16 sierpnia 2017

Rezerwujesz hotele na portalach takich jak Booking.com? I myślisz, że zawsze oszczędzasz? Cztery bolesne przygody

Od dobrych kilku lat na rynku hotelowym rozpychają się internetowi pośrednicy. Portale takie jak Booking.com, TripAdvisor.pl, Hotels.com, hrs.com, które zbierają dane o miejscach i cenach we wszystkich hotelach w okolicy i umożliwiają szybkie dokonanie rezerwacji, okazały się tak fajnymi „wynalazkami”, że obsługują już pewnie kilkadziesiąt procent wszystkich naszych rezerwacji. Portali jest tyle, że pojawiły się strony, które… porównują ceny hoteli we wszystkich internetowych serwisach (np. Trivago.pl).

Swego czasu byłem fanem tego typu przedsięwzięć i większość moich pobytów w hotelach rezerwowałem właśnie u pośredników. Ale coraz częściej przy recepcji dowiadywałem się, że gdybym przyszedł bezpośrednio do hotelu (albo chociaż spróbował dokonać rezerwacji poprzez jego stronę internetową), wyszedłbym na tym lepiej. Bo hotelarze od pewnego czasu prowadzą z serwisami typu Booking.com cichą wojnę. Otwarcie zwalczać ich nie mogą – w ten sposób pozyskują kilkadziesiąt procent klientów – ale stosują argumenty ekonomiczne.

Jeszcze jakiś czas temu robiąc rezerwację via przysłowiowy Booking.com mogłem rzeczywiście od czasu do czasu „trafić” cenę niedostępną dla klienta „z ulicy”, wynegocjowaną w ramach hurtowego dealu dużego pośrednika z siecią hoteli. Ale dziś już hotelarze nie oferują za pomocą pośredników rewelacyjnych cen – te najlepsze trzymają często dla klientów „bezpośrednich”. Najwięksi gracze hotelowi tworzą wręcz własne platformy, działające podobnie jak Booking.com. Niedawno sieć hotelowa Accor, największa w Polsce (właściciel m.in. Orbisu) ogłosiła, że na jej platformie rezerwacyjnej pojawią się niezależne, niesieciowe hotele.

Okazyjne ceny? Sprawdź zanim klikniesz…

Korzystanie z usług internetowych pośredników hotelowych zaczęło mnie ostatnio coraz bardziej wkurzać. Nie tylko ze względu na ceny, ale – przyznam szczerze – od cen się zaczęło. Co z tego, że w promocyjnej ofercie danego hotelu widzę dobrą cenę, skoro jest to oferta pokoju bez śniadania? Albo: co z tego, że oferta jest podobno „nie do przebicia”, skoro w hotelu bezpośrednio mogę znaleźć lepszą? Owszem, z przedpłatą w wysokości 30%, ale za to wyraźnie tańszą.

Czytaj też: Kto podsunie ci najlepszy hotel? A może… sam go wylicytujesz?

Niedawno zrobiłem eksperyment: zarezerwowałem przez Booking.com pokój w hotelu na Dolnym Śląsku w okazyjnej cenie 250 zł. Potem poszedłem na stronę internetową tegoż hotelu i znalazłem tam ofertę standardową (280 zł bez śniadania) oraz promocyjną „tylko dziś” z ceną 220 zł (ze śniadaniem). Na koniec zgłosiłem się też do recepcji i „fizycznie” zapytałem o cenę – dowiedziałem się, że pokój kosztuje 260 zł (bez śniadania). Trzy miejsca i cztery różne ceny. A Booking.com wcale nie był najtańszy. Kwestia przedpłaty w tym momencie nie grała roli, bo rezerwacja była „na dziś”.

Poniżej macie inny przykład. Dwa screenshoty zrobione w tym samym momencie, ten przykład dotyczący jednego z hoteli w Polsce. Booking zaklina się, że 260 zł to już najtaniej jak się da – na czerwono, wytłuszczonym drukiem. A tymczasem na stronie hotelu taki sam pokój z tymi samymi świadczeniami można zarezerwować za 171 zł (płatne z góry) bądź 180 zł (30% przedpłaty).

Gdybym się uparł, to zgłosiłbym się po refundację, bo portal do tego zachęca: „Żadnych opłat rezerwacyjnych. Znalazłeś tę samą ofertę w niższej cenie? Wyrównamy ci różnicę” – głosi obietnica. Jestem niemal pewien, że jest ona ograniczona wyłącznie do ofert standardowych i nie łapią się tu promocje organizowane bezpośrednio przez hotele (a te są przecież organizowane niemal na okrągło).

„Został tylko jeden pokój!”. Zanim go weźmiesz…

Drugą rzeczą, która mnie wkurza u pośredników, jest coraz bardziej intensywne naganiactwo. I to w złym stylu. Wywierają presję, starają się straszyć, że za chwilę pokoi już nie będzie, sprawiają wrażenie, że to już ostatnia szansa. Krzyczą „ostatni pokój na naszej stronie”, „11 osób ogląda ten hotel”, „7 osób dokonało rezerwacji dzisiaj”, „ostatnia rezerwacja 20 minut temu”. To też sprawdziłem. W hotelu, w którym „został już tylko jeden wolny pokój na naszym serwisie” nie było problemu z zarezerwowaniem pokoi bezpośrednio.

Nerwy są więc całkiem niepotrzebne. A presja wywierana przez internetowego pośrednika – często sprowadza klienta na manowce. Ale to akurat żadna nowość – jesteście do tego przyzwyczajeni, to numery stosowane już nawet przy zniżkach w spożywczaku. Wspominam o tym raczej pro forma, dla pełnego obrazu.

Nie chcą ci oddać pieniędzy? Zanim się przerazisz…

Czasy, gdy w portalach pośredniczących można było znaleźć dużo tańsze noclegi, niż bezpośrednio w hotelach, odchodzą w przeszłość. Portale mogą już tylko „grać” śniadaniem albo kwestią braku konieczności zapłacenia części ceny z góry. Ale pod tym względem Booking.com też potrafi rozczarować.

Historia dotyczy rezerwacji hotelu w Hiszpanii. Rezerwacja była bez przedpłaty, zagwarantowana jedynie kartą kredytową. Z możliwością odwołania pobytu na 48 godzin przed przylotem. W przypadku nieodwołania pobytu w tym terminie bądź braku przyjazdu bez ostrzeżenia hotel miał ściągnąć z karty kredytowej 160 euro, czyli mniej więcej połowę ceny rezerwacji.

Czytaj też: Popularny serwis do rezerwacji pokoi, AirBnB, naciąga polskich klientów? Robisz rezerwację, klikasz, a cena…

Jak wiadomo w życiu zdarzają się komplikacje, więc przylot trzeba było odwołać. W Booking.com jest przygotowana specjalna zakładka, która pozwala odwołać rezerwację jednym kliknięciem. Okazało się jednak, że odwołanie nastąpiło… trzy minuty za późno względem terminu określonego przez serwis – o godzinie 0:03. Próby wpłynięcia na Booking.com, by przymknął oko na minimalne opóźnienie, okazały się bezskuteczne. „Proszę kontaktować się bezpośrednio z hotelem, może oni się zgodzą na preferencyjne warunki anulowania rezerwacji”.

Telefon do hotelu. Pierwsze podejście nieudane: „niestety, skoro rezerwacja została anulowana po terminie, musimy zainkasować pieniądze”. Drugie podejście i… niespodzianka. Hotel odpisuje, że to nieporozumienie, bo według jego regulacji i porozumień z Booking.com klient może odwołać rezerwację jeszcze do godz. 14.00, a nie do północy dnia poprzedniego. Hotel grzecznie przeprosił i zapewnił, że niezależnie od tego co pisze Booking.com, rezerwację odwoła bezpłatnie.

Booking.com odwołał ci rezerwację? Zanim się rozpłaczesz…

W Booking.com rezerwację gwarantuje się kartą kredytową. Powinna ona być ważna w momencie przyjazdu klienta do hotelu (bo to tam ostatecznie dobija się targu). Teoretycznie więc Booking.com nie powinien przyjąć rezerwacji kartą, której ważność między dokonaniem rezerwacji, a przyjazdem do hotelu się skończy (i chyba nie przyjmuje, bo kiedyś się o ten warunek potknąłem). W przypadku jednego z moich znajomych ta zasada się nie sprawdziła. Być może ów znajomy ciut wcześniej zastrzegł kartę, niż wynosił jej termin ważności, bo np. dostał już nową?

Nie wiem jak było, wiem natomiast, że ów znajomy, będąc na lotnisku i czekając na samolot do Barcelony, dowiedział się z e-maila od Booking.com, że… jego rezerwacja została właśnie anulowana ze względu na koniec ważności karty, która ją gwarantuje. Co robić? Znajomy zadzwonił do hotelu, ale dowiedział się, że „jego” pokój został już sprzedany innemu klientowi. Nikt z Booking.com nie skontaktował się z klientem przed odwołaniem jego rezerwacji, ani go nie ostrzegł o takim niebezpieczeństwie.

Czytaj też: Oto najzdrowszy naród na świecie. Poznaj go bliżej. To kwestia diety, słońca i… podejścia do pieniędzy 

Urlop w Barcelonie byłby albo stracony, albo okupiony dodatkowymi nerwami, gdyby fair nie zachował się hotel, w którym została odwołana pechowa rezerwacja. Jego pracownicy błyskawicznie zorganizowali nocleg w innym hotelu tej samej sieci i jeszcze opłacili dojazd klienta taksówką. Hotelarze doszli do wniosku, że przecież klient nie chciał odwołać przyjazdu, ani tym bardziej nikogo oszukać. Po prostu zapłaciłby inną kartą.

Cztery grzechy i dwie zalety pośrednika

Oto cztery grzechy internetowych pośredników hotelowych. Zapewne oczywiste dla tych z Was, którzy często podróżują, ale być może niekoniecznie znane tym, którzy z usług hoteli korzystają tylko od czasu do czasu i doceniają wygodę korzystania z serwisów rezerwacyjnych.  Zapewne z powodu tych grzechów pojawiły się porównywarki ogarniające wiele portali rezerwacyjnych, np. Trivago.

Pokazane na przykładzie największego z nich, ale sądzę, że pozostałych dotyczą te same defekty. Pokazywanie ceny okazyjnej, ale… wyższej, niż ta, którą można dostać bezpośrednio w hotelu. Ostrzeganie, że to już ostatnie pokoje, ale tak naprawdę hotel jeszcze trochę ich ma. Pobieranie pieniędzy z tytułu odwołanej rezerwacji wcześniej, niż pobrałby sam hotel. Odwoływanie rezerwacji klientów bez porozumienia się z nimi.

Po stronie zalet pośredników pozostaje wciąż duży wybór w jednym miejscu i brak przedpłat. Ale nie da się ukryć, że portale pośredniczące w rezerwacji miejsc hotelowych coraz bardziej nadają się do porównywania orientacyjnych cen, niż do rezerwowania miejsc. Rezerwacji coraz częściej opłaca się dokonać już bezpośrednio u hotelarza.

46
Dodaj komentarz

avatar
32 Comment threads
14 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
37 Comment authors
OlgierdpattmarekMarcoAdrian Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jacek - JakDorobic
Gość
Jacek - JakDorobic

Czasem zdarzało mi się dzwonić bezpośrednio do hotelu, aby dogadać się „poza bookingiem”. Mam wrażenie, że pracownicy hotelu za każdym razem są nieco niepewni. Może bookingi mają tajemniczych klientów i gdy tylko hotelarz dogaduje się „bezprowizyjnie” to zrywają umowę i naliczają karę umowną?

Maciek
Gość
Maciek

a do tego booking bierze 10% prowizji od sprzedaży.

tomek
Gość
tomek

10%? Raczej od 16% do 25%

Ksaka
Gość
Ksaka

Booking bierze 15%-19%,a więc nie ma co dziwić, że hotelarze chcą ich trochę obejść…Przypomnę że do nie dawna były umowy gdzie serwisom tego typu były gwarantowane najniższe ceny i na stronie własnej hotelu lub przez telefon nie można było oferować taniej pokoju, ponieważ była kara. W UE zakazano tego typu praktyk….

Doradca Warszawa
Gość

Nie ma to jak znajomy w biurze turystycznym 😉

kamil
Gość
kamil

ja najczęściej korzystam z BookApartu i Airbnb, uważam że takie portale są bardzo wygodne ale trzeba uważnie czytać to co drobnym druczkiem 🙂

Księżniczka Pyongyangu
Gość
Księżniczka Pyongyangu

tyle że airbnb ma też funkcjonalność blablacara – tj. są tam dostępne oferty których nie ma nigdzie indziej, bo są to prywatne osoby wynajmujące prywatne apartamenty/pokoje, tacy ludzie raczej nie reklamują się z taką usługą gdzie indziej, może baner na balkonie mają czy coś..

Właściciel malutkiego obiektu
Gość
Właściciel malutkiego obiektu

Parę baboli w tekście jest. W komentarzach też widzę „znafców”. Minimalna prowizja jaką pobiera Booking jest ciut wyższa niż 10%. Obiekt może ją nawet zwiększyć i być bardziej widocznym w serwisie. Booking nie ustala ilości wystawionych pokoi i nie ma o tym pojęcia. Robi to obiekt. Booking nie pobiera pieniędzy z karty i nie pośredniczy w transakcjach finansowych. Wszystkie zasady płatności i odwoływania rezerwacji ustala obiekt. Booking nie odwołuje rezerwacji ! Robi to tylko obiekt ! Nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że korzystniej jest obniżyć klientowi bezpośrednio cenę i zyskać kilka procent na różnicy z prowizją. Wypadało by docenić… Czytaj więcej »

gość hotelowy
Gość
gość hotelowy

Drogi Januszu, właścicielu hotelu. Mam dość naciągaczy z booking.com i współpracujących z nimi hotelarzy-oszustów. Więcej pokory. Chcecie zarobić kasę za byle co i i byle jak, a najlepiej za frajer.

Właściciel malutkiego obiektu
Gość
Właściciel malutkiego obiektu

Widać, że jesteś idealnym przykładem czytającego bez zrozumienia tekstu. Tak, chcemy w 2 miesiące zarobić na całe życie, krojąc takich jak Ty biednych bywalców hoteli. Wybuduj sobie obiekt i wynajmuj, będziesz bogaty. I nic nie będziesz musiał przecież robić. Normalnie kasa za frajer. Wiadomo, każdy prywaciarz to oszust. Tylko państwo jak daje, to jest super, bo przecież wszystkim się należy.
Życzę ciut więcej dystansu. Wybór jest ogromny…

Bartek
Gość
Bartek

Chętnie bym Ci postawił piwo za tę odpowiedź. Pozdrawiam

Agami
Gość
Agami

Z tym odwoływaniem rezerwacji akurat nie masz racji. Mieliśmy dokładnie taką sytuację, skontaktowalismy się z obiektem i dostaliśmy odpowiedź, że rezerwację odwołał booking i musimy z nim wyjaśnić sprawę

Paweł
Gość
Paweł

Ja miałem przygodę z booking.com rezerwując noclegi na Węgrzech. Wg bookinga nie była konieczna przedpłata a całość miałem zapłacić na miejscu w Forintach. Na kilka dni przed przyjazdem dostałem maila że mam wpłacić zaliczkę przelewem albo mi cofną rezerwację. Po kilku telefonach do pośrednika udało się temat ogarnąć bez zaliczki. Kolejna potyczka nastąpiła już po przyjeździe gdy chcieliśmy zapłacić. Okazało się że mamy płacić w EUR ;). Do tego pani na miejscu nie posługiwała się żadnym innym językiem poza węgierskim, a jej kolega tłumacz miał problemy z angielskim :). W końcu udało się zapłacić w forintach po jakimś ichnim kursie… Czytaj więcej »

Robal_pl
Gość
Robal_pl

Miałem okazję skorzystać z Booking com . Naciągactwo na „ostatni wolny pokój” jest głupie… Ale z oferty mogłem sobie na przykład wybrać pokój bez przedpłaty, z możliwością bezpłatnego odwołania rezerwacji. Fakt, był nieco droższy niż taki bez możliwości odwołania rezerwacji ale coś za coś.
A dogadywanie się po angielsku z obsługą hotelu we Włoszech… Przez telefon… Daruję sobie.
BTW sprawdzałem ceny na stronach hoteli i były wyższe niż przez Booking.
Generalnie jestem zadowolony, że z tego serwisu skorzystałem. Ogromną zaletą był wybór hoteli w interesującej mnie okolicy.

TomekR
Gość

Odnośnie „czterech grzechów pośredników” to kwestie cen i dostępności pokoi wyjaśnił już Właściciel malutkiego obiektu. Mi to osobiście nie przeszkadza. Co do uniknięcia wtop z rezerwacją czy też w zderzeniu z rzeczywistości na miejscu, to ja kieruję się od lat sprawdzonymi zasadami: oglądam hotele mające ocenę co najmniej 8,0 (na Bookingu) na podstawie co najmniej kilkuset ocen, a potem jeszcze sprawdzam cenę na ich własnych witrynach. Jeżeli chodzi o wybór oferty Booking czy bezpośrednio hotelu to wychodzi mi 50/50. Zwróciłbym jeszcze uwagę na jedną zaletę rzeczonego Bookingu – z kilku relacji moich znajomych, jeżeli na miejscu był jakiś problem z… Czytaj więcej »

akki
Gość
akki

ech Panie Samcik wez sie Pan zajmij nie wiem moze handlem w warzywniaku ?
to nie booking ustala ceny a hotele …

Nerkofil
Gość
Nerkofil

Nie wiem czy jest o co walczyć. Ile pieniedzy zaoszczedzicie? 60%, czy 5-10%? Przykladowo 50zl. Ile to jest godzin Twojej pracy? Jedna, nawet trzy. A ile czasu stracisz na wyszukiwane, porównywanie, wydzwanianie, dogadywanie, negocjowanie. Tak, ta wspaniala swiadomosc ze odgrryzlem im 7%, upolowalem, własną myszką bezprzewodową! 🙂
Nie wiem, gdybym rezerwowal bungalow na Majorce na miesiac w hi-sezonie, zawalczyl bym swa bezprzewodową i laserową 🙂 Ale tak, za trzy piwa w dobrym lokalu walczyć…

cj
Gość

Jadąc z rodziną na tydzień czy dwa spotykam się z radykalnymi różnicami ofert na samym bookingu, które idą nawet na 1000/tydz. dla porównywalnych ofert. A poza bywa też ciekawie, np Accor online oferuje w wakacje b. tanie pokoje, różnice parokrotne.

wojt
Gość
wojt

Wydaje mi się, że najpierw pojawiła się teza, a później trzeba było ją obronić w artykule. Swoją drogą ciekawym i wartym przeczytania, szczególnie przez tych z mniejszym „doświadczeniem rezerwacyjnym”. Moja przygoda rezerwacyjna (bo czasem jest to prawdziwa przygoda) zaczęła się lata temu od samodzielnego wyszukiwania ofert, później byli pośrednicy (różnego rodzaju bookingi) i porównywarki, a ostatnio „strony społecznościowe” (airbnb). W artykule oprócz wymienionych wad, jest jeszcze jedna nie wymieniona zaleta, przynajmniej z mojej perspektywy. Ale po kolei, najpierw pokazane wady: 1. ceny – nie zawsze jest tak jak pokazano w artykule. Czasem w bezpośrednim kontakcie można uzyskać niższą cenę ale… Czytaj więcej »

Kuba
Gość
Kuba

potwierdzam, też miałem przypadek w którym pomoc bookingu okazał się nieoceniony 🙂 i za to się właśnie płaci ciut więcej – za spokój w takich sytuacjach

Wojtech
Gość
Wojtech

Nie wyobrażam sobie czestego rezerwowania hoteli bez bookingu. Czas rezerwacji na booking 5 min. Obdzwanianie hoteli, sprawdzanie dostępności, podawanie danych przez tel/email – katorga. Alternatywa: Wyszukać na mapach google, sprawdzać zdjecia, w googlu poszukac opinii,a potem dzwonić i pytać. Gdy się okaże brak pokoi, zacząć zabawę od nowa. Z bookingiem jest jak z allegro na początku jest taniej i wszyscy kochają, pozniej gdy maja niemal monopol, leją na klienta i stają sie „nie lubiani”. Na zakończenie opis mojej histori jako puenta: jak zwykle dzien przed wyjazdem na wakacje znalzlen na bookingu ładny apartament w Chorwacji, klik klik, wszystko zalatwione w… Czytaj więcej »

Wojtech po raz drugi
Gość
Wojtech po raz drugi

Jeszcze jedno, był czas kiedy obdzwaniałem hotle przed kliknięciem na bookingu. Z reguły „młode” panie z recepcji nie były zainteresowane przyznaniem zniżek z tego tytułu. Nie był to ich interes, a czy pracodawca zarobi 20zl w wiecej czy mniej nie ich sprawa. W małych hotelach gdzie nieraz w recepcji siedzi ktoś bliższy z otoczenia szefostwa zaproponują jakis rabacik, wg moich doświadczeń jest to 5% moich zapytań, w związku z niską efektywnością dałem sobie spokój z takimi praktykami.

tryk
Gość
tryk

Do booking.com czy innego portalu nikt nie zmusza. Mozna samemu wertować hotel po hotelu i sprawdzać ceny i dogadywać warunki rezerwacji. Jednak ktoś inny za nas to robi, tworzy narzedzie, które ułatwia nam wybór.
A tutaj Pan Samcik proponuje wykorzystanie czyjejś wiedzy i starań po czym ominąć pośrednika… a tyle pisania o etyce w biznesie.

Krystian
Gość

Ale to wiadome że tak jest ponieważ musza na czymś zarobić niestety trzeba to wszystko po 2 – 3 razy weryfikować żeby się przekonać czy aby na pewno na tamkim bookingu jest taniej niż na stronie klienta.

Jack
Gość
Jack

Przeczytałem uważnie zarówno tekst, jak i komentarze czytelników pod nim. Pozwolę sobie dorzucić kilka następnych przemyśleń użytkownika booking, który przez portal zamówił blisko 100 hoteli na 6-ciu kontynentach. Primo: Nigdy, przenigdy po przyjeździe nie spotkałem się z sytuacją, żeby nie czekał na mnie pokój, a wszystko co zapisane jest na stronie, że w hotelu ma być – jest, albo po kontakcie z booking jest błyskawicznie doniesione/uzupełnione. Secundo: Zawsze wybieram ciut droższą opcję odwołania rezerwacji za darmo, i kilkukrotnie z tej opcji bezstresowo skorzystałem. Nie muszę też samodzielnie szukać i zastanawiać się czy hotel spełnia moje oczekiwania. Podobnie jak jeden z… Czytaj więcej »

Kasia
Gość

Ale to wiadome że tak jest ponieważ musza na czymś zarobić niestety trzeba to wszystko po 2 – 3 razy weryfikować żeby się przekonać czy aby na pewno w takim bookingu jest taniej niż na oficjalnych stronach danych miejsc. Sam też się już z tym spotkałem wielokrotnie.

Jacek
Gość

Dlatego ja zawsze też sprawdzam oferty na stronie tej która jest na bookingu żeby się przekonać że faktycznie jest taniej a nie że sobie chcą nas zrobić i zarobić, warto to weryfikować.

trackback

[…] Czytaj też: Rezerwujesz hotele na platformach typu Booking.com? I myślisz, że to najtańsze pokoje? Przeczytaj… […]

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany