Ostra jazda w pociągu. Oto multimedialny stolik: zapłacisz mu smartfonem, a w toalecie…

Ostra jazda w pociągu. Oto multimedialny stolik: zapłacisz mu smartfonem, a w toalecie…

Wygląda na to, że pociągi wreszcie zaczynają odzyskiwać miano najwygodniejszego – choć niekoniecznie najtańszego i najszybszego – środka transportu między największymi miastami. Co prawda jeżdżące po polskich torach pendolino trudno nazwać „szybką” koleją (na trasach nad morze, do Wrocławia i do Krakowa może bywają porównywalnie szybkie, co jeżdżenie autostradami, ale w porównaniu ze standardami zachodnimi to wciąż jest jakiś kabaret), lecz idzie ku dobremu. Jest elastyczny cennik (jeździłem już pendolino pierwszą klasą za cenę poniżej 90 zł), system zakupu biletów przez smartfona (no, chyba że zawczasu nie używałeś prezerwatyw), porządna obsługa restauracyjna w pociągach, w wagonach pendolino też gniazdko przy każdym fotelu, a od czasu do czasu nawet zintegrowana usługa kolejowo-taksówkowa (moim zdaniem powinna być standardem, co niechybnie wykończyłoby polskie lotnictwo pasażerskie ;-)).

Słyszałem, że kolejarze – przynajmniej na długich trasach – odbierają powoli klientów autobusom. Co sprawiłoby, że w ogóle przestałbym jeździć po kraju autostradami? Luksusowe pociągi powinny być szybsze, mieć nie tylko prąd, ale i internet w przedziałach oraz popracować nad jakimś programem lojalnościowym. No i być może zapewnić więcej atrakcji dla osób, którym nie wystarczy strefa ciszy „zainstalowana” ostatnio w pendolino. Podobno są pociągi, w których jeden z wagonów jest czymś w rodzaju pokoju zabaw na kółkach, ale nigdy na taki nie trafiłem. Nie mogę się natomiast doczekać wprowadzenia w pociągach ekspresowych atrakcji, które pokazał – jak piszą portale branżowe – na targach kolejowych w Berlinie producent wagonów Pesa. 

Zobacz również:

pesafor2Przede wszystkim przy wejściu do pociągu w wagonach tego producenta może się znajdować tablica z rozpiską aktualnie wolnych miejsc oraz z informacją jakie jest obłożenie w innych wagonach. Co prawda w pociągach ekspresowych zwykle obowiązuje rezerwacja miejsc, ale system rezerwacyjny PKP ma tę niemiłą cechę, że wszystkich pasażerów zgania do jednego wagonu, a pozostałe jadą puste. System informacyjny przy wejściu do pociągu może być w tej dziedzinie „koniem trojańskim” korzystnym dla klientów. Druga nowość to… stoły multimedialne. Siadasz w przedziale, a na stoliku przed tobą wyświetla się powitanie i menu restauracyjne (pewnie gdyby dało się zbierać dane o pasażerach za pośrednictwem jakiegoś programu lojalnościowego, to powitanie byłoby spersonalizowane, a menu też mogłoby uwzględniać gusta kulinarne danego klienta). Zamawiasz szybką szamę kikając i płacisz zbliżeniowo kartą lub smartfonem. A jeśli smartfon rozładowany, to go podładowujesz, bo w stół jest wbudowana też bezprzewodowa ładowarka.

Taki stół multimedialny to świetna opcja do dostarczania pasażerowi rozrywki (gry planszowe i logiczne) albo informacji (mapa podróży,pesa3fot newsy), ale na miejscu twórców systemu pomyślałbym też o wyświetlaniu – być może w przyszłości spersonalizowanych – ofert dotyczących zakupów w sklepach znajdujących się nieopodal dworca w miejscu docelowym, promocyjne oferty wynajmu pokoi hotelowych… A nawet – jeśli się uprzeć – zakupów z opcją odbioru przy wyjściu z pociągu (płacę w pociągu, a po przyjeździe na miejsce czeka na mnie dostawca z paczką). To może spowodować, że tak, jak banki być może wkrótce przestaną zarabiać tylko na usługach bankowych (a zaczną na „naganianiu” klientów sieciom handlowym), tak jak hotele już zarabiają coraz więcej na usługach dodatkowych, tak koleje mogą w przyszłości zarabiać na pośrednictwie w sprzedaży różnych usług. O ile bank musi się mocno spocić, żeby skłonić klienta do tego, żeby zainstalował apkę mobilną w smartfonie i pozwolił się śledzić, o tyle pasażer w pociągu w zasadzie z nudów może nic innego w pociągu nie robić tylko… kupować. I płacić.

Aha, poza systemem informacyjnym przy wejściu do pociągu oraz stołem multimedialnym z możliwością płacenia i ładowania smartfona Pesa pokazała też dość podejrzaną rzecz – lustro z możliwością wyświetlania informacji w toalecie. Nawet jeśli założymy, że w tym lustrze będzie wyświetlana tylko informacja o godzinie, pogodzie na zewnątrz (jakby to miało jakiekolwiek znaczenie w chwili skupienia :-)) oraz o tym ile zostało czasu do najbliższej stacji, to i tak skojarzenia z Wielkim Bratem w wersji kolejowej są zbyt żywe, by „inteligentne lustro” w pociągowym kibelku mogło mnie ucieszyć. Z drugiej strony… operator telekomunikacyjny i tak wie o mnie wszystko :-).

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!