Koniec „bitcoinowej alchemii”, czas wracać na ziemię. Firma Strategy Michaela Saylora, największy instytucjonalny posiadacz bitcoinów, wycofała się kilka dni temu ze swojej najważniejszej obietnicy – że nie będzie sprzedawała posiadanych „monet”. Już raz wcześniej tę obietnicę złamała, a teraz zapowiedziała, że w ogóle się z niej wycofuje. Strategy nie miała wyjścia, to jej ratunek przed samozagładą. Ale co może oznaczać taka decyzja dla ceny bitcoina? Przyspieszenie bessy czy… jej schyłek?
Ci z Was, którzy trochę obracają się również w świecie kryptowalut – a nie wyłącznie tradycyjnych aktywów, jak akcje czy obligacje – zapewne słyszeli o tym, jak wielki wpływ na koniunkturę na tym rynku ma firma Strategy. To największy pojedynczy posiadacz bitcoinów, kontrolujący 843 700 bitcoinów o wartości rynkowej ponad 50 mld dolarów. To mniej więcej 4% wszystkich „wydobytych” bitcoinów. Dla porównania: największy ETF kupujący bitcoina (IBIT stworzony przez BlackRock) ma 770 000 bitcoinów, a wszystkie rządy łącznie – 620 000.
- Bank dopłaci do wakacji 2400 zł, a Lewandowski pomoże. Rusza nietypowa promocja: Urlopowicze będą porzucać inne banki? Analizuję! [POWERED BY BANK PEKAO]
- Trwa walka banków o portfele urlopowiczów. Czy podróżnik pokona piłkarza? 700 zł w prezencie, dobra lokata na rok, wiecznie darmowa karta bezspreadowa [POWERED BY BNP PARIBAS]
- Razem czy osobno? Wspólne konto do inwestowania to w Polsce wciąż niezbyt popularne rozwiązanie. A daje poczucie bezpieczeństwa [POWERED BY SAXO BANK]
Ta firma jakiś czas temu stworzyła mechanizm, który był uznawany za perpetuum mobile, czyli coś, co będzie już do końca świata napędzać wzrost ceny bitcoina. Firma brała z rynku pieniądze, dokładała do tego kilkakrotny lewar, kupowała za to bitcoiny, a gdy jej wartość dzięki temu rosła – powtarzała całą operację. Wydawało się, że to jedyny rodzaj „piramidy finansowej”, który ma zapewniony „wieczny” dopływ kapitału. Tym bardziej, że Strategy zapowiedziała, że nigdy nie sprzeda żadnego bitcoina, będzie tylko kupowała.
Kilka dni temu Michael Saylor, szef i twórca Strategy, ogłosił, że zmienia „model finansowania” i wycofuje się z tej obietnicy. Zapowiedział, że firma może sprzedać bitcoiny o wartości 1,25 mld dolarów, żeby nie stracić płynności finansowej. Będzie też skupowała własne akcje i przeznaczy na to maksymalnie miliard dolarów. Sęk w tym, że do tej pory Strategy robiła coś dokładnie odwrotnego – emitowała nowe akcje (albo obligacje zamienne na akcje) i kupowała za to bitcoina.
Analitycy są podzieleni w sprawie decyzji Saylora: jedni mówią, że to koniec „bitcoinowej alchemii”, a Michael Saylor wywiesza białą flagę, przyznając, że jego strategia już nie działa. Inni mówią, że to mądra decyzja, która przerywa „spiralę śmierci”, w której znalazła się Strategy i ludzie, którzy powierzyli firmie pieniądze. Owszem, Strategy odchodzi od swoich obietnic, ale przynajmniej nie zbankrutuje, a w przyszłości daje sobie szansę na „drugi oddech”. Kto ma rację i o co tu chodzi? I czy fundusz Saylora wróci do chwały „na pełnej”?
Krach bitcoinowej strategii Michela Saylora
Dlaczego Strategy odwraca do góry nogami swoją – nomen omen – strategię? Ze względu na spadek ceny bitcoina, czyli głównego aktywa posiadanego przez firmę. Jeszcze jesienią zeszłego roku bitcoin był na rynku wart 120 000 dolarów. Dziś kosztuje już tylko połowę tej ceny, co prawdopodobnie jest efektem przesunięcia pieniędzy inwestorów z kryptowalut na rynek giełdowych spółek technologicznych. A także coraz wyższej rentowności obligacji.
Bitcoin, od czasu gdy zaczęto tworzyć ETF-y ułatwiające inwestowanie w to aktywo, przestał być antysystemowy, zaczął kopiować indeksy akcji. Część inwestujących w kryptowaluty doszła do wniosku, że skoro ich wartość porusza się mniej więcej w rytm zmian indeksu Nasdaq, to lepiej inwestować w „oryginał”, zamiast w „podróbkę”. Część dotychczasowych fanów kryptowalut uciekła z tego rynku wraz z odzyskiwaniem siły przez dolara (bitcoin jest uznawany za alternatywę dla „zielonego”) po wybuchu wojny w Zatoce Perskiej. A jeszcze inni traktują bitcoina jako „cyfrowe złoto”, a wzrost opłacalności obligacji zaszkodził złotu, które nie wypłaca odsetek.

Drastyczny spadek wartości rynkowej bitcoina „zabił” model biznesowy Strategy. Polegał on bowiem na „pompowaniu” wartości spółki wraz z coraz droższym bitcoinem. Strategy emitował nisko oprocentowane obligacje, które mogą być zamienione na akcje spółki. Żeby ktoś chciał te obligacje zamienne kupować, musi mieć nadzieję na wzrost wartości spółki. Dopóki na rynku bitcoina panowała hossa – to się działo.
Strategy miała kapitalizację ponad dwa razy wyższą, niż wartość bitcoinów w jego cyfrowych skarbcach. Inwestorzy uzasadniali to tak: możemy mieć ekspozycję na bitcoina, ale nie ponosić kosztów z tym związanych. A poza tym fundusz Saylora może korzystać z dźwigni finansowej na dużo większą skalę, niż zwykły inwestor.
Dotychczasowi akcjonariusze nie mieli za złe, że Strategy emituje wciąż nowe obligacje zamienne na akcje (a więc ich „rozwadnia”), bo za te pieniądze – mnożone poprzez mechanizm lewarowania (Strategy dokładała jeszcze do nowych pieniędzy inwestorów dług) – firma kupowała drożejącego bitcoina. A ten drożał m.in. dlatego, że miał zapewniony popyt ze strony gigantycznego gracza – czyli Strategy. Coraz więcej warta Strategy była coraz bardziej zasypywana nowymi pieniędzmi inwestorów, bo każdy chciał mieć możliwość zakupu uprzywilejowanych akcji „funduszu” Saylora.
Co poszło nie tak ze strategią Strategy?
To wszystko się załamało, gdy bitcoin zaczął tonąć, a przede wszystkim wtedy, gdy jego cena spadła poniżej średniej ceny nabywania bitcoinów przez Strategy (ok. 75 000 dolarów za coina). Dziś Strategy jest warta 32 mld dolarów, a więc tylko 0,6 wartości rynkowej posiadanych bitcoinów (w szczycie chwały to było 2,5-krotność portfela kryptowalut). Cena akcji Strategy spadła z 460 dolarów jesienią w okolice 90 dolarów kilka dni temu. Firma nie może już emitować obligacji zamiennych, bo nie byłoby na nie chętnych (nie ma już pewności, że jej wartość będzie rosła).

Strategy musi jednocześnie płacić odsetki od obligacji oraz obiecane inwestorom dywidendy od akcji. I stąd pomysł, żeby się „skurczyć”. A więc z jednej strony sprzedać część bitcoinów (i zyskać płynność finansową na regulowanie zobowiązań), a z drugiej strony – skupić część akcji, czyli wykonać operację odwrotną, niż do tej pory – zapewnić inwestorom większą wartość przypadającą na jedną akcję. A tym samum zatrzymać przecenę akcji Strategy.
To nie jest głupie, bo spółka wpadła w klasyczną „spiralę śmierci”. Posiadane przez nie aktywa (bitcoin) tanieją, więc spada cena akcji Strategy. Inwestorzy obawiają się bankructwa firmy i to przekłada się na kolejne spadki bitcoina, które z kolei uderzają w cenę akcji Strategy. I kółko się zamyka. Michael Saylor postanowił przerwać tę spiralę. Powiedział: „będziemy mniejsi, ale przeżyjemy”.
Część analityków powiedziała: to super. Lepiej wycofać się z „ideologicznych” przekonań i przeżyć, niż pójść na dno z honorem. To oczywiście jest kapitulacja, bo już nikt nigdy nie uzna popytu ze strony Strategy za „gwarantowany”. I już nigdy Strategy nie będzie mogła tak łatwo pozyskiwać kapitału, bo upadł mit o „bitcoinowym perpetuum mobile”. Coś się skończyło. To zła wiadomość dla bitcoina, bo traci jedno z ostatnich oparć. I teoretycznie może to oznaczać przyspieszenie bessy na rynku kryptowalut.
CZYTAJ TEŻ:
Niektórzy analitycy chwalą Saylora. Dobra zmiana?
Ale jest i druga strona medalu. Przecięcie „spirali śmierci” może zwiastować też zerwanie nici łączącej notowania Strategy i bitcoina. Dla tego ostatniego to może być dobre, bo pozbawia inwestorów przynajmniej jednego z argumentów do sprzedawania bitcoina. Skończyły się spekulacje dotyczące przyszłości Strategy i tego, kiedy firma może stać się niewypłacalna. Jest oczywistym, że jej wartość będzie znacznie poniżej wartości rynkowej posiadanych bitcoinów przynajmniej do czasu, gdy bitcoin będzie taniał i dopóki nie wróci powyżej 75 000 dolarów (średniej ceny zakupu przez Strategy).
Realnym ryzykiem dla firmy jest rok 2029-2030, bo wtedy trzeba będzie oddać nie tylko odsetki od emitowanych obligacji (tych, które pozwalały lewarować zakupy bitcoinów, co z kolei stanowiło o atrakcyjności inwestowania w Strategy w dobrych czasach), ale i kapitał. Jeśli bitcoin będzie wtedy kosztował więcej niż 75 000 dolarów – obligacje będzie można zrolować lub spłacić, a jeśli nie… Tak czy owak – definitywny koniec „bitcoinowego perpetuum mobile” to może być zwiastun lepszych czasów dla bitcoina (niekoniecznie dla Strategy). O ile oczywiście pojawią się jakiekolwiek argumenty, by bitcoina kupować. Na razie nie ma ich zbyt wiele.
CZYTAJ TEŻ:
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————-
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
———————————
ZOBACZ SUBIEKTYWNY KANAŁ W YOUTUBE:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu „Magazyn Subiektywnie o Finansach”, a poza tym rozmowy o Waszych pieniądzach z mądrymi ludźmi, komentarze i wideofelietony oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube.
zdjęcie tytułowe:





