11 stycznia 2018

Lotnisko zamknięte? On kupił ubezpieczenie od spóźnienia samolotu. I znalazł w nim… aż trzy dziwne rzeczy

Jednym z tych miejsc, w których niczego nie możesz być pewnym, jest port lotniczy. Loty bywają opóźnione przez złą pogodę, awarię maszyn, coraz częściej też przez strajki załogi albo personelu naziemnego. A czasem lotniska – jak się stało z warszawskim Okęciem – bywają zamykane na wiele godzin z powodu awaryjnego lądowania. Czekając na spóźniony samolot jeden z moich czytelników, zwrócił uwagę na ubezpieczenie dla podróżnych pod nazwą „opóźnienie wylotu”.

To zwykle część polis turystycznych, które sprzedają firmy ubezpieczeniowe, banki, biura podróży i linie lotnicze. Polisa turystyczna, dzięki temu, że jest prosta w konstrukcji, niedroga i łatwa do zakupienia. I – w przeciwieństwie do niektórych innych polis – zdaje się dawać wymierne korzyści, np. ochronę przed kosztami leczenia za granicą.

Porządne polisy turystyczne to nie tylko ubezpieczenie kosztów leczenia, pobytu w szpitalu, transportu do kraju po wypadku lub nagłym zachorowaniu i – przeważnie symboliczne – ubezpieczenie od nieszczęsliwych wypadków, ale też ochrona bagażu przed zagubieniem, pokrycie kosztów wyrobienia dokumentów w przypadku ich kradzieży podczas podróży, a nawet ubezpieczenie od opóźnienia podróży lotniczej. Wszystkow przystępnej cenie, dostępne praktycznie „na jeden klik” w bankowości elektronicznej banku lub aplikacji mobilnej.

Wszystko pięknie, ale są wśród moich czytelników tacy, których nie uda się zbyć marketingowym bla-bla. Oni każdy zapis oglądają pod lupą i – całkiem słusznie – szukają dziury w całym.

Czytaj też: Ubezpieczenie-widmo, czyli gdzie się podziało 205.000 zł? Tego nie wie nawet bank, który to-to sprzedał

Czytaj też: To ubezpieczenie najbardziej opłaci się kupić przez smartfona. Wszystko przez ten jeden buton

Opóźnienie lotu, ale którego?

Jeden z moich czytelników, zwrócił uwagę na pozornie bardzo przydatne ubezpieczenie dla podróżnych pod nazwą „opóźnienie wylotu”, które życie podróżnika weryfikuje – zdaniem mojego rozmówcy – jako niezbyt przydatne. Typowy zapis w takiej polisie brzmi:

„Jeżeli dojdzie do udokumentowanego opóźnienia o co najmniej cztery godziny: odlotu samolotu, odjazdu pociągu lub autobusu, wypłynięcia promu, ubezpieczyciel, na podstawie rachunków i dowodów ich zapłaty, zwróci ubezpieczonemu koszty poniesione na zakup artykułów pierwszej potrzeby, tj. artykułów spożywczych, posiłków, przyborów toaletowych, zakwaterowania”

Mój czytelnik zwraca uwagę, że ten zapis nie uwzględnia niektórych, bardzo często zdarzających się, okoliczności. Jak np. tej, że opóźniony choćby o godzinę lot pierwszym samolotem (np. Warszawa-Frankfurt) skutkuje naszym spóźnieniem się na drugi lot przesiadkowy (np. Frankfurt-Nowy Jork). Drugi samolot odleci punktualnie, nie czekając na nas ani minuty. Mimo, że czeka nas perspektywa spędzenia na lotnisku kilku, kilkunastu godzin – żadne odszkodowanie się nie należy.

Przecież żaden z samolotów nie był opóźniony o co najmniej cztery godziny,. A że spędzamy w miejscu przesiadki nawet 24 godziny nie z naszej winy? Cóż, jak pech to pech. Tego ubezpieczenie nie obejmuje. Towarzystwa ubezpieczeniowe boją się jak ognia wpisywać do ogólnych warunków zapisów o „spóźnieniu się na lot przesiadkowy na skutek opóźnienia odlotu rejsu poprzedzającego przesiadkę (w ramach jednej rezerwacji zapisanej na jednym bilecie i jednej linii lotniczej)” bo wiedzą, że musiałyby sporo płacić.

Czytaj też: Ubezpieczenie kosztów rezygnacji z podróży. Pod jakimi warunkami warto takie kupić?

Czytaj też: Kupujesz smartfona albo tablet i proponują ci ubezpieczenie. Warto brać? Nie warto?

Lot opóźniony, ale… odwołany

A jeśli rzeczywiście dochodzi do spóźnienia wylotu o co najmniej cztery godziny? Rzucamy się w wir zakupów „artykułów pierwszej potrzeby, tj. artykułów spożywczych, posiłków, przyborów toaletowych”? Zwykle ubezpieczyciel pokrywa takie koszty nawet do 1.000 zł. Zakupy na swój koszt to dobra rzecz, ale wyobraźmy sobie, że nagle ogłaszają, iż rejs zmienił status – jest już nie opóźniony tylko odwołany. Czyli nie odbędzie się w ogóle.

„Żegnaj zwrocie poniesionych wydatków, zostajemy z grubym plikiem paragonów, za które nikt niczego nam nie zwróci, bo o lotach odwołanych ubezpieczenie nie wspomina. Ale jaką mieliśmy pewność, że lot „opóźniony” nie zmieni się w lot „odwołany”? Żadnej. Czy warto więc zapobiegliwie kupować coś „w ciemno”, jeśli nie wiadomo, czy z ubezpieczenia skorzystamy?”

Nie wykluczam, że w tej sprawie czytelnik przedstawia jedynie czarny scenariusz. Wiele zależy od zapisów w OWU konkretnej polisy. Mogą one zawierać  wytyczne o tym jak podchodzić do lotu, który – owszem – był opóźniony, ale ostatecznie go odwołano.

Czytaj też: Zamach terrorystyczny. Czy można odwołać wycieczkę? Jak zapewnić sobie odszkodowanie?

Lot opóźniony, ale co z „pierwszą potrzebą”?

Załóżmy, że nie nasz długi pobyt na lotnisku nie wiąże się z tym, że spóźniliśmy się na przesiadkę (czyli nie możemy liczyć na zwrot kasy z ubezpieczenia), ani z tego, że samolot miał być opóźniony, a został odwołany. Załóżmy, że udało się nam spełnić warunki ubezpieczenia. Podstawiamy pod nos ubezpieczyciela nasze paragony.

Ale pojawia się wątpliwość: kto i jak decyduje o tym, co jest artukułem „pierwszej potrzeby”? Woda „Perrier” czy tylko „Cisowianka”? Kolacja za 500 zł czy tylko hot-dog i to bez musztardy, bo musztarda nie jest pierwszej potrzeby? Perfumy Yves Saint Laurent czy tylko chusteczki do nosa? A waciki? Słodycze? Guma do żucia?

W sytuacji, gdy ubezpieczyciel ma złą wolę może po prostu orzec, że to co kupiliśmy nie jest artykułem „pierwszej potrzeby”. A wtedy… żegnaj zwrocie wydatków. Oczywiście można się odwołać, a potem pójść do sądu. Tylko kto będzie w sądzie walczył o 1000 zł? W grę wchodzi jedynie postępowanie w jednym z konsumenckich sądów polubownych, które jest tańsze (kosztuje 50 zł) i nieskomplikowane.

Kiedyś było lepiej?

Mój czytelnik słusznie zauważa, że kiedyś, w czasach, gdy ubezpieczenia nie były tak skomplikowaną działalnością, ubezpieczenia od spóźnionego lotu były konstruowane na zdrowej zasadzie, że

„Towarzystwo ubezpieczeniowe wypłaci ileś-tam złotych za każdą pełną godzinę powyżej czwartej godziny opóźnienia samolotu, również w przypadku spóźnienia się na lot przesiadkowy, a suma maksymalna ubezpieczenia wynosi tyle-a-tyle złotych”.

Obecnie takich ubezpieczeń ze świecą szukać. Towarzystwa ubezpieczeniowe się wycwaniły i wymyśliły sprytnie skonstruowane ubezpieczenie, z którego trudno uzyskać jakiekolwiek pieniądze. „Zgarnąć kasę, ale niczego nie gwarantować – ot i cała tajemnica superfajnego ubezpieczenia od opóźnionego odlotu” – konstatuje czytelnik. To surowa ocena, ale czy prawdziwa? Bardzo jestem ciekaw Waszych opinii na ten temat.

ilustracja tytułowa: MichaelGaida/Pixabay.com

 

10
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
MartaArturzdziwionyRoman77Michal Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tomek
Gość
Tomek

Dokładnie tak jak piszesz. Nie kupujcie żadnych ubezpieczeń (no prawie żadnych) – ostatnio Wizz Air namówił na ubezpieczenie, a następnie firma z Londynu, która do obsługi ubezpieczenia wynajęła firmę z Belgii, która wymagała wypełnienia 7 stron formularza z załącznikami w oryginale, które należy przesłać do biura w Warszawie po rozpatrzeniu wniosku o wypłatę ubezpieczenia napisała – „odszkodowanie się nie należy bo klient źle zaplanował lot” (1 h pomiędzy odlotami na lotnisku przesiadkowym skróciło się do 0 h ponieważ lot Wizz Air się spóźnił o godzinę – nadmieniam, że ubezpieczenie nazywało się – gwarancja przylotu na czas i kosztowało 10 EURO.… Czytaj więcej »

Wojtek
Gość
Wojtek

Tak, to prawda… Właśnie z końcem roku 2017 skończyło mi się bardzo dobre ubezpieczenie „Pakiet Bezpieczeństwa” w karcie kredytowej Citi. Ubezpieczycielem był tu AIG. Nigdy mnie nie zawiodło. Otrzymywłem sumy zgodne z warunkami, tj. 150 PLN za każdą godzinę opóźnienia dostarczenia bagażu powyżej 4h opóźńienia (max. 1500 PLN) i 250 za każdą godzinę opóźnienia lotu powyżej 4h (max. 3000 PLN). Bez znaczenia było, który lot się opóźnił lub został odwołany. Produkt już nie jest dostępny, a podobnych ubezpieczeń już nigdzie nie mogę znaleźć. Żaaaal!!!

Andrzej
Gość
Andrzej

Tak, też korzystałem kiedyś z tego ubezpieczenia bo właśnie wypłacali pieniądze, ale od czasu gdy Citibank rozstał się z Miles & More przestałem. Bo warunkiem tego ubezpieczenia było opłacenie podróży kartą Citibank a przy płatności za bilet 2.000 wolałem jednak zapłacić inną kartą, zebrać mile za transakcję i liczyć na brak opóźnień

doxa
Gość

Mam karte kredytowa, na ktorej mam ciekawe ubezpieczenia. Na przyklad na to, ze rozbije samochod z wypozyczalni. Zdarzylo mi sie raz, ze ktos mi uszkodzil drzwi w takim pojezdzie na parkingu, szkoda zostala pokryta.
Jest tez ubezpieczenie od uszkodzenia lub kradziezy sprzetu, kupionego ta karta. Dwa razy z tego korzystalem.
Ach, zapomnialem dodac, ze karta jest wydana w USA przez CapitalOne. A w Katolandzie moga z wami zrobic wszystko. Wszystko. I nawet nie pisniecie.

Michal
Gość
Michal

Dopóki będą jelenie co dadzą się naciągnąć, to takie oferty będą. Państwo od wielu lat jest wypięte na obywatela, który jeszcze im płaci+lobby, to 1 głupota tego kraju. Wiedząc, że teraz każdy prawie oszust, to głupotą nr 2 danie się nabrać na nazwę produktu lub zła jego interpretacja, czy omamienie. Wystarczy jedna rzecz, nie masz czasu czytać OWU = nie bierz tego.

zdziwiony
Gość
zdziwiony

Zgadzam sie z Michałem – nie masz czasu czytać OWU, nie rozumiesz go – nie kupuj. Ubezpieczenia sa jakie sa, przez jelini, ktorzy kupuja to co im sie pod nos podsunie. Jak spadnie popyt na takie „ubezpieczenia”, to beda zmuszeni wymyslic inne, ktore sa proste i zrozumiale. No ale to nie nastapi, jak jelenie dalej beda placic. To przez jeleni cierpia ludzie myslacy, bo po co oferowac ubezpieczenia proste i czytelne, skoro zagmatwane maja wielu „chetnych”. Druga sprawa, to sie nie dziwie ubezpieczycielowi, ze nie chce placic, za spoznienie ponizej 4h, skoro w warunkach umowy wlasnie taki czas jest wymieniony.… Czytaj więcej »

Roman77
Gość
Roman77

Niestety, takie sytuacje się zdarzają i czasem się tego nie obejdzie. Duże firmy wiedzą, jak o siebie zadbać. Właśnie dlatego nam nie pozostaje nic innego, jak tylko radzenie sobie w kreatywny sposób na tym rynku. Wiem, że tanie paczki można nadać przez https://furgonetka.pl/ i na tym sporo zyskać. Jeśli będziecie w każdej sytuacji szukali najlepszego rozwiązania, to sami zobaczycie, jakie może wam to przynieść korzyści.

Artur
Gość
Artur

Trzykrotnie zdarzylo mi sie skorzystac z dobrodziejstwa ubezpieczenia podroznego: 1. ERV kupione z biletem Lufthansa – nie dostarczono bagazu do portu docelowego I zrobilem spore zakupy ubraniowo – kosmetyczne a wyplata srodkow byla po tygodniu od zgloszenia 2. Diners Club – podobna historia z bagazem – srodki wyplacono po 2 tygodniach – kupilem garnitur i kosmetyki 3. BZ WBK World (kk) – bezposredni lot odwolany FRA-KRK, linia lotnicza zmienila rezerwacje na lot przez Warszawe. Ten byl opozniony o 2h i stracilem ostatni lot do Krakowa. Ubezpieczenie pokrylo koszt noclegu w Radissonie pomimo ze zmieniona trasa byla opozniona o mniej niz… Czytaj więcej »

Marta
Gość
Marta

Udało mi się dostać zwrot poniesionych wydatków od ubezpieczyciela (Moundial), w sytuacji w której przez spóźnienie jednego samolotu o godzinę czekałam na kolejny 6h. Gdzie znalazlam haczyk? Z lotniska zadzwoniłam na infolinię ubezpieczyciela, zdobylam informacje, ze zwrot mi przysluguje. Pierwsza decyzja ubezpieczyciela byla oczywiscie taka, ze nie nalezy mi sie zwrot, ale konsekwentnie odwolywalam sie od tej decyzji powolujac sie na rozmowe z pracownikiem ubezpieczalni. W koncu, po kilku tygodniach, dostalam zwrot kilkuset zlotych, wydanych na jedzenie i kosmetyki

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany