Po trwającej od stycznia do kwietnia fali hossy – która przyniosła wzrost ceny uncji złota z poziomu 2 600 dolarów do 3 500 dolarów – rynek złota wreszcie się schłodził i w maju wszedł w fazę uspokojenia. Gdy pojawiła się szansa na załagodzenie wojny celnej na linii Chiny-USA najbardziej spekulacyjnie nastawieni inwestorzy uznali, że czas „przesiąść” się na bardziej ryzykowne aktywa. Niektóre analizy zakładają, że chętni do kupowania złota będą mieli dobrych kilka miesięcy na dokonanie zakupów przy stabilnych cenach
Po historycznym szczycie cen złota, który kruszec osiągnął w połowie kwietnia (niemal 3 500 dolarów za uncję) nastąpiła gwałtowna korekta, zaś wykres złota wyrysował „podwójny szczyt”, który wśród fanów analizy technicznej zwiastuje zmianę trendu z wzrostowego na spadkowy. Jednak na razie nie widać wśród inwestorów na rynku złota szczególnej chęci do wyprzedawania sztabek po zbyt niskich cenach.
- Kiedy powinieneś się zastanowić nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Dlaczego Polacy często biorą „ślub z bankiem” na całe życie? [POWERED BY UNICREDIT]
- Od dłuższego czasu usilnie główkujesz, w co by tu zainwestować, żeby nie stracić? Te liczby mówią: „przestań się wreszcie zastanawiać” [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jesteś na początku swojej drogi zawodowej? Oto Twoja checklista na bezpieczną podróż przez życie. Osiem ważnych punktów! [POWERED BY PZU]
Co najmniej pół roku dla chętnych do kupowania złota?
W ciągu ostatnich kilku tygodni złoto co prawda straciło na wartości 300 dolarów na uncję, ale wciąż utrzymuje się w okolicach 3 200 dolarów za uncję. Wydaje się, że rynek uznał ten poziom za nowy punkt równowagi. Po wzroście ceny o 900 dolarów za uncję w ciągu czterech wcześniejszych miesięcy zatrzymanie korekty na poziomie jednej trzeciej wcześniejszych wzrostów świadczyłoby o przekonaniu inwestorów, że to jeszcze nie koniec hossy złota.
Ów koniec hossy mógłby pewnie nastąpić, gdyby się okazało, że banki centralne nie mają już powodu kupować złota w celu zmiany struktury rezerw walutowych, zaś inwestorzy nie obawiają się już o los tradycyjnych walut (a więc musiałaby się rozstrzygnąć sprawa wielkiego zadłużenia świata wyrażonego w tych walutach). No i świat musiałby wrócić do ery globalizacji, która przyniosłaby niskie stopy procentowe, niewielką inflację oraz wzrost zysków spółek giełdowych.

Na żadną z tych rzeczy na razie się nie zapowiada, co oczywiście nie oznacza, że złoto będzie rosło w takim tempie, jak w pierwszych czterech miesiącach tego roku. Tomasz Hońdo z analitycznego serwisu qnews.pl zwracał kilka dni temu uwagę, że złoto kończyło poprzedni miesiąc w warunkach ekstremalnie wysokich poziomów wskaźników mierzących „rozgrzanie” rynku.
Np. wskaźnik siły względnej rynku złota (tzw. oscylator RSI) liczony w oparciu o dane miesięczne wspiął się do poziomu, na którym w ciągu ostatnich 40 lat był tylko dwukrotnie – w sierpniu 2020 r. oraz w lutym 2008 r. Za każdym razem oznaczało to dla inwestorów chwilowy spadek apetytu na zakupy. Tomasz Hońdo sprawdził jak długo w przeszłości notowania złota „odpoczywały” po tak potężnym przegrzaniu rynku.
W obu wcześniejszych przypadkach po tak silnej i gwałtownej fali wzrostów cen korekta trwała nie przez jeden miesiąc, lecz wyraźnie dłużej – przez co najmniej pół roku, do trzech kwartałów. Zaś do rekordowych poziomów powracały dopiero po mniej więcej półtora roku. Czy to oznacza, że tym razem również będziemy czekać długo na powrót rekordów na rynku złota? Zobaczymy. Pełną analizę przeczytacie tutaj.

Analiza techniczna ma to do siebie, że nie uwzględnia czynników „fundamentalnych”, czyli takich, które sprawiają, że w głowach inwestorów docelowa cena danego aktywa może być wyższa, niezależnie od skali przegrzania rynku. Zobaczymy czy dziś fundamentalne czynniki (np. konieczność dywersyfikacji rezerw złota przez banki centralne) zaburzą wnioski z analizy technicznej. A z niej wynika, że do później jesieni 2025 r. złoto powinno krążyć w obszarze 3 200 – 2 800 dolarów za uncję. A więc dać okazję do zakupów po „nierekordowych” cenach wszystkim chętnym.
No i też trzeba pamiętać, że wskazania analizy technicznej nie uwzględniają potencjalnych „czarnych łabędzi”, czyli niespodziewanych sytuacji, które mogą spowodować gwałtowny wzrost popytu na złoto (lub też – takich powodów przychodzi do głowy mniej – spadku tego popytu). A co myśli na temat najbliższych miesięcy na rynku złota Michał Tekliński z Goldsaver.pl? Zapraszam do przeczytania jego analizy. Sporo działo się w ostatnich dniach wokół złota, oj sporo.
—————————————–
Inwestorzy inkasują zyski, a USA i Chiny zawierają “rozejm”
Na zmienność cen złota w ostatnim czasie wpłynęło kilka istotnych wydarzeń na arenie międzynarodowej. Przede wszystkim doszło do długo oczekiwanego spotkania między przedstawicielami Stanów Zjednoczonych i Chin. Sekretarz skarbu USA spotkał się ze swoim chińskim odpowiednikiem w Genewie, gdzie zdecydowano o 90-dniowym zawieszeniu wojny handlowej, podczas którego strony obniżą wzajemne cła do około 10%.
Zapowiedź rozmów handlowych pomiędzy USA a Chinami spowodowała, że rynki poczuły optymizm. A część inwestorów wycofała swoje środki z rynku złota, inkasując zyski, których jeszcze kilka miesięcy temu nie mogli oczekiwać nawet w najśmielszych snach. I szukając gdzie indziej okazji do wyższych zarobków. Jednak w obliczu trwających napięć geopolitycznych i nieprzewidywalności polityki handlowej, inwestorzy nadal trzymają rękę na pulsie, więc złoto nie chce zaliczyć głębszej korekty. Choć przecież patrząc na wykres notowań z ostatnich pięciu lat można byłoby spodziewać się poważniejszych spadków cen kruszcu.

Niepewność na rynkach potęgują próby wznowienia rozmów pokojowych pomiędzy Rosją a Ukrainą. Spotkanie w Stambule, choć zapowiedziane z pompą, nie przyniosło przełomu – zabrakło prezydentów Trumpa, Putina i Zełenskiego. Jednocześnie USA kontynuują rozmowy na Bliskim Wschodzie, m.in. z Iranem. Te napięcia pozostają jednym z głównych motorów popytu na złoto. Ewentualna „odwilż” na tych frontach mogłaby przynieść kolejne fale przenoszenia pieniędzy inwestorów z rynku złota do innych aktywów.
Istotnym czynnikiem wpływającym na rynek złota pozostają także decyzje amerykańskiego banku centralnego. Fed, pod przewodnictwem Jerome’a Powella, zapowiedział przegląd polityki pieniężnej wobec zmieniającej się sytuacji na świecie. Powell przyznał, że częstsze występowanie nagłych szoków podażowych wymaga nowego podejścia do polityki monetarnej. Fed jako jedyny bank centralny na świecie ma w swoim mandacie zarówno dbanie o stabilność waluty, jak i o stabilne zatrudnienie, stoi zatem przed trudnym wyzwaniem.
Przepychanki między prezydentem Trumpem a przewodniczącym Fed, dotyczące potencjalnej obniżki stóp procentowych, dodatkowo wpływają na zmienność cen złota. Mimo nacisków, Fed na razie nie obniżył stóp procentowych. Rynki jednak uwzględniają w cenach obligacji możliwość ich redukcji jeszcze w 2025 r., co potencjalnie może ponownie wzmocnić złoto. Gdyby jednak rentowność oferowana inwestorom na rynku obligacji pozostała atrakcyjna, mogłoby to zmniejszyć zainteresowanie złotem jako inwestycją.
Złoto po 6000 dolarów za uncję oraz… sztuczne złoto ze Szwajcarii
Analitycy JP Morgan przewidują, że w ciągu najbliższego roku cena złota może osiągnąć 4 000 dolarów za uncję. Co więcej, według ich prognoz, jeśli zagraniczni inwestorzy, posiadający aktywa w Stanach Zjednoczonych, zdecydowaliby się na przesunięcie choćby 0,5% swoich środków w kierunku złota, cena kruszcu mogłaby wzrosnąć nawet do 6 000 dolarów za uncję do roku 2029 r. Byłby to bezprecedensowy wzrost, oznaczający podwojenie obecnej wartości złota w perspektywie kilku lat.
Taki scenariusz – choć dziś wyglądający na dość szalony – wpisuje się w aktualny trend, w którym złoto pełni rolę geopolitycznego i inflacyjnego zabezpieczenia. Dziś jeszcze nie jesteśmy w sytuacji, w której amerykańskie obligacje całkiem tracą atrybut bezpiecznej przystani, ale niewykluczone, że w takiej sytuacji się kiedyś znajdziemy. I wtedy przesunięcia pieniędzy pomiędzy rynkiem obligacji, a rynkiem złota, może osiągnąć dużą skalę.
Warto również odnotować interesujące osiągnięcie naukowców pracujących przy Wielkim Zderzaczu Hadronów w Szwajcarii, który po raz pierwszy w historii zsyntetyzował złoto z ołowiu – spełniając tym samym odwieczne marzenie alchemików. Jednak proces ten jest niezwykle nieefektywny – wytworzenie jednej uncji złota (31,1 g) wymagałoby aż 33,9 miliarda lat pracy urządzenia.
Chociaż sama alchemia zakończyła się porażką w kontekście przemiany metali w złoto, to jednak przyczyniła się do istotnego rozwoju nauki. To dzięki eksperymentom alchemicznym powstały podwaliny nowoczesnej farmakologii, a niemiecki badacz Henning Brand, próbując uzyskać złoto z moczu, odkrył fosfor.
Srebro w cieniu, ale do czasu
Według najnowszego raportu World Silver Survey za rok 2024, podaż srebra nieznacznie wzrosła w porównaniu z rokiem poprzednim, głównie za sprawą zwiększonego wydobycia złota, któremu srebro często towarzyszy jako produkt uboczny. Ponad 70% srebra wydobywa się jako produkt uboczny w czasie wydobywania ołowiu, cynku lub miedzi.
Odnotowano jednak znaczący spadek w popycie, zakupach i produkcji srebrnych monet i sztabek inwestycyjnych, co częściowo wynika ze zmian podatkowych w Europie, szczególnie w Niemczech, które stanowiły dotychczas duży rynek zbytu dla srebrnych produktów inwestycyjnych.
Philip Newman, dyrektor zarządzający Metal Focus, organizacji analitycznej przeprowadzającej większość raportów dotyczących metali szlachetnych, wskazuje, że pięcioletni deficyt podaży na rynku srebra może prowadzić do znacznego wzrostu cen tego metalu w przyszłości. Eksperci przewidują, że w którymś momencie zapotrzebowanie na srebro fizyczne znacząco wzrośnie, co powinno spowodować tzw. “silver squeeze”, na który rynek wyczekuje od dłuższego czasu.
Dla inwestorów zainteresowanych metalami szlachetnymi najbliższe miesiące mogą zatem przynieść zwiększoną zmienność cen, zarówno złota, jak i srebra. Królewski metal pozostaje jednym z najważniejszych aktywów strategicznych – nie tylko dla inwestorów indywidualnych, ale i dla banków centralnych. I wszystko wskazuje na to, że jego rola w najbliższych latach będzie jeszcze rosła.
****
Kilka słów o autorze: Michał Tekliński – ekspert rynku złota z liczącym już ponad dekadę doświadczeniem w branży. W Goldenmark pełnił funkcję dyrektora ds. rynków międzynarodowych. Zwiedził świat i zobaczył wszystko (łącznie z legendarnymi dywanami jubilerów, z których wytapia się drobinki złota). W Goldsaverze pełni funkcję głównego analityka oraz filaru zespołu eksperckiego. Prywatnie obserwator polityki, geopolityki i gospodarki.
Uwaga: Informacji zawartych w artykule nie należy traktować jako porady inwestycyjnej, oferty lub rekomendacji zawarcia transakcji. Produkty inwestycyjne, w tym złoto, są obarczone ryzykiem inwestycyjnym, z możliwością utraty części lub nawet całości zainwestowanego kapitału. Przed podjęciem decyzji inwestycyjnej należy, oprócz prognozy potencjalnego zysku, określić także czynniki ryzyka, jakie mogą wiązać się z daną inwestycją.
*****
Zapoznaj się z artykułami z cyklu „Stać cię na złoto”:
>>> Dla niezbyt doświadczonych inwestorów najbezpieczniejszą strategią są zakupy w częściach. Dotyczy to akcji, obligacji i… złota też. Zwłaszcza teraz. Jak robić to wygodnie?
>>> Złoto w monetach lub sztabkach czy w ETF-ach, funduszach i akcjach spółek? Jakie są wady i zalety lokowania pieniędzy w fizyczny kruszec?
>>> Popularność zakupów złota w Polsce rośnie, więc… wraca patent na kupowanie złota po kawałku. Czy tym sposobem złote sztabki trafią pod strzechy? Czy to bezpieczne? Testuję
>>> Od czego zależy cena złota? Kiedy zyskamy dzięki ulokowaniu w nim części oszczędności, a kiedy niekoniecznie? Zdecyduje o tym kilka czynników
>>> Po co banki centralne kupują złoto? I czy my też powinniśmy? Czy dla bankierów złoto staje się alternatywą dla „papierowego” pieniądza?
>>> Złoto czy nieruchomości? Ten odwieczny spór od lat rozgrzewa zwolenników inwestycji alternatywnych na całym świecie. Kto ma więcej racji?
>>> Złoto jako „ubezpieczenie od końca świata”? Nie tylko. Sprawdzam, jak złoto się sprawdza w kryzysowych momentach na rynku. Bo kryzysów ci u nas dostatek
————————

Odbierz za darmo e-book o lokowaniu w złoto. Zastanawiasz się, czy złoto jest dla Ciebie? Zobacz raport specjalny „Jak lokować oszczędności w złocie?”, który ekipa „Subiektywnie o Finansach” przygotowała wspólnie z firmą Goldsaver. Co w raporcie? Jak złoto w przeszłości chroniło wartość? Trzy formy, w których można kupić złoto. Jak bezpiecznie kupować złoto fizyczne? Jak sprawdzić autentyczność złotej sztabki lub monety? Dlaczego złoto zawsze miało i będzie miało wartość? Raport możesz pobrać zupełnie bezpłatnie – wystarczy zarejestrować się w sklepie Goldsaver.pl tutaj lub zapisać się do newslettera Goldsaver.
————————
ZAPROSZENIE
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą sklepu Goldsaver, który jest Partnerem komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w Subiektywnie o Finansach. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. Kliknij ten link, załóż konto i kupuj złoto w częściach. W jakiej cenie kupujesz złoto? W Goldsaver zawsze jest to kurs złota w NBP powiększony o 6,9% (koszt przechowywania, pakowania, wysyłki oraz marża sprzedawcy). Z kolei cena złota w NBP odzwierciedla kurs z londyńskiej giełdy metali.
Za marką Goldsaver stoi – należący do tej samej grupy kapitałowej – Goldenmark, czyli wiodący na polskim rynku dystrybutor metali szlachetnych, który w ciągu 14 lat działalności dostarczył Polakom około 17 ton fizycznego złota. Goldenmark współpracuje z renomowanymi producentami, posiadającymi akredytację LBMA (London Bullion Market Association), takimi jak niemiecki C.HAFNER, United States Mint czy Rand Refinery z RPA.
——————————–
Goldsaver jest Partnerem komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań.

Źródło zdjęcia: Freepik

