Państwo od zawsze traktuje “swoje” spółki jak dojne krowy. Tak było za poprzednich rządów i tak jest teraz, tyle że bardziej. Jeśli państwo ma udziały w jakichś firmach, to jest oczywistym, że część stanowisk menedżerskich jest obsadzanych przez kolegów z partii rządzącej, zasłużnych dla partii i tych, którym partia jest coś winna oraz tych, ktorzy na wolym rynku roboty nie mogą znaleźć, bo mają dwie ręce lewe. Pieniądze spółek, w których udziały ma państwo, są zaś wykorzystywane do dopłacania do nierentownych kopalń, repolonizacji banków, czy elektrowni. Normalka.

Za wszystko oczywiście bezpośrednio płacą akcjonariusze spółek (w tym prywatni, którzy byli na tyle naiwni, że uwierzyli iż państwo będzie zachowywać się jak racjonalny współwłaściciel i nie będzie chciało działać na szkodę firm, w których ma udziały) oraz pośrednio klienci – w wyższych rachunkach oraz opłatach. Dopóki państwo będzie zarządzało ogromnym majątkiem, zawsze będzie kolesiostwo i wspomaganie “swoich” ciepłymi posadkami.

Wiedząc to wszystko niespecjalnie się zdziwiłem, gdy dowiedziałem się o najnowszym pomyśle polityków partii rządzącej. Wpadli oni na koncept (rzecz opisała “Rzeczpospolita”), by pieniądze z Polskiej Fundacji Narodowej – powołanej za pieniądze spółek Skarbu Państwa po to, by walczyć z fałszywymi informacjami oraz szkodliwymi stereotypami na temat Polski, rozpowszechnianymi za granicą – przeznaczyć na… promowanie rządowej reformy wymiaru sprawiedliwości. W całej Polsce ma się zaroić od reklam i billboardów przekonujących Polaków, że rząd chce dla sądów dobrze, a źli ludzie przeszkadzają.

Czytaj: Fundacja za 100 mln zł podpromuje rządowe pomysły na sądy?

Może dowiem się z tym reklam czy zwiększenie władzy ministra Zbigniewa Ziobro nad sędziami spowoduje nagłe usprawnienie procesów, wprowadzenie przesłuchań świadków przez Skype’a, czy elektroniczny obieg dokumentów sądowych? Ale tymczasem postanowiłem policzyć jak klienci państwowych firm zrzucają się na to i inne przedsięwzięcia Polskiej Fundacji Narodowej. Obliczenia traktujcie proszę z przymrużeniem oka, choć nie z takim znów wielkim ;-).

Tu więcej o powołaniu Polskiej Fundacji Narodowej i jej darczyńcach 

Czytaj: Ci politycy są nieokrzesani jak Wikingowie. Ale i tak wielu ich poprze. Powód? Banalnie oczywisty

Jesteś klientem tych firm? Twoja składka na billboardy to…

Na konto Fundacji pieniądze przekazało kilkanaście państwowych firm. Składki w skali roku wynosiły od 1,5 mln zł do 7 mln zł. Dla większości z tych firm były to niewielkie pieniądze, ale oczywiście zostały wliczone w ceny świadczonych nam usług. Jeśli więc kupujesz od państwowych spółek to i owo, to też zrzucasz się na Polską Fundację Narodową następującymi składkami. A jakimi? Policzmy.

Spółki energetyczne w większości wpłaciły na Fundację po 7 mln zł. Największa z nich PGE obsługuje ponad 5 mln klientów. Energa ma niecałe 3 mln, Enea – ponad 2,5 mln. PGNiG – 6,8 mln klientów. Tauron (on akurat wpłacił mniej – 5 mln zł) – obsługuje 5,5 mln osób. Można więc założyć, że jeśli jesteś klientem jednej z nich, to dołożyłeś do budżetu na billboardy i promowanie innych projektów rządowych po 1,5-2 zł.

Sieci paliwowe też zapłaciły. Orlen rzucił fundacji 7 mln zł, zaś mniejszy Lotos – 5 mln zł. Orlen miał w zeszłym roku 5,7 mld zł zysku, zaś Lotos zarobił na czysto nieco ponad miliard, więc obie firmy stać na trochę billboardów. Orlen w zeszłym roku sprzedał 10 mld litrów paliw. Jeśli połowa z nich trafiła do naszych, konsumenckich baków, to w każdym sprzedanym litrze jest czternaście tysięcznych części “składki” na Fundację. Jeśli litr paliwa wycenimy na 4 zł i weźmiemy kierowcę, który w skali roku na Orlenie tankuje 300 litrów – wychodzi składka na promowanie projektów rządowych w wysokości 1,5 zł. Niewykluczone, że w przypadku klientów Lotosu bilans będzie podobny

Branża finansowa? W państwowych rękach jest największy ubezpieczyciel PZU, który ma w ubezpieczeniach życiowych 11 mln klientów (35% rynku), zaś w majątkowych – 4-5 mln. Do Fundacji składkujesz także wtedy, gdy jesteś klientem Link4, bo ta firma również należy do państwa. Zakładając, że masz tylko jedno ubezpieczenie prawdopodobnie dokładasz do promocji rządowych projektów 50 gr. Państwowe jest 40% branży bankowej, ale na liście “składkowiczów” znalazłem tylko PKO BP (dołożył 7 mln zł). Bank ma 9 mln klientów, więc w przybliżeniu i zaokrągleniu można powiedzieć, że każdy klient PKO dorzuca na rządowe billboardy i inne pomysły po złotówce.

Totalizator Sportowy? Włożył do Fundacji 5 mln zł. Na kupony Lotto 15 mln Polaków wykłada rocznie mniej więcej 4 mld zł, co – jak łatwo obliczyć, oznacza kilkaset złotych rocznie “na łebka”. Gracze Lotto położyli po mniej niż 40 gr. na promocję rządowych projektów, a biorąc pod uwagę, że Totalizator wypłacił niektórym z nich grube miliony – składka hazadzistów spada do jakichś 25 gr. od głowy

Koleje państwowe. W rękach rządu jest PKP, którego perłą w koronie jest sieć Intercity (choć do PKP należy też np. warszawska SKM-ka). Intercity sprzedaje rocznie 35-40 mln biletów, co oznacza, że na każdy z nich przypada drobna składka “fundacyjna” (PKP wpłaciły do Fundacji 5 mln zł). Jeśli jeździsz kolejami państwowymi raz w miesiącu, to dopłaciłeś na dzieło rządowej billboardowej propagan… tfu, edukacji narodowej jakieś 1,5 zł.

Czytaj też: Gdzie się podziały tanie bilety na pendolino? 

Czytaj też: Akcja reparacja, czyli ile oni muszą nam oddać, żebyśmy my już nic nie musieli? Policzyłem i… jest dobrze!

Czytaj: Kto tak naprawdę płaci podatek bankowych? Banki? Klienci? Policzyłem!

Z energią do pociągu, by na bank zagrać w Lotto

Wygląda na to, że to billboardów nie dołożyli się ci, którzy latają (LOT to też państwowa firma) oraz wysyłają w podróż nie tyle siebie, ale też swoje paczki (myślę o Poczcie Polskiej). Wiem za to, że swoją cegiełkę – w opłatach od transakcji – dołożyli giełdowi inwestorzy (Giełda Papierów Wartościowych zasiliła budżet Fundacji kwotą 3 mln zł). Wśród fundatorów jest też Polski Holding Nieruchomości, Polska Grupa Zbrojeniowa oraz KGHM. Swoją cegiełkę dołożyły też Azoty (czyli pośrednio – klienci chemicznej firmy).

Jeśli jesteś użytkownikiem państwowej energii i gazu, tankujesz państwową (rosyjską co prawda) ropę przerobioną na paliwo w polskich państwowych rafineriach i sprzedawaną na państwowych stacjach paliw, jeśli asekurujesz się w państwowych firmach ubezpieczeniowych i masz konto w państwowym banku, jeśli grasz w państwowe gry losowe i jeździsz państwowymi kolejami, to na rządowe billboardy oraz inne akcje sponsorowane przez Polską Fundację Narodową wydasz do 7 zł.

To grosze w porównaniu z pakietem sponsorskim, który każdy z nas przekazuje rządowi w bezpośrednich oraz pośrednich podatkach płaconych w cenach towarów oraz w ramach corocznego PIT-u. Ile ów pakiet wynosi – pisałem przy okazji ostatniego narodowego PIT-olenia. W każdym razie: jeśli zobaczysz gdzieś “na mieście” TE billboardy, to pomyśl z dumą (albo i bez) o cegiełce, którą do nich dołożyłeś, jako klient państwowych firm.

Czytaj też: Wypełniłeś PIT-a? To weź kartkę, długopis i zrób proste ćwiczenie

Czytaj też: Polityka i pieniądze, czyli cztery rzeczy, które każdy rząd chciałby przed Tobą ukryć. A które powinieneś wiedzieć

Czytaj też: Przez tę deczyję rządu być może już nigdy nie będziecie zarabiali tak dobrze jak Niemcy. Rząd to ukrywa, a ja… liczę