9 listopada 2025

(Nie)ciekawa sytuacja na rynku najmu. Czynsze zaczynają spadać, a koszty administracyjne idą mocno w górę. Wynajmujący w kleszczach. Co zrobią?

(Nie)ciekawa sytuacja na rynku najmu. Czynsze zaczynają spadać, a koszty administracyjne idą mocno w górę. Wynajmujący w kleszczach. Co zrobią?

Bardzo ciekawa sytuacja na rynku najmu. Z jednej strony mamy wysoką podaż mieszkań – liczba ogłoszeń typu „mieszkanie do wynajęcia” jest największa od siedmiu lat. A z drugiej strony spada popyt – poszukujących mieszkania jest mniej o 10% w porównaniu z poprzednim rokiem. Stawki najmu zaczynają spadać, a to oznacza, że wynajmujący mieszkania są coraz częściej łapani w „kleszcze”, ponieważ szybko rosną koszty administracyjne, ale możliwość ich przerzucenia na najemców jest coraz bardziej ograniczona

W październiku liczba aktywnych ogłoszeń mieszkań do wynajęcia oscylowała wokół 26 000 – tak wynika z danych portalu ogłoszeniowego OtoDom. Oznacza to wzrost o niemal 15% względem września oraz, co ważniejsze, jeden z najwyższych poziomów podaży mieszkań na wynajem od 2018 roku. Ale poszukujących mieszkania na wynajem jest mniej niż w poprzednich latach.

Zobacz również:

(Nie)ciekawa sytuacja na rynku najmu. Czynsze spadają, a koszty…

Z jednej strony studenci coraz częściej wybierają różnego rodzaju akademiki (w tym prywatne działające w wygodnym modelu na abonament), z drugiej strony ustał napływ uchodźców z Ukrainy, a z trzeciej strony od roku spada cena kredytu, co kusi wielu dotychczasowych najemców, by spróbować się „usamodzielnić”. Na rynku najmu zostają ci, którzy mają nieustabilizowaną sytuacją rodzinną lub zawodową, mało zarabiający albo nieposiadający zdolności kredytowej.

To oznacza, że ceny najmu zaczynają spadać. I jednocześnie zaczynają łapać w kleszcze osoby posiadające mieszkania na wynajem. Bo z jednej strony o mniej więcej 5–10% w skali roku idą w górę koszty administracyjne, które zwykle przerzuca się na najemców, a z drugiej strony możliwości finansowe wielu najemców chyba doszły już do ściany.

Sytuacja na rynku najmu pod presją rosnących kosztów administracyjnych
Sytuacja na rynku najmu pod presją rosnących kosztów administracyjnych

Jeden z czytelników zapytał mnie niedawno, ile może zażądać za 70-metrowe mieszkanie poza centrum dużego miasta. Skierowałem go do znajomego pośrednika nieruchomości. Wyrok brzmiał: 4000 zł razem ze stałymi opłatami eksploatacyjnymi. Zdaniem pośrednika ludzie w tej dzielnicy nie są w stanie płacić więcej. To może być kłopot dla wielu wynajmujących, bo rośnie ryzyko, że nie będą mogli w pełni przerzucić ewentualnego wzrostu opłat eksploatacyjnych na najemców.

Powodem kłopotów z przerzucaniem rosnących opłat na najemców jest prawdopodobnie zwalniający wzrost wynagrodzeń (w ostatnim roku ich realny wzrost wynosił tylko 4%, a w przypadku części osób podwyżek nie było w ogóle). Osoby wynajmujące od kogoś mieszkanie zwykle nie leżą na pieniądzach, więc wolniejszy wzrost dochodów ma znaczenie dla ich „wypłacalności”. Bo gdyby leżały, to kupiłyby mieszkanie na własność. Ich elastyczność na wzrost czynszu jest coraz bardziej ograniczona.

Sytuacja na rynku najmu - mniejsze podwyżki wynagrodzeń najemców
Sytuacja na rynku najmu – mniejsze podwyżki wynagrodzeń najemców

Ile można wycisnąć z mieszkania na wynajem?

Stawki czynszów od dwóch lat prawie nie rosną. Z danych OtoDom i innych firm zbierających dane wynika, że przeciętny czynsz najmu w Warszawie jest mniej więcej na poziomie sprzed trzech lat (ok. 5000 zł miesięcznie za 60-metrowe mieszkanie plus opłaty administracyjne). We Wrocławiu jest podobnie, choć tutaj ceny są niższe, ok. 3100 zł plus opłaty administracyjne.

W Łodzi i Poznaniu płaci się 2400 zł plus czynsz do wspólnoty mieszkaniowej (w obu przypadkach trzy lata temu było o kilka procent mniej), a w Trójmieście rynkowa stawka za średniej wielkości mieszkanie w przeciętnie atrakcyjnym miejscu wynosi 3300 zł – to jedno z nielicznych miejsc na mapie, gdzie czynsze jeszcze rosną w porównaniu z poprzednimi latami.

Oczywiście to tylko przybliżone dane, wiele zależy od standardu mieszkania, a jeszcze więcej  od lokalizacji. Ale według uśrednionych danych statystycznych cena najmu mieszkania bez uwzględnienia opłat administracyjnych waha się od 60 zł za metr do 80 zł za metr w centrach miast oraz nie przekracza 40 zł za metr w mniej atrakcyjnych lokalizacjach.

Nie wszędzie wynajmujący mają problem z przerzuceniem rosnących stawek opłat administracyjnych na najemców, ale coraz więcej jest takich miejsc, w których taki problem mają. A to powoduje, że najem nie jest już tak beztroskim i opłacalnym przedsięwzięciem, jakim był w ostatnich dwóch dekadach. Z jednej strony rosły ceny rynkowe mieszkań, czyli wartość majątku wynajmującego, a z drugiej strony „ssanie” na rynku najmu zwykle było wystarczająco duże, by co najmniej o inflację móc podwyższać stawki.

Teraz to jest dużo trudniejsze. Rosnące koszty administracyjne sprawiają, że podwyższanie najemcom czynszów jest coraz bardziej ryzykowne, bo może oznaczać ich utratę. A każdy miesiąc bez najemcy jest znacznie „droższy” niż kiedyś i coraz trudniej go odrobić. Rynek jest coraz trudniejszy, więc częściej przy poszukiwaniach nowego najemcy trzeba korzystać z usług agencji nieruchomościowej – a to również „odcina” jeden miesięczny czynsz i mocno uderza w rentowność najmu.

Czynsze najmu w ostatnich latach - źródło infografiki: Bankier.pl
Czynsze najmu w ostatnich latach – źródło infografiki: Bankier.pl

Sytuacja na rynku najmu wypłoszy landlorów?

Niewykluczone, że wkrótce zaczniemy się zbliżać do sytuacji, która panuje w Niemczech czy w krajach skandynawskich. Tam opłacalność najmu w dużym stopniu zależy od efektów skali. Koszty utrzymania nieruchomości, ich okresowego odnawiania i pozyskiwania najemców są na tyle wysokie, że dla kogoś mającego do wynajęcie jedno, czy dwa mieszkania – jest to zajęcie niskodochodowe.

Rynek przejmują wielkie fundusze inwestycyjne, zarządzające kilkoma tysiącami mieszkań na wynajem i korzystające z efektów skali. Z jednej strony koszt finansowania mają niższy, niż indywidualny landlord (w hurcie pieniądz jest tańszy, niż w detalu), z drugiej strony wszystkie koszty stałe rozkładają się na dużą liczbę mieszkań, a więc są jednostkowo mniejsze.

„Czy nie lepiej ulokować pieniądze w obligacje?”. To pytanie, które będą musieli sobie postawić niektórzy wynajmujący w najbliższym czasie. Mając 50-metrowe mieszkanie w dużym mieście, warte 750 000 zł, mogą „wycisnąć” z czynszu nie więcej niż 50 000 zł rocznie. Odejmując koszty związane z ewentualnymi remontami i naprawami oraz amortyzacją mieszkania – będzie to 45 000 zł. Odejmując podatek ryczałtowy 8,5% – zostanie 40 000 zł.

To już niewiele więcej niż 5% rocznie, które można wycisnąć z inwestycji w obligacje skarbowe, czy 6-7% stopy zwrotu z funduszu inwestującego na rynku obligacji korporacyjnych. Sporo porządnych spółek dywidendowych, notowanych na warszawskiej giełdzie, daje perspektywy wypłaty dywidend na poziomie 4-5% lub wyższych. Ba, nawet złoto, mające dużo mniej „wad” jako inwestycja alternatywna, w ostatnich latach pokonywała nieruchomości wynikiem z inwestycji.

Wady i zalety „betonowego złota” jako źródła dochodu pasywnego

Nieruchomość na wynajem – także przez pryzmat niskiej płynności zaangażowanego w „betonowe złoto” kapitału, bardziej niepewnych perspektyw wzrostu wartości rynkowej oraz dodatkowych czynników ryzyka (od możliwości rezygnacji najemcy poprzez wprowadzenie podatku katastralnego lub ograniczeń w najmie krótkoterminowym, aż po brak możliwości ubezpieczenia majątku na wypadek wojny) – wydaje się być mniej atrakcyjną lokatą kapitału, niż w poprzednich latach.

Im więcej osób żyjących z wynajmu nieruchomości będzie się zastanawiało nad tym „modelem biznesowym”, tym ciekawiej może się dziać na rynku najmu. Niższe stopy procentowe, które powinny zakotwiczyć w okolicy 4%, z jednej strony podnoszą atrakcyjność najmu (bo konkurencyjne obligacje będą płaciły coraz mniejsze odsetki), ale z drugiej strony podnoszą też atrakcyjność zakupu mieszkania na własność. A to może oznaczać, że na rynku najmu pozostaną tylko stosunkowo mało zasobne osoby. Takie, którym trudniej będzie „wrzucić w czynsz” szybki wzrost opłat administracyjnych.

———————

ZOBACZ WIDEOFELIETONY O TYM:

 

———————

CZYTAJ WIĘCEJ O NAJMIE:

betonowe złoto - czas dywersyfikacji

demografia załatwi nam spadek cen mieszkań? Japonia pokazuje drogę

z tym pomysłem czynsz spadnie?

polski rynek najmu - wysoki sezon

jawność cen mieszkań

wynajmujesz mieszkanie - będzie bieda na emeryturze

kupowali mieszkania na wynajem heimstaden

podatek katastralny. czy trzeba się go bać

pochodzenie mieszkańców

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

ZNAJDŹ SUBIEKTYWNOŚĆ W SOCIAL MEDIACH

Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.

>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj

>>> Samcikowy profil w portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj

>>> Nasz profil w Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj

>>> Połącz się z Samcikiem w Linkedin jak 26 000 ludzi. Dołącz tutaj

>>> Nasz profil w YouTube subskrybuje 12 000 widzów. Dołącz do nich tutaj

>>> „Subiektywnie o Finansach” jest już w BlueSky. Dołącz i obserwuj!

——————————–

zdjęcie tytułowe: Praxie05/TungArt7/Pixabay/Canva

Subscribe
Powiadom o
113 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Sławek
5 miesięcy temu

Zawsze sie zastanawiam skad te wartosci rzedu 5% (i wiecej) rocznie. Jak ja liczylem oplacalnosc wynajmu mieszkan w kilku miastach, to zawsze wychodziło mi w okolicach 3%
A jak ktos mnie czarowal swoimi 8% rocznie z najmu, to juz bylem pewny, taka osoba nie potrafi poprawnie liczyc ROI z tego biznesu.

Ppp
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tyle samo dają aktualne obligacje skarbowe (w IKE nawet więcej). Już lata temu napisałem komentarz w stylu: „Lepiej mieć 4% za leżenie do góry brzuchem, niż 8%, przy których trzeba biegać”. A tu się okazuje, że i tych 8% przeważnie nie ma.
Chyba, że mieszkanie się ODZIEDZICZY.
Pozdrawiam.

Stef
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

W ruletce moge wygrać 2:1 trzeba mieć tylko trochę szczęscia

Tomek
5 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Bo i mieszkanie na wynajem musi być dobrze dobrane i kupione, dobra rentowność jest wynikiem głównie dobrego zakupu, później nie ma już za wielu opcji, bo czynsz jest dyktowany przez rynek.

Adam
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dokładnie. Panie Macieju a czy może Pan podzielić się swoimi przewidywaniami co do cen w Warszawie w długim terminie – czy będą podążać za inflacja czy jednak realne obniżki (nie mam na myśli jakichś -+/1% w konkretnym Q tylko bardziej długofalowo)

Xxx
5 miesięcy temu
Reply to  Sławek

No a jak liczyłeś?
Przecież jeżeli pobierasz od osoby której wynajmujesz 2700 zł i to daje Ci stopę zwrotu 3% to żeby zrobić z tegorocznych 8% wystarczy znaleźć kogoś kto da Ci za to samo 2850 zł. To nie jest aż taka duża różnica.
Jakby ludzie mieli mieć z tefo bzinesu realne 3% to by się w to nie pakowali.

Sławek
5 miesięcy temu
Reply to  Xxx

Wlasnie tak widze osoby, które twierdza ze maja 8% z najmu.

Max
5 miesięcy temu
Reply to  Xxx

A nie jest tak, że dużo ludzi nie umie liczyć, nie wiedzą, że obłożenie nie będzie 100 procent, że przytrafią się naprawy i remonty itp. I brak im wiedzy w kwestii innych form inwestycji. I dlatego się ładują w nieruchy. A że potem z takich nieruchów trudniej wyjść, niż z akcji na przykład, to tak w tym tkwią i w ogóle nie liczą. Wiele decyzji inwestycyjnych na rynkach kapitałowych jest irracjonalnych, jest to dobrze opisane w literaturze. Dlaczego w nieruchach miałoby być inaczej?

Xxx
5 miesięcy temu
Reply to  Max

A ok czyli ludzie owczym pędem inwestują w nieruchomości i nitk nie zauważył, że na tym tracą? Brzmi logicznie chociaż nie wiem czy ja to komuś powtórzę i się pod tym podpiszę.

Last edited 5 miesięcy temu by Xxx
Max
5 miesięcy temu
Reply to  Xxx

Ja się nie zajmuję nieruchami, tylko akcjami. I nawet tu, gdzie wystarczy kliknąć, żeby pozbyć się nieudanej inwestycji, ludzie potrafią hodować straty miesiącami. Nie szkodzi, że inne walory rosną, a ten, który mają w portfelu spada, albo stoi w miejscu. Zawsze można sobie dorobić jakąś legendę, że przecież odrośnie. W nieruchach dorobienie legendy jest jeszcze łatwiejsze: będzie dla dzieci, dobra miejscówka, ładna okolica itp. Część ludzi wynajmuje swoje stare mieszkania, a z tym wiąże się wartość sentymentalna. Kupno mieszkania to też znacznie więcej zachodu, niż kupno akcji, trzeba je też wyposażyć itp. Łatwiej się do tej inwestycji przywiązać, a potem… Czytaj więcej »

Xxx
5 miesięcy temu
Reply to  Max

„I nawet tu, gdzie wystarczy kliknąć, żeby pozbyć się nieudanej inwestycji, ludzie potrafią hodować straty miesiącami” „Nie szkodzi, że inne walory rosną, a ten, który mają w portfelu spada, albo stoi w miejscu.” Co to są za bzdury napisane? Tak taktyka buy and hold, inwestowanie pasywne daje statystycznie lepsze efekty niż akwtywne inwestowanie w przypadku małych inwestorów zarządzających swoim domowym budżetem. A pisanie o sprzedawaniu aktywa tylko dlatego ze przed chwilą spadalo, a kupowaniu tego ktory pezed chwilą rósł to jest najbardziej naiwna forma „timing the market” która zazwyczaj kończy sie tym, że sprzedajesz w dołku,a kupujesz na górce. To… Czytaj więcej »

Daniel
5 miesięcy temu
Reply to  Xxx

Tak, ludzie owczym pędem inwestują w mieszkania, a zarabiają na nich mniej niż planowali i niż mogliby w alternatywnych bezpieczniejszych scenariuszach.

Xxx
5 miesięcy temu
Reply to  Daniel

No tak ale planowali pewnie tyle zarobić żeby te mieszkania się same spłacały i jeszcze kupowały im kolejne podczas gdy oni będą kursować miedzy salonem bmw i porsche i wybierać kolejne modele dla siebie. No to trochę ich rzeczywistość zaskoczyła,.ale z tego nie wynika że mają mniej niz na obligacjach. Mam znajomych ktorzy z tego wyszli bo roboty sporo, bo w przeciwienstwie do obligacji, nieruchomość to nie jest kup i zapomnij. Dlatego tym bardziej nie wierzę w banialuki:) pozdrawiam bajkopisarzy i owczy pęd.

Daniel
5 miesięcy temu
Reply to  Max

Oczywiście masz rację, ale w Polsce wszyscy uczestnicy rynku wierzą, że na nieruchomościach nie da się stracić. To jest wręcz dogmat.

Xxx
5 miesięcy temu
Reply to  Daniel

Czekam na tąpnięcie, fajnie wtedy ceny w dół polecą, wybiorę sie na zakupy. Natomiast biorąc pod uwagę dogmat tego goscia powyżej od sprzedaży w dołku i kupowania na górce, skoro do tej pory nieruchomości rosły to zawsze będą rosły. Skoro do tej pory człowiek nie umarl to zawsze będzie żył. Warto nie myśleć o złożoności problemu tylko być kolejnym z milionów którzy muszą się na własnej skórze przejechac. Na koniec podam, 3% rocznie to ja więcej mogę wyciągnąć jakbym sprzedał nieruchomość w której mieszkam, a żeby wyciągnąć mniej jakbym ją komuś wynajął niż 3% to by znaczyło, że musiałbym najemcy… Czytaj więcej »

Last edited 5 miesięcy temu by Xxx
Adam
3 miesięcy temu
Reply to  Max

Tylko na końcu pytanie brzmi – w co fizycznego chcesz włożyć tą kasę z giełdy czy obligow? Bo chyba wszyscy chcą ją wydać……..

Xxx
5 miesięcy temu
Reply to  Xxx

Tyle minusów do obiektywnej prawdy, a dalej nikt nie potrafi odpowiedzieć na zadane pytanie.

Alf/red/
5 miesięcy temu
Reply to  Xxx

Dobrze, skoro wciąż nie widzisz… Jeśli pobierasz 2700 i daje Ci to stopę zwrotu 3%, to bazą (wartością mieszkania?) jest milion z małym haczykiem. Możliwy przypadek. Od tego miliona 8% to będzie 7200, a nie 2850. Albo inaczej – wzrost z 3 do 8, to jest 2,6 raza. Więc i 2700 musi wzrosnąć 2,6 raza, czyli do siedmiu tysi. Jeśli za to samo podniesiesz dochód do 2850, to rentowność wzrośnie jedynie do 3,2%. /No chyba, że 2700 to nie jest na czysto, ale to jest dopiero przelew od lokatora, a potem masz koszty (np. spółdzielnia, prąd i podatek) 2600, wtedy… Czytaj więcej »

Rob
5 miesięcy temu
Reply to  Xxx

No dobra, usiadłem. Jak to wyliczyłeś?

Michał
5 miesięcy temu

Ale niższe stopy podbijają ceny mieszkań

Wunderbar
5 miesięcy temu

I bardzo dobrze. Najwyższa pora żeby trochę otrząsnęli się Ci, co swego czasu mieli politykę „kredytuj się pod kurek, kupuj beton, najemcy spłacą Ci kredyt i jeszcze zarobisz.” Podwyżki stóp już były pewną terapią szokową, teraz pola na długotrwałe wyrywanie tych chwastów. Polska (bez)myśl inwestycyjna może nareszcie trochę dojrzeje.

Niko
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Do tego żeby mieszkania już, nie były napędzane spekulacyjnym popytem są potrzebne lepsze bardziej atrakcyjne miejsca do, zainwestowania pieniędzy w miarę bezpieczne i to jest potrzebne dla normalnego rozwoju moim zdaniem.

Luigi
5 miesięcy temu
Reply to  Wunderbar

I to jeszcze przy wspanialym akompaniamencie płaczu influencero/inwestorow Kubów Mideli (Midelów?) że im sie rentowność ich klitek 20m2 nie spina.

Nie zebym byl szczegolnie zawistny, to kwestia empatii wobec zwyklych ludzi

Tomek
5 miesięcy temu

Obligacje to słabe porównanie do mieszkań, bo jednak oprócz czynszu najmu korzyścią jest wzrost wartości mieszkania. A jeśli będziemy inwestować w obligacje i przejadać odsetki, to nasz kapitał będzie w wyniku inflacji malał.

Porównanie ze spółkami dywidendowymi znacznie lepsze.

Myślę że docelowo rynek tak się skalibruje, że zarobek na najmie będzie minimalnie lepszy od zarobku z giełdy, bo i jest nieco bardziej ryzykowny i kapitałochłonny. Bezpieczniej mieć ulokowane pieniądze w etf zdywersyfikowane go globalnego rynku dający średnio 3.5-4,% ponad inflacje rocznie, niż dające tyle samo mieszkanie na wynajem.

Mike
5 miesięcy temu

Jeśli biznes nie idzie, trzeba go sprzedać lub zamknąć.

mirekk
5 miesięcy temu

Módlcie się, żeby wam imigranci nie wyjechali 😛

Mateusz
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

wszystkich będzie mniej, zostanie tylko AI

Mateusz
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

wywłaszczą

Marco
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeden taki cwany w Afryce kiedyś wypędził z kraju azjatów (hindusów), bo mu kraj okradali. Hindusi wyjechali, a gospodarka i dalej całe państwo się poskładało. Jak Ukraińcy wyjadą, to budowlankę i produkcję w Polszy możecie zamknąć, a ceny/inflację pomnożyć x2. Ukraińców pozbyć chcą się „elitarne” niziny, bo to w ich rynek najmocniej weszli przybysze ze wschodu. Problem w tym, że te polskie niziny po 1 zamkniętym tygodniu pracy (zapłaconej tygodniówce) na budowę nie wracają. „Był człowiek, nie ma człowieka”

Last edited 5 miesięcy temu by Marco
Bit
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Bez nich daliśmy radę wcześniej to i teraz sobie poradzimy. Niziny bez nich sobie poradzą, gorzej będzie miała „klasa średnia”.

kuba
5 miesięcy temu
Reply to  Bit

a wczesniej to kiedy??

Swawolnik_Okrutny
5 miesięcy temu
Reply to  Marco

Jak czytam, że nie poradzimy sobie bez przybyszów to mnie skręca. Przy deficycie 300 mld pln rocznie szasta się pieniędzmi na prymitywne rozdawnictwo, płaci się kasę za nic nierobienie, a potem lamenty, że rąk do pracy brakuje. Jak się zastopuje ten rozdawniczy proceder to się chętni do roboty szybko znajdą. I kiedyś to musi zostać wdrożone bo finanse państwa już dziś są w stanie agonalnym.

Stef
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To czas podnieść pensje w tych „niektórych zawodach” to się chętni do pracy znajdą.
Mozna tez poprawić warunki pracy albo dać umowę o pracę zamiast zlecenia. Najprościej napisać „nie chcą peacować, za miskę ryżu?

Tomek
5 miesięcy temu
Reply to  Stef

Albo można zatrudnić imigranta, ty się dziwisz że ludzie prowadzący biznesy podejmują korzystne dla siebie i szkodliwe dla społeczeństwa decyzje? Przecież to się wszystko sklada, będziesz miał więcej zysku zatrudniając imigranta, to to robisz.

Last edited 5 miesięcy temu by Tomek
Swawolnik_Okrutny
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Zamożności też, to wiadomo. Niemniej na przykładzie stanowiska kasjerki w stonce- kiedy dyskonty znacząco podniosły pensje dla pracowników handlu? – po wprowadzeniu przez poprzednią władzę 500+. Wtedy kobietom nie opłacało się chodzić do pracy. Do roboty chodził ojciec rodziny, a matka zajmowała się domem i dostawała świadczenia na pociechy. Problem jest szerszy, bo jak dziewczyna skończyła swoją karierę w wieku dajmy na to 40-45 lat to w dalszej kolejności będzie potrzeba, żeby jej do emerytury dodać w taki czy inny sposób. I znów społeczeństwo będzie się składać. A teraz te braki kadrowe uzupełniają migranci ze wschodu. Niemniej, gdyby nie było… Czytaj więcej »

Tomek
5 miesięcy temu

„A zaspokojenie podstawowych potrzeb dziecka to obowiązek rodziców.” Dokładnie i dlatego tych rodziców coraz mniej. Bo wystarczy nie być rodzicem inie masz żadnych obowiązków. Jak już tak was to 800+ kręci. Mam trojke dzieci jak moja zona zaszła w pierwszą ciążę to zarabialiśmy bardzo podobnie, po 12 tys zł mniej więcej. Po trzecim dziecku różnica w naszych odchodach była rzędu 30%, a teraz jest ja poziomie 20%. Ja zarabiam około 25 tys zł, a ona około 20 tys zł i jak dzieci dorosną. Na dzieci wpływa 2400 zł, tylko jak dzieci dorosną 800+ zniknie a luka w wynagrodzeniu zostanie bo… Czytaj więcej »

Marco
5 miesięcy temu

A ja wolę kilka tysięcy zapłaconych (refundowanych) antybiotyków lub 100 pomp insulinowych / 20 inkubatotów niż 1 uratowane systemowo dziecko za 1 mln. Ideały są piękne, ale rozbijają się o ekonomię (pieniądze). Czy gdy to moje dziecko będzie potrzebować 1 mln, zdania nie zmienię? Oczywiście że tak, bo „punkt widzenia…”

Alf/red/
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Czytałem niedawno (z miesiąc temu) bodaj w Polityce, że socjał mamy na poziomie 4% PKB, przy czym jest tego tyle 'strumyczków’, że nie wiemy precyzyjnie ile łącznie. I że te 4% to jest górna strefa w UE. A prywatnie – gadałem kiedyś, z 10 lat temu już, z taką stereotypową madką – czwórka dziatwy każde od innego, żyje na kocią łapę z kolesiem robiącym na czarno, MOPS ją utrzymuje tak, że miała całe nowe AGD i każdy dzieciak miał tableta. 10 lat temu. A na to łożę ja, etatowiec ponad drugim progiem.

Tomek
5 miesięcy temu
Reply to  Alf/red/

Co to znaczy miała całe nowe AGD? W sensie co rok zmieniała na nowe czy o co chodzi? Czy jest jakaś klasa ludzi co nie zasluguje żeby mieć nowy mikser mpm? I w końcu to mops ja utrzymuje a pracujacy na czarno chłop to sobie hobbystycznie chodzi do pracy? Tyle się w tej historii nie klei, obmyśl tą propagandę jakość lepiej.

Alf/red/
5 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Miała własne całe nowe AGD oraz meble kuchenne. Wynajęła moje mieszkanie i poleciła opróżnić kuchnię, no i słusznie, bo meble kuchenne były fatalne. MOPS dopłacał do opłat za mieszkanie. Pracujący na czarno chłop nie jest uwzględniany przez MOPS, bo po pierwsze konkubent, a po drugie bez oficjalnych przychodów. Chcesz jeszcze o coś spytać? Adres mieszkania? Nazwisko tej pani?

Marco
5 miesięcy temu

A może i Pana skręcać. Ja nie o tym pisałem. Akurat nasz socjal specjalnie nie dotyczy tych o których pisałem. Np. młodzi roczniki 95+ (nawet 90+) dzieci mieć nie chcą, to 800+ i preferencji podatkowych nie widzą. Motywuje się ich brakiem podatku, ale żeby coś z tego mieć to trzeba zarabiać. Nic za darmo. A tu kiszka… lista życzeń na „rozmowie” o pracę długa jak paragon z Lidla. Kwalifikacji brak, a po przebalowanym weekendzie w poniedziałek telefonu nie odbiera. I tak 80% doświadczeń z zatrudnianiem młodych. A! I oni do żadnych prostych prac! Oni nie godni! Od razu na stanowiska… Czytaj więcej »

Tomek
5 miesięcy temu
Reply to  Marco

„Akurat nasz socjal specjalnie nie dotyczy tych o których pisałem. Np. młodzi roczniki 95+ (nawet 90+) dzieci mieć nie chcą, to 800+ i preferencji podatkowych nie widzą.” No to już masz socjal że możesz w ogóle chcieć nie mieć dziecka gdy społeczeństwo potrzebuje. Tymczasem nam rodziców sie rzuca fragmencik kosztu wychowania dziecka, placimy dokładnie taki sam podatek dochody jak wy (nawet wyższy bo dziecko kosztuje więcej niz te 800 zl wiec trzeba zarobić więcej), a na koniec jak zostaniesz emerytem to zaczniesz wyciągać lapy po twoje 13, 14 darmowe leki i inne socjale. Oczywiście ty klamliwie powiesz, że sobie na… Czytaj więcej »

Marco
5 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Na przyszłość radzę czytać ze zrozumieniem xD „kulą w płot”

Tomek
5 miesięcy temu
Reply to  Marco

Ojoj, dziecko się dowiedziało jak dorosły świat wygląda. Co do tej pory się śmiało z kolegami, że w korpo to tylko kawka, w urzedzie to tylko ploteczki, a u prywaciarza w c
..a cięcie też zajęcie, a teraz nagle się obudziłeś jak prawdziwe życie wyglada:D
Nie bój sie dziecko, rynek pracy na który wchodzisz jest intak dużo bardziej ucywilizowany niż gdy ja szukałem pierwszej pracy.
Ale z jednum się zgadzam pit 0% dla młodych, to najglupsza szkodliwa forma socjalu jaką mozna było wymyśleć i trzeba to zabrać w końcu
.

Marco
5 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Dlaczego 0% podatku to najgłupsza forma socjalu? Nie pracujesz nie masz socjalu, pracujesz masz socjal. Zupełne przeciwieństwo świadczeń bezpośrednich, gdzie kasa wpływa na konto bez względu na twój wysiłek.

Aleks
5 miesięcy temu
Reply to  mirekk

Nie wyjadą,bo na rynku braku osób pracujacych fizycznie.
Polska patologia socjalna nie bedzie sobie brudzić rak sprzątaniem, itp.zajeciami niegodnymi osób z niskimi kwalifikacjami

Tomek
5 miesięcy temu
Reply to  Aleks

Dobrze, że ty jeden sprawidliwy zatrudniłeś się na stanowisku dla osób z niskiki kwalifikacjami.

Mmmm
5 miesięcy temu

Do tego trzeba by dodać jeszcze dyskusje o podatku katastralnym. Na razie jeszcze bez konkretów w postaci projektu ustawy ale deficyt budżetu coraz większy. No i demografia. W Warszawie w pierwszym półroczu 2025 przybyło tylko 190 osób wg. GUS. Jeszcze niedawno było to ponad 12K rocznie. Zasoby do migracji wewnętrznej się wyczerpują.

Niko
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja, bym poszedł dalej w promieniu 30km od Wrocka koszty życia jeszcze bardziej spadają a do pracy czasami szybciej można dojechać pociągiem, samochodem np. Expresówka niż z różnych końców Wrocka kisząc się w korkach 😉 nie wspomnę o jakości powietrza, zieleni, ciszy i spokoju😉mieszkanie w takim dużym mieście męczy to dla tego tyle osób wybiera okolice z dobrym dojazdem do dużego miasta.

Marco
5 miesięcy temu
Reply to  Niko

„Czasem” słowo klucz. Niezmiernie mnie interesuje ta optyka lepszego położenia suburbiów w kontekście transportu. Nierzadko słyszę, że ktoś z przedmieść do centrum ma szybciej niż ci z centrum. Ja się pytam – jak? Mój przypadek to Poznań. Miasto posiada tzw. ramy komunikacyjne (takie wewnętrzne obwodnice). Są 2 ramy pełne (I, II), i jedna niedokończona (III) oraz obwodnica autostradowa A2. Centra biznesowe zlokalizowane są nie dalej jak do II ramy. To jest ścisłe centrum. Co oznacza przebijanie się przez A2, III ramę i dalej. Jakim cudem ktoś z przedmieść ma się tam dostać szybciej niż ja mieszkający przy II ramie? Zieleń… Czytaj więcej »

Mmmm
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale też nie ma młodzieży na wsiach tyle co wcześniej.. Między dużymi miastami nie ma masowej migracji (poza Łodzią). Pensje zbliżone na podobnych stanowiskach. Kiedyś w Warszawie także dla przeciętnych osób były lepsze warunki (typu sprzedawca w sklepie).
W 2005 roku mediana dla Warszawy to 3950 przy 2500 dla całej Polski (158%). W 2024 to 8900 do 7260 (122%). Biorąc pod uwagę, że w Warszawie ma centrale wiele firm i praktycznie wszystkie urzędy to to już nie to😀

Stef
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Co jest niby tansze we Wrocławiu oprócz mieszkań. Benzyna jest nawet droższa, ceny w dyskontach takie same?

TomR
5 miesięcy temu
Reply to  Stef

Blisko Niemiec i Czech równocześnie.

TomR
5 miesięcy temu
Reply to  Mmmm

Podatek katastralny nie zmniejszy deficytu budżetu centralnego, bo tego typu podatki są lokalnymi, trafiają do samorządów.

Andrzej
5 miesięcy temu

Jak to co zrobić?
Podnieść cenę najemcy, wytrzyma.

Swawolnik_Okrutny
5 miesięcy temu

Pewnych spraw się nie przeskoczy. Jeżeli ma się puste mieszkanie na dzień dzisiejszy (listopad) to potrzeba więcej czasu na znalezienie rzetelnego najemcy. W sierpniu czy wrześniu jest sezon studencki i wtedy telefonów jest masa. Skończyły się czasy castingów i wybrzydzania ale też nie jest najgorzej. Jak mieszkanie jest schludne, a właściciel nie jest zbyt pazerny to znajdzie chętnego. Z wynajmem jest ten kłopot, że zwykle najemcy nie mieszkają latami tylko 1-2 i trzeba szukać następnego. Co do obliczania rentowności to warto liczyć nie 12 a 10 miesięcy obłożenia w roku. Bo to czas na remont/odświeżenie czy poszukiwanie lokatorów.

Michał
5 miesięcy temu

Wszystko zależy kiedy, w jakim mieście, przy jakiej cenie, w jakiej lokalizacji i jakim standardzie ktoś „wszedł” w mieszkanie. Mieszkania, w które wchodziłem 10 lat temu, teraz mają rentowność rzędu 10-15 %. Mieszkania, w które wchodziłem 5 lat temu, mam rentowność około 7-10%. To wszystko bez uwzględnienia aprecjacji. Ale mówimy o mieście powiatowym ok. 140 tys. mieszkańców, gdzie kupowałem maks. 40m2 po 140-160 tys. z niskim czynszem do administracji do całkowitego remontu, remont wtedy to ok. 40-60 tys. I to miało sens. Teraz ten biznes, ze względu na próg wejścia, koszty remontów (ergo robocizna) vs odstępne na obecnych warunkach przestał… Czytaj więcej »

Stef
5 miesięcy temu
Reply to  Michał

O klasyczny błąd. Liczenie ROI od kwoty nabycia a nie od rzeczywistej wartości. Mieszkanie kupione za 200 000 warte dziś 300 000 to wartosc liczymy od 300 000 bo za tyle sprzedamy i włożymy gotówkę w inny interes.

Stefan
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Odpowiem to zależy.
1. Jak ktoś ma puste miesiące to może mieć zbyt wysoką cenę. Mi się od 2006 nie przytrafił ani jeden pusty miesiąc. Wolę obniżyć cenę.
2. Fakt ze obligacje nie wymagają żadnego zaangażowania.
3. Przy obecnych kosztach wejscia to nie wiem czy mieszkania mają sens.
Odwieczne pytanie czy będzie wzrost cen twojej nieruchomości?

Tomek
5 miesięcy temu
Reply to  Stef

Stef zanim zaczniesz komuś wytykać błędy to się naucz czytać ze zrozumieniem. Napisał, że stopę zwrotu liczy bez uwzględnienia aprecjacji, a nie że liczy ją od wartości nieruchomości bez uwzględnienia aprecjacji. Czyli że ma 7-10% + wzrost wartości nieruchomości. Przeproś go teraz i będzie dobrze.

Stef
5 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Jesli ma ROI 10-15% bez aprecjacji to na 100% liczy od wartości zakupu.

Daniel
5 miesięcy temu

W końcu. Jako osoba planująca kupno mieszkania, bardzo na to czekałem. Może w końcu moje wynagrodzenie dogoni dynamiką wzrostu ceny mieszkań 🙂

Niko
5 miesięcy temu

Kiedyś tego nie było ale teraz w radiu co rusz słyszę o rabatach i innych bonusach od deweloperów, mimo wszystko uważam że taką fuszerke jak oni sprzedają i ciasnote to i tak masakra, później i tak wyjdą inne wady także ten tego to raczej nie są dobre produkty moim zdaniem, bezpieczniej jest na rynku wtórnym coś co już stoi parę lat 😉.

Mmmm
5 miesięcy temu
Reply to  Niko

To już było. Tak koło roku 2010. Przed kryzysem sprzedawali dziurę w ziemi. A jak się zaczęły problemy to gotowe były. Dziura w ziemi w Krakowie na os. europejskim była po 8K pln/m2 a później gotowe po 6K pln/m2.

Arabella
5 miesięcy temu

Przykład Warszawy: chętnych jest nadal bardzo , bardzo dużo (okres sierpień -wrzesien przerabiany) i więcej niż np. 10 lat temu ale mniej konkretów.. Trzeba w tym natłoku intuicyjnie rozważyć komu odda się mieszkanie. „Zwierzeta” czasem po 2-3, osoby bez stałych dochodów („przyjeżdżam szukać pracy”), obcokrajowcy w tym z innych kontynentów, ludzie, którzy deklarują świetne zawody i nie wiedzieć czemu szukają najmu, w końcu osoby dzwoniące i nie przychodzące na spotkania. Ale wcale nie jest tak, że nie ma zainteresowania. Kwestia odpowiedniego sprofilowana ceny pod to mieszkanie (standard, lokalizacja, otoczenie)..

Niko
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie zapominajmy że mogą, dojść zniszczenia, i inne upierdliwosci to już indywidualna sprawa jak właściciel do tego podchodzi,mój kolega kiedyś wynajął obcokrajowcom 3 pokoje i 6 osób, wyjechał do innego miasta a później się zdziwił że mieszkanie zdemolowane bo tak naprawdę nie wiedział co tam się działo po prostu był zbyt pazerny(ilość osób).

Niko
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dobre🤣 a, zarazem brak kultury jak można dobrodzieja swojego nie zaprosić na przyjecie😉

Tomek
5 miesięcy temu
Reply to  Niko

Dlatego cywilizowano ludzie w Warszawie i za granicą organizują kastingi na najemcę. Zbierasz całą ekipę wybierasz najfajniejszego, on od razu widzi, że chetnych nie brakuje, szukanie mieszkania staje się ciężkie i czasochłonne jeżeli większość ludzi tak robi, więc skłonność do akceptacji czegoś szybko wzrasta. A jak się robi byle jaką robotę, byle jak jak twoj znajimy, to ma tego skutki.

Arabella
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Wzrost ryzyka bo jest wysokie zainteresowanie i „rozproszenie” , które wyżej opisałam. Np. 10 lat temu nie było tylu cudzoziemców (jestem po stronie tych, którzy uważają, że dobrze dla gospodarki, że są ), nie było tylu telefonów, że „mam pieniądze ale jeszcze nie mam pracy ale jestem wyplacalny” , nie było tylu wracających z zagranicy , którzy jeszcze nie pracują ale deklarują wypłacalność , nie było tylu freelancerów, ktorzy będą zawsze w grupie osób z podwyższonego ryzyka dla wynajmującego choć przecież często zarabiają niż etatowcy, w końcu nie było ludzi deklarujących świetne zawody i nie potrafiących spójnie wytłumaczyć po co… Czytaj więcej »

Krzysiek
5 miesięcy temu

Historia pewnego mieszkania na wynajem. Zakup w 2015, kawalerka 36m2, Wrocław, dobra lokalizacja. Cena zakupu od dewelopera 235tys z wykończeniem. – cena z aktu notarialnego Mój wkład własny 50tys. (wkład własny do kredytu i meblowanie) Kredyt 203 tys. wykończone raczej budżetowo ale z pomysłem Wynajmowane przez 10 lat. Przechodzi od najemcy „z ręki do ręki”. Bez jednego miesiąca „pustego” Przez 10 lat najmu w mieszkanie zainwestowałem dodatkowo : UWAGA 1.000 zł – pralka zepsuła się pół roku temu, i tyle…… Więc nie wiem skąd te „5.000 rocznie na remonty” ? Zaczynałem od raty kredytu 991 zł Aktualnie 977 zł Na… Czytaj więcej »

Eufigirbeb
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Analiza wsteczna zawsze skuteczna 😉

Pepe
5 miesięcy temu

Porównywanie inwestowania w nieruchomości do obligacji opierając się na rentowności tylko z najmu nie uwzględniając wzrostu wartości nieruchomości w długim terminie jest jak porównywanie jabłek do pomarańczy.

Ekspert
5 miesięcy temu

Z moich obserwacji w beton pieniądze pakują Ci, którym łatwo te pieniądze płyną. Np. lekarze na nierynkowych kontraktach z Państwowym NFZ, ludzie którzy rozwinęli prostą działalność handlową w latach 90, politycy, kurtyzany które pieniądze czyszczą na remontach itp. Sprzyja temu uprzywilejowanie podatkowe betonu vs pracy / innych inwestycji

Tommy
5 miesięcy temu

Ostatnio przychodzę tu częściej dla sekcji komentarzy, zwłaszcza gdy headline chwytliwy i nie zawodzę się nigdy, contentowo na tym blogu komentarze mocno dowożą, widać że dobry target go czyta 🙂

Adam
3 miesięcy temu

Dzień dobry, generalnie widzę negatywne oceny prognoz najmu.
A ja zadam pytanie – ile % netto z zainwestowanego kapitału w 1 roku uważacie za dobry zwrot żeby porzucić obligacje/ ETF?
I czy nie uwazacie ze jednak 5 top duże miasta lepiej się bronią długookresowo z uwagi na demografię ?

Adam
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju, 6% Netto liczone jak rozumiem klasycznym ROI do wartosci za ktora mozna to rozsądnie spieniężyć? Z założeniem 11m najmu / rok i jakiejś amortyzacji – czy Pan pomija? Nie wydaje się Panu to dalej za mało za zaangażowany czas i bieganine przy założeniu ze raczej nie mamy szansy na wzrosty wartosci nieruchow przez co najmniek ładnych kilka lat…… Siedze troche w nieruchach i liczę to jak powyzej – mój rekord jest mocno dwucyfrowy ale to była ultra okazja – tanio kupiłem….. + wzrost wartości był dodatkowym bonusem… Teraz zacząłem liczyć grubszą inwestycje w której ew byłbym udziałowcem bez… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu