8 października 2019

Najpierw padli ofiarą toksycznych kredytów, a teraz chciwych prawników? Frankowiczu, planujesz iść do sądu? Komu (i za ile) powierzyć sprawę?

To było do przewidzenia – po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie frankowiczów jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać kancelarie prawne gotowe reprezentować frankowiczów przed sądami. Której kancelarii powierzyć sprawę, żeby nie wpaść z finansowego deszczu pod rynnę?

Wyrok TSUE otworzył frankowiczom drogę do unieważnienia kredytu. Ale nic nie stanie się automatycznie. Wyrok TSUE jest wskazówką dla polskich sądów. I to one muszę wziąć pod lupę każdy kredyt z osobna.

Przeczytaj też: Kredyt frankowy i klauzula abuzywna: jak żyć po orzeczeniu TSUE? Sześć rzeczy, które powinien zrobić teraz każdy frankowicz

Przeczytaj też: Po wyroku TSUE. Już wiadomo jak bankowcy będą zniechęcali frankowiczów do pozwów: „to was będzie kosztowało więcej, niż myślicie”

Przeczytaj też: Frankowicze ucieszyli się z wyroku TSUE. Ale czy nie okaże się, że to orzeczenie jest dla nich porażką? Przetarli sobie ścieżkę, a teraz…

Jeszcze nie opadł kurz po wyroku TSUE, a na rynku jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać kancelarie i prawnicy gotowi pomagać frankowiczom w rozwiązaniu ich problemów. Okazuje się, że od nadmiaru (prawników) jednak głowa boli. Dziś rano dostałem e-maila od pani Małgorzaty:

„Czy jest szansa, by zbadać czy na rynku jest jakaś uczciwa firma adwokacka, która wspiera frankowicza w jego trudnej sytuacji z bankami? Pojawiają się jakieś abonamenty (basic, platinum, VIP) + sucess fee. Jak analizuję oferty, to firmy te patrzą jak 50% potencjalnego zysku zgarnąć do siebie. Jak taki frankowicz ma sobie poradzić?”

Widziałem takie oferty. A Maciek Samcik przysłał mi screenshot, z którego wynika, że jedna z firm odszkodowawczych (nawet nie kancelaria prawna) w przypadku „odfrankowienia” kredytu o początkowej wartości 300.000 zł zaciągniętego w połowie 2008 r. liczy sobie blisko 111.000 zł wynagrodzenia.

Przedstawiciel kancelarii wspomnianej w tym tweecie skontaktował się z  nami i wyjaśnił, że w wyliczeniu jest błąd matematyczny (succes fee powinna być poniżej 30.000 zł) oraz że ta oferta jest już nieaktualna, bo po orzeczenii TSUE kancelaria przygotowała nową. Zawsze coś. W internecie – i to w największych portalach – zaczynają się też pojawiać takie ogłoszenia:

Zanim w ogóle ktoś uda się do prawnika – radzimy odczekać kilka tygodni, może nawet kilkanaście. Niech sytuacja się ustoi. Niech banki wszystko przemyślą, niech prawnicy przemyślą, niech sądy przemyślą. Co nagle, to po diable. A co potem?

W „Subiektywnie o finansach” nie wskażemy, z usług których firm warto skorzystać, choć na pewno będziemy piętnować te, które z różnych powodów grają nie fair. Przed podpisaniem umowy warto zastosować się do kilku uniwersalnych zasad.

Nie rób nic „na wariata”

Z wyborem firmy świadczącej pomoc prawną jest trochę tak jak z kredytem. Niby każdy taki sam (o tej samej wartości), ale warto sprawdzić jego warunki przynajmniej w dwóch bankach. W przypadku frankowiczów kancelarie prawne też oferować będą podobną usługę, ale ich podejście do rozwiązania problemu oraz wynagrodzenie może być diametralnie różne. Zanim cokolwiek podpiszemy, zapukajmy do kilku firm. Żeby nie tracić czasu, wcześniej warto poczytać opinie o nich w internecie.

Kancelaria prawna czy firma odszkodowawcza?

Z ofertą pomocy będziecie bombardowani z różnych stron – mogą to być kancelarie adwokackie czy radcowskie albo firmy odszkodowawcze. W tych pierwszych od samego początku będziecie mieć do czynienia z prawnikami, w kancelariach odszkodowawczych – niekoniecznie. Może się zdarzyć, że pierwszy kontakt z prawnikiem, który pokaże Wam zawiłości sprawy i ryzyka, będziecie mieć dopiero po podpisaniu umowy. Nie musi to być oczywiście regułą, ale firmy odszkodowawcze mogą na wstępie zarażać Was zbytnim optymizmem. W każdym razie warto mieć świadomość różnic pomiędzy kancelariami a firmami odszkodowawczymi.

Sprawdź, jakie prawnik ma doświadczenie

Na stronie internetowej Naczelnej Rady Adwokackiej znalazłem zakładkę „Pomoc frankowiczom”. W ramach tej akcji oddelegowano blisko 600 adwokatów z całej Polski. Ich pomoc nie jest oczywiście bezpłatna – cena zależy od stawek konkretnego adwokata. Z moich informacji wynika, że nie wszystkie osoby na liście to „frankowi specjaliści”.

Zanim zdecydujemy się na konkretną kancelarię czy adwokata, sprawdźmy, czy mieli oni już do czynienia ze sprawami frankowiczów. Oczywiście brak takich spraw w portfolio kancelarii nie musi być dyskwalifikujący. Lepiej jednak powierzyć sprawę komuś, kto przynajmniej ma doświadczenie w bojach z instytucjami finansowymi, zna się na prawie bankowym i ochronie konsumentów.

Kancelarie często specjalizują się w danym wycinku prawa i takie informacje powinniśmy znaleźć na ich stronach internetowych. Jeśli ich nie ma, to po prostu zapytajmy, jakie doświadczenie w tego typu sprawach ma kancelaria.

Przeczytaj też: T-Mobile i nagła zmiana ceny przy kasie. Nie tak łatwo się zorientować, gdy usługę kupujemy np. przez telefon. UOKiK: „to jest wprowadzanie w błąd!”

Przeczytaj też: Wybory, czyli ile można zarobić obstawiając dobrego konia (politycznego)? Sprawdzam zakłady bukmacherskie na niedzielę wyborczą

Ile powinna kosztować pomoc prawna?

I wreszcie – wynagrodzenie prawnika. Ile to jest uczciwie, a kiedy zaczyna się zdzierstwo? Dla kogoś, kto wcześniej nie korzystał z usług prawnych, oszacowanie uczciwej ceny, czy wskazanie choćby cenowych widełek, może być jak czarna magia. Rozmawiałem z prawnikiem, który na długo przed wyrokiem TSUE brał w swoje ręce sprawy frankowiczów. Przyznaje, że trudno wyznaczyć sztywne ramy tego co przyzwoite, a gdzie zaczyna się cenowe „przegięcie”. Wiele bowiem zależy od treści umowy, wysokości kredytu czy rodzaju aneksów.

Jego zdaniem – w zależności od wielkości kredytu – stosowna byłaby wpłata wstępna w wysokości od kilku do kilkunastu tysięcy złotych oraz „success fee” liczone wyłącznie od wysokości nadpłaty, czyli tego, co faktycznie trafi do kieszeni klienta po wyroku. Rozsądna prowizja powinna wynieść nie więcej niż ok. 15%.

Inaczej będzie w przypadku ustalenia przez sąd nieważności umowy kredytowej, bo wówczas trudno w ogóle mówić o procentach. Zdaniem mojego informatora, unieważnienie umowy (kredyt o wartości 300.000 zł zaciągnięty dekadę temu) powinno być wycenione na 10.000 – 20.000 zł.

Pamiętajmy, że kredyty frankowe ma blisko pół miliona Polaków. Konkurencja na rynku (frankowych) usług prawnych może zdziałać cenowe cuda. Prawdopodobnie kolejne kancelarie będą miały chrapkę na choćby kawałek frankowego tortu, a najłatwiej można się do niego dobrać obniżając swoje prowizje. Jasne, że lepiej jest zapłacić mniej, ale dobrze by było, żeby atrakcyjna cena nie przysłoniła nam jakości.

Źródło zdjęcia: Pixabay.com

28
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
22 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
17 Comment authors
HarvesterTlkEDZŁukaszMiky Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna
Gość
Anna

Lista z NRA została stworzona w 2017r. i wpisać mógł się na nią każdy, kto deklarował zajęcie się tematem. Są tam tylko adwokaci i to nie wszyscy znający się na temacie. Za to jest sporo osób, które ostatecznie tematu nigdy nie podjęły w swojej specjalizacji.

Marek
Gość
Marek

Witam czy można otrzymać link do strony rady adwokackiej o pomoc frankowiczom.Zgóry dziękuję

Joanna
Gość
Joanna

Google.pl – nie ma za co

Maciej Samcik
Admin

Oj, Google to wielki śmietnik, więc bym nie przesadzał z estymą do niego 😉

Gosia
Gość
Gosia

http://www.bankowebezprawie.pl
To kopalnia wiedzy i tam jest „nawigator”ze sprawdzonymi kancelariami

Piotrek
Gość
Piotrek

Po pierwsze! Nie iść do „kancelarii” odszkodowawczych! Skoro sprawę i tak będzie prowadzić adwokat/ radca prawny to po co płacić prowizję pośrednikowi? I to najczęściej podmiotowi, który na co dzień zajmuje się windykacją, także wiadomo, że to przyjemne typy nie są.

mko
Gość
mko

Uważam, że czekanie nie jest najlepszym pomysłem. Ale może warto podzielić zakres zlecenia na przygotowanie zawezwania do próby ugodowej (tansze, a pozwala sprawdzić kancelarię).
Porada o czekaniu kilka, kilkanaście tygodni, jest niepokojąco zbieżna z poradami udzielanymi przez prawników i piarowcow bankowych i pomija kwestię ryzyka przedawnienia roszczeń

Maciej Samcik
Admin

Uważam, że kilkanaście tygodni zwłoki niewiele zmienia, a może już będą jakieś wyroki „poTSUE” (i będzie wiadomo jakie rozwiązania sądy stosują). Ustabilizują się też ceny prawników (teraz będzie łapanie jeleni), a bankowcy być może zaczną przebąkiwać coś o ugodach. Takie są moje argumenty na rzecz unikania nerwowych ruchów

mko
Gość
mko

kilkanaście tygodni niech się równa 3 miesiące, czyli 3 raty. Dajmy na to 1.500 zł za ratę, co daje 4.500 zł. Tyle może kosztować czekanie i oglądanie wyroków, zamiast za 50 zł uderzyć do Rzecznika Finansowego lub za 300 zł do Sądu Polubownego. W jednym i drugim przypadku warto przetestować prawnika, który za 500 zł napisze stosowne pismo. Pamiętajmy też, że analiza umowy i przygotowanie oferty przez prawnika to też jest kilka tygodni, negocjacje i wybór kancelarii następne 2-3 tygodnie, napisanie pozwu po podpisaniu umowy też nie jest możliwe od ręki, co daje 3-4 miesiące od decyzji o walce z… Czytaj więcej »

EDZ
Gość
EDZ

Czekanie czekaniu nierówne. „Frankowicz”, który jeszcze nie wniósł pozwu przeciwko bankowi to nie zawsze „świeżak”, który od zeszłego czwartku zadaje na forach pytania: „A jak ja sprzedałem dom rok temu to też mogę?”, „A jak ja 2 lata temu zaczęłam spłacać raty we frankach też mogę?”, „A czy ktoś mi odda spread?”, „A co to jest przedawnienie?”, „A czy jak złożę pozew to bank natychmiast wypowie mi umowę kredytową?” etc. Są też „świadomi” czekający. Wiedzą ile im jeszcze czasu zostało zanim najstarsze raty zaczną się przedawniać albo już przerwali bieg przedawnienia i z ważnych powodów zdecydowali żeby na razie nie… Czytaj więcej »

mko
Gość
mko

artykuł nie jest skierowany do świadomych „frankowiczów” czekających na TSUE, bo oni mają już przemyślaną ścieżkę działania po TSUE (przecież opinia rzecznika jest sprzed pół roku) i świadomość ryzyka przedawnień. Wg mnie raczej jest to miniporadnik dla „świeżaków”, a dla nich każdy miesiąc może oznaczać przedawnienie jednej raty spłaconego kredytu. Zakładając, że ktoś poczeka kilkadziesiąt tygodni (np. 52, okrągły roczek), to może mu przejść koło nosa zwrot 12 rat kredytu. Dla świeżaka w kredytowych meandrach takie wezwanie do nicnierobienia wymaga IMHO zwrócenia uwagi na ten aspekt

Barrtosz
Gość
Barrtosz

A ja nie zanierzam placic prawnikom. Sam sprawe wytocze. Pol roku siedzialem w tej tematyce i wiem ze jestem w stanie odeprzec kazdy argumento banku. Ot co! 🙂

Maciej Samcik
Admin

To prawda, jak ktoś śledził temat i ma dryg do pisania, to jest w stanie ogarnąć temat samodzielnie. Powodzenia!

EDZ
Gość
EDZ

Dryg do pisania???!!! Niech Pan Barrtosza nie podpuszcza…

EDZ
Gość
EDZ

Dryg do pisania???!!! Proszę Barrtosza nie podpuszczać.

Jarecki
Gość
Jarecki

Zjedzą Cię prawnicy banku, ale dobrze Ci życzę

Miky
Gość
Miky

hahahahaha no tak…. good luck

Łukasz
Gość
Łukasz

Może i merytorycznie będziesz miał dużo do powiedzenia/napisania. Niestety, nie sądzę, żebyś był w stanie poprowadzić sprawę prawidłowo pod względem formalnym. Prawnicy banku rozjadą Cię jak walec… Jestem radcą prawnym – sprawy sądowe prowadzę sobie sam, jednak gdy chcę zbudować dom, idę do murarza!

Harvester
Gość
Harvester

Życzę powodzenia zwłaszcza po ostatniej nowelizacji procedury cywilnej 😀

Mirosław
Gość
Mirosław

Powyższa tabelka to typowy przykład nierzetelnej walki z firmą – notowaną na giełdzie grupą kapitałową! – posiadającą dwie kancelarie prawne, z silnym zespołem wyspecjalizowanym w walce z potęgą banków. I nie zajmuje się frankami od wczoraj, lecz od lat
Zamiast rozsiewać niesprawdzone informacje, może warto Panie Samcik zapytać u źródeł?

Maciej Samcik
Admin

A gdzie jest błąd?

Jarecki
Gość
Jarecki

nie ma błędu

mariusz korpalski
Gość

Pan Mirosław nieładnie wywołuje pana redaktora po nazwisku, sam się nie przedstawiając. Czy to nie jest hejt nadający się na bana? Mariusz Korpalski

Maciej Samcik
Admin

Na ostrzeżenie nadaje się na pewno, a może i na bana (choć bardzo nie lubię banować)… Ale cieszę się, że są tutaj też osoby, które zauważają, że to nieładnie. Pozdrawiam, Panie Mecenasie!

Piotr klient BPH
Gość
Piotr klient BPH

Panie Mariuszu – tak samo nie ładnie jak Pana wątpliwej jakości działalność przy pozwie grupowym i brak znajomości kwestii związanych z przerwaniem biegu przedawnienia roszczeń. Pan wie i Pana klienci też o co kaman ;-] Tyle tysięcy się przedawniło i tylu klientów na lodzie… szkoda że o tym nikt nie napisze – cwaniaki

pozdrawiam
niezadowolony klient

Maciej Samcik
Admin

Tym razem ja stanę w obronie p. mecenasa: jeśli ktoś ma zarzuty, to pod nazwiskiem proszę. Anonimowo to żadna odwaga.

Miky
Gość
Miky

no dzień dobry 🙂 jak tam pozew grupowy z BPH ? nie idzie ? no cóż…. 😛

Tlk
Gość
Tlk

„Od lat” 🙂 hehhe.
pierwsze pytanie jakie zadaję Januszom z Votum, to „ile prawomocnych zwycięstw macie na koncie?”. Tylko jeden pan uczciwie przyznał: ZERO. Dwóch kolejnych miotało się mocno i zmieniając temat, zasłaniając się RODO (tak!) i roztaczając przede mną perspektywy „pewnej wygranej” „wygranej w kieszeni” i tak dalej.
Niestety tak działa WIĘKSZOŚĆ firm.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss