Konta przedpłacone i boje o zwrot niewykorzystanych pieniędzy. Kupowanie usług na zasadzie przedpłaty ma jedną niepodważalną zaletę: pozwala kontrolować koszty. Nigdy nie zapłacisz wyższego rachunku, niż zaplanowałeś. Ponieważ ludzie korzystający z tej formy opłacania różnych usług to zwykle osoby oszczędne i rozsądne, tym bardziej trudno im zrozumieć, że firma nie chce oddać pieniędzy, gdy z usług na koncie przedpłaconym nie można już korzystać
Stosunkowo często w formie przedpłaty korzystamy z usług telekomunikacyjnych. Kiedyś nawet był w „Subiektywnie o Finansach” artykuł porównujący, ile można zaoszczędzić, korzystając z usług przedpłaconych, zamiast z abonamentów telekomunikacyjnych. Jeden z moich czytelników był fanem tego typu rozwiązań w Orange, ale z jakichś przyczyn postanowił zamknąć umowę, gdy na jego koncie przedpłaconym było jeszcze ponad 300 zł.
- Kiedy powinieneś się zastanowić nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Dlaczego Polacy często biorą „ślub z bankiem” na całe życie? [POWERED BY UNICREDIT]
- Od dłuższego czasu usilnie główkujesz, w co by tu zainwestować, żeby nie stracić? Te liczby mówią: „przestań się wreszcie zastanawiać” [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jesteś na początku swojej drogi zawodowej? Oto Twoja checklista na bezpieczną podróż przez życie. Osiem ważnych punktów! [POWERED BY PZU]
Kwota niepomijalna, więc mój czytelnik postanowił odzyskać te pieniądze. Pod koniec kwietnia zwrócił się do telekomu z pytaniem, jak ma postąpić, by sprawy potoczyły się gładko. Dowiedział się, że numer musi zostać wyłączony (a więc mój czytelnik nie może być klientem telekomu). Czytelnik postąpił zgodnie z dyspozycją, a więc poprosił o rozwiązanie umowy i otrzymał SMS potwierdzający przyjęcie dyspozycji przez operatora.
Konto przedpłacone: pieniądze są, ale ich nie ma
Kilka dni później czytelnik zadzwonił do Orange z prośbą o pomoc w złożeniu dyspozycji zwrotu środków na koncie. To był dwutakt, bo pierwszy z konsultantów odmówił przyjęcia wniosku (powiedział, że to nie jest właściwa ścieżka). Drugi był bardziej pomocny, gdyż pomógł w wypełnieniu wniosku, sam zweryfikował ilość środków na koncie klienta, numer karty SIM i poprosił o numer rachunku do zwrotu pieniędzy.
Po kolejnym tygodniu przyszła odpowiedź od telekomu, z której wynikało, że pieniędzy nie można odzyskać, bo „do zwrotu środków uprawnione są osoby, które w chwili składania wniosku nie są aktywnymi klientami Orange na kartę i mają na swoim koncie więcej niż 20 zł” (bo za realizację zwrotu pieniędzy pobierana jest taka właśnie opłata – notabene dość dziwna, biorąc pod uwagę, że chodzi o zwrot pieniędzy klienta).
Firma stwierdziła, że klient wciąż jest klientem, dlatego nie może odzyskać pieniędzy (a przynajmniej tej ich części, która pozostanie na koncie po pobraniu opłaty za odzyskanie pieniędzy). Okazało się, że od złożenia dyspozycji zamknięcia umowy do złożenia dyspozycji zwrotu środków upłynął zbyt krótki czas. Numer nie został jeszcze uwolniony. Szkoda, że takiej informacji nie przekazał klientowi jeden z dwóch konsultantów, z którymi rozmawiał.
Mój czytelnik odczekał więc miesiąc, a po tym terminie zadzwonił, by złożyć nowy wniosek. Został poinformowany, iż numer telefonu jest jeszcze w systemie, nie został odłączony. To zaczęło wyglądać na celowe przedłużanie procedury po to, żeby klient zapomniał o pieniądzach albo machnął na nie ręką. Ale użytkownicy usług pre-paid raczej rzadko zapominają o swoich pieniądzach, więc to się nie wydarzyło.
Kolejny wniosek o zwrot ponad 300 zł nie został uznany, o czym klient dowiedział się po kolejnym tygodniu z otrzymanej odpowiedzi od firmy. Została podana cała litania możliwych przyczyn, ale żadna nie pasowała mojemu czytelnikowi do jego sytuacji. Zadzwonił więc po raz kolejny do operatora.
„Konsultant sam nie wiedział, o co chodzi, dlaczego wniosek jest odrzucany”. Rozmowa skończyła się złożeniem kolejnej reklamacji. Po kolejnych kilkunastu dniach przyszła… kolejna odmowa. „Nie uznaliśmy reklamacji, ponieważ na numerze nie było dostępnych środków. Po przeprowadzonej weryfikacji konta, w momencie usunięcia numeru z sieci nie było na nim dostępnych środków. Masz mniej niż 1 zł na koncie.”
Mój czytelnik się załamał. Przestał już liczyć, ile razy dobijał się do telekomu o zwrot jego własnych pieniędzy. Nie dość, że firma potrąciłaby mu 20 zł za to, że oddaje jego pieniądze, to najpierw twierdziła, że nie może oddać pieniędzy, a potem że ich nie ma. W zasadzie klient był już „na ścieżce, na kursie”, by udać się do centrali firmy i zgotować krwawą łaźnię, ale stało się coś, co go powstrzymało.
Otóż telekom po kolejnych kilkunastu dniach przysłał aktualizację odpowiedzi na ostatnią z reklamacji. Uzasadnienie było zwięzłe: „wystąpił błąd po naszej stronie”. Firma niestety nie znalazła w sobie siły, żeby po tym całym zamieszaniu oddać klientowi całą kwotę, którą była mu winna – odcięła 20 zł opłaty. A klientowi wysłała darmowe „przepraszam”.
Konta przedpłacone w Panek CarSharing. Głuchy telefon
Niestety Orange nie jest jedyną firmą, która nie lubi rozstawać się z pieniędzmi swoich klientów. Jakiś czas temu opisywaliśmy w „Subiektywnie o Finansach” upadek usługi Panek CarSharing. Firma nie zdołała wygrać rywalizacji z innymi przedsięwzięciami car-sharingowymi, a przede wszystkim chyba z taksówkami, które w Polsce są na tyle tanie, że trudno liczyć na to, że ludzie będą chcieli korzystać na masową skalę z car-sharingu. Osoby, które miały konta przedpłacone w Panek CarSharing skarżą się, że nie mogą dobić się po swoje pieniądze.
„W momencie, gdy firma zdecydowała się na zawieszenie swojej usługi carsharingowej, posiadałem na swoim koncie środki przedpłacone na wynajem samochodów. Po informacji o wstrzymaniu działalności złożyłem reklamację z prośbą o zwrot niewykorzystanych środków. Niestety — mimo upływu czasu oraz przypomnień — do dziś nie otrzymałem zwrotu należnej kwoty”.
– napisał do mnie jeden z czytelników. Brak jakiejkolwiek reakcji ze strony Panek CarSharing oraz ignorowanie złożonych reklamacji budzi niepokój, zwłaszcza że sytuacja dotyczy pieniędzy wpłaconych przez klientów, którzy zostali w tej sytuacji całkowicie pominięci.
„Byłbym wdzięczny za zainteresowanie się sprawą i ewentualne jej nagłośnienie. Podejrzewam, przeglądając wpisy na stronie firmy na Facebooku, że w takiej sytuacji mogą być dziesiątki użytkowników. W razie potrzeby mogę przekazać szczegóły sprawy oraz korespondencję z firmą”
– napisał czytelnik. Próbowałem skontaktować się z firmą Panek, ale mimo kilku prób nie udało mi się udrożnić komunikacji z ludźmi w tej firmie, którzy odpowiadają za zwrot pieniędzy z kont przedpłaconych. Tą drogą proszę ich o rozwiązanie problemu i zwrot pieniędzy. A osoby, które miały w firmie konta przedpłacone, a nie otrzymały jeszcze zwrotu, proszę o kontakt via komentarz pod tekstem. Jeśli zgłoszeń będzie sporo, przyspieszę działania, które pozwolą klientom otrzymać swoje pieniądze.
———————————-
CZYTAJ NAJLEPSZE TEKSTY O WAKACJACH:

———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————-
zdjęcie tytułowe: Pixabay, Canva





