18 lutego 2022

Strajk w Solarisie to dopiero początek? Strajki podwyżkowe sparaliżują Polskę? Ile powinna wynieść uczciwa podwyżka pensji pracownika?

Strajk w Solarisie to dopiero początek? Strajki podwyżkowe sparaliżują Polskę? Ile powinna wynieść uczciwa podwyżka pensji pracownika?
Współautor: Maciej Samcik

Czy strajk w Solarisie uruchomi lawinę strajków podwyżkowych? Pracownicy firmy chcą po 800 zł podwyżki pensji, zarząd oferuje 340 zł. Dyskonty podnoszą pensje kasjerom o kilkaset złotych i znów rośnie płaca minimalna. Czy kraj może ogarnąć pospolite „podwyżkowe” ruszenie? Czy pójście po podwyżkę jest patriotyczne? W Wielkiej Brytanii odpowiednik Adama Glapińskiego mówi, że dla dobra wspólnego trzeba zacisnąć zęby i nie żądać zbyt wysokich podwyżek. A w Polsce?

Gdy rosną ceny, pracownicy mają dobry powód, by iść po podwyżki pensji. Kwoty przelewów niby się zgadzają, ale realnie, za tę samą pracę, można kupić mniej. Nikt nie lubi sobie odejmować od ust, więc nic dziwnego, że pracownicy szachują pracodawców. Na papierze pensje rosną o 11,2% – najwięcej od lipca 2008 r. Inflacja wynosi 8,6% i jest najwyższa od 21 lat. Ale czy te żądania nie są na wyrost?

Zobacz również:

Najwięcej hałasu jest wokół strajku w firmie Solaris. Pracownicy największego w Polsce producenta autobusów domagają się 800-złotowej podwyżki wynagrodzeń. Zarząd firmy przyznał pracownikom 5% podwyżki, minimum 340 zł. Strajk trwa od 24 stycznia, a więc już prawie miesiąc. A końca sporu z pracodawcą nie widać. Czy strajk w Solarisie to przejaw nowego trendu?

Strajk w Solarisie: pracownicy pazerni czy firma skąpa?

Kto ma rację? Czy to pracownicy są pazerni czy firma skąpa? Czy Solaris powinien większą część zarabianych pieniędzy przeznaczać na pensje dla pracowników, by podwyżki pokryły inflację? A może przeciwnie – powinien odmówić spełnienia postulatów strajkujących, bo w przeciwnym razie sam zbankrutuje?

Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, bowiem nie znamy najnowszych wyników finansowych Solarisa. Spółka nie jest notowana na giełdzie, jej wyniki pokazują się więc w sądowych rejestrach z dużym opóźnieniem. Wiemy tyle, że w 2020 r. Solaris miał wysokie zyski – sprzedał 1560 pojazdów, najwięcej w 25-letniej historii firmy (rok wcześniej było 1487 sztuk). Wykręcił 3,1 mld zł przychodów i 109 mln zł czystego zysku.

Inna sprawa, że tak wysoki zysk zdarzył się po raz pierwszy od dłuższego czasu. W 2019 r. firma miała 11 mln zł zysku, a wcześniej przez pięć lat wykręcała średnio po 15 mln zł.

solaris zyski
Solaris – zyski firmy w poprzednich latach

Pracownicy Solarisa argumentują, że przy zatrudnieniu 2600 osób podwyżki po 800 zł na głowę będą firmę kosztowały tylko dodatkowe 25 mln zł rocznie. I porównują tę kwotę choćby z wartością kontraktu dla miasta Poznania ma dostawę 37 autobusów elektrycznych za 90 mln zł czy dla miasta Warszawy na dostawę 130 autobusów za 351 mln zł. Tyle że firma ma też koszty, które też trzeba z czegoś pokryć. Na każdy 1 zł przychodu przypada 80 gr. kosztów związanych z przygotowaniem produkcji (nie licząc pensji pracowników).

Strajk w Solarisie
Praca w Solarisie

W danych dotyczących działalności Solarisa znalazłem informację, że rocznie wydaje on na pensje dla pracowników 270 mln zł. Średnia wychodzi po 8600 zł brutto miesięcznie na głowę (ale to jest brutto-brutto), do statystycznego pracownika trafia pewnie jakieś 5000 zł netto. A do pracownika szeregowego, na linii produkcyjnej – 3500 zł netto.

Patrząc na wyniki Solarisa (należącego do hiszpańskiego koncernu CAF) tylko za 2020 r., firmę byłoby stać na podwyżki. No bo zobaczcie: przychody 3,1 mld zł, koszty zakupu materiałów 2,1 mld zł, inne wydatki niezbędne dla podtrzymania produkcji – 485 mln zł. Zostaje 550 mln zł, z czego 51 mln zł idzie na odsetki od kredytów, 48 mln zł na podatki, 270 mln zł na wypłaty dla pracowników i 109 mln zł na zysk dla spółki (dywidenda dla właściciela albo wzmocnienie kapitałowe).

Strajk w Solarisie i wyniki finansowe firmy 1

strajk w Solarisie i wyniki finansowe firmy 2
Strajk w Solarisie i wyniki finansowe firmy

Dlaczego jednej trzeciej tego zysku (25 mln zł, a realnie 40 mln zł, bo pracownicy zapewne chcą podwyżki netto, a koszty pracy powodują, że pracodawcę to kosztuje więcej) nie można by oddać pracownikom? Nie wiem, ale zakładam, że firma nie chce zakładać sobie sztywnego zobowiązania niczym pętli na szyję. I dlatego strajk w Solarisie nie może się skończyć.

Zyski firmy dziś wynoszą 109 mln zł, ale jeszcze w poprzednich latach nie przekraczały 10-15 mln zł. I przy takim ich poziomie podwyżki płac spowodowałyby dystrybucję całej wartości do pracowników i 0% do właścicieli. Czy to byłoby sprawiedliwe? Zarząd firmy kilkadziesiąt godzin temu przedstawił pracownikom kontrofertę, ale dystans między roszczeniami załogi a chęciami szefów Solarisa jest nadal kosmiczny.

Paradoks polega na tym, że strajk w Solarisie powoduje, że firma nie może realizować zawartych kontraktów, pozbawia się dużej części przychodów, a więc i zysków w przyszłości, co odbije się na jej „zdolnościach podwyżkowych” w przyszłości. Jeśli nie tylko będzie trzeba płacić kary za nieterminowe wywiązanie się z kontraktów, ale też Solaris w sposób trwały straci część kontrahentów, to strajk w Solarisie może być pamiętany w historii firmy jako wydarzenie, które cofa ją do wieków ciemnych.

strajk w Solarisie 4
Strajk w Solarisie – jakie będzie miał konsekwencje dla firmy?

Strajk w Solarisie to początek. Spirala płacowo-cenowa trwa

Jestem zbyt daleko od problemów firmy Solaris i jej pracowników, żeby to rozsądzić, ale wiem jedno. Ten spór pokazuje, jak groźnym zjawiskiem jest wysoka inflacja. Z jednej bowiem strony pracownicy słusznie chcą więcej zarabiać (zwłaszcza że widzą, iż firmie powodzi się lepiej), z drugiej strony firma obawia się, że nie będzie ją na to stać, a być może także chce zostawić większą część zysków dla właścicieli, którzy nie po to włożyli w zakup firmy swój kapitał, żeby teraz rozdawać wszystkie zyski pracownikom.

Polska stoi przed groźbą utrwalenia spirali cenowo-płacowej – brzmi grudniowe ostrzeżenie Polskiego Instytutu Ekonomicznego. To czarny sen prezesa NBP. A prezes przecież jeszcze we wrześniu mówił, że nie ma mowy o takim zjawisku, ale gdyby się pojawiło, to bank centralny będzie działał. I RPP zadziałała. Podwyższa stopy w rekordowym tempie, doprowadzając do płaczu nowych kredytobiorców hipotecznych.

Ale co to jest ta spirala, że nikt jej nie lubi? To taka sytuacja, w której utrzymująca się wysoka inflacja zmusza pracowników do pójścia po podwyżkę. A inflacja u nas wynosi 8,6%. I raczej prędko nie spadnie, a nawet wzrośnie nawet do 10%. Pracownik idzie po podwyżkę, bo widzi, że kolejne firmy podnoszą ceny produktów i usług. A dlaczego podnoszą? Bo inni pracownicy zażądali podwyżek wcześniej. I inflacja zamiast krótkotrwałego epizodu, zamienia się długiego tasiemca, który może się ciągnąć kwartałami, jeśli nie latami.

Łatwo to wytłumaczyć na hamburgerze i wynikach McDonald’s. Amerykańska sieć zanotowała w ubiegłym roku rekordowe przychody, 23 mld dol. Stało się tak nie dlatego, że konsumenci zaczęli jeść więcej frytek i wołowiny, ale dlatego, że McDonald’s musiał ukryć inflację w cenach produktów. I tak jest ze wszystkim, od Ikei po samochody.

Czytaj też: Oto druga fala tajfunu „Polski Ład”. Dlaczego niektórzy z nas dostali niższą wypłatę za styczeń? Cztery możliwe przyczyny. I check-lista, z którą warto iść do księgowości!

Czytaj też: Rząd pośpiesznie łata (niektóre) dziury w „Polskim Ładzie”. Czy ma prawo? Ulga dla klasy średniej a wspólne rozliczanie małżonków. Jest rozwiązanie?

Strajki w firmach. Droższy ketchup, kosmetyk i autobusy?

Ale czy wysoka inflacja jest wystarczającym usprawiedliwieniem podwyżki pensji? Odpowiedź na to pytanie byłaby bliższa gdybyśmy znali dokładne dane o naszych zarobkach i indywidualnej inflacji. Ale te dane o zarobkach to magma. Po pierwsze – średnią zarobków w Polsce podwyższa między innymi to, że wzrosły pensje minimalne. A to dotyczy bezpośrednio tylko 1,5 mln Polaków (ich pensja podniesiona była w styczniu, ale „promieniuje” na odczyty w kolejnych miesiącach).

Po drugie wyliczenia podawane przez GUS uwzględniają tylko te wynagrodzenia, które są wypłacane w firmach zatrudniających więcej niż 9 osób. Gdyby uwzględnić płace w mikrofirmach – średnia byłaby o wiele niższa. Nie bez powodu z danych GUS wynika też, że 40% Polaków żyje „od pierwszego do pierwszego”.

Ile Polacy zarabiają na etacie
Ile Polacy zarabiają na etacie

Po trzecie, aż dwie trzecie pracowników zarabia mniej niż średnia rynkowa. Mediana zarobków w Polsce, czyli pensja „środkowa” to 4702,66 zł (niecałe 3300 zł na rękę). GUS liczy medianę raz na dwa lata, więc ten wskaźnik nie jest w stanie „wyśledzić” realnego wzrostu cen ponad inflację. Ale wiemy, że co dziesiąty pracownik nie zarabiał wtedy więcej niż 2720 zł brutto. A 10% najlepiej zarabiających w Polsce otrzymało wynagrodzenie przekraczające 9385 zł brutto. Generalnie pod względem zarobków szału nie ma, do średniej unijnej dobijemy za pół wieku.

Polska ma problem z płacami, a dokładniej problem z udziałem płac w PKB, który wynosił w 2019 r. według Eurostatu ok. 40%. Dla porównania średnia unijna wynosiła 47,5%. Ten wskaźnik przed pandemią zamiast doganiać europejską średnią, jeszcze bardziej się od niej oddalał, czyli wielkość naszej gospodarki rosła szybciej niż nasze zarobki. Zaburzeniem był rok 2020 r., ale tylko dlatego, że PKB spadł o 2,7%. W 2020 r., jak mówił „Dziennikowi Gazecie Prawnej” Norbert Kusiak z Ogólnopolskiego Porozumienie Związków Zawodowych, udział wynagrodzeń w PKB w Polsce wyniósł 50,3%, podczas gdy w Unii Europejskiej – 56,6%.

Firmy informują, że niektórzy chcą strajkować, nowością jest to, że do tej pory strajki to była domena państwowych molochów. Teraz po podwyżki ruszyli pracownicy firm prywatnych, np. Solaris, Avon, Pudliszki, Paroc (izolacja budynków), Bison-Bial (producent narzędzi metalowych). Jednym się udaje i dostają 850 zł podwyżki (Paroc), inni nie – jak w Kauflandzie.

Jak wynika z danych ankietowych NBP, opublikowanych na początku lutego, odsetek firm deklarujących narastanie presji na wzrost wynagrodzeń wynosi 37%. To najwyższy wynik w historii badania. A przecież nie każda firma jest czempionem w swojej branży, ma pieniądze na podwyżki i możliwość przerzucenia kosztów na klientów. W szczególnie trudnej sytuacji mają być polscy eksporterzy, którzy do tej pory konkurowali ceną i mogą stracić tę przewagę. Powód jest prosty – na Zachodzie pensje aż tak szybko nie rosną.

W Wielkiej Brytanii, gdzie inflacja wynosi 5,4% i jest najwyższa od 30 lat, prezes Banku Anglii Andrew Baile powiedział zupełnie serio: pracownicy, nie idźcie po duże podwyżki. A dokładniej, że chociaż zaakceptowanie wzrostu cen szybszego niż wzrost płac byłoby „bolesne” dla pracowników, to pewna „powściągliwość podwyżek wynagrodzeń” jest potrzebna, by zapobiec utrwaleniu się inflacji.

Z ciekawego wykresu NBP, znalezionego na Oko.Press, wynika, że na co dzień firmy nie patrzą na inflację, ustalając politykę płacową. Ale jeśli mają zmienić płace, to inflacyjne żądania pracowników są na pierwszym miejscu.

Ile powinna wynieść podwyżka w 2022 r.? Proste wyliczenia

Jak bardzo wzrosły w ubiegłym roku ceny i jak bardzo wzrosły nam pensje? GUS już udzielił odpowiedzi: inflacja średnioroczna w ubiegłym roku wyniosła 5,1%, a średnioroczny wzrost płac wyniósł 8,8%. Na papierze nie wygląda to źle: pracownicy dostali realnie (czyli po odjęciu inflacji) 3,7% podwyżki wynagrodzenia. Ale gdyby przyjrzeć się danym historycznym, to okazuje się, że to najmniej od 2015 r.

A ostatnie dane, z grudnia, pokazują dalsze załamanie realnego wzrostu wynagrodzeń: inflacja wyniosła w Polsce 8,6%, a wzrost płac 11,2%, co oznacza, że pracownicy są tylko 2,6% na plusie. A to już jest najmniej co najmniej od 2013 r., jak wynika z danych portalu Projekt Explicite.

Nie wiemy, jaki będzie ostateczny wynik na koniec roku – czy zbliżony do 4%, tak jak w ostatnich latach, czy do mizernego 0%, jak 12 lat temu. Prognozy dotyczące inflacji nie są dobre: średnioroczna inflacja ma wynieść 6-8,4%. Jeśli wzrost płac będzie zdecydowanie wyższy niż w latach „umiarkowanej” inflacji, czyli 3,5-4-5%, to może znaczyć, że wpadliśmy w spiralę. Wtedy wzrost wynagrodzeń wyniesie nawet ponad 14%. Zdaniem ekonomistów to za dużo.

„Sądzę, że zdrowy wzrost płac w Polsce powinien mieścić się w granicach 6-8%. Wtedy płace rosłyby lekko szybciej niż wynosi realna dynamika wydajności pracy powiększona o cel inflacyjny banku centralnego, zapewniając zrównoważony podział dochodu” – mówił ekonomista Ignacy Morawski.

źródło: Projekt Explicite

Czytaj też: Stopy procentowe NBP muszą pójść w górę. Ale to nic nie da. Co rząd może zrobić, żeby zdusić inflację? I czy w ogóle warto to robić?

Czytaj też: WIBOR w górę, ceny mieszkań w dół? Rosnące stopy pogrzebały zdolność kredytową tysięcy Polaków. Awaria silnika, który napędzał wzrost cen mieszkań. Co to oznacza?

Jak powinien zachować się pracownik-patriota? Mógłby iść co najwyżej po takie podwyżki pensji, które „tylko” zrekompensują wzrost inflacji (czyli benchmark byłby na poziomie 6-8%), albo zaproponować pracodawcy, żeby podzielić podwyżkę na dwie części. Na przykład połowa w pieniądzu, a połowę w ramach „barteru”. Dodatkowy pakiet dni wolnych, zwiększenie swoich wpłat do PPK (co jest nawet lepsze niż podwyżka), benefity pozapłacowe…

Był kiedyś taki podatek, nazywał się „popiwek”. Powodował spadek realnych dochodów pracowników, ale inflacja bała się go jak diabeł święconej wody. Taki podatek obowiązywał w Polsce od lat 80. do 1995 r. Sprowadzał się do tego, że pracodawca nie mógł podnosić uznaniowo wynagrodzeń. Po 1989 r. podatek zostawiono, bo nie udało się znaleźć lepszego sposobu kontroli płac i wzrostu inflacji (no może oprócz terapii szokowej).

Gdy inflacja jest wysoka, a pracownicy idą po podwyżki pensji, trzeba ich do tego zniechęcić, żebyśmy nie obudzili się z inflacją jak w Turcji (48%). Mapka poniżej pokazuje, że to nie jest tak, iż cały świat zmaga się tak wysoką inflacją. Polska jest 38. krajem na świecie pod względem wysokości inflacji (uwzględniając Wenezuelę, Mozambik, Syrię czy Kubę) i krajem o najwyższej inflacji w Unii Europejskiej wśród krajów, które mają własną walutę (z wyłączeniem Litwy). W tej sytuacji nie ma dobrych i bezbolesnych rozwiązań.

 

źródło zdjęcia: PixaBay

Subscribe
Powiadom o
67 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Dociekliwy
7 miesięcy temu

> W Wielkiej Brytanii odpowiednik Adama Glapińskiego mówi, że dla dobra wspólnego trzeba zacisnąć zęby i nie żądać
> zbyt wysokich podwyżek.

„Zapewne wielu z was zginie, ale jest to poświęcenie na które jestem gotów” powiedziałby Lord Farquaad

Przemo
7 miesięcy temu

To, że ketchup jest droższy, nie oznacza iż pracodawca ma z tego tytułu większe zyski. Może mieć mniejsze. Warto o tym pamiętać.
A poziomu wynagrodzeń nie poznamy chyba nigdy uczciwie, bo każda ze stron zakrzywia rzeczywistość w swoją stronę.

jsc
7 miesięcy temu
Reply to  Przemo

(…)To, że ketchup jest droższy, nie oznacza iż pracodawca ma z tego tytułu większe zyski.(…)
To prawda, ale afera z żarówką pokazuje, że wyjątki od reguły też się zdarzają.

Przemo
7 miesięcy temu
Reply to  jsc

Przeważnie jest na zasadzie „teraz chałwa droższa, to daję mniej”
Kto pamięta węgierską lekturę z podstawówki, ten wie o co chodzi. Nie będę cytował kontekstu, odsyłam do źródła.

Młodszym podpowiadam źródło: Chłopcy z placu broni.
Niestety, my starsi musieliśmy między innymi takie dzieła czytać.

Last edited 7 miesięcy temu by Przemo
Janek
7 miesięcy temu

Zamknąć firmę, zrobić zwolnienia grupowe niech się urząd pracy martwi a pracownicy znajdą lepiej płatna pracę.

anonymous
7 miesięcy temu
Reply to  Janek

chyba ukraińcy

Ppp
7 miesięcy temu

Po pierwsze – w PL bardzo długo płace rosły wolniej od wydajności oraz za wolno w stosunku do inflacji. W ostatnich latach nieco nadrobiliśmy, ale jeszcze dużo zostało. Po drugie – Przy inflacji rzędu 10% należałoby podnosić płace co ok 3% co trzy miesiące, jest to jednak niepraktyczne. Lepiej dać „dużo” raz w roku. Po trzecie – Żądanie podwyżek jest REAKCJĄ na podnoszenie cen, ale trzeba też brać pod uwagę przewidywania, oraz fakt, że owa reakcja jest opóźniona. Po czwarte – Patriotyzm polega na poprawie losu najsłabszych, zatem zaciskanie zębów należy zaczynać od pracodawców. Bartery, dopłaty do PKK, elastyczne godziny… Czytaj więcej »

jsc
7 miesięcy temu
Reply to  Ppp

(…)Po czwarte – Patriotyzm polega na poprawie losu najsłabszych, zatem zaciskanie zębów należy zaczynać od pracodawców.(…)
O nie!!! Zaciskanie trzeba zaciskać od tych co się mienią przedstawicielami narodu!!!

Krzysztof A.
7 miesięcy temu

„Banku Anglii Andrew Baile powiedział zupełnie serio: pracownicy, nie idźcie po duże podwyżki.”
Wy, plebsie, odejmijcie sobie od ust, klasa rządząca nie może stracić.

jsc
7 miesięcy temu

Ten artykuł ma pewien feler. Opiera się on na założeniu, że strajki wybuchają w czasie zbliżonym do rzeczywistego… Otóż tak nie jest ponieważ procedura tzw. sporu zbiorowego, że jakaś część, która obecnie znalazła kulminację w strajku zaczęła się dobrze przed nastaniem pandemii… możliwe nawet, że znajdą się takie co okres przedpandemiczny wynosił 2-3 lata. (…)pracownicy pazerni(…) Biorąc pod uwagę, że jeszcze nie widziałem sporu zbiorowego o poprawę zabezpieczeń kolei przed kolejnymi Szczekocinami, przeciwko sabotowaniu wykrywaczy metanu w kopalniach itp. to muszę stwierdzić, że chodzi tu głównie o pazerną łatwiznę związkowców… a, że są pazerni to potwierdza cała masa przekrętów jakimi… Czytaj więcej »

jsc
7 miesięcy temu
Reply to  jsc

Nadzory też są zabawne… teraz po tej katastrofie w Krakowie nadzór budowlany dostał wzmożenia. To by znaczyło, że nie ma czegoś takiego jak kontrola rutynowa.

Łukasz
7 miesięcy temu

Materiały izolacyjne zdrożały dwukrotnie a Paroc nie chciał podzielić się zyskami z pracownikami. Jak widzisz, że firma sprzedaje swoje produkty 2x drożej, a twoja wypłata się nie zmienia, to „something is No Yes”.

Stef
7 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Chyba ze firmie koszty wzrosły o 100%, prąd, gaz, półprodukty…

Janek
7 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Czy dlatego zdrożały że producent podniósł marzę o 100 lub 200%? Czy może poszły do góry surowce z których robią mat. izolacyjne? Bo coś mi podpowiada, że ten cały wzrost nie był spowodowany czystym zyskiem producenta. Ale to Ty jesteś tu ekspertem/ pracownikiem wiec pewnie znasz prawdę.

Kubson
7 miesięcy temu

Ciekawy artykuł ale szkoda że autor zapoznał się ze sprawą Solarisa bardzo pobieżnie, jest ona ciekawa i bogata w szczegóły które są istotne dla sprawy (np prawdziwa wysokość oferowanych podwyżek i prawdziwa wysokość żądanych podwyżek)

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  Kubson

Zapraszam do uzupełnienia! Chętnie dowiemy się więcej!

Djajsgsjcg
7 miesięcy temu

Skąd wiadomo, że zarobki w przedsiębiorstwach zatrudniających poniżej 10 pracowników wynagrodzenia są niższe? Czy jest jakieś źródło takich informacji?

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  Djajsgsjcg

Jest trochę badań na ten temat (opartych na deklaracjach pracowników), ale o ile mi wiadomo GUS nie wyłapuje tych danych

Djajsgsjcg
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

W takim razie to tylko uogólnienie i pewnego rodzaju założenie, że w mikrofirmach jest źle. Tak naprawdę nie wiadomo jak tam jest, skoro nikt tego sensownie nie badał. Znając życie, pewnie rozstrzał wynagrodzeń jest bardzo duży w takich biznesach.

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  Djajsgsjcg

Z ankiet jednak coś-tam wychodzi. Wiadomo, ze nie jest to precyzyjne, ale ogólna teza, że w małych firmach płaci się relatywnie mniej (bo są z definicji mniej efektywne, niż duże) jest uzasadniona

Stef
7 miesięcy temu
Reply to  Djajsgsjcg

Z pit 37, wyliczana z nich rednia Pensja na etacie jest niższa niż ta z GUS.

Tobiasz
7 miesięcy temu

Najlepiej żadnej, bo grozi nam wpadnięcie w spiralę płacowo – inflacyjną i wtedy będziemy latami bujać się z wysoką inflacją.

jsc
7 miesięcy temu
Reply to  Tobiasz

To nie jest spirala płacowo-inflacyjna tylko inflacyjno-płacowa!

anonymous
7 miesięcy temu

Zamiast podwyżek płac można by polepszyć warunki pracy. Tylko pracodawcy nie chcą o tym słyszeć.

jsc
7 miesięcy temu
Reply to  anonymous

Jak te poprawienie warunków pracy jak pracownicy pracujący na mimimalnej ledwo wiążą koniec z końcem?

jsc
7 miesięcy temu
Reply to  anonymous

Jak te poprawienie warunków pracy ma pomóc jak pracownicy pracujący na mimimalnej ledwo wiążą koniec z końcem?

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  jsc

Pytanie brzmi: czy te niskie płace wynikają ze skąpstwa firmy czy z niskiej wartości dodanej tej pracy? Jeśli z tego drugiego, to tutaj właśnie dotykamy kwestii automatyzacji: prace o niskiej wartości dodanej wykonywane przez ludzi stają się coraz niżej wynagradzane, bo tych ludzi prędzej czy później zastąpią maszyny. I stanie się to albo wskutek takich protestów (firma będzie wolała zastąpić ludzi maszynami) albo wskutek decyzji firmy podjętej „w czasach pokoju”.
Pytanie co robić z pracownikami wykonującymi proste prace – należałoby mieć w kraju program umożliwiający przekwalifikowanie w kierunku nowych zawodów (np. tester jakichś proceów technologicznych, zawody w sektorze usług)

jsc
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)Artykuł budzi niepokój, że prawo to nie jest uniwersalne?(…)
Na początek część pracowników zwłaszcza tych młodych powinna odessać Europejska Karta Kwalififikacji…

anonymous
7 miesięcy temu
Reply to  jsc

Tak ma pomóc że skoro nie można więcej zarobić to przynajmniej praca powinna być mniej uciążliwa. Wielu ludzi wolało by się mniej zmęczyć a podwyżkę dostać np. co drugi rok.

jsc
7 miesięcy temu
Reply to  anonymous

Skoro ludzie chcą mieć life o balance to dlaczego biorą nadgodziny jak szaleni?

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  jsc

Bo mało zarabiają?

jsc
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

No właśnie. I tu żadne umilanie pracy nic nie pomoże.

jsc
7 miesięcy temu
Reply to  anonymous
wini
7 miesięcy temu

Skoro ta inflacja jest takim najstraszniejszym problemem, to logicznym jest, że zamiast biadolić na złymi „roszczeniowymi” i „niepatriotycznymi” ludźmi zarabiającymi w granicach płacy minimalnej, należałoby czym prędzej wprowadzić PŁACĘ MAKSYMALNĄ. Przecież inflacja wynika z nadmiernej podaży. Czy warszawkocentryczny komentariat „patriotycznie” przyklaśnie na tym, czy dalej będzie opowiadał o tym, jak to „roszczeniowcy” zarabiający kilkaset € dewastują finanse biednym i prześladowanym programistom na fikcyjnym samozatrudnieniu?

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  wini

Czyli popiwek? 🙂

jsc
7 miesięcy temu
Reply to  wini

Niestety jest tak… nawet ten popiwek nie jest w stanie przechylić skutków tzw. wygłodzenia tych co zarabiają najmniej. Po prostu tych co zarabiają najwięcej jest za mało.

Gienek
7 miesięcy temu
Reply to  wini

Podatki w Polsce już dogoniają podatki w Niemczech i Holandji.
Pytanie brzmi tak: czy, oddając takie same podatki jak w Niemczech i Holandji, mogę liczyć na taką samą jakość usług społecznych?
Jak taki „wynalazek” będzie wprowadzony, szybko okaże się, że Polska może stać techmologicznym Zimbabwe
Personalnie, nie chciałbym tego, ale cóż…

Marcin
7 miesięcy temu

Ciekawy artykuł. Pracuję w korporacji i próbujemy przekonać pracodawcę do podwyżki nie tylko z powodu inflacji, ale także polskiego ładu. Czy u Was (u tych co stracą na ładzie) w firmach takie rozmowy się toczą? U mnie netto w tym roku wyjdzie ok 400-600zł/mies mniej z powodu ładu, więc żebym realnie nie stracił w stosunku do poprzedniego roku musiałbym dostać pewnie 12-15% podwyżki brutto (rekompensata inflacji i ładu)…wiem, że w niektórych korporacjach (np. jedna z firm doradczych) taki poziom podwyżek wynegocjowali od początku roku (niezależnie od corocznego „sezonu” podwyżek)

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Z mojego punktu widzenia to jest filozoficzne pytanie o to jaką część pieniędzy zarabianych przez firmę należy oddać państwu, jaką właścicielom, a jaką pracownikom. W każdej firmie to trochę inaczej wygląda. W firmach doradczych i usługowych – wpływ pracownika na generowany zysk jest duża. W firmach produkcyjnych decydują jednak urządzenia i tzw. środki produkcji, czyli pieniądz zainwestowany w produkcję przez pracodawcę. Więc to on powinien zgarniać większość marży.

Karol Pomaniec Cersanit Starachowice
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Całej biadolącej na „roszczeniowych” pracowników menedżerce proponuję dwie rzeczy. Po pierwsze powrót do książęk nt. zarządzania i ponownego zapoznania się z piramidą Maslowa. Gdy odrobią już tę lekcję proponuję porównanie swoich płac z płacami „roszczeniowców”.
Konstruktor ze Starachowic

Admin
7 miesięcy temu

Tak, to też jest ważny problem – jaki powinien być podział wartości wyprodukowanej w firmie pomiędzy menedżerów a zespół „liniowy”. Dość długo pracowałem w korporacji, która pod tym względem była dość kiepsko urządzona, pracownicy liniowi mieli przekonanie, że utrzymują całą zgraję dyrektorów, zastępców dyrektorów i takich różnych

Hieronim
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

> (…) pracownicy liniowi mieli przekonanie, że utrzymują całą zgraję dyrektorów, zastępców dyrektorów i
> takich różnych

Panie Redaktorze, a gdzie tak nie jest? 😀

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

Przekonanie jest wszędzie, ale nie wszędzie jest ono uzasadnione 😉

Marcin
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Good point Maćku, zależy od branży, z drugiej strony to nie wina firmy, że z powodu nowego ładu pracownik dostanie mniej. Ale jak w innych firmach z branży takie wyrównanie zrobią, to pracownik może przejść do konkurencji i wtedy będzie problem dla firmy. Słyszałem od znajomej z firmy HR, że ok 20% firm wyrównało już pracownikom stratę z tytułu nowego ładu, pozostała duża część podobno rekompensuje np. 50% takiej straty…

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Firmy, które są w stanie przerzucić koszty rosnących płac na swoich klientów – na pewno będą pracownikom wyrównywać straty. Pytanie brzmi: czy takie wyrównanie nie spowoduje zniszczenia rentowności dużej części firm takich jak Solaris, które produkują towary, a nie usługi (czyli mają wysokie koszty materiałów) oraz nie są w stanie wrzucić podwyżek w ceny swoich produktów, bo to nie pietruszka w Biedronce, tylko autobus. Moim zdaniem takie firmy jak Solaris, czyli produkcyjne i działające w modelu b2b będą miały ogromny problem, żeby przetrwać. A nie jest w naszym interesie, żeby upadły. Dlatego potrzebna jest duża mądrość związkowców i szefów firmy,… Czytaj więcej »

jsc
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)Dlatego potrzebna jest duża mądrość związkowców i szefów firmy, żeby wspólnie pozwolić firmie przetrwać ten trudny moment(…)
Na właścicieli bym nie liczył… są Portugalczykami, więc mogą wziąć patenty i pobudować fabryki choćby w Chinach.

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  jsc

No właśnie nie bardzo, bo tutaj mają wykwalifikowaną kadrę i mimo wszystko cień przewidywalności

jsc
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

No widzę… strajkują już miesiąc. Po takim czasie Majdan nazwano Majdanem.

Last edited 7 miesięcy temu by jsc
Ralf
7 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Umowę o współpracę z trzema różnymi (pod względem potencjału i oferowanych produktów) firmami – kwota nie drgnęła od 3-5 lat i wedle słów osób, które decydują o stawkach – nie ma na to szans.
Szeroko pojęta branża technologiczna – firmy z Wawy, Trójmiasta i Poznania.
To samo u kumpli – generalnie z tymi podwyżkami to ciężko, bynajmniej w przypadku tych, którzy łupią na poziomie kilkunastu kPLN miesięcznie. Może w okolicach średniej krajowej jest inaczej.

Elżbieta
7 miesięcy temu

Członek mojej rodziny pracuje w Solarisie po styczniowej podwyżce – 270 zł brutto ( tak, nie jest to 340 jak pisze firma) ma niecałe 3900zl brutto! Nijak nie wychodzi to 3500 netto. Po ponad 10 latach pracy…. gdyby było tak, jak piszecie i jak podaje firma możliwe, że strajku by nie było….

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  Elżbieta

Dzięki za informacje – 3000 zł na rękę to niewiele powyżej płacy minimalnej. Jeśli jest prawdą, że firma wydaje 270 mln zł na płace i jeśli jest szansa na utrzymanie zysku netto w okolicach 100 mln zł rocznie, to na podwyżki ją stać. Jeśli jednak 100 mln zysku netto to była anomalia, a standardowo zysk netto będzie wynosił 10-15 mln zł (jak w ostatnich latach), to znaczy, że albo jest źle zarządzana, albo przegrywa walkę z konkurencją – w obu przypadkach trzeba zmniejszyć zatrudnienie a tym, którzy zostaną – płacić lepiej

Joanna
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Czy firma z 10-15mln zl zysku pozwoliłaby sobie na miesiąc strajku? Brak produkcji, odszkodowania dla zamawiających? Czy byłoby ich stać?Czy raczej rozmawiałaby z pracownikami i próbowała jak najszybciej doprowadzić do dalszej produkcji?

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  Joanna

Właśnie firma, która ma 100 mln zł zysku bardziej nie mogłaby sobie pozwolić na długi strajk i tracenie tych 100 mln zł. Wtedy bardziej opłaciłoby się oddać część tej kasy pracownikom i ocalić resztę. Strategia menedżmentu raczej sugeruje, że zyski do ochrony są niewielkie, a duże podwyżki dla pracowników mogłyby być dla firmy pętlą na szyję. Co oczywiście nie musi być winą pracowników, ale też złego zarządzania firmą. Jeśli firmy mają niskie zyski to nie musi zawsze oznaczać, że ludzie źle pracują, może być też tak, że zarząd źle „skonfigurował” firmę i nie potrafi przetworzyć pracy ludzi na wysoką rentowność.… Czytaj więcej »

Joanna
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Lada moment będą znane wyniki za rok 2021, to się wszystkiego dowiemy.

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  Joanna

A kiedy dokładnie?

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  Joanna

Dobre! Czyli kasa na podwyżki jest…

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  Joanna

Znakomicie, zatem jest 500 zł podwyżki dla każdego w Solarisie. A firma od tego nie zbankrutuje. Tylko szkoda tego miesiąca.

jsc
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)ale też złego zarządzania firmą(…)
Żeby splajtować potentata na rynku electro i hydorogenmobility to trzeba jednak się postarać. Jeśli dali jednak radę to pojawia się pytanie czy ta sytuacja zaczęła się już za portugalskiego władztwa czy zaczęła się jeszcze za polskiego?

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  jsc

Konkurencja na tym rynku jest coraz większa i w przetargach trzeba rywalizować np. z największymi koncernami automotive i przemysłowymi na świecie – w dodatku jest kosztowny wyścig technologiczny

jsc
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Czy ten wyścig technologiczny jest taki morderczy to ja nie wiem… weżmy taką branże rakiet kosmiczny. SpaceX tak wysforował się do przodu, że jeśli będzie trzeba wnieść wniosek o bankructwo to będzie raczej zasługa tylko jednej osoby… Elona Muska.

Stef
7 miesięcy temu
Reply to  Elżbieta

Może te 340 to brutto brutto tj brutto +składki pracodawcy?

Grzegorz
7 miesięcy temu

A dlaczego teraz pracownicy mają nie iść po podwyżki? Dlaczego mamy odpowiadać za dewastacyjną politykę gospodarczą PiS i Glapińskiego ? Władza hulała, szalała a teraz powie wszystkim zaciskajmy pasa ?

Pyrgus
5 miesięcy temu
Reply to  Grzegorz

dokładnie tak to wygląda

Pyrgus
5 miesięcy temu

A co mają zrobić ci, którzy od dawna nie mieli podwyżek, a teraz podwójnie dostają po dupie: bo 1) nie mieli od dawna podwyżki; 2) to co mają jest dodatkowo zjadane przez inflację????? jako pracownik budżetówki w tym roku dostałem realnej podwyżki 1%, chociaż mam ustawowo zagwarantowaną waloryzację… przestaje się chcieć pracować, jeżeli pracuje się tylko na rachunki i ratę kredytu.

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Pyrgus

To będzie w najbliższym czasie problem milionów ludzi…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!