4 lipca 2020

Dziwna sytuacja? Gdy wielki bank ogłasza: „od tych klientów nie przyjmujemy już więcej depozytów terminowych”. To szaleństwo czy kalkulacja PKO BP?

Dziwna sytuacja? Gdy wielki bank ogłasza: „od tych klientów nie przyjmujemy już więcej depozytów terminowych”. To szaleństwo czy kalkulacja PKO BP?

Coraz dziwniejsze rzeczy dzieją się w bankach. Najpierw pojawiły się zakusy, by wprowadzić „ujemne oprocentowanie” pieniędzy – poprzez narzucenie prowizji za prowadzenie, oprocentowanych na niemal zero, kont oszczędnościowych – a teraz banki zaczynają… zawieszać oferowanie lokat terminowych wybranym grupom klientów. Co zrobił PKO BP? I czy miał powody?

Odkąd stopy procentowe NBP zostały ścięte niemal do zera (główna wynosi teraz 0,1%), trzymanie pieniędzy w bankach przestało być czynnością gwarantującą jakikolwiek zysk. I to choćby nominalny, bo o realnych (po uwzględnieniu inflacji) zapomnieliśmy już dawno temu.

Zobacz również:

Dwa największe banki – PKO BP oraz Bank Pekao – oferują oprocentowanie lokat na poziomie 0,01% w skali roku, czyli prawie nic. W kilku bankach, gdzie mają lokaty oparte na stawce WIBOR, pojawiło się niebezpieczeństwo, że stawki staną się ujemne (trzeba było interweniować promocjami). A Bank Pocztowy zaproponował klientom opłaty za konto oszczędnościowe, które oznaczały dla klientów dopłacanie do zdeponowanego tam osadu (na szczęście się wycofał).

Czytaj też: Prawie zerowe stopy procentowe, a pieniądze w banku zżera inflacja. Co zrobić z pieniędzmi? Trzy w miarę bezpieczne patenty

Czytaj też: Obligacje skarbowe – ile teraz płacą i czy mogą jeszcze uchronić przed inflacją?

W piątek ciekawą decyzję ogłosił PKO BP. Poinformował on w specjalnym komunikacie, że zawiesza do odwołania oferowanie lokat terminowych dla firm. Bank zamyka możliwość zakładania lokat firmowych od 6 lipca 2020 r.

„Lokaty otwarte do 5 lipca 2020 r. będą prowadzone na dotychczasowych warunkach, natomiast w pierwszym dniu kolejnego okresu umownego zostaną zamknięte, a środki pieniężne zgromadzone na rachunku lokaty wraz z odsetkami zostaną przekazane na rachunek”

Jak należy to rozumieć? Otóż przedsiębiorstwa nie będą mogły założyć w największym polskim banku depozytu terminowego. Pozostanie im jedynie możliwość przechowywania pieniędzy na rachunku bieżącym, oprocentowanym na zero oraz wiążącym się często z opłatą abonamentową.

—————————-

POSŁUCHAJ PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA” O RYNKACH PO WIRUSIE

W najnowszym odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” naszym gościem jest jeden z najmądrzejszych i najbardziej doświadczonych w Polsce analityków rynku kapitałowego – Wojciech Białek. Jego analizy na co dzień możecie czytać na blogu „K(no)w future” pod adresem https://wojciechbialek.pl/. Dziś, specjalnie dla czytelników „Subiektywnie o finansach” pan Wojciech opowiada o tym jak widzi przyszłość naszych portfeli w najbliższych latach, miesiącach, a nawet dziesięcioleciach.  Przepraszamy za niską jakość nagrania, z przyczyn „społeczno-dystansowych” nagrywaliśmy przez internet i niestety akurat z łączami nie było w tym czasie najlepiej.

Aby posłuchać, kliknij powyższy baner lub wejdź w ten link

—————————-

Bank nie chce już więcej depozytów?  Jak to możliwe?

Czy jest o co kruszyć kopie? W zasadzie nie bardzo, bo od niedawna PKO BP płaci za depozyty firmowe tylko 0,01% niezależnie od długości trwania lokaty. Nieco więcej można otrzymać zakładając depozyt w kwocie powyżej ćwierć miliona złotych – wtedy stawka może sięgnąć 0,25% w skali roku.

Z punktu widzenia czysto finansowego nowa sytuacja aż tak wiele dla przedsiębiorców nie zmienia. Zamiast trzymać pieniądze na symbolicznie oprocentowanym depozycie będą trzymać je na oprocentowanym literalnie na zero rachunku bieżącym.

Decyzja PKO BP jest jednak istotna i wytyczająca trendy, bowiem pokazuje, że banki mają coraz większy problem z radzeniem sobie z kryzysową sytuacją wynikającą z pandemii i polityki NBP. Ta sytuacja to z jednej strony obniżka stóp procentowych niemal do zera, a z drugiej – kryzys gospodarczy skutkujący „zamrożeniem” rynku kredytowego.

Banki żyją z handlu pieniędzmi. Zarabiają głównie na różnicy między oprocentowaniem przyjmowanych depozytów oraz oferowanych kredytów (trochę też na prowizjach za prowadzenie klientowskich rachunków oraz od transakcji płatniczych, przy których pośredniczą).

Obniżka stóp procentowych NBP dała co prawda bankom możliwość „wyzerowania” oprocentowania naszych depozytów, ale też ograniczyła administracyjnie oprocentowanie kredytów (bo ustawa antylichwiarska uzależnia próg zabronionej prawem lichwy od stóp procentowych NBP). W sytuacji kryzysu gospodarczego ryzyko udzielania kredytów rośnie, ale banki nie mają możliwości wliczenia tego ryzyka w oprocentowanie. Tną więc liczbę udzielanych kredytów. Z drugiej strony spada też popyt klientów na kredyty, bo obawiają się o przyszłość i wstrzymują zakupy.

„Zamrożenie” kredytów powoduje, że bankowcy mniej potrzebują też naszych oszczędności, bo nie mają z nimi co zrobić. W normalnych okolicznościach ulokowałyby nadwyżkę w obligacjach skarbowych i zarabiałyby na nich 3% w skali roku, ale oprocentowanie obligacji przy prawie zerowych stopach procentowych NBP też leci na łeb, na szyję.

Po co bankowi góra naszych pieniędzy, z którymi nie ma co zrobić i na których prawie nie ma szans zarobić? Od kwoty zebranych depozytów trzeba odprowadzać np. składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Same kłopoty.

———————

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach” i korzystaj ze specjalnych porad Macieja Samcika na kryzysowe czasy – zapisz się na newsletter i bądźmy w kontakcie!

———————

Czy inne banki pójdą w ślady PKO BP?

Rozwiązanie? Można zrobić tak, jak postąpił Deutsche Bank w Niemczech, czyli wprowadzić ujemne oprocentowanie depozytów. Czyli: jeśli chcesz trzymać pieniądze w banku, to musisz do tego dopłacić, bo bank też dopłaca do utrzymywania tego pieniądza. Można też zrobić tak, jak postąpił PKO BP – czyli powiedzieć klientom, że nie przyjmuje już więcej ich pieniędzy.

Zawieszenie możliwości przyjmowania nowych depozytów eliminuje ryzyko, że w banku pojawi się klient „z ulicy”, który będzie chciał wyłącznie przechować depozyt. Bank w dalszym ciągu będzie prowadził rachunki bieżące, ale one po pierwsze wiążą się z prowizjami za prowadzenie, a po drugie za przelewy i inne operacje (czyli bank może na ich prowadzeniu zarabiać).

Nie zdziwiłbym się, gdyby rozwiązanie podobne do PKO BP zastosowały – przynajmniej dla wybranych grup klientów, tych stricte depozytowych – inne banki. Sytuacja jest niezdrowa i branża bankowa zaczyna stosować niestandardowe sposoby „delewarowania się”. Czyli zmniejszania skali działalności, by dostosować ją do panujących warunków.

Praktycznie zerowe stopy procentowe w powiązaniu z relatywnie wysoką w Polsce inflacją to kombinacja zła dla wszystkich, którzy mają oszczędności, ale i dla banków. Sprokurował ją NBP, a o tym, że jego decyzje są bardzo kontrowersyjne i będą miały mało korzyści, zaś mnóstwo efektów ubocznych – pisałem już na „Subiektywnie o finansach”.

Ograniczanie skali działalności też nie dla każdego banku będzie bezpieczne. Zmniejszenie góry depozytów i ograniczenie udzielania kredytów oznacza, że większy udział w bilansie banku zaczynają mieć kredyty „starego portfela”, czyli udzielone wcześniej. Takie, które w kryzysie zaczynają się psuć szybciej, niż zwykle. Oby banki nie zaczęły się za bardzo uginać pod ich ciężarem, bo wtedy do licznych problemów gospodarki dojdzie jeszcze kryzys bankowy. Byłoby głupio, gdyby się okazało, że jego współwinowajcą jest… prezes NBP.

Czytaj też; Czy w erze Covid-19 akcje nie są zbyt drogie? Czy warto jeszcze mieć dolara? Co ze złotem?

—————————-

Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać:

>>>  Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek?

—————————-

30
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
22 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
18 Comment authors
ArturJacekMarkMarekded Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
E.G
Gość
E.G

Prof. Marek Belka ujawnił że sygnał do obniżki oprocentowania depozytów wyszedł z Nowogrodzkiej . Pan Glapiński polecenie posłusznie wykonał. Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości kto naprawdę rządzi jednoosobowo 38 mln państwem i pociąga za WSZYSTKIE sznurki ? Jak to możliwe że daliśmy się tak skundlić 1 starcowi ?

Sosna
Gość
Sosna

@E.G. Prof. Belka niczego nie „ujawnił”, tylko rzucił przypuszczenie – dość naturalne i być może słuszne, ale tylko przypuszczenie. Proponowałabym nie oszukiwać czytelników i nie wkładać prof. Belce w usta słów, których nie wypowiedział.
A Redakcję prosiłabym, żeby nie dopuszczała w komentarzach ewidentnych fake-newsów (niekoniecznie cenzura, wystarczy odpowiedź w komentarzu).

E.G
Gość
E.G

Prof. Belka jest jedną z niewielu wiarygodnych osób w dzisiejszej Polsce. Jest zawsze ostrożny i waży każde wypowiedziane słowo , jego wypowiedź można traktować jako przemyślaną i pewną. Osoby na świeczniku , nie chcąc kopać się z koniem często używają takich określeń jak „przypuszczam „.

Sosna
Gość
Sosna

@E.G. W pełni zgadzam się z Twoją oceną prof. Belki. Dlatego TYM BARDZIEJ nie należy przeinaczać tego, co rzeczywiście powiedział.

Jacek
Gość
Jacek

Belka? To ten gość co nagrał gang kelnerów?

ded
Gość
ded

Co tu dużo pisać. Glapiński działa jak minister w rządzie Morawieckiego a nie przewodniczący RPP. Wyprodukował najniższą realna stopę % w europie, zarżnął rynek lokat, obligacji skarbowych i korporacyjnych tylko żeby pomóc rządowi. Przy tych stopach obligacja korpo jakiegoś developera, w pandemii, kryzysie, rosnącym bezrobociu i kataklizmie gospodarczym maskowanym dodrukiem jest papierem mniej rentownym niż obligacje detaliczne SP. W dodatku taka obligacja korpo jest mało płynna bo u nas rynek korporatow właściwie już nei istnieje więc jak ktoś kupił to teraz nie dosć ze ma smieszne oprocentowanie to ma w ręku obigację która trudno komuś opchnąc bo kto chce papier… Czytaj więcej »

MARCIN
Gość
MARCIN

Dlatego pewnie Ceny mieszkań nie spadną z tego powodu. ujemne stawki lokat w banku. Nie podrożeją też w najbliższym czasie bo , większe bezrobocie i ogólna „większa niepewność,” Tak więc na razie stagnacja. ale gdy sytuacja covid-19 się uspokoi, dalszy wzrost cen w najlepszych lokalizacjach.(niestety). ludzie z oszczednościami bedą jeszcze bardziej uciekać przed inflacją w złoto(to rozwiązanie jest niestety dość problematyczne, gdyż najbardziej opłaca się złoto fizyczne, a te ciężko przecież trzymać w domu) oraz nieruchomości , ewentualanie papiery wartościowe(choć Polacy są z natury konserwatywni i duża cześć naszych rodaków nie ma zaufania do rynku kapitałowego. Inwestycja w nowe mieszkanie… Czytaj więcej »

T1000
Gość
T1000

Glapińskiego czeka proces karny.

drozd
Gość
drozd

A przepraszam, kto ma go postawic przed Sadem? Dopoki w Polsce rzadzi uklad z okraglego stolu, dopoty wszyscy sa pod ochrona.

and
Gość
and

Bedzie szturm na sejfy – a zloto fizyczne bedzie roslo i roslo… pozdrawiam Pana z kotem i jego przyjaciela z dwiema kotkami, co nam zgotowali ten los.

Krzysztof M.
Gość
Krzysztof M.

Bardzo dobry artykuł. Z drugiej strony… Obligacje i lokaty rentierskie to marazm. Taki w stylu XIX w. Anglii : pamiętacie powieści wiktoriańskie w stylu ten Pan-Pani ma tyle funtów, szylingów renty stąd i skądinąd i może być dobra partią. Obecna sytuacja wymusza powstanie z fotela i szukanie nowych możliwości w postaci giełdy czy budowy nowych nieruchomości. Gros zabudowy blokowej, choć na tle Europy nowej, nie przystaje do współczesnych wyzwań energetycznych czy wygody. Może będzie szansa wyburzyć prosty modernizm z centrów miast i zastąpić bardziej wyszukanymi inwestycjami, cieszącymi też oko. Przy okazji boomu budowlanego nasz ukochany rząd kroi porządny kawał vatowskiego… Czytaj więcej »

ded
Gość
ded

Troche bzdura. Mieszkałem w dużym mieście i przez 30 lat nie bylo przypadku aby w centrum czy nawet obrzeżach centrum cokolwiek wyburzono. Developerzy ostrzą sobie zęby na działki w których stoją blokowiska tylko problem taki że nudynek mieszkalny to nie hala magazynowa ani dom handlowy. To mieszkania. Własnośc i życie ludzi. Dziś najczęściej już to sa wspólnoty mieszkaniowe lub dalej spółdzielnie. Co ty chcesz z tymi ludźmi robić? wyeksmitować jak czyściciel kamienic? zaproponować mieszkania zastępcze które i tak trzeba wybudować. To jest problem nie do ruszenia. A żeby było śmieszniej to gomułkowskie i gierkowskie bloki przetrwaja niejeden współczesny budynek stawiany… Czytaj więcej »

Marek
Gość
Marek

Skąd te teksty o odbieganiu dawnych PRL-owskich mieszkań rozplanowaniem? Moje pierwsze mieszkanie było właśnie z tamtych czasów. Dotąd nie spotkałem w nowym budownictwie rozkładu mieszkań o równie dobrym rozplanowaniu.

Oczywiście, są minusy mieszkań z tego okresu. Dość ciasne klatki schodowe, małe windy, lokatorzy z przydziału którzy nie dbają o stan nieruchomości (ja tu dożyję, nie zawali się, więcej za remonty płacić nie będę), mało reprezentacyjne bloki. Ale po wymianie instalacji to całkiem dobre do życia miejsca.

Krzysztof M.
Gość
Krzysztof M.

ok, historia pokazuje, że najcenniejsze są działki w centrum. Ponadto pomimo deklaracji te budynki mają czas gwarancji- miały zapewnić byt na okres przejściowy a nie stanowić punkt docelowy. Płyty elewacyjne tuszują problemy, bo co z korodującymi złączeniami? Ponadto aktualnie mieszkają głównie starsi ludzie. Młodzież woli nowe. Widać to po cenach, pomimo dobrych lokalizacji rosną poniżej inflacji.

Mark
Gość
Mark

NIe wiem jaka jest geneza tak wysokiej inflacji w Polsce oraz jakie w tej sytuacji w jakiej Panstwo sie znalazlo najlepiej byloby podjac kroki aby ja zdusic ale robi sie nieciekawie dla wszystkich jak sie okazuje. Mi w polityce Pisu nie przeszkadza az tak bardzo ze daja ludziom pieniedze ale nie podoba mi sie to ze nie potrafia sterowac gospodarka tak aby bylaby ona stabilna bo w jak tak zalej pojdzie to nie dosc ze te rozdane pieniadze nie beda mialy skad plynac a dwa to ich sila nabywcza bedzie jeszcze gorsza niz obecnie. Ja to najbardziej na swicie nie… Czytaj więcej »

Artur
Gość
Artur

Depozyty od firm to nie tylko wyższa składka na BFG ale również konieczność utrzymania wymogów kapitałowych zgodnymi z wymogami.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu