Zakup samochodu: spora inwestycja, ale… gdzie są zyski? Jak myśleć o korzystaniu z samochodu w XXI wieku?

Zakup samochodu to dla wielu z nas jedna z ważniejszych finansowych decyzji w życiu. Oszczędzamy całymi latami, zadłużamy się, a potem – gdy już jesteśmy w posiadaniu wymarzonego auta – traktujemy go jak ważny składnik rodzinnego majątku. Ale w XXI wieku traktowanie samochodu w kategoriach inwestycji finansowej przestaje mieć sens. Czas na nowoczesne myślenie o korzystaniu z auta

Bogacimy się, więc kupujemy coraz więcej samochodów. Jedni wolą nówki-sztuki (przez kilka lat wystarczy tylko lać paliwo i rozkoszować się nowoczesnością swojego cacka), inni „używki” (bo tańsze i czasem z lepszym stosunkiem wieku do ceny). Ale w każdym wypadku myślenie o samochodzie zaczynamy od pieniędzy. I to dużych pieniędzy, bo auto to zawsze poważna decyzja.

Jakie pytania sobie zadajemy? Sam kilka razy w życiu kupowałem samochód, więc je doskonale pamiętam. Ile mam oszczędności? Ile mogę pożyczyć z banku albo pociągnąć z karty kredytowej? Jaki rabat mogę dostać od dealera? Za ile uda mi się sprzedać poprzednie auto? Już kupować czy poczekać na sezon wyprzedaży? A może jeszcze trochę zaoszczędzić i kupić lepszy samochód?

Podchodzimy do tej transakcji tak jak do lokowania pieniędzy. Trudno w przypadku samochodu mówić o typowo „inwestorskim” podejściu z gatunku „taniej kupić, drożej sprzedać”, ale ewidentnie traktujemy samochód jak aktywo, które ma wartość, da się sprzedać, zamienić na inny model, jest częścią majątku rodzinnego.

Dziś chciałbym Was namówić, byście na posiadanie i używanie samochodu spojrzeli nowocześniej. Tak, jak patrzy jeszcze niewielu z nas, ale zapewniam, że nasze dzieci już nie będą znały innego podejścia. Dzięki temu nowemu spojrzeniu transakcje „samochodowe” będą mniej stresujące, będziecie bardziej zadowoleni ze swoich samochodów, czekać Was będzie mniej bolesnych kompromisów, zyskacie finansowe bezpieczeństwo.

Czytaj też: Przerażają cię wysokie ceny paliw? Oto pięć sposobów, żeby w długiej trasie zaoszczędzić niemałe pieniądze

Czytaj też: Jak obniżyć składki za ubezpieczenie naszych samochodów? Jest kilka pomysłów, ale…

Myślisz o samochodzie? Pieniądze (nie) są najważniejsze

To nowe podejście polega na tym, że nie pieniądze są w jeżdżeniu samochodem najważniejsze, lecz komfort życia wynikający z używania czterech kółek. Samochód nie jest inwestycją finansową sensu stricte. Owszem, płaci się zań pieniądze, które trzeba skądś wziąć, ale celem Waszej „motoryzacyjnej aktywności” powinno być to, by samochód był swego rodzaju narzędziem – pomagał efektywnie wykorzystywać czas, poprawiał komfort życia, zapewniał dobre warunki przemieszczania się, dawał luz psychiczny i poczucie korzystania z najnowszych, najbezpieczniejszych technologii.

Łatwo powiedzieć: żeby osiągnięcie tych celów było możliwe, musi być spełnionych kilka warunków: samochód nie może kosztować fortuny już na starcie (z pomocą przychodzi leasing, najem długoterminowy i inne formy używania samochodów bez konieczności ich kupowania), wejście w jego posiadanie musi być tak łatwe, jak internetowe zakupy (można już zamawiać auta przez internet!), serwisowanie powinno być niemal „na sygnał w aplikacji”, wymiana samochodu na inny nie może wyjmować całych tygodni z życiorysu (coraz częściej można w rozliczeniu oddać stare auto), a koszty używania auta powinny być zawarte w miesięcznym abonamencie.

Są już w Polsce narzędzia, produkty finansowe, rozwiązania technologiczne, które umożliwiają takie właśnie „zarządzanie” samochodem. Być może jeszcze o nich nie wiecie, ale właśnie dlatego czytacie ten tekst – i mam nadzieję, że przeczytacie kolejne z tego cyklu – żeby poznać nowe możliwości, które się przed nami otwierają.

Jeśli mówimy o możliwościach, to zerknijcie w wolnej chwili niezobowiązująco na stronę internetową Toyota Banku. To mój Partner w cyklu edukacyjnym „Motofinanse: portfel nowoczesnego kierowcy”, ale też jeden z nielicznych już w Polsce banków specjalizujących się w ofercie finansowej dla kierowców (jakiś czas temu korzystałem z niego na prywatny użytek).

Mieć samochód i zachować poduszkę finansową. To możliwe?

Dzięki tym wszystkim zdobyczom drogi do samochodu nie musimy zaczynać od pieniędzy, tylko od potrzeb. Opcji finansowania jest na tyle dużo i są tak zróżnicowane, że dla każdego coś się znajdzie.

Dzięki coraz popularniejszemu modelowi subskrypcyjnemu (rozpowszechnia się w całej gospodarce, choć początek miał w usługach VOD i streamingu muzyki) zakup samochodu może przestać być jednym z największych w życiu wydatków finansowych. Nie raz zdarzyło mi się kompletnie „wyprztykać” z oszczędności, by kupić wymarzone auto (lub choćby sfinansować wkład własny do kredytu). I wiem jaki to stres nie mieć poduszki finansowej, a mieć za to tracący na wartości samochód.

Posiadanie oszczędności „na wszelki wypadek” to jedna z podstaw racjonalnego zarządzania finansami. Dlatego jeśli mam wybór – sfinansować duży wydatek gotówką lub na raty – zwykle wybieram model ratalny (o ile koszty nie zabijają). Wiadomo, że summa summarum zakup wtedy jest droższy, ale płynność finansowa to dla mnie dobro nadrzędne. W sytuacji awaryjnej zawsze wolę mieć zapas gotówki na koncie niż kasę „zamrożoną” w aktywach takich jak nieruchomość czy samochód.

Czytaj też: Ile kosztuje jeżdżenie własnym samochodem? Policzyłem i szczęka mi opadła. Okazuje się, że for-tu-nę!

Konsument w pogoni za nowymi technologiami

Zmiana podejścia do posiadania samochodu stała się nie tylko możliwa dzięki nowym możliwościom oferowanym przez branżę finansową i motoryzacyjną (leasing konsumencki, najem długoterminowy) oraz powszechniejszego modelu subskrypcyjnego (pozwala używać rzeczy, na zakup których finansowanych jednorazowo nie byłoby nas stać), ale jest w pewnym sensie koniecznością wynikającą z nadejścia XXI wieku.

Kto ma smartfona, tablet, czy komputer, wie jak szybko te rzeczy się „starzeją” i tracą wartość. Dwuletni smartfon to już prawie obiekt muzealny. Dwuletni komputer można sprzedać co najwyżej za kilkaset złotych. Telewizor, który kupiłem kilka lat temu za 5000 zł, po pół roku był w promocji za 2500 zł, bo wszedł nowy model (z zakrzywionym ekranem).

W samochodach jest tak samo. Kiedyś auto pięcioletnie od nówki-sztuki różniło się głównie tym, że miało nowocześniejszy design. W środku było mniej więcej to samo. Dziś wsiadając do pięcioletniego auta nie widzę nawet połowy nowych technologii, które są w nowym samochodzie. Systemy bezpieczeństwa, komputer pokładowy, elektronika dająca samochodowi niemal „sztuczną inteligencję”…

Jeśli samochody tak szybko się „starzeją”, to dotychczasowy sposób myślenia o ich kupowaniu jest bez sensu. Po co ładować oszczędności życia w auto, które za sześć lat będzie niemal okazem muzealnym (przynajmniej jeśli chodzi o nowe technologie, którymi naszpikowane są nowsze modele)? Nadeszły czasy, w których świat zmienia się szybko i coraz większe znaczenie ma zapewnienie sobie elastyczności.

Czytaj też: ING policzył kiedy opłaci się kupić auto elektryczne. Zdziwisz się

Czytaj też: To będzie kolejne pole bitwy na rynku płatności. Twój samochód nauczy się… płacić sam

Popełniłem w przeszłości błędy, które dziś byłyby niesłychanie kosztowne z punktu widzenia jakości życia, wygody i podejścia do samochodu jako narzędzia. Zakup na długi termin nieodpowiedniego auta („bo było w promocji”), jeżdżenie autem nie pierwszej młodości („bo nie chce mi się sprzedawać”, „bo dostałbym za nie grosze”), zajeżdżanie samochodu, którego serwisowanie kosztuje więcej niż to auto jest warte („bo nowe za dużo kosztuje”). I nie zamierzam ich powtarzać.

XXI wiek, czyli era elastyczności w używaniu samochodów

Sprawa jest więc prosta: w XXI wieku trzeba zmienić sposób myślenia o kupowaniu, posiadaniu, używaniu samochodu. Nowe auta są coraz bardziej naszpikowane elektroniką, coraz szybciej się starzeją, a my – konsumenci – powinniśmy być coraz bardziej nastawieni na elastyczność, wygodę i komfort życia.

Jesteśmy rozpieszczani wygodnymi e-zakupami, ekonomią współdzielenia (Uber, BlaBlaCar, AirBnb to przykłady, że to nam się podoba) coraz powszechniejszym kupowaniem „na chwilę” lub w abonamencie. Czas zastosować podobne myślenie do samochodów.

———————————————————————————————————————————-

Zostańcie ze mną przez cały najbliższy rok i cykl „Motofinanse: portfel nowoczesnego kierowcy”, w którym będę opowiadał o własnych doświadczeniach „finansowych” z samochodami. A także o tym jak wybierać najlepszy dla siebie sposób finansowania czterech kółek, jakie są nowe alternatywy dla tradycyjnego zakupu auta, czego można oczekiwać od porządnego dealera, jak zdjąć sobie z głowy kwestie związane z eksploatacją auta, jak je korzystnie zamienić na nowe. Jak oszczędnie używać samochodu i jak dzięki czterem kółkom żyć wygodniej.  Moim Partnerem w tym cyklu artykułów edukacyjnych jest Toyota Bank Polska oraz Toyota Leasing Polska, oferujące  rozwiązania finansowe dla „konsumentów” samochodów

 

źródło obrazka tytułowego: GreyerBaby/Pixabay.com

 

13
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
MichałOjciec DyrektorAbbbGrzegorzKamil Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dariusz
Gość
Dariusz

Ostatnio zezlomowalem auto i nie kupię nowego. Wolę pożyczyć w wypożyczalni. Jest taniej niż wydawać kupę kasy jeszcze z kredytu.

Marek
Gość
Marek

Naprawdę ktoś kupował auto z myślą o inwestycji? I to jeszcze autor bloga o finansach? Nie chce mi się w to wierzyć…

anonymous
Gość
anonymous

Samochód, podobnie jak telewizor czy komputer kupuje się po to żeby używać a nie po to żeby sprzedać z zyskiem lub nie stracić na wartości.

John
Gość
John

Ja tam wolę auto, którego utrata wartości będzie mniejsza i które będę mógł sprzedać za sensowną kwotę za 4 czy 5 lat.

anonymous
Gość
anonymous

To kupuj pojazdy zabytkowe, restauruj i sprzedawaj kolekcjonerom z zyskiem.
Natomiast ja wolę wybrać auto w ten sposób żeby nie musieć go sprzedawać tylko używać do żywota.

John
Gość
John

Wolę kupować roczne czy dwuletnie, pojeździć 4 lata i sprzedać i kupić następne, prawie nowe.

Abbb
Gość
Abbb

Idea ok, ale po przeliczeniu na żywych danych to czasem kosmosy wychodzą. Kupuję 4 letnie samochody z Nimiec z niskimi przebiegami i calościowy koszt użytkowania przez 3-4 lata (z utratą wartości) jest o połowę mniejszy niż np. W przypadku nowego w najmie krótkoterminowym. Poza tym nie mam limitów kilometrów i wyposażenie jest na ogół sporo lepsze niż oferowane przez polskie firmy oferujące najem krótkoterminowy.

Także idea ideą, ale w tej samych kosztach wolę 4-letnie Bmw 5 z 80k km niż elastcznie np nowe kia sportage z silnikiem 1.5…

Mateusz
Gość
Mateusz

W końcu ktoś piszę normalnie o samochodach na abonament. W pełni podpisuje się pod tym tekstem. Jest dokładnie jak Pan pisze, samochód ma pełnić funkcję użytkową i prawie nigdy nie jest to inwestycja. Abonament wymaga przede wszystkim zmiany mentalności. Ja spędziłem ostatnie 10 lat w Stanach i mam już ten proces za sobą. Z tym, że ja preferuje pokontraktowe auta na abonament, bo nigdy nie byłem zwolennikiem kupowania nowych samochodów. Jeżdżę 4-letnim Peugeotem od Master1 i nie mam z nim żadnych problemów. Jedyne co muszę robić to pamiętać, żeby go zatankować. Pozostałe kwestie związane z serwisem czy zmianą opon mnie… Czytaj więcej »

John
Gość
John

Skąd ktoś może powiedzieć czy się opłaca czy nie, skoro nie napisałeś ile płacisz za te luksusy.

Kamil
Gość
Kamil

Jak dla mnie auto ma służyć a nie przynosić zyski. Mam firmę, wiec moge sobie pozwolic na leasing. Co kilka lat mam nowe auto, obecnie wziąłem hybrydowego aurisa. Jazda bardzo przyjemna, spalanie zadowalające (5,2l). Hybryda toyoty to jest to co wybrałbym następnym razem, tylko raczej coś większego. Jak dla mnie to najlepszy sposób na jeźdżenie nówką sztuką

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Jeśli mówimy o możliwościach, to zerknijcie w wolnej chwili niezobowiązująco na stronę internetową Toyota Banku. To mój Partner w cyklu edukacyjnym „Motofinanse: portfel nowoczesnego kierowcy”, ale też jeden z nielicznych już w Polsce banków specjalizujących się w ofercie finansowej dla kierowców (jakiś czas temu korzystałem z niego na prywatny użytek).

No i właśnie tego mi brakuje Maciek. Nie musisz robić tego tak dokładnie jak Michał Szafrański, ale napisanie, że korzystam z tego banku i tego, tu mam konto, itp. byłoby pomocne. Nie ma nic złego w pisaniu, że korzystam z tego banku bo uważam, że ma najlepsze warunki itp.

Ojciec Dyrektor
Gość
Ojciec Dyrektor

A ja dostałem dwa samochody od bezdomnego pana Stanisława z Warszawy! Niestety zmarł. 🙂

Michał
Gość
Michał

Nie mam auta i nie zamierzam mieć. Przymierzałem się już wiele razy, ale podziękowałem. Skarbonka bez dna.

Mieszkam w dużym mieście, więc jest mi łatwiej. O ile nie potrzebuje się samochodu do pracy można te pieniądze wykorzystać lepiej – wynająć mieszkanie blisko miejsca pracy (brak potrzeby auta), wypożyczać kiedy potrzeba, używać taxi, a zaoszczędzone pieniądze (i czas na dojazdy) zaryzykować w swój biznes (który jak już wypali i zarobi, pozwoli nam kupować bez zastanowienia się czy się opłaca).

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany