16 czerwca 2021

Ceny surowców rosną z dnia na dzień. Stal w trzy miesiące podrożała o ponad 60%, drewno o 70%. Już niedługo odczujemy to w portfelu. Co podrożeje?

Ceny surowców rosną z dnia na dzień. Stal w trzy miesiące podrożała o ponad 60%, drewno o 70%. Już niedługo odczujemy to w portfelu. Co podrożeje?

Ceny surowców oszalały. Dwu- i trzycyfrowe wzrosty w skali roku nikogo już nie dziwią. Co gorsza – nie można nic zaplanować, bo ceny rosną dosłownie z dnia na dzień. To dotknie nas wszystkich, bo w wielu branżach surowce stanowią istotny element kosztów, a to może (musi?) przełożyć się na wyższe ceny produktów końcowych w przyszłości. Co nam grozi z powodu wzrostu cen stali, drewna i innych surowców?

Niedawno media obiegła informacja, że produkcja przemysłowa w Polsce odnotowuje rekordowe wzrosty. W marcu była o prawie 19% wyższa niż w 2020 r. W kwietniu było jeszcze lepiej – produkcja przemysłowa wzrosła o 44,5% To oczywiście efekt niskiego punktu odniesienia z zeszłego roku. W końcu na początku pandemii naprawdę niemal wszystko w Polsce stanęło, a ludzie siedzieli w domach.

Zobacz również:

Źródło: bankier.pl

Rośnie też konsumpcja, a więc kupujemy coraz więcej. I to pomimo tego, że w kwietniu 2021 r. jeszcze obowiązywał częściowy lockdown. Poniżej dane GUS o sprzedaży detalicznej za kwiecień według rodzajów działalności przedsiębiorstwa (ceny stałe) w ujęciu rok do roku.

A ceny? Wprawdzie ceny produktów gotowych w sklepach jeszcze nie oszalały (chociaż też rosną – o czym niżej), ale ceny surowców już chyba tak. Dynamika ich wzrostów jest najwyższa w historii. A przecież wzrost cen surowców siłą rzeczy musi się przełożyć na podwyżki cen produktów gotowych.

Czytaj też: Indeks Big Mac powie prawdę o realnej wartości naszych zarobków? Sprawdzam, co możemy wyczytać z jego najnowszej edycji

Stal podrożała o ponad 60% w 3 miesiące! Drewno o prawie 70% od początku roku

Ceny stali zaczęły rosnąć pod koniec 2020 r. Problem w tym, że na razie się nie zatrzymują. Średnie ceny stali w Polsce możemy wyczytać chociażby z danych Polskiej Unii Dystrybutorów Stali. W połowie marca (11 tydzień) średnia arytmetyczna ceny minimalnej i maksymalnej blachy gorącowalcowanej wynosiła 3629 zł za t. Na początku czerwca (22 tydzień) było to już 5875 zł za t. Wzrost o 62%. Dla porównania w kwietniu 2020 r. było to 2437,50 zł za t. Sytuacja jest bez precedensu, a osoby z branży mówią mi, że nie pamiętają tak dynamicznych wzrostów cen. Dwu-, trzycyfrowe wzrosty dotyczą też innych wyrobów hutniczych:

Problem zaskoczył wszystkich, co można wyczytać chociażby z oświadczenia ArcelorMittal Poland z października 2020 r., w którym piszą otwartym tekstem, że żadnego wzrostu popytu (jak i cen) się… nie spodziewają:

„Dane makroekonomiczne wskazują, że prawdopodobieństwo szybkiego odbicia popytu na stal jest bardzo małe”.

Tymczasem mamy szaleństwo. Ceny wyrobów hutniczych rosną z dnia na dzień, a oferty są ważne 24 godziny i najczęściej zawierają dopisek: „W związku z aktualną sytuacją rynkową – nie gwarantujemy dostępności i ceny materiału”.

Nic nie zapowiada, aby sytuacja miała się zmienić w trzecim kwartale tego roku, bo na rynku brakuje surowca, a huty są zapchane zamówieniami. W zasadzie doszło do komicznej sytuacji: można było kupić zwykłą blachę we wrześniu zeszłego roku, kompletnie nic z nią nie robić i teraz ją sprzedać na złom z dużym zyskiem.

Poszybowały także ceny drewna. Chociaż tutaj szczyt cenowy przypadł na maj, a od tego czasu ceny już się trochę obniżyły, ale i tak są o prawie 70% wyższe niż w styczniu. I nawet trzy razy wyższe niż rok temu.

Źródło: bankier.pl

Rosnące ceny surowców nie ominęły też ropy naftowej. Ceny ropy są obecnie na najwyższym poziomie od ponad dwóch lat. Od pandemicznych dołków wzrosły o ponad 300%, od początku tego roku o niemal 40%, a w tym kwartale o ponad 14%.

Źródło: bankier.pl

Czytaj też: NBP zapowiada wzrost inflacji. I potwierdza, że będzie nadal „drukował” pieniądze. A co z pensjami? „Spokojnie, też na pewno wzrosną”. No właśnie, ale czy na pewno?

Rada Polityki Pieniężnej: „to się musi zaraz uspokoić”

Analitycy tłumaczą tak duże wzrosty cen surowców tym, że ich producenci zareagowali na spadek popytu w pierwszych miesiącach pandemii i ograniczyli produkcję. Podobnie jak wspomniany ArcelorMittal Poland. Problem w tym, że wszyscy spodziewali się powolnego odbicia po kryzysie, a okazało się, że te pojawiło się niemal od razu generując podwyższony popyt.

Stworzyliśmy więc sytuację wysokiego popytu (dodatkowo pompując ogromne ilości gotówki w dotacjach dla firm i konsumentów na całym świecie) i zmniejszonej podaży. To musiało doprowadzić do niedoborów na rynku, a te do wzrostów cen. Widać je w inflacji. W maju ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 4,7% w porównaniu do zeszłego roku (wstępne dane mówiły o wzroście o 4,8%).

Źródło: bankier.pl

Polska nie jest wyjątkiem. Ceny konsumenckie w bogatych krajach rosną najszybciej od poprzedniego kryzysu z 2008 r. Jak poinformowała OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju), ceny konsumpcyjne w 36 krajach członkowskich (głównie bogatych) były o 3,3% wyższe niż w kwietniu 2020 r. To największy wzrost cen od października 2008 r.

Inflacja w Polsce jest wysoka, ale Rada Polityki Pieniężnej w Polsce na razie nie reaguje. W czerwcu stopy procentowe pozostały na niezmienionym poziomie. W komunikacie po posiedzeniu Rady mogliśmy przeczytać czytamy między innymi, że:

„Roczny wskaźnik inflacji był nadal podwyższany przez wzrost cen energii elektrycznej, który miał miejsce na początku br. oraz podwyżki opłat za wywóz śmieci, a więc czynniki, które – podobnie jak wzrost cen surowców – są niezależne od krajowej polityki pieniężnej. Jednocześnie w przyszłym roku, po wygaśnięciu czynników przejściowo podwyższających dynamikę cen, oczekiwane jest obniżenie się inflacji”.

Czyli: „nie my zniszczyliśmy, to nie my będziemy naprawiać”. Realna stopa procentowa w Polsce (stopa nominalna – poziom inflacji) wynosi obecnie -4,7% i nie przedstawia się najlepiej w porównaniu do innych krajów. W strefie euro jest to -2,5%, w Szwajcarii -1,4%, a w Wielkiej Brytanii -1,4%.

Czytaj też: Inflacja coraz bardziej się rozpędza. A czy obligacje antyinflacyjne coraz bardziej się opłacają? Większość z nas wciąż nie wie o ich istnieniu

Co będzie drożało przez wzrost cen stali i drewna?

Polska jest małym graczem w produkcji stali. W Europie odpowiadamy za 5,7% produkcji stali surowej (dane za 2019 r.), a na świecie za niecały 1%. ArcelorMittal Poland w zeszłym roku zdecydował wręcz o zamknięciu na stałe części surowcowej w krakowskim oddziale i wygaszeniu wielkiego pieca. Jednocześnie Huta Częstochowa dopiero niedawno została w końcu wykupiona. Dwa duże zakłady przespały więc początki wzrostów cen.

Ale kondycja polskich hut to nie nasze problemy. Intensywny wzrost cen surowców musi się przełożyć na ceny końcowe dla klientów detalicznych. Myślicie, że skoro nie kupujecie stali, ani blach, to to Was nie dotyczy? Błąd. Stal czy drewno znajdziemy prawie wszędzie. Do czego wykorzystuje się stal? Głównie w budownictwie. W 2019 r. 35% stali była wykorzystywana w w tej branży. Kolejne 19% to motoryzacja, a 15% – maszyny i produkty metalowe. Dalej rury (10%) oraz sprzęt gospodarstwa domowego (2%). I już zaczyna być blisko portfeli każdego z nas.

Źródło: eurofer.eu

Stal to też dużo mniej oczywiste branże. Wymienię chociażby produkcję kostki brukowej, hodowlę pieczarek czy produkcję łodzi. Duże zapotrzebowanie na stal zgłasza również sektor górniczy (czyli kopalnie oraz firmy okołokopalniane).

Z kolei wysokie ceny drewna przełożą się naturalnie na ceny mebli. Poza tym drewno jest niezbędne chociażby przy produkcji instrumentów muzycznych i papieru. Odpady drewniane wykorzystywane są z kolei do produkcji płyt stanowiących część wielu przedmiotów codziennego użytku.

Poza tym drewno stosujemy też w budownictwie, wyposażeniu wnętrz oraz w celu ogrzewania pomieszczeń. Czyli znowu bardzo dotknięta zostaje budowlanka – więcej o tym pisał Maciek Bednarek tutaj.

Ropa to oczywiście cały przemysł transportowy. Transport drogowy, transport kolejowy, żegluga morska oraz odradzający się po pandemii przemysł lotniczy. Oprócz tego ropa wykorzystywana jest w rolnictwie, energetyce czy urbanistyce. Wykorzystujemy ją do produkcji olejów silnikowych, smarów, wosków i asfaltów drogowych.

O ile wzrosną ceny w sklepach z powodu drogiej stali i drewna?

Dynamiczny wzrost cen surowców może spowodować też dalsze wzrosty cen mediów. Elektrownie (prąd), zakłady oczyszczania miasta (śmieci), wodociągi (woda), gazownie (gaz), elektrociepłownie (ogrzewanie) to zakłady, które zużywają wiele ton stali.

Wystarczy wejść na strony z postępowaniami zakupowymi tego typu zakładów, wyfiltrować „wyroby hutnicze” i zobaczyć jakie ilości są zamawiane. Ważni dostawcy dla tych podmiotów (kopalnie, producenci maszyn, itd.) też korzystają z tych surowców, a więc będą zmuszeni podnosić swoje ceny.

I oczywiście można pomyśleć o substytutach. Możemy na przykład tak projektować obiekty, aby ograniczyć zużycie stali. Problem w tym, że efekt będzie widoczny dopiero za kilkanaście miesięcy, a ograniczenie zużycia stali spowoduje zwiększenie zużycia innych materiałów. I wzrost cen tych materiałów.

Czytaj też: Kto podłożył inflacyjną bombę pod polskie gospodarstwa domowe? Wzrost kosztów utrzymania jeszcze nigdy tak nie galopował. O ile więcej zapłacisz za mieszkanie?

Ludzie z branż zajmujących się m.in. kupowaniem i sprzedawaniem surowców takich jak drewno (i półprodukty z drewna, np. płyty) oraz stali i wyrobów stalowych nie mają wątpliwości, że z powodu wzrostu cen tych surowców zapłacimy więcej za bardzo dużo rzeczy w sklepach. Ale nie da się powiedzieć dokładnie jak 70-procentowy wzrost cen stali przełoży się na łączny budżet domowy przeciętnej rodziny.

Stal stanowi od kilku do kilkunastu procent (a często i do kilkudziesięciu procent) wartości wielu produktów w sklepach. Niektóre rzeczy podrożeją więc z tego powodu o 2-4%, inne o 10-20%. Maciek Samcik rozmawiał ostatnio z handlarzem stalą, który szacował, że „małe” kilka procent wzrostu cen nieruchomości w tym roku będzie wynikało wyłącznie z tego, że wyroby metalowe używane do budowy budynków, bram i ogrodzeń są o kilkadziesiąt procent droższe.

Dziś sytuacja jest taka, że już nikt nie pyta „kiedy będzie taniej” i nie wstrzymuje się z zakupami (a tak było jeszcze w styczniu-lutym, gdy myślano, że to chwilowa bańka). Teraz wszyscy kupują surowiec po takiej cenie, jaką dyktuje rynek. Świat zbyt szybko i zbyt sprawnie wyszedł z kryzysu pandemicznego. Zaskoczył tym producentów, którzy nie byli gotowy na taki duży popyt i zostali zmuszeni do podniesienia cen. Sytuacja trochę może przypominać słynny kryzys naftowy, który znamy z kart historii.

Laurence Boone, główny ekonomista OECD, stwierdził, że „wiele osób porównuje obecną sytuację do lat 70. ubiegłego wieku, ale świat jest zupełnie inny. Jesteśmy bardziej otwarci, inna jest siła związków zawodowych oraz demografii”. Ekspert obstawia, że sytuacja gigantycznego wzrostu popytu na stal, drewno i ropę naftową oraz wzrostu ich cen jest przejściowa. Oby tak było, ale nie brakuje też opinii, że raz zdestabilizowany rynek nieprędko wróci do normalności. A to oznacza, że za „nowatorski” sposób wychodzenia z kryzysu covidowego będziemy płacili w wyższych cenach jeszcze przez dłuższy czas.

Zdjęcie główne: pixabay/geralt

Subscribe
Powiadom o
12 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Mariusz
1 miesiąc temu

Mam wrażenie że przytoczone ceny dotyczą raczej ton niż kilogramów 🙂

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Mariusz

A sprawdzimy, dzięki za uwagę

Stef
1 miesiąc temu

Moze przykład nie do tego artykułu ale:
Sok było 4,99 jest 5,99
Piwo było 2,49 jest 3,29
Ciekawe czy to nie m. in. przez wzrost kosztu opakowania?

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Stef

Częściowo na pewno też, ale w przypadku soku to pewnie też wzrost kosztów pracy i pestycydów oraz paliwa

Bogdanov
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

W przypadku stali to jest sztorm doskonały.
Redukcja mocy produkcyjnych z uwagi na przekonanie że będzie małe zapotrzebowanie, wzrost cen energii (huty zużywają sporo), wzrost cen praw do emisji CO2, utrudnienia w Indiach (ogromny producent stali), i jeszcze parę pewnie by się znalazło.

Krzysztof M.
1 miesiąc temu
Reply to  Bogdanov

Jak będę sprzedawał akcje stalproduktu to będziecie wiedzieć, że ceny stali pójdą w dół. Oczywiście mogę się mylić i sprzedam za prędko, wtedy sorki.

Karol
1 miesiąc temu

„można było kupić zwykłą blachę we wrześniu zeszłego roku, kompletnie nic z nią nie robić i teraz ją sprzedać na złom z dużym zyskiem” nie na złom tylko sprzedać innemu klientowi – ceny złomu stalowego nie są takie wysokie jak cena blachy z przed roku.

Jacek
1 miesiąc temu

Czy może ktoś powiedzieć wprost: Mamy już sprzężenie zwrotne, kupują bo zdrożeje, a zdrożeje bo kupują? Pytam, bo to jest właśnie definicja hiperinflacji.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Jacek

Moim zdaniem w surowcach to tak nie działa dzisiaj – kupują, bo chcą używać bo jest popyt, a nie dlatego, że jeszcze zdrożeje

Jacek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

W latach ’30 też nie kupowano surowców na stertę.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!