9 września 2021

Prawie każdy może wpaść w pętlę długów. Ten przykład pokazuje jak niewiele trzeba. Próbujemy pomóc czytelnikowi uratować się przed bankructwem

Prawie każdy może wpaść w pętlę długów. Ten przykład pokazuje jak niewiele trzeba. Próbujemy pomóc czytelnikowi uratować się przed bankructwem

Pan Andrzej wpadł z rodziną w pętlę długów i poprosił nas o pomoc. Sytuacja wydawała się bardzo trudna, więc postanowiliśmy narysować błyskawiczny plan pomocowy. Czy udało się uratować czytelnika przed bankructwem?. Jak się wyplątać z długów? Co robić, gdy wpadniemy w spiralę zadłużenia, by mieć szansę wyjść na prostą? Podsuwamy rozwiązania

Zobacz również:

Zgłosił się do nas pan Andrzej (imię zmienione na prośbę czytelnika, kwoty też trochę zmienione dla utrudnienia identyfikacji), który zupełnie niespodziewanie znalazł się w beznadziejnej sytuacji ze swoimi zobowiązaniami. Jak do tego doszło? I jak udało się wyplątać?

Pan Andrzej, niespodziewane wydatki i złe decyzje kredytowe

Pan Andrzej z żoną prowadzili spokojne gospodarstwo domowe. Oboje pracujący, na stanie dziecko: sztuk jedna. Może nie mieli za wysokich dochodów, ale całkiem nieźle udawało się wiązać koniec z końcem. Raz w roku były nawet „grane” jakieś krótkie wakacje w Polsce.

Jeżeli chodzi o finanse, to mają dom, który został wybudowany za kredyt hipoteczny. Do tego zaciągnęli jakiś kredyt gotówkowy w banku oraz małą pożyczkę w firmie pożyczkowej na rok. Wszystkie raty rzetelnie spłacali co miesiąc. Oszczędności były zależne od miesiąca, ale było to maksymalnie po kilkaset złotych, które nasi bohaterowie wydawali w kolejnych tygodniach, łatając ewentualne dziury w budżecie. Oszczędności długoterminowych brak.

Niestety nie wszystko uda się przewidzieć. W pewnym miesiącu skumulowały się koszty (głównym katalizatorem była wysoka niedopłata za prąd – 2500 zł). Państwo „Andrzejowie” zdecydowali się zaciągnąć chwilówki w pięciu firmach (łączna kwota do spłaty wyniosła około 6000 zł; część na miesiąc, część na kilka miesięcy), aby uratować sytuację.

Po fakcie zorientowali się, że za miesiąc nie będą w stanie spłacić nawet wszystkich zobowiązań, a co dopiero wyżyć przez kolejne 30 dni. Pan Andrzej nawet myślał już o upadłości konsumenckiej, ale najpierw napisał do mnie.

„Kontaktuję się z Panem, bo pozostała nam już chyba tylko upadłość konsumencka. Nie mam pojęcia co zrobić, a za miesiąc może już być za późno. Ma Pan jakieś sposoby na wyjście z pętli długów?”

Oto rady, które ode mnie otrzymał, a na końcu artykułu rezultat jego historii. Nie są to jakieś cudowne i tajemnicze patenty. Ale w tym przypadku wystarczyły. Wbrew pozorom ludzie zaciągający pożyczki-chwilówki nie są zbyt świadomi finansowo. No więc jak się wyplątać z takich długów?

Czytaj też: Firma windykacyjna do pana Marcina: „Jest pan nam winien pieniądze. Proszę podać PESEL”. Podać, nie podać? A jeśli to nie windykator, a przebierańcy?

Jak się wyplątać z długów? Po pierwsze – zrób ich listę

Podstawą do dalszego działania musi być tabelka w excelu. Nie ma innej opcji. Musimy wiedzieć ile pożyczyliśmy, kiedy, od kogo i z jaką datą spłaty. To brzmi trywialnie, ale bardzo dużo kredytobiorców nawet nie czyta umowy i pożycza z myślą, że jakoś to będzie. W końcu to mała rata.

Pamiętajcie, że robiąc takie zestawienie musimy być ze sobą szczerzy oraz skrupulatni. Ujmujemy tu wszystkie zobowiązania. Zacznijmy od kredytów bankowych (w tym hipotecznych), następnie karty kredytowe, pożyczki chwilówki, niezapłacone rachunki i mandaty, zakupy na raty, pożyczki od rodziny i znajomych oraz – oby nie – nielegalne zobowiązania.

W sytuacji, w której nie jesteśmy w stanie sami stworzyć takiej listy (np. są to stare długi, o których już nie pamiętamy, a wierzyciel zdążył się zmienić), warto zacząć od zacząć od założenia konta w e-sądzie (EPU: elektroniczne postępowanie upominawcze). Możemy tam zobaczyć stare nakazy do zapłaty oraz śledzić aktualne sprawy (i – na przykład – wnieść sprzeciw z powodu nieuzasadnionych kosztów).

Potem zbieramy wszystkie listy od wierzycieli, których nie wyrzuciliśmy. Oprócz tego warto pobrać darmowe raporty (zgodnie z prawem raz na 6 miesięcy mamy prawo do bezpłatnych raportów) z BIK-u, KRD, erifu czy Narodowego Centrum Długów. Niestety nie ma jednej bazy o zobowiązaniach, a więc będziemy musieli poukładać puzzle z dostępnych informacji.

Czytaj też: Koronawirus „zaraził” spółkę windykacyjną. Inwestorzy, którzy kupili obligacje, zostali bez pieniędzy. Spółka: „wszystko przez lockdown”. To początek fali?

Jak się wyplątać z długów? Po drugie – dokonaj analizy budżetu

Kolejnym krokiem powinna być analiza naszych wydatków i dochodów. Na te drugie mamy zwykle niewielki wpływ, ale już wydatki zależą tylko od nas. Ja osobiście wyznaję zasadę, że niemal w każdym gospodarstwie domowym można poczynić jakieś oszczędności.

Może czas zrezygnować z nieużywanej subskrypcji; zamienić konto bankowe na darmowe; nie brać telefonu komórkowego w abonamencie; częściej kupować w dyskontach, a rzadziej w osiedlowych sklepach, lepiej kontrolować wydatki na jedzenie, korzystać z moneybacku…

Do zarządzania wydatkami musimy także wiedzieć, ile i na co wydajemy. Tutaj opisywałem, jak w przejrzysty sposób sporządzać taki budżet, ale może być i jakieś prostsze zestawienie. Byleby udało się wyłapać wydatki, które można ograniczyć, a macie takie prawie na pewno.

W szczególności zwracajcie uwagę na małe kwoty. 15 zł oszczędności na rachunku może się wydawać niezauważalne, ale cztery takie rachunki dają kwotę 720 zł rocznie, które można przeznaczyć na spłatę zaległych zobowiązań!

Czytaj też: Potrzebujesz szybkiego kredytu gotówkowego w banku? Oprocentowanie jest niskie, ale… o ile w czasie pandemii wzrosła prowizja? Te liczby mogą szokować

Jak się wyplątać z długów? Po trzecie – spłać, co się da

Teraz warto się zastanowić, czy możemy już spłacić jakieś chwilówki. Czasem mamy jakieś wolne środki (może – na przykład – trafiła się akurat w pracy premia kwartalna) i po prostu czekamy na datę z harmonogramu spłaty. To błąd, bo lepiej jest od razu coś spłacić.

Wtedy nie dosyć, że zmniejszymy sobie comiesięczne koszty i otrzymamy zwrot proporcjonalnej części kosztów (szczegóły, jak go uzyskać opisałem tutaj), to jeszcze nie będą nas kusiły jakieś spontaniczne wydatki.

Spłacając długi, najlepiej rozpocząć od tych najdroższych (czyli tych, w których całkowita kwota do spłaty minus kwota pożyczki jest najwyższa). I lepiej jest spłacić jedną pożyczkę w całości niż wszystkie nadpłacić – dajmy na to – po 100 zł.

Czytaj też: Wypełniasz wniosek i robisz selfie. Bez wychodzenia z domu. Tak Citi Handlowy chce sprzedawać pożyczki i karty kredytowe

Jak się wyplątać z długów? Po czwarte – zamień długi na tańsze

Pożyczki chwilówki to jeden z najdroższych sposobów zadłużania się. Często sama spłata kapitału nie stanowi problemu, ale już pozostałe koszty nas mocno obciążają. Potem dochodzi do sytuacji, w której mamy do spłaty – na przykład – 12 000 zł kapitału, ale 36 000 zł łącznej kwoty.

Dlatego powinniśmy jak ognia unikać drogich pożyczek. Jeżeli już mamy zaciągniętych kilka chwilówek z wysokimi kosztami, to powinniśmy je jak najszybciej spłacić. Wtedy dodatkowo dostaniemy proporcjonalny zwrot kosztów. Skąd wziąć tańsze kredyty?

W pierwszej kolejności proponuję zapytać rodziny i znajomych. Może mają jakieś wolne środki. Teraz oprocentowanie w bankach jest tak niskie, że wyjdą na plus nawet wtedy, gdy po prostu kupicie im wino za każdy pożyczony tysiąc zł.

Jeżeli najbliżsi nie mogą lub nie chcą nam pomóc, to warto zapytać w zakładzie pracy. Często można tam wziąć nieoprocentowaną pożyczkę lub otrzymać wcześniej przyszłe wynagrodzenie.

Tutaj może się pojawić blokada psychiczna w postaci wstydu. No bo „co oni sobie pomyślą i powiedzą”. Musicie się jednak przełamać, bo próba naprawy swojego życia nie powinna być powodem do wstydu. Naprawdę lepiej, aby rodzina się dowiedziała o długach teraz niż w momencie, w którym będą jeszcze wyższe.

W ostateczności warto rozważyć też kredyt konsolidacyjny w banku. Pozbędziecie się wtedy wszystkich chwilówek, otrzymacie częściowy zwrot kosztów i będziecie mieli jedną ratę co miesiąc do spłaty.

Wreszcie, w krytycznej sytuacji, powinniśmy się skontaktować z obecnym wierzycielem i wynegocjować realne do spłaty raty. Zdecydowanie lepiej, aby dowiedział się o naszych problemach od nas, niż sam zauważył jakieś luki w spłatach zobowiązań.

Czytaj też: Ceny surowców rosną z dnia na dzień. Stal w trzy miesiące podrożała o ponad 60%, drewno o 70%. Już niedługo odczujemy to w portfelu. Co podrożeje?

Jak się wyplątać z długów? Po piąte – znajdź dodatkowe źródło przychodów

Niestety, skoro w przeszłości przejedliśmy nasze obecne dochody, to rozwiązaniem musi być zwiększenie tych drugich. Najprościej będzie poprosić o podwyżkę, ale to nie zawsze będzie skuteczne. Często sami będziemy musieli zwiększyć swoje przychody.

Możemy tego dokonać chociażby łapiąc jakąś dorywczą pracę na część etatu. Czasem są potrzebni ludzie do jakiś prostych prac. Jakaś inwentaryzacja, remont, przeprowadzka, może Uber. Może ktoś z gospodarstwa domowego nie pracuje w ogóle, a mógłby? Żona, mąż, dzieci?

Inną opcją jest sprzedaż niepotrzebnych przedmiotów. Każdy z nas ma takie gdzieś schowane. Najszybciej sprzedają się książki i ubrania, ale pozbyć się można prawie wszystkiego.

Można też skorzystać z promocji bankowych. Założenie konta lub karty kredytowej bywa nagradzane przez banki. Potrzeba chwilę czasu, aby otrzymać pierwsze wypłaty, ale jeżeli regularnie korzystamy z bankowych ofert, to wpływy stają się niemal stałe.

Czytaj też: Weekend dla dwojga na bogato lub po kosztach. W którym ze znanych miast najmniej wydamy na randkę? Ile może kosztować taki wypad?

Case study – przykład z życia wzięty

Teraz wracamy do przykładu gospodarstwa domowego pana Andrzeja. Co się okazało? Kilka prostych czynności zmieniło sytuację na bardziej korzystną (do idealnej ciągle daleko, ale pojawiły się perspektywy).

Po pierwsze, skontaktowali się z dostawcą energii i rozłożyli kwotę na sześć nieoprocentowanych rat (to dużo korzystniejsze niż koszt jakiejkolwiek pożyczki). Dostawcy mediów często przychylnie patrzą na takie wnioski, a nawet do nich zachęcają – tutaj przykład z Taurona.

Po drugie, zrezygnowali z weekendu za miastem. Chcieli wykorzystać bon turystyczny i przy okazji chwilę odpocząć. Część kosztów pokryłoby państwo, ale planowali wydać więcej. Kilkaset złotych zostało w kieszeni.

Po trzecie, pożyczyli kwotę na spłatę od rodziny bez odsetek. Udało im się spłacić wszystko oprócz kredytu hipotecznego i kredytu gotówkowego w banku. Całą kwotę rodzina rozłożyła im na miesięczne raty w wysokości 300-500 zł -w zależności od możliwości.

Jednocześnie wystosowali odpowiednie pisma. Tam, gdzie nie minęło jeszcze 14 dni od zaciągnięcia pożyczki, wysłali pismo o odstąpieniu od umowy. Natomiast do pozostałych pożyczkodawców wniosek z prośbą o proporcjonalny zwrot kosztów. Kilkaset złotych zostało zwróconych.

Po czwarte, sprawdzili sobie zdolność kredytową w banku (z myślą o przyszłości) i okazało się, że po spłacie chwilówek wynosi ona około 20 000 zł. Czyli zupełnie niepotrzebnie odwiedzali strony internetowe firm pożyczkowych. W razie kolejnej pechowej sytuacji, która, miejmy nadzieję, się nie zdarzy, w pierwszej kolejności wybiorą się do banku.

Czytaj też: Mapa dłużników live, czyli apka w smartfonie ostrzeże, że podchodzi do ciebie nierzetelny płatnik. Co dalej? Aż strach: scoring społeczny

W powyższej historii kluczowe było szybkie działanie i pomoc rodziny. Nie każdy będzie miał tyle szczęścia. Dlatego zaciągając zobowiązanie, zawsze musimy uważać i dobrze się zastanowić, czy damy radę je spłacić i ile będą wynosić nasze dochody pomniejszone o nowe raty. Ja rozumiem, że nowy telewizor na raty fajnie brzmi, ale czasem lepiej poczekać.

Oczywiście są sytuacje, w których ktoś traci pracę, jeszcze do tego może zachorować i lawina nieszczęść gotowa. Wszystkiego nie przewidzimy, ale z doświadczenia wiem, że sporo pętli długów jest wynikiem zwyczajnego zaniedbania i nieprzywiązywania wagi do detali. Dlatego uważajcie! I starajcie się gromadzić finansową poduszkę na wypadek, gdyby zdarzyła Wam się w życiu taka kumulacja pecha.

Zdjęcie główne: pixabay / HeungSoon

Subscribe
Powiadom o
39 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Robert Sierant
7 dni temu

banki nie chcą konsolidować parabanków, a jak już uda się znaleźć jakieś finansowanie (np. pożyczkę pomostową) to zwykle prowizja jest bardzo wysoka, to może pomóc ale finalnie do spłaty będzie znacznie większa kwota (chociaż rozłożona na więcej rat), dlatego jeżeli inne sposoby nie zadziałają (rodzina, znajomi lub zakład pracy) to warto spłacać chwilówki po kolei, do zera, ale NIE refinansować, nie przedłużać, bo to powoduje jeszcze większe problemy

bartoszo
7 dni temu

załóżmy jednak że z długów się rodzina nie wydostanie i będą musieli ogłosić upadłość konsumencką. Czyli : ląduja na ulicy bo dom pewnie też stracą. Co ma zrobić taka rodzina. Zaciągnąć nowy kredyt na mieszkanie? Czy może startować do castingu na wynajem – może któryś z rentierów [np. skuteczny sprzedawca kredytów] łaskawie im wynajmie jakis kąt, chociaż po lekturze wczorajszego artykułu o wymaganiach wobec wynajmujących to nie wiem czy ktoś z upadłością konsumencką ma szansę dostać umowę najmu… Oboje pracują, a jednak: to nie wystarcza. Może pracują jako nauczyciele albo ratownicy medyczni ale to nie wystarcza. Straszne to.

krzysztof
6 dni temu
Reply to  bartoszo

straszne jest to,ze sa niezaradni zyciowo a nie to gdzie pracuja…miliony ludzi zarabiaja tyle co oni lub mniej i zyja..

Don Q.
6 dni temu
Reply to  bartoszo

„Co ma zrobić taka rodzina” — co ma społeczeństwo zrobić z taką rodziną?! Jeżeli chodzi o finanse, to mają dom, który został wybudowany za kredyt hipoteczny. Do tego zaciągnęli jakiś kredyt gotówkowy w banku oraz małą pożyczkę w firmie pożyczkowej na rok. „Może pracują jako nauczyciele albo ratownicy medyczni ale to nie wystarcza” — to nie ma znaczenia. Zasada jest prosta: nie stać cię na coś, to tego nie kupuj. Sprawdza się to u wszystkich, u milionerów, ratowników medycznych czy bezdomnych. OK, rozumiem, że pewne argumenty mogą przemawiać za zaciąganiem kredytu hipotecznego na mieszkanie, w którym się mieszka; ale nic nie usprawiedliwia brania kredytów gotówkowych czy pożyczek. To się… Czytaj więcej »

Last edited 6 dni temu by Don Q.
Jacek
7 dni temu

To przerażające, że ludzie nie posiadają oszczędności, które pozwoliłyby im sfinansować swoje zużycie energii elektrycznej, ale nadal po głowie chodzą im weekendy za miastem za kilkaset złotych (by bon się nie „zmarnował”?), które patrząc po kwotach w tekście dodatkowo finansowaliby „chwilówkami”… Świadomość ekonomiczna w narodzie jest na katastrofalnie niskim poziomie, a potem wygrywa po prostu partia, która „da” więcej – wiwat inflacja i nowe podatki (z winy Tuska i UE, a jakże).

jsc
7 dni temu
Reply to  Jacek

A mnie swego czasu przeraził boom na samochody za 500+… i tak się składa, że to nie było szastanie pieniędzmi tylko zaspakajanie faktycznej deprywacji komunikacyjnej.

Pan Krzysztof
7 dni temu
Reply to  Jacek

„nadal po głowie chodzą im weekendy za miastem za kilkaset złotych (by bon się nie „zmarnował”?)”
Strach przed zmarnowaniem okazji. Typowy efekt prania mózgu reklamami i wpajania potrzeb konsumentowi.
Takim ludziom przydałby się kurs technik manipulacji w marketingu. Bez takiej wiedzy żadna świadomość ekonomiczna nic nie da, bo manipulacja łamie zdrowy rozsądek i wszelkie hamulce u nałogowego konsumenta

dizzy
7 dni temu

„sporo pętli długów jest wynikiem zwyczajnego zaniedbania i nieprzywiązywania wagi do detali”
W opisywanym przypadku jest to co najmniej niedopowiedzenie – jakim (delikatnie mówiąc) lekkoduchem trzeba być, żeby mając na karku kilka pożyczek i praktycznie brak środków do życia w ogóle myśleć o opłacaniu weekendu za miastem? Życie od pierwszego do pierwszego to w wielu przypadkach nie efekt nieszczęśliwego zbiegu okoliczności a konsekwencja rozrzutnego stylu życia, niezależnie od poziomu dochodów. Wakacje i nowa elektronika/gadżety przy braku minimalnych oszczędności = czysta głupota.

bartoszo
7 dni temu
Reply to  dizzy

Nie znamy sytuacji do końca by tak oceniać tych ludzi. „Lekkoduch” ? Może być to dość krzywdząca ocena. Moja uwagę zwróciło, że oboje pracują. Nie trudno sobie wyobrazić sytuację, że oboje pracują a mimo to ledwo wiążą koniec z końcem. Wystarczy że każde zarabia po 2700 na rękę czyli ma średnia krajową – a może zgodnie z prawem sporo mniej. 5400 na utrzymanie rodziny to dużo? Rata kredytu pewnie z 1500-2000. A może jeszcze musza wynajmować opiekunkę bo nie maja tego komfortu że dziadkowie są dyzpozycyjni i chętni. Może chcą być fair i opłacaja opiekunce zus i zaliczke na podatek… Czytaj więcej »

dizzy
7 dni temu
Reply to  bartoszo

Ostatnim zdaniem argumentujesz dokładnie to o co mi chodzi – nie trzeba specjalnych nakładów na to, by ciekawie spędzić czas i odpocząć poza miastem, wystarczy trochę wyobraźni i organizacja. Wydawanie kasy na wakacje, na które nas nie stać to jest w mojej ocenie rozrzutność.

Pan Krzysztof
6 dni temu
Reply to  dizzy

„Inna sprawa, że za miasto można pojechać rowerami i nocowac na dziko pod namiotami.” Dokładnie. Nie trzeba być krezusem, by dobrze wypocząć. Co roku jeździłem nad morze. Co dnia grill z browarkiem do późna, potem spanie do późna, łażenie na plażę, rybę, latarnie itp. Mało ruchu, bo towarzystwo wygodne i leniwe. Potem czarterowałem jacht. Było drogo i do du… bo potrzebna jest ekipa no i nie każdy potrafi się zachować na wodzie. Efekt – zmęczenie psychiczne. Kilka lat temu pojechałem na spływ jednodniowy z ludźmi z firmy kolegi i stwierdziłem, że jest fajnie i nawet lepiej niż czarterowanie jachtu za… Czytaj więcej »

Last edited 6 dni temu by Pan Krzysztof
Admin
6 dni temu
Reply to  Pan Krzysztof

Kurczę, a ja słyszałem, że pola namiotowe w sezonie kosztują niewiele mniej, niż hotele

Pan Krzysztof
6 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeszcze nie znalazłem hotelu za 15zł/dobę 🙂
Trzeba jechać na początek rzeki, gdzie ruch jest mały i nie ma ośrodków. Jest pełno darmowych pól namiotowych zorganizowanych przez gminy lub poletka prywatne za kilkanaście zł/dobę. Czasem jest to samo pole z tojtojem i wiatą, a czasem z prysznicem, prądem itp. Dla wygodnickich to będzie dramat i koniec świata. Dla uzależnionych od badziewia społecznościowego to będzie katastrofa, bo nie ma wifi i z zasięgiem LTE też cienko 😉

Last edited 6 dni temu by Pan Krzysztof
Admin
6 dni temu
Reply to  Pan Krzysztof

Nad morzem chyba drożej?

Pan Krzysztof
6 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie wiem, bo nie byłem jeszcze na spływie kajakowym nad morzem 😀

krzysztof
6 dni temu
Reply to  bartoszo

sorki, ale za 2700 na reke( a nawet mniej bo 1,6 miliona ma minimalna) zyje w Polsce dobre kilka milionow ludzi i daja rade…sorry,ale jak ktos tyle zarabia i wynajmuje opiekunke to cos jest nie tak…nie wiem czy to sa lekkoduchy czy po prostu ludzie niezaradni zyciowo, ale niewatpliwie slabo ogarniaja rzeczywistosc…

bartoszo
6 dni temu
Reply to  krzysztof

policzmy: jeśli oboje zarabiają 2700, a opiekunka ich kosztuje powiedzmy 2000 (na czarno), to dzięki temu że pracują oboje to mają 700 zł więcej niż gdyby jedno z nich zrezygnowało z pracy. No ale jeśli maja zatrudnić na cały etat zgodnie z prawem to będzie ich to wynosić conajmniej 2800 brutto zdaje się ? No masz rację: ludzie niezaradni życiowo – być moze wybrali kiepsko płatne zawody. Wszystkie pielęgniarki, nauczycielki, przedszkolanki itp powinni rzucić w cholerę te kiepsko płatne zawody i przekwalifikować się np na wciskanie ludziom kredytów lub polisolokat i żyć z prowizji. …. Oczywiście są przedszkola i żlobki,… Czytaj więcej »

Admin
6 dni temu
Reply to  bartoszo

Słuszna uwaga: znam ludzi, którzy nie zarabiają krocia, ale mają opiekunkę do dzieci choćby dlatego, żeby nie stracić perspektywicznej pracy. Jeśli w przyszłości ich wynagrodzenia wzrosną, to ryzyko się opłaci

krzysztof
5 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

no ale robic za 2700 i placic opiekunce 2000? to sie nie moze sensownei skonczyc

Admin
5 dni temu
Reply to  krzysztof

Może, jeśli za rok to nie będzie 2700 zł tylko 3700 zł miesięcznie

krzysztof
4 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

panie Macieju po analizie tego co dotychczas dokonali serio Pan wiezy,ze za rok beda mieli pensje wyzsza o 1000zl? bo ja nie,…rownei dobrze moga w totka wygrac..

Admin
4 dni temu
Reply to  krzysztof

Nie wiem, nie znam tych ludzi. Uważam po prostu, że to możliwe

krzysztof
2 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

wszystko jest mozliwe, ale patrzac na ich dotychczasowe osiagniecia nie postawilbym na to zlamanego grosza…

krzysztof
5 dni temu
Reply to  bartoszo

sorry, ale robic za 2700 zeby pplacic opiekunce 2000 to sie nie spina…
po drugie w takiej albo gorszej sytuacji sa miliony ludzi w Polsce i jakos daja rade, tylci ci ludzie nie moga?
po trzecie skad doplata 2500 do pradu? mniej place ja, majac domek i 5 osob w nim( 2350 ostatnio)?

Don Q.
5 dni temu
Reply to  krzysztof

Słusznie, tu jest przecież mowa tylko o dopłacie, a w ogóle wydać na prąd 2,5 kzł przez rok trudno, chyba jedynie ogrzewając prądem… A może sobie klimatyzator kupili (na kredyt, oczywiście), czy to może tyle zeżreć?

Jadwiga Grap
7 dni temu

Rodzina rozrzutna, konsumpcyjna i z żadną wiedzą finansową. Ciekawa jestem, czy ta pożyczka od rodziny była poprzedzona spisaniem umowy. Takich znam wiele i wyznaję zasadę „dobry zwyczaj, nie pożyczaj”, bo pożyczki nie zabezpieczy nawet weksel.

Stef
7 dni temu
Reply to  Jadwiga Grap

Już przed doplata za prad mieli słabą sytuację. Pomijając hipotekę jeszcze pożyczka i chwilówka? Do tego jedyne co im przyszło do głowy to kolejne 6 chwilówek i weekend za miastem?

krzysztof
6 dni temu
Reply to  Stef

i pewnie piwko z czipsami wieczorem przed nowym tv,bo zmeczeni po robocie…

Sosna
7 dni temu

A w szkołach dwie godziny lekcji religii, zamiast edukacji finansowej.

Mirek
7 dni temu

Czyli ogólnie trzeba walić ludziom do głowy żeby trzymali się z daleka od chwilówek. Przypuszczam że na wszystkie wymienione tu rozwiązania Pan Andrzej wpadłby sam gdyby chwilówki nie były dostępne i musiałby trochę dłużej pokombinować.

krzysztof
6 dni temu
Reply to  Mirek

gdyby nie bylo chwilowek to rownei dobzre moglby pozyczyc pieniadze od miejscowego gangusa za taki procent co w chwilowkach nie zobaczysz…zabronienie chwilowek to nie jest rozwiazanei bo rynek nie znosi prozni i ludzie i tak pozycza pieniadze, ale na gorszych warunkach..

Syn Kornela
6 dni temu
Reply to  Mirek

Nie wpadł na to żeby złapać dodatkową fuchę jak brakuje kasy 🙂

Dawid
6 dni temu

Ja nie mam generalnie zobowiązań i problemów finansowych, ale jak miałem wziąć prosty kredyt na samochód, gdzie rata to raptem 20% pensji, to przeżywałem jak indyk Święto Dziękczynienia.

Usnąć o normalnej porze nie mogłem przez tydzień, liczyłem, analizowałem, szukałem oszczędności, planowałem. Dopiero jak ułożyłem jakiś plan, oszacowałem szanse, to zwróciłem się do banku z pytaniem czy byłby uprzejmy trochę pożyczyć i klepnąłem temat zakupu.

Ludzie naprawdę zabierają się za takie rzeczy od drugiej strony?

Admin
6 dni temu
Reply to  Dawid

Dlatego Pan nigdy nie zbankrutuje

Marcin staly czytelnik
6 dni temu
Reply to  Dawid

Mam tak samo jak Pan i to pomimo dosc solidnych zarobkow. W finansach zawsze zakladam najczarniejszy scenariusz i zazwyczaj po prostu milo sie zaskakuje.

Marcin O.
6 dni temu

Dług wynosił ok 2500 zł za prąd, pożyczyli 6000 zł… nawet jeżeli były jeszcze jakieś inne zobowiązania, to wygląda to na chęć ich spłaty i dalszą dobrą zabawę w wydawanie pieniędzy. Oddawanie, jak wynika z całego artykułu, było na szarym końcu priorytetów. Poza tym, kto normalny bierze pożyczkę na miesiąc (nie wieloletnią, gdzie z załozenia istnieje jednak zagrożenie sprawami nieprzewidywalnymi) w kwocie, której nie jest w stanie spłacić? Poza tym dopłata za prąd w wysokości 2500 zł wygląda również dziwnie. To jest więcej niż roczna opłata 90% gospodarstw domowych (nie grzejących prądem i nie prowadzących opartej o prąd działalności gospodarczej).… Czytaj więcej »

Admin
6 dni temu
Reply to  Marcin O.

Gdyby to byli ludzie poukładani, to nie wpadliby w takie tarapaty. Ale brak poukładania, a sabotaż – to dwie różne sprawy

Lena
6 dni temu

Może żeby ten bon „się nie zmarnował” można też zorganizować sobie jakąś atrakcję w mieście. Np myśmy poszli do zoo:)

Dominik
5 dni temu
Reply to  Lena

można go rozłożyć przecież. wykorzystywać częściami 🙂

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!