28 września 2018

UOKiK zobowiązał bank do zwrotu bezprawnie pobranych prowizji. A bank… znalazł sposób, żeby „zaoszczędzić” część pieniędzy?

UOKiK zobowiązał bank do zwrotu bezprawnie pobranych prowizji. A bank… znalazł sposób, żeby „zaoszczędzić” część pieniędzy?

To dobrze, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów działa z większą determinacją, niż kiedyś, wymuszając na bankach zmianę różnych nieetycznych praktyk. Źle, że nie dba przy okazji o wygodę tych, których straty mają być wyrównane – czyli klientów

Jestem ostatnim człowiekiem, który narzekałby na działalność UOKiK. Przy całej swojej urzędniczej nieruchawości i przeroście formy nad treścią jest to organizacja o niebo skuteczniejsza, niż pięć, czy dziesięć lat temu. Fakt, że ma znacznie więcej instrumentów prawnych i w tym sensie jest w lepszej sytuacji, niż kiedyś. Ale dobrze, że sprzyjające okoliczności wykorzystuje, co i rusz wytykając bankom złe praktyki.

Zobacz również:

Drażni mnie jednak, że na samym końcu procesu przywracania sprawiedliwości pojawiają się rysy. Czasem są tak poważne, że aż się zastanawiam, czy oskarżone przez urzędników firmy koniec końców przypadkiem nie ogrywają UOKiK-u. Tak myślałem, gdy jeden z operatorów kablówek zobowiązał się, że będzie zwracał klientom pieniądze, a potem wymagał od klientów zgadywania który druk mają w tym celu wypełnić. Jeśli klient się pomylił – przegrywał.

Czytaj więcej o tej sprawie: Cwane gapy? Wykorzystali błą klientki i zapomnieli jej o tym powiedzieć. Przy okazji wyrolowali też UOKiK

Czytaj też: Co zrobić z polisą, której nie objęła ugoda ubezpieczycieli z UOKiK-iem?

Czytaj też: UOKiK triumfalnie ogłosił, że Bank Millennium rezygnuje z wątpliwych polis do kredytów. Sęk w tym, że będzie to dotyczyć… tylko nielicznej grupki klientów

W ostatnich dniach bank ING dostał od UOKiK po głowie za niewłaściwe informowanie o podwyżkach prowizji. Bank wstawiał informacje o zmianach do systemu transakcyjnego, wysyłając klientom e-mail, by się zalogowali i sprawdzili co się zmienia. Swego czasu była to powszechna wśród banków praktyka. Dziś już wiemy, że taki sposób informowania o jakichkolwiek zmianach nie spełnia kryterium tzw. trwałego nośnika. Bank musi informować w taki sposób, by nie było możliwości modyfikacji zapisu po jego publikacji.

Jak banki mogą rozwiązać sprawę trwałego nośnika? Są trzy sposoby. W tym jeden rewolucyjny, oparty na sieci technologii blockchain

UOKiK uznał, że ING naruszył zbiorowe interesy konsumentów. I nakazał pomarańczowym zwrócić klientom pieniądze. Rekompensaty mają dotyczyć osób, które miały konto w ING jeszcze przed 1 marca 2017 r. Zostały one błędnie poinformowane o zmianach cen w banku wchodzących w życie na początku 2014 r. Pobrane od tego czasu opłaty mają być zwrócone klientom. Każdy dostanie list z informacją, że przysługują mu pieniądze.

Bank już zdołał poirytować swoich klientów. Przynajmniej tę ich część, które ceni sobie swój czas. Napisał do mnie pan Piotr, który jest jedynym z poszkodowanych przez niewłaściwie zakomunikowane podwyżki:

„UOKiK nakazał bankowi zwrot części opłat. Tenże oczywiście – niezwykle innowacyjny, internetowy i komunikujący, że „liczą się ludzie” – zrealizuje ten obowiązek pod warunkiem, że fizycznie klient przyjdzie do oddziału i podpisze kwity w tej sprawie. Oczywiście dla ułatwienia oddziały są czynne w dni powszednie od godz. 10-11 do godz. 17-18. No, niektóre do 19.00, a jeden gdzieś daleko od szosy nawet dłużej. Dla mojej żony, pracującej w korporacji na obrzeżach miasta, która jest głównym posiadaczem rachunku, dotarcie do placówki na 17.00, 18.00 jest praktycznie nie do wykonania”

– pisze pan Piotr. I zastanawia się, czy nie można by tego zrobić innowacyjnie, bo „liczy się czas ludzi”, elektronicznie albo chociaż korespondencyjnie? Rzuca też tezę, że nie można. Bo jak trzeba przyjść do banku osobiście, to jest szansa, że wielu klientów machnie ręką i się nie zgłosi,, a bank przyoszczędzi trochę z budżetu na rekompensaty.

Rzeczywiście, to wygląda jakoś krzywo. Gdy bank chce namówić klienta do wydawania pieniędzy, a najchętnie do pożyczania ich, wtedy potrafi pokazać się z najbardziej innowacyjnej strony. A jeśli chodzi o wypłatę jakichś odszkodowań – przechodzi do XIX wieku.

Na usprawiedliwienie banku można powiedzieć, że kara dotyczy właśnie tego, że bank swego czasu stosował zbyt nowoczesne – a może tylko „zbyt wygodne dla siebie” – metody powiadamiania klientów. No to teraz, żeby nikt mu nie zarzucił jakichkolwiek uchybień, wraca do zasad z czasów tradycyjnej bankowości.

Czytaj też: UOKiK skarży banki za brak trwałego nośnika. A ich klientów skazuje na listy papierowe. Albo płyty CD. Kto to odtworzy?

Szkoda, że UOKiK, oprócz tego, że wymusza na instytucjch finansowych wypłaty rekompensat dla klientów, nie zobowiązuje ich do automatycznego ustalenia komu i ile się należy i równie automatycznego zwrotu pieniędzy. Nie rozumiem dlaczego klient, który został pokrzywdzony bezprawnym działaniem banku – czy też innej firmy – musi jeszcze prosić, żeby mu to zrekompensowano. Jak tak dalej pójdzie to wnioski w sprawie rekompensat będą przyjmowali tylko w ostatni wtorek miesiąca między godz. 14.15 a godz. 15.00.

Inny mój czytelnik zastanawia się – i chyba słusznie – nad bankową retoryką. Przeczytałem on w gazecie artykuł mówiący, że jgo bank został ukarany za pobieranie opłat za kartę w sposób niezgodny z umową i w niektórych sytuacjach klient może domagać się zwrotu.

„Po zalogowaniu się do mojej bankowości elektronicznej czekała tam już na mnie wiadomość od banku. >>Wychodząc naprzeciw Państwa oczekiwaniom, oferujemy zwrot opłaty…<< Bardzo zaintrygował mnie ten zwrot. Ale w sensie językowym, a nie finansowym”

„Wychodząc naprzeciw Państwa oczekiwaniom”? Mogliby zamiast tego powiedzieć prawdę, czyli „Zostaliśmy zmuszeni do zwortu opłaty, gdyż nasze postępowanie uznane zostało za niezgodne z prawem”. Skutek ten sam ale wydźwięk znacznie inny.

autor zdjęcia tytułowego: Aykapog/Pixabay

 

Subscribe
Powiadom o
12 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Adam
4 lat temu

Ok, ale patrząc z drugiej strony, jesli ING nie zwróci komuś kto pod to podpada pieniędzy, to czy wykonał polecenie UOKIKu? Bo to podpada pod niewykonanie, lub niewykonanie w całości. Przecież UOKIK kazał zwrócić kasę wszystkim klientom, a nie tylko tym którzy się o to pofatygują

4 lat temu

Napisał Pan Redaktor: „Wszystko pięknie, jednak jest małe „ale”. ING nie wytypuje samodzielnie uprawnionych klientów. Oni sami muszą się dowiedzieć, że bank będzie zwracał kasę”.

Nie jest to prawdą. Bank wytypuje tych klientów i poinformuje ich o możliwości skorzystania z rekompensaty. Oznacza to, że jeżeli Klient nie otrzyma takiej informacji, to nie jest do niej uprawniony.

Paweł
4 lat temu

Szczerze to nie rozumiem fenomenu konta ING w rankingach kont osobistych. Testuję ponad pół roku. Jest ok lecz nic poza tym. Niby nowocześnie ale… np: program rabatowy szału nie robi,karta kredytowa-nawet opcji rozłożenia na raty brak. Drogie kredyty. A i konto też zamkniesz tylko w oddziale chyba że chcesz odwiedzić notariusza.

Pawel
4 lat temu

A co z osobami które przebywają za granicą? Mają specjalnie przylecieć żeby złożyć podpis a jak nie to nie otrzymają rekompensaty?

4 lat temu

Zapomnijcie – bank pisze w komunikacie (mam konto) – „Nie będziemy mogli rozliczyć EWENTUALNEGO zwrotu opłat i prowizji.”, jest to typowo ogólna wiadmość i kierowana do wszystkich Klientów – taki chyba obowiązek. Zaraz napisze im wiadomość z pytaniem ile mi zabrali, a nie powinni. Zobaczymy co odpiszą.

4 lat temu
Reply to  Jan Stodulski

Poniżej znajdziecie historie rozmowy z obsługą ING. Bank nie chce podać w jakiej kwocie dopuścił się do naruszenia oraz nie zwróci tej opłaty samodzielnie, co więcej może się okazać, że w moim przypadku nie ma żadnnych prowizji niesłusznie pobranych, przez co zmarnuje 2h na wizycie w oddziale. Wydaje mi się, że takie stanowisko nie wypełnia znamion nakazu KNF. Odpowiedz #1: Szanowny Panie, wysokość zwracanej opłaty/prowizji obliczamy na dzień, w którym podpisuje Pan aneks do umowy, dlatego tej kwoty nie możemy podać wcześniej. Odpisałem: „Mam rozumieć, że mam od Państwa do odebrania bliżej niezdefiniowaną kwotę, ale nie mogą mi Państwo powiedzieć… Czytaj więcej »

Ula
3 lat temu

Podobnego maila dostałam ostatnio z PKO BP. Też w sprawie decyzji UOKiK. Mogę się przejść do oddziału, żeby podpisać „porozumienie” a bank dokona przeliczenia opłat i prowizji. To chyba efekt tej samej decyzji.

Michał
3 lat temu

Dokładnie to samo zrobił Deutsche Bank swego czasu, mało tego, w liście „zwykłym” na 3 strony drobnym druczkiem tę informację o zwrocie zawarł po jakimś innym temacie (nie pamiętam już jakim) nie związanym z nałożoną przez UOKiK karą. Jak już ktoś przernął przez ten bełkot to się dowiedział, że ma na dotarcie do oddziału jakiś krótki czas (była wyznaczona konkretna data do której się trzeba wyrobić) jak się nie zdążyło to przepadło i tyle. Totalna bzdura. Mało tego jak się miało konto wspólne to trzeba się było udać ze współwłaścicielem inaczej się nie dało.

Michał
3 lat temu

Co do urzędów w ogóle bym nie dał żadnego sukcesu proklienckiego. Wystosowałem do nich nawet @, żeby mi nie pitolili jakie to oni mają obowiązki, bo ja dobrze o tym wiem (siedzieć p. w stołek i pić kawę). Od razu pisałem, że te zwroty prowizji to fikcja, bo zazwyczaj klient został na drobne kwoty i w ogóle nie opłaca się jechać do oddziału i wypełniać kwity. Zazwyczaj klient też, jak zobaczył nieuczciwą prowizję, to natychmiast zareagował. Dodatkowo dalej są regulaminy, które krzywdzą klientów i UOKiK nic z tym nie robi. Totalne dno. Rzecznik Konsumenta lepszy? Słynny kiedyś pobieraczek, to radzili,… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!