Dni upływają, a giełda kryptowalut Zondacrypto, z której usług korzysta podobno aktywnie pół miliona Polaków, wciąż nie pokonała „problemów technicznych” i nie wykonuje zleceń klientów. Z dokumentów, które leżą w estońskim rejestrze, gdzie firma składa sprawozdania finansowe, można wyczytać, co mogło spowodować utratę płynności przez giełdę. Niewykluczone, że pieniądze (i kryptowaluty) zostały pożyczone komuś na procent. Czyżby to problem z ich odzyskaniem – wynikający z załamania koniunktury na rynku kryptowalut – pozbawił giełdę płynności?
Z coraz większym rozczuleniem obserwuję komunikację giełdy Zondacrypto z klientami, odbywającej się ostatnio głównie za pomocą platform społecznościowych. Firma przekonuje, że intensywnie walczy z ogarniającymi ją „ograniczeniami systemowymi”, zapewnia, iż dotrzymanie zobowiązań wobec klientów jest jej „absolutnym priorytetem” oraz intensywnie pracuje nad „przywróceniem sprawności systemu”.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Zondacrypto wciąż walczy z „systemem”
Przypomnę, że od kilkunastu dni klienci Zondacrypto informują w sieci, że giełda nie realizuje ich dyspozycji. Money.pl podał – powołując się na jedną z firm analitycznych – że w podłączonych do sieci portfelach należących do Zondacrypto prawie nie ma pieniędzy. Prezes firmy Przemysław Kral nie chce podać adresów portfeli nie podłączonych do sieci, w których podobno jest więcej pieniędzy. Money.pl ujawnił, że niedawno kilkadziesiąt milionów dolarów zostało przelane na konkurencyjną giełdę Kraken. Coraz więcej wskazuje na to, że pieniądze klientów po prostu ktoś zabrał.
Zondacrypto gra jednak na czas i podtrzymuje nadzieje, zapewne licząc na cud. Pod każdym takim komunikatem jest kilkaset komentarzy od klientów, którzy od kilku dni lub od ponad tygodnia czekają na wykonanie swoich zleceń lub dyspozycji (głównie chodzi o wysłanie kryptowalut na inną giełdę lub przesłanie ich na wskazany portfel lub wypłatę gotówki). Są prośby i groźby, a lud jest coraz bardziej rozjuszony. Giełda zaś robi wrażenie, jakby chciała popełnić publicznie seppuku.
Kilka dni temu opublikowała „raport”, z którego wynikało, że tego dnia wypłaciła klientom 678 000 zł, zaś wpłaty (nie wiadomo od kogo) wyniosły 844 000 zł. W przypadku kryptowalut transfery do klientów wyniosły tego dnia 156 000 zł, a transfery na giełdę 1050 zł. Nie wiadomo, kogo ten komunikat miał uspokoić, ale ci, którzy potrafią czytać cyferki ze zrozumieniem, natychmiast zauważyli, że giełda praktycznie nie działa (skala wpłat i wypłat oraz fakt, że „wychodzi” mniej więcej tylko tyle pieniędzy, ile „wchodzi”).
Dziś Zondacrypto opublikowała kolejny komunikat, w którym zapewnia żarliwie: „Cały czas działamy i procesujemy Wasze wypłaty. Choć obecnie mierzymy się z ograniczeniami systemowymi, dotrzymanie zobowiązań wobec Was – naszych Użytkowników i Partnerów – jest dla nas absolutnym priorytetem. Robimy co w naszej mocy, by usprawnić proces. Wypłaty FIAT przebiegają sukcesywnie i stabilnie, utrzymując poziom z ubiegłego tygodnia”. Nie, żebym narzekał, ale w korelacji z poprzednim komunikatem należy to czytać: „nadal nie uruchomiliśmy tych znikniętych pieniędzy”.
CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:
Gdzie są pieniądze i kryptowaluty? Czy zostały pożyczone?
Tymczasem w sieci pojawiają się informacje, które pozwalają coraz więcej powiedzieć o tym, gdzie mogą być pieniądze klientów Zondacrypto. Kancelaria prawna Skarbiec opublikowała intrygującą analizę opartą na dokumentach złożonych przez spółkę BB Trade Estonia, powiązaną z giełdą Zondacrypto, z której wynika, że „zniknięte” pieniądze mogły zostać po prostu komuś pożyczone.
Czy szefowie giełdy – widząc, że klienci trzymają na niej dużo bitcoinów i innych kryptowalut – po prostu pożyczyli część z nich na pewien procent, żeby mieć drugie źródło dochodów poza standardowymi prowizjami od transakcji zawieranych na giełdzie? Nie byłoby to zgodne z regulaminem giełdy, ale przecież pecunia non olet. Prawdopodobnie dokładnie taka (nieuprawnione użycie pieniędzy klientów do jakichś inwestycji na rynku) była geneza upadku fintechu Cinkciarz.pl
Większość giełd kryptowalutowych ma w ofercie usługę zwaną staking, która pozwala klientom pożyczać kryptowaluty na procent. Ktoś, kto chce grać na rynku terminowym albo potrzebuje krypto do jakiejś transakcji – może je po prostu pożyczyć i zapłacić właścicielowi procent. Skarbiec twierdzi jednak, że w przypadku Zondacrypto bardziej prawdopodobne jest to, że nastąpiło pożyczanie kryptowalut należących do klientów bez ich wiedzy.
Zajrzałem do tych samych rejestrów, które prześwietliła kancelaria w swoim wpisie. Dokumenty tam umieszczone są w języku estońskim, co oznacza, że przeciętny polski klient – nawet gdyby miał, jakimś cudem fantazję, by sprawdzić komu powierza pieniądze – napotkałby na duży problem. No, ale rynek kryptowalut właśnie na tym polega, że jest zdecentralizowany, nie jest pod nadzorem państwa i każdy musi pilnować swoich pieniędzy oraz aktywów sam. A w tym celu czasem zajrzeć do Estonii.
ZOBACZ ROZMOWĘ O KRYPTO:
Co widać z Estonii? Kryptowaluty zostały pożyczone?
Najnowsze dostępne dokumenty dotyczące operatora Zondacrypto opisują sytuację na koniec 2024 r. I rzeczywiście wynika z nich, że udzielił on wysokich pożyczek „denominowanych” w kryptowalucie – o wartości 75 mln euro. Nie wiadomo komu. Pożyczki były niezabezpieczone, a ich oprocentowanie było zmienne. Pożyczki kryptowalutowe stanowiły ponad 80% wszystkich zobowiązań pożyczkowych estońskiej firmy powiązanej z Zondacrypto na koniec 2024 r. (sumowanych na 93,5 mln euro). A jeszcze w 2023 r. wartość udzielonych przez firmę pożyczek wynosiła tylko 12,3 mln euro. Danych na koniec 2025 r. oczywiście nie znamy.

Nie ma pewności czy przedmiotem pożyczek były kryptowaluty deponowane przez klientów, czy jakieś inne. W bilansie na koniec 2024 r. estońska spółka wykazała, że ma kryptowaluty za 594 mln euro, co może sugerować, że te kryptowalutowe pożyczki stanowiły kilkanaście procent wszystkich aktywów krypto będących w zarządzaniu firmy. Sporo. Jednocześnie estońska spółka miała na koncie tylko 9,7 mln euro gotówki, co może sugerować, że była mocno „zlewarowana”. A więc narażona na komplikacje płynnościowe, które właśnie dziś widzimy.
Potwierdza to także sprawozdanie z przepływów pieniężnych. Wynika z niego, że z działalności operacyjnej (czyli prowizji pobieranych od klientów handlujących na giełdzie) spółka wypracowała 7,2 mln euro gotówki. Jednocześnie przepływy z działalności inwestycyjnej (czyli nie tej podstawowej, giełdowej) wyniosły… minus 91,7 mln euro. A więc skala przepływów pieniędzy z pożyczania komuś gotówki lub kryptowalut była wielokrotnie większa, niż wartość gotówki, którą firma wypracowywała z podstawowej działalności.
To tak, jakbyś ktoś zarabiał 100 000 zł rocznie, na swoim koncie oszczędnościowym miał 15 000 zł, a jednocześnie pożyczył komuś na procent 1 000 000 zł, które wziął z konta cioci. Gdyby ciocia zaczęła nagle potrzebować tych pieniędzy, to nie byłoby szans, by oddać je natychmiast – albo przynajmniej w miarę szybko – z bieżących dochodów oraz z oszczędności, bo te są po prostu za niskie.

Patrząc na rachunek wyników spółki prowadzącej giełdę Zondacrypto za 2024 r. widać też, że przychody i koszty odsetkowe są niewielkie, sumują się do jakichś 630 000 euro. To mniej więcej 10% tego, co platforma zarabiała na prowizjach od procesowania transakcji klientów. To też bardzo drobna część tych kryptowalutowych pożyczek na 75 mln euro. To może sugerować, że pożyczki nie są efektem działań na zlecenie klientów (czyli to nie klienci pożyczyli komuś swoje bitcoiny i inne kryptowaluty za pośrednictwem giełdy w ramach stakingu).

Ciekawe jest też to, że giełda, mając 6 mln euro przychodów operacyjnych, wypracowała w 2024 r. aż 8,4 mln euro zysku netto. Prawdopodobnie „uratowała” ją emisja własnej kryptowaluty ZND (700 mln tokenów). Jeśli dobrze interpretuję rachunek zysków i strat, te przychody są ujęte w „pozostałych przychodach operacyjnych”. Gdyby nie one, Zondacrypto miałaby problem z zyskownością już w 2024 r. Prawdopodobnie w 2025 r. stało się coś, to spowodowało pogłębienie kłopotów, a nie było już takiego jokera, jak w poprzednim roku.
Krach kryptowalut zniszczył „model biznesowy”?
Nie wiemy czy Zondacrypto odzyskała te 75 mln euro, które pożyczyła w kryptowalutach. Nie wiemy, czy w 2025 r. nie kontynuowała tego „modelu biznesowego”. Biorąc pod uwagę skalę załamania cen kryptowalut w ostatnich miesiącach – można się obawiać o los tych należności, o ile nie zostały już spłacone.
Ryzyko pożyczania kryptowaluty polega na tym, że jeśli jej wartość spadnie, to ten ktoś, kto ją pożyczył, nie tylko nie ma z czego zapłacić odsetek, ale też nie zwróci kapitału (chyba że pozyskane kryptowaluty sprzedawałby „na krótko”, czyli zarabiał na spadkach ich cen). Nie można wykluczyć, że „problemy operacyjne” Zondacrypto polegają właśnie na tym, że próbuje odzyskać pieniądze i kryptowaluty, które pożyczyła. Być może to jest powód gry na czas.
Czy gdyby ta giełda była zarejestrowana w Polsce (czyli gdyby w Polsce było porządne prawo dotyczące kryptowalut) to klienci mogliby być lepiej ostrzeżeni? Cóż, na pewno nie musieliby czytać dokumentów w języku estońskim. Natomiast nie sądzę, żeby takich „czytających” klientów było dużo. Rynek kryptowalut to Dziki Zachód, tu państwo niczego nie nadzoruje, ani nie zabrania, co najwyżej „odnotowuje” istnienie. To nie jest miejsce dla ludzi naiwnych, którzy wierzą, że jak ktoś się reklamuje w telewizji, to na pewno jest uczciwy.
——————————
CZYTAJ WIĘCEJ O KRYPTO:
————————————-
KRYPTOAKTYWA DLA „NORMALSÓW”:
—————————
CZYTAJ O TOKENIZACJI AKTYWÓW:
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
zdjęcie tytułowe: Zondacrypto/Pixabay











