponowała by na plażach stawiać parawany z pleksiglassu, które zapewniałyby względne bezpieczeństwo przed wzajemnym zakażaniem się urlopowiczów.

W gorących Włoszech taka konstrukcja zapewne bardzo by się nagrzewała uniemożliwiając turystom dłuższe plażowanie w bokach, ale nad Bałtykiem – kto wie – może nad północnym, zimnym morzem konstrukcja zdałaby egzamin. Zresztą… przecież my mamy parawany. Nota bene pamiętacie ile było checheszek z naszego „parawaningu”? I kto się będzie śmiał ostatni?

Źródło: repubblica.it

Jest też inne rozwiązanie, które może ograniczyć tłok – limit kilometrów podróży. Dominika Czechowska, menedżer kierunku Turystyka i Rekreacja na Wyższej Szkole Bankowej w Gdańsku przewiduje, że rodziny mogłyby wypocząć w promieniu 100 km od miejsca mieszkania. To ograniczyłoby potencjalne rozprzestrzeniania się wirusa i kontakt z osobami z różnych stron kraju.

Brzmi dziwnie, a poza tym to jawna niesprawiedliwość, bo skąd np. na Mazowszu wziąć morze? Trudno wyobrazić sobie wprowadzenie takiego warunku bez obowiązywania stanu klęski żywiołowej w Polsce. No i jak hotelarze mieliby sprawdzać skąd przyjeżdża turysta? Nie wszyscy mają w dowodach miejsce zameldowania, choć oczywiście wpisywanie w formularzach hotelowych fałszywych danych mogłoby być uznane za przestępstwo.

W tej sytuacji można się spodziewać boomu na agroturystykę, domki nad jeziorem i wszelkie „miejscówki” umożliwiające indywidualny wypoczynek, oddalone od najbardziej tłocznych kurortów. To wszystko, co do tej pory było wadą obniżającą cenę wypoczynku w tego typu miejscach (brak infrastruktury, basenów z podgrzewaną wodą, restauracji, barów i lokali) teraz może być wielką zaletą podbijającą cenę.

Czytaj też: Tarcza Antykryzysowa druga i pół, czyli premier wreszcie zapowiedział żywą gotówkę dla firm!

Wakacje bez pielgrzymki i bez festiwalu

Wakacje to nie tylko podróże rekreacyjne, ale też takie z głębszym sensem, czyli pielgrzymki do miejsc kultu religijnego. Na razie nic nie wskazuje na to, by rząd poluzował zasady uczestniczenia w mszach, czy w zgromadzeniach publicznych, a do przecież takich należałby przechodzące przez całą Polskę piesze pielgrzymki, nieodłącznie kojarzące się z sierpniem. W ubiegłym roku Jasną Górę odwiedziło 4 mln pielgrzymów. Pielgrzymi ruszali zwykle z początkiem sierpnia, w tym roku prawdopodobnie będą musieli zostać w domach – to w końcu skupiska obcych na co dzień osób, które przez 2 tygodnie przebywają w bezpośredniej bliskości.

Dla wielu osób nie ma wakacji bez festiwali. Tłok, ścisk i taniec w tłumie to nie są warunki sanitarne, na które zgodziłby się rząd, nawet gdyby festiwalowicze chodzili w maseczkach.

Na stronie Open’era widnieje informacja podpisana przez wszystkie duże europejskie festiwale, w której czytamy, że „rozumiejąc powagę sytuacji, organizatorzy oczekują, że będą organizować swoje festiwale”. Imprezy mają być bezpieczne dla festiwalowczów i świata zewnętrznego. Brzmi górnolotnie, ale nie zakładałbym jednak, że Open’er i inne imprezy się odbędą. Nie w tym roku. No, chyba, że online. Ale festiwal online to jak lizanie cukierka przez papierek.

Podsumowując: te wakacje będą inne niż wszystkie, a przynajmniej inne, niż te, które mieliście w ostatnich 20-30 latach. Jeszcze w lutym można było w kwadrans dojechać na lotnisko Chopina i niemalże w „klapkach” polecieć do Los Angeles, Wietnamu, czy na Bali. W nadchodzących latach podróżowanie na nowo stanie się dobrem może nie luksusowym, ale mocno limitowanym, wymagającym większego wysiłku i czasu. A zanim ta era nadejdzie, przejdziemy przez „czyściec”. Mniej świata, wczasy swojskie, skromne, wyciszone, bez ekstrawagancji.

źródło zdjęcia: PixaBay

 

Subscribe
Powiadom o
15 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
anonymous
6 miesięcy temu

Czyli pisiory kłamią. Nawet pińcet plós nie spowoduje że dzieci wyjadą na wakacje. Ale za to zostanie więcej forsy na wino. Tylko jak tu pić przez maseczkę?

Jakub
6 miesięcy temu

Śmiali się gdy pojechałem w lutym nad Bałtyk na wakacje.

Andrzej
6 miesięcy temu

Wpłaciłem zaliczki za domek na Łotwie i na Podlasiu, tydzień tu i tu. Z Łotwy już zrezygnowałem, zaliczka też raczej nie do odzyskania, natomiast na Podlasie ciągle liczę i zadzwoniłem, żeby przedłużyć pobyt o ten tydzień z Łotwy. Tylko, że to lipiec więc ciężko przewidzieć co będzie.

Ksawery
6 miesięcy temu

Najlepiej straszyć ludzi i im wszystkiego totalitarnie zabraniać. Na razie ta straszna pandemia nie jest winna nawet 1% zgonów w tym roku, w bardzo dużej liczbie krajów europejskich poziom zakażeń powoli się zmniejsza. Ale niech nasi wszystkowiedzący politycy nałożą nam kagańce na twarze oraz komórki i decydują czy jestem godny podróży czy nie. Tak, chcemy tego. Nasi wybrańcy wiedzą lepiej, są mądrzejsi, etc. Szkoda że ich prognozy są przestrzelone czasem o dwa rzędy wielkości w liczbie zmarłych. Ale to nic, to nie był błąd i fatalne decyzje. Tylko zapominamy, że to nie oni stracą pracę oraz dochody i to nie… Czytaj więcej »

Tomek
6 miesięcy temu
Reply to  Ksawery

To nie jest straszenie, to rzeczywistość. Nikt przy zdrowych zmysłach, gdy nawet otworzą granice na wakacje nie pojedzie.

6 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Ja pojadę. Jak otworzą granice i nie będzie wymogu kwarantanny. Zapewniam, że jestem jak najbardziej przy zdrowych zmysłach. Znam modele rozprzestrzeniania się wirusa, rozumiem sposoby jego przenoszenia i sądzę, że można zaplanować urlop nawet zagraniczny w sposób względnie bezpieczny. Unikać tłoku, być bardziej nastawionym na mniejsze miejscówki i samodzielne gotowanie. Koniec końców będziemy musieli się nauczyć żyć z tym, że taki wirus istnieje. Spodziewam się, że są dwie alternatywy: albo zamordyzm przez najbliższe klika lat i gwałtowna reakcja ludzi w pewnym momencie albo zniesienie wszelkich ograniczeń w horyzoncie czasowym kilku miesięcy, niezależnie od tego czy faktycznie zostanie opracowana szczepionka, czy… Czytaj więcej »

Maria
6 miesięcy temu
Reply to  Błażej

Politycy to rozumieją i szykują się na zamordyzm, dokupując sprzętu do tłumienia zamieszek jak armatki wodne, tarcze… fajne będą wakacje!

Iwona
5 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Ja pojade. Czy naprawde nikt nie kojarzy ze zagrozenie o ktorym mowa jest jakies bardzo male w porownaniu chociazby z innymi wirusami i chorobami istniejacymi juz wczesniej.przeciez zawsze chorowalismy i wyleczalismy sie.

BdB
6 miesięcy temu
Reply to  Ksawery

W UK odpowiada za 1/3 zgonów. Czekasz aż w PL tak będzie?

Mirek
6 miesięcy temu

!00 km od domu? Znakomity pomysł, logiczny, że aż dymi!! Nie ma żadnej różnicy czy pojadę 10 km czy 500 km, żadnej.
Poza tym daję to rewelacyjną ofertę dla Warszawy, ale tylko Ochoty, Włoch, Mokotowa i Ursynowa, bo dzielnice centralne i północne mają za daleko – wczasy w Radomiu!!
Z centrum pojedziemy do Łowicza, Drobina, Glinojecka, Ciechanowa,Makowa Mazowieckiego, Ostrowi Mazowieckiej, Urli i Broku – to jeszcze ma sens, ale jaka pojemność?
Na południe juz mi sie nie chce wyliczać, Warka jest najsensowniejsza.

6 miesięcy temu

Co za pomysł z tymi 100 km? Bzdura kompletna. Moje WSZYSTKIE rezerwacje są od ludzi z dalszych województw niż pomorskie. Też nie spędzam urlopu nad morzem, mając je na co dzień. W obrębie 100 km znam prawie każdą dziurę.

Janusz
5 miesięcy temu

Jako mieszkaniec Wrocławia perspektywa 100 km nie jest taka straszna bo na szczęście Dolny Śląsk pełen jest perełek turystycznych, niektórych nieco zapomnianych ale wartych odkrycia na nowo. Dla każdego coś się znajdzie – i posiedzieć nad wodą i pochodzić po górach lasach.

Asia
5 miesięcy temu

„Campingi i pola namiotowe zostaną wyłączone” ??? Co za bzdura. W swoim camperze czy przyczepie będzie bezpieczniej niż w każdym hotelu. Campingi otworzą się normalni tylko w późniejszym niż planowali terminie

Nina
5 miesięcy temu

My tez juz mielismy wszystko zaplanowane, Hotel Bania, Białka Tatrzanska, dzieciaki zachwycone bo w zeszlym roku mega im sie podobalo a tu teraz nie wiadomo co bedzie, mam nadzieje,ze wyjedziemy w tym roku 🙂 kazdy potrzebuje wypoczynku jeszcze w takiej sytuacji jak teraz

Wera
4 miesięcy temu

Według mnie to właśnie idealny czas by poznawać swoje. Jeździmy po świecie, zwiedzamy, a jak sie kogos zapyta konkretnie to w polskich górach był jakies 5 czy 10 lat temu… Mamy piekne dziedzictwo – korzystajmy! Zwłaszcza ze przyda sie teraz polskiej turystyce wsparcie. Wolne miejsca jeszcze sa w hotelach. Jak rezerwowalismy pobyt w Hotelu Bania, babeczka wspominała, ze póki co znajdą sie wolne pokoje, ale z dnia na dzień sytuacja sie zmienia. Zwłaszcza ze wrzucili oferte wakacyjne Termalne lato w cenie aż śmiesznej jak za taki pakiet usług ze śniadaniem i ogniskami juz wliczonymi w koszt

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu