11 czerwca 2019

Powrót wypożyczonym autem z Zakopanego. Serwis: auto nie nadaje się do jazdy. Wypożyczalnia: jedź śmiało! Koszt: 600 zł

Pan Adrian, by bezpiecznie wrócić wypożyczonym samochodem z Zakopanego do Warszawy, był zmuszony wymienić na swój koszt klocki hamulcowe. Wypożyczalnia: „nie zwrócimy 600 zł, klient szuka dziury w całym”. Klient: „Mam na piśmie, że auto nie nadawało się do jazdy”. Jak żyć w takim motoryzacyjnym matriksie?

Wiele razy nasi czytelnicy opisywali historie z wypożyczalniami samochodów w tle. Królują przykłady zagraniczne, ale dziwne historie trafiają się też na naszym, rodzimym podwórku wypożyczania samochodów.

Zgłosił się do nas pan Adrian, który opisał trudy powrotu wypożyczonym autem z Zakopanego. Auto było własnością warszawskiej firmy CarGarden i miało służyć naszemu czytelnikowi w trakcie jego podróży do stolicy Tatr, pomóc przy zwiedzaniu górskich bezdroży Polski i w drodze z powrotem. Ale pod koniec pobytu samochód zaczął wydawać z siebie dziwne, metaliczne dźwięki.

Czytaj też: Auto zastępcze, z którego korzystasz w ramach polisy OC sprawcy kolizji, może zamienić się w finansową pułapkę. Wystarczy chwila nieuwagi

Czytaj też: Awaria w wynajętym samochodzie i… rachunek na 10.000 zł. Nie pomógł nawet sąd polubowny. Ale pan Marek nie odpuścił! I wygrał! A jak?

Czytelnik niezwłocznie zgłosił ten fakt do wypożyczalni, ale tam pracownik tylko stwierdził, że „prawdopodobnie pan wjechał w jakąś dziurę i coś ugiął”. Doradził, żeby dla pewności pokazać się w warsztacie samochodowym. Pan Adrian relacjonuje dalsze wydarzenia:

„W serwisie samochodowym, po oględzinach auta, mechanik stwierdził, że okładziny hamulcowe są na wykończeniu, blacha ochronna daje sygnały o konieczności wymiany klocków, zaś auto w tym stanie nie nadaje się do dalszej jazdy, a tym bardziej do podróży tak długiej jak powrót do Stolicy. Pan Adrian połączył mechanika z pracownikiem firmy wynajmującej samochody, by ten z pierwszej ręki mógł usłyszeć jaki jest stan samochodu”

Centrala firmy w Warszawie nie dała wiary opinii góralskiego, nieautoryzowanego warsztatu. Klient otrzymał dyspozycję, że ma nie narzekać tylko wsiadać dziarsko do auta i ruszać w drogę.

„Powiedzieli mi, że stan samochodu raczej powinien pozwolić nam na powrót do Warszawy i oni wtedy naprawią auto. Powiedziałem, że ja uzyskałem inną informację od mechanika i że jest duże ryzyko jazdy w takim stanie w dłuższą trasę”

Drogie części macie na tym Podhalu. Wyślemy swoje

Czytelnik twardo stał na stanowisku, że klocki trzeba wymienić. Wypożyczalnia zapytała ile to będzie kosztowało. Okazało się, że odpowiednie zaplecze i części do wymiany miał dopiero autoryzowany serwis marki fiat w Nowym Targu, który wycenił usługę na 600 zł (części i robocizna).

„Za drogo” – odpowiedziała wypożyczalnia. Ale trzeba przyznać, że nie porzuciła klienta w potrzebie, bo zaoferowała, że kurierem wyśle do Zakopanego potrzebne części, byle tylko znaleźć jakiś konkurencyjnie cenowo punkt wymiany. Wtedy wilk będzie syty i owca cała, a górale nie dostaną okazji żeby oskubać wędrowca z Warszawy.

Pan Adrian pewnie mógłby pójść na ten układ i poczekać jeden dzień na części, ale problem w tym, że właśnie kończył swój pobyt w górach i o godz. 11.00 tego samego dnia musiał się wymeldować z pensjonatu. Oznacza to, że zostało mu parę godzin do wyjazdu, a jest bez zdolnego do jazdy samochodu, za którego użyczenie płaci niemałe pieniądze.

Przyparty do ściany pan Adrian stwierdził: „Pal licho, wracam do domu bez naprawiania auta”. A że miał w pamięci słowa mechanika, który uznał, że auto do jazdy się nie nadaje, poprosił wypożyczalnię o „podkładkę” w postaci e-maila, że gwarantuje ona bezpieczny dojazd do Warszawy.

Biorąc auto z wypożyczalni powierzamy jej swoje bezpieczeństwo i ufamy, że auto jest sprawdzone  i sprawne technicznie. W tym przypadku były co do tego wątpliwości, a mimo to wypożyczalnia uparcie twierdziła, że z klockami hamulcowe są w takim stanie, który „pozwala na podróż w standardowych warunkach”.

Czytaj też: Najem samochodu na krótki, czy długi termin? Wybrać car-sharing czy wsiąść do auta na miesiące? A może wybrać Ubera? Liczymy!

Czytaj też: Gdy czujesz, że samochód kosztuje cię za dużo. Ubezpieczenie, opony, serwis, paliwo… Oto sześć patentów, by te wydatki mniej bolały

Opinia autoryzowanego warsztatu: auto trzeba uziemić

Pan Adrian ruszył w podróż, ale stan samochodu nie dawał mu spokoju. Nie miał pewności, że wróci autem bezpieczenie do Warszawy. Nie ma takiego e-maila z wypożyczalni, który by go tej niepewności mógł pozbawić.

„Biorąc pod uwagę swoje bezpieczeństwo oraz bezpieczeństwo pasażera, który ze mną podróżował, wracając z Zakopanego do Warszawy zajechałem do autoryzowanego serwisu w Nowym Targu i poprosiłem o ekspertyzę stanu okładzin hamulcowych. Pracownik stwierdził, że okładziny hamulcowe są zdarte nie tylko w jednym, ale w dwóch kołach”

Autoryzowany warsztat stwierdził, że auto nie nadaje się do jazdy. Dyskusje z wypożyczalnią nie wnosiły nic nowego, pan Adrian chciał już wrócić cało i zdrowo do stolicy, zapłacił więc za wymianę klocków hamulcowych te 600 zł i bezpiecznie dojechał do Warszawy.

Po powrocie pan Adrian poprosił wypożyczalnię o zwrot kosztów naprawy auta, czyli wymiany okładzin hamulcowych. W końcu to wypożyczalnia udostępniła mu auto, które już prawie nie nadawało się do jazdy.

„Wypożyczający oznajmił, że z racji, że sam wybrałem warsztat w którym wymieniłem okładziny i nie przystałem na ich warunki, nie zamierzają ponosić kosztów naprawy. Sprawę skierowałem do Miejskiego Rzecznika Konsumentów oraz wysłałem przedsądowe wezwanie do zapłaty. Firma nadal nie chce zwrócić kosztu naprawy. Na dziś jedyne co mogę zrobić, to ostrzec innych klientów przez tą wypożyczalnią”

Co innego mógł zrobić klient, jeśli zdaniem mechanika auto było niesprawne do jazdy, a firma mówiła coś w stylu: „zmieścisz się, śmiało”? Zastanawiam się co sam bym zrobił na miejscu pana Adriana. Pewnie spróbowałbym jednak skorzystać pośrednictwa firmy ubezpieczeniowej i polisy assistance. Ktoś przysłany przez firmę ubezpieczeniową miałby może większy dar przekonywania właściciela pojazdu, a w papierach byłby wyraźny ślad, że z autem było coś nie tak.

Mógłbym jeszcze iść na całość i pojechać do stacji kontroli pojazdów, która bada w trybie urzędowym czy auto nadaje się do jazdy czy nie. I jeśli ekspertyza by wykazała, że nie, byłaby to można byłoby wezwać drogówkę, która zarekwirowałaby dowód rejestracyjny. Może wtedy wypożyczalnia zrefundowałaby powrót jakimś innym autem?

Czytaj też: Awaria w wynajętym samochodzie i… rachunek na 10.000 zł. Nie pomógł nawet sąd polubowny. Ale pan Marek nie odpuścił! I wygrał! A jak?

zytaj też: Planujesz wypożyczyć samochód? Podpowiadamy jak korzystać z wypożyczalni aut i nie skończyć wakacji tonąc w długach

Wypożyczalnia: klient szuka dziury w całym

Co do powiedzenia ma w tej sprawie wypożyczalnia o rajskiej nazwie CarGarden? Poprosiliśmy firmę o komentarz. Spora jego część to argumenty ad personam o problematycznym kliencie. Druga jest już ad rem i tę cytujemy:

„Klient, szukając dziury w całym, zadzwonił do nas i poinformował o braku klocków, a dokładnie, że klocki „szumią”. Poinformowaliśmy go, iż to auto posiada akustyczny czujnik zużycia klocków i poprosiliśmy aby podjechał do pobliskiego serwisu aby to sprawdzić jeśli ma obawy. W nieautoryzowanym serwisie w Zakopanem stwierdzono iż klocki mają jeszcze 2 mm i powinny wystarczyć na ok. 3000 km jazdy. Nie przemówiło to do klienta, który dalej szukał problemów i bez naszej zgody wymienił klocki. Nie przesłano nam żadnej kalkulacji, klient na własną rękę podjął decyzję. Nasze ceny części zamiennych pozwalają nam na zakup takich klocków w cenie dziesięciokrotnie niższej, za ok. 60 zł. Samodzielna wymiana kloców na nasz koszt byłaby działaniem na szkodę naszej firmy. Pan Adrian otrzymał od nas zwrot kwoty, za jaką my mogliśmy nabyć klocki.  Naszym celem nie jest stwarzanie niebezpieczeństwa dla naszych Klientów oraz doprowadzenie do zniszczeń naszych aut (całkowity brak klocków zniszczyłby tarcze hamulcowe) natomiast ta sytuacja jest złośliwym działaniem Klienta przeciwko naszej firmie”

Nie dziwię się, że pan Adrian nie chciał dalej jechać. Na pokładzie miał kwit, że auto nie nadaje się do jazdy i oprócz kwestii bezpieczeństwa pozostaje kwestia formalnej odpowiedzialności w razie stłuczki lub grubszego wypadku. Gdyby doszło do kolizji nawet nie z jego winy, dokument, który poświadcza, że auto nie było sprawne techniczne, mógłby narazić go na konieczność pokrycia kwoty odszkodowania z jego kieszeni, a nie z OC sprawcy. 

Jaki z tego morał? Myślę, że ta cała sprawa nie jest warta 540 zł, które chciała zaoszczędzić wypożyczalnia, nawet jeśli trafił się jej „najbardziej upierdliwy klient na świecie”. Firma pewnie by nie zubożała, a zyskała zadowolonego klienta, który poleciłby jej usługi. A tak ma klienta, dla ktorego nazwa CarGarden nie kojarzy się z rajskim ogrodem, tylko z niebezpieczeństwem. Być może klient powinien jednak poprosić niezawisły sąd o rozstrzygnięcie tego sporu?

 źródło zdjęcia: RyanMcGuire/PixaBay

 

12
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
AdamBobikoŻorżJurekMateusz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Rafal
Gość
Rafal

W tej sprawie racja klienta nie jest oczywista. Faktycznie klocki powinny spokojnie wystarczyć na dojazd do Warszawy, można by też np. spokojniej prowadzić, hamować silnikiem minimalizując zużycie okładzin. Inna sprawa to czy wypożyczalnia w dobie internetowych opinii i Samcika powinna tak się zachowywać? Chyba się nie opłacało…

zen
Gość
zen

Z załączonego dowodu wynika, że według mechanika samochód nie nadawał się do dalszej jazdy. „Spokojne prowadzenie” i „hamowanie silnikiem” zapewne zmniejszyłoby poziom niebezpieczeństwa na drodze – dla kierowcy, pasażera i innych uczestników ruchu drogowego – co nie zmienia faktu, że świadoma jazda uszkodzonym samochodem może podlegać pod zarzut usiłowania zabójstwa lub katastrofy w ruchu lądowym.
Poza tym, nawet jeśli samochód jednak nadawał się do „spokojnego prowadzenia”, to Pan Adrian zapłacił wypożyczalni pełną cenę, a otrzymał w zamian produkt wybrakowany, którym nie da się poruszać zgodnie z jego specyfikacją techniczną.
Tak więc, racja klienta jest oczywista.

Maciek
Gość
Maciek

Dla mnie jest oczywista – wynajmując samochód oczekuje że jego stan będzie pozwalał na bezproblemowy dojazd z punktu A do B. To czy klocki które mają 2mm wystarczą na kilkaset km czy może na wspomniane 3 tys. to jest już kwestia stylu jazdy i warunków na drodze – cieżko wymagać od klienta aby szanował klocki i hamował silnikiem bo zbyt szybko je zużyje – może tego nie potrafi ? Dla mnie wyjściem byłoby podstawienie drugiego auta – sprawnego. Wypożyczalnie pewnie by taki manewr kosztował ale klient byłby zadowolony. To co zostało zrobione to brak profesjonalizmu i takim firmom należy stanowczo… Czytaj więcej »

coyote blue
Gość
coyote blue

To jest dokładnie polskie podejście…. POWINNY. a jak powinny to jedź Pan i nie gadaj. teraz już nie ma firm odpowiedzialnych za swoje działania. Są tylko liderzy na rynku, pasjonaci z wieloletnim doświadczeniem, eksperci w branży, najlepsi w swoim fachu. a gdy autoryzowany serwis mówi, że trzeba coś zrobić, to nie ma zgody właściciela bo 3000 kilometrów powinno wystarczyć.
I klient płacąć ciężkie pieniądze za wynajem ma sobie stawiać ograniczenia spowodowane niesprawnością samochodu? hamować silnikiem ? mentalność, mentalność….
Ale jak będzie wypadek to już nie jest ich wina bo przecież miało wystarczyć.

Tomasz
Gość
Tomasz

Tak samo nie jest oczywista racja nieszczesnej firmy CarGarden. Amatorsko się zachowali. Dobro klienta przede wszystkim, a jakbym jechał z rodziną to nie ryzykowałbym jazdy z takimi klockami.

Pawel
Gość
Pawel

Ciekaw jestem co rzecze regulamin wypożyczalni. Teoretycznie ryzyko, że w aucie coś się zepsuje jest prawdopodobne. Czy klient zaakceptował sposób rozwiązania problemu w takim przypadku? Z drugiej strony co to za porada: proszę poszukać konkurencyjnego warsztatu? Wolałbym wprostmieć informację gdzie podjechać jeśli już współpracuję z wypożyczalnią a formalnie gdzie powinienem być sholowany skoro mam podejrzenie, że coś trzeszczy i z jadą robi się coraz głośniej.

Moim zdaniem powinni zwrócić za klocki i robociznę według stawek średnich. Więc za robociznę też powinni oddać „ryczałt”.

Mateusz
Gość
Mateusz

Absolutna racja klienta. Nie musi znać się na tym czy 3mm klocków wystarczą na 3000km czy na 300m. Ma w ręku glejt od specjalisty, z autoryzowanego serwisu, że auto jest niesprawne. I tyle. A że ta akurat niesprawność nie powstaje w jednej chwili, a jest wynikiem długotrwałego procesu zużycia, to tym gorzej dla wypożyczalni. Świadczy to o tym, że nie dbają o stan techniczny pojazdów i nie robią regularnych przeglądów. Powinni bez jęknięcia zapłacić za wymiane tych klocków w ASO i jeszcze obniżyć klientowi zapłatę za wypożyczenie, jako, że WYDANO MU AUTO NIESPRAWNE i zamiast je spokojnie użytkować, jeździł od… Czytaj więcej »

Adam
Gość
Adam

Panie Macieju kiedyś pana blog zajmował się tylko sektorem finansowym, to co obecnie wypisywane jest na blogu pokazuje iż instytucja Rzecznika Praw Konsumenta w Polsce jest martwym ciałem w dodatku nie wydolnym!!!. Moje zdanie jest proste jak drut… opisać sprawę na blogu, zrobić grupę na Facebook`u to obecnie tylko działa na takich oszustów! A podważanie opinii ASO to już wyższy stopień absurdu, dla mnie ta pseudo firma tylko do kasacji bez możliwości odwołania

Jurek
Gość
Jurek

A ja uważam że Pan Adrian trochę przesadził. Rozumiem troskę o rodzinę i własne bezpieczeństwo i dlatego dobrym działaniem był telefon do wypożyczalni oraz kontrola w serwisie, ale już wymiana na własny koszt to nadinterpretacja. Postaram się wyjaśnić dlaczego: 1) Jeżeli pojawia się sygnał o kończących się klockach to nie oznacza on, że klocków już nie ma i auto nie będzie hamować. Oznacza to tylko tyle, że trzeba je wymienić. Jeżeli takie coś pojawiłoby się podczas odbioru auta to można się bać do nie wiadomo ile auto jeździ w takim stanie. Ale tu mamy do czynienia z sytuacją, gdy problem… Czytaj więcej »

Żorż
Gość
Żorż

Oj, Jureczku, czyżbyś był z CarGarden? 😉

Ustosunkuję się tylko do pkt 3: jeśli wynajmujący mieszkanie zabroni mi użyć gaśnicy podczas pożaru to mam się spalić czy jednak gasić i ratować?

Choć w sumie p. Adrian mógł zabezpieczyć pojazd na poboczu / parkingu i wrócić alternatywnym środkiem lokomocji, odesłać kluczyki do CarGarden i kazać im, żeby sami sobie jechali tym samochodem.

Sprawa ewidentnie do sądu.

Bobiko
Gość

Albo wezwac policję, która by pewnie wezwała lawetę i zabrała dowód.

Adam
Gość
Adam

Ja też bym tak zrobił i dodatkowo nie uiścił opłaty za wypożyczony złom!!!! Dla swego bezpieczeństwa na wypadek sprawy w sądzie nagrałbym rozmowę z konsultantem oraz poprosił ASO o dokument w formie pisemnej, iż auto złom jest w stanie do naprawy! Dodatkowo wysłałbym do tej „firmy” kopię faktury za dojazd na własny koszt z miejsca w którym pozostawiłem auto złom!!! Z wymogiem zwrotu poniesionych kosztów!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin