Jesteście w transie wielkanocnych zakupów. Zastanawiacie się (albo i nie), ile tym razem przyjdzie nam zapłacić za świąteczny koszyk. Ale nad budżetem świątecznym wisi dużo ważniejsze pytanie. Trzeba mieć z tyłu głowy obawy, że w kolejnych miesiącach nasze wydatki wzrosną co najmniej o kilka procent z powodu trudnych do policzenia skutków wojny na Bliskim Wschodzie. Dla Waszego bezpieczeństwa finansowego wyjątkowo ważne jest, by spróbować pogodzić tradycję z rozsądkiem finansowym. Czas gromadzić zapasy na trudniejszy czas
Jak pokazują najnowsze badania, nasze nastroje przed Wielkanocą są dość… ostrożne. Z jednej strony liczymy na stabilizację cen (bo ostatnio inflacja nie przekraczała 2% w skali roku), z drugiej strony obawiamy się, że te święta jednak będą droższe niż przed rokiem. Kto był już na zakupach – pewnie ma w tej sprawie swoje zdanie (dajcie znać!). A kto dopiero się wybiera – niech przeczyta jak podejść do tych Świąt ekonomicznie.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
To bardzo ważne, bo nie wiemy, w jaki sposób wojna na Bliskim Wschodzie uderzy w nasze portfele. Na razie uderza tylko wyższymi cenami paliwa. Najpopularniejsza benzyna E-95 miesiąc temu była po 5,7 zł, kilka dni temu już po 7,4 zł, ale rząd zdjął część podatków doliczanych do paliw i teraz znów jest ok. 6,2 zł za litr. Nie wiadomo jednak, jak długo rząd będzie w stanie dopłacać do paliwa. Poza tym paliwo to tylko 5% naszych budżetów domowych.
A żywność, w którą za chwilę uderzą wyższe ceny paliw i nawozów, to 25-40% wszystkich naszych wydatków. Droższe będą też podróże wakacyjne, zwłaszcza te bardziej egzotyczne, z powodu wysokich cen paliwa lotniczego. Część analityków ostrzega przed powrotem wyższej inflacji, na razie mówi się o 4-5% w skali roku. To z kolei z powrotem może podbić raty naszych kredytów. Czy jesteście gotowi płacić za swój kredyt na 500 000 zł o jakieś 700 zł miesięcznie więcej? Taki mógłby być skutek podwyżki oprocentowania z 6% do 8%.
CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:
Wiem, że jeszcze nie nacieszyliśmy się niską inflacją i że jeszcze do końca nie zapomnieliśmy o traumatycznych wydarzeniach sprzed kilku lat, gdy inflacja „zjadała” nam realną wartość pieniędzy w tempie nawet 20% rocznie. Niestety, znów trzeba zacząć brać pod uwagę sytuację, w której nasze domowe wydatki „puchną” o kolejne 10%, a za tym wzrostem kosztów nie idzie wzrost dochodów.
Dlatego bardzo pilnujcie budżetów wydatkowych podczas wielkanocnych zakupów. Warto nie pozbywać się zaskórniaków, a nawet przeciwnie – znów zacząć je gromadzić, żeby było z czego dokładać, gdy ceny pójdą w górę. Czy rzeczywiście mamy się czego obawiać? A może tegoroczna Wielkanoc nie nadweręży tak bardzo domowych budżetów, jak wielu się spodziewa? Czy sytuacja na Bliskim Wschodzie może już uderzyć w koszt koszyka Wielkanocnego? Jak zaoszczędzić na tegorocznych świętach?
Ile wydamy podczas tegorocznych wielkanocnych zakupów?
Zbliżająca się Wielkanoc już przynosi większy ruch w sklepach. Jednak w tym roku trudno mówić o przedświątecznej gorączce, bardziej o chłodnej kalkulacji. Jak pokazuje badanie „Święta Wielkanocne a budżety domowe Polaków” zrealizowane na zlecenie BIG InfoMonitor, co czwarty konsument spodziewa się wyższych kosztów niż przed rokiem. Spontaniczne wrzucanie produktów do koszyka coraz częściej ustępuje miejsca zaplanowanym listom zakupów. Polacy wydadzą na organizację tegorocznych Świąt Wielkanocnych średnio 527 zł.
Większy ruch w sklepach nie musi oznaczać jednak rekordowych zysków dla handlu, bo coraz częściej wchodzimy do marketów z limitem wydatków w głowie. Choć przygotowania dotyczą tych samych klasycznych produktów, sposób ich zakupu ewoluuje. Zderzenie tradycji z realiami rynkowymi sprawia, że nie rezygnujemy z ulubionych potraw, ale pilnujemy, żeby nie kupować za dużo.
Ta zmiana – ze spontanicznej obfitości na precyzyjne planowanie – determinuje zachowania konsumentów przy półkach już od dwóch-trzech lat. Widać ją już w wynikach finansowych największych sieci marketów – od pewnego czasu ich przychody nie rosną szybciej niż tylko w tempie inflacji. To znaczy, że wydatki Polaków też przestały realnie rosnąć. Kupujemy tyle samo, co najwyżej po nieco wyższych cenach.

Według szacunków opartych na danych GUS oraz notowaniach z największego polskiego targu hurtowego w Broniszach, ceny w tym roku mogą być nawet o 7% wyższe niż rok temu. Już 75% Polaków obawia się, że konflikt na Bliskim Wschodzie spowoduje wzrost cen na święta. To raczej nie nastąpi. Wzrost cen transportu oraz nawozów oczywiście spowoduje efekt kuli śnieżnej, który odbije się na całym rolnictwie, a co za tym idzie na ostatecznym nabywcy dóbr, niemniej skutek końcowy dla kieszeni konsumenta jest mocno rozciągnięty w czasie (trwa średnio cztery-pięć miesięcy).
Sprzedawcy również wiedzą o obawach klientów. Prognozy mówią o wzroście cen świątecznych zakupów o 2–5%, zależnie od sklepu (od 2% w dyskontach po 10% na niektórych bazarach. Jeśli chodzi o kategorie produktów, t0 najbardziej zdrożały chrzan (nie bardzo wiadomo dlaczego, być może to kwestia „sezonowa”), jajka (choroby zdziesiątkowały pogłowie kur), pieczywo (wzrost kosztów pracy) i wędliny (tu wzrost ceny wynosi mniej więcej 10%). Za wielkanocny koszyczek do święconki (jajka, chrzan, pieczywo, wędliny) zapłacimy około 30 złotych.

Jak sfinansować święta z głową? Gdzie szukać oszczędności?
Zacznij od podstaw: zakupy rób zawsze z listą i planem. Niech wisi na lodówce, gdzie każdy dopisuje potrzebne rzeczy do listy – mistrzowie oszczędzania planują menu na cały tydzień z góry, liczą porcje i unikają wyrzucania nadmiaru jedzenia, bo go po prostu nie ma. Planując dobrze zakupy żywnościowe (nie tylko przed świętami), możemy wydać nawet o 20–25% mniej. Jest to więc ekwiwalent solidnego rabatu, który możemy sami sobie przyznać bez uczestnictwa w żadnym programie lojalnościowym.
Kolejna sprawa: większe zakupy zrób raz – nie codziennie. Tyczy się to nie tylko okresu przedświątecznego. Codzienne wizyty w sklepach to magnes na promocje, realizację zachcianek i reklamy. Będąc częściej w sklepach, zdecydowanie łatwiej jest ulegać impulsom, które są niezwykle często główną bronią współczesnych sprzedawców. Sieci spożywcze coraz częściej zaczynają handlowanie produktami świątecznymi dużo wcześniej, niż teoretycznie powinny. W tym roku natknąłem się na sklep, który ofertę wielkanocną miał już na trzy miesiące przed świętami.
Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ sprzedawcy chcą jak najbardziej rozciągnąć zakupy w czasie. Ale po co? Bo im więcej tur zakupowych zrobimy, tym mniej poczujemy wydany pieniądz – a im wcześniej oferta świąteczna się zacznie, tym większa szansa, że tych tur będzie więcej. Czyli obrót wzrośnie, a my możemy się nawet nie zorientować, że wydaliśmy więcej, niż powinniśmy. Dlatego planując zakupy i budżet na święta, skup się nie tylko na tym, co zamierzasz kupić, ale i na tym, co już kupiłeś. Bez uwzględnienia tego w budżecie tracisz realistyczną percepcję konsumpcji.
Następna ważna rzecz: kiedy już wchodzisz do sklepu lub robisz zakupy online (nawet z planem lub rozpiską budżetową) nigdy nie bądź głodny. Głód wyostrza apetyt i prowokuje uleganie impulsom, promocjom i ogólnie rzecz biorąc – wyższej konsumpcji. Przez to kupujemy więcej niepotrzebnych i często niezdrowych rzeczy. Nasz mózg domaga się pokarmu i reagujemy intensywniej na produkty atrakcyjnie ułożone na półkach.
Zwracaj uwagę na daty ważności. Często produkty z krótkim terminem spożycia oferowane są w promocjach. Wyjaśnienie tego tricku jest proste, chodzi o wyprzedanie produktów, których już niedługo (prawie) nie będzie dało się sprzedać. Oczywiście znajdzie się paru nieuważnych, którzy w pośpiechu takie nieuprzątnięte resztki mogą nabyć, jednak jest to zdecydowana nisza.
Kupuj produkty tylko w takiej ilości, w jakiej ich realnie potrzebujesz. Oferta promocyjna może wydawać się kusząca, ale co z tego, jeśli realnie część z tych rzeczy będzie trzeba wyrzucić? Nie dość, że marnujemy jedzenie, to jeszcze sieć handlowa kończy dzień z wyższym przychodem, a my z mniejszą ilością pieniędzy w portfelu. Przeciętne gospodarstwo domowe wyrzuca od 5% do 10% pieniędzy wydawanych na zakupy razem z przeterminowaną żywnością.
Nie finansuj świątecznych wydatków długiem. Szczególnie niepokojące w tegorocznych zakupach jest to, że aż 12% Polaków zamierza sfinansować tegoroczne święta jakąś formą zobowiązania finansowego (tu mamy karty kredytowe, płatności odroczone, pożyczki gotówkowe, kredyty ratalne i tym podobne rozwiązania). W „Subiektywnie o Finansach” od lat staramy się edukować odbiorców na temat tego, że nie warto finansować krótkoterminowych potrzeb konsumpcyjnych długiem, bo zazwyczaj jest to pierwszy krok do utraty płynności. Już 25% osób w wieku od 26 do 35 lat ma jakieś niespłacone raty i opóźnienia w płatnościach.
Stosując się do tych zasad, praktycznie całkowicie unikamy potencjalnych negatywnych konsekwencji finansowych związanych z obchodzeniem świąt i przeszarżowania podczas wielkanocnych zakupów. Jeśli chcemy zaoszczędzić więcej, można też po prostu spędzić czas na świeżym powietrzu, albo z bliskimi, zamiast w sklepie. Czas to najważniejsze co mamy, więc spędzanie go na zakupach jest z definicji kosztowne.
Podczas tegorocznych świąt (i nie tylko) postarajmy się zadbać o to, ten czas był jak najlepszy, a nie jak najdroższy. W czasie wielkanocnych zakupów przygotowujmy się już na to, że w najbliższych miesiącach nastąpi wzrost cen artykułów spożywczych (najpewniej o 5-10%), że tegoroczne wakacje na pewno będą sporo droższe (zwłaszcza jeśli wybieramy się za granicę), że w tym roku prawdopodobnie o 100–150 zł miesięcznie będziemy płacili za paliwo oraz że niewykluczony jest wzrost kosztów obsługi naszych kredytów.
Przekroczenie budżetu podczas wielkanocnych zakupów może przełożyć się na większy stres finansowy w drugiej połowie tego roku, która może być trudniejsza dla naszych portfeli, niż ta pierwsza. Mimo wszystko: życzę Wam udanych świąt.
CZYTAJ TEŻ:
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————
zdjęcie tytułowe: FinanceVisual, Alexas_fotos/Pixabay








