6 sierpnia 2019

Czy powraca era bardzo drogiego franka? Padają kolejne bariery, a frankowicze znów niepokoją się o wysokość rat. Co będzie dalej?

Kurs szwajcarskiej waluty, bardzo ważny zwłaszcza dla osób spłacających „frankopodobne” kredyty hipoteczne, wystrzelił jak z procy i zbliżył się do 4 zł. To najwyższy kurs od dwóch i pół roku. I jeden z najwyższych w „nowożytnej” historii. Co się dzieje? I czy frank może jeszcze podrożeć?

Ostatnie dwa lata nie były złe dla osób spłacających kredyty powiązane z kursem franka. Od początku 2017 r. do wiosny 2018 r. szwajcarska waluta systematycznie osłabiała sie w stosunku do złotego. W najprzyjemniejszym momencie kurs spadł nawet do 3,5 zł i wydawało się, że znów możemy zacząć marzyć o „dwójce” z przodu.

Aż tak miło nie było, ale przez ostatnie półtora roku frank stabilnie zakotwiczył w okolicach 3,6-3,7 zł i raty kredytów stały się prawie tak przewidywalne, jak złotowych. Zwłaszcza, że i stawka LIBOR – druga zmienna decydująca o wysokości obciążeń frankowiczów – jest od 2016 r. niemal płaska jak stół (minus 0,75%), bo szwajcarski bank centralny trzyma na ujemnym poziomie stopy procentowe.

To była pieszczota w porównaniu z ceną 5,19 zł za franka, którą przez moment mieliśmy w styczniu 2015 r., gdy szwajcarski bank centralny przestał sztucznie „zbijać” kurs własnej waluty.

Teraz strach o kurs franka rośnie, bo od trzech miesięcy notowania franka rosną w siłę. W weekend majowy płaciliśmy za „szwajcara” 3,75 zł, a na początku bieżącego tygodnia – aż 3,97 zł. Padła bariera 3,85 zł, która w ostatnim roku była dla franka niczym betonowa zapora, od której odbijał się z impetem. Tym razem rozbił ją w puch, choć większość analityków uważała to za mało prawdopodobny scenariusz.

Co się dzieje z frankiem?

Przyczyny? W największym skrócie są trzy:

>> Obawy związane z rosnącym napięciem geopolitycznym: prezydent Trump zapowiedział nowe cła (to bodaj już czwarta tura podwyżek) w ramach wojny handlowej z Chinami, Iran odmroził program nuklearny, a w Korei Północnej znów latają rakiety

Czytaj więcej: Brexit, wojny handlowe, zadyszka gospodarki światowej… Jak w takich czasach lokować oszczędności?

>> Rosnące ryzyko tzw. twardego Brexitu. Nowy premier Boris Johnson robi wrażenie gościa, który jest gotów do wyprowadzenia Brytanii (d. Wielkiej) z Unii Europejskiej bez żadnej umowy, co oznaczałoby dla brytyjskiej gospodarki – a i europejskiej – przynajmniej przejściowo duże straty (Brytania żyła zawsze z „eksportu” usług finansowych i importu wszystkiego innego, zwłaszcza żywności)

Tutaj więcej: Szacujemy konsekwencje twardego Brexitu. Jak uderzy w polskich konsumentów?

>> Demonstracja siły amerykańskiego banku centralnego. Do tej pory wydawało się, że banki centralne w Europie, Japonii i w innych miejscach będą powoli wycofywały się z polityki ujemnych stóp procentowych i zaczną je podwyższać. Ale amerykański bank centralny niespodziewanie je zaszachował, obniżając ostatnio stopy w USA. I pokazał: „nasza gospodarka jest na tyle rozpędzona, że możemy sobie na to pozwolić”. Europa nie ma ruchu, bo wzrost gospodarczy w strefie euro jest wciąż mizerny, a pole manewru stopami jest już niewielkie.

>> … i demonstracja słabości wycen amerykańskich firm? Inna sprawa, że nie ma pewności, czy demonstracja siły banku centralnego USA nie zaowocuje demonstracją słabości amerykańskich akcji, których ceny są już bardzo „napompowane”. Do tej pory uzasadnieniem były zwiększające się zyski korporacji, ale w erze wojen handlowych i konieczności obniżania stóp procentowych hossa może się wreszcie skończyć. A koniec dobrych czasów dla amerykańskich akcji zwykle oznacza ich początek dla „spokojnych przystani”.

Czytaj więcej: Amerykanie obniżyli „oprocentowanie” dolara. Czy wciąż opłaca się trzymanie oszczędności w „zielonych”?

Wszystkie trzy przyczyny sprowadzają się do jednego efektu – wzrostu awersji do ryzyka. A on zawsze oznacza wzrost ceny złota (obserwujemy go od kilku miesięcy, co – nie chwaląc się – przepowiadałem, namawiając Was do okazyjnych zakupów), silnego dolara (bo kapitał płynie do uznawanych za najpewniejsze obligacji amerykańskich) oraz wzrostu notowań franka, uznawanego jako jedna z walut „kryzysowych”.

O tym jak bardzo wzrosła awersja do ryzyka niech świadczy fakt, że na całym świecie obligacje o wartości już 15 bln dolarów mają… ujemną rentowność. A więc inwestorzy trzymają w nich pieniądze pomimo, że nie dostają żadnych odsetek albo wręcz ich kapitał się zmniejsza. Jak masz dużo kasy to nie przechowasz jej w gotówce u babci w bieliźniarce. Szukasz dla niej bezpiecznego „schowka”. A jeśli wszyscy tak robią, to „schowek” jest tyleż bezpieczny, co nierentowny (dobrze to rozumieją ci, którzy trzymają pieniądze np. w PKO BP :-))).

Dopóki nie wyjaśni się kwestia obaw o konsekwencje wojen handlowych i Brexitu – będziemy cierpieć. Choć polska gospodarka rozwija się dość szybko, nie jesteśmy zbyt mocno zadłużeni (nędzny 1 bln zł długu rządowego), to złoty zaczyna osłabiać się do euro (4,33 zł, więc dramatu jeszcze nie ma). A ponieważ euro osłabia się w stosunku do franka – widać drogiego „szwajcara”.

———————-

Obawiasz się inflacji? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać:

>>>  Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek?

———————-

Czy frank będzie nadal drożał? Będzie znów po 5 zł?

Znane wśród analityków giełdowych powiedzenie: „prognozowanie jest trudne, zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości”, jest tu oczywiście głównym zastrzeżeniem. Zbyt długo pisałem w „Gazecie Wyborczej” komentarze giełdowe, by nie wiedzieć, że każdy ruch ceny akcji, czy kursu waluty da się uzasadnić i logicznie wytłumaczyć.

Dziś też można byłoby przeprowadzić zarówno logicznie słuszny wywód prognozujący franka po… no, może nie po 5 zł, ale spokojnie po 4,5 zł, jak i taki, który mówiłby o tym, że „szwajcara” znów będziemy oglądali niedługo po 3,5 zł, czyli po kursie całkiem przyzwoitym (pozwalającym spokojnie czekać na orzeczenie TSUE, jeśli wiecie co mam na myśli ;-)). Jakie argumenty o tym zdecydują?

>> Kłopoty strefy euro. Wzrost gospodarczy w strefie euro (0,2-0,4%) i złe nastroje w gospodarce niemieckiej, która jest jej lokomotywą, nie są dobrym prognostykiem. Jeśli dołożyć do tego Brexit (miękki czy twardy, na pewno nie pomoże) i coraz więcej barier handlowych na linii USA-Europa-Chiny… Euro może się osłabiać do franka i jeśli złoty nie będzie się w stanie umocnić w stosunku do euro, to frank będzie drożał.

>> Obrona szwajcarskiego banku centralnego. Szwajcarzy jeszcze trzy kwartały temu mieli spadek PKB, teraz im się trochę poprawia (0,6% na plusie), ale wciąż nie mogą powiedzieć, że kwitną. A to gospodarka żyjąca z eksportu, więc zbyt silna własna waluta jest dla niej wyjątkowo szkodliwa. Choć stopy procentowe w Szwajcarii są już mocno ujemne (minus 0,75%), to nie uwierzę, że tamtejszy bank centralny będzie spokojnie patrzył na wzrost kursu franka do euro. Nie wiadomo czy Szwajcarzy będą w stanie skutecznie zareagować, ale na pewno będą próbowali przynajmniej zatrzymać niekorzystny dla siebie (a przy okazji i dla nas) trend.

>> Siła polskiej gospodarki i wysokie stopy procentowe w kraju. Mamy solidną gospodarkę i znacznie wyższe stopy procentowe, niż te w Europie. Poza okresami globalnej „drżączki” inwestorzy zagraniczni powinni chcieć lokować pieniądze np. w nasze obligacje. Przy stabilnym kursie waluty (co oznacza niskie ceny zabezpieczeń hedgingowych) to w miarę pewny zysk. To argument, by złoty zbytnio się nie mógł osłabić.

Czytaj więcej: Inflacja rośnie i zjada nasze oszczędności. A niewykluczone, że szykuje się… obniżka stóp procentowych. Co to może oznaczać dla naszych portfeli?

>> Przebity sufit franka. Duża część handlu walutami jest domeną inwestorów-spekulantów, zajmujących się analizą wykresów i na tej podstawie podejmujących decyzje. Zła wiadomość jest taka, że frank wyrwał się z rocznego kanału w zakresie 3,75-3,85 zł. Jeśli szybko do niego nie wróci (a nie ma za bardzo powodów „fundamentalnych”), to wzrost franka może nabrać rozpędu. I będziemy się musieli przyzwyczaić do „czwórki z przodu”.

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach”zapisz się na mój newsletter i bądźmy w kontakcie!

Czytaj też: PKB, CPI, PMI i cały ten bełkot. A koniunkturę w gospodarce najlepiej prognozują ponoć… zakupy męskich gaci. I to wcale nie jest takie głupie!

A może nie trzeba się już przejmować kursem franka?

Oczywiście, to wszystko może przestać mieć znaczenie, a kurs franka może frankowiczów przestać w ogóle obchodzić, o ile europejski Trybunał zdecyduje, że polskie umowy kredytów odnoszonych do franków szwajcarskich są nieuczciwe i że można je zamienić na złotowe oparte wciąż na „szwajcarskim” LIBOR-ku. Bankowcy twierdzą, że byłaby to „zmiana natury kontraktu” (i trudno odmówić im racji), ale europejska linia orzecznicza jest taka, że można dopuścić taką zmianę jako „karę” za złe zachowanie banku wobec słabszej strony kontraktu, czyli konsumenta.

Tutaj więcej: Czy TSUE „pozamiata” polski rynek kredytów frankowych? Zbliża się ważne orzeczenie

A tutaj: portret polskiego frankowicza, powered by Biuro Informacji Kredytowej

 

17
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
12 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
KrzysztofinvestorerdwaJacekWiktor Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
zeneusz
Gość
zeneusz

w moim banku kurs sprzedaży chf dla kredytów hipotecznych wynosi już 4.06. na szczęście już po pierwszej rozprawie.

Paradoks
Gość
Paradoks

Traktowanie UST wciąż jako „najbezpieczniejszych papierów na świecie” przy tej narastającej lawinowo górze niespłacalnego długu wydaje mi się tyleż kontrowersyjne, co wynikające w przeważającej mierze z owczego pędu lub nadmiernego przywiązania do tradycji. 🙂

obatel
Gość
obatel

Czy do programu nauczania szkół średnich wprowadzono w końcu coś z zakresu finansów? I nie mówię tu o przedmiotach, na których trzeba znać na pamięć wszystkie rodzaje spółek, jakie są możliwe. Mówię to o czymś, co nauczy ludzi takich podstaw, jak inflacja, instrumenty finansowe, ryzyko walutowe, piramidy finansowe.
Wprowadzono? Czy uznano, że nie trzeba edukować ludzi na przyszłość, bo wystarczy ustawa która zrzuci odpowiedzialność za głupotę kredytobiorców na banki?
To niesamowite, jak to zawsze politycy zabierają się do sprawy dokładnie od d*** strony. Zawsze. Dokładnie od tej strony. Żaden polityk nie potrafi nigdy zidentyfikować problemu. Za każdym razem mamy leczenie, zamiast profilaktyki.

adek
Gość
adek

„zrzuci odpowiedzialność za głupotę kredytobiorców na banki?” – czy to kredytobiorcy wprowadzili na rynek niby kredyty, niby walutowe i niby hipoteczne?

Wiktor
Gość
Wiktor

adek: a czy to banki zmuszały do brania kredytów w CHF? Oczywiście wtedy „cwaniaczki” widziały jedynie raty niższe prawie o połowę niz w PLN, więc z pobłażaniem patrzyli na „durniów” biorących kredyty w PLN. A tu niespodzianka – Szwajcarzy zrobili cwaniaczkom niespodziankę….

investor
Gość
investor

To, że produkt jest dostępny na wyciągnięcie ręki, nie znaczy, że należy z niego korzystać. Vide: używki.

Paradoks
Gość
Paradoks

Zachęcam do zapoznania się z tym projektem, szczególnie w kontekście jego przygód z urzędnikami MEN.
http://wolnaprzedsiebiorczosc.pl/autorzy/

Jacek
Gość
Jacek

Warto dodać, że od kilku dni hossa na obligacjach szwajcarskich przybrała na sile. Można wręcz uznać ze jedyny już tam bańka spekulacyjna. Nawet obligacje 50-letnie maja ujemna rentowność. Gdy kiedyś ten trend się odwróci i ceny obligacji zaczną spadać, szaleńcy kupujący te obligacje po tak wysokich cenach stracą sporo pieniędzy. Ale na razie euforia i szał zakupów trwa 😉

erdwa
Gość
erdwa

a powiedz mi w co włożyć pieniądze? Ktoś kto ma kilkaset kpln nie kupi za to samych akcji. Złoto jest obecnie atrakcyjne ale ten metal jest równie ryzykowny jak akcje. Obligacje są bardzo drogie ale zdaje się to jedyne aktywo mogace zminimalizować w miarę bezboleśnie straty jakich mozna doznać przy kolejnej przecenia na NYSE. Cięcia stóp obecnie nie doprowadzą do przeceny więc na krótko można jeszcze obligacje kupować – skarbowe bo korporacyjne to inna półka w takiej sytuacji. Można mieszkania… tyle że mieszkanie generuje koszty wbrew pozorom i ma duże ryzyko polityczne. A frank? Cóż… dopóki Trump bedzie wojował doprowadzając… Czytaj więcej »

Jacek
Gość
Jacek

W regionach gdzie jest najporęczniejsze waluty to krypto (nie trzeba ich targać jak kruszce i mają wyższą odporność na przejęcie)… może warto zainteresować się BTC?

Jacek
Gość
Jacek

W regionach gdzie jest gorąco najporęczniejsze waluty to krypto (nie trzeba ich targać jak kruszce i mają najwyższą odporność na przejęcie)… może warto zainteresować się BTC?

Jacek
Gość
Jacek

W samą porę… Duda dopiero co zaproponował datę wyborów.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss