5 października 2020

Kolejarze zaczęli walkę o powrót Polaków do pociągów. PKP Intercity będzie inaczej zapełniać pociągi i podsunie pod nos tańsze bilety. Ale konkurencja jest odważniejsza

Kolejarze zaczęli walkę o powrót Polaków do pociągów. PKP Intercity będzie inaczej zapełniać pociągi i podsunie pod nos tańsze bilety. Ale konkurencja jest odważniejsza

Nic tak nie mobilizuje do zmian, jak presja rynkowa. Państwowy przewoźnik kolejowy PKP Intercity najwyraźniej wciąż odczuwa skutki pandemii i aby zapełnić pociągi wykonał dwa proste ruchy, na które czekaliśmy latami. Będzie inaczej zapełniał pociągi i podsunie nam pod nos tanie (a może tylko tańsze?) bilety. Tylko czy one wystarczą, byśmy znów nabrali ochotę na jeżdżenie pociągami? Zagraniczna konkurencja PKP Intercity postarała się bardziej

Ostatnio polski narodowy przewoźnik lotniczy LOT poprosił o astronomiczną kwotę 4,5 mld zł jako „odszkodowanie za pandemię”. Nie wiadomo jakie straty poniósł LOT od marca do teraz, ale pół roku uziemienia, a potem latania na ćwierć gwizdka musiało sprowadzić finanse linii lotniczej głęboko pod wodę.

Zobacz również:

W niewiele lepszej sytuacji są zapewne nasze narodowe koleje, czyli grupa PKP. Jej część „towarowa”, czyli PKP Cargo (jako jedyna część imperium notowana na giełdzie) ostatnio przyznała w raporcie kwartalnym, że miała w pierwszym półroczu ponad 190 mln zł straty. Przez ostatni rok akcje PKP Cargo straciły na wartości połowę.

A pasażerska część PKP Intercity? Tu też nie ma prawa być dobrze, bo od marca do maja w ogóle skasowano część połączeń, a i dziś na dworcach i w większości pociągów jest pustawo.

PKP Intercity ostatnio podała dopiero wyniki za 2019 r., z których wynikało, że zarobiła 141 mln zł (rok wcześniej było 174 mln zł), choć przychody urosły o 5,5% i zbliżyły się do 3 mld zł. Plan na 2020 r. wynosił 3,2 mld zł przychodu, ale z oczywistych względów jest już nierealny.

Co prawda pandemia zwiększyła chęć Polaków do podróżowania po kraju, ale część ludzi obawia się podróżowania środkami komunikacji masowej, stąd problem kolei może być długoterminowy, bo do tej pory „żyły” one z tego, że powoli stawały się konkurencją dla prywatnych samochodów, pozwalając podróżować szybciej, wygodniej, bezpieczniej. Choć przecież też drożej.

Co koleje mogą zrobić, żeby znów przekonać do siebie tych Polaków, którzy teraz podróżują tylko własnym (a w ostateczności wynajętym) samochodem, nie pakując się do pociągów, samolotów, ani autokarów?

Czytaj też: Szybki i bezpieczny transport w czasie pandemii? Hoper „bojkotuje” dworce i zabiera pasażerów prosto z domu

Czytaj też: Wypadek żony i niewykorzystany bilet. Dla PKP Intercity to nie jest „sytuacja wyjątkowa”

Koniec zapychania wagonów pasażerami, jak puszki sardynkami? Nowość w systemie rezerwacyjnym PKP Intercity

Dwa sensowne ruchy zobaczyłem w ciągu dosłownie ostatnich kilku dni. Pierwszym była korekta działania systemów rezerwacyjnych w taki sposób, że przestały one przydzielać bilety według zasady „wagon po wagonie”. To od lat wielki problem dla pasażerów, ale jedyne, co kolej potrafiła zrobić, to wprowadzić możliwość wyboru miejsca w pociągach pendolino.

Teraz wreszcie pociągi będą zapełniane równomiernie, czyli jeśli dwa miejsce zostaną wykupione w wagonie z numerem jeden, to kolejne dwa system przydzieli już w wagonie o numerze dwa, a kolejne dwa – w „trójce”. I tak dalej. Tym sposobem podróż pociągiem przestanie przypominać koronaparty (wszyscy pasażerowie stłoczeni w jednym wagonie, a pozostałe puste).

Ma to znaczenie dla bezpieczeństwa, bo choć ryzyko zakażenia się Covid-19 w podróży nie jest duże, to jednak rośnie wraz z każdą godziną przebywania w pobliżu chorego.

Badania przeprowadzone przez brytyjskich naukowców pokazały, że przeciętnie zaraża się 3,5% osób siedzących obok chorego, a także 1,5% osób siedzących za nim lub przed nim. Z każdą godziną podróży ryzyko infekcji rośnie o 0,15% (ale jeśli chory siedzi obok nas – to o 1,3% na godzinę).

Generalnie więc zapełnianie wagonów pasażerami jest ich narażaniem na ciężką chorobę (nawet jeśli przyjmiemy, że z tych kilku procent, które się zarażą, tylko kilka procent będzie ten fakt ciężko znosić).

Nie ma powodu, by to robić i dobrze, że na kolei ktoś stuknął się w czoło. Nie mam złudzeń, że stuknął się z powodu swej przenikliwości (bo wtedy zrobiłby to już dawno temu). Po prostu PKP Intercity rozpaczliwie potrzebuje powrotu zaufania pasażerów. Ludzie boją się wirusa i trzeba ich przekonać, że o ile to tylko możliwe – będą podróżowali bez możliwości kontaktu z innymi pasażerami.

Czytaj też: Wreszcie dobra zmiana na kolei? Do pociągu PKP Intercity wreszcie wsiądziesz tylko ze smartfonem w ręku

To może wystarczyć, bo te same brytyjskie badania pokazują, że ryzyko zakażenia się w taki sposób, że usiadłem na miejscu kogoś, kto jest chory i podróżował pociągiem przede mną, wynosi 0,075%, a więc jest naprawdę śladowe.

Było wręcz zerowe, gdyby do pociągu wsiadało się w takim stroju, jaki jedna z moich czytelniczek zauważyła na lotnisku, podróżując po Afryce. W takich kostiumach wybrali się pasażerowie jednej z linii lotniczych w międzykontynentalną podróż z Kenii do któregoś z krajów w Azji.

kenia lotnisko

PKP Intercity promuje tanie bilety. Te, które wcześniej „chowała”

Kolej zrobiła też w ostatnich dniach drugą sensowną rzecz – zaktywizowała się jeśli chodzi o okazje cenowe. Jakiś czas narzekałem na to, że w PKP Intercity prawie nie ma już promocyjnych biletów. Ich kontyngent został ograniczony tak bardzo, że nawet tuż po otwarciu sprzedaży można się było nie załapać na tańszy bilet na pociąg odjeżdżający dokładnie za miesiąc.

Przed weekendem zauważyłem na stronie PKP Intercity wielki baner „Łowcy super promo” z obietnicą tanich biletów. Kliknąłem i… rzeczywiście, znalazłem trochę wejściówek do pociągów po okazyjnych cenach. Jak bardzo okazyjnych?

pkp intercity łowcy super promo
PKP Intercity – baner oferty „Łowcy Super Promo”

A np. dwa wieczorne pociągi EIP (czyli pendolino) z Warszawy do Krakowa po 49 zł (zakup w sobotę, podróż w poniedziałek), dwa poranne z Trójmiasta do Warszawy w tej samej cenie, poranny pociąg z Wrocławia do Warszawy (i taki sam na odwrotnej trasie) – po 59 zł. Zresztą sami zobaczcie tutaj.

Tak, tak, kolej zaczęła podpowiadać, którym pociągiem można udać się tanio w podróż. Co to się stało? Zapewne spadł ruch i trzeba jakoś zacząć odkręcać wizerunek kolei jako jednego z najdroższych środków transportu.

Ruchy PKP Intercity nie są spektakularne – tanie bilety dotyczą pociągów, które nigdy nie były hitami frekwencyjnymi, a godziny odjazdów i przyjazdów nie przypadają na komunikacyjny prime-time. Poza tym docelowo ma to chyba działać tak – wynika to z opisu usługi – że taki bilet będzie można kupić najpóźniej na 7 dni przed odjazdem.

Czytaj też: Komu roboty zabiorą robotę? Kierowcy transportu publicznego mogą już pakować manatki?

Czytaj też: W PKP Intercity mają wakacyjne żniwa. Sprzedają nawet bilety na… miejsca stojące w pierwszej klasie

Ale chyba coś się w głowach menedżerów PKP Intercity zmienia i być może nie będzie trzeba czekać na wejście do Polski na dużą skalę prywatnych przewoźników czeskich, czy austriackich, żeby polskie koleje wróciły do promocji cenowych na większą skalę.

Taki np. RegioJet wprowadził promocyjne ceny biletów na trasie Praga – Rijeka w Chorwacji. Bilet na miejsce siedzące można było dostać już za 9,9 euro (45 zł). RegioJet pochwalił się, że sprzedał 65.000 takich promocyjnych biletów. Na trasie między Budapesztem a Györem na Węgrzech (130 km) walczy promocjami dwóch przewoźników, dzięki czemu pasażerowie płacą za taką podróż równowartość 5-7 euro (25-35 zł).

W RegioJet z Bogumina przy granicy z Polską do Budapesztu i Wiednia można dostać się za 50-60 zł (a do tego można skorzystać z ulg uczniowskich i studenckich, dodatkowo zbijając cenę). Na tym tle sprzedawanie przez PKP Intercity w miarę tanich biletów wyłącznie na najmniej chodliwe pociągi wydaje się być dość nieśmiałym posunięciem. Czekamy na więcej albo do pociągu nie wsiadamy.

Czytaj też: O ile spadłaby cena biletów na pociągi Intercity, gdyby na torach była konkurencja? Sprawdziłem

Czytaj też: Połowę biletów na pociąg Polacy kupują tradycyjnie, w kasach. Tylko co siódmy przez internet

Dworce też muszą dać pasażerom więcej bezpieczeństwa. Brytyjczycy dają przykład

Szczerze pisząc: koleje same niewiele zdziałają. Tutaj powinien zawarty być sojusz z dworcami. Na jednym z największych londyńskich dworców kolejowych, St Pancras International, pojawiły się roboty, które wykrywają i zabijają koronawirusa krążącego w powietrzu za pomocą światła ultrafioletowego.

Chodzi o to, żeby przywrócić zaufanie klientów do bezpieczeństwa podróży metrem i pociągami. Stacja – jak inne – odnotowała dramatyczny spadek liczby pasażerów. Czy jak roboty wezmą się do roboty, to ludzie zaczną jeździć koleją? Może. Ale PKP Intercity musi zadziałać z większym rozmachem i przypomnieć sobie czasy, w których wygodnie i szybko można było podróżować za 29 zł. Bo Covid-19 może być z nami jeszcze np. przez cały przyszły rok, a koleje chyba nie mogą sobie pozwolić na to, by taki spadek ruchu, jak ostatnio, potrwał dłużej.

Czytaj też: Zamówiłeś bilet na pociąg? Dorzuć do niego samochód na minuty

—————————

ZOBACZ NAJNOWSZE WIDEO EKIPY „SUBIEKTYWNIE O FINANSACH”

zdjęcie: SmokWawelski/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
13 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
CCKK
24 dni temu

„Badania przeprowadzone przez brytyjskich naukowców pokazały, że przeciętnie zaraża się 3,5% osób siedzących obok chorego, a także 1,5% osób siedzących za nim lub przed nim. Z każdą godziną podróży ryzyko infekcji rośnie o 0,15% (ale jeśli chory siedzi obok nas – to o 1,3% na godzinę).”

Jeżeli to ryzyko nie jest tak duże to jakie jest ryzyko zarażenia „na chodniku”???? I po co musimy chodzić w maseczkach?! Głupota pokazująca, że rządzący nie wiedzą jak sobie poradzić z pandemią.

Marek
24 dni temu
Reply to  CCKK

Cytat akurat pokazuje słuszność działań, z maseczkami w pomieszczeniach, a bez poza nimi.

Monika
24 dni temu

IC najmniej przyjazny przewoźnik. Robią wszystko, żeby nie korzystać z ich usług.
Miejscówki za 1 zł do biletów miesięcznych, przy ciągle spóźnionych pociągach, których często nie można kupić, bo system nie działa jak powinnien! A pociąg odjeżdża prawie pusty!!!!!

krzysztof
23 dni temu

pytanie czy jest sens dawac tanie bilety np po 29 zlotych?przeciez podroz autem i tak bedzie kilka razy drozsza a kolej na takich biletach nie zarobi wiec interes sredni, zwlaszcza,ze ma to trwac dluzszy czas

Sebastian
23 dni temu

Jestem zwolennikiem podróżowania koleją. Nie mieszkam w kraju na stałe, ale za każdym razem wybieram właśnie ten środek transportu gdy odwiedzam ojczyznę. Jeszcze trochę jest do zrobienia w kwestii skrócenia czasu podróży między dużymi miastami. Przykład: Warszawa-Kraków ok. 2:20h. Podobny dystans do Poznania to minimum 3 godziny. A teraz ceny. Najtańsza opcja w 2 klasie EIP na trasie Warszawa-Poznań to 49 zł. Taniej niż w TLK, gdzie życzą sobie 55 zł. Jednak często na ok. 2-3 tyg. przed wyjazdem cena wzrastała do 139 zł, co jest delikatnym zdzierstwem. Cieszę się, że Intercity wyszło z taką inicjatywą ale tutaj jest potrzebna… Czytaj więcej »

Leszek
23 dni temu

Zachęca? Niekoniecznie. Raczej manipuluje. Podróżuję często służbowo do stolicy ze Śląska lub Krakowa. Pociągi nie są przepełnione. I niestety potwierdzam, nie da się kupić biletów w najatrakcyjniejszych ofertach. Poniewaz jestem sobie w stanie zaplanować czas pracy to mogę kupić bilety z 30 dniowym wyprzedzeniem. I jak to wygląda? Dokładnie tak jak opisał to redaktor. W pierwszej sekundzie (!!!) sprzedaży nie ma już biletów w ofercie super promo, czy promo (i nie mam na myśli jedynie wyjazdów w poniedzialki i powrotów w piątkowe popołudnia) . Pozostaje zakup biletów w ofercie standardowej. Nie ma też zupełnie oferty (poza standardową) na zakup biletów… Czytaj więcej »

elwirag57@interia.eu
23 dni temu

Guzik prawda, jechałam niedawno pociągiem i ludzi było mnóstwo, jak sardynki w puszce

Iga
23 dni temu

Dokładnie tak, ja zrezygnowałam z wyjazdu do sanatorium. W pociągu tłok, obsluga nie zwraca uwagi na niezaslanianie ust, wszystkie miejsca zajęte i na korytarzu młodzi stoją i dyskutują, chcąc iść do toalety trzeba się obok nich przecisnąć… Kasa najważniejsza dla Intercity.

Matik
23 dni temu

Niech w końcu przestaną się spóźniać, co z tego że w planie mam jechać 2h, skoro na starcie stoję 30/40 min na stacji przez opóźnienie, a obok odjechał dwa razy tańszy regio który jedzie 2:30 a i tak dojedzie szybciej od IC

Jarek
23 dni temu

Kiedyś dużo jeździłem koleją 😉
Podzielę się porównaniem PKP do CD (Czeskie koleje).
Porównywalne długością i czasem podróży trasy WAW-GDN i Praga-Ostrawa.
Bilet na jutro tj. na 7.10.2020. Klasa II. Pociągi takie same – Pendolino.
PKP – 2 oferty za 77, reszta za 150 zł.
CD – od 284 do 360 koron (47,43 do 60,12 zł przy CZK/PLN 0,167)
W CD możesz wybrać sobie dowolne miejsce przy zakupie biletu.
https://www.cd.cz/eshop/spojeni-tam/1d740f20-22c8-4113-8f63-2560557c111b#connectionlistanchor
I jest przynajmniej od 5 lat. U nas się nie da i skubiemy klienta. U Czechów się da, można tanio i szybko podróżować z dnia na dzień.

CZ_20201006.JPG
Piotr
22 dni temu

A może by znieśli horrendalną opłatę za zakup biletu w pociągu w wysokości 130zł!?

Art
22 dni temu

Niech zaczną pociągi jeździć tak jak mogą chodzi o czasy przejazdu. pkp robi duże bufory czasowe.

Jacek
21 dni temu

Upragnione zmiany, natomiast nie ma się co oszukiwać, że o nasze bezpieczeństwo w środkach transportu musimy też dbać sami. Możemy siedzieć w odpowiedniej odległości, aż kaszlący Kowalski z maseczką pod brodą…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu