8 grudnia 2017

Były prezes banku premierem. Co przyniesie Mateusz Morawiecki naszym portfelom? Siedem hipotez

Jest kilka argumentów, które zdają się przemawiać za tym, że pod rządami Mateusza Morawieckiego naszym portfelom będzie lepiej, niż do tej pory. Ale jest i kilka przemawiających na rzecz tezy, iż nic dobrego nas nie czeka. Które argumenty są mocniejsze?

 

Kto by pomyślał, że premierem rządu PiS zostanie były bankste… tfu, menedżer bankowy (a z tego tytułu milioner), a do tego człowiek, który jeszcze kilka lat temu doradzał Donaldowi Tuskowi (działając w Radzie Gospodarczej przy Premierze). I facet, który legitymację partii Jarosława Kaczyńskiego dostał raptem kilka lat temu. W dodatku gość, który jest bez zaplecza partyjnego – nie należy ani do „Zakonu PC”, ani do frakcji Zbigniewa, ani Antoniego – i w walkach partyjnych ostatnio raczej przegrywał (Beata Szydło odebrała mu nadzór nad większością spółek).

A jednak to właśnie Mateusz Morawiecki zyskał na tyle duże zaufanie Jarosława Kaczyńskiego, by ten powierzył mu kierowanie całym rządem, a nie tylko gospodarczymi resortami finansów i rozwoju. . Co ta roszada oznacza dla naszych uręczonych portfeli, powstających z kolan? Czy jeszcze większy wpływ dotychczasowego wicepremiera na gospodarkę (o ile będzie w stanie chwycić wszystkie sroki za ogon) wyjdzie nam na zdrowie? Zamiast 17 wiceministrów, którzy mu raportowali, będzie miał teraz kilkunastu ministrów ;-).

Czytaj: Gospodarka rośnie coraz szybciej. Czy to dlatego, że rząd dobrze rządzi czy po prostu ma furę szczęścia?

Czytaj też: Polityka i pieniądze, czyli cztery rzeczy, które każdy polityk chciałby przed Wami ukryć

Premier Morawiecki to dobra wiadomość dla naszych portfeli, bo…

Jak to zwykle bywa: jest kilka argumentów przemawiających za tym, że pod rządami Mateusza Morawieckiego będzie nam lepiej, ale i kilka przemawiających na rzecz tezy, iż będzie wręcz przeciwnie. Zacznijmy od spojrzenia na dobrą stronę tej odsłony „dobrej zmiany”.

(Trochę) mniej populistycznego rozdawnictwa?

Jego nominacja na bank spowoduje osłabienie frakcji socjalno-populistyczno-rozdawniczej – wiele krwi Morawieckiemu psuła do tej pory np. Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Elżbieta Rafalska. Skutecznie – mając poparcie premier Szydło – blokowała przez dwa lata realizację planów Morawieckiego względem OFE (zakładają przekazanie pieniędzy do funduszy inwestycyjnych i „oznaczenie” ich jako prywatne oszczędności Polaków) oraz snuła plany co by tu komu rozdać.

Zapewne utrącone zostaną pomysły typu 1000+ dla emerytów i inne pomysły z rozdawnictwem w tle. Premier Morawiecki, nie mając za sobą wielu polityków w partii rządzącej (za to mając wielu przeciwników), ma mniejszy margines błędu. Antoni Macierewicz mógł rozmontowywać przez dwa lata armię, bo miał „plecy” polityczne, więc włos mu z głowy nie spadł. A Morawiecki może łatwo stać się kolejnym „zderzakiem” Kaczyńskiego.

Czytaj też: Przez tę decyzję władz nigdy już nie będziecie zarabiali jak Niemcy

Z punktu widzenia naszych portfeli to bardzo dobra wiadomość. Morawiecki będzie bowiem miał ważny powód, by nie przeginać z rozdawnictwem i nie wkładać nam na głowę kolejnych sztywnych obciążeń budżetu państwa, jak wcześniejszy wiek emerytalny. Kto jak kto, ale on musi (?) wiedzieć, że dobra koniunktura gospodarcza na świecie i w kraju nie potrwa bez końca i że przyjdzie czas zaciskania pasa. Tylko choćby odrobinę (jak na partię z programem, który ma PiS) rozsądna i mniej populistyczna polityka prowadzona dziś może mu „podarować” kontynuację rządów w gorszych czasach.

fot. „Ucho Prezesa”

Więcej przewidywalności?

Premier Morawiecki ma jedną, niepodważalną zaletę – przez lata był menedżerem i wie jak zarządza się dużą firmą. Zdaje sobie sprawę, że stabilność i możliwość prognozowania warunków prawnych to klucz do wzrostu prywatnych inwestycji (bez których polska gospodarka dość szybko „zdechnie”, na samych transferach socjalnych nie da się jechać bez końca).

Za premierostwa Beaty Szydło rząd zachowywał się jakby był w śmiertelnych drgawkach – we wtorek leciał w prawo, w środę w lewo. Projekt zakazu handlu w niedzielę zmieniał się pięć razy w tygodniu. Podatek handlowy miał być, a potem się okazało, że się nie da go urzeźbić tak, żeby był zgodny z prawem unijnym. Zniesienie limitu zarobków, od których płaci się składki na ZUS – miało być, potem miało nie być, potem znowu było, teraz ma nie być… Czy leci z nami pilot? Mniej chaosu to więcej zaufania biznesu do rządu – jest nadzieja, że premier Morawiecki zmniejszy drgawki.

Więcej o oszczędzaniu i przedsiębiorczości?

Wicepremier zrobił mnóstwo prezentacji w power poincie i wyliczeń w excelu na temat wspierania drobnych przedsiębiorców. Tzw. „mały ZUS” to najbardziej rozpoznawalny element tej troski. Jak to z większością pomysłów Mateusza Morawieckiego bywało – jest na etapie dojrzewającej koncepcji. Może teraz koncepcja się dopełni?

Jest duża szansa na to, że ruszą flagowe pomysły Morawieckiego na budowanie i mobilizowanie rodzimych oszczędności – nowe pracownicze programy emerytalne PPK oraz plan przekazania 75% kasy z OFE na nowe, już w 100% prywatne konta emerytalne Polaków. Być może pojawią się jakieś nowe zachęty do oszczędzania długoterminowego, jak np. zwolnienie z podatku Belki oszczędności trzymanych w jednym miejscu przez dłużej niż 5 lat?

Czytaj też: Wielki plan wicepremiera Morawieckiego na nasze emerytury. Wreszcie będziemy oszczędzali?

Lepszy PR w Europie?

Mateusz Morawiecki może nam trochę poprawić PR w Europie. Pod tym względem zarówno dotychczasowy szef dyplomacji, jak i premier wykonywali politykę wytyczoną przez Wodza Naczelnego z Nowogrodzkiej z wdziękiem słonia w sklepie z porcelaną i nadgorliwością, która jest „gorsza niż faszyzm”. Morawiecki raczej nie będzie chciał robić z siebie pośmiewiska, wystawiając się na głosowania, które musi przegrać do zera. Nie wiadomo czy przełoży się to na większe pieniądze z Unii Europejskiej, ale być może uda się opóźnieć nieco „karne” obcinanie tych, które na razie płyną.

Morawiecki będzie wielką klapą dla naszych portfeli, gdyż…

Ale może być i tak, że nowy premier w nowej roli jeszcze bardziej odleci i będzie jeszcze wyżej lewitował nad rzeczywistością. Już w roli wice zdarzało mu się to niepokojąco często. Gdyby trend się wzmógł, zwiastowałoby to kłopoty

Jeszcze więcej gadania i jeszcze mniej robienia?

Jako wicepremier Mateusz Morawiecki dał się poznać z tego, że jest mistrzem excela orazdemonem  power pointa. Prezentacje wielkich projektów, huczne plany i wielkie liczby stosunkowo rzadko korelowały do tej pory z wynikami. Fakt: projekty są wielkie, minęły dopiero dwa lata, a sporo ministrów podkładało Morawieckiemu kłody pod nogi, ale…. mimo wszystko istnieje domniemanie, że nowy premier jest lepszy w power poincie, niż w realnym życiu ;-).

Słynny już „Plan Morawieckiego” ostatnio jakby gdzieś zaginął. Morawiecki fajnie powalczył z podatkowymi wyłudzaczami (duży plus), ale elektryczne samochody, rozwój przemysłu kosmicznego, zamienienie całej Polski w specjalną strefę ekonomiczną wciąż jest w power poincie.

Istnieje ryzyko, że w roli premiera Morawiecki będzie miał jeszcze więcej okazji do mówienia i mniej czasu na robienie. Może to mieć dobre strony, mianowicie jest szansa, że jednak ocaleje Pałac Kultury i Nauki.

Czytaj też: „Mateusz Morawiecki to fuzja skrajnego konserwatyzmu i korporacyjnego marketingu?”

Czytaj też: Tankujesz na Orlenie? Jeździsz pociągami? Masz polisę PZU i konto w PKO? Sprawdź ile płacisz na billboardy

Więcej centralizacji i „Wielkich Budów Socjalizmu?”

Nowy premier jest narodowcem, zwolennikiem tezy, że polska gospodarka powinna być w polskich rękach. To święte słowa, jednak jest problem z rodzimym kapitałem, którego za dużo brakuje (lub jest nieefektywnie alokowany), by dało się „przejąć” gospodarkę z rąk zagranicznych kapitalistów.

Za państwowe pieniądze Morawiecki przeprowadził repolonizację banków (państwowy fundusz i państwowa firma ubezpieczeniowa odkupiła Alior Bank i Bank Pekao z obcych rąk), największa państwowa firma energetyczna PGE odkupiła sieć elektrowni od Francuzów, a państwowe firmy zaczęły tworzyć nieformalne kółka wzajemnej adoracji, przyznając sobie wyłączność na wzajemne korzystanie ze swoich usług (niezależnie czy PZU ma dobrą czy złą ofertę, firmy państwowe muszą kupować od niego polisy)

Dobre bo polskie czy dobre bo państwowe? Uważam, że państwo rzadko bywa dobrym administratorem. Też bym chciał, żeby gospodarka była w dużej części kontrolowana przez polski kapitał, ale nie przez państwowy. A tymczasem u Morawieckiego ta granica się trochę zaciera.

W momencie, gdy pieniędzmi państwowych funduszy postanowił „boostować” start-upy i venture-kapitalistów, zacząłem pukać się w czoło. Start-upów raczej skutecznie nie rozpędzi państwowy urzędnik, wolałbym, by rząd zbudował ekosystem finansowy, który pozwoli finansować to przez polski i zagraniczny kapitał prywatny. Nie wszystko da się załatwić robiąc centralny urząd.

Niewykluczone, że za jego premierostwa będziemy mieli przyspieszenie „Wielkiich budów socjalizmu”, takich jak Centralny Port Lotniczy za 30 mld zł (w większości z kieszeni podatników), czy program Mieszkanie+ (choć on może się okazać porażką, bo nie da się zbudować setek tysięcy mieszkań bez współpracy z biznesem). Oby rozpędzony Morawiecki nie pozostawił po sobie spuścizny takiej, jak Gierek (choć porównywanie go z Gierkiem jest dla nowego premiera nieco krzywdzące – na razie jeszcze nie ma po temu „twardych” powodów).

Czytaj też: Baśnie Morawieckiego na Oko.Press

Czytaj teżJest jak Krochmalson, ale i tak go kochamy. Dlaczego? Wystarczy odpowiedź na to jedno pytanie

Podwyżki podatków (przynajmniej dla zamożnych)?

Jako wicepremier Morawiecki nie raz wyrażał tezę, że bogaci powinni płacić wyższe podatki. Wygląda też na to, że chciałby trochę „podrzeźbić” program 500+, by odciąć od niego najlepiej zarabiających (to akurat nie byłoby głupie). Niewykluczone, że w roli premiera pozwoli sobie na oficjalne podwyższenie podatków dla krezusów. Ciemny lud to kupi.

Może i nie byłoby to takie złe – przynajmniej rządzący wreszcie zagraliby z nami w otwarte karty. Na razie podatki rosną pośrednio – rząd nałożył np. podatek na banki (te przerzucają go na klientów, ale rząd jest przecież czysty jak łza, inkasuje 5 mld zł rocznie od banków, nie od ludzi), za chwilę w górę pójdą ceny energii (załatwi to nowa ustawa o rynku mocy) oraz wody (nowelizacja ustawy zmieni system ustalania cen).

Tak nakładane „podatki pośrednie” uderzają we wszystkich po równo, bądż nawet bardziej w biedniejszych. Może uczciwsze byłoby wprowadzenie jeszcze jednego progu podatkowego, zamiast takie populistyczne „zabawy”? Nowy premier wydaje się gotowy na tego typu wyzwania, więc drżyj(my), elito zarabiająca więcej, niż średnia krajowa.

Aha, byłbym zapomniał. Oczywiście przerąbane mają frankowicze. Morawiecki ma twardy pogląd na ich problem – zniknie sam, tylko nie trzeba mu przeszkadzać ;-). Trzeba przyznać, że coś w tym jest, zwłaszcza przy takim kursie franka, jaki mamy dziś.

Czytaj też: Podsumowuję podatek bankowy. Ile go zapłaciły banki, a ile my, ich klienci? Wyliczenia

Czytaj też: Ile naprawdę dajesz pieniędzy rządowi? Weź PIT i zrób proste ćwiczenie. Po tym nic nie będzie już takie samo

Które argumenty się sprawdzą w rzeczywistości? A może macie jakieś do dodania? Czekam na komentarze.

 

14
Dodaj komentarz

avatar
12 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
NerkofilPremier-akcjonariusz. Mateusz Morawiecki ma problem z bankiem. I to swoim. Podsuwam rozwiązanie | Subiektywnie o finansach - Maciej SamcikAlf/red/ZenekJozek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Robal_pl
Gość
Robal_pl

Zrobi tylko to, na co mu prezes pozwoli.

Nie ma co się łudzić, że będzie jakoś inaczej. A jeśli już, to będzie gorzej.

mborus
Gość
mborus

I po co było tyle gadać. że my se poradzimy z bankami, że one są be i my je pogonimy w 4 strony świata.

A rzeczywistość. Przedstawiciel banków będzie premierem.

Ale co mnie tam. Ja nawet konta w banku nie mam. Ważne, aby gospodarka się rozwijała. Jeśli rodzime banki rzeczywiście będą wspierać polskie firmy (a nie dotacje i grunt za darmo dla firm z zagranicy), to dla mnie premierem może być nawet kot.

JW
Gość
JW

Już „po ptokach”, ale kot Prezesa to niezły kandydat.
Ma politycznego nosa…

Kotek
Gość
Kotek

To kogo wolicie w roli premiera, Morawieckiego czy Schetyne? Mają tak bardzo odmienne osiągnięcia / doświadczenie życiowe. O Petru nawet nie wspominam…

gonzo bonzo marchewka
Gość
gonzo bonzo marchewka

Problem frankowiczów zniknie sam ? czyli sprawiedliwość to taki wyświechtany frazes, banki nie oszukały, klauzul niedozwolonych i nielegalnych nie było i nie ma, a obietnice wyborcze to tylko obietnice. To nie wróżę temu Panu banksterowi, –tfuu premierowi – wielkiej kariery

RS
Gość
RS

Zgadzam się tezą co do podnoszenia podatków dla najzamożniejszych. Pewnie większości uszła uwadze motywacja Morawieckiego do pójścia w politykę. Powiedział coś takiego:”Ja już wystarczająco zarobiłem więc mogę zająć się polityką”. Z tego prosto wynika, że już go niskie podatki osobiste nie interesują. Swoje zgarnął i teraz go to już nie obchodzi. Takie nastawienie wiele dobrego nie wróży na przyszłość dla lepiej zarabiających

SD
Gość
SD

Zawsze jest problem tylko z określeniem progu zamożności. I jak ma się zamożność do mieszkańca Warszawy i jakiegoś kilkutysięcznego miasteczka. U nas wyższy próg podatkowy jest już dla średników (w dodatku nie podnoszony od 10 lat). Ludzie zapominają, że najlepiej się żyje obywatelom w Państwach których państwo robi dobre otoczenie do pracy, a nie rozdaje. Po Morawickim niczego dobrego nie można się spodziewać. To co zrobił z uczciwymi przedsiębiorcami (po płaszczykiem uszczelniania podatków) to woła o pomstę do nieba. A skuteczność ściągalności jest wątpliwa. Raczej jest to zwykłe przetrzymywanie VATu i kreatywna księgowość. Wszyscy przedsiębiorcy których znam i mają nadpłacony… Czytaj więcej »

Jane
Gość
Jane

Powiem tak, stawiam na opcję, która była do tej pory: „Dużo gadania, mało robienia”, przyjaźń ze wszystkimi i z nikim, brak własnego zdania, naśladowanie chorągiewki i przede wszystkim gadanie i snucie, dużo i bez końca… Zerknijcie sobie na znak zodiaku premiera. I wszystko wiadomo. Człowiek może się pewnie nieco zmienić po zostaniu premierem. Ale, niestety nie jesteśmy w stanie zmienić się drastycznie, ani stać się kimś innym.

Sylwek
Gość
Sylwek

Czy spółki węglowe rownież zostały wyciągnięte z dołka dzięki temu ze panstwowe firmy energetyczne maja obowiązek kupować od nich węgiel bez względu na konkurencyjność oferty?

Jozek
Gość
Jozek

Każe nam oszczędzać, tylko jaki sam daje przykład? Zarobił coś około 26mln w 11lat. A ile ma teraz? Akcje BZWBK dostał pewnie w ramach programu motywacyjnego, więc ma ok 3mln i kilka nieruchości. A gdzie reszta? w Panamie?

Zenek
Gość
Zenek

Właśnie, też się nad tym zastanawiam.

Alf/red/
Gość
Alf/red/

Tak dokładniej, to będzie miał kilkunastu ministrów ORAZ 17 (czy więcej) wice, bo przecież nie oddał tych skromnych dwóch ministerstw…

trackback

[…] Czytaj też: Były prezes banku premierem prezesa. Co to oznacza dla naszych portfeli? Siedem hipotez […]

Nerkofil
Gość
Nerkofil

A ja bym był za powiedzeniem: po owocach ich czynów poznacie ich – premier zrobi to, w czym ma jakąś elastyczność i prawo decydowania, nie zrobi nic co nie jest „po linii Prezesa”.
Obstawiam centralizacje, uszczelnianie, konsumpcję i brak alokacji zysków w inwestycje. Czyli wzrost importu i inflacji.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss