7 listopada 2019

Szczęśliwego Nowego Jorku! Do USA wreszcie bez wiz. Ale zostają inne bariery. Jak upolować tani bilet na samolot do Stanów i inne dylematy

Mamy to! Do Ameryki latamy bez wiz już od 11 listopada. Ale często to nie wizy były największą przeszkodą w podróży do USA. Skuteczniejszym „straszakiem” są ciągle koszty „dolotu”. Jeśli wybierasz się w bezwizową podróż do USA, to podpowiadamy ile to kosztuje i jak zapłacić mniej

W rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości Stany Zjednoczone znoszą dla nas wizy. To nie tylko przypieczętowanie naszego sojuszu z „wujkiem Samem”, ale wyśmienita wiadomość dla podróżników, bo USA są turystycznym rajem. Ale jeśli myślisz nad szybkim wyjazdem do USA, to lepiej odłóż sporo grosza. Odpada co prawda koszt wizy, ale ceny biletów lotniczych ciągle mogą zwalić z nóg.

Wizy zniesione, ale opłaty nie do końca. Jakie są formalności?

Zniesienie wiz to nie tylko symbol, ale realne ułatwienie w podróżowaniu. Do tej pory było tak, że aby dostać wizę, trzeba było zarejestrować się na stronie ambasady, wypełnić formularz i umówić online termin spotkania  z „konsulem” (ok. 1,5 tygodnia czekania, czasem krócej). No i przyjechać na nie do Warszawy lub Krakowa. Owiana mitami rozmowa, od której zależy „być albo nie być” naszego wyjazdu, to w praktyce tylko krótka pogawędka, w dodatku odbywająca się przez szybę w dość sporej sali (coś a la hala poczty głównej przy ul. Świętokrzyskiej w Warszawie ;-)).

Do tej pory opłata za rozpatrzenie wniosku wizowego wynosiła 160 dolarów albo 640 zł (płatne kartą, przelewem, albo… punktami „Moje Rachunki”). Ale to nie wszystko, bo trzeba było jeszcze przecież zapłacić za zdjęcia do dokumentu (50 zł) i za kuriera, który dostarczy wizy. Chyba, że ktoś ma czas odwiedzić „magazyn z wizami” (w Warszawie położony gdzieś na przemysłowej Białołęce). Aha, ambasada ma własny kurs dolara, który aktualnie wynosi 4 zł, czyli doliczają 15 groszy spreadu od kursu NBP.

Teraz koszt wiz i „przyległości” odpadnie, ale trochę formalności zostanie. Na trzy doby przed wylotem trzeba będzie zarejestrować się w bazie ESTA (Electronic System for Travel Authorisation). Koszt takiej rejestracji wynosi 14 dolarów, czyli ok. 54 zł. Po rejestracji mamy dwa lata na wielokrotnie przekraczanie granicy USA. Potem zgłoszenie trzeba „odświeżyć”. Jeśli ktoś ma jeszcze ważną wizę – nie musi się rejestrować w ESTA.

Warto pamiętać, że wyjazd do USA wciąż nie będzie wyglądał tak, jak np. podróżowanie po strefie euro. W dalszym ciągu będzie odbywała się kontrola paszportowa na granicy (musisz więc mieć ważny paszport), a ostateczną decyzję o wpuszczeniu do kraju podejmuje urzędnik na lotnisku, który może nas zawrócić. No i oczywiście bezwizowe podróżowanie dotyczy tylko wyjazdów turystycznych trwających nie więcej, niż 90 dni. Żeby pracować lub studiować w USA nadal będzie potrzebna wiza.

Czytaj też: Zaczyna się. Niemcy chcą opodatkować swoim obywatelom podróże samochodem i samolotem, a obniżą VAT na bilety kolejowe. Co my na to?

Ile kosztuje bilet na samolot?

Większą barierą niż zdobycie wizy, bywała ostatnio cena biletu lotniczego do USA. Ciągle czekamy na jakieś tanie linie, które uruchomiłyby regularne loty do USA. Spośród low-costowych przewoźników z Polski lata do Stanów Norwegian i nawet znalazłem tam ostatnio bilet za 540 zł… tyle, że w jedną stronę ;-).  

Porównywarki podają, że średnia cena biletu w obie strony dla jednej osoby ze standardowym bagażem (podręczny plus jedna walizka do luku bagażowego) to mniej więcej 2700-2800 zł. Wszystko, co upolujecie poniżej, jest Waszym zyskiem.

Czytaj też: Majówka, wiosenny weekend, wakacje. Zaczyna się sezon na wyjazdy i ubezpieczenia podróżne. Coś mnie podkusiło i kupiłem je nietypowo

Czytaj też: Grecja czy Bałtyk? Wakacje mogą być ekologiczną zbrodnią. Liczę klimatyczny koszt twojego urlopu. I wymierzam pokutę!

Oczywiście: w każdym momencie można polecieć do USA poniżej tej średniej ceny, ale kosztem przesiadek lub nieoptymalnych terminów.  Gdybym chciał np. lecieć 15 listopada z Warszawy do Nowego Jorku i zapłacić za bilet możliwie jak najmniej, to dobrym pomysłem może być Lufthansa z dwiema przesiadkami: w Monachium i we Frankfurcie i powrót np. liniami Swiss z przesiadką w Genewie i w Zurychu. Cena to mniej więcej 1700 zł w dwie strony za osobę albo 2.500 zł z bagażem rejestrowanym.  

Inna opcja: lot liniami Air Canada (tam) i Swiss (z powrotem), ale również musimy się dwa razy przesiadać: w Zurychu i Montrealu. Dodając bagaż musimy się nastawić na cenę w okolicach 2200 zł za osobę w obie strony. Dla porównania: w LOT bilet z wylotem z Warszawy w tym samym terminie kosztuje 4.000 zł w dwie strony za osobę (ale już z bagażem rejestrowanym). Drogo jak diabli. Niewykluczone, że linie lotnicze „z okazji” zniesienia wiz znoszą też promocyjne ceny. Zwykle w listopadzie bywało taniej…

Krótko pisząc: Amerykański bezwizowy sen w listopadzie tani nie będzie. Ale im dalej do wylotu, tym taniej – np. bilet z wylotem na początku marca i powrotem 8 marca 2020 r. kosztuje w LOT już niecałe 2.000 zł, a przecież nie jest to najtańsza linia. 

Generalnie dobrą opcją na tanie podróżowanie do USA może być zakup już teraz biletu na wczesną wiosnę 2020 r. Linie lotnicze „doceniają” podróżników, którzy latają poza sezonem i pozwalają na zapełnienie samolotów. Według jednych porównywarek najlepsze ceny w całym roku (10% niższe od średnich w danej linii lotniczej) są na styczeń, inne rekomendują raczej luty.

Jest też hipoteza – dość mocno umocowana – że taniej, niż zwykle lata się w drugiej połowie maja. Warto testować nieoczywiste terminy wypraw, trochę „pod prąd. Np. tydzień przed majówką, tydzień po świętach wielkanocnych itp. No i warto sprawdzać loty nie tylko z Warszawy (choć średnie ceny podobno najniższe są właśnie, gdy lecisz z „Chopina”). Podobno najtańszym lotniskiem „dolotowym” jest Nowy Jork, a potem Chicago. Chcąc wylądować np. w Miami płaci się średnio o 200-300 zł więcej za bilet. 

No i nie zaszkodzi zrobić research. Półtora roku temu wybrałem się do USA na kilka tygodni. Bilety kupiłem z dość dużym wyprzedzeniem przez porównywarkę (bodaj SkyScanner). Wśród kilku dostępnych opcji wybrałem właśnie naszego narodowego przewoźnika i lotnisko Chopina. Niestety, to nie była najtańsza opcja, ale i tak tańsza, niż zakup bezpośrednio przez stronę LOT. Naprawdę! Choć nie wykluczam, że to „taniej” było dziełem jakiegoś przesunięcia terminu wylotu lub powrotu o jeden dzień.

Czytaj też: Rezerwujesz hotele na portalach takich jak Booking.com? I myślisz, że zawsze oszczędzasz? Cztery bolesne przygody

Czytaj też: Planujemy wakacje last minute. Jak znaleźć tanie loty? Z jakim wyprzedzeniem najlepiej rezerwować bilety lotnicze?

Czytaj też: Upadł turystyczny gigant Thomas Cook! Jak to się stało? Czy polscy turyści są bezpieczni? W jakiej kondycji są polskie biura podróży?

Czym płacić? Visa? MasterCard? Pure cash?

Pod względem technologii płatniczych, Europa wyprzedza USA o kilka długości. Z drugiej strony w USA jeśli nie masz karty kredytowej, patrzą na ciebie jak na cudaka. Dlatego z jednej strony  kredytówka to podstawa, ale z drugiej płacenie nią to kiepskie rozwiązanie.

Niestety, nie ma w polskich bankach kart kredytowych denominowanych w USD, więc żeby nie płacić za przewalutowanie transakcji ze złotówek, warto żeby kredytówka służyła nam wyłącznie jako baza finansowa do zakładania blokad przez wypożyczalnię samochodów, czy hotel. A „normalne” płatności przeprowadzałbym jakąś kartą wielowalutową, czy bezspreadową.

Którą warto sobie wyrobić przed bezwizową wycieczką do USA? Zapraszam do przeczytania przeglądu takich kart autorstwa Maćka Bednarka. Ale nie samymi bankami człowiek żyje, ostatnio Maciek Samcik robił test pozabankowych kart wielowalutowych. Zapraszam też do poczytania poradnika o tym co klikać jak terminal płatniczy zada podchwytliwe pytanie 😉

Z drugiej strony, nie demonizowałbym transakcji kartą kredytową. Gdy byłem zmuszony podczas swojej podrózy po Stanach uruchomić karciane „rezerwy” kurs wcale nie był destrukcyjny, spread wynosił ok. 15-20 groszy. Inna sprawa, że to nie były duże transakcje. Gdybym musiał zapłacić np. tysiąc dolarów…

Walutowa karta płatnicza, czy wielowalutowa wydane przez polski bank powinna „dać radę” z większością terminali płatniczych. Ja sam korzystałem z karty podpiętej do konta walutowego. Dopiero ostatnie pół roku to prawdziwy wykwit kart bezspreadowych i multiwalutowych.

Nie wiem jak było kiedyś, ale widoki parkomatów na żetony to już przeszłość. Teraz bez problemu w każdym można płacić kartą, choć nie zbliżeniowo ;-). Bywają jednak wyjątki – automaty z biletami regularnie nie akceptowały polskich kart (choć chętniej przyjmowały kredytowe), nie udało mi się też zapłacić polską kartą przy samoobłusgowym dystrybutorze na stacji paliw – trzeba było iść „okienka”. 

Czytaj też: Wybierasz się na wakacje za granicę? Już teraz zadbaj o walutę na wyjazd. Nie tylko w gotówce, ale i o tę na karcie płatniczej

Czytaj też: Polska karta i zagraniczny terminal płatniczy lub bankomat to nie zawsze zgrana para. Co kliknąć, by wybronić się przed prowizjami?

Gdzie mieszkać? Czym jechać? Skąd dzwonić? Drogi dolar psuje plany

Wybór lokum zależy od naszego budżetu – każdy znajdzie coś na własną kieszeń, od hosteli, hotele i filmowe motele. Ja sam korzystałem z Booking.com rezerwując nocleg w trzech różnych hotelach i wszystko „zagrało” bez zarzutu, nie miałem problemów z preautoryzacją, płatnością na miejscu, czy różnicą między tym, co na zdjęciu, a stanem rzeczywistym.

Niestety, kurs dolara nie sprzyja teraz podróżom, bo ok. 4 zł to dość dużo. Gdy dolar był po ok. 3,3-3,5 zł za 400 zł za dobę za „dwójkę” można było znaleźć naprawdę przyzwoite lokum. Dziś ten sam pokój kosztuje już ponad 500 zł.

Oddzielną kategorią jest Nowy Jork.  To miasto z jednymi z najdroższych stawek hotelowych na świecie, a cena wcale nie idzie w parze z jakością. Dobra rada: jeśli wybieracie się do „Wielkiego Jabłka” to optymalnie będzie wybrać lotnisko w Newark w New Jersey i szukać noclegu po tej stronie rzeki Hudson – nie zapuszczać się ani na Manhattan, ani na Brooklyn. Ceny są o jakieś 30% niższe, a dojazd nie sprawia kłopotu – są autobusy i linia podziemnej kolejki.

Ale jeśli wybierzecie nocleg w New Jersey, a wylądujecie na lotnisku JFK, będzie musieli doliczyć koszty przejazdu przez całe miasto, dlatego lepiej trzymać się lotniska w Newark.  Jeśli chodzi o transport to oprócz komunikacji miejskiej polecam Ubera, aplikacji nie trzeba przeinstalowywać, wszystko, wszystko działa tak jak w Polsce, a koszt przejazdu Uberem w przeliczeniu na złote zbliżony jest do renomowanych, rodzimych taksówek). 

Czytaj też: Planujesz w te wakacje wypożyczyć samochód? Podpowiadamy jak korzystać z wypożyczalni aut i nie skończyć wakacji tonąc w długach

Pamiętajcie tylko żeby kupić lokalną kartę SIM, albo przynajmniej skorzystać z bezpiecznych sieci Wi-Fi. W USA nie obowiązują te wszystkie przepisy dotyczące preferencyjnego roamingu, które mamy w Unii Europejskiej. W czasie podróży najlepiej w ogóle „unieszkodliwić” transfer danych, nawet na lotniskach przesiadkowych można się nieźle naciąć na dziwne przypadki roamingowe. 

No i podatki – w USA ceny dla klientów zawsze podawane są w wartościach „netto” i dopiero przy kasie okazuje się, ile tak naprawdę kosztuje dany produkt lub usługa. Taki kraj, trzeba się przyzwyczaić.

źródło zdjęcia: PixaBay

 

12
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
6 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
AnnaPiotrMaciej SamcikMariuszRobert Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Joses
Gość
Joses

Ale się użytkownicy rzucili na to, że nadal będzie nas można zawrócić na lotnisku. Podpowiem – na lotniskach są dwie kolejki – dla plebsu (wizowa), która jest długa i się stoi po 2-3 godziny i druga – dla bezwizowców – która idzie jak w Lidlu. Fakt trzeba pokazać paszport, ale jak nie jesteś karany w Stanach, to wjedziesz. Nie ma czegoś takiego, że Cię celnik odrzuci, bo ma gorszy dzień albo, bo wyglądasz, jak Muzłumanin. System sprawdza czyś karany i już. A jak byłeś karany no to cóż 🙂 Wcale też nie patrzą, jak na cudaka jeśli nie masz kredytówki.… Czytaj więcej »

Robert
Gość
Robert

nie dokońca tak: jedna dla viz, druga dla obywateli i stałych rezydentòw :)…. tak płacá czekami , czek gotòwkowy lub czek rozliczeniowy …( zaliczka na poczet podatkòw ) 🙂 …. w tym komentarzu napisze odnosnie tematu w artykule: Newark w New Jersey ,to nie jest tylko moja opinnia : ,,lubiá zawracać z tego lotniska ,na pierwszy raz nie polecam .NY i JFK jest bardziej przyjaznny emigracji i turystyki:) na dolnym brooklynie znajdzie sie hotelo motel za 120 baksòw za noc ….. Powodzonka

Chrystian
Gość
Chrystian

Ok…sama wiza to 160$+kilka drobnych wydatkow A teraz…jeśli nie wpuszcza do USA,a mogą to zrobić to może okazać się że jednak wizy były jednak tańszym rozwiazaniem

Paweł
Gość
Paweł

z wizą też mogą Cię nie wpuścić.

Anna
Gość
Anna

Nie tylko mogą/mogli ale po prostu mówiono wprost,że wiza-nie-wiza- a i tak immigration officer podejmuje ostateczną decyzję – znaczy:taką,od której odwołania nie ma,i już, i nie cackają się z niewpuszczonymi…I z tego co czytam pisanego nie w cięlęcym zachwycie nad wiz zniesieniem – nadal tak ma pozostać:sama pani ambasador tego nie kryła. A żeby nie było,że tylko nas szaraczków t o może spotkać,przypominam tak fatalną pogodę,że nasz prezydent Kwaśniewski musiał rządowym samolotem przymusowo na JFK lądować a wtedy go wygarnięto i w ciasnym kordonie straży odstawiono ciupasem do środka.Był to wprawdzie salonik dla vip-ów ale kordon „sanitarny” już nie …

Paweł
Gość
Paweł

Regularnie latam do/przez USA, dwa, trzy razy do roku, najczęściej na trasie (WAW-…-IAH-MFE), i cały czas zachodzę w głowę czemu, mimo iż LOT, Lufthansa, United są w tym samym sojuszu, bilety mogę kupić tylko poprzez LH i UA. Co więcej, w UA, mogę bez problemów kupić bilet WAW-WRO wykonywany przez LOT, podczas gdy o zakupie biletu w LOT choćby do IAH mogę pomarzyć.

Lukasz
Gość
Lukasz

Witam
Całkowicie nie zgodzę się z odradzaniem nocowania na Manhattanie. Cała radość z wyjazdu to nie tracenie czasu w metrze uberze czy autobusie.
Korki w NYC to osobna historia. Wiec im bliżej centrum tym lepiej:-). Śpiąc poza centrum zostanie wam w kieszeni może 20 może 30% ale już od dawna wiadomo że czas jest najcenniejszy.
Co do reszty art pełna zgoda.
Pozdrawiam

Mariusz
Gość
Mariusz

Ja również jeżeli chodzi o Nowy Jork rezerwował bym hotel na Manhattanie np. dolny Manhattan (okolice giełdy) jest trochę tańszy. Dobrą opcją jest lot przez Dublin w Irl np. liniami aerlingus… Jest to jedyne państwo w Europie gdzie odprawy dokonuje się na lotnisku „wylotowym” która trawa bardzo szybko i po wylądowaniu na miejscu nie czekamy już w żadnej kolejce tylko od razu odbieramy bagaż i opuszczamy terminal. Poza tym loty są dużo tańsze niż LOT-u. Jeżeli chodzi zaś o internet w USA to polecam zakup karty sieci 3 UK np na ebay gdzie z tego co pamiętam za £10 mamy… Czytaj więcej »

Maciej Samcik
Admin

dzięki za cenne rady!

anonymous
Gość
anonymous

Czyli hamerykańscy panowie okazali łaskę swoim wschodnioeuropejskim podnóżkom dając im możliwość zaoszczędzenia garści dolarów.

Piotr
Gość
Piotr

Może podpowiem bo sami mamy bilety za 700 zł RT/os Air Canada do Bostonu z Barcelony z całodobowym postojem w Montrealu. W szczytowym okresie promocji było to do kupienia za 250 zł. Nadal są bilety w cenie 500-600 zł. ja wolałem dopłacić więcej za postój w Montrealu i wrześniowy termin.

Oczywiście taka cena jest z bagażem podręcznym i trzeba doliczyć dolot tanimi liniami do Barcelony

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss