16 czerwca 2023

Rząd zamroził ceny energii nie tylko dla odbiorców indywidualnych, ale też dla części firm. „Firmy dostały zwroty, a ich klienci?” – pyta czytelniczka. I ma rację!

Rząd zamroził ceny energii nie tylko dla odbiorców indywidualnych, ale też dla części firm. „Firmy dostały zwroty, a ich klienci?” – pyta czytelniczka. I ma rację!

Rządzący długo nie reagowali na kryzys energetyczny, ale ostatecznie uchwalili ustawę o maksymalnych cenach prądu dla wybranych odbiorców. Pani Magda donosi jednak, że maksymalne ceny energii paradoksalnie… jeszcze bardziej napompowały inflację w Polsce. Czy ten zaskakujący wniosek może być prawdziwy? Obawiam się, że tak!

Zobacz również:

Nie da się ukryć, że rok temu sytuacja energetyczna w Polsce była nie do pozazdroszczenia. Wojna w Ukrainie wywindowała ceny prądu do niespotykanych wcześniej poziomów. W firmach (i nie tylko, bo lista dotkniętych podmiotów była długa) nie wiedziano, jak sobie z tym poradzić, a rząd – krótko mówiąc – zaspał z działaniem, proponując dopłaty to tu, to tam. Ostatecznie ustawa o maksymalnej cenie energii weszła w życie dopiero w listopadzie. I spowodowała niemałe zamieszanie!

Wsparcie zrzucane z helikoptera?

Niedawno opisywaliśmy historię pana Przemysława, którego firma – w następstwie ustawy ograniczającej wysokość cen energii elektrycznej i faktur korygujących wystawionych przez E.on – miała spore nadpłaty, ale nadal musiała uiszczać rachunki za prąd, bo usługodawca ma czas na rozliczenie tych nadpłat do grudnia 2023 r.

W podobnej sprawie napisała do nas pani Magda, która pracuje w dziale księgowości w jednej z wielu małych firm w Polsce. Branża nie jest istotna, ale jest to całkiem energochłonna firma, bo średnio miesięcznie zużywają jakieś 9 tys. kWh.

Firma czytelniczki także otrzymała faktury korygujące (w tym wypadku od Taurona) i sporą nadpłatę, która będzie rozliczona do grudnia 2023 roku, ale nie w tym tkwi szkopuł. Pani Magda zauważa, że jej firma (celowo nie podaję nazwy) przecież rok temu podniosła ceny m.in. w związku ze wzrostem cen energii elektrycznej. I teraz jej firma otrzyma rekompensatę, a klienci tej firmy już nie.

„Witam – może to Pana zainteresuje. Otrzymaliśmy w firmie kupkę faktur korygujących od Taurona za zeszły rok. Wszystko zgodnie z ustawą – jesteśmy małą firmą, więc nam się należało, ale nie o to chodzi. Łącznie zwrócą nam ponad 40 tys. zł w trzynastu ratach. I teraz będziemy co miesiąc płacić o ponad 3000 zł mniej za prąd. Tylko że my rok temu podnieśliśmy ceny, a teraz zwrotu przecież nie rekompensujemy klientom. Czy spóźnione działanie rządu (fakt, że dopiero teraz są zwroty za początek zeszłego roku) nie podwyższyło inflacji”?

– pyta mnie Pani Magda.

Czytaj też: Nieetyczne praktyki sprzedawców fotowoltaiki. „Już w lipcu podwyżki cen prądu”, „Mam dwa ostatnie miejsca na Mój Prąd!”. Jak się bronić przed takimi trikami?

Ratujmy firmy, ale nie ludzi?

Trudno się nie zgodzić z naszą czytelniczką. Rok temu wiele firm z najróżniejszych branż podnosiło ceny, powołując się m.in. na dynamiczne wzrosty cen energii elektrycznej. Taką strategię przyjęły zarówno drobne przedsiębiorstwa, jak i duże firmy. Nieraz osobiście się z tym spotkałem.

Podam przykład: prywatna placówka medyczna, cena wizyty w grudniu 2021 roku wynosiła 150 zł, a rok później (w grudniu 2022 roku) już 230 zł. Lekarz uzasadniał te podwyżki usług m.in. wzrostem ceny prądu.

I wtedy te podwyżki były uzasadnione. Przykładowo rok temu w firmie pani Magdy stawka zmienna za 1 kWh wynosiła w styczniu 0,56 zł netto, w czerwcu 1,04 zł netto, a w listopadzie już 2,07 zł netto! To zauważalny wzrost, który przełożył się na ceny detaliczne.

Problem w tym, że ostatecznie ceny energii zostały skorygowane a firmy (mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa oraz inne podmioty uprawnione) otrzymują zwroty poniesionej różnicy. A przecież żaden przedsiębiorca nie podzieli się takim zwrotem z klientami, którzy już zapłacili wyższą cenę.

Co więcej, firmy dostają nie tylko zwroty za zeszły rok, ale i w tym roku mają ustaloną maksymalną cenę za prąd. Natomiast ceny za swoje produkty mają skalkulowane na podstawie wyższych cen prądu. Czyli w gratisie otrzymali wyższą marżę (oczywiście – jeśli firma przetrwała zeszły rok).

Gdyby rządzący szybciej zareagowali i firmy od razu miałyby zamrożoną cenę prądu, to prawdopodobnie inflacja byłaby niższa. Lekarz z powyższego przykładu mógłby np. ustalić cenę na – strzelam – 190 zł. Ilu jest takich lekarzy w Polsce? To już musicie sami sobie odpowiedzieć, ale zakładam, że bardzo dużo.

Czytaj też: Ruszył nabór wniosków do programu Mój Prąd 5.0. Ale to niejedyny sposób na dofinansowanie paneli słonecznych i pomp ciepła. Gdzie jeszcze można szukać pieniędzy?

Maksymalne ceny energii – co zapisano w ustawie?

Skąd się w ogóle wzięło całe zamieszanie? Pod koniec zeszłego roku ekspresowo uchwalono ustawę „o środkach nadzwyczajnych mających na celu ograniczenie wysokości cen energii elektrycznej oraz wsparciu niektórych odbiorców w 2023 roku”, w której określono maksymalną cenę energii elektrycznej.

Było to 693 zł za MWh dla gospodarstw domowych przekraczających limity oraz 785 zł za MWh dla innych podmiotów uprawnionych (w tym właśnie dla mikro, małych i średnich firm). Ceny te obowiązują od 1 grudnia 2022 r. do 31 grudnia 2023 r.

Co ciekawe w ustawie znalazł się też zapis, który obniżył ceny energii (dla innych podmiotów uprawnionych, bo gospodarstwa domowe i tak miały ustaloną stawkę) za okres od wybuchu wojny w Ukrainie do końca listopada 2022 r., czyli obniżono już uiszczone przez przedsiębiorców faktury.

„Podmiot uprawniony, który po dniu 23 lutego 2022 r. zawarł z odbiorcami uprawnionymi (…) umowę sprzedaży (…) albo umowę kompleksową (…) w zakresie dostawy energii elektrycznej do dnia poprzedzającego dzień wejścia w życie ustawy, dokonuje z tymi odbiorcami rozliczeń wynikających ze stosowania ceny maksymalnej proporcjonalnie, w miesięcznych ratach, w okresie do dnia 31 grudnia 2023 r.”

– czytamy w ustawie. Jak widzicie, jest tam też zapis, który niejako chroni firmy energetyczne, bo pozwala im rozliczać te korekty w ratach przez cały trwający rok (to akurat dobrze, bo gdyby takie firmy musiały z dnia na dzień oddać dziesiątki milionów złotych, to mogłyby tego nie przetrwać).

Czytaj też: Energetyczna wojna w rządzie. Premier zapowiada maksymalne ceny energii, a wicepremier – nowy podatek dla firm energetycznych. Kto zapłaci, a kto zapłacze?

Niestety w Polsce nie po raz pierwszy najpierw zaniedbaliśmy sprawę (oparcie gospodarki energetycznej o węgiel, import węgla z Rosji, niespójna strategia odchodzenia od węgla, zaniedbanie energetyki jądrowej i w zasadzie zablokowanie energetyki wiatrowej, regularne marnowanie uprawnień CO2 itd.), a następnie podjęliśmy spóźnione i chaotyczne (pamiętacie wojenkę Morawieckiego z Sasinem o to, kto jest winny wysokim cenom energii?) rozwiązanie.

Ja naprawdę rozumiem, że rządząca większość musi ze sobą ustalić wspólną wersję. Ponadto narracja opozycji też nie była spójna, sytuacja była dynamiczna, po drodze mieliśmy wakacje, a Unia Europejska też zwlekała ze swoim rozporządzeniem (Rozporządzenie Rady UE nr 2022/1854 z 6 października 2022 r.).

Pod koniec października uchwalać ustawę, która ma zrekompensować podwyżki cen spowodowane wojną, która wybuchła 24 lutego? Trochę to kuriozalne i muszę przyznać rację pani Magdzie, że to zdecydowanie podkręciło inflację w Polsce. I to nie tylko bezpośrednio (spóźniona reakcja spowodowała podwyżki cen w firmach), ale i pośrednio (taką tarczę jakoś trzeba sfinansować – zadłużając się lub „drukując” pieniądze).

Zdjęcie główne: ColiN00B / pixabay

Subscribe
Powiadom o
23 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
maks
10 miesięcy temu

Co stoi na przeszkodzie żeby firma czytelniczki obecnie obniżyła ceny dla klientów?

Grzegorz
10 miesięcy temu

Po prostu pani wzięła rekompensatę i ma dodatkowy zysk a cen i tak nie obniży , może nawet podwyższy bo powie ,że inflacja… Do tego oskarży dających rekompensatę , że powodują inflację… Obniżając cenę w tym roku lub pozostawiając na tym samym poziomie sama przyczyniłaby się do wyhamowania wzrostu lub spadku inflacji…

Jacus
10 miesięcy temu
Reply to  maks

Trzeba zaznaczyć ze to nie zawsze tak działa ze firmy tak po prostu przerzucają tak po prostu cały wzrost kosztów na klienta. Czesto odbywa sie to po części kosztem własnej marży. Można to obserwować w raportach ze obroty (również przez inflacje) nie spadają, a czasem rosną, a marża spada. I to będzie głównym problemem, ze najpierw może braknąć zyskow na rozwój, a w drugiej kolejnosci na funkcjonowanie.

Hottie
10 miesięcy temu
Reply to  maks

Nic. I podwyższa ją tydzień później w związku z masą innych czynników które wpływają na cenę.

Mateusz
10 miesięcy temu

Trzeba chyba szukać lekarzy, specjalistów medycznych którzy przyjmują we własnych, prywatnych gabinetach, a nie w wynajmowanym lokalu.

Hottie
10 miesięcy temu
Reply to  Mateusz

Że niby oni nie płacą za media ? I co ze specjalistą przyjmuje w domu jak nawet głupiego rentgena czy USG nie zrobię tylko mam przyjść drugi raz jak ogarne. Żadna oszczędność.

Mateusz
10 miesięcy temu
Reply to  Hottie

Oni nie płacą za wynajem lokalu.

Rafał
10 miesięcy temu
Reply to  Mateusz

A raty kredytu?

Mateusz
10 miesięcy temu
Reply to  Rafał

Tzn.? Potrzebujący pomocy medycznej klient kliniki spłaca jeszcze czyjś kredyt?

Paulina
10 miesięcy temu
Reply to  Hottie

Dbać,dbać, dbać i jeszcze raz dbać o zdrowie tj. profilaktykę na NFZ oraz ogólnie higienę życia. Przez ostatnie 5 lat na jedynych wizytach na których musiałam być to dentysta, ginekolog i lekarz rodzinny (badania profilatyczne morfologia i te sprawy). Zapłaciłam może 1000 zł (jedna plomba plus prywatnie mammograf, bo nie chciało mi się czekać). Wiem, że łatwo się mówi ale zdrowszy tryb życia się po prostu OPŁACA, nie mówiąc że stabilizuje ten rynek i ściąga kolejki do lekarzy – no bynajmniej mi się mocno opłacił ;).

Marcin O.
10 miesięcy temu

…i tak właśnie działają rekompensaty, tarcze i inne pierdoły. Żaden przedsiębiorca otrzymując taką kasę z rekompensaty po roku nie podzieli się z nią z klientami, którzy już dawno za to nadmiarowo (jak się okazuje po czasie) zapłacili. I nie musi – a to oznacza, że ta „rekompensata” to po prostu dodatkowy zysk. I w ten sposób my płacimy więcej za towar, państwo wykłada nasze pieniądze na rekompensaty, przedsiębiorca (oczywiście w skrócie myślowym) kupuje Ferrari.

Łukasz
10 miesięcy temu
Reply to  Marcin O.

No nie kupuje, bo ten sam przedsiębiorca… Płaci więcej za usługi u innych przedsiębiorców 🙂

Jacus
10 miesięcy temu

Nauczyliśmy sie zadłużać, brakuje mi wyobraźni do czego to doprowadzi. Prosta recepta, zawsze można wziąć kredyt obecnie na 6% zeby zasypać każdy problem. Druga słusznie zauważona uwaga to krótkowzroczność rządów. Niebiorąca sie myśleć strategicznie chociażby o dywersyfikacji źródeł energii. Teraz już wszyscy chcą zamykać kopalnie i tylko atom. Znowu wyczuwam zerojedynkowosc, a wyobrażam sobie na przykład szantaż, czy kosmiczna cenę uranu. Modne jest ostatnio narzekać na unie, ale część planów jest dla nas bardzo dobrych. Kończmy ze średniowiecznymi kopalinami bo, to jest chyba do 2050, a w zamian pobierajmy grube środki na energię wiatrową, wodną i słoneczną. Do tego atom,… Czytaj więcej »

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  Jacus

(…)Teraz już wszyscy chcą zamykać kopalnie i tylko atom. Znowu wyczuwam zerojedynkowosc, a wyobrażam sobie na przykład szantaż, czy kosmiczna cenę uranu.(…) Ale z drugiej strony… gdyby Ukraina nie poszła na Memorandum Budapesztańskie to może nie byłoby wojny na Ukrainie. Mało teraz mamy taką sytuację, że jeden z gwarantów bezpieczeństwa jest agresorem, a reszta wspiera Ukrainę tak, aby przypadkiem nie wygrała wojny. Dalsze kwiatki: Saddam zawisł za Bombę, o którą nic nie robił, a z kolei przed 6 głowicami Kima wymiękł nawet Donald (…)Ogień i furia jakich świat nie widział(…) Trump. Zatem można dojść do wniosku, że pojedyńcza Bomba ma… Czytaj więcej »

Marcin
10 miesięcy temu

Trochę zaleciało hipokryzją ze strony przedsiębiorcy. Nie jej wina, że musiała podnieść ceny, w końcu prąd poszedł do góry. Ale już po uzyskaniu rekompensat nie zwróci się do klientów i nie zwróci im, chociaż części nadpłat. Nie jej wina, że nakręcono w ten sposób spirale inflacji, ale już pozostawienie sobie w kieszeni wyższego zysku jest delikatnie rzecz ujmując moralnie nie na miejscu. Inna sprawa, że ostatnio pojawiają się klauzule waloryzacyjne (np. u operatorów telefonii komórkowej). To jak to jest, że przez lata co roku nam inflacja rosła, o 2.5, 3.5, czasem o 5% itd. i jakoś tych klauzul nie wprowadzali,… Czytaj więcej »

Paulina
10 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Masz rację, moim zdaniem jedyną radą na takie praktyki jest zmniejszenie konsumpcjonizmu we własnym przypadku. Niestety w Polsce przedsiębiorcy przez Rząd i własną chciwość (w Niemczech takich nawet codziennych wzrostów cen nie było) kombinują jak mogą często oszukując klientów, nie mówiąc o przypadkach gdzie sami potrafią, a tak serio próbują, nadmuchać pewne bańki gospodarcze (po bardzo złych wynikach deweloperzy próbują straszyć młodych cenami mieszkań co jest absurdalne, bo nawet jak będziemy budować mniej mieszkań to demografiajest nieubłagana i traktowanie mieszkań jako długoterminowego lokowania kapitału jest czystą głupotą). Nie zauważają, że przez ich praktyki sami droogo kupują surowce i półprodukty. Ja… Czytaj więcej »

Hottie
10 miesięcy temu

Przy wzroscie kosztów na każdym polu od plac (2x w roku podwyższana minimalna, presja płacowa) przez media, surowce, transport taki zwrot w najlepszym przypadku spowolni nieco dynamikę kolejnej podwyżki ceny wyrobu gotowego. Zdjecie tarcz na żywność i prąd pokręci temat mocno więc na pewno nie przed wyborami. Pamiętajmy, że inflację w ogromnej części wywołują puste transfery pieniężne (programy „+”).

Pol
10 miesięcy temu

W mojej opinii zamrożenie cen prądu dla wszystkich odbiorców indywidualnych to przepalanie pieniędzy. 1. Nie ma limitu zarobków np. zamrożone ceny energii ma zarówno ten co zarabia 50 tys. zł miesięcznie, jak i ten co ma 50 tys. zł rocznie z emerytury. Jednak próg dochodowy wymaga wykorzystania sił i środków instytucji publicznych bo trzeba by jakoś te wnioski rozpatrzeć itd. 2. Z tego co wiem (proszę mnie poprawić jeśli źle piszę) pieniądze na zamrożenie cen energii pochodzą z handlu emisjami, które powinny służyć transformacji energetycznej, a nie na zamrożenie cen energii. Później będziemy płakać, że nie ma pieniędzy na nowe… Czytaj więcej »

Jacus
10 miesięcy temu
Reply to  Pol

Uważam ze błędem jest mówienie ze jakiś pieniądz poszedł konkretnie na cos. Sprzedawanie emisji, czy jakiekolwiek działanie prowadzi do zwiększania przychodu budżetu w jego trudnej sytuacji. Działaniem Państwa jest między innymi budowa i dopłaty do budowy dróg. Wymysla sie w pewnym momencie podatek drogowy, albo inna składowa choćby kosztu w benzynie i mówi sie ludziom ze teraz ta konkretna kasa będzie na drogi plus i tak dołożą z budzetu. Jak brakuje na służbę zdrowia to zrobią podatek na dzieci chore onkologicznie itd. Tak jak solidarnosciowka na inwalidów. To jest po prostu latanie dziury budżetowej i dorzucanie kasy do obowiązkowych wydatków… Czytaj więcej »

Stef
10 miesięcy temu

PGE się reklamuje na billboardach że przeznaczył 10 000 000 000 zł na wsparcie w ramach tarczy.
Jakby to przeznaczyli na budowę sieci przesyłowej o OZE, to prąd nie byłby prawie najdroższy w Europie.

Marcin
10 miesięcy temu

A może kontynuowaliby Państwo serię na temat promocji Enea Pewna Cena? Pierwsze umowy po woli dobiegają końca to można zrobić artykuł z podsumowaniem, a także pokazać w jaki sposób przejść na taryfę z cenami od URE 🙂

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Sprawdzimy temat, dzięki za zgłoszenie. Już jakiś czas temu sprawdzaliśmy czy to się opłaciło:
https://subiektywnieofinansach.pl/enea-pewna-cena-ludzie-wciaz-sie-skarza-slusznie-licze/

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu