26 stycznia 2026

15 lat po wybuchu sprawy „Nabitych w BRE Bank” to się wciąż dzieje! Co urzędnicy UOKiK zauważyli w umowach największego banku z klientami?

15 lat po wybuchu sprawy „Nabitych w BRE Bank” to się wciąż dzieje! Co urzędnicy UOKiK zauważyli w umowach największego banku z klientami?
Współautor: Maciej Samcik
9

W poniedziałek Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów poinformował o nałożeniu niemałej kary na największy polski bank. Cóż, zdarza się, dzień jak co dzień – można by powiedzieć. Tym, co może być zaskakujące w tej informacji, jest powód nałożenia kary. Otóż chodzi o rzecz, która – jak się wydawało – już dawno powinna zostać wypleniona i od której lata temu zaczęła się historia konsumenckich sporów z bankami: przyznawanie sobie przez banki zbyt swobodnego i nieprecyzyjnego prawa, by jednostronnie zmieniać oprocentowanie kredytu

Historia blogu „Subiektywnie o Finansach” niemal zaczęła się 16 lat temu od opisywania właśnie tego problemu. Pamiętacie jak w 2010 r., grupa kredytobiorców – występująca pod niezwykle głośną marketingową nazwą „Nabici w BRE Bank” (w liczbie 1247, bo to była sprawa grupowa) – domagali się uznania za niewiążącą klauzuli zmiennego oprocentowania? To była słynna klauzula mówiąca, że bank może „decyzją zarządu” zmienić oprocentowanie kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich.

Zobacz również:

To było wieki temu, gdy mBank działał jeszcze pod nazwą BRE Bank, zaś o unieważnianiu umów kredytów frankowych nikt jeszcze nawet nie śmiał marzyć. A i kredyty, o które zaczęła się trwająca dekadę awantura nie były takimi, jakie dziś znamy. Nie miały oprocentowania uzależnionego od stawki LIBOR i marży. To były kredyty, których oprocentowanie było ustalane w taki sposób, że zbierali się menedżerowie banku i… po prostu je ustalali.

Minęło 15 lat i dziś sytuacja konsumentów jest zupełnie inna. Tabuny prawników w poszukiwaniu pieniędzy przetrząsają każdą umowę kredytową w poszukiwaniu choć jednego, nieprecyzyjnie postawionego przecinka. Dziś banki drżą o to, czy kredyty, których oprocentowanie jest uzależnione od stawki WIBOR nie zostaną zakwestionowane z tego powodu, że klientom niewystarczająco dokładnie wytłumaczono czym jest ten WIBOR i jak może się zmieniać.

I w tym czasach, gdy bank ING sam ogłasza, że nie będzie korzystał z korzystnych dla siebie klauzul w umowach kredytowych, gruchnęła informacja, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył prawie 80 mln zł kary na bank PKO BP za… przesłanki jednostronnej zmiany oprocentowania w kredytach konsumenckich. Rozumiecie to? W 2026 r. urzędnicy uznali, że bank zbyt lekceważąco podchodził do precyzji ustalania warunków, w których może zmienić się oprocentowanie! Jak do tego dochodziło? Co począć z kredytem w PKO BP?

Trzeba przyznać, że prezes UOKiK nie próżnuje. Za nieuczciwe praktyki i dziwne zapisy w regulaminach obrywają wszyscy po równo: operatorzy telekomunikacyjni, dyskonty, sklepy internetowe. Sam w ostatnich miesiącach otrzymałem rekompensaty od Booking.com i od Empiku.

Bank chciałby jednostronnie zmieniać oprocentowanie

W poniedziałek Prezes UOKiK nałożył kolejną potężną karę, tym razem na PKO BP. Sprawa tyczy się zapisów, które PKO BP zawarł w aneksach do kredytów w rachunku płatniczym. Jak poinformowali urzędnicy, PKO BP wpisywał w aneksach do umów kredytowych dosyć swobodną możliwość jednostronnej zmiany oprocentowania. Co do zasady taka możliwość zmiany oprocentowania nie jest niczym nadzwyczajnym, ale powinna być jednoznacznie i precyzyjnie sformułowana.

Zwłaszcza, że mówimy o kredytach, które łatwo zaciągnąć. To takie kredyty odnawialne, które widzimy na naszych kontach jako możliwość zdebetowania rachunku. Możemy je wielokrotnie zaciągać i spłacać. Bank udostępnia klientom limity, a jeżeli oni z tych limitów skorzystają, to bank naliczy odsetki, ale tylko od wykorzystanej kwoty i tylko za okres, kiedy limit był w użyciu. Za udzielenie (i coroczne odnowienie) takiego kredytu odnawialnego banki pobierają osobną prowizję.

Bank PKO BP stworzył nieprecyzyjną (by nie napisać: niechlujną) klauzulę, pozwalającą zmieniać oprocentowanie na podstawie jakiegoś wskaźnika wyliczanego przez bank. W rezultacie mógł zmieniać oprocentowanie takiego kredytu w sposób mało przejrzysty dla klientów. Ewentualna zmiana oprocentowania kredytu nie powinna zależeć od interpretacji banku, a w tym przypadku tak było.

„Klauzule dotyczące zmiany oprocentowania powinny być sformułowane tak, żeby konsument wiedział, kiedy i w jaki sposób mogą zmienić się koszty kredytu”

– pisze prezes UOKiK Tomasz Chróstny. I dodaje, że konsumenci powinni być w stanie przewidzieć ekonomiczne konsekwencje zaciągniętych kredytów. Innymi słowy – klient powinien wiedzieć, kiedy i o ile mogą mu się zmienić koszty kredytu. Szczególnie że to bank jest silniejszą stroną umowy – tworzy wzór umowy, a konsument może tylko podpisać papiery (lub nie).

Naprawdę to dziwne, że w 2026 r. banki dostają jeszcze kary za takie rzeczy. Wydawałoby się, że po całej sadze kredytów frankowych, która zaczęła się właśnie od nieprecyzyjnych klauzul w umowach (możliwości dość swobodnej zmiany poziomu spreadu walutowego, od którego zależały raty kredytów) banki powinny być wyczulone na wszelkie nieprecyzyjności w ustalaniu ceny kredytu. Konsumenccy prawnicy tylko czyhają na najmniejszy błąd.

Czytaj też: Polisa-widmo? PKO BP i UOKiK to nie wszystko. Prestiżowa karta kredytowa w pakiecie z bogatym ubezpieczeniem, które okazało się… bezużyteczne. Bank nie wydał dokumentu

Dlaczego bank tkwił w „mylnym błędzie”?

UOKiK uważa, że klienci PKO BP zostali wprowadzeni w błąd. Prezes UOKiK nałożył na PKO BP blisko 80 mln zł kary. Bank będzie musiał również poinformować o tej decyzji wszystkich klientów dotkniętych naruszeniem przepisów konsumenckich oraz opublikować informację na ten temat na stronie internetowej i w mediach społecznościowych. Niestety, jak znam życie, będzie to publikacja napisana trudnym, prawniczym językiem. Ale lepszy rydz, niż nic.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uzasadnia wysoką karę tym, że PKO BP stosował kwestionowane wzorce od grudnia 2018 roku i – wiedząc już o toczącym się postępowaniu – nie podjął żadnych działań zmierzających w kierunku naprawy sytuacji. Czyli wiedzieli o sprawie, ale – zamiast posypać głowy popiołem i szybciutko u siebie posprzątać – zignorowali ją.

Efekt jest taki, że bank będzie musiał zapłacić (wg aktualnych informacji) mniej więcej 3500 zł kary za jednego poszkodowanego klienta (urząd nałożył 79 291 800 zł kary, a sprawa dotyczy około 23 tysięcy umów). Do tego dojdą potencjalne roszczenia kredytobiorców, którzy albo otrzymają rekompensaty, albo będą mogli wnioskować o zwrot niesłusznie pobranych odsetek. Jeżeli mieliście otwarty limit w rachunku w PKO BP po 2018 roku, to warto śledzić komunikaty banku.

Czytaj też: „Bank wciągnął mnie w pułapkę” – uważa klient. Zamiast 4% rocznie bank naliczył mu 0,2% odsetek. Taka to była lokata

Decyzja UOKiK jest nieprawomocna. Bank może się od niej odwołać (na razie informuje o tym, że „analizuje sprawę”) i zapewne tak zrobi, a kara ostatecznie pewnie będzie mniejsza. Machina jednak ruszyła, co będzie mieć znaczenie dla kredytobiorców. Jeżeli decyzja się uprawomocni, to zapisy uznane za niedozwolone staną się bezskuteczne z mocy prawa. To otwiera klientom drogę do uzyskania zwrotu zapłaconych odsetek.

Najdziwniejsze w tej sprawie jest to, że brak precyzji w ustalaniu oprocentowania kredytu i utrzymywanie jej w umowach pomimo wiedzy o zastrzeżeniach klientów i urzędników wciąż się dzieje.

CZYTAJ TEŻ:

zagadkowy komunikat

era uczciwych lokat

czarna karta ubezpieczenie czarna rozpacz

czy bank wciągnął klienta w pułapkę

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

ZNAJDŹ SUBIEKTYWNOŚĆ W SOCIAL MEDIACH

Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.

>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj

>>> Samcikowy profil w portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj

>>> Nasz profil w Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj

>>> Połącz się z Samcikiem w Linkedin jak 26 000 ludzi. Dołącz tutaj

>>> Nasz profil w YouTube subskrybuje 12 000 widzów. Dołącz do nich tutaj

>>> „Subiektywnie o Finansach” jest już w BlueSky. Dołącz i obserwuj!

———————————-

ZOBACZ MAGAZYN „SUBIEKTYWNIE O FINANSACH”:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube

Zdjęcie główne: Freepik

Subscribe
Powiadom o
9 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Janusz
3 miesięcy temu

Dobry wieczór, w tekście w zacytowanym fragmencie jest chyba błąd: „Otóż chodzi o rzecz, która – jak się wydarzało – już dawno powinna zostać wypleniona” – chyba autor chciał wpisać wydawało, a nie wydarzało 🙂

Last edited 3 miesięcy temu by Janusz
Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Janusz

Tak, oczywiście, dzięki za zwrócenie uwagi!

Ppp
3 miesięcy temu

„Tyle lat minęło, a do nich to jeszcze nie dotarło” – ileż to rozmaitych instytucji zachowuje się dokładnie tak samo? Od kilkunastu lat prawie każdy przechodzień ma przy sobie urządzenie do filmowania, a nawet publikowania na żywo. Każda większa awantura, demonstracja, zamieszki – są filmowane, a przynajmniej nagrywany jest dźwięk. A mimo to rzecznicy prasowi policji i innych służb mundurowych, pracodawców czy urzędów BREDZĄ I IDĄ W ZAPARTE, choć dobrze wiedzą, że ich kłamstwa są wiadome wszystkim zainteresowanym, jeszcze zanim usta otworzyli. I robią to nawet po okazaniu dowodów, jaka jest prawda! Zobaczcie, co się dzieje w sprawie wyczynów ICE… Czytaj więcej »

Alf/red/
3 miesięcy temu

Okresowo Wyborcza wrzuca kolejne artykuły o frankowiczach. I tworzy się pod nimi spora dyskusja (może to ta dyskusja, czytaj klikalność, jest przyczyną owych artykułów) gdzie część osób twardo idzie w stronę „frankowicze cwaniacy, głupki nie wiedziały że się kurs zmienia, powinni byli konsultować umowy z prawnikami, ja teraz za tych ryzykantów muszę płacić„. Ba, ostatnio nawet pod artykułem o plagiacie profesora UW ktoś tak wspomniał, to chyba jakaś fobia. Ciekawe, co powiedzieli by o tej decyzji UOKiK. Bo autor ma rację, źródło problemu jest takie samo.

RafałX
3 miesięcy temu

Banki zawsze kombinowały, kombinują i kombinować będą. Czasami ich złapią na tym czy owym, ale to jest wliczone w koszty.

Niestety to klient musi być czujny, choć trzeba powiedzieć sobie szczerze nie zawsze uda się wszystko wychwycić, nawet jak masz nienajgorszą wiedzę o finansach.

Jak to śpiewał Freddy ” Show must go on”

Ralf
3 miesięcy temu

Wniosek jest prosty – kary były zbyt łagodne, skoro wciąż opłaca się oszukiwać. Widocznie premie były sowite, wszak ktoś parafował te umowy po stronie srajBanku. Może odpowiedzialność karna by naprawiła zarząd?
Co to za kara, jeżeli złodziej, w najgorszym wypadku musi oddać, to co ukradł? A nawet mniej…

Kalorte
3 miesięcy temu
Reply to  Ralf

Ale biadolenie niewyksztalciucha. Uokik niw stwierdził oszustwa ani kradzieży tylko nieprecyzyjną klauzulę w umowach i aneksach od 2018 roku, a ile zostało oszukane, a ile zostało ukradzione? Mniej precyzyjny zapis to pewnie po prostu wina jakiegoś prawnika, który nie ogarnął ryzyko, a nie trzyma ie sobie furtki żeby odnosić nadmierne zyski, choć wiadomo, urząd nie musi nic udowadniać więc zonterpretuje. ,j ak chce Zaglądałeś do decyzji UOKIKu,. porównywałeś sobie jakie zapisy miał w regulaminach bank wtedy, a jakie ma teraz? Posyłał byś do więzienia kiedy cala sprawa to technikalia i niedopasowanie prawniczego żargonu do tego co chciałby UOKIK. Kara polega… Czytaj więcej »

Last edited 3 miesięcy temu by Kalorte
NotteNick
3 miesięcy temu

Mnie zastanawia, takie odgóne wszystkich założenie, że jak się bank odwoła to kara będzie mniejsza? Że niby dlaczego? Jeśli kara była niesłusznie naliczona, to kary nie ma. OK. Każdy ma prawi się pomylić, UOKIK też. Jednak jeśli faktycznie wina po stronie banku, to dlaczego ma być zmiejszana? Tylko z powodu odwołania? To jakiś extra bonus? Praktywa powinna być taka,że na kolejnym etapie kara powinna zwiększana, a nie zmiejszania (jeśli jest oczywiście sama w sobie jest słuszna). Potem procesy ciągną się w nieskończoność, bo na każdym etapie coś tam może da się uczknąć z naliczonej kary, przy zerowym ryzyku, że kara… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  NotteNick

Bo kiedyś tak było, że po odwołaniu zawsze każda kara była mniejsza 😉

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu