1 lipca 2021

Firma ubezpieczeniowa zapłaci 350 zł za każdy dzień deszczu i zimna nad morzem. Czy ubezpieczenia od złej pogody to przyszłość? A może… przekleństwo?

Firma ubezpieczeniowa zapłaci 350 zł za każdy dzień deszczu i zimna nad morzem. Czy ubezpieczenia od złej pogody to przyszłość? A może… przekleństwo?

Ubezpieczeniowa firma Generali proponuje urlopowiczom ubezpieczenie od… złej pogody. Jeśli w ciągu dnia spadnie więcej niż 5 mm deszczu albo nastąpi zjazd temperatury poniżej 20 stopni – należy się 350 zł rekompensaty. Kasa na koncie jest następnego dnia, nie trzeba składać żadnych wniosków, robić żadnych zdjęć ani wzywać rzeczoznawcy. Czy nowa polisa Generali to marzenie każdego turysty? A może… samo zło?

To już nie pierwszy raz, gdy Generali testuje ubezpieczenie od załamanie pogody. Jakiś czas temu opisywałem tego rodzaju polisę, która „płaciła” narciarzom do kilkuset złotych za każdy dzień pogody bez śniegu. Oczywiście w Generali nie pracują samobójcy, więc tamta polisa była oferowana tylko dla wyjazdów zagranicznych, a nie na ferie do Szklarskiej Poręby, Szczyrku, czy- za przeproszeniem – innego Zakopanego. Tam śnieg lub brak śniegu to rosyjska ruletka, a na szwajcarskich czy włoskich lodowcach – da się oszacować ryzyko takiego nieszczęścia (w większości przypadków zerowe).

Zobacz również:

Ubezpieczenie od złej pogody, ale… nie w Sopocie ani w Kołobrzegu

Teraz temat wraca i urlopowicze z Polski będą mogli dostać dodatkowe pieniądze, gdyby zdarzyła się sytuacja, iż w jakimś miłym miejscu w basenie Morza Śródziemnego załamała się nagle pogoda. A więc gdyby spadło dużo deszczu (powyżej 5 mm na godzinę w ciągu dnia – czyli naprawdę sporo) lub też gdyby temperatura zjechała poniżej 20 stopni w ciągu dnia i przez kilka godzin na tym poziomie się utrzymywała, uniemożliwiając opalanie.

Podobnie jak w przypadku zimowych ubezpieczeń, także i tym razem szefowie Generali nie są tak szaleni, by oferować tego rodzaju polisę urlopowiczom jadącym do Kołobrzegu czy – o zgrozo – do Sopotu, bo zapewne poszliby z torbami. Polisa jest do kupienia tylko wtedy, gdy wybieramy się do któregoś z krajów nad Morzem Śródziemnym (Hiszpania, Włochy, Grecja).

———————

APLIKACJE NA WAKACJE:

Jeśli wyjeżdżasz tego lata za granicę, to nie zapomnij wziąć ze sobą aplikacji mobilnej do wymiany walut i karty, którą możesz płacić bez ponoszenia kosztów spreadu walutowego. Tutaj pisaliśmy jak bardzo spread uderza po kieszeni. Wśród wielu tego typu aplikacji i kart polecam m.in. kartę wielowalutową Cinkciarz.pl (jej recenzja jest tutaj), jak również aplikację ZEN z kartą, którą można łatwo doładować kasą i włożyć do Apple Pay i Google Pay. Zakupy z ZEN są objęte specjalnym ubezpieczeniem oraz natychmiastowym cashbackiem (tutaj opisywałem szczegóły tej aplikacji). Przy wyprawach ze znajomymi przyda się też funkcja ZEN Buddies. Polecam obie aplikacje. Są partnerami „Subiektywnie o finansach”, ale jestem ich fanem już od dawna

———————

Niestety, polisa nie jest eksponowana na stronie internetowej Generali (ja przynajmniej jej tam nie znalazłem)/. Można ją kupić ponoć tylko przez infolinię, co firma tłumaczy faktem, iż jest to jeszcze faza testowa. Stąd też nie opowiem Wam o wyłączeniach odpowiedzialności ubezpieczyciela ani o innych smaczkach. Wiem, że ów klimatyczny dodatek jest oferowany wyłącznie dla pakietów rodzinnych ubezpieczeń turystycznych.

Wiem tylko, że maksymalne odszkodowanie w przypadku „sopockiej” (sorry, musiałem ;-)) pogody w Maladze wynosi mniej więcej 2500 zł. Zaś składka w przypadku ubezpieczenia dla jednej osoby na tygodniowy wyjazd wynosi 50-100 zł.

To sporo (przynajmniej na pierwszy rzut oka), biorąc pod uwagę, że w lipcu i sierpniu (a tylko ten okres obejmuje ubezpieczenie) pogoda nad Morzem Śródziemnym jest generalnie stabilna. Mówimy bowiem o podwojeniu ceny „zwykłej”, niezbyt wypasionej polisy – takiej, która obejmuje koszty leczenia za granicą, nieduże ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków i ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej.

Warto poczytać na Homodigital.pl: Poznaj najlepsze aplikacje pogodowe. Z nimi łatwiej planować urlop (homodigital.pl)

Polisy od nieszczęść klimatycznych będą w modzie

Do opisu tej polisy dość dobrze pasuje powiedzenie o firmach finansowych, które sprzedają klientowi parasol w czasie ładnej pogody i zabierają go, gdy zanosi się na deszcz. Tutaj mamy ewidentnie ubezpieczeniowy parasol przewidziany na sytuację, w której opady nie są prognozowane.

Ale nie o to chodzi. Tutaj gra idzie o dużo grubsze rzeczy. Generali, oferując tę polisę, „załatwia” sobie szum w mediach oraz trochę pozytywnego marketingu (bo ta polisa to – poza wszystkim – ubezpieczenie „technologiczne”, które podrasowuje markę Generali w sensie fintechowym, o czym za chwilę), ale przede wszystkim testuje pewien groźny dla nas model biznesowy.

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że nieszczęścia związane ze zmianami klimatycznymi będą dla ubezpieczycieli z jednej strony gigantycznym wyzwaniem, a z drugiej – okazją do zarobku. Czego będziemy się bali najbardziej w najbliższych dziesięcioleciach? Złodziei samochodów i włamywaczy? Wolne żarty. Będziemy się bali trąb powietrznych, tornad, pożarów i powodzi oraz zniszczeń powodowanych przez ulewne deszcze. A poza tym suszy i braku dostępu do wody.

Tego wszystkiego będzie coraz więcej. A ryzyko będzie coraz wyższe. Będziemy od katastrof naturalnych coraz chętniej ubezpieczali. Ubezpieczenie od złej pogody i nie tylko – to będzie hit kolejnych dziesięcioleci, niestety. A firmy ubezpieczeniowe coraz bardziej będą podnosiły składki.

Są sektory gospodarki, dla których kwestie pogodowe są kluczowe. Wśród „starych” branż jest to np. rolnictwo, a wśród nowych – energetyka odnawialna. Inwestycje w panele fotowoltaiczne to fajna sprawa, przynajmniej do czasu, gdy instalacja nie zostanie „zbombardowana” przez gradobicie.

Te firmy ubezpieczeniowe, które będą potrafiły najtrafniej oszacować ryzyko pogodowe, najbardziej skutecznie „odessać” tych chętnych do ubezpieczenia, w przypadku których ryzyko wystąpienia szkody jest niemal stuprocentowe, oraz najlepiej wycenić polisę dla pozostałych – zarobią miliardy euro i dolarów.

Czytaj też: K jak klimatyzacja. Komfort czy tylko koszty? Czy to się, kurczę, opłaca? (subiektywnieofinansach.pl)

Climatica mierzy temperaturę, a Generali wypuszcza przelewy

A co z tym wszystkim wspólnego ma „pogodowa” polisa Generali? Ano to, że to jest poletko doświadczalne, na którym włoski ubezpieczyciel testuje możliwości oferowane przez technologicznych partnerów od przewidywania pogody. Można zgromadzić dane, przetestować model biznesowy i sposoby sprzedaży, na „prawdziwych” klientach przetestować wypłatę odszkodowania z takiej klimatycznej polisy, ocenić ryzyko modeli prognozujących pogodę…

W przypadku „pogodowej” polisy Generali partnerem technologicznym jest firma Climatica specjalizująca się w tzw. ubezpieczeniach parametrycznych. Climatica zbiera dane o pogodzie i „wie”, gdzie nastąpiło w danym momencie załamanie pogody. Dzięki temu nie tylko ma furę danych dotyczących ryzyka klimatycznego dla każdego terenu i nie tylko może (jak sądzę) prognozować zjawiska atmosferyczne w przyszłości, ale może też pomagać w automatycznej wypłacie odszkodowania.

W tej polisie klient nie musi wypełniać żadnych wniosków, niczego udowadniać, robić zdjęć ani wyceniać szkód. Po prostu: Climatica stwierdza wystąpienie opadów o wystarczającym natężeniu lub spadek temperatury na wystarczająco długi czas, by potwierdzić firmie Generali, że klientom na danym terenie należy się wypłata. A Generali wypuszcza przelewy.

Klienci zamiast wściekać się – jak ci w Sopocie (sorry, musiałem :-)) – że jest zimno i pada, za otrzymaną od ubezpieczyciela kasę idą topić smutki w soku pomarańczowym w pobliskim barze, kupują masaż w pobliskim spa albo idą do aquaparku na koszt firmy ubezpieczeniowej. Wypłata ma wynosić 350 zł dziennie, więc na utopienie smutków powinno wystarczyć.

Oczywiście to się nie zdarzy, bo w lipcu i sierpniu nad Morzem Śródziemnym katastrofy pogodowe zdarzają się w marzeniach sennych (nie to, co w Sopocie – sorry, musiałem :-)). Ale mogłoby się zdarzyć.

———————

NA WAKACJACH NIE DAJ SIĘ INWIGILOWAĆ

Na wakacje jedź z VPN-em. Chcesz chronić swoją prywatność podczas przeglądania stron internetowych?  Bezpieczeństwo i dyskrecję w sieci level hard za rozsądną cenę znajdziesz z usługą VPN od Surfshark. Przetestowałem to rozwiązanie na sobie i polecam. Zobacz przed jakimi niebezpieczeństwami chroni cię VPN. Zapraszam też do poczytania jak chronić swoją prywatność przed złodziejami, hakerami, szpiegami i… rządem.

———————

Ubezpieczenie od złej pogody. Samo zło?

Co mnie w tym wszystkim martwi? To, że na końcu tej drogi jest sytuacja, w której firmy ubezpieczeniowe „nauczą się” tak doskonale przewidywać ryzyko klimatyczne, że będą mogły sobie pozwolić na nieubezpieczanie całkiem dużych grup klientów.

To analogiczna sytuacja do tej, w której ubezpieczyciel miałby wgląd we wszystkie nasze dane medyczne. I potrafiłby np. oszacować nasze ryzyko zachorowania na raka. Bolesna prawda jest taka, że jedna trzecia z nas umrze na raka. Tyle że większość z tych, których dopadnie ta choroba, będzie się z nią zmagała w późnej starości. Ale gdyby firmy ubezpieczeniowe potrafiły „wyłowić” ludzi wyjątkowo podatnych na zachorowanie na raka w sile wieku… chętnie by im odmówiły polisy, zmniejszyły szkodowość i sprzedawały ubezpieczenie od raka tylko tym, którzy najprawdopodobniej na niego nie zachorują w okresie trwania ubezpieczenia.

I z ubezpieczeniami dotykającymi klimatu jest podobnie. Im więcej firmy ubezpieczeniowe będą wiedziały o ryzyku – na razie tylko o ryzyku deszczyku na włoskich plażach, ale w przyszłości także o ryzyku trąb powietrznych, wichur i gradobić – tym bardziej zbliżymy się do sytuacji, w której nasz majątek stanie się „nieubezpieczalny”. Bo ubezpieczenie nie będzie już „grą losową”.

Czytaj więcej o tym: Huraganów, susz i powodzi będzie coraz więcej. Czy wkrótce będziemy płacili obowiązkowe ubezpieczenie „od klimatu”? | Subiektywnie o finansach – Maciej Samcik

————————–

Posłuchaj podcastu „Finansowe sensacje tygodnia”

W tym odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” naszym gościem jest Andrzej Karpiński, który w Biurze Informacji Kredytowej (BIK) odpowiada za zagadnienia związane z ochroną danych oraz cyberprzestępczością. Wzięliśmy pana Andrzeja na spytki, by zdradził nam jak dziś najczęściej próbuje się okradać klientów banków z danych i pieniędzy, na jakie cyberprzestępstwa jesteśmy bardziej narażeni w wakacje oraz jak się bronić. Zapraszam do posłuchania pod tym linkiem oraz w Spotify, Google Podcast, Apple Podcast i na kilku innych platformach!

zdjęcie tytułowe: Jimmy Fotografia/Max LaRochelle/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Mariusz
2 miesięcy temu

Gdyby tak się miała sytuacja rozwijać, to w efekcie moze dojść do sytuacji “zaniku” ubezpieczeń: jeśli ryzyko będzie “istotne” (jak we wspomnianych przez Autora przykładach), to ubezpieczyciele będą odmawiali ubezpieczenia. Ale to moze zacząć działać w drugą stronę, jeśli ubezpieczający pójdą po rozum do głowy: skoro ubezpieczyciel chce mnie ubezpieczyć, tzn. że ryzyko jest żadne i ja tego ubezpieczenia nie potrzebuję 😉 W ten sposób ubezpieczyciel “odwali” za mnie całą robotę związaną z analizą. Jeśli chcę jechać się poopalać, to sprawdzam, gdzie Generali oferuje ubezpieczenie od braku słońca, i “w ciemno” tam jadę (oczywiście bez tego ubezpieczenia) 😉 Jestem ciekawy,… Czytaj więcej »

Marek
2 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

Jak trafnie zauważono w artykule, jest to „poletko doświadczalne”. Wyciąganie innych wniosków jest przedwczesne, jak i sam segment rynku ubezpieczeniowego jest na tyle dziewiczy, że nie ma sensu wyciągać jakichkolwiek innych wniosków – tym bardziej formułowania tezy o odwalaniu roboty (analityki) za turystę.

krzysztof
2 miesięcy temu
Reply to  Marek

juz samo to doswiadczenie( a scislej warunki tego ubezpieczenia),ze ta impreza po prostu nie ma sensu bo rownie dobrze moge sie ubezpieczyc,ze nad Baltykiem temperatura nie spadnie w lipcu ponizej 5 stopni…moge tylko po co? skoro takie zjawisko nie wystepuje? to juz taniej zagrac w totka, szansa na wygrana wieksza a koszt mniejszy

Jacek
2 miesięcy temu

(…)Oczywiście w Generali nie pracują samobójcy(…)
W Ameryce wystarczy lepsze tornado, co w krótce może się stać rzeczywistością i zachodniego krańca Europy, i branża ubezpieczeniowa jest w sporych opałach… a tu wystawiają się na osłabienie zdolności akumulacji rezerw… to jednak samobójcy.

Jarek
2 miesięcy temu

Po co wprowadzać ubezpieczenie z prawdopodobieństwem realizacji wypłaty świadczenia bliskim zeru??? Kto to kupi? ciekawe ilu znajdą jeleni – zero?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!