15 czerwca 2019

Wakacyjne żniwa PKP Intercity. Sprzedają nawet… bilety na miejsca stojące w pierwszej klasie! Ich nowy slogan to „mniej za więcej”?

Zaczyna się wysoki sezon dla podróży kolejowych. W najbardziej chodliwych terminach około weekendowych bilety na pociąg są jak cukier w stanie wojennym – dobrem deficytowym. Kolejarzom nie od dziś brakuje sprawnego taboru, więc nie na wszystkich rozchwytywanych trasach dostawią dodatkowe wagony. Ale nie mają problemu, by kazać nam płacić pełną cenę nawet za… miejsca stojące. W pierwszej klasie

Gdyby ktoś chciał się dostać pociągiem np. w sobotę 15 czerwca wcześnie rano z Warszawy do Trójmiasta, to nie ma co liczyć na bilet z miejscówką. Wszystkie miejsca od kilku dni są wyprzedane. Inna sprawa, że nie ma też powodu, by pchać się last minute do pociągu jadącego w tamtym kierunku, bo w hotelach nad morzem też miejsc już raczej nie ma, zostały tylko resztki prywatnych apartamentów ;-).

Nowy szczyt luksusu Intercity: bilet bez gwarancji miejsca

Ale jak ktoś jest zdesperowany, to do pociągu – owszem – może wsiąść, nawet do takiego, w którym nie ma już miejsc. PKP Intercity sprzedaje bowiem – i to w pełnej cenie – tzw. bilety bez gwarancji miejsca siedzącego. To taki sam bilet jak każdy inny, ale bez numeru wagonu i miejsca. Można usiąść jeśli się znajdzie samodzielnie jakieś miejsce niezajęte, albo ewentualnie sobie postać.

Bilety na miejsca stojące podczas różnych wydarzeń nie są czymś niespotykanym. W teatrach czy operach sprzedają takie miejscówki po znacznie niższej cenie. Pamiętam, że za młodu taki bilet „na stojaka” był dla mnie jedyną szansą, by zobaczyć na żywo najsłynniejszych śpiewaków operowych w Operze Wiedeńskiej. Bo na inny bilet zwyczajnie nie byłoby mnie stać.

Bilety stojące chciał swego czasu sprzedawać pasażerom Michael O’Leary, prezes kultowej nisko kosztowej linii lotniczej Ryanair. To, co nie udało się w samolotach, z powodzeniem funkcjonuje od lat w PKP Intercity, pozwalając państwowym kolejom zarabiać więcej, niż wynikałoby to z przepustowości ich pociągów. Co na to pasażerowie? Są niewdzięczni. Zamiast dziękować za możliwość bycia przewiezionym „na stojaka” jeszcze mają za złe:

„Pociąg Kraków-Warszawa, odjazd godz. 17.30. Od rana brak biletów na jakikolwiek pociąg, bo właśnie skończyła się konferencja na kilka tysięcy ludzi. Udało mi się nabyć bilet na ekspres – uwaga! – w pierwszej klasie bez miejscówki. Czyli mogłem stać w korytarzu, za to w pierwszej klasie! Na pociąg dotarłem niestety późno, więc wszystkie miejsca stojące – nawet w korytarzu pierwszej klasy – były już zajęte. Dobra strona medalu jest taka, że poznałem przez tę sytuację (w korytarzu) bardzo ciekawe osoby. Ale myślałem, że czasy – kiedy poznawało się ludzi w kolejce po butlę z gazem (tak, ja takie pamiętam) już się dawno skończyły”

– napisał do mnie niedawno czytelnik, stały bywalec polskich kolei. Nie chciało mi się wierzyć, że na kolejach mogą panować tak dziwne zwyczaje, więc sam spróbowałem zakupić przez internet bilet pierwszej klasy na jedno z deficytowych połączeń nad morze. I rzeczywiście – sprzedali mi w pełnej cenie bilet na miejsce stojące w wagonie pierwszej klasy!

Czytaj również: Kupujesz bilety w PKP, paliwo na Orlenie, kredyty w PKO, prąd i gaz w PGE i w PGNiG, ubezpieczasz się w PZU… Wszędzie drogo i coraz drożej? A gdyby tak państwowe firmy miały zakaz golenia Polaków?

Czytaj też: Monopol na torach szkodzi pasażerom. Ceny są już europejskie, ale szybkość nie ta

Czytaj więcej: Oni pokazują Intercity jak wygląda prawdziwy luksus w podróży. Lew zaryczy w Krakowie

Pierwsza klasa na stojaka za 80 zł?

O ile byłbym w stanie zrozumieć instytucję miejsca stojącego (pod warunkiem, że kasy nie mogą sprzedać nieograniczonej liczby takich biletów, a co najwyżej kilka na każdy wagon), o tyle pomysł ze sprzedawaniem miejsca stojącego pierwszej klasy wydaje mi się cokolwiek ekstrawagancki. Ktoś w PKP Intercity zapomniał, że była jakiś czas temu zmiana ustroju i że „dobre miejsca stojące” przestały być luksusem.

Skutkiem ubocznym nabijania sobie kiesy przez PKP Intercity i sprzedawania biletów na miejsca stojące jest mniejszy komfort tych, którym udało się kupić „normalne” bilety z przypisanym miejscem do siedzenia. No bo jeśli taki „normals” będzie chciał wyjść do toalety albo np. do Warsu, to czeka go wyzwanie pierwsza klasa.

„W pociągu z Warszawy do Gdańska dwadzieścia minut po odjeździe idę do Warsu. Siadam i czekam, czekam, czekam. Po 30 minutach i kilku przypomnieniach w końcu przychodzi ktoś z obsługi. Od razu zaznaczę, że obsługa robiła co mogła – było ich po prostu za mało! Ja na ich miejscu wysiadłbym na pierwszym przystanku i poszedł na kasę do supermarketu – pewnie wypłata podobna, a warunki pracy o niebo lepsze]. „Poproszę kaczkę” – „nie ma”. „To schabowego” – „nie ma”. Po 45 min od startu pociągu nie było już nawet bułki tartej do schabowego! Przecież wiadomo było wcześniej, ile osób kupiło bilet (pociąg był pełny), że jest pora obiadowa (można zrobić odpowiednie zapasy), itd. No ale do tego potrzeba dobrego zarządzania. Po kolejnych 20 minutach skończyły się już też pierogi, racuchy i pewnie reszta menu, o które nawet nie pytałem”

– pisze do mnie inny czytelnik. Powinien i tak być szczęśliwy, że w Warsie miał przynajmniej miejsce siedzące, bo wiem skądinąd, że często-gęsto Wars jest kolonizowany przez posiadaczy biletów bez miejsca siedzącego. Formalnie regulamin zabrania przebywania w Warsie w czasie, gdy się nie konsumuje, ale cóż to za problem konsumować non stop?

Prawdopodobnie jedyną kategorią pociągów, w której te wszystkie dzikie zwyczaje nie obowiązują, jest Intercity Premium (EIP), czyli popularne pendolino. Tutaj biletów stojących nie sprzedają, bo to pociąg, który teoretycznie mógłby jechać zbyt szybko, by jazda „na stojaka” mogła być bezpieczna.

Nie oczekuję od kolei, że będzie stuprocentowo punktualna (choć ponad jedna czwarta pociągów opóźnionych to chyba lekka przesada). Ale jeśli dodamy do tego bardzo nierówny poziom obsługi, to przestaje dziwić, że PKP Intercity jest firmą postrzeganą jako relatywnie droga w stosunku do oferowanej jakości. Któraś z sieci sklepów spożywczych ma w reklamach slogan „więcej za mniej”.

Patrząc na bilet na miejsce stojące w pierwszej klasie, sprzedawany w standardowej „luksusowej” cenie, mógłbym doradzić kolejarzom, by ich hasło brzmiało: „Mniej za więcej”.

Czytaj więcej: Co zrobić, gdy twój pociąg się spóźnił, a PKP nie chcą oddać pieniędzy za bilet? Czytelnicy mają ciekawy pomysł

Czytaj też: Wsiadł nie do tego pociągu, na który miał bilet. Konduktor sprzedał mu prawidłowy, ale… to był dopiero początek kłopotów. Pomagamy!


Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach”zapisz się na mój newsletter i bądźmy w kontakcie!

Raz na jakiś czas wyślę Ci zestaw najciekawszych i najbardziej potrzebnych poradników dla Twojego portfela, zaproszę na ekskluzywne webinarium albo poinformuję o najlepszych okazjach, by ulokować oszczędności


Bilety drożeją, Polacy koleją podróżują

Coś pozytywnego na koniec? Ostatnio, jadąc pendolino relacji Rzeszów-Gdynia, udało mi się trafić „szóstkę w Lotto”, czyli skład z działającym internetem. Wi-fi o nazwie „pendolino” co prawda pozwalało się łączyć tylko na kwadrans (potem trzeba było się ponownie logować), ale za to działało jak złoto.

No, ale płacić 150 zł (lub 229 zł za bilet pierwszej klasy) i mieć tylko cień szansy na szybki internet to słaby zakład.

Cała Grupa PKP (do której należą nie tylko Intercity, ale też np. PKP Cargo, czyli pociągi towarowe, a także spółki zapewniające infrastrukturę dla pociągów: Polskie Linie Kolejowe, PKP Informatyka, czy PKP Energetyka) SA miała w 2018 r. aż 470 mln zł zysku, z czego 174 mln zł przypadło na PKP Intercity. To był trzeci rok z rzędu tej firmy z dodatnim wynikiem finansowym. Polacy się bogacą i stać ich na podróżowanie przy coraz wyższych cenach biletów.

Po trzech miesiącach tego roku Intercity sprzedały prawie 10,6 mln biletów (z tego pociągi typu pendolino przewiozły 970.000 osób). To wzrost o 7% w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Wtedy z usług Intercity skorzystało prawie 9,9 mln osób.

Czytaj też: Nowy pomysł kolejarzy – wysiadasz z pociągu, a tam czeka taksówka

Czytaj również: Ostra jazda w pociągu, czyli multimedialny stolik, w którym zapłacisz smartfonem. Trzy godziny podróży i… to może być najdroższy bilet świata

————————————-

Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać:

>>>  Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek?

zdjęcie tytułowe: StockSnap/Pixabay

 

34
Dodaj komentarz

avatar
12 Comment threads
22 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
19 Comment authors
JakubAdamGosiaJanKsawery Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sefirotfl
Gość

A ja się cieszę, że w ogóle są jakiekolwiek limity na miejsca stojące w pierwszej klasie ;). Bo, znając nasze pociągi, kupisz bilet w pierwszej klasie z miejscówką i nie masz jak dostać się do toalety, bo wszędzie ludzie stoją ;). A z tym Warsem słuszna uwaga – zdarza mi się co jakiś czas jechać do domu na drugi koniec Polski, ok. 6 godzin, a z Warsu czasem nijak nie idzie skorzystać, bo ludzie bez miejscówek sobie siedzą w najlepsze. 6 godzin jeszcze da się przeżyć, ale niektórzy jadą 10… Choć z drugiej strony bywa, że na długich trasach nie… Czytaj więcej »

Paweł
Gość
Paweł

Regulaminy regulaminami. Tylko kto ma pilnować ich przestrzegania?

Skoro mogę wsiąść na każdym przystanku i w większości kupić bilet u konduktora lub jechać za darmo gdy pociąg przepełniony to i załoga rzadko chodzi…

Chrystian
Gość
Chrystian

Czytając ten wpis stałem się młodszy o niemalże 30lat młodszy;))) A tak już bardziej poważniej,widać że naszej kolei potrzebna jest konkurencja gdzie bilety Będą tańsze o 20,30,a nawet 40%.

Adam
Gość
Adam

No jak to na naszej kolei potrzebna kolejna konkurencja przecież wydzielono ponad 40 spółek, które nigdy nie były upolitycznione pociotkami z jednej słusznej partii – przecież to wolny rynek!!! Pełną gębą za publiczne pieniądze!!! Zacytuję Muńka: „Jest super, jest super więc o co ci chodzi?”

Chrystian
Gość
Chrystian

Sądzę że to nie jest problem z ilością spółek kolejowych.kiedyś z poznania do granic z Niemcami jeździł pociąg pr i co…owo połączenie bardzo kulo w oczy intercity,pomimo że osobowy za3muje sie na każdej stacji,był o wiele tańszy niż intercity.

Angelika
Gość
Angelika

Dowcip jest też taki, że jak się ma stojące miejsce w drugiej klasie, to nie można stać w pierwszej.

anonymous
Gość
anonymous

pisiory obiecały że przywrócą kolej do dawnych „dobrych” czasów i to własnie się dzieje… Następnym elementem pewnie będzie wyłączenie ogrzewania bo i po co ogrzewanie w takim tłumie ludzi nerwowo przebierających nogami z powodu braku możliwości skorzystania z toalety?

Adam
Gość
Adam

Co racja to racja po co „podgrzewać” emocje 😉

Paweł
Gość
Paweł

Pewnie nie powiem tego jako pierwszy ale jeszcze bardziej pogrążone w komunie kraje jak Czechy czy Słowacja mają transport kolejowy na innym poziomie z tym że oprócz prywatnych przewoźników kolejowych istnieją trzy spółki państwowe organizator przejazdów i zarazem ich wykonawca zarządca infrastruktury i cargo do tego nawet Słowacja szybciej doprowadziła do powstania apki w której można sobie kupić bilety niż polskie PKP których tych apek mają od groma tylko bezużyteczne a na koniec jak w Czechach jest pociąg z obowiązkową rezerwacją miejsc to albo szukasz pociągu z wolnym miejscem albo jak koniecznie musisz to pewnie też się da ale wtedy… Czytaj więcej »

krytykant
Gość
krytykant

Jakbyś chłopie używał znaków przestankowych, to na pewno łatwiej dałoby się Ciebie zrozumieć. Polecam, naprawdę.

Adam
Gość
Adam

Nie ma jak to merytoryczny komentarz w dyskusji, przypominający czym jest język polski. Panie Macieju niech Pan weźmie „krytykanta” do korekty językowej bo tu chłop marnuje swój talent!!!

Art
Gość
Art

Ale gdzie właściwie jest napisane, że to miejsca stojące? Jest tylko mowa, że nie mam gwarancji miejsca siedzącego. Jeśli wezmę sobie koc i spędzę podróż piknikowo, albo nawet zaszaleję i zabiorę ze sobą składane krzesełko wędkarskie, to chyba się przewoźnik nie przyczepi? Już widzę konduktorów kartkujących regulamin i te spory interpretacyjne, czy naruszam zasady przewozu, czy nie.

Paweł
Gość
Paweł

A ja mogę mieć rozwolnienie i siedzieć w WC 12h….

Adam
Gość
Adam

Nie podrzucaj pomysłów bo jeszcze zrobią lux miejscówki w WC 😀

Kasia
Gość
Kasia

Nie do końca rozumiem to oburzenie. W Niemczech to jest normalne, kupuje się bilet z rezerwacją miejsca albo bez. Bez rezerwacji nie ma gwarancji miejsca i jak się ma pecha to się stoi. W pierwszej klasie rezerwacja jest automatyczna, ale jest tak, że na taki bilet niekoniecznie trzeba jechać pociągiem, w którym się zarezerwowało miejsce, wiec może się skończyć na stojąco. Ale – o ile nie ma awarii i nie jest się zmuszonym zmienić pociąg – od razu przy zakupie biletu widać czy można zarezerwować miejsce czy nie. Więc jest to decyzja pasażera. Czasem lepiej postać a dojechać wtedy kiedy… Czytaj więcej »

CzytnikPalca
Gość
CzytnikPalca

Najlepiej doczepić wagon towarowy (zadaszony) bez przedziałów i ławek dla osób chcących podróżować „na stojaka”.
Siedząc w przedziale obok przejścia nie musiałbym oglądać rozpłaszczonej „dolnej części pleców” na szybie (bo zasłonka się zacięła) osoby stojącej na korytarzu.

Ksawery
Gość
Ksawery

A ja zachęcam każdego do postawienia się w sytuacji, gdy gdzieś musi dojechać pilnie z nieoczekiwanych powodów i dowiaduje się, że nie pojedzie bo już nie ma miejsc. Wystarczy popatrzeć jak wygląda sytuacja, gdzie gro oferty stanowią składy zespolone zwane Pendolino. W pozostałych pociągach często szpilki nie da się wcisnąć w okresie szczytów przewozowych bo wiele pociągów ma tylko tyle pasażerów co miejsc siedzących. A z tłokiem w pociągu jest tak samo jak z korkiem na drodze – proponuję wprowadzić odpłatność za drogi lub rezerwowanie trasy na dany dzień. Nie zaplanowałeś wyjazdu na zakupy na przedświąteczny weekend już w lipcu… Czytaj więcej »

Gosia
Gość
Gosia

Wystarczy, żeby PKP IC dodawało wtedy wagony z jakiejś swojej rezerwy. Skoro w Sylwestra potrafią dołączyć nawet 3 wagony do pociągu, to czemu także nie w innych terminach gdy jest popyt?

anonymous
Gość
anonymous

To co powiecie na to jak jeżdżą koleją w Indiach: https://imgur.com/a/E8u1kCI

Jan
Gość
Jan

W wielu pociągach nie wszystkie miejsca podlegają rezerwacji. I tak np. w wagonie 80-miejscowym rezerwuje się tylko 54 fotele. Pozostałych 26 jest wolnych właśnie dla osób „bez gwarancji miejsca” (np. fotele x7, x8 i miejsca101-108). Są strony z zestawieniami pociągów i wszystko jest tam opisane.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin