14 lipca 2020

Koronawirus „zaraził” spółkę windykacyjną. Inwestorzy, którzy kupili obligacje, zostali bez pieniędzy. Spółka: „wszystko przez lockdown”. To początek fali?

Koronawirus „zaraził” spółkę windykacyjną. Inwestorzy, którzy kupili obligacje, zostali bez pieniędzy. Spółka: „wszystko przez lockdown”. To początek fali?

Te wakacje to nie sezon ogórkowy. Nie dość, że walczymy z koronawirusem na froncie medycznym, to co i rusz będą wychodzić problemy finansowe wywołane przez lockdown. Zgłosiła się do nas pani Ola, która zainwestowała w obligacje firmy z sektora wierzytelności. W czerwcu przypadł termin wykupu, ale pieniędzy na razie nie dostanie. Spółka tłumaczy: „wszystko przez lockdown” i #zostańwdomu”. Co tu się wyprawia?

Skutki pandemii i zarządzonego w imię wyższego dobra lockdownu będą dawać nam się we znaki jeszcze długie miesiące, jeśli nie lata. Kryzys gospodarczy i finansowy zawsze niosą ze sobą niespodziewane, zwykle niekorzystne dla konsumentów skutki. „Prawdziwa natura rzeczy często ujawnia się w momencie kryzysu” – nie przez przypadek taka właśnie jest teza opublikowanego ostatnio raportu EY o tytule „Światowe Badanie Uczciwości w Biznesie”.

Zobacz również:

Obligacje na zakup wierzytelności. Termin wykupu mija, a pieniędzy ni ma

Pod koniec czerwca na naszą skrzynkę mailową trafił list o tytule: „Copernicus nie chce wykupić obligacji”. Postanowiliśmy zgłębić temat i poprosiliśmy autorkę, panią Aleksandrę, o więcej szczegółów.

„Dwa lata temu skusiłam się na obligacje wierzytelnościowe oferowane przez biuro maklerskie Copernicus, a wyemitowane przez spółkę Debt Factory, z terminem zapadalności przypadającym na początku czerwca (obligacje serii A1). Data w kalendarzu minęła, pieniędzy nie otrzymałam”

– relacjonuje czytelniczka. Pisze o obligacjach „wierzytelnościowych”, czyli wyemitowanych przez spółkę zajmującą się egzekucją długów. Zwykle skupionych od banków, firm telekomunikacyjnych, operatorów kablowych za 10-20-30, a nieraz i 40%  ich „prawdziwej” wartości.  W dobrych czasach może z tego powstać niezły biznes, o czym świadczą sukcesy takich spółek, jak Kruk, czy Kredyt Inkaso.

Do tego grona przez jakiś dopisywano GetBack. Ostatecznie za sprawą tej spółki windykacyjnej wybuchła największa od czasów AmberGold afera finansowa. Procesy sądowe będące efektem tej afery dopiero się rozkręcają. Ostatnio, w marcu, sąd orzekł nieprawomocnie, że Idea Bank (firma, która sprzedawała obligacje) ma zwrócić pieniądze jednej z klientek, które ta wpłaciła myśląc, że lokuje w coś bezpiecznego, ekwiwalent lokaty bankowej.

Pani Aleksandra kupiła obligacje firmy windykacyjnej dwa lata temu. Sprzedającym był dom maklerski Copernicus Securities, a emitentem obligacji – jak wyżej wspomniano – spółka Debt Factory. W sumie spółka wyemitowała obligacje o wartości 34 mln zł.

Debt Factory to nowy gracz w branży długów, firma założona została w 2017 r.  Skupuje wierzytelności i pozyskuje finansowanie od inwestorów prywatnych i instytucjonalnych, w tym także poprzez emisje obligacji korporacyjnych. W jej portfelu są długi o wartości 150 mln zł. Krótko pisząc: takie obligacje to inwestycja wysokiego ryzyka.

Pani Ola przytuliła 6,6%. Ale osobisty wealth manager popsuł jej humor

Panią Aleksandrę urzekło 6,6% netto oprocentowania obligacji. A renoma tego typu papierów wartościowych, czegoś – jak myślała – znacznie bezpieczniejszego, niż akcje, też miała udział w podjęciu ostatecznej decyzji, żeby zainwestować niewielką kwotę w te obligacje.

Co kwartał odsetki wpływały na konto i pani Ola była zadowolona. Do czerwca tego roku, kiedy spółka miała wykupić obligacje i oddać pieniądze. To się nie stało. Nasza czytelniczka wysłała maila z zapytaniem: co się u licha dzieje? Dostała niespodziewaną odpowiedź:

„Dzień dobry, jestem wealth managerem krakowskiego oddziału Copernicus Investments. Zwracam się z prośbą o zaplanowanie spotkania w biurze. Celem spotkania będzie przedstawienie aktualnej sytuacji spółki i omówienie propozycji, które pod nadzorem administratora zabezpieczeń zostały przygotowane”

Pani Aleksandra relacjonuje, że nie miała czasu, by jechać do Krakowa. Myślała, że chodzi o ofertę przedłużenia inwestycji – zamianę kończącej żywot serii obligacji na nową. Poprosiła o konkretne informacje na maila. Informacja przyszła dość szybko:

„Czy mogę prosić o kontakt telefoniczny?  Sytuacja jest dynamiczna i bardzo trudno opisać sytuację z kilkunastu spotkań z prezesem spółki. Oczywiście napisze maila jeśli woli Pani taki kontakt”

No to teraz pani Aleksandra poczuła, że coś jest mocno nie w porządku. Szybko dostała kolejnego maila z krótkim wyjaśnieniem na czym stoi. Po pierwsze: firma chce zwrócić tylko 70% kapitału zainwestowanego przez obligatariuszy. Ci w większości się na to nie zgadzają (nic dziwnego). Po drugie: firma dopuszcza zwrot 100% zainwestowanego kapitału, ale to na potrzebuje więcej czasu. W zamian daje dodatkowe zabezpieczenie w postaci nieruchomości o wartości 42 mln zł. Oficjalnie propozycja brzmiała tak:

Pani Aleksandra się zdenerwowała napisała maila z wezwaniem o natychmiastowy wykup obligacji. Jaki był efekt? Kilkunastodniowe czekanie w napięciu przyniosło rozczarowanie. Dowiedziała się, że na razie żadnych pieniędzy nie otrzyma.

Czytaj też: Nie tylko klienci Idea Banku stracili pieniądze w aferze GetBacku. Poszkodowani przez Citi Handlowy też mają za złe. Dlaczego UOKiK nie daje im wsparcia?

Czytaj też: Kredyty frankowe – najbardziej toksyczny produkt z bankowej oferty. Ale znalazłem kilka innych rodem z kasyna

Komorniku, #zostańwdomu. Czy pani Aleksandra zobaczy jeszcze swoje pieniądze?

Co się takiego stało? Okazuje się, że Debt Factory… padł ofiarą pandemii koronawirusa i lockdownu gospodarki. A ponieważ jej działalność została „zamrożona”, nie jest w stanie oddać pieniędzy ludziom.

„Z powodu pandemii podstawowa działalność windykacyjna została całkowicie zatrzymana. W związku z zaistniałą sytuacją, Zarząd Emitenta podjął decyzję o złożeniu wniosku o restrukturyzację.  Jednocześnie informujemy, ze Emitent wraz z Copernicus Securities oraz przy współpracy z Administratorem Zabezpieczeń, niezależnie od wstępnie proponowanych warunków postępowania restrukturyzacyjnego, aktywnie działa w kierunku jak najszybszej spłaty wierzytelności wynikających z obligacji”

– czytamy w wiadomości od Copernicus Securities. Gdy zajrzy się na stronę spółki (tutaj link), widać, że pierwsze informacje o kłopotach pojawiły się już na początku kwietnia. Zawieszona została windykacja terenowa i egzekucja komornicza. Wtedy spółka poinformowała obligatariuszy o konieczności restrukturyzacji zadłużenia – wedle planów spłata miałaby potrwać aż do 2026 r.  Więcej można przeczytać we wstępnym planie restrukturyzacyjnym.

Spółka korzysta z tarcz antykryzysowych i być może wyjdzie na prostą, a posiadacze obligacji dostaną swoje pieniądze. Wiadomo, że nie stanie się to w pierwotnie założonym terminie. Nasza czytelniczka pytała, czy mamy jakieś porady dotyczące tego, co zrobić w sytuacji, kiedy nie można odzyskać pieniędzy z obligacji. Niestety, ochrona inwestora, który kupuje papiery korporacyjne, jest ograniczona. Dobrze, jeśli obligacje są zabezpieczone (np. nieruchomością), ale to rzadkość.

Dobra informacja jest taka, że spółka chce wznowić działalność, a nie zwija interes – to być może jedyna gwarancja, że uda się odzyskać pieniądze. Jest szansa, że skończy się inaczej, niż w przypadku Getbacku. Emisje obligacje GetBack miały w większości charakter prywatny i nie podlegały konieczności zatwierdzania dokumentacji przez KNF. W tym przypadku Urząd przygląda się sytuacji i podejmował działania. Tak przynajmniej usłyszeliśmy w KNF.

Urząd KNF zajmował się kwestią oferowania obligacji Debt Factory sp. z o.o., podejmowaliśmy w tej sprawie stosowne działania nadzorcze. Z uwagi na ustawową tajemnicę zawodową nie możemy przekazać szczegółowych informacji na temat wyników naszych ustaleń oraz na temat kroków podjętych na ich podstawie.

Ale w tym przypadku pani Aleksandra – inaczej, niż nabywcy obligacji Getbacku – nie czuje się wprowadzona w błąd przez sprzedawcę obligacji. Ma raczej pretensję do spółki, że nie wywiązuje się ze zobowiązań.

U zarania pandemii zastanawialiśmy się czy nadchodzący kryzys nie wysadzi w powietrze obligacji korporacyjnych. Wygląda na to, że ci, którzy kupili w nadziei na dobry zarobek obligacje prywatnych spółek działających w branżach dotkniętych lockdownem, muszą się przygotować na kłopoty i uzbroić w cierpliwość.

Zresztą branża deweloperska – która jest jednym z największych emitentów obligacji na polskim rynku – już ostrzegła, że jeśli państwo nie pomoże, to zwrócenie pieniędzy inwestorom może być trudne. Miejmy nadzieję, że podobnych historii będzie jak najmniej, ale jeśli ktoś zainwestował w obligacje korporacyjne, to powinien brać pod uwagę scenariusz „awaryjny”.

Czytaj więcej o tym: Żądają od Skarbu Państwa 141 mln zł odszkodowania za nielegalny lockdown. To początek fali roszczeń?

źródło zdjęcia: PixaBay

11
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
6 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
Łukasz WiesławskiMaciej SamcikpIotrParazyt na wakacjachDawidK Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ewa
Gość
Ewa

Jest więcej tego typu spółek windykacyjnych.

Jan
Gość

Panie Macku proponuje zwrócić uwagę że wartość wierzytelności w planie restrukturyzacji w kwocie 150 mln zł to wartość nominalna. Wartość którą spółka zamierza ściągnąć to 1/3 nominału. Nie wiem kiedy one były nabywane i jaka była dotychczasową ściągalność ale po przedstawionym planie ściągalności nam duże wątpliwości co do jego realności i pandemia ma tu niewiele wspólnego

Maciej Samcik
Admin

Czyli sytuacja jest nawet kiepściejsza, niż się wydawało

Parazyt na wakacjach
Gość
Parazyt na wakacjach

I oby wszystkie tak skonczyly… Ciebie prosimy, wysluchaj nas panie.

pol
Gość
pol

To juz było przerabiane w tej branży w 2017 : obligacje i akcje społki Ekancelaria z Wrocławia notowane na gpw, sprawa w prokuraturze umorzona , inwestorzy okradzeni były prezes smieje się …….

Parazyt na wakacjach
Gość
Parazyt na wakacjach

Kara boska za chciwosc. Chciala sie dorobic na ludzkiej krzywdzie? No coz, skoro 3% w banku, ktore wtedy dawali kazdemu z pocalowaniem w … co chcesz nie wystarczalo. Na szczescie na biednego nie trafilo, moze teraz jakiejs innej firmie krzak-ptak oddac swoje naleznosci do windykacji… Jakis frajer znowu kupi to za ulamek wartosci i na koncu tez sie przejedzie. I CZAK MA BYC!

DawidK
Gość
DawidK

Na ludzkiej krzywdzie? A może jednak na oszustach, którzy nie spłacają swoich zobowiązań?

Parazyt na wakacjach
Gość
Parazyt na wakacjach

Piszac jak to dzielni windykatorzy sciagaja dlugi od oszustow itp. niektorzy wybielaja swoje intencje, wypierajac fakt, ze chcieli (na szczescie bezskutecznie) wziac swoja czesc zyskow z tej specyficznej dzialanosci.

pIotr
Gość
pIotr

Przperaszam, ale co to oznacza „jeśli państwo nie pomoże, to zwrócenie pieniędzy inwestorom może byc trudne”? Po pierwsze: dlaczego państwo miałoby im pomagać? Może raczej zarządy wytlumacza się, dlaczego nie zabezpieczają się w odpowiednim stopniu przed ryzykiem? Jeżeli ktoś mi powie, że jestem samolubem i nie myślę o ratowaniu gospodarki (miejsc pracy itp.), to ja odpowiem: poczekam jak Twoja sytuacja finansowa będzie fatalna i czy państwo pokryje wszystkie (lub zdecydowaną większość Twoich zobowiązań tak przeterminowanych, jak i przyszłych). Po drugie: tzw. pieniądze, które są zarządzane przez państwo, nie są jego wlasnością, tylko społeczeństwa, które je wypracowalo. Innymi słowy, zarówno przedsiębiorcy,… Czytaj więcej »

Maciej Samcik
Admin

Kolega-autor miał na myśli zapewne pomysły stosowane w USA, gdzie bank centralny drukuje pieniądze i skupuje obligacje korporacyjne. Jest to kontrowersyjne i ryzykowne, pełna zgoda

Łukasz Wiesławski
Gość
Łukasz Wiesławski

Wątpię, żeby Pani Aleksandra była świadoma, że kupuje obligacje śmieciowe. Takie papiery zazwyczaj nabywa się albo z dużym dyskontem, albo na początku emisji, pozbywając się ich na długo przed wykupem. Nie jestem profesjonalistą, więc wyceniłbym tę emisję na zero. Profesjonaliści być może wycenili by ją nieco powyżej zera. Dlatego nie sądzę, że sprzedawca jest bez winy.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu