Izrael „prewencyjnie” zaatakował Iran. Czy to odnowi wojnę na Bliskim Wschodzie? Czas zapiąć pasy. Aktywa uchodzące za bezpieczne przystanie zgodnie sygnalizowały w ostatnich dniach, że „coś się święci”. Inwestorzy, którzy część kapitału lokują w „bezpiecznych przystaniach”, stali przed nie lada dylematem: strach przed nową wojną kontra szanse na „geopolityczną odwilż”. Rosnące notowania ropy naftowej, franka szwajcarskiego i złota zwiastowały nadchodzącą eskalację
Ceny aktywów uznawanych za „bezpieczne przystanie” w ostatnich dniach systematycznie szły w górę. I to było dość nietypowe, bo niewiele było czynników, które wskazywałyby na to, że nad rynek powinien nadejść „risk off”, czyli skłonność do uciekania od ryzyka.
- Płatności kartą czy gotówką? EBC sprawdził jak odpowiadają Europejczycy. Stara miłość do gotówki nie (za)rdzewieje. Uratują ją… młodzi! [POWERED BY EURONET]
- Ameryka nie musi się zawalić, żeby inwestorzy przestali na niej zarabiać. Czy właśnie zbliżamy się do tego momentu? [POWERED BY UNIQA TFI]
- Proszę zapiąć pasy, będzie bujało. Oto pięć zasad, które prawdopodobnie przyniosą Ci sukces w inwestowaniu w 2026 r. [POWERED BY XTB]
Tymczasem złoto w piątek wspięło się już powyżej 5 250 dolarów za uncję (historyczny rekord notowań sprzed kilku tygodni to 5595 dolarów za uncję). Srebro też czuło, że „cos się święci”, bo na koniec tygodnia uncja kosztowała już 94 dolary. Ten kruszec jest już w połowie drogi od dna korekty (ok. 70 dolarów za uncję) do historycznych rekordów (ok. 120 dolarów za uncję).
W ostatnich dniach widzieliśmy efekty kruszącej się coraz bardziej równowagi sił między dwoma poglądami inwestorów na najbliższą przyszłość. A sytuacja wydawała się być jak rzadko kiedy postawiona „na ostrzu noża”. Im bliżej było końca tygodnia, tym większą przewagę na rynku osiągali ci, którzy nie mają dobrych przeczuć. I – jak widać po wydarzeniach weekendu – mieli rację.
Bezpieczne aktywa „prognozowały” geopolityczne drgawki
Przedmiotem „zakładów” inwestorów było oczywiście przeczucia w sprawie wyniku rozmów amerykańsko-irańskich. Polski rząd w piątek ostrzegł rodaków przebywających w Iranie (ale też w Izraelu), by natychmiast wyjechali, najwyraźniej spodziewając się niepowodzenia negocjacji. Donald Trump groził atakiem na Iran lub przyłączeniem się do takiego ataku, co mogłoby rozpocząć nową wojnę na Bliskim Wschodzie.
Trumpowi chodzi oczywiście o to, żeby reżim rządzących Iranem Ajatollahów nie pozyskał zdolności budowy bomby atomowej. Nie wiadomo jak bardzo jest tego bliski. Na razie realizuje się najlepszy z najgorszych scenariuszy. Iran został zaatakowany, by zniszczyć jego potencjał nuklearny, ale przez Izrael, nie bezpośrednio przez USA. Formalnie jest to kolejna wymiana ciosów pomiędzy dwoma wrogimi państwami, bez fizycznego udziału mocarstw. A więc eskalacja, ale wciąż niepełna.
Notowania ropy naftowej wydawały się przygotowywać do wybuchu konfliktu, który – jeśli się rozszerzy – zapewne zaowocuje blokadą Cieśniny Ormuz i wywołał zaburzenia w dostawach surowca do różnych zakątków świata. Ropa WTI zbliżyła się w piątek do 68 dolarów za baryłkę (gdy jeszcze w grudniu była po mniej więcej 55 dolarów za baryłkę). A ropa typu Brent już przekroczyła 73 dolary za baryłkę. I to jest najwyższa cena tego surowca od pół roku.

W Genewie w piątek zakończyły się rozmowy wysłanników Donalda Trumpa z politykami Iranu, ale nie wygląda na to, żeby zbliżyły oba kraje do porozumienia. Kolejna runda miałaby odbyć się za tydzień w Wiedniu, ale nie wiadomo czy w ogóle do niej dojdzie. Ryzyko geopolityczne nie tyle pozostaje na wysokim poziomie, co rośnie. Eskalacja może skokowo podnieść notowania wszystkich aktywów, które są uznawane za „bezpieczne przystanie”, a więc złota, srebra, czy franka szwajcarskiego.
Ten ostatni też w ostatnich dniach ruszył w górę. Za jednego franka znów trzeba płacić ponad 1,3 dolara i już całkiem niedaleko jest rekordowy poziom ze stycznia. Frank szwajcarski rośnie w siłę zawsze wtedy, gdy rośnie popyt na niskorentowne „zaparkowanie” pieniądza w neutralnym kraju z powodu wojennych nastrojów na świecie. Wygląda więc na to, że inwestorzy czuli w kościach, że „coś się święci”.

Ta niepewna sytuacja powodowała też w ostatnich dniach napływ pieniędzy do ETF-ów kupujących złoto w sztabkach. Fundusze przyjmujące pieniądze od inwestorów od tygodnia były po stronie kupujących, a nie sprzedających złoto, chociaż nie można powiedzieć, żeby skala tego procesu była szczególnie wielka. To wystarczyło, by utrzymywać notowania złota na wysokich poziomach, choć nie zapewniało warunków to tego, by te podrygi przekształciły się w nowy trend wzrostowy.
Co jest na drugiej szali tej wagi? Głównym ograniczeniem wzrostu cen bezpiecznych aktywów była do tej pory możliwość odwilży geopolitycznej w powiązaniu z wciąż dobrymi możliwościami zarabiania na odsetkach. Inflacja w USA utrzymuje się powyżej celu Rezerwy Federalnej, co nie pozostawia dużo miejsca na obniżki stóp procentowych. A jeśli stopy nie spadną, a za to na świecie spadnie napięcie geopolityczne (to jest coraz mniej prawdopodobne), to zarobek na bezpiecznych obligacjach pozostałby przyzwoity i nie byłoby wielkich powodów, by skupiać się na zakupach „bezpiecznych przystani”.
Prawdopodobieństwo takiego scenariusza wzrosło po zakwestionowaniu przez Sąd Najwyższy USA podstawy prawnej do wprowadzania ceł. Prezydent Donald Trump zareagował zapowiedzią wprowadzenia nowych ceł, w oparciu o inną podstawę prawną (bardziej tymczasową). To wystarczyło, żeby rozwiać nadzieje inwestorów na spadek inflacji. Kolejna odsłona wojny celnej USA z całym światem raczej nie jest powodem do spadku inflacji.
Coś się święci. Nowa wojna czy tylko wymiana ciosów?
Zatem jesteśmy w dość ważnym dla „bezpiecznych przystani” momencie. Z jednej strony negocjacje USA z Iranem chyba zakończyły się fiaskiem i doszło do eskalacji. Trudno odpowiedzieć na pytanie jak dużej, ale na pewno niepewność na świecie wzrośnie. Napięcia geopolityczne nie ustąpiły, raczej są bliskie wybuchu. Z drugiej strony chyba nieco oddala się moment, w którym inwestorzy zobaczą kolejny spadek oprocentowania bezpiecznych aktywów, co jest argumentem na rzecz spokojnego inwestowania w obligacje.
Patrząc na rosnące notowania ropy naftowej i franka szwajcarskiego można było zakładać w ostatnich dniach przewagę tych, którzy spodziewają się kolejnych geopolitycznych drgawek. Aby uniknąć szoków i gwałtownych zmian cen aktywów, przeważnie militarne „akcje” rozgrywają się w weekendy, gdy giełdy są zamknięte i inwestorzy mają więcej czasu na przemyślenie sytuacji.
Analitycy w ostatnich dniach mówili, że wybicie cen złota w kierunku kolejnych rekordów wymagałoby silnego impulsu. Albo silnego spadku rentowności inwestowania w obligacje, albo eskalacji geopolitycznej. Już wiemy, że ta druga rzecz się wydarzyła. Rośnie prawdopodobieństwo ataku na historyczne szczyty przez metale szlachetne. Ale wiele zależy od tego czy pod koniec weekendu będzie wciąż słychać wybuchy na Bliskim Wschodzie. Czy to wymiana ciosów między Izraelem i Iranem czy do gry „na pełnej” wejdą USA, zmuszając „antyamerykańską” koalicję państw globalnego Południa do jakiejś reakcji.

Patrząc na ostatnie wskazania rentowności obligacji amerykańskich notowanych na giełdzie – wygląda na to, że popyt na te papiery rośnie, bo inwestorzy akceptują znów ich coraz niższą rentowność. To z jednej strony potwierdza, że inwestorzy zaczęli uciekać od ryzyka. Niższa opłacalność inwestowania w obligacje może stymulować popyt na złoto i srebro jako alternatywny sposób bezpiecznego lokowania pieniędzy. Poniżej wykres opłacalności inwestowania w obligacje, którym do końca „życia” pozostał tylko jeden rok. Widać, że po zamieszaniu z cłami rentowność wzrosła, ale teraz znów spadała na fali rosnącego ryzyka geopolitycznego.

Jakie mogą być konsekwencje dla naszych portfeli?
Składając wszystkie części tego obrazka w całość – a więc rosnące notowania ropy naftowej, rosnącego w siłę franka szwajcarskiego, spadającą rentowność inwestowania na rynku wtórnym w krótkoterminowe obligacje amerykańskiego rządu oraz rosnące ceny złota (oraz znacznie szybciej rosnące notowania srebra) – widać obraz rosnącego niepokoju inwestorów przed weekendem. Wszystkie sygnały zdają się pokazywać to samo: kapitał szukał zabezpieczenia przed ewentualnym geopolitycznym wybuchem.
Teraz ów geopolityczny wybuch nie jest już „ewentualny”, tylko realny. Mamy weekend na przemyślenie sytuacji, a przede wszystkim na to, by rozpoznać, na ile to kolejna krótka eskalacja, a na ile początek dłuższej destabilizacji, która może uderzyć w globalną gospodarkę. Co robić z pieniędzmi, gdyby okazało się, że weekendowy atak na Iran jest sygnałem czegoś większego, czyli wojny na Bliskim Wschodzie z bezpośrednim udziałem mocarstw po obu stronach?
CZYTAJ TEŻ:
Patrząc w dużym uproszczeniu na sytuację na Bliskim Wschodzie można się spodziewać trzech rzeczy, o ile wzrośnie ryzyko rozszerzenia konfliktu. Po pierwsze: trzeba będzie odłożyć na półkę myśli o nowych rekordach i kolejnej fali hossy na rynku akcji. To nie byłyby czasy, które preferowałyby ryzykowne aktywa.
Po drugie: trzeba będzie spodziewać się wzrostu obaw o globalną inflację, co może powstrzymać banki centralne przed obniżkami stóp procentowych (ze wszystkimi tego konsekwencjami dla rynku obligacji i dla funduszy obligacji). Ceny ropy naftowej na pewno przez jakiś czas będą podwyższone, co przełoży się na ceny paliw na stacjach i na inflację.
Po trzecie: trzeba się spodziewać przyspieszenia nowej fali wzrostów na rynku złota, wzrostu kursu franka szwajcarskiego i innych „antykryzysowych” aktywów. Po czwarte: być może trzeba się spodziewać odwrócenia trendu osłabiania się dolara (dobra wiadomość dla posiadaczy „zielonego” i inwestycji w tej walucie). W dalszym ciągu jest prawdopodobieństwo, że to wszystko się nie wydarzy. Wszystko rozstrzygnie się w ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin.
Geopolityka znów wspiera złoto
Co będzie dalej ze złotem i srebrem? O tym Michał Tekliński, ekspert rynku metali szlachetnych z Goldsaver.pl (sklep internetowy, w którym można kupić złoto w częściach) oraz Goldenmark (sieci salonów ze złotem, srebrem, inwestycjami alternatywnymi i dziełami sztuki).

Nie ma co kryć, że na rynek metali szlachetnych mocno wpływać będzie w najbliższym czasie sytuacja geopolityczna, szczególnie rosnące napięcia wokół Iranu. Stany Zjednoczone zwiększały ostatnio obecność wojskową w regionie, a Iran prowadzi wspólne manewry z Rosją i Chinami w strategicznej Cieśninie Ormuz. Obecna sytuacja przypomina moment po poprzednich igrzyskach olimpijskich, po których doszło do inwazji Rosji na Ukrainę.
Inwestorzy bardzo uważnie obserwują rozwój wydarzeń na Bliskim Wschodzie, bo to był w przeszłości jeden z kluczowych czynników wspierających cenę złota. Niepewność polityczna zwiększa popyt na aktywa bezpiecznej przystani, a złoto pozostaje najważniejszym z nich. Inwestorzy traktują je jako zabezpieczenie przed ryzykiem, którego nie da się przewidzieć ani kontrolować.
Istotnym czynnikiem jest również sytuacja w Azji. W Wietnamie zainteresowanie złotem osiągnęło rekordowe poziomy. Widzimy sytuacje, w których ceny produktów są wyrażane bezpośrednio w złocie, a nie w walucie krajowej. To pokazuje skalę zaufania do kruszcu jako środka przechowywania wartości.
Złoto pozostaje też ostatnio szczególnie wrażliwe na zmiany realnych stóp procentowych. Każdy sygnał sugerujący możliwość ich obniżenia zwiększa atrakcyjność metali szlachetnych jako alternatywy dla aktywów finansowych denominowanych w dolarze.
Polityka monetarna prowadzona przez amerykańską Rezerwę Federalną pozostaje jednym z najważniejszych czynników wpływających na rynek złota. Z jednej strony inwestorzy zakładają możliwość obniżek stóp procentowych w tym roku, z drugiej pojawiają się sygnały, że inflacja może utrudnić ten proces. Obniżki stóp procentowych tradycyjnie wspierają złoto, ponieważ obniżają atrakcyjność aktywów oprocentowanych i zwiększają popyt na aktywa materialne.
Złoto pozostaje jednym z najlepiej performujących aktywów ostatnich lat, a jego znaczenie w globalnym systemie finansowym systematycznie rośnie. Optymistyczne pozostają również prognozy największych instytucji finansowych. Bank inwestycyjny UBS prognozuje osiągnięcie poziomu 6200 dolarów za uncję, natomiast bank ANZ wskazuje na możliwość wzrostu do około 5800 dolarów w najbliższych kwartałach.
Część analityków idzie nawet dalej i wskazuje na możliwość osiągnięcia 10 000 dolarów za uncję do końca dekady. Mówi o tym choćby Louis Navellier, prezes i założyciel Navellier & Associates, firmy profesjonalnie zajmującej się prognozami ceny złota. Najważniejsze fundamenty rynku złota pozostają niezmienne. Banki centralne nadal zwiększają swoje rezerwy, napięcia geopolityczne nie znikają, a inwestorzy coraz częściej szukają stabilnych aktywów. Konsolidacja, którą obserwujemy obecnie, może być jedynie przystankiem przed kolejną falą wzrostów.
Rosnący popyt ze strony banków centralnych, utrzymująca się niepewność geopolityczna oraz potencjalne zmiany w polityce monetarnej największych gospodarek świata wskazują, że metal szlachetny może pozostać kluczowym elementem strategii zabezpieczania kapitału w nadchodzących latach.
———————————-
ZOBACZ ROZMOWĘ O ROLI ZŁOTA W PORTFELU:
———————————-
ZAPOZNAJ SIĘ Z ARTYKUŁAMI Z CYKLU „STAĆ CIĘ NA ZŁOTO”:
>>> Dla niezbyt doświadczonych inwestorów najbezpieczniejszą strategią są zakupy w częściach. Dotyczy to akcji, obligacji i… złota też. Zwłaszcza teraz. Jak robić to wygodnie?
>>> Złoto w monetach lub sztabkach czy w ETF-ach, funduszach i akcjach spółek? Jakie są wady i zalety lokowania pieniędzy w fizyczny kruszec?
>>> Popularność zakupów złota w Polsce rośnie, więc… wraca patent na kupowanie złota po kawałku. Czy tym sposobem złote sztabki trafią pod strzechy? Czy to bezpieczne? Testuję
>>> Od czego zależy cena złota? Kiedy zyskamy dzięki ulokowaniu w nim części oszczędności, a kiedy niekoniecznie? Zdecyduje o tym kilka czynników
>>> Po co banki centralne kupują złoto? I czy my też powinniśmy? Czy dla bankierów złoto staje się alternatywą dla „papierowego” pieniądza?
>>> Złoto czy nieruchomości? Ten odwieczny spór od lat rozgrzewa zwolenników inwestycji alternatywnych na całym świecie. Kto ma więcej racji?
>>> Złoto jako „ubezpieczenie od końca świata”? Nie tylko. Sprawdzam, jak złoto się sprawdza w kryzysowych momentach na rynku. Bo kryzysów ci u nas dostatek
————————

Odbierz za darmo e-book o lokowaniu w złoto. Zastanawiasz się, czy złoto jest dla Ciebie? Zobacz raport specjalny „Jak lokować oszczędności w złocie?”, który ekipa „Subiektywnie o Finansach” przygotowała wspólnie z firmą Goldsaver. Co w raporcie? Jak złoto w przeszłości chroniło wartość? Trzy formy, w których można kupić złoto. Jak bezpiecznie kupować złoto fizyczne? Jak sprawdzić autentyczność złotej sztabki lub monety? Dlaczego złoto zawsze miało i będzie miało wartość? Raport możesz pobrać zupełnie bezpłatnie – wystarczy zarejestrować się w sklepie Goldsaver.pl tutaj lub zapisać się do newslettera Goldsaver.
————————
ZAPROSZENIE
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą sklepu Goldsaver, który jest Partnerem komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w Subiektywnie o Finansach. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. Kliknij ten link, załóż konto i kupuj złoto w częściach. W jakiej cenie kupujesz złoto? W Goldsaver zawsze jest to kurs złota w NBP powiększony o 6,9% (koszt przechowywania, pakowania, wysyłki oraz marża sprzedawcy). Z kolei cena złota w NBP odzwierciedla kurs z londyńskiej giełdy metali.
Za marką Goldsaver stoi – należący do tej samej grupy kapitałowej – Goldenmark, czyli wiodący na polskim rynku dystrybutor metali szlachetnych, posiadający 24 salony premium w największych miastach. W ciągu 15 lat działalności dostarczył Polakom ponad 600 000 uncji, czyli około 20 ton fizycznego złota. Goldenmark współpracuje z renomowanymi producentami, posiadającymi akredytację LBMA (London Bullion Market Association), takimi jak niemiecki C.HAFNER, United States Mint czy Rand Refinery z RPA.
——————————–
Goldsaver i Goldenmark są Partnerami komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. W sklepach Goldenmark – także fizycznej sieci placówek – można kupić kruszce i inne aktywa alternatywne. Autor komentarza – Michał Tekliński jest ekspertem rynku złota Goldsaver i Goldenmark.




