Sklepy internetowe depczą po piętach tym tradycyjnym. Ale czy dożyjemy czasów, kiedy kupować będziemy tylko online? Oj, nieprędko

Na jednym biegunie są sklepy stacjonarne i klienci, którzy kupują tylko w nich, tylko tam szukają informacji o produktach, sprawdzają i porównują ceny. Na drugim biegunie – sklepy internetowe z dostawą towarów do domu. Tradycyjni sprzedawcy czują za sobą coraz mocniejszy oddech sklepów online. Ale czy to oznacza, że za jakiś czas kupować będziemy tylko w sieci? Gdzie te dwa światy – zakupy online i stacjonarne – się spotykają? Kto woli tradycyjne, a kto nowoczesne zakupy?

Na te pytania odpowiedź postanowili znaleźć eksperci firmy doradczej EY, która na co dzień doradza dużym sieciom handlowym, jak powinny poukładać swoje modele biznesowe. Firma wypuściła właśnie na rynek raport „Zachowania zakupowe w dobie omni-channel”. Niektóre wnioski są zaskakujące.

Większość Polaków lubi kupować w internecie

Z badania wynika (a przepytano blisko 1600 osób, próba reprezentatywna), że i tu, i tu – czyli w sklepach stacjonarnych i internetowych – kupuje obecnie 57% Polaków. To średnia. Bo jeśli przyjrzymy się temu, co kupujemy, różnice są spore. Np. w przypadku produktów spożywczych, tylko co dziesiąty konsument zamawia produkty przez internet. Na drugim biegunie – 71% wskazań – znalazła się elektronika. Zakupy online w marketach budowlanych deklaruje 54% badanych, odzieży 58%, a butów 50%.

Powszechnym zjawiskiem jest już sprawdzanie informacji o produktach w sieci, a kupowanie offline. 66% respondentów przyznaje, że w internecie sprawdza np. ceny, czyli część tej grupy finalizuje zakupy w sklepach stacjonarnych.

Przeczytaj też: Najpierw padli ofiarą toksycznych kredytów, a teraz chciwych prawników? Frankowiczu, planujesz iść do sądu? Komu (i za ile) powierzyć sprawę?

Przeczytaj też: Słowacy przełamią monopol polskich banków? Robodoradca Finax wprowadza automatyczne inwestowanie w ETF-y z całego świata

Młody singiel kupuje… offline

Eksperci EY rozłożyli preferencje zakupowe (sklep stacjonarny lub internetowe) na osi życia. W pierwszej grupie znalazła się młodzież. I tu zaskoczenia raczej nie ma – aż 74% tej grupy przyznaje, że kupuje w internecie. Następnie mamy młodych singli (osoby do 39. roku życia), z których tylko 48% preferuje zakupy online. Zdaniem specjalistów od handlu w EY, dość niski odsetek (jak na młodych ludzi) można wyjaśnić potrzebą fizycznego kontaktu z innymi ludźmi. Wśród młodych par bez dzieci odsetek kupujących w sieci sięga bowiem 66%, a gdy pojawiają się dzieci, odsetek ten wzrasta do 74%, co można wyjaśnić po prostu brakiem czasu na bieganie po sklepach.

Wśród „starszych” gospodarstw domowych z dziećmi robienie zakupów online deklaruje 60%, a gdy dzieci już pójdą w świat – 42%. A w przypadku singli na emeryturze zakupy online robi już tylko 27% badanych. Wyjaśnienie może być podobne jak w przypadku młodych singli (potrzeba obcowania z ludźmi, choćby w galerii handlowej), ale tu zapewne dochodzi bariera technologiczna – starsze osoby rzadziej korzystają z internetu, albo boją się nowinek technologicznych (zakup i płatność przez internet).

Przeczytaj też: T-Mobile i nagła zmiana ceny przy kasie. Nie tak łatwo się zorientować, gdy usługę kupujemy np. przez telefon. UOKiK: „to jest wprowadzanie w błąd!”

Przeczytaj też: Bezpieczne kupowanie w sieci. Jak sprawdzić e-sklep? Jak mu zapłacić, żeby nie stracić kontroli? I jak włączyć dwa ważne „bezpieczniki”

Wieś stawia na zakupy internetowe

Poprzednia edycja tego badania (z maja 2019 r.) pokazuje preferencje zakupowe ze względu na miejsce zamieszkania. Kto Waszym zdaniem bardziej lubi zakupy online – mieszkańcy dużych miast czy wsi? Ja stawiałbym na tych pierwszych – wiecznie zabieganych mieszczuchów. Ale to mit. Z badania EY wynika, że zakupy online robi 62% mieszkańców gmin wiejskich i 61% mieszkańców miejscowości z populacją do 50.000. W miastach powyżej 500.000 mieszkańców ten odsetek jest niższy – 57%. Najniższy odsetek amatorów zakupów w sieci odnotowano w miastach od 100.000 do 200.000 mieszkańców.

Przeczytaj też: Zakupy według Microsoftu: podejdź do ekranu, a on cię „rozpozna” i sprzeda to, co lubisz. Tylko komu opłaci się ten „inteligentny” shopping?

Przeczytaj też: Inteligentne półki, dynamiczne ceny, ekrany „mówiące” do każdego klienta z osobna. I kasa jednosekundowa. Widziałem Żabkę przyszłości

Bariery nie do przebicia

Czy wkrótce proporcje w stronę handlu internetowego jeszcze bardziej się przesuną? Można się o tym przekonać, pytając osoby, które nie kupują w sieci, dlaczego tego nie robią. Bariery technologiczne? Brak zaufania do internetowych sprzedawców? Nic z tych rzeczy.

68% po prostu chce dotknąć czy powąchać produkt przed zakupem, a substytut w postaci zdjęć wydaje się niewystarczający. Czy tę barierę da się przeskoczyć? Wątpię. Drugi w kolejności wskazywany powód (57%) to chęć zabrania towaru zaraz po zakupie. Tu mogłaby pomóc naprawdę ekspresowa przesyłka.

Ale recepty na ten argument przemawiający za tradycyjnymi zakupami nie ma – 43% respondentów po prostu lubi chodzić na zakupy. Mniej więcej tyle samo badanych (42%) tłumaczy, że robi zakupy „stacjonarne”, bo akurat są „po drodze”.

Zdziwiło mnie (eksperci EY też zwracają na to uwagę), że od zakupów online nie odstraszają usługi kurierskie. To oczywiście subiektywne spostrzeżenie, ale mam wrażenie, że z jakością tych usług jest niestety coraz gorzej. Niedawno coś zamawiałem. Kurier nie podjął nawet jednej próby dostarczenia przesyłki pod wskazany adres, choć za taką usługę zapłaciłem. Paczka powędrowała prosto do punktu odbioru (całe szczęście, że jest niedaleko). I nie był to odosobniony przypadek. Dlatego, jeśli mogę odebrać przesyłkę osobiście, wybieram tę opcję. Tymczasem ankietowani – jeśli skarżą się na kurierów – to na koszty wysyłki (10%) i czas dostawy (7%).

Przeczytaj też: Bezgotówkowa „bida z nędzą” na polskiej wsi. 60% sklepów nie akceptuje kart. Prawie 10 kilometrów do najbliższego bankomatu

Przeczytaj też: Nie lubisz tracić czasu w sklepach, ani czekając trzy dni na kuriera? Ten sposób zamawiania zakupów ci się (chyba) spodoba

Handel internetowy rośnie o 10% rocznie

Szacuje się, że w 2018 r. Polacy zrobili zakupy w sklepach internetowych o wartości (w zależności od źródeł) od 35 do 50 mld zł. Prognozy mówią, że rocznie ten segment będzie rósł o 10% kosztem handlu tradycyjnego. A ankietowani menedżerowie sieci handlowych są zdania, że możliwość dalszego wzrostu w sposób tradycyjny, czyli np. przez rozbudowę sieci sklepów czy liczbę klientów, już się wyczerpują.

Tradycyjny handel prędko nie zniknie (bo jak pokazują badania nie chcą tego klienci), ale na pewno będzie się przeobrażał. Na naszych oczach proces zakupów w sklepach stacjonarnych się automatyzuje. Od lat możemy korzystać z kas samoobsługowych, w niektórych sieciach sami możemy skanować towary i wrzucać je do koszyka, a są też prototypy sklepów, do których wchodzimy, pakujemy produkty do koszyka, a płacimy bez wyciągania gotówki, karty czy smartfona. Sklepy stacjonarne raczej nie znikną, ale za jakiś czas nie będą przypominać tych, jakie znamy dziś – bez kas i pracowników. Nie podoba mi się ten scenariusz.

zdjęcie tytułowe: Pixabay

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss