Konta za zero miały wyginąć. I rzeczywiście, w większości banków są już dostępne tylko dla aktywnych klientów. Jeśli chcesz mieć prowadzenie konta bez opłat i darmową debetówkę z sensowną siecią bankomatów za free, a do tego darmowe przelewy – musisz się zobowiązać do zasilania ROR-u oraz określonej liczby lub wartości transakcji kartowych. W przeciwnym razie „zero” w warunkowej ofercie zamienia się nawet na 20-25 zł miesięcznych opłat.

Ale wciąż są banki, które ofertą „bezwarunkowe zero bez zobowiązań” próbują przeciągnąć klientów. Co więcej: takich ofert jest coraz więcej! Jeszcze nie tak dawno były tylko trzy tego rodzaju konta, oferowane wyłącznie przez banki wchodzące dopiero na rynek – Orange Finanse, Nest Bank, T-Mobile Usługi Bankowe. Ten ostatni się wykruszył, ale za to ofertę bezwarunkowo darmową ma Idea Bank („Idealne konto”). A ostatnio do gry wszedł BGŻ BNP Paribas, jeden z największych na rynku banków. Wszedł z przytupem – i z reklamą z Robin Hoodem w roli głównej.

Czytaj też: Nest Bank kusi rodziny. Im więcej dzieci, tym większy procent

I właśnie to jest najbardziej zaskakujące – że bank mieszczący się w pierwszej dziesiątce największych kredytodawców w kraju wprowadza na rynek ofertę charakterystyczną dla nowych lub niszowych graczy. Takich, którzy muszą stawać na uszach, by ktoś ich w ogóle zauważył. Najwyraźniej „bank zmieniającego się świata” rozpoczął większą ofensywę i jest gotów wyłożyć duże pieniądze, by pozyskać klientów. Celem w średnim terminie jest zapewne zbliżyć się do „wielkiej piątki”, czyli banków mających powyżej 100 mld zł aktywów.

Na razie BGŻ BNP Paribas jest na szóstym miejscu, z aktywami 70 mld zł i przewodzi „grupie pościgowej” w składzie Bank Millennium, Getin, Raiffeisen Polbank i Alior. Ale jeśli chodzi o stabilne źródło przychodów, jakim jest bankowość transakcyjna dla zwykłych zjadaczy chleba, BGŻ BNP Paribas nie daje rady – prowadzi niecałe 700.000 kont osobistych, nie mieszcząc się pod tym względem nawet w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych banków w Polsce.

Stąd zapewne nowa oferta z „Kontem Optymalnym” na czele – bez jakichkolwiek opłat za prowadzenie rachunku, z darmową kartą debetową i bankomatami własnymi (nie tylko w Polsce, na całym świecie!) oraz urządzeniami Planet Cash za free. Do tego jeszcze darmowe konto oszczędnościowe z oprocentowaniem 1,8% w skali roku (w promocji) oraz money-back, dzięki któremu na posiadaniu konta można zarabiać do 25 zł miesięcznie. BGŻ BNP Paribas zwracać będzie przez najbliższy rok 2% wartości zakupów opłacanych kartą (limit wynosi właśnie 25 zł miesięcznie, aby go osiągnąć trzeba wydać kartą 1250 zł, co nie jest rzeczą niewykonalną).

Jedynym minusem „Konta Optymalnego” jest 50 gr. prowizji za wypłacanie pieniędzy z kasy sklepowej przy okazji zakupów (czyli za potraktowanie kasy w spożyczaku jak bankomatu). W większości banków taka wypłąta gotówki w supermarkecie jest bezpłatne. No i oczywiście są opłaty za korzystanie z usług banku przez telefon lub w oddziałach – np. przelew tradycyjną drogą kosztuje 5-6 zł. Ale to jest standardowa opłata we wszystkich bankach. Wypłaty z obcych bankomatów są po 5 zł za każdą.

Jest to fair oferta i nie dziwię się, jeśli w najbliższych rankingach kont osobistych „Konta Optymalne” znajdzie się na pierwszych miejscach lub przynajmniej na podium. Obiektywnie rzecz ujmując jest to absolutnie darmowe konto bez zobowiązań, proponowane – co ważne – przez duży bank, który ma porządną sieć placówek na całym świecie i sporo własnych bankomatów. Nota bene BGŻ BNP Paribas wprowadził też drugie niezłe konto – „Konto Maksymalne”. Tu już nie ma bezwarunkowej darmochy, za kartę można zapłacić aż 12 zł miesięcznie. Ale opłaty można uniknąć płacąc kartą 300 zł miesięcznie. A w zamian wszystkie bankomaty na świecie gratis oraz jedna wpłata we wpłatomacie dowolnego banku w miesiącu za free.

Pewnym minusem BGŻ BNP Paribas jest fakt, iż bank ten nie jest technologicznym orłem i nie ma zbyt wiele wodotrysków – nie uruchomił do tej pory płatności za zakupy przez smartfona, nie ma go w systemie BLIK, ma też dość konserwatywną (niektórzy powiedzą, że „drewnianą”) aplikację mobilną, porównując choćby z wodotryskami, które zaproponowały ostatnio Bank Millennium, mBank, czy T-Mobile. Choć ostatnio BGŻ BNP Paribas zaproponował swoim klientom – jako pierwszy bank w kraju – korzystanie z wpłatomatów zbliżeniowych (w sieci Planet Cash).

Czytaj też: mBank pokazał nową aplikację mobilną. Logowanie palcem i…