30 sierpnia 2019

Revolut, Curve, DiPocket, Monese, bankowa bezspreadówka… Wszystko jedno, której używasz? Pojechałem za granicę i sprawdziłem

Miliony turystów przeżywają tego lata stres związany z płatnościami w obcych walutach. Jedni drżą o to, czy starczy im gotówki wymienionej w kantorze przed wyjazdem, inni zastanawiają się jak znaleźć tani kantor na miejscu, a jeszcze inni – czy da się wyjąć trochę grosza z miejscowego bankomatu. Wszyscy razem – jak zabezpieczyć tę gotówkę przed złodziejami.

Teoretycznie istnieje proste rozwiązanie – wziąć ze sobą taką kartę płatniczą, która nie wiąże się z wysokimi kosztami przy jej używaniu za granicą. Wtedy tam gdzie się da – płacimy kartą (tak jak w kraju), nie przejmując się czy wystarczy gotówki, a co najwyżej czy saldo na koncie się nie „skończy”. A gdzie się nie da – płacimy gotówką wyjętą z zagranicznego bankomatu, dostosowując wartość wypłaty do potrzeb.

Jeszcze kilka lat temu takich kart nie było i każda próba użycia „polskiej” karty za granicą kończyła się kosztami wynoszącymi 5-10% wartości transakcji. To oznaczało, że każdy 1000 zł wydany za granicą „kosztował” dodatkowo od 50 do 100 zł w spreadach i prowizjach. Masakra.

Teraz większość banków ma karty wielowalutowe lub bezspreadowe i warto taką właśnie kartę zabrać za granicę. Tutaj macie listę takich kart.

Warto tylko przed wyjazdem sprawdzić czy nasz bank w ramach usługi wielowalutowej lub bezspreadowej obsługuje walutę kraju, do którego jedziemy. Zwykle banki „obsługują” najpopularniejsze waluty (euro, dolara, funta, czasem waluty krajów skandynawskich lub ościennych), ale przy mniej popularnych może się okazać, że jednak czekają nas jakieś przewalutowania.

Pozabankowe aplikacje. Wszystko jedno, której używam?

Dlatego niektórzy urlopowicze – niezależnie od tego jak bardzo banki chwalą swoje karty wielowalutowe albo bezspreadowe – i tak zabierają za granicę karty i aplikacje pozabankowe. Takie, które specjalizują się w niskokosztowych transakcjach w najróżniejszych walutach.

Najpopularniejszą tego typu aplikacją jest Revolut, którego używa już pół miliona polskich podróżników. Ale oczywiście nie jest to jedyny dostawca tego typu usług. Są i inni: DiPocket, Monese, Igoria, N26, Mistertango, Curve… Sprawdzałem warunki ich działania w tym wpisie – polecam.

Porównywanie pozabankowych aplikacji do płacenia za granicą jest dość ryzykowne, bo poza podstawowymi kwestiami – łatwość i natychmiastowość doładowania karty pieniędzmi, liczba obsługiwanych walut, funkcje aplikacji mobilnej obsługującej transakcje, sposoby płacenia (tylko kartą czy również płatności mobilne?) – liczą się też warunki finansowe. A więc kursy, po jakich przeliczane są transakcje.

Z tymi kursami oczywiście różnie bywa. Spready nie w każdej pozabankowej aplikacji są sztywne, czasem zależą od waluty, dnia tygodnia (w Revolucie w weekendy jest drożej), a pewnie też i od konkurencji między aplikacjami.

Pytacie czasem: czy to przypadkiem nie jest tak, że wszystkie wymienione wyżej aplikacje i karty działają mniej więcej tak samo i nie ma znaczenia, którą wybierzecie? Cóż, że działają mniej więcej tak samo – nie da się ukryć. Wszystkie służą do płacenia i wszystkie zapewniają niższe koszty wymiany walut. Jedna aplikacja jest wygodniejsza, w drugie wydanie karty nie jest darmowe, ale istota jest zawsze ta sama: używanie karty poza granicami kraju musi być tanie.

Postanowiłem sprawdzić jak to działa w praktyce. Udałem się „służbowo” do dwóch krajów, w których obowiązuje inna waluta, niż złoty. W jednym przypadku było to euro, a w drugim – korona czeska. Zabrałem ze sobą „naładowane” pieniędzmi karty kilku pozabankowych firm, by sprawdzić czy któraś z nich oferuje płatności za granicą na warunkach jakoś szczególnie odbiegających – in plus albo in minus – od pozostałych.

Do Czech mam za darmo. Ale z czym? Z Revolutem, DiPocket, Curve, N26, Monese, Igorią?

W Czechach wszystkimi kartami robiłem zakupy o porównywalnej wartości, plus minus 50 zł. I patrzyłem na warunki wymiany walut na poszczególnych kartach. Porównałem je z ceną pieniądza na rynku międzybankowym (a nie z kursami NBP, które są trochę „teoretyczne”). To właśnie różnica między ceną waluty na rynku międzybankowym a tą oferowaną przez aplikację stanowi jej zysk. Co się okazało?

Przypomnijmy – gdybym używał normalnej, „polskiej” karty płatniczej, obłożonej prowizjami, spreadami i tymi wszystkimi „przyjemnościami”, dzięki którym banki na nas zarabiają, to każda 50-złotowa transakcja mogłaby mnie kosztować średnio 2-3 zł dodatkowych obciążeń. A jak to wyglądało w moich „testach”?

Revolut – najpopularniejsza aplikacja pozabankowa do taniego płacenia za granicą zaoferowała mi wymianę waluty o ok. 10 gr. drożej, niż wynosił kurs międzybankowy na 50-złotowej transakcji.

DiPocket – w tej aplikacji nie ma kart walutowych, każda karta jest „przywiązana” do konkretnej waluty (dwa konta i dwie karty można mieć za darmo). Płaciłem kartą złotową, a nie w walucie kraju „docelowego” (czyli świadomie naraziłem się na co najmmiej jedno przewalutowanie). Na 50-złotowej transakcji aplikacja „nabiła” ok. 60 gr. dodatkowego spreadu ponad kurs międzybankowy.

Monese – to karta i aplikacja, która – dla odmiany – występuje tylko w wersji eurowej. Największym problemem jest więc jej „doładowanie”, bo użycie do tego celu karty polskiego banku może narazić na koszty (mnie naraziło). Ale sama płatność była tania – na 50-złotowej transakcji (równowartość w euro) Monese zaproponowała mniej więcej 15 groszy dodatkowego swojego zarobku.

N26 – to niemiecki bank występujący wyłącznie w formule mobilnej i internetowej. Tutaj też karta jest w euro, a dodatkowo można ją doładować tylko zwykłym przelewem (czyli nie jest to natychmiastowe). Ale po przejściu przez tę niedogodność samo płacenie jest już tanie – zapłaciłem równowartość 25 gr. spreadu na transakcji o równowartości ok. 50 zł.

Curve – na koniec użyłem aplikacji i karty Curve. Ona działa nieco inaczej, niż wszystkie pozostałe. Można ją skojarzyć z dowolną „polską” kartą i tym samym ta karta staje się… bezspreadowa. Ja przypiąłem do Curve kartę kredytową Citi Simplicity. Gdybym płacił kartą Citi za granicą, nadziałbym się na 6% spreadu. Ale dzięki usłudze Curve ta sama karta została obciążona kosztami zaledwie 4 gr. powyżej kursu międzybankowego dla 50-złotowej kwoty transakcji.

IgoriaCard – testowałem też kartę Igoria, ale efekty tego testu są dla mnie nieczytelne. Płaciłem kartą wielowalutową, a zasiliłem pieniędzmi wyłącznie subkonto złotowe. Igoria poinformowała mnie więc e-mailem, że nastąpiło przewalutowanie transakcji, ale nie podała kursu przeliczeniowego. Igoria nie ma apikacji mobilnej, co dodatkowo utrudnia ocenę. Szacuję, że spread na tej transakcji wyniósł ok. 1 zł.

Czas na podsumowanie. Wyjąwszy przypadek IgoriaCard – ta usługa jest dla mnie zbyt niewygodna, definitywnie z niej rezygnuję – mamy sytuację, w której aplikacje DiPocket, Revolut i Curve zaserwowały spread od 4 gr. do 60 gr. na każdych 50 zł, zaś Monese i N26 – równowartość 15-25 gr. dla transakcji o równowartości 50 zł w euro.

W tyn przypadku „pozamiatał” Curve. Niezależnie od tego widać, że karty pozabankowe pozwalają sporo zaoszczędzić. Gdyby nie chodziło o 50 zł, lecz o 1000 zł, to koszt przewalutowania przy ich użyciu wyniósłby – w zależności od karty, aplikacji i warunków rynkowych – od 1 zł do 13 zł. W porównaniu do „normalnej” karty polskiego banku, który nałożyłby ok. 6% kosztu (czyli 60 zł) mówimy o naprawdę dużych oszczędnościach.

Warto pamiętać, że karty pozabankowe mają limity – zwykle nie można bez opłat wymienić więcej, niż równowartość kilkuset, kilku tysięcy euro. Przeważnie jest to limit miesięczny. I to jest ich słabość (można ją znieść, wybierając opcję płatną, za kilkanaście, kilkadziesiąt złotych miesięcznie).

Hiszpania: płacenie mobilne i bezspreadowe. Kto wygrywa?

Następnie udałem się do Hiszpanii, gdzie – jak wiadomo – podstawową walutą jest euro. Tutaj utrudniłem sobie zadanie, bowiem postanowiłem, że z kart będą korzystał głównie przez smartfona – a więc przypinając je do jednej z dwóch usług płatniczych: Google Pay lub Apple Pay.

To oznaczało, że z palety kart odpadło kilka, które nie dadzą się „włożyć” do smartfona. M.in. mój ulubiony Curve, którym swietnie zarządza się z poziomu smartfona, ale niestety płatność wymaga już posiadania fizycznej karty Curve. Do eksperymentu zakwalifikowały się karty DiPocket (działa w G Pay), Monese (działa w Apple Pay) oraz Revolut (działa w obu systemach).

Tego samego dnia każdą z tych kart dokonałem płatności o mniej więcej tej samej wartości w południowej Hiszpanii. W przypadku każdej z tych kart wyglądało to nieco inaczej, bo niektóre z nich trzeba było zasilić, w innych przerzucić kasę między subkontami. Jak to wyglądało konkretnie?

Revolut: w jego przypadku sprawa była najprostsza. Wystarczy, że mam na jednym z subkont w Revolucie wystarczające pieniądze, a aplikacja sama zrobi potrzebne przewalutowania. Zasiliłem więc Revoluta kwotą ok. 300 zł (bez prowizji, bo zasilałem polskie subkonto kartą kredytową w złotych), a potem zapłaciłem 60 euro w sklepie. Z konta zniknęło 259,58 zł, co oznaczało przewalutowanie po kursie 4,32 zł. 

DiPocket: Tutaj niestety nie mają karty wielowalutowej – w ramach portmonetki utrzymuję więc dwie karty: złotową oraz eurową. I dwa subkonta w tych walutach. Zanim użyję karty w euro muszę zasilić subkonto w złotych (bez prowizji, w ciężar polskiej karty płatniczej), a potem przerzucić te pieniądze na subkonto w euro. Tak właśnie zrobiłem i przewalutowanie „poszło” po kursie 4,35 zł, czyli nieco gorszym, niż revolutowy. Potem już poszło z górki – płatność mobilna w euro kartą w euro bez żadnych prowizji i przewalutwań.

Monese: Z tą aplikacją jest jeden drobny problem – zarówno subkonto, jak i karta jest w euro. A to oznacza, że koszty powstają na etapie zasilenia portmonetki. Jeśli zasilam kartą w złotych, to kurs niekoniecznie jest bardzo korzystny. W moim przypadku zasilenie Monese polską kartą debetową odbywało się po kursie 4,53 zł. Później oczywiście płaci się już bez żadnych prowizji. Można też zasilać Monese kartą w euro (to już odbyło się bez żadnych kosztów), ale powstaje pytanie: po jakiego diabła uzywać Monese jeśli ma się kartę eurową? No, chyba, że ta karta eurowa nie działa w Apple Pay, a Monese – i owszem.

Na koniec skonfrontowałem wyniki tego eksperymentu z płatnościami kartą bankową. Jedna to była karta bezspreadowa, a druga – tradycyjna, ze spreadem. Płatność kartą bezspreadową została przeliczona po kursie 4,37 zł, zaś kartą złotową bez funkcji bezspreadowej – po kursie 4,63 zł. 

Widać więc, że Revolut i DiPocket mają porównywalnie dobre warunki (aczkolwiek Revolut jest nieco wygodniejszy). Usługa bezspreadowa od banku dodaje kilka groszy, a płatność tradycyjna – nawet kilkanaście groszy. Macie własne doświadczenia płatnicze z tych wakacji? Dawajcie znać!

65
Dodaj komentarz

avatar
17 Comment threads
48 Thread replies
5 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
29 Comment authors
rsa127kulALokiŁukaszArtorius Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sparky
Gość
Sparky

Przejechałem pół Europy w te wakacje z Curve. Większość płatności we Włoszech, żadnych problemów.
Dla mnie ten model jest idealny – płacę swoimi pieniędzmi ze swojego konta, bez konieczności doładowań/zasileń jak w Revolucie (nad którym się pierwotnie zastanawiałem).

rsa127
Gość
rsa127

Z Curve są 2 problemy. Po pierwsze ciężko jest określić kiedy się przekroczy limit 500 GBP, od ktorego zaczynają pobierać prowizję 2%. Po drugie moim zdaniem łamią wymogi dyrektywy PSD2 wymagającej informowania klientów o pobieranych prowizjach. W historii transakcji tego nie ma. I nie mają (podobnie jak Revolut) możliwości wygenerowania wyciągu na koniec miesiąca. A taki DiPocket ma.

Marcin
Gość
Marcin

A ktoś testował Transferwise?

Pibloq
Gość
Pibloq

Mam u siebie zieloniutką kartę. Na razie placilem nią za zakupy w internecie. Szczerze, nie widzę jakis specjalnych zalet ponad standardowe rozwiazania typu Revolut

Tomasz
Gość
Tomasz

A czy któraś z tych kart/aplikacji przypadkiem obsługuje hrywnę ukraińską na równi z innymi walutami tzn. pozwala na założenie konta w tej walucie?

ttt
Gość
ttt

Z ciekawostek: karta Revolut nie działa w Uberze w czeskiej Pradze.
Miałem dwie podpięte karty i pomimo zaznaczenia w aplikacji, że na terenie Czech mają używać Revoluta, ściągnęli mi z drugiej – złotowej. Po wymianie kilku maili reklamacyjnych przyznali mi voucher w ramach rekompensaty za dodatkowy spread.

Krzysztof
Gość
Krzysztof

Skorzystałem z usługi wielowalutowej mBanku i mam bardzo pozytywne doświadczenia – w Czechach tylko raz naciąłem się na wymuszenie DCC bez pytania (patrzyłem kelnerce na ręce – faktycznie nic nie zrobiła. O dziwo nie było aż tak bandycko, ok. 5% spreadu, jednak niesmak pozostał) i było to poza Pragą. O dziwo w Pradze z automatu obciążenie szło w koronach, bez propozycji przewalutowania. Wypłaty z bankomatów ČSOB bez surcharge, w ofercie Intensive bez prowizji po stronie banku. Walutę kupowałem przez aplikację mBanku i jedyna rzecz do której mogę się przyczepić, to że przy pierwszych kilku transakcjach spread na PLN/CZK wynosił ledwo… Czytaj więcej »

Błażej
Gość
Błażej

Właśnie Curve dla tych, którzy się obawiają wypłukania konta z całości środków jest nadal bezpieczne. A to dlatego, że wszystkie transakcje realizowane przez tą kartę są traktowane jako internetowe. W większości banków można ustawić limit na transakcje internetowe np 500-1000 zł i po problemie.

Michał
Gość
Michał

Trochę jest uproszczeń w tej relacji:
– Curve ma najlepsze kursy, ale tylko do kwoty 200£ miesięcznie i tylko poza weekendami
– Igoria ma bardzo dobre kursy, ale tylko w dni robocze w godz. 8-16
– Revolut również w dni wolne ma gorsze kursy
– N26 i Kantor Aliora (subkonto w €) mają kursy MasterCard
– DiPocket również ma kursy MasterCard, ale dolicza 1% prowizji, która jest uwidoczniona w danych transakcji

Robert
Gość
Robert

Curve ma fee-free do 500 GBP miesięcznie, a nie 250 jak napisałeś.

Michał
Gość
Michał

Masz rację, plus.

Pibloq
Gość
Pibloq

Szacun za takie ogarnianie tych ofert. Zostanie dla potomnych jako gotowy manual (dopóki nie zmieni sie polityka cenowa poszczegolnych graczy)

Piotr
Gość
Piotr

Jestem nieco cięty na Citi, ale czy używając Curve z ich kartą kredytową nie ryzykuje się załapania na prowizję (analogiczną do Revolut)? Nawet jeśli dziś banksterzy tej organizacji jej nie naliczają, to zawsze mogą powołując się na ogólnikowy zapis regulaminu dot. używania karty „niezgodnie z przeznaczeniem”…

Don Q.
Gość
Don Q.

Nie jest to transakcja szczególna, gdyż sprzedawcą (merchantem) jest tu prawdziwy sprzedawca, a nie Curve. Curve przekazuje do banku dane sprzedawcy (dodaje tylko CRV* na początku nazwy), a przede wszystkim — przekazuje kod kategorii sprzedawcy (a to zapewne na jego podstawie transakcje są rozpoznawane jako „szczególne”). Nie zmienia to faktu, że — jak sam piszesz w drugiej części komentarza — z „banksterami” nigdy nie wiadomo… Jednak myślę, że prawdopodobieństwo przyczepienia się do płatności przez Curve jest znikome, gdyż : 1) byłoby to technicznie trudne do zrobienia, trzeba by wykorzystywać początek nazwy, co wiązałoby się z ryzykiem (znikomym, ale jednak) nieprawidłowego… Czytaj więcej »

Michał
Gość
Michał

Merchantem dla polskiej karty jest Curve z siedzibą w Londynie, jeśli masz wątpliwości zapytaj w banku.

Don Q.
Gość
Don Q.

Ja wątpliwości nie mam, u kogo została wykonana dana płatność widzę na wyciągu i w szczegółach operacji w bankowości internetowej.

Michał
Gość
Michał

I jest to Curve, opisane jako CRV. I jest to płatność internetowa, a nie taka jaką przyjął sprzedawca. I jest to Londyn, a nie np. Kozia Wólka. A że do swojej nazwy dodają nazwę merchanta to dla banku bez znaczenia, taki PayPal też dodaje, a merchantem dla banków jest on, a nie faktyczny sprzedawca.

Don Q.
Gość
Don Q.

Liczy się właśnie to, co bank widzi, jak jest opisane (w komunikacie ISO 8583). To, że dopisano CRV oraz zmieniono miasto i kraj (lub stan) na London GBR, nie jest jeszcze dla banku informacją, że sprzedawcą jest Curve (no, chyba że będzie na tyle „sprytny”, by szukać takich stringów).
Mastercard oferuje Merchant Identifier API, w którym można uzyskać dokładniejsze informacje o sprzedawcy (pełną nazwę pod którą działa, dokładny adres, telefon etc.); nawet to jednak nie zadziała, gdy w zapytaniu będzie CRV*APL*ITUNESCUPERTINOCA — takiego sprzedawcy API nie znajdzie, danych nie zwróci żadnych (ani Curve, ani Apple iTunes).

luk
Gość
luk

Witam, bardzo ciekawy test. Wykonalem podobny wlasnie przy platnosciach UAH czyli hrywny.
Ten sam zestaw kart plus Visa Swiat mbanku oraz Transferwise. Platnosci w dzien roboczy, przeliczone do 4 miejsca po przecinku.
Wygrywa Curve. Transferwise i DiPocket slabo. Pozdr.

Mariusz
Gość
Mariusz

A ja polecam kartę kredytową Platinum banku PKO BP. Walutą karty jest PLN, wszytkie płatności zagraniczne przeliczane po kursach Mastercard bez żadnej prowizji, nie trzeba wiec myśleć czy jest weekend i czy zostanę obciążony extra marżą z tego powodu (Revolut). Poza tym nie zdarzyło mi się aby transakcja została odrzucona w różnych miejscach na świecie (spróbuj zapłacić revolut na stacji benzynowej w USA). Wisienką na torcie jest ubezpieczenie podróżne do kwoty 600 tys zł… Warunki zarówno any otrzymać kartę (5000 zł dochód netto) jak i zwalniające z opłaty za kartę nie są jakieś wyśrubowane, więc szczerze polecam. Żeby nie było… Czytaj więcej »

Don Q.
Gość
Don Q.

„Warunki […] zwalniające z opłaty za kartę nie są jakieś wyśrubowane”
— konieczność wykonania płatności miesięcznych na średnio 5 kzł można chyba uznać za warunek wyśrubowany…

Niestety kredytówek ze znośnymi przewalutowaniami jest bardzo niewiele, oprócz tej Mastercard Platinum PKO jeszcze Mastercard Tu i Tam Aliora, Visa Getin Banku, Visa Banku Pocztowego (ale niedostępna w Envelo!) oraz Mastercard Ultime z Citi Handlowego.

Mariusz
Gość
Mariusz

Jeżeli średnia będzie 2500 zł miesięcznie to zapłacisz jedynie bodajże 250 zł/rok za kartę. W tej cenie raczej nie kupisz dobrego ubezpieczenia podróżnego.

Jurek
Gość
Jurek

A ja czekałem tydzień na przelew z Revolut, na polskie konto i to dopiero po całodziennym czacie. w piątek obiecali wysłać turboprzelewem. A kasa i tak doszła dopiero we wtorek.

Paul
Gość
Paul

Twój przypadek nie jest odosobniony. Dla mnie revolut to zabawka, gdzie można przelać kilka groszy żeby zapłacić za kawę. Przy większych kwotach nie ma co ryzykować i lepiej wybrać nieco droższe ale bardziej przewidywalne usługi.

Don Q.
Gość
Don Q.

„Przy większych kwotach nie ma co ryzykować”
— zależy też w jakiej sytuacji. Traktowanie Revoluta jako głównej metody płatności, gdy jest się za granicą, rzeczywiście wydaje się mało rozsądne (choć w przypadku innych kart też zawsze warto mieć coś rezerwowego).
Ale przecież w dzisiejszych czasach często robimy zakupy w zagranicznych sklepach siedząc przed swoim komputerem w domu, wydaje się, że tu używania Revoluta nie trzeba się obawiać, nawet przy płatnościach na większe kwoty. (Chyba że ktoś jest gangsterem, dla którego problemem jest udowodnienie pochodzenia środków.)

petri
Gość
petri

Witajcie, tego roku korzystałem w Hiszpanii z 2 rozwiązań: karta Revolut i karta Pekao Debit FX z kontem Przekorzystnym (konto w PLN i platnosci przeliczane z EUR na PLN). Płatności wszystkie w EUR, jednego dnia lepszy kurs na Pekao Debit FX innego dnia na Revolut – różnice zazwyczaj +/-1gr Paradoksalnie na Debit FX wydawałoby się ze będzie drożej bo karta ma dziwny układ przewalutowania. Jest rozliczana w USD. Czyli płacąc w EUR jest przewalutowanie EUR do USD i kolejne USD do PLN (wszystko bez prowizji po kursie Mastercard). Finalnie potrafiło często wychodzić korzystniej niż kurs Revoluta w środku tygodnia. Pieniądze… Czytaj więcej »

petri
Gość
petri

W formie podpowiedzi, konto w Pekao można traktować jako konto „pod karte” Debit FX, minusem konta jest ze Pekao nie obsługuje przelewów natychmiastowych Express Elixir, plusem ze obsługuje chyba bez ograniczeń czasowych przelewy natychmiastowe Bluecash. W efekcie mając konto w Santander Bank – Konto Jakie Chce – można natychmiastowo przelać sobie na konto kwotę pod płatnosci bieżące. Przelewy natychmiastowe we wskazanym koncie w Santander – bezpłatne po spełnieniu niewielkich warunków – wpływ 1000 PLN raz na msc i 5 transakcji karta debet. Przy głównym koncie rozliczeniowym nie jest to wielki próg wejścia w zamian za dowolna ilość przelewów natychmiastowych w… Czytaj więcej »

Artorius
Gość
Artorius

Dzięki za opis karty Pekao. Może w końcu do mnie dojdzie. Konto mam już z tydzień a może dłużej. A karty nafal nie ma.

petri
Gość
petri

Na kartę czekałem dokładnie 10 dni od momentu założenia konta, wiec podejrzewam, ze karta do Ciebie dotrze na dniach. Do tego czasu można podpiąć wirtualna kartę spod aplikacji PeoPay od dnia założenia konta do Walleta w ApplePay, być może jest jakiś sposób tez na GooglePay. Tak dodaną kartą można normalnie płacić w każdym punkcie który obsługuje platnosci zbliżeniowe – karta ma inny numer niż ta która przyjdzie poczta. Dzwoniąc na infolinie można otrzymać informacje w jakim dniu karta została nadana z centrum kart Pekao, niestety idzie Poczta Polska, wiec czas dostarczenia jest zależny od naszego krajowego operatora – no i… Czytaj więcej »

Krzysiek
Gość
Krzysiek

Witam,

Może trochę off topic, ale jednak związany z fintechami.

Ostatnio na aplikacji Curve dostałem powiadomienie, że startują z crowdfundingiem.

Próg wejścia 10 funtów wydaje się do spelnienia dla każdego.

Czy jest szansa, żebyście w najbliższym czasie zrobili o tym jakiś artykuł?

https://www.curve.app/en/invest

Pozdrawiam,

Krzysiek.

Jarek
Gość
Jarek

Czy tam, gdzie Revolut jest odrzucany, Curve przechodzi?

Loki
Gość
Loki

Na pewno są większe szanse. Curve przedstawia się jako debit, revolut to prepaid.

Łukasz
Gość
Łukasz

W prawdzie to nie wątek o Twisto, ale jak ktoś z Was byłby chętny zarobić 50 zł, a przy okazji przetestować odroczone płatności nawet o 45 dni to podaję indywidualny link do założenia konta. Dla Ciebie i mnie Twisto daje 50 zł. Myślę, że warto. Link https://www.twisto.pl/rejestracja/?promo=LUKASZK

kulA
Gość
kulA

Maćku a co robiłeś jak terminal zapytał o walutę w jakiej ma być przeprowadzona transakcja. Pamiętam, że jak zakładałem Curve (jakoś na przełomie roku) to ostrzegano przed transakcjami w innych walutach niż waluta karty bo mogło się to wiązać z dodatkową prowizją. Sam płaciłem Curve tylko u nas w kraju ale czasem zdarza się, że terminal zapyta czy chce płacić w GBP czy w PLN.

kulA
Gość
kulA

O pisali o tym tutaj:
https://www.cashless.pl/4288-karty-wszystkich-bankow-w-jednym-plastiku-aplikacja-curve-juz-obsluguje-klientow-z-polski

wiem, że dawno ale pytam czy coś faktycznie się zmieniło w tej sprawie 🙂

Don Q.
Gość
Don Q.

Zawsze należy wybierać walutę, w której cenę pobiera sprzedawca, czyli w Polsce PLN. (Przyznam, że mi się niedawno zdarzyło źle wybrać, na szczęście straciłem tylko złotówkę.)

kulA
Gość
kulA

Dzięki Don! Czy dobrze zauważyłem, że w sprawie prowizji za płatności w innej walucie niż waluta karty zaszły zmiany?

rsa127
Gość
rsa127

Panie Macieju, w analizie kursów przy płatności EUR zastanawia mnie jedna rzecz. Revolut rzekomo stosuje kursy międzybankowe. DiPocket kurs MC (z niewielkim spreadem) oraz 1% prowizji. Jak zatem jest możliwe, że różnica w kursach jest taka mała. Wygląda jakby Revolut robił klientów w rogi. Może warto temu się przyjrzeć?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss