Jak dobrze kupić samochód? Czym kierować się przy wyborze auta nowego, a czym w przypadku zakupu używanego, by ubić dobry interes?

Jak dobrze kupić samochód? Jak przygotować się do zakupu nowego auta, a jak do używanego? Od czego zacząć poszukiwania, jakie elementy wziąć pod uwagę? Dziś zestaw rad dla tych, którzy zastanawiają się nad zakupem lub wymianą swojego samochodu

W poprzednich odcinkach cyklu „Motofinanse, czyli poradnik nowoczesnego kierowcy” sprawdzaliśmy m.in. czy na zakup samochodu można traktować jak na inwestycję (wniosek: nie można, więc nie warto poświęcać nań całych oszczędności), ile tak naprawdę kosztuje samochód (wniosek: jeśli nie zamierzasz go używać intensywnie, poza miastem, do długich wycieczek albo ma to być drugi samochód w rodzinie – zastanów się nad wynajmem, leasingiem) oraz jak obliczyć swoją „samochodową siłę nabywczą” (wniosek: auto nie powinno powodować obciążenia większego, niż 20-25% domowego budżetu).

Czytaj też: TCO, czyli ile tak naprawdę kosztuje samochód? Policzyłem wszystkie koszty i… mam trzy wnioski

Dziś – mając już w głowie te wcześniejsze rozważania – zastanowimy się jakie argumenty warto wziąć pod uwagę jeśli już zdecydowaliśmy się na zakup samochodu. Skoro już bierzemy się za tę, dość znaczącą, transakcję to powinna ona spełnić nasze oczekiwania. A będzie tak tylko wtedy, jeśli weźmiemy pod uwagę odpowiednie parametry.

Ów zestaw parametrów jest nieco inny gdy bierzemy pod uwagę zakup nowego samochodu w salonie i trochę inny w przypadku zakupu samochodu używanego. W przypadku „nówki – sztuki” bierzemy na klatę spadek wartości samochodu po wyjeździe z salonu (żeby był jak najmniejszy) oraz dostęp do usług zapewniających komfortowe korzystanie z auta (ubezpieczenie, przeglądy i naprawy), zaś w przypadku „używki” – kwestię finansowania, kosztów eksploatacji i awaryjności (żeby były jak najmniejsze).

Zapraszam na 5% zniżki przy każdym tankowaniu: poznaj szczegóły programu „Tankuj Korzyści” i oszczędzaj na stacjach benzynowych. To chyba pierwszy pakiet usług finansowych aż tak bardzo sprofilowany pod posiadaczy samochodów. Tutaj jego subiektywna recenzja. A więcej szczegółów i możliwość zapisu do tańszego tankowania – tutaj.

Czytaj też: Samochód – to będzie kolejne pole bitwy w płatnościach. Będziemy kupowali jadąc

Kupujemy auto nowe: jak się za to zabrać?

Zacznijmy od auta nowego. Zakup samochodu prosto z salonu – na gwarancji, z możliwością personalizacji wyposażenia oraz z założeniem, że przez kilka lat będziemy pozbawieni jakichkolwiek trosk związanych z autem – jest swego rodzaju luksusem. Nie wszystkich konsumentów stać na nowe auto na własność (choć, o czym opowiem w kolejnych odcinkach, są nowe sposoby finansowania, które obniżają ów „próg luksusu” do minimum).

Jeśli już decydujemy się na zakup auta prosto z fabryki, to powinniśmy wchodzić do salonów z mapą trzech celów, które chcemy osiągnąć. I do tych celów dostosować wszystkie działania.

Po pierwsze: konfiguracja potrzeb

Bardzo częstym błędem, który robimy rozważając zakup samochodu z salonu jest podchodzenie do tej transakcji od strony budżetu. Owszem, pieniądze są ważne, ale przy zakupie nowego auta jest to nieco mniej kluczowy parametr, niż przy „używce”. Z jednej strony metod finansowania zakupu nowego auta jest więcej i mamy do wyboru znacznie szerszą paletę wariantów (finansowa elastyczność jest więc większa). Z drugiej strony wybór najuboższych rozwiązań, niedopasowanych do potrzeb, mści się znacznie bardziej, niż przy zakupie aut używanych.

Najpierw więc ustalmy katalog potrzeb, swego rodzaju „specyfikację” naszego zamówienia, a potem dopiero dopasowujmy do niej markę, model, wariant wyposażenia. Cechą nowego auta jest to, że w pierwszych kilku latach traci na wartości szybciej, niż w kolejnych latach, więc patrzenie „oszczędnościowe” nie ma większego sensu. Utrata komfortu będzie znacznie bardziej bolesna, niż pieniądze, które „zaoszczędzimy” przy zakupie.

Pamiętam pierwszy swój nowy samochód. Kupowałem go z pogwałceniem tej zasady i skończyło się tak, że w ramach budżetu, który okroiłem jak tylko się dało i trzymałem się go jak niepodległości, nabyłem auto gorszej marki, szybciej tracące na wartości, mega ubogą wersję wyposażenia niż to, na które się zasadzałem.. Po kilku latach ten samochód stał się nieomal „niesprzedawalny”.

Za to mój ostatni samochód z salonu – vana Verso – kupowałem już zupełnie inaczej. Oczywiście, wiedziałem na jaką mniej więcej klasę i wydatek mnie stać. Ale mając do dyspozycji różne warianty finansowania byłem w stanie „szarpnąć” się na auto spełniające relatywnie dużo moich potrzeb i oczekiwań (choć droższe, niż model konkurencyjny) oraz tak „skonfigurować” mój zakup, że dziś – po dobrych kilku latach – wcale nie mam ochoty się przesiadać do nowego auta.

Zaczynając proces zakupu od strony potrzeb, a nie budżetu oczywiście nieco „przepłaciłem” na początku, ale per saldo jestem do przodu, bo dziś nie miałbym problemu ze sprzedażą mojego auta po dobrej cenie, bo dobrze trzyma wartość i jest porządnie wyposażone. Zaczynając od budżetu kupiłbym tańszego „golca”, z którym męczyłbym się i który dziś byłby wart wyraźnie mniej, niż Verso.

Spotkałem się raz z pracą naukową, gdzie autor poddał rozważaniom, budując odpowiednie modele obliczeniowe w sposób aplikacyjny (matematyczny) pomagał udzielić odpowiedzi na pytanie: Jaki samochód powinienem zakupić?

Finalnie aplikacja prezentowała użytkownikowi jakie konkretnie samochody powinien poddać rozważaniu do zakupu z punktu widzenia: preferencji użytkownika (co jest dla niego istotne, czy koszty eksploatacji, czy koszty zakupu, a może cena odsprzedaży na końcu okresu użytkowania – czyli omawianego już TCO) po specyfikację samochodu (jakie elementy wyposażenia oraz parametry techniczne auta mają dla niego największe znaczenie przy wyborze).

Algorytm dokonywał stosownych obliczeń i prezentował konkretną listę samochodów dostępną na rynku, które w świetle przyjętych kryteriów oceny były najlepszym doborem. Niestety projekt utknął na półce i nie został skomercjalizowany.

Czytaj też: Jak policzyć na jaki samochód tak naprawdę cię stać? Liczymy!

Po drugie: usługi dodatkowe

Minęły już czasy, w których kupujący samochód na talon był petentem. Dziś mamy prawo oczekiwać w salonie nie tylko tego, że sprzedadzą nam auto i ewentualnie podsuną najlepsze finansowanie, ale też usług dodanych. Co mam na myśli? Tanie ubezpieczenie w pakiecie dealerskim (np. „małe” kilka procent wartości samochodu), pakiet tanich przeglądów, rabaty na wymianę opon, ubezpieczenie GAP czy CPI (spokojnie, w kolejnych odcinkach rozszyfruję te skróty).

Albo samo finansowanie w najlepszej dla mnie i mojej sytuacji formie (np. w „mojej” Toyocie mają Leasing Standard oraz SmartPLAN). To wszystko z jednej strony obniża całkowity koszt posiadania samochodu, a z drugiej strony zwiększa komfort korzystania z auta. Mamy prawo tego oczekiwać wydając w salonie więcej pieniędzy, niż na samochód używany.

Czytaj też: Fakty i mity o kupowaniu samochodu. Czy auto może być „inwestycją”? A jeśli tak to gdzie są zyski?

Zobacz wszystkie artykuły w cyklu „Motofinanse”: kliknij i dowiedz się więcej o tym jak rozsądnie kupić, używać i sprzedać samochód. I jak go senswonie sfinansować

Po trzecie: utrata wartości

Każde auto w pierwszych latach traci na wartości, ale tak się składa, że jednych marek dotyczy to bardziej, a innych mniej. Oczywiście: marki wolniej tracące wartość zwykle są nieco droższe przy zakupie, ale też nieproporcjonalnie łatwiej znaleźć na nie kupca. Dziś, gdy samochody „starzeją się” technologicznie coraz szybciej, reputacja marki może wręcz decydować o możliwości odsprzedaży samochodu po kilku latach.

Zakup nieco droższego samochodu, ale dobrze wyposażonego, reprezentującego markę o wysokiej reputacji i relatywnie wolno tracącego na wartości powinno być w horyzoncie kilku lat lepszym rozwiązaniem niż zakup najtańszego auta w danej klasie i z ubogim wyposażeniem. Owszem, na starcie wydamy mniej pieniędzy (i być może nie oddamy bankowi pieniędzy z tytułu kosztu finansowania), ale niekoniecznie bilans musi być dodatni.

Zaproszenie: Porównaj różne możliwości finansowania zakupu nowego samochodu na stronie Partnera akcji edukacyjnej „Motofinanse”. Prywatnie jestem fanem rozwiązań typu SmartPLAN, ale dla każdego coś miłego

Kupujemy samochód używany. Dwa czynniki decydujące

No dobrze, teraz dwa słowa o czynnikach, które warto brać pod uwagę przy zakupie samochodu używanego. Wybierając taką opcję konsument zwykle zalicza się do segmentu „budżetowego”, a więc chce zapłacić mniej, nawet za cenę ograniczonego wyboru i zakupu auta już po gwarancji.

Przy zakupie samochodu używanego wartość budżetu, jaki mamy do dyspozycji jest kluczowa i musi determinować wszystkie dalsze kroki. Liczymy więc albo ile możemy przeznaczyć własnych pieniędzy na zakup bądź też ile i na jakich warunkach jesteśmy w stanie pożyczyć. Obracając się w ramach tego budżetu staramy się wybrać jak najlepszą opcję. W tym procesie zakupowym wyróżniłbym dwa elementy, na które warto zwrócić szczególną uwagę.

Po pierwsze: Przelicznik ceny do jakości

Kupując auto używane nabywamy je już po największym spadku jego wartości, ale za to nie jesteśmy już beneficjentami gwarancji producenta. Auto używane ma prawo się psuć i jednym z największych ryzyk jego zakupu jest właśnie awaryjność. Najwięksi pechowcy, jakich znam, dołożyli w kosztach napraw, wymiany części itp. drugie tyle, ile auto ich kosztowało przy zakupie. Czyli de facto kupili auto dwa razy droższe – tyle, że drugą część ceny płacili „w ratach” i nie wiedząc ile tych „rat” jeszcze do końca.

O ile w przypadku zakupu nowego samochodu wiemy ile (zwykle dużo) i za co płacimy, o tyle kupując auto używane bierzemy udział w swego rodzaju grze. Albo trafimy dobrze i za przyzwoitą cenę będziemy bezawaryjnie korzystali z samochodu, albo ostateczna cena samochodu okaże się np. o kilkadziesiąt procent wyższa, niż nam się wydaje.

W tym kontekście kluczowe znaczenie ma wybór auta renomowanej marki, o dobrej reputacji, bo w takim przypadku mniejsze jest ryzyko, że „ostateczna cena” będzie radykalnie niższa od tej, którą zapłaciliśmy przy zakupie. Oczywiście: nigdy nie mamy pewności. Zarówno nowe, jak i używane samochody mogą się psuć. Kiedyś kupiłem w salonie samochód, który pierwszą awarię miał po sześciu miesiącach używania. A po dwóch latach od zakupu był w serwisie trzy razy. Ale warto minimalizować ryzyko.

Po drugie: Przelicznik oszczędzania do finansowania

W przypadku każdego zakupu auta – także używanego – ważne jest to, by nie „wyprztykać się” ze wszystkich oszczędności. Samochód nie jest i nigdy nie będzie w sensie stricte inwestycją, więc zamiana oszczędności finansowych, które zyskują z czasem na wartości (choćby i symbolicznie) na samochód, który jest głównie kosztem, to zły pomysł.

W sposób szczególny powinni o tym pamiętać ci z nas, którzy nie zarabiają milionów i nie mają dużych oszczędności – a więc kupujący auta używane. Zapewne bez wkładu własnego w zakup się nie obędzie, ale oszczędności w jak największym stopniu powinny zostać na koncie. Dla bezpieczeństwa finansowego rodziny zakup – o ile to możliwe i sensowne – w głównej części powinien sfinansować bank lub powiązana z nim instytucja.

Piszę „o ile to możliwe i sensowne”, bo po pierwsze nie każdy ma dostęp do bankowego finansowania (czasem po prostu dochody są za niskie albo historia kredytowa za słaba, by bank chciał pożyczyć), a po drugie nie każde finansowanie nadaje się do tego, by złożyć podpis na umowie. Jeśli warunki miałyby być lichwiarskie, to nawet w imię mojej filozofii, by nie „wyprztykać” się z gotówki, nie dam się zapędzić w finansowe bagno.

Jak stwierdzić czy proponowane nam finansowanie nie jest za drogie lub nieopłacalne? Cóż, nie ma jednej liczby (oprocentowania), które definiowałoby sensowny kredyt lub raty na samochód. W zarysie mógłbym powiedzieć, że nie chciałbym, by koszty finansowania nie zwiększały rocznego kosztu posiadania samochodu o więcej niż 5 – 10%. Ale to mało precyzyjne.

Tak naprawdę każdy powinien sobie policzyć sam ile w skali roku oraz w skali miesiąca płaci odsetek od zadłużenia powstałego poprzez dostarczenie zewnętrznego finansowania zakupu samochodu. I jaka to jest wartość w stosunku do wartości samochodu. Dobre finansowanie powinno być też elastyczne – a więc mieć opcję skracania i wydłużania terminu (dzięki temu wysokość rat można dostosować do zmieniających się okoliczności rodzinno – finansowych).

Ba, zdarzają się opcje finansowania, które na końcu mają wymianę auta na kolejne. I to jest wygoda. Każdy, kto pomyśli finansowanie samochodu, od razu przychodzi na myśl kredyt samochodowy. Ale dlaczego bać się samochodu w leasingu? Dlaczego bać się samochodu w najmie? Abonamencie? Takie formy finansowania są nie tylko dla samochodów nowych, ale dla używanych również.

Zapraszam tutaj: Porównaj rozwiązania dotyczące finansowania używanych aut. Kredyt „rolowany”, 50:50 i klasyczna kilkuletnia „ratalka”. I leasing

Niektórzy z Was pewnie mają mi za złe, że namawiam do zadłużania się. Cóż, kredytu na wakacje, czy na nowe meble bym nie wziął, gdybym nie musiał. Ale każdy samochód w większej lub mniejszej części „lewarowałem” zewnętrznym kapitałem. Bezpieczeństwo finansowe to dla mnie rzecz najważniejsza, auto jest zbyt drogą „zabawką”. Kosztami finansowania samochodu po prostu płacę za to moje bezpieczeństwo „abonament”.

Oczywiście: ten „abonament” nie powinien być zbyt wysoki w stosunku do wartości tego, co jest nim finansowane (w tym przypadku samochodu). Tak samo, jak w przypadku składki ubezpieczeniowej – nie powinna być zbyt wysoka w stosunku do wartości tego, co zabezpiecza. W czasach wyższych stóp procentowych płaciłem 6-7% odsetek rocznie tytułem kosztów finansowania. Teraz oprocentowanie pieniędzy jest niższe.

———————————————————————————————————————————-

W cyklu „Motofinanse: portfel nowoczesnego kierowcy” opowiadam o własnych doświadczeniach „finansowych” z samochodami, a także o tym jak wybierać najlepszy dla siebie sposób finansowania czterech kółek, jakie są nowe alternatywy dla tradycyjnego zakupu auta, czego można oczekiwać od porządnego dealera, jak zdjąć sobie z głowy kwestie związane z eksploatacją auta, jak je korzystnie zamienić na nowe. Jak oszczędnie używać samochodu i jak dzięki czterem kółkom żyć wygodniej.  Moim Partnerem w tym cyklu artykułów edukacyjnych jest Toyota Bank Polska oraz Toyota Leasing Polska, oferujące bogaty pakiet rozwiązań finansowych dla „konsumentów” samochodów

ilustracja tytułowa: Toyota.it

 

19
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
12 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
JanuszMateuszKacperfitzGrzegorz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sauk
Gość
Sauk

Nowe samochody w salonie warto kupować na wyprzedażach rocznika, szczególnie wtedy, gdy na horyzoncie jest lifting lub zmiana modelu. Rabaty są wtedy ogromne, a dodatkowe rzeczy, które można wytargować spore. Co więcej, na takich wyprzedażach zostają najczęściej auta z najwyższym wyposażeniem. Rok temu kupiłem w salonie auto za 115 tys zł, którego nominalna cena sięgała prawie 150 tys zł. Dodatkowo dostałem przedłużoną gwarancję i powłokę na wnętrze i lakier gratis. Dwa tygodnie temu ubezpieczałem go za kolejny rok. Kwota ubezpieczenia obliczona przez ubezpieczyciela to prawie 107 tys zł. W rok auto straciło więc 8 tys zł, a więc niespełna 7%… Czytaj więcej »

Maciej
Gość
Maciej

Panie Macieju, w Pana tekście widzę więcej Pana partnera niż Pana samego 🙂 W mojej opini cierpi na tym Pana wiarygodność. Poniżej kilka moich uwag do stwierdzeń w tekście (obok wielu innych mocno dyskusyjnych): 1. „Utrata komfortu będzie znacznie bardziej bolesna, niż pieniądze, które „zaoszczędzimy” przy zakupie” – najniższe marże producenci mają na podstawowych modelach – takie samochody tracą też najmniej na wartości. Dodatkowe wyposażenie jest więc relatywnie największym kosztem auta. 2. ” To wszystko (finansowanie) z jednej strony obniża całkowity koszt posiadania samochodu, a z drugiej strony zwiększa komfort korzystania z auta.” O ile z drugą stroną mogę się… Czytaj więcej »

wlacz_myslenie
Gość
wlacz_myslenie

Z artykułu płynie tylko jedna rada: weź nowy na kredyt a najlepiej na leasing w salonie. Raz, że to zadłużenie, dwa że cena samochodu jest horrendalnie wysoka, trzy że taki nowy samochód ma trwałość góra 6 lat. Przypominam więc, że ten „abonamentowy” samochód nie jest naszą własnością. Ma śledzenie lokalizacji GPS i próby wyjechania nim do tych mniej lubianych krajów (na wschód, poza UE) są niemożliwe. Samochód ma jeździć i się nie psuć. Każdy dodatkowy mechanizm to potencjalne źródło problemów. Stary samochód za kilka tyś. zł nie będzie miał tych uciążliwych dodatków (jak ja nie znoszę klimatyzacji) i będzie dużo… Czytaj więcej »

Cezary
Gość
Cezary

Przy zakupie nowego samochodu warto też korzystać z rabatów, które dealerzy mają dla różnych grup zawodowych: lekarzy, nauczycieli czy rolników. Trzeba pytać, Ja dostałem na rolnika bo mam działkę rolną ok 5%czy nawet 7%. Wszystkie te rady są ok, o ile kupi się jednak dobry samochód w firmie dbającej o klientów. Ja miałem pecha bo kupiłem nowego Nissana Qashqai. Wybrałem wersję z małym silnikiem ale tzw full wypas (30% extra do ceny), bo zależało mi na bezpieczeństwie komforcie, I okazało się że po 2 m-cach cała ta elekronika przestała działać. Byłem na serwisie 5 razy w ciągu następnych 2-3 mcy… Czytaj więcej »

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Szanowny Panie, Ciekawy artykuł. Jednak nie mogę zrozumieć tego parcia na zewnętrzne finansowanie zakupu. Jestem właśnie w takiej sytuacji, będę kupować auto i to takie które pośrednio Pan reklamuje. Mając gotówkę nie potrzebuje finansowania. Przy cenie auta ok 65 tysięcy kosz dodatkowy na 4-5 lat to średnio ok 10 tysięcy. Oczywiście zależy od wkładu własnego – tyle wychodzi przy ok 15% wkładzie- tyle samo przy leasingu czy wynajmie. Mówię to jako osoba fizyczna, gdybym był vatowcem rachunek był by inny. Jeżeli ma być zdarzenie w życiu i gotówka będzie konieczna wtedy sorry idę do banku i nie ma tragedii biorę… Czytaj więcej »

fitz
Gość
fitz

To gdzie jest taki drogi leasing – albo tak tani kredyt? Porównywałem kilka miesięcy temu i zdecydowałem się na leasing konsumencki, RRSO na poziomie 8%. W moim przypadku dla tych samych parametrów (samochód ~70k, wpłata własna 30%, 4 lat )koszt leasingu konsumenckiego był na poziomie 5000 zł, kredytu – od 11000 wzwyż.

Kacper
Gość

Jak dla mnie opłaca się teraz głownie w leasing brać, szczególnie jak się ma firmę. Tak zwyczajnie raczej na nowe auto nie zdecydowałbym się, wolałbym już na rynku wtórnym poszukać interesującego modelu.

Janusz
Gość

Popieram, nowe auto tak szybko traci na wartości, że to jest zakup tylko dla ludzi którzy nie szanują swoich pieniędzy.

Mateusz
Gość
Mateusz

Ja stosuję następującą strategię:
1. Kupuję nowe auto za gotówkę (to też pomaga rozsądniej podjąć decyzję, bo inaczej przyjąć ratę wyższą o 100 zł a inaczej wyłożyć dodatkowe 10K).
2. Co miesiąc odkładam kwotę równą 1/12 rocznego spadku wartości w pierwszym roku.

Dzięki temu mam komfort że w każdym momencie potencjalnie mogę sprzedać bieżące auto i kupić nowe na podobnym poziomie. Poza tym, każdy rok wstrzymania się od wymiany to potencjalnie więcej pieniędzy na kolejne auto.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany