18 września 2017

Komu opłaci się przewalutowanie, czyli… dlaczego warto mieć kredyt frankowy w dobrym banku?

Komu opłaci się przewalutowanie, czyli… dlaczego warto mieć kredyt frankowy w dobrym banku?

Posłowie wrócili z urlopów, a to oznacza, że wróci też kwestia kredytów frankowych, którą Sejm – na zlecenie prezydenta Andrzeja Dudy – chce załatwić jeszcze do końca jesieni. Rzecz w tym, by wreszcie odhaczyć choćby cząstkowe spełnienie obietnicy wyborczej.

Co prawda obietnica brzmiała „przewalutujemy kredyty frankowe na złotowe po kursie startowym”, ale władzy stopniowo miękła tzw. rura i – poprzez przewalutowanie po kursie sprawiedliwym, zwrot spreadów i kilka innych, coraz głupszych, pomysłów – doszliśmy do dzisiejszego projektu, by przewalutować po preferencyjnym kursie niektóre kredyty. I żeby banki same się z klientami w tej sprawie dogadały. Nie sądziłem, że dożyję tak romantycznego spojrzenia na bankowość.

Zobacz również:

Romantyczny pomysł prezydenta na franki

Romantyczny projekt jest już w Sejmie i prawdopodobnie w najbliższych tygodniach posłowie wezmą go w obroty. Przypomnę pokrótce, że banki mają się składać na 3-miliardowy fundusz (proporcjonalnie do wartości udzielonych kredytów walutowych) i każdy z nich – zarządzając swoim „kawałkiem” tego funduszu – w ciągu pół roku miałby wybrać grupę klientów, której by zaproponował przewalutowanie w ramach „swojej” puli pieniędzy. Gdyby z jakichś przyczyn negocjacje się nie udały, to bank musiałby podzielić się nie wykorzystanym „swoim” kawałkiem funduszu z konkurencją.

Tutaj więcej: Pomysł prezydenta na franki, czyli despacito, po dobroci

O wątpliwościach co do tego pomysłu już pisałem. Największa jest taka, że jeśli się jest pod presją czasu, to lepiej negocjować z małą grupą klientów, niż z dużą. I raczej z najsłabszymi, niż z tymi, którzy mają jeszcze siłę pyskować. Banki będą więc proponować przewalutowanie klientom w najgorszej sytuacji, którzy i tak mają pistolet niewypłacalności przy skroni. A więc zrealizują wariant „pomocowy”, zamiast „rozliczeniowego” (na miarę swoich możliwości rozliczamy się z wciągnięcia wszystkich klientów w nadmierne ryzyko).

Przewalutowanie to będzie oznaczało co prawda umorzenie części długu (by rata miesięczna została bez zmian), ale jednocześnie wystawi klienta na dwa ryzyka: a) że w przyszłości kurs franka jeszcze spadnie i gdyby operacja odbyła się w innym momencie, to jej bilans byłby korzystniejszy, b) że w przyszłości stopy procentowe w Polsce wzrosną i ów – i tak ledwo spłacający raty klient – będzie musiał płacić więcej. Co do tego, że w Polsce wzrosną stopy mamy pewność. Co do tego, że w przyszłości wzrosną raty kredytów frankowych – już nie. To zależy od stóp procentowych w Szwajcarii i od kursu franka do głównych walut światowych.

Czytaj też: PKO BP ma już pomysł na przewalutowanie franków. Inne banki będą go naśladowały?

Frankowa ruletka: umorzenie części kapitału kontra wyższa rata w przyszłości

Wpadły mi w ręce robocze wyliczenia jednego z banków, który spróbował na własny użytek oszacować bilans operacji przewalutowania kredytu dla takiego klienta w tarapatach, który dostałby od banku propozycję nie do odrzucenia. Czy zysk wynikający z obniżenia salda długu (by rata po przewalutowaniu nie była wyższa od frankowej) nie zostanie zjedzony przez wyższe raty w przyszłości? Czy przypadkiem taki klient nie powinien odrzucić oferty banku w obawie, że dziś trochę mu spada „papierowy” dług, a w przyszłości wzrosną realne raty do zapłacenia?

Do symulacji wzięto kredyt wart na starcie 80.000 franków, zaciągnięty we wrześniu 2007 r. przy kursie franka 2,26 zł. W dniu wypłaty dług klienta był przeliczany na 180.500 zł. Kredyt jest na 30 lat i ma marżę 1% powyżej LIBOR CHF. Załóżmy, że bank przychodzi dziś do klienta z propozycją przewalutowania. Co prawda duża część została już spłacona – saldo do spłaty wynosi 56.500 franków – jednak biorąc pod uwagę kurs franka zadłużenie klienta jest nawet większe, niż na początku – przy kursie franka 3,76 zł wynosi 212.500 zł.

Aby klient miał jakikolwiek interes w przewalutowaniu kredytu jego rata po przeprowadzeniu tej operacji nie mogłaby pójść w górę. A dziś klient płaci mniej więcej 910 zł miesięcznie. Żeby to się dało zrobić, w warunkach znacznie wyższych stóp procentowych w Polsce, saldo długu trzeba byłoby obniżyć do 168.000 zł. Klient dostaje więc umorzenie w wysokości niemal 45.000 zł (to tak jak gdyby przewalutowano mu kredyt przy kursie 2,98 zł za franka).

Fajnie? Fajnie! Rata zostaje ta sama – 910 zł – kredyt jest o ponad 20% mniejszy, a ryzyka kursowego nie ma. Żyć nie umierać. Do końca spłaty co prawda jeszcze 20 lat, ale bank de facto wziął na klatę różnice kursowe od 2,98 zł do 3,76 zł (czyli 78 gr.) pozostawiając na plecach klienta wzrost kursu z 2,26 zł do 2,98 zł (czyli o 72 gr.). Prawie idealny podział kosztów po połowie. Policzyłem kiedyś, że przy wartości międzybankowego funduszu na poziomie 3 mld zł rocznie banki byłyby w stanie potraktować takim umorzeniem 5-10% frankowych klientów rocznie.

Jest więc super. Ale… na horyzoncie pojawia się wizja wzrostu stóp procentowych. Dziś WIBOR wynosi 1,76%, ale załóżmy, że za dwa lata – we wrześniu 2019 r. – skoczy do 2,58%, zaś po kolejnych dwóch latach – do 3,1%. To nie jest odważna wizja, raczej konserwatywna. Mówimy o pięciu-sześciu podwyżkach stóp po „ćwiartce”, dokonanych w ciągu aż czterech lat.

Co będzie jeśłi WIBOR skoczy do 3%? A co, gdy skoczy do…

Po pierwszym wzroście stawki WIBOR – tej za dwa lata – rata klienta rośnie z 910 zł do 975 zł miesięcznie. Zaś po drugiej – tej za cztery lata – już do 1011 zł. Mówimy więc o 100-złotowej dopłacie do każdej raty. Przy założeniu, że w momencie przewalutowania kredyt był i tak „trudny”, taka dodatkowa stówka może spowodować kłopoty klienta. Gdyby jednocześnie okazało się, że kurs franka spada, a stopy procentowe LIBOR nie idą w górę… oj, może być frustracja.

Nie wróżmy jednak z fusów, równie dobrze za te cztery lata frank może być po 5 zł, a przewalutowani klienci będą co miesiąc odbywali dziękczynne pielgrzymki pod Sejm i Palac Prezydencki, by podziękować za uratowanie życia. Tym niemniej trzeba założyć, że przez kolejnych 15 lat spłaty kredytu klient „odda” część umorzenia w wyższych ratach.

Takie 100 zł miesięcznie przez 15 lat sklada się na 18.000 zł. To mniej, niż połowa wartości umorzenia. Oczywiście im większy wzrost stóp procentowych, tym większą część umorzenia „zjedzą” wyższe raty. Gdyby WIBOR dość szybko poszedł w górę nie tylko do 3%, ale do 5%? Albo do 7%. Wtedy znów będą zarzuty o wpędzaniu klienta w kolejne bagno.

Weźmy innego klienta: kredytobiorcę z najgorszego możliwego momentu – sierpnia 2008 r., gdy frank było po 2 zł. Jeśli taki klient zaciągnął wtedy 120.000 franków kredytu, to dziś ma do spłaty 79.000 franków. Ale licząc w polskiej walucie jego dług podskoczył ze startowego poziomu 245.000 zł do 297.000 zł.

Żeby jego rata utrzymała się na tym samym poziomie bank musiałby przy przewalutowaniu obniżyć mu kredyt o 50.000 zł. Rata wyniosłaby wtedy niecałe 1600 zł. Po hipotetycznej podwyżce WIBOR-u z 1,7% do 3,1% rata wzrosłaby do 1730 zł. Te 130 zł miesięcznie przez kolejnych 15-20 lat spłaty rat przełożyłoby się na „stratę” 25.000-30.000 zł. Czyli na wyższych stopach klient „straciłby” połowę tego, co zyskał na przewalutowaniu.

Masz kredyt frankowy w dobrym banku? Twoje szanse na przewalutowanie rosną

Z punktu widzenia tych klientów-szczęśliwców, którym banki zaproponują przewalutowanie, będzie to więc nie najgorszy interes. O ile oczywiście nie okaże się, że frank jest coraz tańszy i mając kredyt walutowy płaciłoby się jeszcze mniej, a kredyt sam by się „umorzył” po spadku kursu. No i zakładając, że klienta byłoby stać na wyższe raty. Jeśli banki zaproponują przewalutowanie tylko klientom o najgorszym standingu finansowym, to wcale nie jest to takie pewne.

No właśnie, ale w jaki sposób banki wybiorą klientów do przewalutowania z „premią”? Podstawowy scenariusz jest taki, że będą to klienci w najtrudniejszej sytuacji. Ale jak to obiektywnie zmierzyć? Poprosić wszystkich o oświadczenia majątkowe? Pamiętajmy, że to będzie walka o wielkie pieniądze – klient nie dostanie ich do ręki, ale „prezent” w postaci wzięcia przez bank na klatę mniej więcej połowy niekorzystnych różnic kursowych to duża rzecz. I spodziewam się wielu awantur na tle „dlaczego on, a nie ja?”.

Mechanizm zaproponowany przez prezydenta nie bierze pod uwagę kwestii jakości portfeli kredytowych banków, więc w zależności od tego w którym banku masz kredyt frankowy próg uprawniający do wzięcia udziału w przewalutowaniu będzie ustawiony w innym miejscu. Są przecież banki, w ktorych ponad 10% kredytów frankowych to te zagrożone, ale są i takie, w których w zasadzie nie udzielano kredytów biednym klientom i trudno będzie wybrać choć 5% tych, którzy są w trudnej sytuacji.

Można sobie wręcz wyobrazić sytuację, że jakiś bank – który zawsze udzielał kredytów frankowych bardzo ostrożnie – będzie musiał oddać większość swojej puli tym bankom, które pożyczały komu popadnie. Bo ten „dobry” bank po prostu nie znajdzie klientów zainteresowanych przewalutowaniem całego kredytu.

A propos… tych, którzy pożyczali zbyt odważnie, przeczytaj o sytuacji Getin Banku. Nie jest zbyt wesoło

Jeśli bank ma wyłącznie świadomych kredytobiorców, to raczej będą oni zainteresowani innym rozwiązaniem – przewalutowaniem tylko części kwoty. Wtedy ryzyko wynikające z „frankowości” spada, bo nie obejmuje całego kredytu tylko jego część. Z drugiej strony również tylko część kredytu – tę przewalutowaną – obejmuje ryzyko wzrostu stóp procentowych.

Prezydent otworzy nową puszkę Pandory: albo nawet dwie. A właściwie to dwie i pół

I to byłby chyba najlepszy wariant rozwiązania sporu o franki – zaproponowanie wszystkim klientom przewalutowania kawałka długu po preferencyjnym kursie. Klienci mieliby trochę ryzyka „frankowego”, a trochę „złotowego” (oczywiście oznacza to, że za kilka lat po podobny „prezent” przyjdą kredytobiorcy złotowi, ale tego już chyba i tak nie unikniemy). Tyle, że założenia projektu prezydenta nie promują takiego rozwiązania, lecz przewalutowywanie w całości wybranych kredytow.

Projekt prezydenta, jeśli przejdzie przez Sejm, może otworzyć nową puszkę Pandory. Albo nawet i dwie. Jedna będzie dotyczyła niejasnej sytuacji osób, które skorzystają z przewalutowania (na poziomie ich doboru oraz czy naprawdę na tym zyskają?), zaś druga – możliwości finansowania banków, które nieostrożnie pożyczały z kasy klientów banków rozsądnych (bo to przecież klienci banków tak naprawdę składają się na fundusz „frankowy”).

zdjęcie tytułowe: Klappe/Pixabay.com

 

Subscribe
Powiadom o
41 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
3 lat temu

W takim razie uważa Pan, że przewalutowanie choć części zadłużenia na złotówki pomogło im wyjść z długów, czy wręcz przeciwnie? Dziękuję za odpowiedz.

Zenek
3 lat temu

Może się opłacić, ale nie musi. Tak samo, jak każda decyzja, której efekty uzależnione są od niemożliwych do przewidzenia przyszłych zdarzeń. Każdy musi samodzielnie „zważyć” ryzyko i podjąć decyzję najlepiej (we własnej ocenie) rokującą na przyszłość.
Problem w tym, że frankowicze już raz podjęli tego typu ryzyko, które dla wielu się nie opłaciło i teraz krzyczą, że zostali oszukani. Od tego, że sami wpuścili się w maliny umywają ręce. Więc jeśli ustawa przejdzie w formie proponowanej przez prezydenta, to mamy jak w banku, że za 5 lat te pijawki znowu wyjdą na ulicę chcąc wysłać Andrzeja D. na szubienicę.

gfd
3 lat temu
Reply to  Zenek

Jakbys bral kredyt we frankach i widzial co prezentuja klientom bankowcy to tez bys sie nabral.

Chyba, ze skonczyles ekonomie … albo pracujesz w banku i znasz ryzyko.

mko
3 lat temu
Reply to  gfd

kredytów we frankach prawie nie udzielano. Znacznie popularniejszym produktem był kredyt w PLN indeksowany/waloryzowany do kursu CHF/PLN.

Luke
3 lat temu
Reply to  Zenek

Zenek – nic nie wiem, ale oczywiście się wypowiem. Polactwo…

lola
3 lat temu
Reply to  Luke

pracownik banku

Zenek
3 lat temu
Reply to  Luke

@Luke, @lola – rzucanie określeniami typu „Polactwo” i „pracownik banku” wiele o Was mówi. Życzę Wam odnalezienia drogi do pomyślności.

Luke
3 lat temu
Reply to  Zenek

@Zenek
wypowiadanie się na temat całkowicie nieznany wiele o tobie mówi… Określenie innych osób, walczących o swoje prawa (którego nie rozumiesz) jako „pijawki” świadczy o poziomie…. no, dość niskim elokwentnie rzecz ujmując.

mko
3 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

nie można przewalutować kredytu indeksowanego na PLN, bo jego walutą jest PLN. Można próbować zlikwidować indeksację. Terminologia ma znaczenie.

gfd
3 lat temu

Najlepiej to stworzyc komisje sledcza i przepytac bankowcow jak to bylo z tymi kredytami.

Niektorzy przyznawali, ze jesli pozyczali jakies franki na rynku miedzybankowym to na 1 DZIEN. Pozniej franki „oddawali” nastepnym potrzebujacym.

A co za tym idzie bylo to tylko oszustwo zwiazane z nizszym oprocentowaniem (teoretycznie korzystniejszym dla klienta) i maksymalnie niekorzystnym spreadem dosc czesto ustalanym wg. „widzimisie” banku.

Tyle, ze ja nie wierze w garbate aniolki i NIKT sie nie zadrze z bankami. Ani Prezydent ani jakakolwiek partia polityczna …

gfd
3 lat temu
Reply to  gfd

A zapomnialem wspomiec o 1 rzeczy – dlaczego nie bylo odszkodowan dla klientow „frankowych” od bankow, ktorym udowodniono manipulowanie LIBOREm ?.

Czy ktos podpisujac umowe wiedzial, ze banki beda manipulowac tym wskaznikiem ?.

mariola
3 lat temu
Reply to  gfd

z tego samego powodu co VW nie musi naprawiac oszukanym klientom samochodów jak to ma miejsce w USA bo w europie mamy debili a nie politykow, prywaciarzy i partaczy

Marek Popowicz
3 lat temu

Panie Macieju, błędnie zakłada Pan, że to kredyty walutowe. Zgodnie z treścią umowy to są od początku kredyty ZŁOTOWE waloryzowane umownie wskaźnikiem – kursem waluty (indeksowane). Równie dobrze mogły być waloryzowane ceną ropy, złota, pszenicy (pewnie wtedy spłacałbym ropą, złotem, pszenicą …). To jest punkt widzenia prawny. Myli Pan ten punkt z późniejszym księgowaniem takiego kredytu w księgach bankowych. To ten przepis prawa bankowego czyni z nich wyłącznie KSIĘGOWO odpowiednik walutowych. Art. 137a. Dla potrzeb sprawdzenia przestrzegania przez banki norm i limitów określonych ustawą, wielkości wyrażone w walutach obcych w rozumieniu przepisów prawa dewizowego przelicza się na złote, a wielkości… Czytaj więcej »

mko
3 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

terminologia ma znaczenie, podobnie jak fakty. Dziennikarz mógłby bardziej zwracać na nie uwagę 🙂

3 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju, z tymi skrótami myślowymi to proszę uważać!
Wystarczy, że błazny w z wiejskiej w tym brylują! Od Pana chyba możemy wymagać więcej…..??? 😉

Marek Popowicz
3 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju, prawie wszystkie ostatnie prawomocne wyroki stwierdzają, że dowolność wyznaczania tabel kursowych przez bank jest nieuczciwym postanowieniem umownym i nie negocjowanym indywidualnie. To oznacza, że NIE WIĄŻĄ kredytobiorców od dnia zawarcia umowy. Dowód? Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 22 czerwca 2017 r. XXVII Ca 3477/16 w prawie prowadzonej przez mec. Szymańskiego Jedynym problemem jest określenie SKUTKU niewiązania. Jak na razie sądy ignorują orzeczenia TSUE i nasz kodeks cywilny i dokonują bezprawnej redukcji tego postanowienia, czytaj pozwalają NIEUCZCIWEMU bankowi naprawić błąd pierworodny umowy. A tego właśnie prawo ZABRANIA. Czekam na pierwszego odważnego sędziego, który skieruje sprawę do TSUE.… Czytaj więcej »

Miśka
3 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Zgadzam się. Terminologia ma wielkie znaczenie. Aby nie trącało brakiem profesjonalizmu. W latach 2007/2009 udzielałam kredytów indeksowanych. Każdy kredytobiorca podpisywał oświadczenie o ryzyku kursowym i ryzyku stóp procentowch zanim rekomendacja KNF kazała to robić. Średnie % w zlotówkach w tamtym czasie to okolo 6% . we franku 3,5/4. Teraz kiedy Libor obniżył się mimo wzrostu wartości franka rata jest nadal niższa w większości przypadków. Pamiętam wyliczenia że kurs chf musiałby być na poziomie 3.9 przy zachowaniu liboru 3m w wysokości 3% aby rata kredytu indeksowanwgo byla w wysokosci raty kredytu w zl. Klient sam wybierał!! A teraz niby lament. Jefynie… Czytaj więcej »

3 lat temu

Pinokio będzie ,,przewalutowywał” złotówki na złotówki? Komedia.
Zapytam nieśmiało, co się stało z spreadem sprawiedliwym w tym gniocie prawnym? Czy to może jest jakaś inna produkcja…bo nie ogarniam tych ustawek 🙂

Marek Popowicz
3 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju,

prawie oznacza wytworzenie sie lini orzeczniczej.
A to jest super istotne.

A kredyty indeksowane i denomimowane (w rozumieniu ustawy antyspreadowej) to typowe kredyty złotowe z umowną klauzulą waloryzacyjną.

Nie mnie dyskutować z ZBP – sami to napisali podczas procesu legislacyjnego „antyspreadowej” – to nie kredyty dewizowe!

Wystarczy zapytać Prezesa Pietraszkiewicza

7krokodyli
3 lat temu

@Maciej Samcik „Poproszę o wyrok Sądu Najwyższego w sprawie tej terminologii. O ile mi wiadomo są rozbieżności interpretacyjne ” Rozbieżności interpretacyjne sa, bo komuś zależy zeby były. Ale dziwię się, ze Pan wkręca sie w te rozbieżności i utrwala je. To zakrawa co najmniej o „niechlujność dziennikarską” a tłumaczenie, że skrót myślowy jest mało poważne… Zakłądam, że zna Pan doskonale ten dokument. To wprawdzie nie wyrok, ale dokument z SN. Sąd Najwyższy Biuro Studiów i Analiz Uwagi do poselskich projektów ustaw o zmianie ustawy – Prawo bankowe Proponowany art. 75b ust. 1 pr. bank. miałby przewidywać iż „spłata rat kredytu… Czytaj więcej »

7krokodyli
3 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju

Ja nie jestem dziennikarzem ekomomicznym i mogę sobie na to pozwolić.

W swojej dziedzinie zawodowej nie posługuję się skrótami myślowymi, bo może to zostać potraktowane jako brak profesjonalizmu 🙂

Ale wracając do sprawy, ten dokument z SN czy też z NPB w tej samej kwestii, nie mają dla Pana, żadnego znaczenia?

Błagam niech pan nie udaje idioty… myślę, ze po tylu latach pisania o przekrętach bankowych ma Pan dużo większą wiedzę niż przeciętni śmiertelnicy.

TOMASZ FRANKOWICZ
3 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Samcik – jeżeli chodzi o ten artykuł to jest to ,,pieprzenie o Szopenie” bo Pan zarabia na życie w ten sposób zamiast opowiadać bajki o przewalutowaniu złotówek na złotówki mógłby mi Pan ekonomista wyjaśnić jaki jest wpływ zorzy polarnej na życie seksualne pingwinów ? -na tym pan ekonomista się na pewno zna bardziej niż na pisaniu o oszukańczych praktykach banków szczególnie z kapitałem zachodnim .Ma pan związane ręce szczególnie w Gazecie Wybiurczej bo banki kupują tam reklamy hipokryto !!!!! -jak można krytykować sponsora (bank z kapitałem zachodnim )

dw
3 lat temu

„Prawie robi różnicę”. Rzeczywiście, ale patrząc na wyroki, jak wyrok zapada (w sprawie klauzul niedozwolonych) zgodnie z oczekiwaniami „frankowicza” to pojawiają się komentarze, że zagraża „stabilności bankowej” lub krzywdzi innych kredytobiorców. Jakoś nie słychać, że jest niezgodny z prawem. Jak zapadają wyroki na korzyść banków to zwykle budzą dużo wątpliwości pod względem prawnym, np sławetne klauzule „arbuzywne” albo „klauzule niedozwolone są dozwolone dopóki ktoś ich za bardzo nie wykorzysta” (!!?) albo kurs jest nieznany czyli należy spłacać po kursie banku (?!) (pozew odrzucony).
Panie Maćku bardzo chętnie zobaczyłbym wyroki nie potwierdzające powyższej tezy. Może zna Pan jakieś ?

Sentinel
3 lat temu

Kredyty indeksowane kursem waluty walutowymi nie są, a co z denominowanymi?

Kredytobiorca pożyczył kwotę X CHF (lub innej waluty) i taką też kwotę X CHF + Y odsetek ma oddać.
Kwota kredyt określona w CHF, rata w CHF i oczywiście w CHF można (należy, aby uniknąć różnic kursowych) spłacać…

Co jest w tym nieuczciwe?

TOMASZ FRANKOWICZ
3 lat temu

Panie Samcik zamiast Pieprzyć o Szopenie proszę o odpowiedź na powyższe pytania : W którym roku ma wejść projekt Prezydenta —- 2050 ?/ czy wyrzucą do kosza ? Czy w umowie pseudo kredytu CHF ktoś otrzymał franki ? Czy BTE jest konstytucyjny ? Czy w umowach pseudo kredytu CHF są klauzule niedozwolone ? Dlaczego sprzedawca bankowy miał o wiele większe wynagrodzenie z pseudo kredytu w CHF niż w złotówkach ?,Czy spread jest legalny ? , Czy banki stworzyły wzrost ryzyka wzrostu kursu CHF ( zabezpieczały się CIRSami- doskonale wiedzieli że kurs CHF wzrośnie ) ? Dlaczego w wielu krajach Europy… Czytaj więcej »

Zenek
3 lat temu

Panie Tomaszu – a czy Pan, jak „frankowicz” zadał sobie te wszystkie pytania przed podpisaniem umowy kredytowej? Rozsądny, dorosły, odpowiedzialny człowiek tak by zrobił podejmując najważniejszą decyzję finansową w swoim życiu. Skoro zaakceptował Pan te warunki, to czy:
a) nie zadał Pan sobie trudu by postawić te pytania i znaleźć dla niech odpowiedzi, czyli nie jest Pan rozsądnym, dorosłym, odpowiedzialnym człowiekiem?
b) postąpił Pan rozważnie i odpowiedzialnie, rozważył wszystkie za i przeciw i ostatecznie uznał, że warunki umowy są dla Pana w pełni uczciwe i opłacalne?

dw
3 lat temu
Reply to  Zenek

Decyzje są albo dobre albo nie dobre albo złe. Jeżeli istnieje możliwość wycofania się ze złej decyzji, nawet za pomocą sądu, to dlaczego tego nie zrobić ? Nic osobistego, po prostu tzw biznes.

mmk_mikor
3 lat temu
Reply to  Zenek

Panie Zenku – erytrystyka level „gimba” – to już przerabialiśmy wielokrotnie na tym i innych „forach” – nikt się już na to nie złapie.

TOMASZ FRANKOWICZ
3 lat temu
Reply to  Zenek

Panie Zenku Panu się mózg zlasował od propagandy wszelkiej manipulacji i oszustw Bankstery – ja przedstawiłem rzeczowe argumenty ,,Wiedziały gały co dawały ” czekam na Pana argumenty niech Pan nie pieprzy o Szopenie

TOMASZ FRANKOWICZ
3 lat temu
Reply to  Zenek

Panie Zenek – Kto umieścił klauzule niedozwolone w umowach CHF ? -Kto pobierał nielegalny spread ? Czy bank przekazał klientowi CHF , KTO wygenerował ryzyko wzrostu kursu CHF poprzez CIRS-y itp ?

taki
3 lat temu

rozmawiałem z Węgrem. Mówiliśmy o przewalutowaniu na Węgrzech. Dobrze poznać sytuację bezpośrednio z ust klienta węgierskiego. Z tego co mówił mi Węgier to Orban jest tam Bogiem właśnie za to przewalutowanie. Wszyscy którzy mieli kredyt w forintach indeksowany do franka mogli w pewnym oknie czasowym spłacić cały kredyt po kursie początkowym. Ci których nie było stać na spłatę całego salda nie otrzymali już tak korzystnych warunków i kurs przewalutowania został ustalony trochę wyżej niż początkowy. Najlepsze jest to że Orban nie przejął się płaczem banksterki i najważniejsze było dla niego dobro ludzi, zrobił to co sumienie mu podpowiadało, czyli wyciągnął… Czytaj więcej »

[…] Czytaj też: Kto ma szansę na odwalutowanie kredytu według ustawy prezydenckiej tkwiącej w Sejmie? […]

[…] Czytaj też: Kto ma szansę na odwalutowanie kredytu według ustawy prezydenckiej tkwiącej w Sejmie? […]

samozlo
3 lat temu

Inwestowalem na GPW. po kupnie akcji kurs sie obnizyl. Czy moge oczekiwac, ze oddadza mi pieniadze za akcje po kursie po ktorym je kupilem?
Dla tych co twierdza, ze nie widzieli frankow, [odpowiem, ze ja tez nigdy akcji ktore kupowalem nie widzialem..

Sean
2 lat temu
Reply to  samozlo

Sprzedałem komuś zgniłego kotleta i dostał sraczki. Czy mogę liczyć na armię trolli broniących świętości umowy sprzedaży?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!