15 lipca 2020

„Nabici w mBank” po 10 latach triumfują. Bank wycofuje sprawę w sądu. Ale czy to rzeczywiście kapitulacja? A może tylko przegrupowanie sił?

„Nabici w mBank” po 10 latach triumfują. Bank wycofuje sprawę w sądu. Ale czy to rzeczywiście kapitulacja? A może tylko przegrupowanie sił?

Zaskakujący finał najstarszego sporu grupowego frankowiczów. Słynna grupa „Nabici w mBank” po 10 latach triumfuje w sądzie. mBank wycofuje apelację, co oznacza, że uprawomocni się korzystny dla frankowiczów wyrok. To pierwszy przypadek, gdy bank robi krok w tył w stosunku do sporej liczby frankowych kredytobiorców. Ale bynajmniej nie oznacza on unieważnienia umów kredytowych. Bank w oświadczeniu pisze wręcz o „rozstrzygnięciu, które w obecnych warunkach można uznać za kompromisowe”. A więc kto w końcu wygrał?

Ten spór ma historię prawie tak długą, jak blog „Subiektywnie o finansach”. Zaczął się w 2010 r., gdy mBank działał jeszcze pod nazwą BRE Bank, zaś o unieważnianiu umów kredytów frankowych nikt jeszcze nie marzył. A i kredyty, o które zaczęła się trwająca dekadę awantura nie były takimi, jakie dziś znamy. Nie miały oprocentowania uzależnionego od stawki LIBOR i marży.

Zobacz również:

„Nabici w BRE Bank” (w liczbie 1247, bo to była sprawa grupowa) domagali się uznania, że nie wiąże ich klauzula mówiąca o tym, że bank może – decyzją zarządu – zmienić oprocentowanie kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich.

W umowach z klientami było co prawda określonych kilka przesłanek, które uprawniają zarząd do zmiany oprocentowania kredytu, ale były one mało precyzyjne. W oparciu o te przesłanki bank mógł zmieniać oprocentowanie dość swobodnie i od pewnego momentu czerpał z tej możliwości dość obficie.

„Nabici w mBank”, czyli najdłuższa bankowa saga sądowa

Walka klientów uważających, że oprocentowanie ich kredytu bank ustala „od czapy”, najpierw trwała w internecie, w ramach luźno powiązanej grupy społeczników, potem na ulicach polskich miast, potem na sali negocjacyjnej, gdzie ustalano kompromis z bankiem, a wreszcie na sali sądowej – w ramach największego w Polsce pozwu grupowego.

Po dziesięciu latach ci najbardziej nieugięci klienci, nie godzący się na żaden kompromis i walczący o pełne przyznanie się banku do winy, uzyskali satysfakcję. Bank ogłosił, że nie będzie odwoływał się od korzystnego dla frankowiczów wyroku, uznającego za nielegalną klauzulę pozwalającą zmieniać oprocentowanie kredytów decyzją zarządu.

Z treści tamtego wyroku oraz jego uzasadnienia wynika stałe oprocentowanie umów kredytowych, równe temu z dnia uruchomienia kredytu. Oznacza to anulowanie efektów wszystkich zmian oprocentowania, które nastąpiły w czasie 10 lat spłacania kredytów przez klientów.
Wyrok ten zapadł w 2013 r. w pierwszej instancji, zaś rok później zatwierdził go sąd apelacyjny. W 2015 r. w Sądzie Najwyższym nastąpił nagły zwrot akcji i od tego czasu sprawa nie mogła znaleźć końca.

Aż dziś nadszedł zaskakujący komunikat mBanku, w którym informuje on, że w sprawie grupowej o sygnaturze I ACa 1058/15, wszczętej przez Miejskiego Rzecznika Praw Konsumentów w Warszawie, toczącej się obecnie przed Sądem Apelacyjnym w Łodzi, mBank zdecydował się wycofać apelację od wyroku sądu z 3 lipca 2013 r.

Dlaczego komunikat jest zaskakujący (przynajmniej na pierwszy rzut oka)? Banki w sprawach frankowych do tej pory zwykle się nie cofały ani o krok. Nawet jeśli stały na straconej pozycji, walczyły do końca we wszystkich możliwych instancjach. Celem było przede wszystkim „wykrwawienie” przeciwnika oraz zniechęcenie innych kredytobiorców, którzy – widząc miękkość bankowców – mogliby też pójść do sądu po pieniądze.

Czytaj też: To niejedyny proces grupowy mBanku z frankowiczami. „Sąd w ogóle nie rozpoznał istoty sporu”

Bank kapituluje w wojnie z grupą frankowiczów. Ale czy to rzeczywiście kapitulacja?

To pierwszy tak spektakularny przypadek, dotyczący dużej grupy konsumentów, w którym bank dobrowolnie godzi się z przegraną, nie wyczerpawszy do ostatniego centymetra przysługującej mu procedury prawnej. Uzasadnienie?

„Sprawa w kolejnych latach znacząco oddaliła się od istoty sporu. Świadczą o tym rosnące żądania grupy powodowej. Wyrok Sądu Okręgowego w obecnych warunkach w naszej ocenie daje szansę na rozstrzygnięcie tej sprawy wokół kwestii, której w rzeczywistości dotyczyła. Od początku była nią zasada ustalania oprocentowania przez bank, a nie to, czy umowy były ważne”

tego komunikatu między wierszami wynika, że bank wolał zaakceptować „stary” wyrok odnoszący się do żądań związanych z nadpłatami rat, niż ryzykować, że sąd zacznie zastanawiać się, czy nie trzeba w ogóle unieważnić umów kredytowych. W 2013 r., gdy zapadał wyrok, nikt jeszcze nie myślał o wyroku TSUE w sprawie państwa Dziubak, który otworzył drogę do unieważniania kredytów.

Dziś już jest to typowy tok myślenia sędziów, więc mogło się zdarzyć, że klienci, walczący pierwotnie o niższe oprocentowanie, wywalczyliby coś znacznie fajniejszego – całkowite unieważnienie umów. Oprocentowanie kredytu to bowiem jedno, a kwestia kursów, według których były wyliczane raty w złotych, to drugie.

„W dzisiejszych warunkach takie rozstrzygnięcie w tej sprawie można potraktować jako kompromisowe”  – pisze bank w komunikacie. Kompromis polega na tym, że klienci dostaną po kilka, kilkanaście (a może kilkadziesiąt?) tysięcy złotych z powrotem i może już nie będą się awanturowali o unieważnienie całej umowy.

Jak wysokie to mogą być kwoty? Żadna ze stron mi tego nie chce ujawnić. W pierwszych dwóch latach trwania sporu podliczano je na średnio 6.000 zł dla każdego uczestnika pozwu. Ale wysokie będą też odsetki za 10 lat sporu.

Czytaj też: Wielki powrót pozwów grupowych? Jeszcze nie, ale ten sąd przywrócił kredytobiorcom nadzieję

Zwycięstwo zwycięstwem, ale co bank da klientom do podpisu?

Pytałem przedstawicieli mBanku jak teraz będzie wyglądała procedura uwzględniania roszczeń klientów, ale uzyskałem jedynie wiadomość, że „w tej sprawie dopiero podejmiemy decyzję”. Kłopot w tym, że pozew „Nabitych” nie był sprawą o odszkodowanie, a o ustalenie czy klauzula dotycząca oprocentowania w umowie jest legalna, czy nie.

Bank teoretycznie nie musiałby płacić „z automatu”, tylko czekać na kolejne pozwy klientów – o ustalenie ile ma zapłacić. Zwłaszcza, że proces teoretycznie dotyczył tylko okresu między 2008 a 2010 r., więc kwotę wypłat można byłoby minimalizować. Choć z drugiej strony, jeśli umowa od początku ma mieć teraz stały procent, to i tak trzeba będzie zrewidować oprocentowanie i raty do dziś.

Prawdopodobnie jednak dalszej prawnej szarpaniny nie będzie – nie po to mBank postanowił zamknąć proces, żeby teraz narażać się na kolejne. Niewykluczone, że wszyscy członkowie „wygranej” grupy dostaną do podpisu aneksy do umów kredytowych, uwzględniające wyliczenia nadpłat wraz z odsetkami.

———————

ZOBACZ I SKORZYSTAJ: Ranking najwyżej oprocentowanych i promocyjnych lokat bankowych. Kliknij i zarezerwuj dla siebie najwyższe możliwe oprocentowanie!

———————

Ważnym elementem tych aneksów będzie zapewne punkt mówiący o zrzeczeniu się przez kredytobiorców jakichkolwiek roszczeń związanych z umową (bądź „wymuszą” to postanowienia aneksów). Wypłacając pieniądze z tytułu zawyżonego oprocentowania bank pewnie będzie chciał zabezpieczyć się przed ewentualnymi roszczeniami dotyczącymi unieważnienia umów kredytowych.

Choć więc można mówić o formalnym zwycięstwie klientów, to przecież sytuacja prawna od momentu wybuchu sporu do dziś zmieniła się tak drastycznie, że trzeba odczytywać decyzję mBanku raczej jako dążenie do kompromisu. Pytanie brzmi: czy klienci ten kompromis przyjmą z cały dobrodziejstwem inwentarza.

Co wynika szerzej z tej sytuacji? Chyba jednak kończy się era zimnej wojny bankowców z frankowiczami. Sytuacja z mBankiem i „Nabitymi” świadczy o tym, że banki mogą być teraz bardziej skłonne do kompromisów, ugód z klientami, bo wiedzą, że pętla na ich szyi zaciska się coraz bardziej.

 

30
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
24 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
18 Comment authors
JacekAngeloMichałbartoszMarek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jurek
Gość
Jurek

Witam, ja jestem w tej grupie. Jeżeli zastosować stałe oprocentowanie z dnia zawarcia umowy to na dzień dzisiejszy bank powinien mi oddać 75 tys plus odsetki, ale podobnie jak inni uczestnicy tego procesu nie spoczniemy i będziemy walczyć dalej. Tym razem o unieważnienie. Pewnie byśmy temat odpuścili gdyby bank zaakceptował wyrok 7 lat temu.

EKD
Gość
EKD

”Ważnym elementem tych aneksów będzie zapewne punkt mówiący o zrzeczeniu się przez kredytobiorców jakichkolwiek roszczeń związanych z umową (bądź „wymuszą” to postanowienia aneksów).”
Marzenie ściętej bankowej głowy. Może nawet spróbują przemycić coś takiego, a wtedy Rzecznik Finansowy zrobi im z d* jesień średniowiecza.

pozwałemBank
Gość

Kto podpisze takie aneks? Pewnie nikt. To najbardziej zaprawiona w boju grupa. mBank jedynie odroczył w czasie egzekucję.

Marcin
Gość
Marcin

Inna sprawa, że duża część osób z pierwszej grupy jest i w drugiej grupie, która niedawno uzyskała możliwość zaprzestania spłaty, jeśli całość wpłaconych do banku kwot w przeliczeniu na PLN jest równa/większą od wysokości udzielonego kredytu.

Wiec w końcu sądy zaczynają wyrównywać pozycję stron w sporach. Bank chce w nieskończoność przedłużać postępowanie – może się okazać, że raty przestaną płynąć. Chce bawić się w szukanie kruczków do odwołań, wstrzymania postępowania itp., moze się okazać, że sąd będzie też chciał spojrzeć szerzej na sprawę.

Przymrozek
Gość
Przymrozek

Ale chodzi o zrzeczenie się roszczeń związanych z umową, która z wysokim prawdopodobieństwem jest nieważna? mBankowi powodzenia życzę 😀

Jacek
Gość
Jacek

Skoro nie ważna to chyba rozszczenia wynikające nie przysługują…

Ada
Gość
Ada

Po wyroku TSUE, wcale nie dziwię się że mBank odpuścił bo liczy na to że większość klientów poprzestanie na tym starym wyroku, który w świetle obecnej jurysdykcji nie jest zadowalający. W roku 2015 był jutrzenką, ale mBank (i nie tylko) przekombinował no i niestety doczekał się czasów po wyroku TSUE, o czym żaden analityk/prawnik pracujący dla banków w najgorszych snach nie myślał. To samo stało się w największym procesie grupowym dotyczącym Millennium. Bank zastosował wszystkie możliwe kruczki prawne żeby przedłużyć postępowanie grupowe, no i przeholowali tą sprawę do czasów wyroku TSUE. A gdyby pozwolili na przeprowadzenie tej sprawy w latach… Czytaj więcej »

Mariusz
Gość
Mariusz

Chyba nie rozumiem jakiejś podstawowej kwestii… mówi się zastosowaniu „stałego oprocentowanie umów kredytowych, równe temu z dnia uruchomienia kredytu”. A co z kursem CHF? Czy tu jest mowa o kredytach w PLN? Co daje zastosowanie stałego oprocentowania, skoro kurs CHF jest dwa razy wyższy?

Piotr
Gość
Piotr

Słuszna uwaga. Jeśli sądy w kolejnych wyrokach wyprostują kurs CHF na taki z dnia zawarcia umowy to wszyscy, którzy wówczas wzięli z rozsądku kredyt w PLN będą nieźle zrobieni w bambuko. WSZYSCY frankowicze doskonale wiedzieli że kurs może podskoczyć i świadomie taki kredyt wzięli. Teraz są biedni… bo nie spodziewali się że aż tak skoczy do góry. Gdzie tu sprawiedliwość?

pozwałemBank
Gość

Niestety jesteś doskonałym przykładem osoby, która nie wie ale się wypowie 🙂 Sprawa dot. klauzuli zmiany oprocentowania, a nie klauzul kursowych. Natomiast jeśli chodzi o kwestię klauzul przeliczeniowych (kursy) to akurat wyrok w postaci przeliczani kursem z dnia zawarcia (są takie jednostkowe przypadki wyroków) jest będzie błędny. Jeśli sąd stwierdza niedozwolony charakter klauzul przeliczeniowych to wypadają one z umowy. Nie żadnego przeliczania kursami. Akurat w takim przypadku to czy kurs skoczył, czy nie nie ma żadnego znaczenia. Dlaczego…? Poczytaj TSUE, SN może zrozumiesz 🙂

Pożaliłem się bankowi bo mi franki dał
Gość
Pożaliłem się bankowi bo mi franki dał

Gostek. Tu nic nie trzeba czytać tylko wystarczy zdrowy rozsądek, który ukazuje sprawę w OBIEKTYWNYM świetle. Piotr ma 100% rację. Kurs podskoczył i to było ryzyko. Jedyne o co można mieć pretensję to o kurs po jakim bank wam oferował kredyt który był pewnie wyższy o jakieś 20 groszy na franku, ale tak zawsze jest dlatego walutę wymienia się w kantorach a nie w bankach! W takim układzie jedynym podstawnym roszczeniem jest obniżenie kwoty kredytu o 20-30 groszy na każdym pożyczonym franku co w sumie da wam jakieś parę procent niższą kwotę kredytu i wtedy wszystko jest UCZCIWIE. PozwałemBank jest… Czytaj więcej »

pozwałemBank
Gość

Jak widać nic nie zrozumiałeś. Wychodzi na to, że SN i TSUE są głupsze niż Ty. Gratulacje dobrego samopoczucia miszczu!

ligand17
Gość
ligand17

Nie, chodzi o to, jakim cudem prawo ma działać wstecz? Problem jest taki, że w obecnej sytuacji prawnej ten cud się wydarzył i umowa, która w dniu zawarcia była całkowicie zgodna z prawem, dzisiaj jest bezprawna…

Darek
Gość
Darek

Nie, nie była zgodna. Już w czasie zawierania umowy istniało prawo, które mówiło, że nieuczciwe zapisy nie wiążą konsumenta. Banki miały setki szans wykazania, że podważane przez konsumentów zapisy są uczciwe. I jakoś im to nie wyszło, nawet ze wsparciem polityków i polskich sądów. Przykładowo, żaden wyrok nie stwierdził, że zapis w umowie mówiący o samodzielnym ustalaniu kursu przez bank jest zapisem uczciwym. A wystarczyło pokazać, że banki przygotowały uczciwe umowy i nie byłoby wyroków unieważniających je. Jak widzisz nie ma żadnego działania prawa wstecz. A może uważasz, że zapis umowy mówiący o samodzielnym ustalaniu zadłużenia przez kredytodawcę w trakcie… Czytaj więcej »

Michał
Gość
Michał

Widać, Panie Gościu oraz Panie Piotrze, że nie zrozumieliście i nie zrozumiecie, więc nie będę tłumaczyć. Ale nawet biorąc pod uwagę te rzeczy co powypisywaliście, to skoncentrujcie proszę swoją uwagę na minutkę. Mianowicie: Ja akurat pożyczyłem tyle co przeciętny Polak około 320 000 zł, co w przeliczeniu na franki było 123000 CHF. To tak licząc, jak proponuje Gościu, że akurat byłoby sprawiedliwie, oddać po 30 gr za 1 CHF. W takim razie mBankster powinien mi zwrócić 36 900 zł plus odsetki ustawowe od 10.2004 r. do 07.2020 r. jakieś 61 000 zł, co razem daje okrągłą sumkę prawie 100 000… Czytaj więcej »

Marek
Gość
Marek

Ta wypowiedź świadczy tylko o jednym: zarówno banki, jak i walczący frankowicze są siebie warci. Żadnej ze stron nie interesuje poczucie uczciwości i sprawiedliwości. Ważne są kruczki prawne i to, co da się ugrać dla siebie. Będą cytować odpowiednie paragrafy na poparcie swoich tez, ale wśród uczciwych ludzi żadna ze stron z pewnością nie uzyska sympatii.

pozwałemBank
Gość

Mylisz się. Otóż właśnie tysiące ludzi poszło do sądów po uczciwość i sprawiedliwość. To banki twierdziły, że jak się nie podoba to do sądu. Teraz jak sądy po latach walki przyznają rację kredytobiorcom, to Ty piszesz że poszkodowani konsumenci są warci tych, którzy przygotowali te wadliwe umowy. Litości. Jak widać bankowa propaganda potrafi zrobić z mózgu galaretę.

Marek
Gość
Marek

Być może faktycznie banki mogą zrobić z mózgu galaretę. Wg powiedzenia „kto z kim przestaje takim się staje”, macie dużo do czynienia z bankami i staliście się tacy sami.

Ja rozumiem, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem, wszak te wadliwe umowy podpisane. To przecież typowe dla frankowicza. Ale powtórzę jeszcze raz: ja nie dbam o to co orzekają sądy, bo nie jestem po żadnej ze stron. Żadna ze stron nie jest warta by jej kibicować. obydwie strony to moralne dno które chcą tylko naciągnąć drugą stronę.

Mariusz
Gość
Mariusz

Ja się dziwię, że nie mówi się o jednej wielkiej oczywistości – MIANOWICIE, gdy brałem kredyt w CHF, to zdawałem sobie sprawę z RYZYKA KURSOWEGO I DLATEGO wiedziałem, że jeżeli kurs raty wzrośnie, to najwyżej sprzedam mieszkanie. Taka była moja argumentacja i pamiętam to jak dziś. Przy braniu kredytu nikt nie uświadomił mi, że kurs dotyczy całości kapitału, a dla mnie taka sytuacja była wręcz NIEPRAWDOPODOBNA. Byłem przekonany że ryzyko dotyczy wyłącznie rat. I nikt nie wyprowadził mnie z błędu. BYŁEM W SZOKU w 2010 r., gdy dowiedziałem się, że od kursu CHF zależy mój cały kapitał. I TO BYŁO… Czytaj więcej »

Pożaliłem się bankowi bo mi franki dał
Gość
Pożaliłem się bankowi bo mi franki dał

Mówiłem od początku, że CHFaniaki to złodzieje. Liczą teraz już nie tylko na darmowy kredyt, ale na odszkodowanie za to że wzięli kredyt. Wy jesteście chorzy. Bardziej chore są tylko sądy. Szkoda, że PIS ich sobie nie ustawił jeszcze, tak żebyście po łbach dostali swoimi segregatorami z aktami sprawy zamiast wyłudzać pieniądze. Powinni was odprawić z kwitkiem „nie wpuszczamy”. WYŁUDZACIE PIENIĄDZE. Tyle w temacie. Dobrze wiecie, że gdybyście podeszli samokrytycznie do tematu i chcieli uczciwie zrobić rachunek sumienia to jesteście wyłudzaczami i złodziejami. Syndrom typowego polaczka – nie stać mnie to ukradnę; sąsiad ma nowy samochód to przerysuję mu drzwi… Czytaj więcej »

Mariusz
Gość
Mariusz

Ja się dziwię, że nie mówi się o jednej wielkiej oczywistości – MIANOWICIE, gdy brałem kredyt w CHF, to zdawałem sobie sprawę z RYZYKA KURSOWEGO I DLATEGO wiedziałem, że jeżeli kurs raty wzrośnie, to najwyżej sprzedam mieszkanie. Taka była moja argumentacja i pamiętam to jak dziś. Przy braniu kredytu nikt nie uświadomił mi, że kurs dotyczy całości kapitału, a dla mnie taka sytuacja była wręcz NIEPRAWDOPODOBNA. Byłem przekonany że ryzyko dotyczy wyłącznie rat. I nikt nie wyprowadził mnie z błędu. BYŁEM W SZOKU w 2010 r., gdy dowiedziałem się, że od kursu CHF zależy mój cały kapitał. I TO BYŁO… Czytaj więcej »

Mariusz
Gość
Mariusz

Widzę, że to Ty życzysz bardzo źle innym ludziom. Przykre to. Typowy Polak – ja nie mam, ale byle dokopać sąsiadowi. Co gorsza… kto na tym zyska? Banki… członkowie zarządów, kupią sobie nowe samochody za miliony, może samoloty, może kolejne wille… uważasz, że tak ma być? UCZCIWE WARUNKI – po pierwsze zamiana kredytu w CHF na PLN wg kursu z dnia udzielenia. A co z odpowiedzialnością członków zarządów banku za fałszerstwo, za oszustwo, za wyrzucenie 30 tys. rodzin z domów? Rozumiem, że ta świadomość sprawia Ci przyjemność.

Angelo
Gość
Angelo

Mariusz to typowy Janusz. „Prezes [CENZURA – red.], ma za dobrze. Muszę mu wbić szpilę, albo okraść”.

Mariusz
Gość
Mariusz

Angelo – typowy Polaczek – UE się wypowiedziała, sądy się wypowiedziały, banki przegrywają sprawę za sprawą, kredyty CHF zlikwidowane i zakazane na CAŁYM ŚWIECIE – a typowy Polaczek dalej w ten sam deseń, za wszelką cenę dokopać Polakowi… Oj TYPOWY POLACZKU… Rozumiem, że jesteś mądrzejszy od TSUE, sądów, rządów innych krajów. Nie myślałeś startować na PREZYDĘTA?

Mariusz
Gość
Mariusz

PS. Nawet Prezes Banku Reiffeisen przyznał, że te kredyty to oszustwo (ale dawali, bo państwo pozwoliło), nawet Przewodniczący ZBP już w 2004 r. nawoływał do zaprzestania udzielania tych kredytów jako NIELEGALNYC… a Angelo i inne typowe polaczki dalej cisną, dalej kopią…

bartosz
Gość
bartosz

Banki nie chcą rozmawiać. Ja od 2015 próbuję rozmawiać z bankiem, choćby o zwrocie spreadów, co byłoby w moim przypadku koło 30k. Bank zraził mnie do siebie tym, że proponował przewalutowanie jako jedyny sposób pozbycia się ryzyka kursowego (piękny PR banków i ZBP w postaci tzw „5 paka ZBP” – mydlenie oczu ludziom którzy później na forach takie rzeczy jak powyżej wypisuję), po czym okazało się, że jest możliwość że bank może się nie zgodzić na przewalutowanie (po kursie bieżącym oczywiście). W odpowiedzi na reklamację bank pisał, że zgoda na przewalutowanie jest zależna od procedur obowiązujących w banku i polityki… Czytaj więcej »

Monika
Gość
Monika

Jakie znaczenie dla finału miało przystąpienie RPO? Moim zdaniem niebagatelne.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu