Od początku sierpnia znów można składać do urzędników wnioski o “dotację” w postaci 500 zł na dziecko. A nawet trzeba, bo poprzednia edycja programu się już po prostu kończy. Rząd nieco przykręcił śrubę “weryfikacyjną”, żeby łatwiej wychwytywać wyłudzenia (w niektórych przypadkach zamiast składać oświadczeń będzie trzeba dostarczyć zaświadczenia o swojej sytuacji finansowej lub rodzinnej), ale zasadniczo zasady działania programu się nie zmieniły. Tak samo, jak poprzednio, wnioski można składać nie tylko tradycyjnymi metodami, ale i przez bankowość elektroniczną większości banków.

Półtora roku temu, przed startem programu, bankowcy stoczyli prawdziwą bitwę o klientów – były specjalne lokaty, programy oszczędzania, bonusy, prezenty… Zadeklarowanie przez klienta, że to właśnie na dany rachunek w banku będą wpływały pieniądze z 500+ oznaczało, że ów klient ma większy osad na koncie, a bank więcej na nim zarabia. Może też klientowi w oparciu o dochody z 500+ udzielić kredytu. Teraz już o specjalnych ofertach nie słychać, ale… do gry o 500 zł na dziecko z dość ciekawym pomysłem “kieszonkowego” włączył się malutki Nest Bank.

Większości czytelników serwisu “Subiektywnie o finansach” Nest Bank zapewne znany jest głównie z reklam telewizyjnych, ale jego szefowie – od razu nadmienię, że bank należy do brytyjskiego funduszu inwestycyjnego AnaCap – ciężko pracują, żeby choć w niewielkim stopniu powtórzyć sukces Alior Banku. On też startował od zera, a dziś należy do największych banków w Polsce. Nest Bank chce się wyróżniać najlepszą ofertą dla rodzin i pewnie dlatego znów “zaatakował” promocją związaną z programem “Rodzina 500+”.

Nest Bank: przyjdź po zasiłek “Rodzina 500+”, a dziecko dostanie 200 zł kieszonkowego

Najnowsza propozycja Nest Banku jest następująca: jeśli założysz tu konto i za pośrednictwem bankowości internetowej Nest Banku złożysz wniosek o zasiłek 500 zł na dziecko w ramach programu “Rodzina 500+”, to co co kwartał twoje dziecko – lub ty, jeśli tak zdecydujesz – będzie dostawało 50 zł “kieszonkowego” od banku. Od strony technicznej jest to w zasadzie najzwyklejszy program dotacji dla nowych klientów – 200 zł bonusu za założenie konta – ale marketingowe opakowanie jest bardzo chwytliwe: “bądź w porządnym banku, to załatwisz swojemu dziecku kieszonkowe”.

Konto w Nest Banku jest bezwarunkowo darmowe, podobnie jak karta debetowa i bankomaty (to jedno z bodaj trzech kont w Polsce bezwarunkowo darmowych, oprócz Orange Finance i BGŻ BNP Paribas z Robin Hoodem w roli głównej ;-)), więc komunikat może być skuteczny. Jeśli część jego odbiorców jeszcze nie złożyła elektronicznego wniosku o 500 zł na dziecko w bankowości internetowej swojego banku (a przez banki przeszło w zeszłym roku 500.000 spośród ponad 3 mln wszystkich złożonych wniosków), to może się zastanowić czy dla dwóch stówek dla dziecka nie warto pójść do Nest Banku.

Pierwsza pożyczka gratis, ale pod warunkiem, że kupisz dziecku… superfotelik. Nest Bank jak chwilówka

Oczywiście w bankach nie ma darmowych obiadów, więc nie wystarczy założyć i zarejestrować konta w Nest Banku jako rachunku do przelewów 500 zł na dziecko, by otrzymać dwie stówy prezentu. Trzeba również przelewać na nowozałożone konto wynagrodzenie w wysokości co najmniej 2500 zł (albo 6000 zł jeśli jest to rachunek firmowy, z którego jest opłacany ZUS lub podatek) oraz założyć jeden z dwóch rachunków “dziecięcych” – Nest Rodzinne Oszczędności lub Nest Konto Samodzielne (dla dzieci w wieku 13-18 lat). Trzeba też udzielić wszelkich zgód marketingowych, żeby troskliwi pracownicy banku mogli do nas wydzwaniać i pytać jak zdrówko. Tutaj więcej o tych wszystkich wymaganiach i formalnościach

Jest też inny problem – jeśli masz siódemkę dzieci, to nie dostaną one po 200 zł kieszonkowego nawet jeśli wszystkie zarejestrujesz do programu “Rodzina 500+” przez bankowość elektroniczną Nest Banku. No i niestety Nest Bank nie wyrównuje też innej niesprawiedliwości – tam gdzie w rodzinie jest dwójka dzieci, a świadczenie “Rodzina 500+” przysługuje tylko na drugie, 200 zł też się nie dubluje – to “świadczenie” jest tylko jedno.

Sam pomysł, by 200 zł “kieszonkowego” uzależniać m.in. od założenia dla dziecka lub na jego rzecz rachunku do oszczędzania, jest bardzo dobry – to mobilizuje rodziców do tego, żeby dzieciom “coś” w banku uruchomić i żeby też mogły zacząć gromadzić pieniądze. Jeśli dziecko nie ma jeszcze 13 lat to w grę wchodzi tylko program Nest Rodzinne oszczędności. To dość rzadko spotykane w polskiej bankowości rozwiązanie, polegające na tym, że na odsetkach zarabia się tym więcej, im więcej się ma dzieci i im dłużej się oszczędza.

Nest Rodzinne Oszczędności: o co tu chodzi?

Premia jest spora i coraz wyższa w każdym kolejnym roku oszczędzania (wynosi od 7% do 30%), ale nie dotyczy wszystkich zebranych pieniędzy, a tylko tych, które wpłyną w danym okresie. Jeśli więc założę sobie “Nest Rodzinne Oszczędności” i zarejestruję jedno dziecko, to w pierwszym roku do każdej comiesięcznej wpłaty, wynoszącej np. 200 zł, bank będzie dorzucał 3%. Oznacza to, że przez rok uzbieram 2400 zł, do czego bank dopisze 1,2% odsetek (jakieś 12 zł po potrąceniu podatku Belki), a także 72 zł premii.

W którym banku najlepsza oferta oszczędzania dla rodzin? Nest Bank, Deutsche Bank, PKO BP, a może… Porównuję!

Gdybym zarejestrował w programie dwójkę swoich dzieci, to dostałbym 4% premii premii od każdej wpłaty – czyli 96 zł rocznie. Premia w każdym kolejnym roku rośnie o 1 punkt procentowy, a po przekroczeniu pięciu i dziesięciu lat oszczędzania jej wzrost staje się skokowo jeszcze wyższy. Czyli np. w szóstym roku premia od wpłaconych 200 zł będzie wynosiła już 13% lokowanej kwoty przy jednym dziecku, 14% przy dwójce i np. 15% przy trójce. A więc wyniesie 312 zł, 336 zł lub 360 zł.

To wszystko wygląda doprawdy imponująco, ale trzeba pamiętać, że z czasem proporcje między “regularnym” oprocentowaniem, a specjalnymi premiami, przyznawanymi za długoterminowe oszczędzanie, będą się zmieniały. Oprocentowania “regularnego” będzie dotyczył procent składany, a więc nawet niewielkie odsetki (obecnie 1,2% w skali roku) będą liczone od coraz większej kwoty (kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy).

Czytaj też: Nest Bank kusi rodziny. Im więcej masz dzieci, tym więcej zarobisz

Bank dopłaci 30% premii, ale ile naprawdę można zarobić?

Roczne bonusy, choć imponujące, bo już po sześciu-siedmiu latach dwucyfrowe, będą dotyczyły tylko wpłat w danym roku. Przykładowo po 15 latach wpłacania po 200 zł miesięcznie i przy oprocentowaniu 1,2% rocznie do zebranych 36.000 zł bank doliczy łącznie 3.460 zł odsetek. W tym czasie – w wersji dla dwójki dzieci – bank będzie doliczał od 96 zł rocznej premii (w pierwszym roku) do 672 zł premii (w ostatnim roku).

Łącznie premie wyniosą 5760 zł, czyli znacznie więcej, niż standardowe oprocentowanie, ale nie tak znowu miażdżąco więcej, jak mogłoby wynikać z proporcji naliczeń w pierwszym roku oszczędzania. Łącznie po 15 latach systematycznego oszczędzania – z oprocentowania “regularnego” i premii do wzięcia jest mniej więcej tyle, ile z 15-letniego konta oszczędnościowego o rentowności 2,9%. Przyznacie, że “30% premii” wygląda dużo bardziej krzykliwie :-)).

W przypadku wybrania opcji 5-letniej sytuacja jest podobna. Załóżmy, że oszczędzam po 200 zł miesięcznie i że przysługują mi premie dla ojca dwójki dzieci. W czasie trwania programu zbiorę 12.000 zł, do tego dochodzi 370 zł odsetek (1,2% rocznie) oraz 720 zł premii. W sumie po pięciu latach wyciągam z tego interesu 1090 zł więcej, niż wpłaciłem, czyli mam stopę zwrotu porównywalną z systematycznym oszczędzaniem oprocentowanym na 3,3% w skali roku.

Te mniej więcej 3% w skali roku za kilku, kilkunastoletnie oszczędzanie to dobra stawka, zwłaszcza patrząc na dzisiejsze warunki oprocentowania. Czy tak samo dobrze będzie wyglądała na tle lokat oferowanych przez konkurencję za lat pięć albo siedem? Nie wiadomo.

Robin Hood ustrzeli bankową konkurencję? Coraz więcej kont osobistych całkiem za zero!